Colorado - 2013-04-02, 19:11 Kłusował równym, pośrednim tempem, utrzymując sprężysty, lekki ruch do końca. Samodzielnie wyjeżdżał zakręty, co chyba było do przewidzenia, jednak mimo wszystko Noa dobrze zrobiła, dając mu do tego pomoce. Po narożniku w M odbił na przekątną. Dobrze znał jazdę brunetki, więc niemal bezproblemowo wczuwał się w dawane przez nią sygnały. Z łatwością przyszło mu wydłużenie i poszerzenie kroku. Dojechał do K poprzez punkt X, następnie podążając za ruchami jeźdźca w kłusie roboczym. W ten sposób dojechali do litery P, gdzie też karus odbił na woltę w lewo o średnicy 10m. Hanower był bardzo dobrze rozgrzany, więc rozciąganie się na mniejszych czy większych figurach ujeżdżeniowych nie stanowiło dla niego problemu; Dopieszczał każdy centymetr, nadając mu odpowiedni kształt. Co prawda (jak na razie) nie cierpiał dyscypliny jakiej było ujeżdżenie, nawet jej podstaw, jednak sam fakt, iż gdzieś w okolicy znajdowała się widownia do czegoś go zobowiązywał. A już na pewno pomagał w stwierdzeniu, iż tego mini treningu ujeżdżeniowego lekceważyć nie wypada. Wszelkie 'bunty' oddawał za pomocą kładzenia uszu po potylicy bądź nerwowym szastaniem ogonem, nie chcąc zepsuć sobie reputacji wśród ludzi. O ile w ogóle miał jakąś reputację, ale to już inna bajka. Dalej jazda do punktu B, tam odbicie na lewo do punktu E, a tam w prawo. W literze S wolta na prawo, ponownie kłusem roboczym do C i zatrzymanie po otrzymanych sygnałach do stój. Ruszenie aktywnym stępem pośrednim do litery M, następnie wyjazd przekątnej i stęp swobodny. W międzyczasie oczywiście Colorado non stop przeżuwał wędzidło, robiąc sobie od tego krótkie przerwy podczas wykazywania własnego niezadowolenia ujeżdżeniem. Przez przekątną do V, przyspieszenie do stępa pośredniego. W K zakłusowanie - Łagodne przejście, wciąż w lekkim i sprężystym chodzie, jak poprzednio. Krótko przed A pomoce do zmiany chodu na wyższy, toteż następnie zagalopowanie na lewą nogę. Przy F wydłużył krok w galopie, w M zmiana na galop roboczy. W C wolta 15m w galopie, również dosyć kształtna i wyjeżdżona do końca figura, do której sześciolatek podszedł z zaangażowaniem, a przynajmniej się starał. W H, przez X i do K wężyk o jednym łuku. Po dojechaniu do K dalej galopem do punktu F, wejście na przekątną, w X przejście do kłusa i następnie dojechanie do H. Pomiędzy H i C dostał pomoce do zagalopowania, tak też uczynił, galopując tym razem na prawą nogę.Dojechanie do punktu M i ponowienie pomocy do wydłużenia kroku i tak aż do F. W F powrót do galopu roboczego, w A kolejna wolta na prawo o średnicy 15m, wyjechana w sposób identyczny do poprzedniego. Później dojechanie do litery K i wybicie na wężyk do liter X, a następnie H o jednym łuku. Nie tracił na tempie. Następnie dojechanie do punktu M, odbicie na przekątną, przez X, do K, a przed K przejście do kłusa. Od K do F sprężysty kłus roboczy, w F ponownie wydłużenie kroku, z wejściem na przekątną. Dojechanie do B i wyjście na koło o średnicy 20m w kłusie anglezowanym. Aż do A kłusem roboczym. W punkcie A odbicie na środek, w X zatrzymanie, kilka sekund nieruchomo i po ukłonie Noy występowanie z czworoboku. Ugh.
zt.Christian Levrull - 2013-04-05, 15:17 Naprawdę siwy go zaskoczył, był w jeździe przyjemny, uważny i przede wszystkim dawał z siebie sporo. Ową półparadą zadziałał, gdyż po chwili wykorzystując zaangażowanie ogiera dał mu sygnał do zagalopowania, zapracował od dosiadu, ustawiając go lekko do wewnątrz wraz z elastyczną ręką, by się nie nadział na kontakt, a z chęcią zapracował. Trzymając rytm i aktywność zadu prowadził go w galopie aż do C, przed którym miękkimi pomocami dał sygnał do kłusa roboczego, sam zaczynając lekko anglezować.
