To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Stajenne ognisko

Adele - 2019-05-02, 00:05

Także Adele zauważyła, że dookoła gromadzą się ludzie raczej starsi niż młodsi, przy tym całe mnóstwo par i choć nie napawało ją to radością, było jej raczej obojętne. Wszystkim przyglądała się z zaciekawieniem, choć cały czas przyklejona do Augustusa i wbrew pozorom, właśnie na nim skupiona - zdawało się, że po prostu czekała na moment, w którym się odezwie.
- Daj spokój, nie jest tak źle - mruknęła trochę rozbawiona, zerkając na niego z cieniem uśmiechu. Może i nie bawiła się wyborowo, ale szczerze mówiąc, trochę się tego spodziewała - rozczarowanie więc było niewielkie. - Plusy są takie, że jeżeli będzie nudno, możemy się wymknąć do stajni - dodała na pocieszenie, szturchając zaczepnie chłopaka w ramię. Nie łudziła się, że ktoś się zaraz do nich dosiądzie i zacznie barwną konwersację, bo wiedziała, że trochę nie do końca wpasowali się w przedział wiekowy, ale doszła do wniosku, że jeszcze dużo śmiesznych rzeczy może się stać, zwłaszcza, że najwyraźniej otaczało ich całe mnóstwo par.
- Nie - zapewniła pospiesznie, ale mimo wszystko, profilaktycznie trochę bardziej wtuliła się w Augustusa, opierając głowę na jego ramieniu. - Podobno jedzenie jest darmowe - szepnęła mu na ucho zupełnie tak, jakby to była najbardziej sensualna rzecz na świecie, w rzeczywistości budząc swoje prawdziwe, cebulowe ja i chyba nieświadomie sugerując, że powinni się najeść tak, żeby więcej z tej ławeczki nie wstać. O alkoholu na szczęście jeszcze w ten sposób nie pomyślała. Jeszcze.

Augustus - 2019-05-02, 01:04

Nie miał wielkich oczekiwań co do tego spotkania, ale mimo wszystko nawet te małe nadzieje z każdą minutą i przybyłą osobą się rozwiewały. Na całe szczęście nadal miał ze sobą Adele, bez której zapewne dużo dłużej by tutaj nie zabawił. Z ich dwójki to ona była tą bardziej towarzyską i otwartą, więc ostatecznie to zapewne on musiałby zarządzić powrót do domu. Nie był aspołeczny, lubił ludzi, ale nie lubił wpychać się w różne miejsca na siłę, a teraz właśnie takie odczuwał wrażenie.
- Nie wiem, czy chcę widzieć reakcję Dirty'ego na przerywanie mu kolacji - odpowiedział, zaraz jęcząc cicho na szturchnięcie. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby miała się nad nim znęcać fizycznie, jakby psychicznie jej nie wystarczało! - Chyba że miałaś inne plany - dodał po chwili, marszcząc czoło w konsternacji. Tym razem jednak zachowywał się całkiem niewinnie, bo po niej mógł nawet spodziewać się zamawiania pizzy do stajni, mimo że teoretycznie przyszli na ognisko. Chociaż, nie ukrywał, już chyba wolałaby tę pizzę.
- Jakby było, to mi powiedz - mruknął, przeczesując palcami jej włosy delikatnie. - Czekaj. J-Jedzenie? - spojrzał zaraz na nią śmiertelnie poważnie, jakby już miał ruszać sprintem w stronę stołu z wyłożonymi kiełbaskami i bułkami. Na całe szczęście udało mu się wcześniej odgonić swoją mamę z pomysłem zabrania najlepiej całego mięsnego, żeby być w stanie poczęstować każdego po kolei. Choć może dzięki temu zyskałby w końcu jakichś znajomych?

