Victor Snowdon - 2019-07-24, 13:19 Leniwie wodził wzrokiem od sylwetki do sylwetki, mając w tym o tyle swobody, że jako osoba chwilowo niepopisująca się umiejętnościami raczej nie miał na sobie wzroku innych. Jasne, czasem, tak jak właśnie on teraz, niektórzy zerkali na wszystkich, nie tylko jeżdżących i wykonujących różnorakie akrobacje, ale szczerze powiedziawszy, to mu nie przeszkadzało. Stąd też nie ruszyło go napotkanie wzroku Wandy, która wyraźnie gapiła się na niego z dość enigmatycznym wyrazem twarzy. Nie czekając, aż to ona odwróci wzrok, wyszczerzył się cwaniacko w jej stronę, unosząc przy tym jedną brew i dłoń trzymającą papierosa, w ten sposób niemo pytając, czy dołączy do niego, żeby też zapalić. Dołączył do tego charakterystyczny ruch głowy, który niekiedy bywa nazywany kiwnięciem, ale według userki to dość nieprecyzyjne określenie i skłaniałabym się do powiedzenia, że "podbił" w powietrzu brodą, tak aby mieć pewność, że ciemnowłosa, na której cały czas trzymał spojrzenie, odbierze jego gest jako zaczepkę.Wanda - 2019-07-24, 13:41 Dopiero reakcja mężczyzny wyrwał ją z transu, bo jak do tej pory wlepiała w niego swoje gały niczym zaciekawiona jałówka (usterka nie wie skąd bierze te porownania). Wanda trochę się zawstydziła, ale również i przestraszyła, gdy ogarnęła, że chłopak zwraca się do niej. No, była to jedynie gestykulacja, ale jednak to wciąż jakaś forma międzyludzkiego porozumienia.
Nie bardzo chciała do niego podchodzić, bardziej z obawy, jaką wpoiła sobie do głowy widząc jego uśmiech, który w jej odbiorze był niezwykle zawadiacki, a to zazwyczaj przynosiło kłopoty. Z racji swoich czarnych wizji pokręciła głową na nie i starała się skupić wzrok na czymś innym.
Długo w swoim postanowieniu nie wytrzymała, kłócąc się ze swoimi myślami, bądź co bądź jak wciąż będzie się obawiać, to nikogo w tym mieście nie pozna, a trzeba korzystać z okazji i sprawdzić co może z tego wyjść, zawsze może się przecież wycofać, nie?
Nieśmiało zaczęła iść w stronę chłopaka i zatrzymała się dopiero kilka kroków od niego, utrzymując wyraźny dystans, wszystko jednak z powodu tego nieszczęsnego papierosa. Co miała poradzić, nigdy nie miała papierosa w ustach, to i dym bardzo ją gryzł, więc skutecznie go unikała. Spojrzała krótko na chłopaka, a następnie odwróciła wzrok, jakby bardzo się z tak bliska speszyła. To będzie ciężki orzech do zgryzienia dla Wandy.Victor Snowdon - 2019-07-24, 13:57 Po szybkiej i bardzo powierzchownej ocenie tego, jak wygląda i jak jest ubrana, właściwie nie sądził, że podejdzie, niemniej fakt, że się ruszyła z miejsca, nie zaskoczył go ani trochę. Podążał za nią czujnym, ale nienachalnym spojrzeniem, nie zdejmując z ust specyficznego uśmieszku, który był chyba najbardziej typowym dla Victora. W końcu musiał lekko przekrzywić głowę, bo skoro on siedział z nogami swobodnie zwisającymi z rampy, a ona podeszła, nie było innej opcji, jak tylko taka, że stała przy jego boku. Patrząc na nią z dołu, lekko pod słońce, zmrużył trochę oczy i bez pośpiechu zaciągnął się, przeciągając delikatnie ciążącą ciszę, jakby chciał, aby dziewczyna poczuła się głupio z tym, że tu przyszła zaczepiona przez niego, a on się jeszcze do niej nie odezwał. Tak, zrobił to specjalnie, przy tym taksował ją pobłażliwym wzrokiem w stylu "już wiem o tobie wszystko", a do tego ten jego uśmieszek. Dopiero kiedy z ust wypuścił dym i zaczerpnął do płuc po prostu powietrza, gładko przerwał milczenie.
