To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Czworobok - Czworobok duży piaszczysty

Taylor - 2013-02-13, 21:01

Stolen napisał/a:
Słysząc pochwałę głosową klaczka prychnęła z zadowoleniem. Teraz wiedziała, że wszystko co dotychczas robiła, robiła dobrze. W narożniku zakłusowała nie próbując przyśpieszać choć ją do tego korciło. Zaangażowała zad i wzmocniła jego prace. Nogi unosiła chyba nawet przesadnie wysoko. Przy tych wszystkich ćwiczeniach jakie zaserwowała jej Tay Stolen trzymała szyję zgiętą w potylicy. Zatrzymywała się prychając i stała nieruchomo z głową dumnie uniesioną. Posłusznie ruszała kłusem kiedy dziewczyna od niej tego wymagała. Złapała kontakt. Jej kłus był spokojny, równomierny, rozpoczęty od właściwej nogi. Klacz nigdy nie lubiła ciasnych kółek więc dobrze, że dziewczyna takowych unikała. Kasztanka należy do koni, które testują jeźdźca więc oczywiście próbowała wisieć na rękach, ale zrozumiała, że na to jej Taylor nie pozwoli. Zwolniła do stępa kiedy dostała do tego sygnał. Czując klepanie zarżała cicho.


Następnym jej działaniem była łydka, którą dała Stolen dopiero po chwili odpoczynku w stępie. W kłusie zwróciła uwagi na dodania i skracania: na długich ścianach unosiła się, oddając klaczy wodzy, a na krótszych siadała mocniej w siodło i odbierała klaczy kilka mm wodzy. Powtórzyła to ćwiczenie, tyle że ze zmianą kierunku i oczywiście nogi. Z połowy dłuższej ściany "zepchnęła" klacz do wewnątrz, przytrzymując zad i aktywizując konia, kierując ją po przekątnej. Podczas tego ćwiczenia wykonywała nieodłączne żucia z ręki, a gdy tylko zjechały z powrotem na pierwszy ślad, przeszła w półsiad, w którym przekłusowała kółko, zmieniła kierunek i kolejne kółko. W te długości hali obowiązkowo wplatała sporo kół i nieco mniej wolt (jak już gdzieś na samym początku pisała, unikała ciasnych figur). Gdy uznała, iż klacz jest wystarczająco rozgrzana, kilka kroków przed 2 narożnikiem usiadła, a gdy znalazły się w nim, wykonała żucie z ręki i zaaktywizowała ją do galopu, ot co. Nieco ostrzej podkreśliła, że tempo ma być równe, a jeżeli klacz zagalopowała na złą nogę, wykonała zmianę, nie przez stęp, lecz kłus. Dopilnowała by galop był równy, i by klacz nie wybijała za bardzo lewej lub prawej łopatki, ani nie wypadała. Tak czy tak, dziewczyna koregowała każdy popełniony przez Stolen błąd. Oczywiście podczas galopu też sprawdziła czy się na niej skupia, wykonując półparadę, przy czym dokładnie obserwowała, czy klacz posłusznie zwraca na nią uwagę, stawiając w jej kierunku uszy. Oczywiście wymagała nawet nijakiego podstawienia zadu, byle koń przemieszczał się z jakąkolwiek gracją, było równo i jakoś normalnie, sportowo to wyglądało. Po kilku ćwiczeniach typu koła, wężyki wykonała jedno 'luźne' kółko w półsiadzie na jedną stronę, i na drugą to samo, by następnie zwolnić klaczkę do kłusa, a potem do stępa. W stępie zrobiła także "łopatkę do wewnątrz", przykładając do tego wszystkie możliwe pomoce. Poklepała klacz, a następnie dała jej chwilkę odsapnąć. Zatrzymała ją na śladzie i poprosiła stajennego o derkę. Zarzuciła materiał na jej zad, resztę polaru chowając sobię pod nogi by przypadkiem derka się nie zsunęła. Teraz stępowały swobodnie na długiej wodzy, Taylor poluzowała popręg o ok. 2 dziurki.
Po 10 minutach występowały w kierunku stajni.
/zt

