To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Vivance Roscoe - 2018-04-13, 12:22

x GRUPA PIĄTA x

Ranek zapowiadał się tak, jak każdy ranek w tej stadninie. Wszak rzadko ktoś się interesował jej koniowatością, a w Orchard Stable stoi już od dłuższego czasu, do momentu, aż finalizowano jej zakup przez niejakiego Christiana Levrulla. Jednak dzisiejsze okoliczności były inne, stadnina była inna, wszak mieli wziąć udział w większym przedsięwzięciu. Kiedy klacz podniosła głowę znad kępki siana pozostawioną wraz ze śniadaniem, którego już dawno nie było, zauważyła faceta, który wyglądał podobnie jak jej właściciel. Szastnęła ogonem lekko na bok, mając przez chwilę typową zwiechę. Jej koński mózg miał najwidoczniej mały spazm, bo coś jej nie pasowało :lol: Ale w sumie nie miało to tak wielkiego znaczenia, bo w trybie natychmiastowym została wyprowadzona z boksu, uprzednio zakładając gniadej ogłowie na głowę. Została sprawnie oporządzona, a sprzęt pojawił się równie ekspresowo na jej ciele. Zniżyła pysk ku ziemi i smyrnęła ochraniacze, które zostały jej nałożone. Przez chwilę nawet zaczęła się bawić futerkiem, które należało do kaloszek. Były takie mięciutkie i fajne do smyrania. Następnie dołączyli do zbierającej się grupy koni, gdzie klacz zarżała do innych koniowatych swym melodyjnym głosem, stawiając przy tym uszy na sztorc. Wtedy facet wygodnie zasiadł w siodle, trzymając póki co wodze całkiem swobodnie. Następnie spacerowali po alejkach tutejszej stajni, wszak czekała ich przygoda. AHOJ PRZYGODO!

Chaos Amir - 2018-04-13, 14:06

x GRUPA TRZECIA x

Sam przejazd na miejsce startu rajdu nie zrobił na achale większego wrażenia, bo ostatnimi czasy podróżował dosyć często, jako że jego kariera sportowa cały czas nabierała tempa. Był troszkę nabuzowany nowym miejscem, ale noc spędził spokojnie, nie uszkadzając przy tym ani siebie, ani boksu, ani któregoś ze swoich sąsiadów. Jego wewnętrzny demon uaktywnił się dopiero dnia drugiego, gdzie dookoła zaczęło panować niemałe zamieszanie, a jeźdźcy szykowi swoje wierzchowce do drogi. Collins już na tym etapie nie miał łatwego zadania, ale chyba wiedział na co się decyduje, zabierając ze sobą Amira, prawda? Ogier rżał do innych koni, kręcił się, wiercił i caplował, nie dając swojemu właścicielowi chwili na wytchnienie. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, wraz z wyjściem na plac, gdzie zaplanowana była zbiórka. Anglik miał problem już z wejściem na grzbiet gniadosza, który mocno podekscytowany ani myślał stać w miejscu. Gdy ostatecznie udało się posadzić Collinsa w siodle, Chaos dostał zielone światełko do ''startu'', przez co najchętniej wyrwałby galopem przed siebie, zostawiając całą resztę w tyle. Jak się domyślam - nic takiego nie było mu dane - więc podkłusowywał sobie, machał łbem i nie mógł ustać ani sekundy w miejscu, nie mogąc doczekać się tego, co jeszcze było przed nimi.