Nicole - 2019-05-02, 11:03

Stwierdzenie "przez Ciebie się oblałam, ty deklu" zapewne faktycznie wyszłoby z ust Nicole (pewnie nawet słowo w słowo tak samo), gdyby nie fakt, że akurat wtedy chciała powiedzieć coś innego. Później pewnie zapomniałaby co chciała mu odpowiedzieć i jeszcze zamotałaby się całkowicie.
Faktycznie, słysząc że Brian przyznaje jej racje, całkowicie ją zamurowało. Szczęka jej opadła i to dosłownie, więc przez chwilę wyglądała na jakąś niedorozwiniętą. :lol: Całe szczęście mężczyzna tego nie zauważył, bo zajął się telefonem, co jeszcze bardziej zbiło z tropu Hiszpankę. Ocknęła się dopiero w momencie, w którym poczuła wibracje. Nadal nie mogąc rozkminić o co chodzi (widocznie nie wypiła rano kawy), wyciągnęła telefon z tylnej kieszeni, szybko go odblokowując. Na jej twarzy ponownie zakwitł uśmiech, po przeczytaniu wiadomości.
- Będę przychodzić tylko samym rankiem. - odpowiedziała śmiejąc się, choć oczywiście żartowała, bo sama również nie lubiła zrywać się z łóżka, zanim słoneczko nie wejdzie przynajmniej na wysokość, świadczącej o tym, że wybiła jedenasta. Szkoda tylko, że tak rzadko miała okazję, aż tyle pospać. :c
Ludzie nadal się schodzili, więc robiło się coraz bardziej tłoczno. Nicole rozpoznawała już większość twarzy, choć niektórzy nadal pozostawali dla niej zupełnie obcy. Oczekiwała rozpoczęcia zabaw, które wcześniej czy później zawsze się odbywały, choć nie była pewna czy na pewno da sobie radę. W końcu większość opierała się na piciu, a wolałaby nie odpaść już w połowie.

Adele - 2019-05-02, 18:35

- Myślę, że się aż tak nie pogniewa - wzruszyła ramionami, uśmiechając się tajemniczo i zdecydowanie nie zamierzając Augustusa informować, jakie istniały alternatywne wyjścia z tego póki co mało zabawowego ogniska. Miała w myślach różne pomysły, pośród nich ten najgłupszy, nocny teren w dwójkę na ich koniach, co biorąc pod uwagę temperamenty i pokłady energii ich podopiecznych, zapewne zakończyłoby się szpitalem, w najlepszym scenariuszu tylko dla jednego z nich, choć w rzeczywsitości dla obu. Choć ta opcja wydawała się iście kusząca, z drugiej strony Adele nadal po cichu liczyła, że znajdą sobie miejsce na tym ognisku - nie oczekiwała zbyt wiele, chyba właściwie niczego poza tym jedzeniem, alkoholem i jakąś formą rozrywki, bo to przecież niewielka zabawa, siedzieć i patrzeć na małżeństwa i ich sympatyków wymieniających się uprzejmościami.
- Pewnie - odparła, unosząc kąciki ust do góry w zadowoleniu, że taki mężczyzna jej się trafił! - Jedzenie! - powtórzyła entuzjastycznie, kiwając głową w stronę stołów, na których rozkładała się cała gamma grillowych produktów. I wraz z tym słowem, poderwała się z miejsca, zostawiając Augustusa na moment samego na ławeczce i zwinnie przeciskając się pomiędzy konwersującymi dorosłymi, żeby dorwać kilka(naście?) kromek białego chleba. Powróciła sprawnie do chłopaka, siadając obok niego i ofiarując mu połowę swojego najcenniejszego łupu, suchego chleba. Dla niego w końcu wszystko, czy jakoś tak.

Jonah Wrens - 2019-05-02, 20:59

Nawet nie miałem ochoty się z nią spierać o to jak "fajnie" może być. Dlatego udałem, że nie słyszałem z jej ust padającej gwarancji dobrej zabawy. No chyba, że ktoś zacznie się faktycznie bić to może zacząłbym chętniej się pojawiać na takich spotkaniach.
-Już to widzę.
Mruknąłem i pokręciłem głową nie kryjąc swojego rozbawienia. Pewnie skończy się tym, że nawet do auta będę musiał zanieść brunetkę przerzuconą przez swoje ramie, oby tylko nie próbowała wtedy wymiotować bo musiałaby wracać chyba za autem albo na jego dachu. (<3)
-Też się tak świetnie bawisz?
Spojrzałem na Tonego, tylko w nim szukając jakiegoś poparcia. Z tego co widziałem reszta albo nie miała zobowiązań, albo była skazana na drugą połówkę zwaną kobietą. One to się dopiero potrafią ustawić i nas trzymać za mordę. :lol:

Jessie - 2019-05-02, 23:01

Ona z kolei udawała, że nie widzi tego, jak wszyscy wątpią w jej deklarację grzeczności. Zupełnie nie rozumiała dlaczego, przecież była uosobieniem wszelkich cnót, w przeciwieństwie do towarzystwa, którym się obecnie otaczała. :lol2:
- Chyba pierwszy raz jak zostawiacie małego, co? - Zagadnęła Aaren, dobrze widząc jej zmęczenie, widoczne pomimo makijażu, bo wyglądało całkiem znajomego, chociaż JJ nigdy nie był aż tak absorbujący.
- I jak zawsze masz taką śliczną sukienkę - westchnęła z uśmiechem, całkowicie ignorując miny ich mężów i skupiając się na Aaren, z którą mogłaby cały wieczór przegadać o pierdołach, gdyby tylko Aaren była tym typem przyjaciółki. :lol2:
Sama nie była gorsza i też "wystąpiła" dziś w sukience, choć do ostatniej chwili miała ochotę zostać przy wygodnych legginsach i t-shircie, ale tradycja tradycją!
Nalała sobie piwa, do którego dolała soku, żeby w ogóle dało się to pić, a później złapała Jo za ramię i spojrzała na niego z uśmiechem, którym zdawała chcieć się go rozpogodzić. Pewnie z marnym skutkiem, ale jeśli będzie grzeczny, to może później dostanie nagrodę za niemarudzenie. <3
- Was to najlepiej zostawić samych w domu i bylibyście najszczęśliwsi, co? - Zapytała, po części mówiąc do Tonego. Nie wiedziała jednak, że Aaren też wolałaby tą opcję zamiast ogniska. Nic tylko trzeba znaleźć sobie nowych przyjaciół. :(

Anthony Wayford - 2019-05-02, 23:18

Jeśli Aaren dała mu w końcu jakieś piwo, to wziął je do ręki, a drugą znowu otoczył ją w pasie, zwyczajnie chcąc mieć brunetkę blisko siebie. Tym bardziej, że nie wyglądała na taką, która zamierza skakać wokół ogniska. Jeśli o niego chodzi, to mogli przez cały wieczór gadać we czwórkę i też byłoby spoko.
Rozmowę o dzieciach zostawił dziewczynom, bo sam miał już tego tematu powyżej uszu. Przysłuchiwał się tylko temu jednym uchem, od czasu do czasu biorąc nieduży łyk piwa.
- Nigdy się lepiej nie bawiłem - odpowiedział, nawet nie siląc się na żaden uśmiech. Chyba dopadła go starość, bo do teraz się zastanawiał, czy wolał ten wyszarpany dziecku czas spędzić tutaj, czy może jednak w domu śpiąc.
Wtedy też wtrąciła się Jess, więc spojrzał na nią krótko. - No. Może was tu zostawimy i wrócimy za parę godzin? - Zapytał, ale nie mówił na poważnie, wiedząc, że to nie przejdzie. Zresztą w ostatnich latach podobało mu się na ognisku i liczył na to, że teraz będzie podobnie, jak tylko zacznie się coś dziać. Co prawda nikt nie wyglądał na gwiazdę, która mogłaby odstawić coś grubego, ale kto wie. W końcu cicha woda brzegi rwie...
- Nie pijesz nic? - Zwrócił się do Jonaha, gdy już się okazało, że ich szanse na opuszczenie 'lokalu' są równe zeru. Może innym razem wyjdą gdzieś bez swoich kul u nogi :*, jak tylko te się nacieszą ich towarzystwem, o ile to możliwe.