Sleepwalker - 2013-02-16, 17:25

Kończąc przerwę, z powrotem wszedł na stabilny kontakt z ręką mężczyzny, zaokrąglając swoją sylwetkę już chwilę po zastosowaniu odpowiednich pomocy. W odpowiedzi na ruch bioder, przeszedł do płynnego, energicznego kłusa, w którym niósł równie przyjemnie, co za pierwszą próbą zakłusowania. Prędko się rozkręcił i kłusując poruszał się nader aktywnie, aczkolwiek nie wymagał wstrzymywania - wszystko było pod kontrolą, kłus był odpowiednio żwawy i lekki. Wchodząc na krótką ścianę, położył po sobie uszy odbierając nowe sygnały ze strony Jacksona, zgodnie z jego oczekiwaniami znacząco skrócił krok. Automatycznie nadało mu to sprężystości, chociaż szedł wciąż do przodu, to zdawał się poruszać w miejscu, nad wyraz harmonijnie, chociaż ciężkie parskanie i obfite spienienie się pokazywało, ile karus musiał włożyć wysiłku w taki sposób poruszania się. Równie sprawnie odpowiedział na odwrotne pomoce służące wyciągnięciu kroku, na długiej ścianie wyraźnie dodał, stawiając uszy do pionu i idąc przed siebie jak burza; zarówno w skróconym jak i wyciągniętym kłusie cechował się piękną akcją nóg i płynnością ruchu. Zgrabnie operował za pomocą Jacksona swoim chodem pomiędzy poszczególnymi ścianami, wyraźnie się rozkręcił <3 Po przejściu trzech okrążeń w taki sposób, w najbliższym narożniku zagalopował na właściwą nogę, odpowiadając na pomoce do zagalopowania. Dwa kolejne okrążenia przegalopował w równym tempie, by na środku krótkiej ściany wejść na linię środkową czworoboku. Czując ograniczenie, znacząco skrócił galop co ponownie wymagało od niego znacznego wysiłku. Prychając co krok, szastając ogonem i z mocą stawiając kolejne kroki, po dwóch pierwszych foule zgodnie z poleceniami jeźdźca, lotnie zmienił nogę, zaczynając galopować na lewą nogę. Po czterech następnych krokach galopu, powtórzył owy manewr, płynnie zmieniając nogi i dalej poruszając się na prawą nogę prowadzącą. I podobnie - przy kolejnym zastosowaniu pomocy do lotnej, zmienił nogę, aż po paru foulach znaleźli się z powrotem na ścianie; wracając do punktu C, wyciągnął nieco pysk przeciągle parskając, po czym wrócił do ustawienia i po znalezieniu się w punkcie wyjścia, znowuż wszedł na linię środkową. Poruszając się harmonijnie, w pełnej równowadze po linii środkowej, zgodnie z oczekiwaniami zmieniał co trzy foule prowadzącą nogę w galopie; oczywiście wymagało to od niego niemałego zaangażowania, nie mniej jednak wciąż dawał radę reagować na wysyłane sygnały żywo. Ponownie wrócił na ścianę, tym razem poruszając się w prawo; wracając do punktu C, po raz kolejny wszedł na linię środkową. Na jeszcze mocniejsze skrócenie kroku zareagował stuleniem uszy i chwilowym usztywnieniem mięśni, Jackson miał rację sądząc, że nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja. Sleepwalker w tym momencie bardziej przypominał piłeczkę pingpongową, zmieniając nogę co foule poruszał się nader sprężyście, obficie się przy tym pieniąc i dość mocno ganaszując. O ile Jacksona nie rozpraszały szelesty w pobliskich krzakach, to fryzowi trudno było je zignorować - w pewnym momencie, mniej więcej za punktem X, ogiera rozproszyło coś na tyle, że z opóźnieniem odpowiedział na wysyłane pomoce, co kategorycznie zwaliło całość ćwiczenia, bo zamiast zmienić nogę jak dotąd - co foule - zmienił ją dopiero za drugim krokiem galopu. Wywołało to drobny konflikt zdań, na co karus zareagował przechodząc do wyciągniętego kłusa; wystarczyło jednak lekkie wypchnięcie z biodra, by ponownie przeszedł do galopu. Ponownie wrócił na ścianę, całą długość pokonując na jednej nodze (jak to brzmi xD), aż z powrotem wszedł na linię środkową, gdzie przez całą jej długość w pełnym skupieniu wykonał ćwiczenie w stu procentach prawidłowo.
Jackson - 2013-02-18, 18:05