Nadal pilnował ustawienia siwego, następnie wprowadził go na przekątną, utrzymując go w prostym ustawieniu na pomocach, na środku usiadł na chwilę w siodło, by zmienić nogę wraz z ustawieniem ogiera. W A skrócił lekko wodze przenosząc ciężar ciała tak, by następnie siąść w półsiadzie. W myślach pamiętał o ustawieniu łydki, pięty, pleców i dłoni, bo co ukrywać, że chciał wypaść dobrze, a odznakę powinien zdać już dawno temu. Pilnując ustawienie siwka prowadził go w łydkach po kole, sam siebie też musiał przypilnować. Po wyjeździe z wolty usiadł w ćwiczebny, nabierając go na siebie bardziej, po wcześniejszej wolcie, a następnie wprowadził w B na półkole, na którym zadziałał wyraźniejszą półparadą, by następnie zagalopować przez E. Znów trzymając chłopaka w ustawieniu prowadził go w rytmicznym galopie aż do M, po którym lekko zablokował dosiad i lekko dłonie, dając sygnał do przejścia do niższego chodu, który w tym wypadku był kłusem roboczym. W C usiadł w ćwiczebny, w ustawieniu pilnował jego uwagi, gdyż po chwili siwy miał mieć sygnał do parady.
W E pomoce do pełnej parady i w tym stanie trzymanie Friskiego 5', po ttm czasie sygnał do ruszenia, prawie niezauważalny, w tempie stępa pośredniego. Tu też zwrócił uwagę na jego ustawienie, tym bardziej, że za chwilę mieli wykonać zakręt na linię środkową. Dlatego przypilnował go na przodzie, prowadząc przede wszystkim w łydkach i dosiadzie, naprowadził go po zakręcie na proste pomoce, by następnie w X znów dać sygnał do zatrzymania na pomocach, kumulując energię w jego zadzie, by nie wisiał na przodzie. Ukłon do komisji, po czym wypuszczenie wodzy i w łydkach i dosiadzie prowadząc go do wyjścia z czworoboku, po chwili z uśmiechem na twarzy pochwalił go również klepiąc.
Następnie znaleźli się na rozprężalni, gdzie solidnie go rozstępował po czym opuścił ten teren, udając się na dalszą część odznaki.
{zt}Friskey Whiskey - 2013-04-12, 22:04 post do późniejszej edycji.Johnny - 2013-05-26, 14:04 ROZGRZEWKA
Przyszedł z Coco w ręku, cos tam mówiąc pod nosem. Obciagnął strzemiona w dół, dociagnął popręg i posprawdzał wszystkie paski. Przełozył wodze na szyję rudej chwytając je w prawą dłoń. Lewą złapał się tylnego łęku po czy odbił się od ziemi lekko lądując w siodle. Wsadził stopy w strzemiona, wodza na lekki kontakt i z krzyża do stepa poparte łydką. Na razie luźno, kreśląc niezidentyfikowane figury, ot tak by przestępowac w różnych kierunkach. Potem zaczął wplatać wolty, wężyki i ósemki pilnując by tempo stało się aktywniejsze, na łukach zbierając klacz do ręki od łydki.Coco Chanel - 2013-05-26, 14:13 Rozgrzewka
Przystępowała na nieznane jej miejsce, bystro lustrując je oczyma, spoglądając na okolicę.
Zatrzymała się zaraz za masztelarzem, kontrolując jego ruchy wokół niej, wykazując się również cierpliwością podczas wsiadania.
Tuż po otrzymaniu sygnału do ruszenia, mało gwałtownie, wręcz subtelnie ruszyła z miejsca, od razu rolując się.
Po kilku kołach, figurach itd. miło oparła się na dwóch wodzach, przeżuwając metal w ryju. Podeszła mocniej zadem pod kłodę, nabrała więcej elastyki i ogólnego rozluźnienia.Johnny - 2013-05-26, 14:25 Od narożnika impuls do kłusa, na razie rozluźnionego ale nie wypadającego ze wcześniejszego ustawienia. W tym chodzie także kilka łuków na różnych figurach, pilnując dobrego wygięcia łydką, dosiadem i wodzą. Potem na ścianę gdzie zucie z ręki. Na krótkiej znowu do zebrania od łydki i kilka skróceń na małych ścianach i wydłużeń na dużych. Następnie do środka placu, tam trochę zabawy z pyskiem i potylica dla lepszej przepuszczalności, po czym od łuku galop na dobrą nogę.Coco Chanel - 2013-05-26, 14:32 Płynnie weszła w wyższy chód, nie wyskakując z ustawienia.