Aaren Wayford - 2019-05-02, 23:33

Może to zwątpienie nie brało się znikąd? Jess często dawała się ponieść melanżowi nic więc dziwnego, że wszyscy raczej sceptycznie podchodzili do jej deklaracji grzeczności. :lol2:
Podała Tonemu jedną z dwóch butelek piwa nie zamierzając zabraniać mu picia, przynajmniej dopóki wszystko było pod kontrolą. Obejmując ją w pasie sprawiał, że delikatny uśmiech nie znikał z jej twarzy. I nawet, jeśli nie było to koniecznie bo przecież wszyscy doskonale wiedzieli, że Aaren jest już mężatką, to wiedziała, że brunet zwyczajnie chciał mieć ją blisko i tym samym podkreślić swoją pozycję, samiec alfa. <3 :lol2:
- Tak, mam nadzieję, że nie wlezie Gerardowi na głowę.- Mruknęła ciężko, wyobrażając sobie płaczącego Willa i panujący wokół chaos. Z jednej strony cieszyła się, że może odpocząć i razem z Tonym oderwać się od tego, a z drugiej strony zostawienie dziecka pod czyjąś opieką było ciężkim kawałkiem chleba dla młodej matki.
- Dziękuję, twoja też jest piękna.- Odpowiedziała Jess uśmiechem i wbrew pozorom mogłaby przegadać z Jess cały wieczór, ale chwilowo jej uwaga była skupiona wokół męża, z którym chciała wreszcie spędzić trochę czasu sam na sam. I wcale nie miała tu na myśli upojnych chwil, a jedynie bliskość bruneta, za którą szczerze tęskniła. Dlatego będąc cały czas obejmowana przez Tonego czuła się znacznie lepiej i wręcz instynktownie pozostawała blisko swoim ciałem przy jego ciele. Oparła głowę na jego ramieniu i cicho westchnęła czasami nie będąc w stanie ukryć zmęczenia związanego z opieką nad małym Wayfordem. Z resztą nie tylko po niej było to widać, podkrążone oczy Tonego także mówiły same za siebie.
Mimo to chciała zostać na ognisku i trochę się rozerwać, choć oboje uzgodnili, że wrócą do domu nieco wcześniej, aby wreszcie odespać te parę godzin. W dłoni trzymała butelkę z piwem, ale nie dolała sobie soku, mają nadzieję, że przez gorzki smak nie będzie tak szybko opróżniała jej zawartości.
Słysząc pytanie przyjaciółki uśmiechnęła się mimowolnie, zdecydowanie taka opcja by im odpowiadała. Oboje lubili leniuchować w łóżku, chociaż wypad nad jakąś wodę z pewnością także przypadłby im do gustu, w końcu to ich żywioł. ;>

Oliver Pelerieux - 2019-05-03, 00:45

Ukryj: 
Jillian napisał/a:
Gdzieś w głębi duszy cieszyła się z tego, że jej kontakt z Oliverem całkowicie się nie urwał. Może nie widywali się codziennie, ale nawet spotykając się raz na parę miesięcy mieli wrażenie, że rozmawiali dosłownie wczoraj. Rozmowa była przepełniona emocjami i wymianą spostrzeżeń, przez co każde spotkanie upływało im zdecydowanie za szybko.
W przypadku Olivear, brunetka nie musiała martwić się o to, że jest on kolejnym z wielu mężczyzn, których interesowała tylko jej uroda lub co gorsza zaciągnięcie panny do łóżka.
Zdawała sobie sprawę z tego, że jest atrakcyjna, ale gdy płci przeciwnej chodziło tylko o jedno, od razu zaczynała się wycofywać z danej relacji. Była już tym znudzona i zdecydowanie nie brakowało jej wrażeń, na co dzień.
Prowadzenie własnej firmy pochłaniało ją w dużej mierze, przez co sama rzadko miała okazję wyjść gdzieś ze znajomymi. Propozycja Olivera okazała się być strzałem w dziesiątkę i właśnie z tego względu Jill zgodziła się przyjść na stajenne ognisko w towarzystwie bruneta.
Nie znała tych ludzi, ani tym bardziej nie wiedziała, na jakie tematy mogłaby rozmawiać z koniarzami, lecz mimo to nie zrażała się już na wstępnie. Miała świetnego kompana do rozmów i była pewna, że Oli dotrzyma jej towarzystwa.


