To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Ameryki - [AMERYKA PÓŁNOCNA] Stany Zjednoczone

Gerard Wayford - 2018-05-27, 23:34

- Mną się nie przejmuj - odparł, nie mając problemu z tym, żeby jej towarzyszyć cały ten czas. Już chyba się przyzwyczaiła do tego, że nie należał do osób, które szybko nużyła bezczynność i które cały czas musiały być czymś zajęte. Może kiedyś tak było, ale teraz zwolnił i nie potrzebował już być w ciągłym biegu, żeby zaznać spokoju... Co nie oznacza, że stał się domatorem, bo jednak dalej ciągnęło go do motoru czy nawet jazdy konnej, więc przynajmniej pod tym względem jego i Lorien potrzeby pokrywały się ze sobą.
Bez słowa złapał ją za rękę i delikatnie uścisnął, posyłając przy tym pokrzepiający uśmiech. Pamiętał jaki to ból, chociaż jeden z jego tatuaży ledwie nachodził na żebra.
- Tylko jeśli będziesz potrzebować przerwy, to nie udawaj, że jest inaczej - poprosił, nie chcąc żeby męczyła się ponad swoje siły. Prośbę wzmocnił krótkim pocałunkiem, który złożył na jej ustach po tym, jak się do niej pochylił.

Lorien Wayford - 2018-05-28, 00:22

- Gerard...- mruknęła posyłając mu spojrzenie przepełnione czułością. Doceniała to jak wiele dla niej robił, ale też kochała spokój, jaki wprowadzał w jej życie. Ucząc tego, że zatrzymanie się na moment i cieszenie chwilą też potrafi sprawić wiele przyjemności. Do tej pory goniła ciągle naprzód, a teraz odzyskała ten cudowny spokój, którego tak bardzo jej brakowało przez tyle lat.
Równocześnie pozwalali sobie na momenty ekscytacji i aktywność, pamiętając przy tym, o aby się w tym nie zatracić.
Czując uścisk męskiej dłoni uniosła kąciki ust w delikatnym uśmiechu nie odrywając oczu od twarzy Wayforda.
- Dobrze, ale powinnam wytrzymać.- Odpowiedziała cicho nie chcąc rozpraszać tatuażysty, spojrzała ulotnie w dół, a gdy na nowo podniosła spojrzenie Gerard zaskoczył ją pocałunkiem. Wywołał w ten sposób szeroki uśmiech na twarzy Lorien, która niechętnie odstąpiła od ciepłych ust.
- Teraz już lepiej.- Szepnęła mocniej ściskając wytatuowaną dłoń.

Gerard Wayford - 2018-05-29, 00:21

Posłał jej pytające spojrzenie, które jednak nie nalegało na uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi. Był trochę na każde jej skinienie, a jednocześnie nigdy się nie narzucał, dając Lorien sporo swobody. Chciał, żeby czuła się przy nim dobrze. Tylko i aż tyle mógł zrobić.
Uśmiechnął się z rozbawieniem w odpowiedzi na jej słowa, po czym w milczeniu przyglądał się wzorowi, od czasu do czasu przerywając je tylko niezobowiązującą pogawędką. Mimo to czas spędzony w studiu upłynął naprawdę szybko, jak to zwykle bywa, gdy spędza się go na rzeczach, które się lubi.
- Chyba nie było tak źle? - Zagadnął na końcu, po czym odsunął się trochę, dając Lorien się ogarnąć po tym, jak mogła obejrzeć tatuaż w lustrze i po tym, jak został zabezpieczony.