Poruszała się aktywnie, na zgiętej potylicy, delikatnie wygiętej szyi w łuk, z uwypuklonym grzbietem. Zad miała pod sobą.
Charakterystycznie, z niezblokowanej łopatki, swobodnie wyrzucała nadgarstek w przód, akcentując fazę zawieszenia.
Prawidłowo wpisywała się we wszystkie okręgi, wyginała na figurach itp. Podczas żucia stopniowo obniżyła się i zaraz po nim równie poprawnie wróciła do poprzedniego stanu rzeczy.
Zagalopowała na dobrą nogę, tuż po, podbijając zadem pod kontem 45'c.Johnny - 2013-05-26, 14:48 No, może nie będzie tak źle. Ale Johnny przyzwyczaił się by przy Coco nie chwalić dnia przed zachodem słońca.
Przegalopował ją na jedną nogę porządnie, nastepnie zmiana przez kłus i rozgalopowanie na drugą nogę. Potem kilka skrócen i wydłużeń chodu i do stępa. Tam pozwolił jej odetchnąc dwa pełne koła, by nastepnie poćwiczyć kilka zmian chodu w różnych kombinacjach, wplatając w to także zatrzymania z nieruchomością. Gdy klacz była już rozgrzana, wjechał z nią stepem na czworobok.
PRZEJAZD
Od A wjechał na grzbiecie rudej swobodnym stepem, trzymając ją w ustawieniu. Biodrami delikatnie dojeżdżał klacz, subtelnie łydkami pinując kroku. Rekę miał spokojną, nadgarstki otwarte, plecy proste ze ściagniętymi łopatkami. Nie siedział jednak jakby połknął kij od szczotki.
W X, zastosował pomoce wstrzymujące, obciążając lędźwie klaczy, zamykając nadgarstki i zatrzymując ją w owym punkcie. Ukłonił się sędziom, po czym znowu wysłał klacz stepem na ślad. Dojechał do przeciwległej ściany i na środku w C skręcił w stronę M. W punkcie dał klacyz impuls do kłusa, pilnując by nie wypadła z ustawienia, samemu zaczynając miekko anglezować na dobra nogę. Patrzył przed siebie, trzymnając robocze tempo. Po dojechnaiu do B na łuk pod postacią dużego koła o średnicy 20m, nadal anglezując. W połowie koła przy E usiadł w siodło, jadąc ćwiczebnym. Wpisywał się w chód Coco nie podskakując w siodle a podążając biodrem za tym charakterystycznym ruchem. Łydka i ręka spokojne. I po łuku jeszcze przed B zagalopowanie na prawą nogę, kierując klacz na ścianę.Coco Chanel - 2013-05-26, 15:09 Zbierając się do 'kupy' po niewielkim ekscesie, galopowała obszernie, okrągło, na zadzie, kryjąc wiele terenu.
Była lekka, reagująca, w kontroli, dając się prowadząc bardzo łatwo, coby Johnny nie płakał i nie odsprzedał na kabanosy gdyby z przejazdu uzyskał mniej niż 5.5 p.
Po zmianie, dodaniach i skróceniach, wstępnie złapała oddech tuż przed wjazdem na czworobok.
Przejazd
Swobodnie wkroczyła na czworobok, już przy pierwszym wrażeniu wraz z Johnnym reprezentując naprawdę miły dla oka obrazek. Znajdując się w X, niemal natychmiastowo po odpowiednich sygnałach, zatrzymała się, równo stawiając wszystkie kończyny.
Od momentu ukłonu, płynnie ruszyła z miejsca, idąc w pożądanym kierunku. Tudzież również widoczne było prawidłowe działanie jeźdźca poprzez ogrom elastyki klaczy w ruchu.
Kiedy nadszedł czas na kłus, odbyło się to niezmiennie poprawnie.
Podczas łuku, wpisywała się w okrąg, nie wypadając ani wpadając zadem & łopatką. W B zagalopowując od zadu, na dobrą nogę.Johnny - 2013-05-26, 15:27 Haha, no tak. Jak będzie tak dalej to raczej jej nie odda na te kabanosy. Dzisiaj się klaczynka rewanżuje.