Eviline - 2018-04-13, 14:32

x GRUPA CZWARTA x

Ev wiedziała, że i w tym roku zawita na rajdzie. Jako, że wszystko przygotowywała na ostatnią chwilę, to nie towarzyszył jej żaden z jej podopiecznych wyścigowców, za to wzięła ze sobą Krugerranda, przy okazji mając możliwość sprawdzenia się na koniu z zupełnie innego sportu, więc możliwe, że i nawet będzie jej się siedziało w siodle jak na luksusowym fotelu, czego zapewne nie mogła powiedzieć o wysiadywaniu na swoich koniach :lol2:
Przyjechali na miejsce późnym wieczorem, więc nie zdziałała nic więcej prócz ogarnięciem siebie i Krugersa, rozumiejąc przez to, że łasiła się do ogiera dłuższy czas, żeby jak najbardziej się z nim zapoznać i go "wyczaić", przez co jej pora na sen przesunęła się niebezpiecznie wprzód, co gwarantowało jej zombie stan następnego poranka.
Teraz, jako, że był już owy ranek, a Ev nie była z rannych ptaszków, to obudzenie jej wiązało się niemal z cudem, może też dlatego wyglądała jak czupiradło, ale mniej więcej ubrana i ogarnięta skierowała się w stronę stajni. Przywitała się z ogierzastym, dając mu jabłko, które miała na podorędziu. W trymiga zabrała się za czyszczenie, sprawdzając bardzo dokładnie nogi i kopyta ogiera przez długą wędrówką. Później przyszła kolej na siodłanie, gdzie hiszpanka chciała założyć jak najmniej sprzętu, odrzucając tym samym to, co zbędne. Siodło było koniecznie rajdówką, wygodne, a i bagaż podręczny było do czego przyczepić, ogłowie było chyba najmniej męczącą rzeczą do zakładania, a koniec końców założyła ogierowi również ochraniacze.
Wyszli na zewnątrz, Ev przez pierwsze metry tylko się witała grzecznościowo, jednak cały czas monitorowała nastrój swojego ogiera. Dopiero docierając w pobliże swojej grupy, znalazła jakiś spokojniejszy kąt, gdzie płynnym ruchem wsiadła na ogiera i czekając aż zbierze się reszta, zaczęła z nim chodzić jakieś bliżej nieokreślone koła, żeby nie stać bezczynnie.

Liam - 2018-04-13, 14:44

x GRUPA PIĄTA x

Liam kolejny raz zdecydował się pojechać na rajd, tym razem biorąc już swojego Piotrusia. Cieszył się, ze będzie mógł się integrować nie tylko z ludźmi, ale też lepiej ze swoim podopiecznym, co było dla niego mocno na plus i miał zamiar jak najlepiej to wykorzystać.
Obudził się rano i z zapałem wstał, ogarniając się przy okazji, pozwalając sobie też na prowizoryczne ogolenie japy, bo dzień wcześniej zapomniał, a jutro by już wyglądał niczym kanibal rodem z puszczy. Kiedy wykonał wszystkie zabiegi, poleciał do prowizorki po Petera.
- Siema łobuzie. - Przywitał się z kremowym, dzieląc się z nim jedzoną marchewką, bo jemu chyba wszystko jedno, czy już gryzione, czy nie. Zabrał się za oporządzanie ogiera, szybkie, aczkolwiek dokładne czyszczenie, sprawdzenie nóg i kopyt, a gdy wszystko było w porządku, przeszedł do siodłania, zakładając na ogiera wszystko, co niezbędne do odbycia rajdu. W tym samym czasie próbował też zajmować czymś ogiera, gadał do niego, miział i czasami zaczepiał, żeby temu się nie nudziło.
Gdy byli w pełni zwarci i gotowi, Liam wyprowadził ogiera ze stajni i skierował się do grupy piątej, przywitał się ze wszystkimi i wsiadł na Piotrusia. Monitorował ewentualny poziom zdenerwowania ogiera, który mógł przejmować od innych koni. Jeśli się nie denerwował, to czekali z innymi, ale jeśli wyczuł jakieś oznaki zaniepokojenia, czy przemożnego zniecierpliwienia, postanowił z nim trochę postępować dookoła w jakimś spokojniejszym miejscu, a takich było tu od groma. Cały czas miał też na oku grupę, żeby w razie co móc szybciej do niej wrócić.