Lubiłem spotykać się z Jill. Wydawało mi się, że dlatego, że zawsze ciekawie nam się rozmawiało, ale tak naprawdę kierowałem się tymi samymi powodami, z których ona nie zrezygnowała z mojego towarzystwa, tak jak rezygnowała z wielu innych mężczyzn. Nie szukałem miłości ani romansu i właśnie dlatego Jill mogła liczyć na święty spokój z mojej strony. Śmiesznie, że poznaliśmy się szukając drugiej połówki... tak naprawdę próbując zadowolić troskliwych znajomych. Może nawet byliby teraz z nas i z siebie dumni, bo w pewnym sensie plan się powiódł.
Zabranie tu kogoś spoza środowiska było ryzykowne, z tego względu, że ta osoba mogła się po prostu nudzić, ale liczyłem na to, że ten pomysł nie będzie całkowitą klapą. W razie w faktycznie mieliśmy siebie, ale zabawa na ognisku była znacznie ciekawsza gdy rozmawiało się ze wszystkimi. Nie spieszyłem się jednak z przedstawianiem Jillian wszystkim wokół, bo wiedziałem, że "samo się zrobi" gdy już każdy nagada się na boku z dawno niewidzianymi znajomymi.
- Trochę jak na szkolnej wycieczce, co nie? - Zagadnąłem, biorąc do ręki jedno z piw postawionych na stole, które sugestywnie zaproponowałem Jill. Jeśli chciała się napić, otworzyłem je i oddałem jej butelkę, a potem otworzyłem drugą dla siebie.
Kiedyś pewnie opowiadałem jej o tych słynnych riders party, ale dziś mogła być spokojna, bo takie ognisko niewiele miało z nimi wspólnego. - Chodź, usiądziemy może przy ognisku - zaproponowałem.

Augustus - 2019-05-03, 16:14

- Nie znasz go - zapewnił ją, bo zdecydowanie nie była świadoma tego, jaki wycisk potrafił sprawić mu Dirty. Był przecież koniem młodym, więc musiał zostać jeszcze wielu rzeczy nauczony, choć liczyło się to, że i tak miał już zdecydowanie więcej szacunku do człowieka niż na początku ich znajomości. A niby charakter odziedziczył po matce! - On naprawdę jest zdolny zabić za kostkę cukru - dodał po chwili, wraz ze swoimi słowami zaczynając się zastanawiać, czy nie powinien go bardziej nazywać Asasynem czy innym płatnym zabójcą.
Nie zdążył nawet zareagować na entuzjazm Adele, jedynie podążył za nią wzrokiem w stronę stołów i rozłożonego na nich jedzenia. Rozbawił go nijako widok zażarcie walczącej siedemnastolatki o żarcie, choć jednocześnie podziwiał ją za ten akt odwagi. Nie był pewny, czy zdołałby wkroczyć między tyle par, nie szczędząc przy tym siły, jeśli nie chcieli przepuścić jej od razu.
- Jak Ty o mnie dbasz - zaśmiał się, kiedy wróciła i zaoferowała mu kromkę chleba. - Ale co ja jestem, koń, żeby suchy chleb jeść? - dodał za chwilę, obserwując jej pokaźny komplet pieczywa. - Ale Ty jedz, może przytyjesz - powiedział, uśmiechając się złośliwie.