- Palisz? - Zapytał luźno, tonem dość zachęcającym, właściwie od razu sięgając wolną ręką do kieszeni spodni, w której trzymał paczkę papierosów.Wanda - 2019-07-24, 14:11 Nie czuła się zdezorientowana, ani zaskoczona takim przebiegiem sytuacji. Po wyglądzie Victora wiedziała już, że albo wóz albo przewóz. Nie spodziewała się ciepłego powitania i herbatki, a obawiała się jedynie zamieszania z błotem i niewydarzonych tekstów, co jeszcze nie wystąpiło. Skrzywiła się wyraźnie na zapach dymu, jednak nie powiedziała nic, bo i nie miało to sensu. Cisza również sama w sobie nie była dla niej niczym niezwykłym, skupiła się dzięki niej na reszcie jeżdżących, a jedynie kątem oka obserwowała tego tu gagatka.
- Z tego co pamiętam, to mi się jeszcze nie zdarzyło - odpowiedziała na pytanie że wzruszeniem ramion. Może wyglądała na wystraszoną mysz, jednak nie zabrakło jej języka w gębie, a to najważniejsze.
Przyjrzała się otoczeniu i spojrzała na deskorolkę, która od razu przykuła jej uwagę.
- Często jeździsz? - Spytała od niechcenia, choć kto wie, może u niej to pytanie miało jakiś inny sens. Gdyby tylko głos przy zadawaniu tego pytania jej się nie zaciął, to wyszłoby nawet nieźle.Victor Snowdon - 2019-07-24, 14:35 Rozszerzył uśmiech słysząc jej odpowiedź i pokręcił lekko głową z rozbawioną dezaprobatą. Sens słów nie powstrzymał go jednak od otworzenia paczki.
- Siadaj. - Rzucił miękko, nadal mrużąc oczy, co w połączeniu z wyszczerzonymi zębami dodawało mu niegrzeczno-chłopięcego uroku. Wyciągnął też papierosy w stronę Wandy, cały czas mając na niej zawieszone spojrzenie. - Może spróbujesz? - Zachęcająco uniósł brwi po czym w nieznacznym stopniu odwrócił głowę, tak by wygodniej mu było przyłożyć sobie palącego się w drugiej dłoni papierosa i ponownie wciągnąć dym do płuc. W pewnym sensie wydało mu się słodkie połączenie delikatnego wyglądu i w jego ocenie speszonego wrażenia, jakie sprawiała brunetka, kiedy jednak mówiła dzielnie pełnymi zdaniami. Victorowi czasem wydawało się, że jest królem życia i panem świata, a w takich sytuacjach jak ta dziewczyny w jakiś sposób próbują mu zaimponować mądrą rozmową. Oczywiście było to bardzo naiwne z jego strony, ale wielkie ego nie podpowiadało mu przecież nic innego, stąd też o wiele lepiej bawił się na co dzień, w podobny sposób interpretując wiele zdarzeń, spotkań, rozmów. Może takie nastawienie częściej przyciągało przypadki, w których to, co podpowiadała mu napompowana duma rzeczywiście nie mijało się z prawdą, kto wie.