Nadya - 2018-04-13, 15:03

x GRUPA DRUGA x

Dla Nadyi był to trzeci rajd. Swój pierwszy wspominała tak sobie (głównie przez to, że została wrzucona do wody), drugi był całkiem całkiem. W sumie powstała z tego pewnego rodzaju tradycja i Rosjanka nie miała wątpliwości, że chce i w tym roku wziąć udział. Tym razem postanowiła zabrać Jima. Była to wielka niewiadoma, bo chociaż zdaje się, że Jim brał raz udział w rajdzie, to nie pod nią, więc nie wiedziała tak do końca co ją czeka. Zawsze to jednak jakieś doświadczenia. Ona wraz z innymi uczestnikami została dowieziona na miejsce busem, a konie trailerami, więc poprzedniego dnia zajrzała do Jima, by się przekonać jak do tej pory znosi te przygody.
Następnego ranka wstała nieco wcześniej. Typem skautki zdecydowanie nie była i nie było do końca mowy o stuprocentowym wyspaniu się, bez wygodnego łóżka. Jak najbardziej była jednak w stanie używalnym do podjęcia rajdu, dlatego ogarnęła swoje bagaże, te ciężkie zostawiając na miejscu, bo miały zostać dowiezione osobnym transportem. Następnie poszła się przywitać z Jimem, by następnie przygotować i jego. Chciała się też zorientować jakie samopoczucie mu dotychczas towarzyszy. Założyła na jego grzbiet bardziej rajdowe siodło i obciążyła tymi rzeczami, które musiała mieć przy sobie, po czym poprowadziła go do reszty grupy spokojnym tempem. Zatrzymała Jima w pobliżu grupy i poklepała po szyi. Była gotowa zafundować mu krótki spacer, gdyby okazywał jakieś niepokoje.
- Cześć wam. - postanowiła się przywitać z tymi, którzy już się tu zebrali i byli mniej lub bardziej gotowi do ruszenia, czyli z Brianem, Leonem i Evą.

Jim Beam Rye - 2018-04-13, 15:18

x GRUPA DRUGA x

Nie była to dla mnie do końca komfortowa sytuacja, cały ten wyjazd. Nie lubiłem zmian otoczenia, ale chcąc nie chcąc zmagałem się z nimi regularnie, chociażby wyjeżdżając na zawody do innej stajni. Rajd był jednak czymś zupełnie innym - dookoła było wiele koni, z którymi trzeba było utrzymywać bliższy kontakt niż działo się to na zawodach.
Najbardziej jednak stresował mnie gwar, więc podczas obrządku grzebałem przodem w ziemi lub głośno furkotałem chrapami, gdy się czegoś bałem. Już po osiodłaniu, kiedy podeszliśmy z Nadyą do grupy, nie czułem się wcale lepiej. Wciąż byłem napięty jak struna i czujnie się rozglądałem, denerwując się ilekroć ktoś przechodził za blisko mnie po mojej ślepej stronie. Po wyruszeniu w drogę powinno być już jednak lepiej, ale póki co nawet opornie podążałem za Nadyą, nie mogąc się wyciszyć i zrelaksować jak inni. Całe szczęście, że chociaż amazonka była mi znajoma, bo był to mój jedyny punkt zaczepienia dający poczucie bezpieczeństwa.

Peter Pan - 2018-04-13, 15:36

x GRUPA PIĄTA x
Piotruś zniósł podróż bardzo dobrze i nazajutrz powitał Liama z niemałym entuzjazmem, który jednak wynikał przede wszystkim z tego, że wreszcie ktoś poświęcił mu uwagę. Nie znał się jeszcze ze swoim właścicielem najlepiej, ale taki rajd na pewno był wspaniałą okazją do nadrobienia tych braków. Póki co jednak Piotruś był skoncentrowany na tym, by jak najszybciej wyruszyć w drogę. Przecież to doskonała zabawa! A gdzie zabawa, tam i Piotruś Pan! :lol2:
Był więc bardzo rozkojarzony podczas czyszczenia i siodłania, nieustannie się wiercił i wyglądał za innymi końmi, a kiedy wreszcie wyszli do innych koni, poziom ekscytacji wzrósł jeszcze bardziej (jakimś cudem). Piotrek ani nie chciał stać w miejscu, bo wtedy się niecierpliwił i wręcz caplował w miejscu, ani nie chciał też chodzić wokół koni, bo wtedy wydawało mu się, że Liam chce od nich odjechać - a na to reagował darciem japy do swoich końskich towarzyszy. Cóż poradzić... Niedawno poczuł się ogierem - co przy jego pociesznym wyglądzie i często fajtłapowatym zachowaniu było dosyć śmieszne - więc bywał teraz trochę nieznośny.