Jonah Wrens - 2019-05-03, 17:57

Żeby mieć czym się zająć sięgnąłem po jakąś wodę, którą nalałem sobie do kubka bo w to raczej organizatorzy zainwestowali nie bankrutując przez kawałek plastiku. Trzymając coś w ręce chociaż trochę rekompensowałem sobie to, że wszyscy dookoła pili. Słysząc i widząc jak bardzo zadowolony z tej imprezy jest Tony uśmiechnąłem się tylko pod nosem, nie byłem przynajmniej sam.
-Mamy auto, więc później mogę Was wszystkich odwieźć. Wy sobie tutaj pogadacie, a my pokręcimy się gdzie indziej, hm?
Spojrzałem się na Jess, skoro już tak proponowała to może jednak wymięknie? Jak tylko złapałem z nią kontakt wzrokowy, to puściłem jej oczko. Chociaż spodziewałem się jaka będzie odpowiedź, to jeszcze chyba liczyłem na cud. Ale wizja późniejszej nagrody była jak najbardziej na miejscu i obiecująca.
-Nie mogę, jeszcze sezon trwa i muszę wszystko znosić na trzeźwo. A Ty coś jeszcze działasz, czy jesteś spokojniejszy?
Byłem ciekaw czy Wayford dalej się bije, czy jednak uspokoił się i ktoś mu zakazał takich wybryków. W końcu nie mieliśmy za dużo okazji do rozmowy, tym bardziej że nie byliśmy jakimiś dobrymi kumplami. Mając teraz okazje nie zamierzałem tego przegapić i odmówić sobie jakiejś męskiej rozmowy, a nie stać jak słup i słuchać o plotkach z całego świata i dzieciach.

Jillian - 2019-05-03, 20:02

Najwyraźniej szukając na siłę tej wspomnianej drugiej połówki oboje odnaleźli spokój, którego potrzebowali. Wśród swoich znajomych mieli wymówkę mówiąc o regularnych spotkaniach, które w rzeczywistości nawet nie przypominały regularnych randek. Była to doskonała przykrywka za pomocą, której mogli liczyć na chwilę świętego spokoju.
Wbrew pozorom nie zamierzała siedzieć na uboczu i rozmawiać tylko z Oliverem nawet, jeśli teraz na początku nie zapowiadało się na to, aby powstałe „parki” miały nawiązać kontakt, z kim innym. Już na pierwszy rzut oka widoczne było to, że większość obecnych tu osób to tak naprawdę pary, ale z prawdziwego zdarzenia. Niemniej Jill nie czuła się niezręcznie nawet, jeśli przypominało to trochę wieczorek zapoznawczy, na którym oboje się przecież poznali, ale w zgoła innych okolicznościach.
- Trochę tak, albo jak na jakimś wieczorze zapoznawczym.- Zażartowała mówiąc mu o swoich przemyśleniach i widząc wokół te wszystkie pary, wtulone w siebie lub zwyczajnie mające ze sobą kontakt fizyczny. Dopóki nie dotyczyło jej to bezpośrednio to czuła się całkiem swobodnie w takim, a nie innym towarzystwie, bo zajęci sobą ludzie zwyczajnie nie zwracali na nich uwagi.
Sięgnęła po piwo i krótkim skinieniem głowy podziękowała brunetowi, wcale nie zamierzając sobie odmawiać paru drobnych przyjemności.
- No to chodźmy.- Zgodziła się i razem z Oliverem zajęła miejsce przy ognisku, oczywiście siadając obok swojego kumpla.
- Tu jest znacznie cieplej, nie sądziłam, że ten wieczór będzie taki chłodny.- Przyznała otwarcie, choć daleka była jeszcze od zamarzania.

Brian - 2019-05-03, 23:03

A nieprawda, bo zauważył, a bardziej wyczuł jej zachowanie i tą minę. Po prostu doskonale wiedział jakie wrażenie wywrą na Nicole jego słowa, więc wystukując na telefonie wiadomość miał na twarzy uśmiech wielkiego zadowolenia, choćby z tej głupiej miny Nicole, nawet jeśli jej nie widział. Tak Brian dba o ogólną rozrywkowość.
- Jesteś okropna. - powiedział jej, kiedy zapowiedziała wczesne wizyty, jednak ze śladem rozbawienia w głosie. Wiedział, że osoby, które zwykle zapewniają, że odwiedzą cię w środku nocy, albo przed wschodem słońca mogą mieć takie intencje, mogą nawet nastawić sobie budzik, aby potem całkiem go olać, bo komu by się chciało ruszać z łóżka o tak nieprzyzwoitej porze?
- I co będziesz tak grzecznie się bawić, pijąc tylko napój gazowany, sok, czy cokolwiek tam pijesz? - zapytał, nawiązując do swej misji czyli upicia Nicole. Chociaż z drugiej strony odezwał się facet, co nawet nie pije jeszcze soczku. Jeszcze.