Podążał miednicą na ruchem klaczy, nie odrywając tyłka od siodła, jadąc jak przyklejony. Nie musiał się przy tym wiele wysilac zważywszy na bardzo dobry i wygodny ruch rudej. Oparł ją na wewnetrznej wodzy, prowadząc i kontrolując zgięcie na łukach zewnętrzną. Mijając H mniej więcej w połowie drogi do C, odchylił sie lekko ku tyłowi, zamykając łydki i nadgarstki, zwalniając klacz do kłusa. Przejechał spokojnym anglezowanym tempem do M, od punktu zjeżdżając na przekątną do K. W X zmienił nogę, wysiadując jeden takt. Dojechał do A gdzie posłał klacz na kolejne duże koło przechodzące przez X. W tym przypadku uniósł tyłek lekko nad siodło, robiąc półsiad, acz łydkami nie tracąc kontaktu z koniem by klacz nie zgasła. Był pochylony nieznacznie ku przodowi, patrząc przed siebie, trzymając proste plecy. Znajdując się znowu w A usiadł w siodło, lekko przenosząc cięzar ciała ku tyłowi by wygodniej wysiadywać. W B skręcił klacz po łuku do przeciwległej ściany a dojeżdżając do E zagalopowanie z lewej nogi i na ścianę.Coco Chanel - 2013-05-26, 15:47 Znajdując się przy C zwolniła do kłusa. Poruszała się wyznaczoną trasą, tuż po przekątnej, na kole znów prawidłowo się w nie wpisując.
Cały czas utrzymywała podstawienie, aktywnie krocząc do przodu, nie wyskakując z ustawienia.
Zacinając gęstą kitą powietrze, mocniej przeżuła wędzidło, łypiąc oczyma na sędziów i gdzieniegdzie krzątających się ludzi. Skręcając w B po łuku do przeciwległej ściany, gładko zagalopowała w E na lewą nogę, wysoko zadzierając nadgarstki.Johnny - 2013-05-26, 16:09 Przegalopował ją prawie całe koło aż do M, pilnując stałego tempa i widocznego rozluźnienia. Sam był spokojny, jego twarz wyrażała jedynie skupienie i nic poza tym.
W połowie drogi do C najpierw półparada aby zwrócić uwagę Coco na fakt, że zaraz czegoś będzie wymagał po czym zamknął nadgarstki i zastosował pomoce wstrzymujące, przechodząc w swobodny kłus. Anglezował aż do C, gdzie usiadł w siodło miękko, jadąc ćwiczebnym przez H do E, wyjeżdżając zakręt. W polowie długiej ściany czyli w E, parada - mocniej siadł w siodło, przenosząc cięzar ciała na krzyż, zamykając łydkę, do stój. Przytrzymał klacz w nieruchomości 5 sekund po czym delikatnym sygnałem wysłała ją aktywnym choć swobodnym stepem, pilnując by nie wypadła z ustawienia. Dojachał tak do K, gdzie delikatna półparada i impuls do kłusa, przyciskając łydkę, otwierając nadgarstek i wypychając z biodra. Dojechał do środka krótkiej ściany czyli do A, miękko anglezując, po czym skręcił klacz na linię środkową do X. Tam znowu zatrzymanie poparte wczesniejsza półparadą, kontrolując dosiadem by nie uwaliła się na przodzie. Ukłonił się, po czym stopniowo wypuścił wodze, dając luzy pyskowi i szyi rudej, zostawiając ją na samym dosiadzie. Pokierował ją łydkami do wyjścia z placu po drodze klepiąc ją obficie.
Wjechali na rozprężalnię, gdzie dopiero chłopak trochę się rozchmurzył, wyginając wargi w delikatnym uśmiechu.
-No spisałas się.
Pogłaskał ją po łopatce i grzebieniu grzywy, rozstępowując porządnie. Potem do stajni gdzie zmienili sprzęt i na parkur skokowy, po dalsza częśc odznaki.
z/tCoco Chanel - 2013-05-26, 17:03 Pozostając w aktywnym galopie w 'kupie', przegalopowała dany dystans, w odpowiednim momencie wraz z pomocami przechodząc do kłusa.
Poruszając się w nim z impulsem, wyjeżdżała narożniki, nie ścinając ich, nie chowała się poza kontakt, pozostają w górnym ustawieniu. Była rozluźniona, nigdzie nie skrępowana.
Zatrzymując się w E, zacięła kitą powietrze, przeżuwając mocniej wędzidło, jedno z uszu kierując w stronę zawodnika. Kończyny zostały postawione równiutko, obciążone wszystkie cztery.
Ruszając po 5 sekundach, które cierpliwie przestała, swobodnym stepem, przekraczającym bez większego trudu kilka śladów w K zakłusowała, dojeżdżając do środka krótkiej ściany, z której odbiła na środek - X.
Standardowo dobrze zatrzymując się, po dostaniu luzu na pysku, wyciągnęła mordę przed siebie. Czuła się niemal jak Totilas i jego ponad 90%.