Devocatis - 2018-04-13, 15:45

Ukryj: 
Lisa napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Lisa zdecydowała się na udział w rajdzie z kilku powodów. Po pierwsze cały czas dążyła do złapania dobrej więzi ze swoją podopieczną, po drugie chciała aby Devocatis nabywała nowych doświadczeń, a po trzecie... No właściwe, po trzecie to brakowało jej znajomych. Jej dawna ekipa wykruszyła się i rozjechała po różnych zakątkach świata. Do tej pory nie udało jej się też lepiej poznać nikogo poza Lukiem czy Jasperem, chociaż większość twarzy widywała regularnie w stajni. Miała nadzieję, że taki rajd będzie więc znakomitą okazją do zawiązania nowych przyjaźni, które trochę umilą jej życie w przyszłości.
Podczas transportu zadbała o to, aby Dev czuła się komfortowo, a na miejsc regularnie jej doglądała. Była jej pierwszym zakupem w Orchardzie i prawdziwym oczkiem w głowie, więc niczym troskliwa mamusia przygotowała jak najlepszy sprzęt aby zminimalizować ryzyko skaleczeń czy otarć. W dzień kiedy mieli wyruszyć pojawiła się w stajni bardzo wcześnie by wszystko dobrze przygotować. Ostatecznie dwie gotowe dziewczyny stępowały na luxnej wodzy po placu, oczekując na resztę grupy.


x GRUPA PIĄTA x
Devocatis już jedną taką imprezę w życiu miała za sobą, ale nie można powiedzieć, żeby została ich fanką. Prawdę mówiąc nie przepadała za towarzystwem innych koni, a brało się to stąd, że wszyscy ją wkur.... przez większość czasu. Dlatego nawet mimo tego, że Lisa traktowała ją jak prawdziwą księżniczkę (i słusznie!), to Devocatis wciąż była obrażona na świat i przy każdej okazji tuliła uszy, kłapała zębami lub machała łbem na przechodzące konie. Czy to w stajni, w której nocowała, czy teraz - podczas przygotowań i wreszcie podczas zbiórki. Lisa musiała więc mieć się na baczności, bo Devo skrupulatnie pilnowała swojej strefy komfortu, nikogo do niej nie dopuszczając, mimo iż w grupie była z aż trzema ogierami, dla których zwykle była milsza. Dzisiaj jednak nawet oni powinni się jej wystrzegać, bo samo jej spojrzenie było w stanie zabić. :lol: Samej Lisie nie robiła jednak krzywdy, względnie się jej słuchając. Kto wie, może znowu zmęczenie sprawi, że stanie się milsza, a wtedy nawet nawiąże nową znajomość z jakimś kopytnym?