Nicole - 2019-05-04, 14:18

Faktycznie Brian mógł mieć ogromną satysfakcje, bo takiego szoku to Nicole dawno nie doznała. :lol:
Słysząc jego odpowiedź, niewiele myśląc po prostu wystawia mu język, lekko przymykając oczy i śmiesznie marszcząc nos. Akcja z przyjazdem z samego rana, raczej nie wystąpi, no chyba że w jakiejś nagłej sytuacji (czyli gdy skończy się jedzenie) i pewnie byłaby tylko jednorazowa. Na wzmiankę o tym co pije, lekko się skrzywiła. Przyjaciel ewidentnie ją prowokował, a problem był w tym, że kobieta miała ochotę mu pokazać, że jeśli tylko chce to może sobie wypić, ile jej się tylko podoba. A przecież miała nie pić za dużo.
- A ty co? Wstydzisz się nalać sobie cokolwiek? - rzuciła, odbijając piłeczkę i próbując trochę odwrócić jego uwagę od siebie. - Nie martw się, jeśli chcesz to po coś dla Ciebie pójdę. Nie wyjdziesz na pijaka. - dodała z wyraźną złośliwością w głosie, ale oczywiście żartem.
Zaraz później, teatralnie podniosła ponownie swój kubeczek do ust i upiła łyczka, uśmiechając się przy tym głupio. Właściwie to miała nadzieję, że jednak sam pójdzie po coś do picia, bo te wszystkie pary koło stołu, skutecznie zniechęcały ją do ruszenia się z miejsca. Przeciskanie się raczej nie było jej ulubioną czynnością.

C.J. Marshall - 2019-05-04, 14:44

Właśnie to, o czym wspomniała, było tym co przypomniało CJ'owi, dlaczego ten pomysł nie był do końca trafiony. Z jakiegoś głupiego powodu czuł się trochę odpowiedzialny za tą imprezę. Może dlatego, że nazajutrz pewnie na niego spadnie sprzątanie po całej tej zabawie? Mimo to starał się teraz o tym nie myśleć.
- Chyba trzeba im trochę pomóc w rozluźnieniu się. Poczekaj, zagarnę tutaj towarzystwo, bo stoją jak widły w gnoju - zażartował, po czym wziął jeszcze jeden łyk piwa i skierował się pierw w stronę tych, którzy stali najdalej - czyli Briana i Nicole. Wyglądali na trochę zajętych rozmową, ale nie taką, której nie mogliby odłożyć na później, więc CJ nie wahał się im delikatnie przerwać.
- Cześć - przywitał się z uśmiechem, tym razem z bliska. - Może jak już nabierzecie żarcia to podejdziecie do ogniska? Już trochę nas się tam zebrało, najwyższa pora poznać się bliżej - Powiedział w czym rzecz, a gdy uzyskał jakąś odpowiedź - być może świadczącą o tym, że zaraz się przysiądą - dodał z uśmiechem, że na nich czeka i zaraz zwrócił się do Adele i Augustusa. Ci co prawda siedzieli blisko ogniska, ale CJ kompletnie ich nie kojarzył. Wyglądali na sporo młodszych niż reszta, ale to w niczym mu nie przeszkadzało - pozwolił sobie usiąść na chwilę obok i zagadać. - Cześć, jestem CJ - przywitał obojga, darując sobie jednak uściski dłoni, skoro mieli ręce pozajmowane jedzeniem. - Zagracie z nami za chwilę? - Zapytał wprost, licząc na to, że uda mu się zwerbować jak najwięcej ludzi do bardzo prostej, zwykle przyjemnej gry, dzięki której można było się sporo dowiedzieć o towarzystwie wokół.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group