Chwalona końsko puchła z dumy, dopóki nie dorwał się do jej łopatki, kiedy to zaczęła uciekać. Nie nauczy się, że tam się nie chwali...
Ostudzona, zniknęła na przesiodłanie.
/ztSonja - 2013-05-26, 21:40 Przybyła z Aferą na rozprężalnię i tam posprawdzała popręg, strzemiona, no i czy wszystko na swoim miejscu. Również spojrzała, czy kokarda z ogona nie spadła. <3 Och, jakie estetyczne były! Grzywa zapleciona w misterne warkoczyki z biało-czarnymi kokardkami, na ogonie warkocz z dwóch, doprawiony bufiastą tasiemką, z której Sonja zręcznie związała kokardę. A na nogach klacz miała czarne owijki, biały czaprak z czarnym obramowaniem na grzbiecie no i reszta ujeżdżeniowego sprzętu.
Saara na łbie dwa luźne warkocze na boki, plus cały odświętny strój na przejazd.
Wsiadła w końcu na skarogniadą, oddychając głęboko i tuląc się do szyi klaczy. Znów schowała się w jej grzywie. Zdążyła już załapać, jak cudownie kojąca to terapia. <3
Rozstępowała Aferę na luźnej wodzy i dodając dużo wolt, najpierw obszernych. Sama pokusiła się o porozciąganie i powyciągała łapki wpierw do czubka głowy klaczy, a potem do nasady ogona, a następnie do swoich nóg i tak dalej. Jeszcze się trochę w siodle pokręciła, by znaleźć najwygodniejsze ustawienie, bo jakoś na razie była nieco zbyt spięta, by dobrze usiąść.
Ale gdy zaraz wypchnęła dziewczynkę do kłusa trochę napięcia z niej zeszło i ładnie zamknęła wodze w nadgarstkach, nie pozwalając im wypadać. Pilnowała kolan i łydek, nie anglezowała zbyt mocno, a raczej delikatnie, by nie zestresować Afery jakimiś zbyt impulsywnymi ruchami.
Poprowadziła ją na parę przekątnych, ósemek i serpentyn oraz wolt, spróbowała nawet ustępowania od łydki i pasażu na chwilkę, chociaż nie miała większego pojęcia szczerze, jak to zrobić. <3 Ale widziała parę razy, więc instynktownie działała łydkami i wodzami, chociaż nie najlepiej. Chodziło tylko o rozgrzewkę w sumie, więc za bardzo jej tam nie męczyła, tylko tak.
Potem chwilkę ją przegalopowała, w roboczym tempie, biorąc ją w razie czego mocniej na siebie. Potem chwila wolnego kłusa i zaraz wjechały na czworobok.
P R Z E J A Z D
Pojawiły sie od strony rozprężalni, a miejsca oznaczonego literą A. Finka przypilnowała by miały tempo aktywne, jednakże nie zbyt szybkie. W końcu zaraz trzeba się zatrzymać znowu, więc nie mogą się nakręcić, prawda?
Wodze miała na nocnym, na razie dość krótki kontakcie, ale bardzo elastycznym, bez wypadających wodzy.
Gdy dotarły po prostej (czego Sonja pilnowała łydkami by skarogniada nie wypadała jej na boki spod siodła) na środek czworoboku, Saara posłała jej subtelną półparadę i zablokowała dłonie, dając jej znaki do zatrzymania. Gdy tylko Afera całkowicie się unieruchomiła, Sonja pilnowała, by być rozluźnioną bo wiedziała, że gdyby była spięta to koń długo nie ustoi w bezruchu.
Skłoniła się do sędziów, uśmiechnęła niewinnie i zaraz znów skupiła się ładnie na swej podopiecznej. Iw magiczny sposób odkryła, że całe napięcie z niej na razie ubyło! Jak nie powróci to dobra nasza, nie?
Energiczną całkiem łydka poprosiła Aferę o powrócenie do żwawego tępa, ciągle utrzymując ją na dobrym kontakcie pilnując, by nie wypadała ani zadem ani łopatkami i szła w miarę możliwości jak najbardziej na wprost.
Przed ścianą uważała, by nie dać Aferze okazji do ucieknięcia wcześniej. Jednak w odpowiednim momencie nie omieszkał dać jej sygnału, by ta wiedziała w która stronę iść. Była to delikatna półparada i nikła łydeczka na prawo, jednak sygnału do skrętu nastąpiły chwilę później, by nie ściąć zakrętu i jak najlepiej wygiąć się.