Lorien Wayford - 2018-05-29, 00:39

Czuła się przy nim dobrze w każdej z chwil, które spędzali razem. Opiekuńczość i czułość Gerarda dawały jej poczucie bliskości mężczyzny, której momentami naprawdę potrzebowała. Na co dzień była dość niezależna, nie nalegając na nadmiar czułości czy uwagi z jego strony. Lecz z drugiej strony nie odsuwała go od siebie pragnąc, aby cały czas był przy niej.
Rozmawiając z Gerardem częściowo odwracała swoją uwagę od bólu, który momentami dawał jej się mocno we znaki. Mimo to w trakcie całej sesji zgodziła się na jedną przerwę, za namową swojej drugiej połówki, po której już na dobre mogli uznać wizytę w salonie tatuażu za naprawdę udaną.
Przeglądając się w lustrze szeroko uśmiechnęła spojrzała na mężczyznę i pocałowała go krótko dziękując za tak wspaniały projekt tatuażu. Podziękowała również tatuażyście choć w mniej wylewny sposób. :lol2:
- Nie, było naprawdę dobrze.- Zgodziła się z Gerardem i po wszystkim opuścili studio kierując się bezpośrednio do domu, gdzie czekał już na nich gorący obiad.
- Jesteśmy.- Oznajmiła głośno wchodząc do domu i krzywiąc się lekko, w momencie w którym delikatnie trąciła swój prawy bok.

Gerard Wayford - 2018-05-29, 23:19

Szczęście Lorien było prawdziwym powodem do zadowolenia, więc nic dziwnego, że Gerard opuścił studio tatuażu w jeszcze lepszym nastroju niż do niego przyszedł.
Wchodząc do domu wyraźnie odetchnął, bo w środku mimo wszystko było chłodniej niż na zewnątrz, gdzie temperatury sięgały blisko trzydziestu stopni. Nie był do takich przyzwyczajony.
Widząc jej skrzywiony wyraz twarzy, zmarszczył lekko brwi. - Teraz to strach cię dotknąć - skomentował, zanim weszli do kuchni, gdzie zasiedli przy stole celem zjedzenia obiadu. W trakcie rozmowy James zaproponował Wayfordowi wyjście do ogrodu po obiedzie, nic wielkiego, chciał mu tylko coś pokazać, a może się pochwalić, więc po posiłku oboje wyszli na zewnątrz, panie zostawiając w swoim towarzystwie.