Gdy ćwiczenie zaburzyło się, Jackson cierpliwie dokończył ćwiczenie i po prostu poprawił je tak aby skończyć trening z powodzeniem. Gdy tak się stało poklepał konia obficie po szyi, napiął mięśnie brzucha, usztywnił krzyż i odchylił do tyłu aby przejść do stępa. Poluźnił wodzę i dalej go klepał.
-Dobry koń, bardzo ładnie pracowałeś- pochwalił go i dał mu już spokój.
Stępował z nim dobre 15 min. po czym po postu odprowadził ogiera do stajni, gdzie go rozsiodłał, wyczyścił i wprowadził do boksu. zt

Sleepwalker - 2013-02-18, 18:30

Przeszedł do stępa, gdzie zaraz po otrzymaniu wodzy, wyciągnął pysk do samego dołu, głęboko prychając w kwarc. Skierował uszy na Jacksona przyjmując pochwałę, a po 15 minutach został wyprowadzony do stajni, gdzie został oporządzony ;3 /zt
Victor - 2013-02-21, 22:04

Korzystając z bezwietrznej nocy wszedł z ogierem na czworobok, wsiadł ze schodków i od razu zamknął go w pomocach dając znać, że dziś się bawić nie będziemy i pracujemy od początku! Podciągnął popręg, półparada + łydka A do stępa, od początku lekki kontakt na wodzy i stała kontrola dosiadem!
Encore Papillon - 2013-02-21, 22:08

Gdy tylko poczuł cięzar na grzbiecie, obciążył zad, ryjem celując w niebo i zacyznając delikatnie podrywać przody. Nie udała mu sie jednak świeca, bo czując natychmiastowe zamknięcie w pomocach, pyskiem zszedł do swojej klatki, rolując się, by stanąc sztwno na czterech nogach. Strzelił zaraz ogonem w bok a przy podciaganiu poprągu robił dziwne kroczki w bok, uderzając w rekę jeźdźca pyskiem. Ruszył tym wymuszonym sztywnym stępem, zupełnie jakby tylko cud dzielił go od wstrzelenia spod tyłka Vicka. Szedł spęty z dupą w górze, nie mając ja się 'oswobodzić'.
Victor - 2013-02-21, 22:11

Pokręcił jedynie głową, nie żeby myślał, że Papi sam pojedzie cały przejazd, no ale liczył na odrobinkę współpracy, dobrej woli... Yh.
Kilka mocnych półparad, naprzemienne łydki i elastyczna ręka idąca z pyskiem ogiera, tak by nie dać się pukać, co jak co RUCHAĆ TO MY, ALE NIE NAS, wiec bez pukanek proszę. Wjechał nim od razu na koło, oczywiście pomoce w dosiadzie i łydkach lekko się zmieniły na ruch po łuku.

Encore Papillon - 2013-02-21, 22:22

Spokoojnie. Przegoni go, to i dobra wola sie znajdzie, o współpracy nie mówiąc!
Powoli wydłużał krok za sprawą tempa zadawanych łydek. Gdy pukanko odpadło, próbował jeszcze chowac się przed lub za wędzidłem, ale i to zostało zniwelowane. Po jakimś czasie nieco odpiścił i wszedł pyskiem na lekki kontakt. Wygiłą się dobrze, acz wszytskie mięsnie miał nadal pospinane. Okiem łypał na wszytsko wokół. Niech Vic się modli, żeby go coś do końca nie rozproszyło.