Gdy tylko wyjechały na krótką ścianę, zaraz tzreba było skręcać dalej w narożniku. Tam Sonja nieznacznie obniżyła wewnętrzną rękę z wodzą i przypilnowała Afery łydką, by nie uciekała do środka, w razie czego ją spychając Przejechały do prawie B, gdzie dziewczyna poinformowała podopieczna przed następnym zadaniem. Posłała jej w tym celu półparadę i zaraz naparła mocniej prawa wodzą, jednak z lewej nie odpuszczając i ustawiając jej ładnie łeb tak, by przy wolcie widziała kawałek jej mordki w wygięciu. A na woltę skierowała ją wewnętrzną łydką mocniej przyciśniętą na popręgu i zewnętrzną nieco cofnięta. Również mocno przycisnęła kolana do siodła i sztywno trzymała łapki na wodzach, aczkolwiek aktywnie działając z pyskiem klaczy, by nie napierać niepotrzebnie na wędzidło.
Podczas wolty wewnętrzna ręka nieco obniżona, by klacz mogła łagodnie sobie zejść z łbem w dół.
Gdy dojechały w połowie koła do litery E, pani Sundqvist posłała Aferze delikatną półparadę i leciutko ściągnęła ją na siebie, coby ustawić ją na właściwe tempo. Zaraz i usiadła łagodnie w siodle, nieco zbyt mocno najpierw na tylnym łęku, jednak zaraz poprawiła się. Aktywnie działała bioderkami, przy opadaniu an siodło jeżdżąc nimi lekko do przodu, jakby chciała się pozbyć siodła spod siebie. Amortyzowała uderzenia swojego zacnego tyłka o grzbiet Afery, krótko mówiąc. No i na drugiej polówce wolty pomoce te same, co na pierwszej.
Gdy dojechał do ściany Saara do końca pilnowała by tempo sie nie zmieniło i coby Afera nagle nie skróciła sobie drogi ani niczym nie powypadała z ustawienia. Przy powrocie do literki B również podniosłą wewnętrzną dłoń do normalnego ustawienia.
No i bym zapomniała! Jeszcze przed B półparada i ładne wypchnięcie z bioder i pomoc łydkami, coby skarogniada zagalopowała. Również nieco większe obciążenie na prawy bok, żeby klacz wiedziała, z której nogi zacząć.
Dalej wystarczyło przejechać przy ścianie po prostu galopem nieco ponad połowę obwodu czworoboku. Więc finka dzielnie pilnowała tempa klaczy i ustawienia rąk przede wszytki m. łydeczką aktywizowała ją i jej zadek, by Afera nie zgasła nagle. na zakrętach nieco obniżała ciągle wewnętrzną rękę i spychała delikatnie prawą łydką klacz na zewnątrz, by się ładnej zginała, a i nie ścinała zakrętów.
Gdy dojechały do literki H Saara dała Aferze szybką, ale delikatną serię półparad i zaraz mocno wstrzymała ją krzyżem, by w porę wyhamowały o kłusa. tam szybko postarała się ustabilizować jej tempo na robocze i zaraz po następnym przejechanym narożniku odbił do środka czworoboku, z literki M. Sygnał wewnętrzną łydka i nieco mocniejsze naparcie na prawą wodzę, zero odpuszczenia z lewej. Pilnowanie łydkami i dosiadem, by skarogniada ni uciekała zadem ani łopatkami z ustawienia i prosto dojechały przed tą prawie przekątną do miejsca oznaczonego tabliczką z literą K.
Tam nieco obniżona lewa wodza i zmiana nogi na która anglezowała Saara, półparada i sygnały do skrętu w lewo przed ścianą, zaraz potem zgrabnie am nadzieję wyjechany narożni.k I am ze środka krótkiej ściany rozpoczęcie wolty w półsiadzie. Wpierw jednak jeszcze mocno skupiająca uwagę półparada z dosiadu i potem uniesienie się w siodle, z ładnym kaczym kuperkiem i wyprostowanymi plecami. Saara nie wypadała mocno nad szyje klaczy, tylko po prostu nieco mocniej uniosła się nad przednim łękiem, ręce utrzymując w praktycznie tym samym miejscu. Wewnętrzna wodza nieco obniżona i głowa ustawiona ładnie coby się wygięła i ogólnie pilnowanie łydkami ustawienia i ustawienia, przy zewnętrznej nieco cofniętej za popręg, a wewnętrznej - lewej - mocniej dociśniętej.
Gdy ukończyły woltę Sonja zaanglezowała na dwa takty przed narożnikiem, a w nim poinformowała dosiadem i cichym cmoknięciem Aferę o przejściu do kłsau ćwiczebnego. Wzięła też troszkę klacz na siebie, jeśłi ta dodała. Nie chcemy wszak pędzić, gdy siedziały w siodle, bo zbyt wytelepie!