- Kilka razy w tygodniu. - Odparł beznamiętnie po tym, jak wypuścił kłębek dymu z buzi, patrząc teraz już przed siebie na innych w tle, nieudolnie wykonujących jakieś triki. - Ale nie sportowo, więc czasem częściej, czasem rzadziej. - Dodał po chwili, zwracając się znowu sylwetką do Wandy. - Ty raczej nie jeździsz. - Stwierdził, albo raczej zgadł, w każdym razie nie było to pytanie. O przerośniętym ego już wspominałam: lubił czuć, że to nie on podtrzymuje rozmowę, za to cieszyć się zainteresowaniem i zadawać pytania, kiedy rzeczywiście zrobiło się bardziej interesująco.Wanda - 2019-07-24, 16:30 Jego reakcja trochę wybiła ją z rytmu. Hola! Przecież można nigdy nie zapalić, tak samo jak można nigdy się nie upić i nie zaliczyć zgona, ale tym wolała się z nim już nie dzielić, bo jeśli chodzi o takie życie towarzyskie, imprezy itd., to Wanda była totalnym laikiem. Nie zraziło jej to jednak i usiadła obok Victora, krzyżując nogi w siad "turecki".
- Jeśli tego spróbuję, to wypluję płuca i ci tu umrę, a ciebie oskarżą o zamordowanie nieznanej ci kobiety. - To chyba najdłuższe zdanie jakie udało jej się dzisiaj wypowiedzieć, aczkolwiek chciała mu jasno przedstawić całą sytuację i liczyć na to, że przynajmniej na chwilę temat zostanie zaprzepaszczony. Do tego wszystkiego posłała mężczyźnie krótkie spojrzenie, jakby chciała wzmocnić moc swoich słów. Tak, wychodziło jej to kiepsko, ale Wanda uczy się z uporem i niedługo ogarnie to do perfekcji.
Przytaknęła głową, jakby się nad tym dłużej zastanawiała. Sama by tak chciała, w sensie, bardzo chciała znaleźć sobie jakieś inne zajęcie niż konie i życie między stajnią, a domem, ale była lękliwa i niechętna w stosunku do obcych ludzi. Czasami robiła takie próby jak dziś, wychodziła z domu, szła tak, gdzie nogi ją niosły i obserwowała, ale nigdy o nikogo nie podeszła, więc można powiedzieć, że dziś pokonała jakąś barierę, tylko to jeszcze nie było nawet ćwiercią sukcesu.
- Nie, ja się nie nadaję. - Zwiesiła ramiona, wzdychając przeciągle, ale robiąc to cicho, nie chciała, by to wyglądało teatralnie. - Ale lubię patrzeć. - Dodała szybko i na krótko uśmiechnęła się z pełną nieśmiałością. Patrzenie jej wystarczało, przynajmniej teraz, choć była pewna, że kiedyś będzie tu jeździć z innymi jak równy z równym, tylko jeszcze potrzebowała na to więcej czasu.Victor Snowdon - 2019-07-24, 17:47 Odruchowo wzruszył ramionami by następnie schować paczkę z powrotem do kieszeni, przy czym mruknął tylko sobie pod nosem "To nie". Krótką chwilę zastanowił się nad sensem jej słów, po czym, ponownie pokiwał przecząco głową.
- Nie stałoby się ani jedno, ani drugie. A na trzecie nie ma szans, bo na papierosie byłyby tylko odciski Twoich palców... - Zamyślił się znów na moment i zaraz wrócił do twarzy dziewczyny tymi swoimi złośliwymi oczkami. - No chyba, że nie powstrzymałbym się od dopalenia go po Tobie, jakbyś już rzeczywiście padła. - Zaśmiał się przelotnie, choć doprawdy zabrzmiał dość serio podczas tego drugiego zdania.