Victor - 2013-02-21, 22:34

Zmienił kierunek jakby wjeżdżając na ósemkę i koło w drugą stronę, chwila tego mocnego stępa i półparada + łydka aktywizująca do kłusa. Anglezował pomagając ogierowi załapać tempo, a może i trochę je wymuszając, no mniejsza o to, ciężko to określić, ale to tam... no to ten, zaczął delikatnie zabawiać się z nim wędzidłem, nie szczególnie jakoś go zbierając, po prostu zachęcał go i miał nadzieję, że się wkręci w wędzidełko jak cycki emerytki w zębatkę składaka, zainteresuje się itd. Zmienił kierunek znów jakby po ósemce i kłus na drugą mańkę. Po chwili półparada + łydka ograniczająca do stępa oczywiście pełny siad, bo jakżeby inaczej. W stępie zaczął zbierać ogiera od dosiadu, łydki z pomocą rączki, delikatnie zabawiał go wędzidłem biorąc na delikatny, elastyczny kontakt.
Encore Papillon - 2013-02-21, 22:42

Szedł grzecznie acz na dresa, uderzając ogonem w powietrze przy zadzie. Po łydce, rusyzł dość zrywczo do kłusa, wyciagając szkity przed siebie jak jakis paralityk, byle szybciej do przodu. Po chwili jednak jakos wczuł się w bardziej ogarnięte tempo, stawiając nogi poprawnie. Szedł żywo, acz parł do przodu. Przy zabawach wędzidłem, wszedł na mocniejszy, bardziej elastyczny kontakt, zaczynając zagryzać metal w pysku. Uszyska strzygły na boki, zad zszedł nieco w dół, tyły bardziej zaangażowane.
Zwolnił do stępa trochę się ociagając i nieładnie zarzucając jeźdźcem. Parsknał po tym przeciagle, podbijając dupą niezadowolony :lol: W stepie troche oporowo szlo mu to zbieranie, ale po jakimś czasie odpuścił; ryjek prostopadle do podłoża, dupka w dół, tyły przekraczające, step obszerniejszy i odrobine bardziej rozluźniony.

Victor - 2013-02-21, 22:50

-Dobry!
Pochwa-lił go słownie i wjeżdżając na ścianę półpraeada+ łydka aktywizująca do kłusa, następnie po połowie dłuższej ściany kolejna półparada z łydką aktywizującą do galopu. Pilnował, by nie rwał, nie wydziwiał, mocny dosiad. W końcu po jednym okrążeniu ponownie do kłusa, zmiana kierunku i na ścianę i od nowa cały proceder. Po takiej rozgrzewce w końcu mocno w siodło, trzymał go dosiadem i porządnie łydował, by szedł do przodu, nadal na kontakcie - oczywiście chciał spuścić z niego nieco pary nim zabiorą się za coś ambitniejszego.

Encore Papillon - 2013-02-21, 23:02

Ruszył kłusem znowu zrywczo, acz nie wypadając z tego lekkiego zebrania. Szkity wyciagał jak rasowy dresażowiec klasy C! Ciekawe cyz dałoby rade z niego wycisnąc to samo, gdyby nie mial w sobie tyle energii.
Na galop znowu wyrwał, unosząc mocno przody w pierwszych dwóch foule, robiąc ogromne susy. Dopiero kiedy Vic dał mu mocną półparadą 'po zębach', ogarnłą się nieco, stabilizując syzbkie tempo. Nawet nie zauważyl kiedy śmignąl jedno koło i już ogranicznik do kłusa, a fe. Ogier uderzył w dłoń, zwlaniając do kłusa szrapnięciem, no bo mu się nie podobało tak szybkie zwalnianie! jednak w kłusie nie gnał już tak bardzo. Szedł energicznie ale bez przesady, dobrze pracując zadami. Przy kolejnym zagalopowaniu tez troche wyrwał, ale nie robił susów, tylko szedł mocno i aktywnie. Czuć jednak było parcie na rekę.
Po złydowaniu, myslał, ze mu serducho wyskoczy <3 Ruszył płasko, bez wybić, ostro bijąc kopytami podłoże, rozwijając pokaźną prędkość. Tył jednka miał bardziej obciązony niż przód, który mimo tempa był lżejszy. Czyli wsyztsko gra. Plus gdyby nie Vic, kładł by się pewnie na tych zakrętach, ale po interwncjach chłopaka, utrzymywał pion, lekko zwalniają cna łukach by się nie wyrżnąc, na prostych znowu dając do pieca. Uszy w szpic nastawił, mocno rozwierają cnozdrza. Tyle wygrać <3