Ponownie amortyzacja tyłkiem i maksymalne rozluźnienie, ręce w tym samym ustawieniu, o dziwo, bez wypadających wodzy! O tak, dzisiaj s Sonja mocno pilnowała rąk! No i nóżek także, które ładnie i praktyczne nieruchomo tkwiły w strzemionach, dzielnie jednak niespięte, by Saara mogła dobrze wysiedzieć w siodle wstrząsy podczas tego kłusa ćwiczebnego.
Przy literce B do której szybko dojechały półprada i dynamiczne wypchniecie w lewo, na równoległa ścianę. Nie chcemy kreślić tu łuków, tylko ostry zakręt, o! Jednak z wcześniejszym powiadomieniem, więc nie powinno pójść źle.
Pilnowanie ciągle dosiadem by klacz nie traciła ustawienia i tuż przed ścianą informacja i skręcie na lewo i gdy tylko sę wygięły na zakręcie, Saara mocniej ścisnęła folblutkę łydkami wypchnęła z bioder do ponownego galopu, tym razem jednak na lewą nogę, o czym oczywiście Afera została odpowiednio doinformowana mocniejszy dociśnięciem wewnętrznej łydki.
Dalej na narożnikach znów nieco obniżona wewnętrzna wodza i pilnowanie tema, by klacz nie gasła i nie wypruwała zbity szybko. W tej drugiej sytuacji Saara działała paroma subtelnymi półparadami zgarniała klacz na siebie.
Przejechały tak prawie cały plac, by równo an literce M Sonja mogła mocno wstrzymać Aferę z krzyża do kłusa, wcześniej jednak wysyłając jej potrzebną informację przez półparadę, że takowe działanie nastąpi.
W kolejnych narożnikach mocne przypilnowanie ustawienia poprzez dosiad i wewnętrzną obniżoną łapkę i serie półparad, coby ustabilizować kłus na roboczy. W końcu zaraz w miejscu oznakowanym literka E skarogniada otrzymała sygnał oznaczające nic innego, jak "zatrzymaj się!". Z kłusa, oczywiście, zgrabnie. A Finka zrobiła to poprzez uprzednio daną półparadę i potem mocne zgarnięcie folblutki an siebie i wstrzymanie jej rękami dzięki mocniejszemu zaciśnięciu nadgarstków na wodzy i ich usztywnieniu.
Gdy tylko klacz znieruchomiała całkowicie, otrzymała w nagrodę nieco luźniejszą wodze, dzięki rozluźnionym na ten moment nadgarstkom. Została odpowiednio przytrzymana łydeczkami, jednak niespiętymi coby nie kusić klaczy do ponownego zbyt szybkiego wystartowania.
Gdy jednak po pięciu sekundach ta chwila nadeszła, Saara ambitne dała łydkę klaczy, jednak zaraz wstrzymując ją wodza, bo przypomniała sobie, że chodzi o stęp!
Przetoczył sie więc prędko w tym chodzie do literki K, gdzie Afera dostała subtelną łydkę do kłusa, gdzie Saara oczywiście delikatnie anglezowała. I całe szczęście, że końcówka w kłusie! Bo w tym stępie finka miała niesamowite ważenie, wręcz nieznośne, że okropnie się ślamazarzą.
Przed literką A skarogniada dostała delikatną półparadę i minimalnie obniżoną wewnętrzną wodzę, a także nieco bardziej obciążoną ją. Również łydka lewa Sonji mocniej się docisnęła, prawa schowała za popręgiem, a to wszystko miało tylko skłonić klacz do ponownego wkroczenia na środek czworoboku. Tam kolejna półparada i wstrzymanie mocne krzyżem na miejscu oznakowanym jako X. Jeśli Afera się zatrzymała, to Saara cicho podziękowała podopiecznej i pochwaliła ją głosem, sama skłoniła się do sędziów.
Potem tylko poprosiła ją o szybki zwrot i opuścił czworobok na długiej wodzy , w stepie.
K O N I E C P R Z E J A Z D U
Potem jeszcze się porozciągały i ochłodziły i wystudziły na rozprężalni, no i wróciły do stajni, gdzie się nieco odprężyły, a potem zmiana siodła i ogłowia do tego do skakania, ze sprzętu Afery.
Ua, szybko poszło!
zt. jeśli w tym jednym poście mi uznacie, ale tak jakoś wyszło...