Lorien Wayford - 2018-05-30, 00:05

Podobnie jak Gerard z ulgą odetchnęła czując, że w domu temperatura jest zdecydowanie niższa niż na zewnątrz. Upał dawał się wszystkim we znaki, dlatego podczas obiadu zadbano o obecność dzbanka z lemoniadą wypełnionego lodem.
- Możesz dotykać kiedy chcesz i gdzie chcesz, jasne?- Mruknęła wyraźnie dając Gerardowi do zrozumienia, że nie musiał na nią szczególnie uważać.
Po wspomnianym obiedzie, który przebiegał w miłej rodzinnej obaj panowie udali się do ogrodu. Widząc ojca rozmawiającego z Gerardem Lorien uśmiechnęła się szczerze pod nosem zbierając talerze ze stołu.
Mogła się tylko cieszyć widząc taki obrazek, ale szczęście nie trwało długo. Będąc w kuchni z obiema siostrami została wręcz przez nie zaatakowana pytaniami.
- Dobra przyznaj się Lor, bez sztuczek! Jesteś w ciąży i dlatego przyjechaliście tu z Gerardem pod pretekstem tatuażu. - Niewiele myśląc rzuciła Alice, jak zwykle będąc bardzo bezpośrednia i nie owijając w bawełnę.
- Nie, nie jestem. Daruj sobie i zajmij się sobą.- Burknęła opłukując talerze i podając drugiej siostrze, która układała je właśnie w zmywarce.
- A powinnaś, ja w twoim wieku byłam już w ciąży z drugim dzieckiem. Podobnie mama, a ty nawet nie myślisz o zakładaniu rodziny. - Zwróciła jej uwagę Rose bardzo starannie ustawiając szklanki w przeznaczonym do tego miejscu.
- Zejdźcie ze mnie, dobrze? Moja sprawa czy będę miała dziecko teraz, czy za pięć lat.- Będąc coraz bardziej poirytowana starała się skupiać na naczyniach, a nie głupich gadkach sióstr, które usilnie starały się jej wytłumaczyć, że powinna już dawno urodzić pierwsze dziecko.
- Latka lecą, a później będzie, co raz ciężej i trudniej. W dodatku ciało lepiej się regeneruje po ciąży, jeśli urodzisz w młodym wieku.
- Dzięki Rose za te jakże cenne rady, ale naprawdę nie zamierzam zostawać matką, przynajmniej nie teraz.- Znów nieprzyjemne burknięcie padło z jej strony, a spojrzenie zielonych oczu skierowało się prosto na twarz siostry.
- No właśnie, niedługo będziesz już za stara na dziecko. Wszystkie matki będą ledwie po dwudziestce w przedszkolu, a ty będziesz wyglądała przy nich jak emerytka. - Żartując Alice podeszła bliżej i poklepała blondynkę po ramieniu.
- Może sama zrobisz sobie dziecko jak tak bardzo chcesz być mamą?- Strącając dłoń siostry Lor zmierzyła Alice wzrokiem, posyłając jej rozjuszone spojrzenie.
- Przecież wiesz, że będę musiała jakieś zaadoptować. To nie takie łatwe będąc w związku z drugą kobietą.- Czując się dotknięta słowami siostry Al opuściła kuchnię mijając w wejściu Emilly.
- Co się stało?
- Rozmawiałyśmy o tym, że Lorien powinna już zacząć myśleć o dziecku. - Wyjaśniła Rose sama również opuszczając kuchnię i udając się na poszukiwania młodszej o rok siostry.
- Skarbie, może faktycznie razem z Gerardem powinniście pomyśleć o założeniu rodziny? Masz już dwadzieścia siedem lat i z roku na rok będzie coraz ciężej. Nie musicie brać ślubu, ale przynajmniej pomyślcie o dzieciach. On zapewne ma swoje, ale to nie to samo. Przekonasz się o tym jak cudownie być mamą, a teraz właśnie jest na to czas. - Stając tuż obok Lorien, Emilly spojrzała troskliwie na córkę próbując jej wytłumaczyć swój punkt widzenia.
- Ty też?! Mało ci wnuków?! Dajcie mi wszyscy święty spokój! - Przytłoczona tym wszystkim gwałtownie wytarła ręce w ścierkę, którą z rozmachem rzuciła na kuchenny blat. Chcąc odzyskać odrobinę prywatności, która została bardzo mocno nadszarpnięta, udała się do własnego pokoju.
Będąc tu sama wzięła głębszy oddech próbując znaleźć jakąkolwiek paczkę fajek zarówno w swojej jak i Gerarda torbie.
Otwierając okno usiadła na szerokim parapecie odpalając papieros z pomocą zapalniczki. Siedząc spojrzenie wbiła w błękit nieba, próbując zignorować bawiące się w ogrodzie rodziców, dzieci Rose.

Gerard Wayford - 2018-05-30, 20:36

Nieświadom tego, co działo się w domu pod jego nieobecność, oddał się rozmowie z Jamesem. Byli w podobnym wieku i dzielili podobne zainteresowania, więc nic dziwnego, że złapali ze sobą dobry kontakt. Wayford odnalazł się w tej rodzinie, mimo tego, że nie był bardzo towarzyski, a swego czasu wręcz unikał ludzi, nie chcąc mieć z nimi nic do czynienia. Jednak gdy ówczesne problemy odeszły w niepamięć, jego zdrowie psychiczne uległo wyraźnej poprawie.
Lorien, siedząc na oknie, mogła z niego dostrzec, jak niekiedy nawet wchodził w drobne interakcje z dziećmi Rose, które chyba przywykły wreszcie do jego obecności i trochę się ośmieliły, dokazując na tyle, na ile mógł to robić czterolatek i dwulatka. Ten widok z jednej strony był uroczy, a zarazem trochę bolesny w świetle rozmowy, którą blondynka przebyła ze swoją rodziną.
Wreszcie wrócił do środka i nie widząc Lorien z siostrami, zapytał je, gdzie może jej szukać; następnie udał się na górę, do pokoju wchodząc bez pytania, zwyczajnie nie będąc świadomym tego, że Lorien postanowiła się w nim odizolować od reszty, żeby się wyciszyć po burzliwej rozmowie.
Jednak chwilę po tym, jak wszedł do środka, zorientował się, że coś jest nie tak. - Czemu masz taką minę? - Zapytał wprost, lekkim tonem, jednocześnie ściągając z siebie t-shirta, w którym było mu zwyczajnie za gorąco.