Kaept'n Nemo - 2018-04-13, 21:01

Ukryj: 
Vivianne Feron napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Kierując się rozmową z Elizabeth i Oliverem na zawodach w Rzymie, Vivianne ani przez moment nie wahała się przed zapisaniem na rajd. Była to dobra okazja, aby poznać większe grono jeźdźców i nie mówię tutaj tylko o rozróżnianiu ich pośród tłumu czy zakodowania, na jakich jeżdżą koniach, ale bardzo nie mogła doczekać się części integracyjnej. Tym razem miała nadzieję, na naprawdę dobrą zabawę, przelanie sporej ilości alkoholu i rozruszanie towarzystwa – bo wiadomo, przy procentach ludzie otwierają się najbardziej i wtedy też można poznać ich prawdziwe oblicza. Nie mogę też wykluczyć, że liczyła na możliwość dobicia targu kupna konia z jednym z uczestników rajdu, który – jak się wspaniale złożyło! – był wraz z nią w grupie :lol2:
Przyjechała na miejsce wraz z Nemo. Z początku bardzo wahała się, którego konia ma wybrać, a jej tok rozumowania nie wydawał się specjalnie logiczny. White Chocolate jest kucem, którego znała od lat i z którym bardzo dobrze jej się współpracowało. Chilli, mimo, że była w miarę świeżym nabytkiem również nie sprawiała problemów pod siodłem, a Kapitan.. cóż, był ich przeciwieństwem. Dlaczego więc padła taka decyzja? Może dlatego, że chciała go lepiej poznać, przyzwyczaić do terenu i sprawdzić jak będzie zachowywał się w takiej grupie koni? A może po prostu liczyła na dreszczyk adrenaliny i nie chciała żeby było nudno? Cóż, cała Vivianne.
Wkrótce wyczyściła i osiodłała swojego kopytnego, a następnie zgarnęła go na lonżę. Chciała spuścić z niego nieco energii, zanim zasiądzie na grzbiecie Nemo, a gdy tylko odpowiedni - według niej - moment nadszedł, wsiadła na konia, nadal przebywając w swojej grupie i witając się z jej członkami.


x GRUPA PIĄTA x
Wybór Nemo na wierzchowca, na którym można pojechać w rajd, doprawdy był pasjonujący. Ogier poza odwagą chyba nie miał nic, co mogłoby skłonić Vivianne do takiej decyzji, a jednak postąpiła inaczej.
Ogier nie miał pojęcia, o co tutaj chodzi. Grupowe tereny były dla niego nowością, nie wiedział zatem na czym skupić uwagę i niezwykle łatwo się zapalał, o czym Viv mogła się przekonać podczas lonży, którą chyba przeprowadziła poza zasięgiem wzroku innych, bo w przeciwnym razie mogłaby wywołać niezdrowe zamieszanie. Otóż Nemo dosłownie postanowił odfrunąć, nawet nie dlatego, że cierpiał na nadmiar energii - bo tak nie było - tylko dlatego, że nie radził sobie z emocjami i sytuacją.
Tak czy inaczej, po takim wstępie był nieco spalony psychicznie, więc podczas wsiadania raczej nie wydziwiał, tylko pozwolił Viv zająć swoje miejsce w siodle, zaś po podejściu do koni dalej przeżywał, najczęściej po prostu machając przodem w powietrzu lub się wiercąc, bo w niesmak mu było takie czekanie nie wiadomo na co.

Krugerrand - 2018-04-13, 21:09

x GRUPA CZWARTA x
Jeśli chodzi o podróż w nowe miejsca to Krugerrand znosił je świetnie, będąc przyzwyczajonym do wyjazdów na zawody, które nie zawsze były w tym samym kraju. Dlatego wyjazd na rajd był dla niego pikusiem i wcale się nie zmęczył trasą. Będąc już w stajni, nie czuł się skrępowany obecnością innych koni, których nie znał, a co niektóre może kojarzył ze stajni. Również nie znał Eviline, która zajrzała do niego tego wieczoru. Nie był jednak jakimś potworem, agresywnym koniem, więc przyjął ją przyjaźnie w swoim boksie.
Następnego dnia wstał chwilę przed ruchem w stajni spowodowanym karmieniem, więc po śniadaniu i chwily przerwy, ponownie zobaczył gościa w postaci wczorajszej blondynki. Zastrzygł uszami i stał sobie przy niej, lub jadł siano nie wykazując żadnych niepokojących zachowań. Ba, przy czyszczeniu stał jak ciele, a podczas siodłania nie miał żadnego problemu, nawet jak po raz pierwszy na jego grzbiecie znalazło się rajdowe siodło. Wychodząc ze stajni postawił uszy i się wyprostował zwiększając dzielącą go odległość od blondynki i rozejrzał się po obcym otoczeniu. Zatrzymany stał i poczekał, aż dziewczyna wsiądzie na jego grzbiet, by spokojnie od łydki ruszyć, mocno pchając się od zadu. Stawiał duże kroki, które dla Ev mogły się wydawać ogromne, skoro jeździła raczej na mniejszych koniach. :lol:

Oliver Pelerieux - 2018-04-13, 21:17

x GRUPA TRZECIA x
Mnie także zmotywowała do udziału rozmowa z Elizabeth i Vivianne, którą odbyliśmy przy drinku podczas pobytu w Rzymie. Postanowiłem więc spróbować, do czego zresztą nabrałem pełnego przekonania gdy udało mi się namówić do wyjazdu Aileen, co było wręcz nieprawdopodobne, zważając na to jak niewiele miała wolnego czasu.
Grupa, do której dołączyłem, jak się okazało składa się głównie ze znajomych twarzy. Zanim jeszcze poszliśmy do koni i na nie wsiedliśmy, przywitałem się więc z Elizabeth, a Jonahowi i Bastianowi się przedstawiłem, kojarząc ich jedynie z widzenia.
Później przygotowałem Cruza do jazdy, będąc bardzo ciekawym tego, jak ogier się spisze w takich warunkach. Momentami również miał trochę nierówno pod sufitem, więc gdy widziałem zachowanie Shocka czy Chaosa, pomyślałem że może być u nas doprawdy wesoło. Mimo to bez wahania wsiadłem na siwka i skupiając się chwilowo wyłącznie na nim, tak by w razie potrzeby w porę zareagować. Specjalnie osiodłałem go w zasadzie na ostatnią chwilę, żeby nie musieć długo czekać i przez to niecierpliwić ogiera, dla którego pewnie przeczekanie nawet paru minut było sporym wyzwaniem, którego jednak musieliśmy się podjąć.

Delfinek - 2018-04-13, 21:22

x GRUPA PIERWSZA x

Przybyła jako ostatnia, gdyż jej kochaniutki What potrzebował więcej czyszczenia - nie mógł sobie odmówić porządnego taplania w błocie, czy co? Przywitała się z każdym z grypy podając dłoń, po czym ogarnęła do reszty sprzęt i uśmiechnęła się patrząc na Drew znacząco, następnie zaś łypnęła wzrokiem na Caro i jakby sama sobie przytaknęła, starając się zobaczyć ostatnie brudne plamki na ciele ogiera. No udręka, udręka po prostu!
Na sam koniec dosiadła ogiera póki jeszcze miała możliwość, czyli rzecz na którą mogła stanąć by wsiąść na jego grzbiet. Chyba każdy powinien to zrozumieć, baczając na ich wzrost. :lol2:

Petit Coeur - 2018-04-13, 21:30

x GRUPA TRZECIA x

Petit z kolei była strzałem w dziesiątkę jeżeli chodzi o wybór konia na rajd, bo wiedziała już z czym się to je i przy okazji całkiem dobrze odnajdowała się w tego typu sytuacjach. Bez problemu zniósłszy transport, następnego dnia powitała Elizabeth z sympatią i zainteresowaniem, nie mogąc się doczekać aż teren się rozpocznie. :3 Była chyba jednym z najmniej kłopotliwych koni, jakie zebrały się na rajdzie, więc nawet mimo zamieszania, jakie siały konie wokół, gniada pozostawała w miarę spokojna. Oczywiście siłą rzeczy również się denerwowała gdy Shockwave i Chaos niemal wychodzili z siebie, a to przecież z nimi miała najwięcej do czynienia, będąc w tej samej grupie. Na szczęście pomimo rui nie miała w głowie amorów, najwyraźniej nie były jeszcze to "te" dni żeby miała szukać sobie amanta. :lol: Toteż chętnie przyjęła propozycję trzymania się na uboczu do czasu rozpoczęcia rajdu, raczej nie sprawiając Elizabeth trudności w dokonaniu tego. Co prawda też się trochę kręciła, najczęściej chodząc w kółko lub do tyłu, gdy amazonka nie pozwalała jej iść do przodu, ale jej zachowanie nie dawało żadnych podstaw do tego by sądzić, żeby Elizabeth miała sobie z nim nie poradzić.