Afera - 2013-05-28, 16:32 ROZGRZEWKA
Przybyła na rozprężalnię u boku Sonji. Na miejscu zatrzymała się, aby właścicielka mogła załatwić sprawy przy siodle, a następnie wsiąść. Przy okazji też wtuliła się w Frytową grzywę, na co klacz odpowiedziała uniesieniem łba, aby Saara przypadkiem nie spadła przez szyję. Taka ona troskliwa!
Po jakimś czasie ruszyła stępem i rozpoczęła rozstępowanie na długiej wodzy. Później zaczęła wykonywać także wolty. Skarogniada wyczuła, że właścicielka nieco się spina, więc i na nią owe spięcie w niewielkim stopniu przeszło. Po jakimś czasie jednak jakoś przeszło. W końcu to nie ona zdaje tą odznakę.
W końcu została wypchnięta do kłusa, do którego oczywiście przeszła. Po jakimś czasie wykonała kilka serpentyn itp. Spróbowała też tego ustępowania i pasażu, który wyszedł gorzej niż poprzednie ćwiczenie, z którym to klacz miała już styczność. Ucz się, Sonja ucz, bo się przyda. W końcu szczęśliwie właścicielka zaprzestała tym czynnościom i chwilkę przegalopowała skarogniadą, a następnie wolniutki kłus i w końcu wjazd na czworobok. Damy radę!
PRZEJAZD
Pojawiła się na czworoboku od miejsca, gdzie znajdowała się litera A. Do punktu X dotarła aktywnym, acz nie za szybkim stępem. Nie nakręcamy się, bo trzeba zaraz się zatrzymać. Dokładnie w punkcie X, gdzie skarogniada posłusznie zatrzymała się za sprawą pomocy i sygnałów wysłanych przez amazonkę. Cięgle tkwiła w ustawieniu nie myśląc nawet o wygłupach, czy np. wierceniu się. Grzecznie stała w bezruchu, dopóki nie dostała sygnału do ruszenia. Wtedy powróciła do żywego stępa. Po krótkim czasie po prostej dotarła do równoległej krótkiej ściany, gdzie w C skręciła w prawo ładnie wyginając ciałko. Zaraz potem dobrze wyjechała zakręt w narożniku i dotarła prawie do B, gdzie poczuła półparadę. Uszy klaczy skierowane były przede wszystkim przed siebie, ale w tej chwili na moment skierowane zostały na Sonję. Zaraz jednak wróciły na swe miejsce, a klacz w B wykonała koło o średnicy 20m. Teraz już poruszała się w kłusie. Po wykonaniu wolty wróciła na ścianę, gdzie została wypchnięta do galopu. Klacz płynnie przeszła do wyższego chodu. Galop rozpoczęła od prawej nogi, a dalej już kontynuowała ów chód poruszając się po obwodzie w równym tempie. Przed H posłusznie zwolniła i po chwili przeszła do aktywnego kłusa cicho przy tym prychając. Utrzymała równiutkie, niemal idealne tempo i ładnie wyjeżdżała każdy zakręt. W najbliższą woltę w A wjechała poprawnie, i równie dobrze wyginała się pozostając w ustawieniu. Po powrocie na ślad znów usłyszała cmoknięcie. Chyba obeszłoby się bez niego, bo Afera z początku jedynie skierowała uszy w stronę amazonki, ale po chwili lekko przyspieszyła. Sądzę jednak, że Sonja przytrzymała klacz, więc ta oczywiście zwolniła. Zaraz potem, w B wykonała pół koła, pod koniec którego znów została wypchnięta do galopu, jednak tym razem z lewej nogi. Znów energicznym tempem poruszała się tam, gdzie jej nakazano. Zgodnie z wolą Sonji nie wyrywała, ani nie zwalniała bez pozwolenia. W końcu, mniej więcej w miejscu litery M klacz zwolniła do kłusa roboczego. Odcinek drogi obejmujący litery C, H i E pokonała w równym tempie, aby następnie zatrzymać się płynnie z kłusa w E. Po pięciu sekundach nieruchomości, które chcąc nie chcąc musiała jakoś wytrzymać skarogniada ruszyła stępem. Tymże chodem poruszała się aż, lub tylko do litery K, gdzie po raz kolejny zakłusowała, aby w A skierować się na linię środkową, a w X zatrzymać. Gdy otrzymała ponowny sygnał do ruszenia przeszła do stępa i zawróciła, po cym opuściła czworobok z głową spuszczoną nieco w dół, korzystając z luźnej wodzy.
Po przejeździe uspokoiła się na rozprężalni, a potem wróciła do stajni, gdzie zmienili jej sprzęt na skokowy.
zt/ Mniej tasiemców, proszę.