- To fajne dla tych, którzy lubią sobie obić tyłek. - Wydał z siebie jeszcze stonowane parsknięcie śmiechem, szczególnie, że przypomniał sobie te wszystkie razy, kiedy wrócił do domu poobijany i rodzice na wejściu wściekali się, że pewnie znowu się z kimś pobił. - Nie dla dziewczyn. - Dorzucił nonszalanckim, wręcz prowokacyjnym tonem. Oczywiście nie uważał tak w pełni, ale przecież nie o to tu teraz chodziło.Wanda - 2019-07-24, 18:03 - Moje odciski na papierosie z paczki, którą to ty masz w kieszeni. - Dodała od niechcenia, zupełnie nie przejmując się tym, co facet na to odpowie, o ile w ogóle coś powie. Sama bawiła się w Sherlocka Holmesa i w tym przypadku trochę się mądrzyła swoją dedukcją.
- A to dlaczego? - Zapytała ze skrzywioną miną po wysłuchaniu jego gatki o tym kto tu nadaje się do jazdy. Sama była zupełnie innego zdania, ale nie chciała się sprzeczać o to z nieznajomym, nie miała mu nic do udowodnienia. Z braku miejsc na których mogłaby zawiesić wzrok, skupiła się na jego przedramieniu pokrytym tatuażami. Swoją drogą tatuaże to kolejna rzecz której Wanda nie odważyła się zrobić, a skoro ich nie miała, to mogła chociaż popatrzeć na te "obrazki" u kogoś innego.Victor Snowdon - 2019-07-24, 19:27 Zawsze chciał mieć oatatnie słowo, dlatego ściągnął brwi negatywnie zaskoczony. Szybka analiza i lampka nad głową rozbłysnęła.
- Nikt by nie powiązał mojej paczki z twoim papierosem. Z resztą naoczni świadkowie potwierdziliby, że sama wzięłaś fajkę do ust i nikt cię nie zmuszał. Szach mat. - Zadowolony z siebie zaciągnął się po raz ostatni zanim w końcu zgasił peta o podeszwę swojego buta i jakby nigdy nic rzucił go po prostu do boku.
- Bo laski są zbyt ostrożne, żeby z powodzeniem ćwiczyć podskakiwanie na kawałku deski na chybotliwych kółkach. - Los chciał, że akurat w skateparku jedyne altywne dziewczyny jeździły na rolkach, do tego mając na sobie kaski i różne inne ochraniacze. Z zadowoleniem powiódł wzrokiem po jeżdżących by zerkając z powrotem na Wandę, napotkać jej wzrok zawieszony na swoich dziarach. Uśmiechnął się na to półgębkiem po czym niby ot tak podciągnął do góry zwisające wcześniej nogi i oparł stopy o krawędź rampy, tak że mógł swobodnie objąć ramionami swoje kolana, od których w dół nogi miał odsłonięte, bo dziś założył krótkie spodenki. Nie powiedział jednak nic, oczywiście oczekując, że to ona go znów o coś zagadnie.Wanda - 2019-07-24, 19:54 - Patrząc na to jakim jestem człowiekiem, to... Prędzej wszyscy by uznali, że mnie zmusiłeś, więc lepiej nie oceniajmy po pozorach. - Dla niej temat był zakończony, trochę się rozluźniła w nowym towarzystwie, choć nadal była dość spięta, by było to zauważalne na pierwszy rzut oka. Jej odpowiedzi były jednak dłuższe i jakoś tak trochę mniej się zacinała,ale to jeszcze nie był pożądany efekt dzisiejszego wyjścia.
- Nieprawda - odpowiedziała szybko i odważnie, jednak ta odwaga zniknęła jeszcze szybciej niż się pojawiła. - Przynajmniej ja się z tym nie zgadzam... - Powiedziała już ciszej i zabujała się lekko, jakby nie mogąc usiedzieć w miejscu. Nie zawstydziła się nawet, gdy została przyłapana na gapieniu się, widocznie mężczyźnie to nie przeszkadzało, więc Wanda nie musiała się chować w swojej skorupie.