Victor - 2013-02-21, 23:12

W końcu nieco go przytrzymał wchodząc płynnie w nieco lżejsze tempo, nakierował na przekątną, mocne przerzucenie pomocy i tym samym zmiana kierunku. Na drugą stronę oczywiście to samo, pilnował, by owa zabawa nie wymknęła się spod kontroli,widać było, że chłopaka to bawi... Zapieprzanie w kółko, ale frajda <3
W końcu półparada+łydka ograniczająca do kłusa, chwilka kłusa wjeżdżając na woltę, ósemkę i woltę, aż do ściany i znów półparada z łydką ograniczającą tyle, że do stępa, w stępie nieco wodzy oddał i podciągnął popręg o ile trzeba było. Chwila odpoczynku przed prawdziwym przejazdem, no przydałoby się jeszcze nieco pogimnastykować więc w końcu do stój i wygięcia szyją, to do lewego buta, to do prawego <3 Oczywiście z myziankiem <3

Encore Papillon - 2013-02-21, 23:26

Po przegalopownaiu paru okrążeń, ze stopniowym zwalnianiem nie było już problemu. Na przekątnej jebnął ładną, pokaźną lotną, nie tracąc rónowagi, po czym galopczył na druga stronę, ładnie pracując pyskiem z reką Vicka. I znowu petarda <3 No bawiło go to jak nci innego. Wyciagnął ciało, znowu rozwijając niezła prędkość, by móc wyszaleć się jak najbardziej. Na długiej ścianie nawet zdazyło mu się niegroźnie fiknąc zadem, co było spowodowane przez małe strzelenie nóżką w przestreń za sobą. Przegoniony, duzo lepiej zwolnił do kłusa, zaraz po sygnale i znacznie łagodniej. Parsknął sobie przeciągle, rozwierając nozdrza aż do ukrwionych miejsc, tłocząc powietrze do płuc <3
Szedł teraz równiutko, aktywnie i z ekstra impulsem, niczym zadowolona baletnica, wygodnie dla jeźdźca. Po łukach ładnie się giął, niczym nie wypadając. Zwolnił ładnie do stępa i równie chętnie wyciagnłą sobie bardziej szyję <3 Po sygnale przystanął równo a czując ciagnięcie wodzą do buta, zastrzygł uszmai. Ja wiem, że sympatia itd, ale żeby robic z Papitka pucybuta? :lol2: No ale ładnie wygiął to szyjsko, nie ruszając ciałem ani o milimetr, przy lewym bucie tylko raz uraczył go zabkami, o.

Victor - 2013-02-21, 23:40

Piorunujące spojrzenie i ciche syknięcie mogło wyjawić całe emocje chłopaka, jak mógł go tak UŹREĆ!? No niedobry! W końcu półparada, chwila stępa do wyrównania oddechu i odpoczynku, rrrilaks, tejk~iit iiiiiziii~
W końcu `do ręki`, trzeba zacząć przejazd, gdy ogier wszedł w końcu w ustawienie chłopak wjechał na ścianę, półparada+łydka aktywizująca do kłusa - pilnował, by szedł równo, płynnie, a ruch był jak najbardziej naturalny i pełny wdzięku, oczywiście z męskim szekszapilem i energią, nie jakieś damskie dęsy ! XD Kłusem dojechał do X, gdzie zaserwował szybką półparadę z łydką ograniczającą do stój, oczywiście impuls jak najmniej widoczny, acz odczuwalny wystarczająco dobrze przez ogiera, przytrzymał go pilnując dosiadem i łydką w owym aktywnym stój , ukłonił się i półparada+łydka aktywizująca - kolejny typowy impuls do kłusa. Średnie, typowo robocze, acz nadal pilnował by wyglądało to jak uch <3 Jak się zakochają to wygrają, a jak nie to kutasek i dyplom ._.
Ruszył do C i jak najdokładniej, ale nie przesadnie wyjechał zakręt kierując się w prawo, oczywiście pomoce na zakręcie nieco zmienił, by i ogier pokazał, że nie jest z kawałka drewna.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group