Aileen - 2018-04-13, 21:38

x GRUPA TRZECIA x

Podobnie jak nikt nie znał mnie, tak i ja nie znałam nikogo (prócz Olivera oczywiście). Postanowiłam jednak pojechać, teoretycznie dla rozrywki, praktycznie dla tego, by nie wyjść na pracoholiczkę i nudziarę, którą w głębi duszy byłam. Kiedy nagrania do programu prowadziła Claudia dostałam wolne, akurat na czas rajdu (pech czy szczęście?)! Po przygotowaniu znanego mi już i lubianego Thinga. Kropek pozytywnie mnie zaskoczył ostatnim razem, postanowiłam więc sięgnąć po konia bardziej zaufanego i zapewne bezpieczniejszego, niżeli arab-wyścigowiec, którego także miała okazję poznać.
- Cześć cześć, Aileen. - Przywitałam się i przedstawiłam wszystkim przybyłym prócz Olivera, który jako jedyny mnie znał. Z jednej strony to pozytywny krok w kierunku wyjścia na prostą, z drugiej strony... Jesus, wyjdzie jak z tym weterynarzem, który przypomniał sobie, że kiedyś oglądał telewizję. :lol2:
Zaczęłam ogarniać sprzęt Kropka i dopracowywać ostatnie szczegóły, by następnie bez problemu go dosiąść. Podczas czekania pozwoliłam sobie na lekkie głaskanie i rozczesywanie pacami ostatnich kudłów na grzywy, co pozwoliło mi się skupić i w miarę rozluźnić. Nie mogło być tak źle, zawsze można gadać o koniach, jeśli wszystko inne zawiedzie.

Stranger Thing - 2018-04-13, 21:48

x GRUPA TRZECIA x

Stranger może i był jej bliżej znany, ale zdecydowanie nie mógł należeć do bardziej zaufanych koni. Czasami miewał przebłyski, w których był nieco bardziej potulny niż zwykle, ale dzisiejszego dnia atmosfera zdecydowanie mu ku temu nie sprzyjała. Ogier był wyjątkowo nabuzowany, a towarzystwo koni z każdej strony, wcale nie ułatwiało mu skupienia się na oporządzającej go dziewczynie. Niektóre klacze miały nawet ruję, więc jak można było wymagać od niego, by był spokojny? To chyba było awykonalne.
Kręcił się i wiercił bez opamiętania, gdy dziewczyna próbowała założyć mu sprzęt i nadymał się okrutnie, by sprawić problemy przy zapinaniu popręgu. Kilka kółek dookoła pomogło jednak spuścić z niego parę, choć wcale nie były one takie łatwe – Stranger próbował caplować i nieco uciekać od Aileen i tylko jej upartość za każdym razem sprowadzała go na ziemię, studząc niespokojną głowę, przed dziwnymi pomysłami. Równie ciekawie było, gdy dziewczyna już zasiadła na jego grzbiecie. Ciapek niemal momentalnie ruszył kłusem, nie zwracając kompletnie uwagi na to, że dziewczyna właśnie witała się z grupą i chwilę jej zajęło, zanim ponownie sprowadziła go na ziemi. Teraz już stał i niecierpliwił się wśród kilku, zupełnie przypadkowych dla niego, osób, wyraźnie to oznajmiając tupaniem kopytem w ziemię, tuleniem uszu, czy głośnym prychaniem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group