- Jesteś jak kolorowanka. - Wyrzuciła dość bezmyślnie, wciąż przyglądając się jego tatuażom, po których slizgała się spojrzeniem, przechodząc od wzoru do wzoru. Chciała już pytać o ten pierwszy wzór, który znalazł się na jego skórze, nawet sama próbowała taki zweryfikować, jednak na tę chwilę sobie odpuściła, by się durnie nie narzucać.Victor Snowdon - 2019-07-24, 22:57 - Domniemane. - Mruknął może nie obrażony, ale na pewno lekko niezadowolony czy może raczej rozdrażniony, właściwie też bardziej do siebie niż do niej. Kiedy coś szło nie po jego myśli mógł albo się o to bić, albo stroić fochy kiedy jego siła perswazji w połączeniu z urokiem osobistym szwankowały. Pierwsza opcja odpadała na pewno, ale miejmy nadzieję, że skończy się na tym, co teraz powiedział. Mógł właściwie być teraz sprytnym lisem i pójść w trochę inną stronę. - To jakim jesteś człowiekiem, że tak by wszyscy pomyśleli? - Uniósł jedną brew ku górze, dokładając swojej twarzy bardziej pytającego wyrazu. Zabrzmiała co najmniej, jakby była znana jako grzeczna i zawsze poprawna dziewczynka. W takich coś sprawiało, że w Victorze budziła się nieodparta potrzeba ściągnięcia ich na złą stronę. Zupełnie tak, jakby sam był upadłym aniołem i łapał za kostki te, co jeszcze beztrosko i niewinnie latają, żeby je też ściągnąć na ziemię i obedrzeć ze skrzydeł. W kupie raźniej.
- Nie musisz się zgadzać, ale tak po prostu jest. Chłopaki kopią w piłkę i jeżdżą na deskach, brudząc się i wiecznie obdrapując, dziewczyny bawią się lalkami i zaplatają sobie włosy, wiecznie ładnie pachnąc. - Na moment ożywił się bardziej, mówiąc to wszystko, przez co mówił też o pół tonu głośniej. I niech go lepiej nie próbuje przekonywać, że dziewczynki nie pachną ładnie, bo Anglik był na zapach wyczulony i naprawdę o to się mógł kłócić.
- Zakoloruj niezakolorowane. - Wyszczerzył się łobuzersko z niejaką dumą, którą odczuwał w związku ze swoimi tatuażami. Miał ich rzeczywiście bardzo dużo praktycznie na całym ciele i jeszcze trochę w głowie do zrealizowania, zaczął się legalnie dziarać w widocznych miejscach odkąd skończył osiemnaście lat i powoli zapełniał swoje ciało rysunkami. Z tatuażem, który jako pierwszy trafił na jego skórę wiązała się niezbyt interesująca, choć może nieco zabawna historia, ale tego wzoru Wanda nie mogłaby odnaleźć wzrokiem, bo został wykonany w takim miejscu, żeby rodzice nie widzieli. Wanda - 2019-07-25, 00:32 Zauważyła zmianę w jego nastroju i od razu się wzdrygnęła, jakby coś ją poraziło, ten odruch bezwarunkowy sprawił, że dziewczyna się zdenerwowała. Nie panowała nad swoimi reakcjami, a to bardzo ją frustrowało.
Milczała dłuższą chwilę, zastanawiając się jak zręcznie i szybko mu siebie określić bez ujawniania szczegółów.
- Jestem... Jestem dobra - wzruszyła ramionami. - Z wierzchu. - Dodała, jakby to miało jakieś znaczenie. Chciała uściślić, że to ludzie tak ją postrzegali, a ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę, tylko ostatnio nie za bardzo chciała być taka idealna w oczach innych. Odwróciła wzrok i przyjrzała się jakiemuś chłopakowi na desce, wszystko po to, by odwrócić swoją uwagę i zająć myśli czymś innym.