Lorien Wayford - 2018-05-30, 22:42

Od czasu do czasu zerkała w stronę bawiących się dzieci czy samego Gerarda, który razem z Jamesem odnalazł najwyraźniej wspólny język. Był to jedna z nielicznych rzeczy, które mogłyby teraz wywołać uśmiech na jej twarzy. Niestety widok Wayforda odpowiadającego na zaczepki dzieci nie był już tak obojętny dla blondynki, która w tej samej chwili odwróciła spojrzenie nie chcąc dać emocjom dojść do głosu.
Drgnęła w reakcji na otwierające się drzwi i gwałtownie przeniosła spojrzenie na wchodzącego mężczyznę. Mimika jej twarzy gwałtownie złagodniała, aczkolwiek całe ciało pozostało spięte i zdradzało nastawienie Lorien.
- Taką czyli jaką?- W pierwszym odruchu spróbowała zatuszować sprawę mając nadzieję, że Gerard nie zacznie drążyć tematu.
Gasząc papieros wyrzuciła pet za okno i uniosła z zainteresowaniem brwi ku górze widząc jak brunet zdejmuje z siebie koszulkę.

Gerard Wayford - 2018-05-30, 22:51

- Jakby coś się stało albo ktoś ci coś powiedział - wyjaśnił, rzucając zmiętą koszulkę na łóżko, na które chciał się pierwotnie walnąć. Zamiast tego podszedł do okna, zatrzymując się tuż obok Lorien, ale wcale jej nie osaczając. Spojrzał jedynie na widok, jaki roztaczał się z okna, a potem krótko prześlizgnął spojrzeniem po twarzy blondynki, starając się wyczuć, czy jej spięcie było spowodowane głupotą, czy jednak czymś, o czym chciałby wiedzieć. Choćby po to, żeby temu zaradzić, na miarę swoich możliwości oczywiście.
Lorien Wayford - 2018-05-30, 22:58

- Wiesz co mnie najbardziej w tobie drażni? - Zapytała lekko mrukliwym głosem, jednocześnie nieznacznie unosząc kąciki ust w górę.
- To, że nie potrafię przed tobą ukryć swoich emocji.- Wyjaśniła spojrzeniem lustrując najpierw klatkę piersiową mężczyzny, a następnie twarz, na której się zatrzymała.
- Siostry z mamą na czele dały mi popalić przed chwilą.- Nie zagłębiając się w szczegóły podała najprostszą z odpowiedzi. Wiedziała jednak, że powinna powiedzieć Gerardowi więcej, ale bała się jego reakcji. Nie chciała, aby poczuł się osaczony podobnie jak ona jeszcze parę minut temu.
Wzdychając ciężko spuściła spojrzenie, lokując je na jednym z wielu tatuaży zdobiących skórę Wayforda.

Gerard Wayford - 2018-05-30, 23:47

Posłał jej pytające spojrzenie, po którym uśmiechnął się mimowolnie, leniwie podciągając kącik ust ku górze. - Po prostu nie umiesz ukryć zdenerwowania - zawsze taka była... Łatwopalna, chciałoby się powiedzieć. Przy nim zwykle była spokojna, bo też raczej nie dawał jej powodów do zdenerwowania, ale widział już parę takich wystąpień - choć podobno łagodnych - i tyle mu wystarczyło.
Przez chwilę milczał, sprawiając pozory usatysfakcjonowania taką odpowiedzią, co jak wiadomo, było mało prawdopodobne. - Co takiego zrobiły? - Zapytał, subtelnie zachęcając ją do zdradzenia tej mrocznej prawdy. :lol: Akurat jemu mogła się poskarżyć bez obaw, że dowiedzą się o tym zamieszane w to osoby.