- To otoczenie kategoryzuje dzieci, mówi co się powinno robić, a czego nie. Niejedna dziewczynka chciałaby grać w piłkę i się brudzić. - Przedstawiła swoje zdanie na ten temat, choć sama wypowiedź była podszyta obojętnością. Wanda nie łudziła się, że Victor zrozumie jej przekaz, jednak czuła potrzebę wypowiedzenia tych słów i było jej z tym nawet całkiem dobrze.
- Szanuję przestrzeń osobistą obcych ludzi, ale... Będę pamiętać o propozycji. - Powiedziała szybko, czerwieniejąc na twarzy i dekolcie, jakby sama myśl o dotykaniu obcej osoby sprawiała kobiecie bardzo duży dyskomfort. Coś ją jednak ciągnęło do tej kolorowanki, choć zapewne chodziło o sam fakt, że Victor bardzo różnił się od jej idealnej szklanej kopuły w której żyła.
I Wanda prawdopodobnie ogarnie po przeleceniu wzrokiem większości tatuaży, że ten pierwszy jest pewnie tam, gdzie nie ma kodu dostępu, może nawet jest to szczęśliwy traf Victor Snowdon - 2019-07-25, 00:56 Dość często zerkał w jej kierunku obserwując zmiany zachodzące na twarzy, prawie niczym drapieżnik czający się w ukryciu i doglądający swojej ofiary. Cóż, trochę się chłopak postrzegał w ten sposób, tylko nie mógł zdecydować, czy jest bardziej tygrysem, lampartem czy gepardem. Czarna pantera niestety odpadła bo był na nią zbyt kolorowy.
- Nie ma sensu być na zewnątrz innym niż w środku. - Nie brzmiał zbyt myślicielsko, raczej wygłosił tę mądrość w sposób jak najbardziej "od niechcenia", przy czym tylko jemu było wiadomo, jak mocno sam odstawał od wypowiedzianego stwierdzenia. Z tym, że on grał różne role dla sportu i dobrej zabawy, prawie zawsze świadomie, więc ostatecznie czuł się ze sobą i tak świetnie.
W jak najmniej teatralny sposób przewrócił oczami, słysząc gadkę o kategoryzowaniu dzieci, bo choć wiedział, że świat nie jest czarno-biały, to takie podejście tylko przeszkadzało w zrozumieniu jego sposobu widzenia.
- Tu chodzi o naturę płci, a nie o to, co się komu każe. - Mówiąc to uniósł dłonie lekko do góry razem z ramionami, którymi wzruszył. Nie chciało mu się gadać o głębszych rzeczach.
- Chyba źle mnie zrozumiałaś. - Zaśmiał się w reakcji na jej słowa i wyraźne zakłopotanie. - To było w przenośni. Ja tak uważam, mniej więcej, używając odniesienia do kolorowanki, o której wspominałaś. Chodzi o puste miejsca na ciele i nowe rysunki. - Nie krył rozbawienia jej złą interpretacją, a żeby lepiej widzieć, jak pewnie jeszcze bardziej spali buraka, przekręcił się nieco bardziej w jej stronę, nadal mając pociagnięte prawie pod samą brodę kolana i swobodnie oparte na nich łokcie, tak że rozluźnione przedramiona krzyżowały się w powietrzu, teraz prawie przed nosem Wandy.Wanda - 2019-07-25, 07:50 Onieśmielał ją i to w najbardziej bezpośredni sposób, ponieważ tylko patrzył, ale jego wzrok powodował u niej zakłopotanie, jakby robił to specjalnie i jeszcze się nieźle przy tym bawił. Cóż, pewnie tak było i Wandzia nie za bardzo mogła coś na to poradzić.
- Łatwo powiedzieć. - Mruknęła cicho i wywróciła oczami, jakby to naprawdę był temat tabu. Wanda skrycie zastanawiała się jak to jest żyć inaczej, dać się ponieść i nie musieć się martwić opinią innych. Chciała posmakować wszystkiego, czego nie doświadczyła, a było tych rzeczy naprawdę wiele mimo jej wieku. Można powiedzieć, że to tak jakby była pod kamieniem chowana, wszystko było dla niej nowe.
- W takim razie pozostaje żałować, że się urodziło po złej stronie barykady. - Stwierdziła, nie mając zamiaru się sprzeczać z chłopakiem, bo i nie było sensu. Może faktycznie gdyby urodziła się chłopcem, to jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Teraz, po wydarzeniach z minionego roku sama musi zdecydować na jakie tory chce wejść i którymi chce podążać i szczerze była bardzo, ale to bardzo rozdarta między światami.
Speszyła się jeszcze bardziej, gdy usłyszała śmiech Victora, a po jego słowach schowała głowę w zgięcie łokcia, zmieniając trochę ułożenie swojego ciała. Najchętniej to w ogóle schowałaby się pod ziemię, ale nie miała za bardzo jak tego dokonać, więc ręką musiała jej wystarczyć.
- To był zły pomysł. - Powiedziała cicho, co brzmiało zupełnie bezsensowne, jednak wypowiedziała to zdanie pod wpływem niejakiego speszenia i może nuty strachu, a wszystko to było podsycone zawstydzoną purpurą jej policzków. Oczywiście jej winą było to, jak odebrała jego wcześniejsze słowa i sama wystawiła się na drwiny. Odsunęła się trochę od mężczyzny, jakby chcąc zwiększyć dystans i powoli w ten sposób uciec, co było jej idealnym sposobem na rozwiązywanie takich spraw.Victor Snowdon - 2019-07-25, 19:12 Zgasił tryumfalnie papierosa (chyba, że zrobił to już wcześniej, nie kontrolujě ). Zawsze starał się mieć kontrolę nad sytuacją albo przynajmniej w jakiś sposób w niej dominować i tę swoją przewagę podkreślać, nawet jeśli wszystko zawierało się w małych gestach. Nawyk bacznego obserwowania wszedł mu mocno w krew, szczególnie że odkrył związek między intensywnością swojego spojrzenia a zakłopotaniem u "słabszych osobników". Stąd z satysfakcją, o powodzie do której Wanda nie mogła mieć pojęcia, nadal świdrował ją wzrokiem, niemniej będąc przy tym w pełni wyluzowany i swobodny.
- Na pewno łatwiej niż udawać. - Jego oczy zrobiły się w tym momencie jakby rzucające wyzwanie, choć podejrzewał, że nie będzie potrzeby się sprzeczać, bo zasadniczo miał obiektywnie rację. Drugi wątek też uznał za wygrany więc na jego usta powrócił pełen samozadowolenia uśmiech. Za to nie spodobały mu się w pełni jej następne słowa i odruchowo ściągnął na nie brwi i pozostałą część twarzy.
- Moje tatuaże? - Zaśmiał się krótko, asekuracyjnie, patrząc na nią teraz podejrzliwie. Oczywiście domyślał się już, co było jej intencją. - Czy podejście tutaj? - Dopytał lekkim, beztroskim tonem, niezbyt może pasującym do sytuacji, ale na pewno pasujący do jego osoby. Widząc, jak zaczyna się cofać, jakby nigdy nic wyciągnął rękę i lekko złapał Szwedkę za nadgarstek, subtelnie przytrzymując. Był przy tym taki autentyczny, delikatny i uroczy, przez parę sekund patrzył na nią dziecięcymi oczami pełnymi wiary w drugiego człowieka.
- Zostań. - Powiedział cicho, miękko i przyjemnie, aż sam by siebie posłuchał. - Zrobiłem coś? - Zapytał z wiarygodnym przejęciem, uśmiechając się niewinnie, jak dzieciaczek, który prosi ulubioną ciocię, żeby jeszcze nie szła do domu, albo czy ma jeszcze cukierka. Łatwo przeskakiwał z jednej pozy w drugą, w zależności od tego, która miała mu przynieść więcej korzyści wedle obliczeń.