Lorien Wayford - 2018-05-30, 23:56

- Nie lubię tego w sobie, za łatwo się denerwuję.- Mruknęła pod nosem wstając i zaczynając chodzić po pokoju. Nie mogła znaleźć sobie miejsca, które pozwoliłoby jej na zaznanie spokoju.
Bardzo łatwo popadała ze skrajności w skrajność pozwalając często emocjom grać pierwsze skrzypce. Najpierw reagowała, a dopiero później zdawała sobie sprawę z tego, co zrobiła lub powiedziała.
- Nie wiem czy to odpowiednia pora na taką rozmowę. To dość... krępujący temat...- przyznała otwarcie bojąc się mówić mu o planowaniu rodziny, dziecku i podejściu swoich bliskich do tego tematu.

Gerard Wayford - 2018-05-31, 00:11

Pozostawił to bez komentarza, wiedząc, że akurat z tym musiała poradzić sama. Osobiście przyzwyczaił się do tej cechy jej charakteru i zupełnie mu ona nie przeszkadzała, ale to może dlatego, że jak już wspomniałam, rzadko padał ofiarą tych wybuchów. Nie mieli się o co kłócić. W ich domowym zaciszu nie było niczego, co mogłoby prowokować takie kłótnie. Na przykład właśnie między innymi takiego dziecka, które potrafiło wytrącić z równowagi każdego.
- Będzie ci lżej, jeżeli to z siebie wyrzucisz - zauważył, obracając się do niej przodem i tym samym opierając o parapet. Krępujący temat nie brzmiał szczególnie zachęcająco, ale mimo to Gerard dalej uparcie to w brnął, domyślając się, że poniekąd miało to związek z jego osobą.

Lorien Wayford - 2018-05-31, 00:18

Stając obrócona tyłem dłonią potarła własne ramię biorąc głębszy oddech przed podjęciem trudnego tematu.
- Chodzi o dzieci, a właściwie o dziecko. Rose, Alice i moja własna matka naciskają, a raczej za wszelką cenę próbują mi uświadomić, że powinnam się pośpieszyć, bo niedługo będę za stara żeby zostać matką.- Wyjawiła nadal stojąc obrócona tyłem, ciężko było jej o tym mówić, głównie dlatego, że po części zdawała sobie z tego sprawę, że to co mówiły bliskie jej osoby było prawdą.
- Nie wiem o co tym myśleć. Nie czuję się gotowa na macierzyństwo, a z drugiej strony faktycznie będę wyglądać jak babcia, a nie matka na wywiadówkach.- Westchnęła ciężko tym samym zdradzając, że naprawdę się tym przejęła.

Gerard Wayford - 2018-05-31, 00:43

Faktycznie był to niewygodny temat, ale skoro już się powiedziało "A", to należy powiedzieć również "B". Nabrał powietrza, wydymając policzki, po czym wypuścił je bezgłośnie, nie bardzo wiedząc, jak właściwie powinien zareagować.
- Myślę, że już sama sobie odpowiedziałaś - stwierdził, spokojnie na nią patrząc, jakby w oczekiwaniu, aż się obróci, żeby mogli porozmawiać w cztery oczy, bo póki co, to wciąż mówił do jej pleców. - Jeśli nie czujesz się gotowa, to chyba nie ma o czym mówić. - Dodał, wychodząc z założenia, że zrobienie sobie dziecka tylko dlatego, że tak wypada, że czas nagli, że tak radzi rodzina..., było zupełnie bezcelowe, a nawet szkodliwe. Szkodliwe dla samego siebie, jak i dziecka, które mogłoby oberwać takim zagraniem.
Chociaż w jednym musiał się zgodzić. Czas upływał nieubłaganie, a fakty były okrutne - im dalej w las, tym ciężej będzie jej zajść, nie mówiąc już nic o potencjalnych chorobach. Ale tego była chyba świadoma i niestety, ale we własnym rachunku sumienia musiała rozliczyć, co jest dla niej ważniejsze. Własny komfort, czy jednak wykorzystanie szansy, która była jeszcze całkiem spora. Bo później faktycznie może być za późno.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group