Jonah Wrens - 2018-02-01, 15:35 -Dlatego siedzę przy Tobie w okularach.
Uśmiechnąłem się łobuzersko, sprawdzając trochę "na macankę" gdzie jest granica, do której mogę sobie żartować.
-Nie widzę problemu, mogę zostać z dzieckiem, a Ty sobie zwiedzisz.
Spojrzałem na nią w taki sposób, jakbym doszukiwał się zgody z jej strony, chociaż szczerze wątpiłem, że chciałaby gdzieś sama jechać. W końcu po coś się chyba jest w związku i w ogóle.
Skoro już było jej mokro (xD), skupiłem się na rozmowie z Jessie, chociaż skutecznie mnie rozpraszała nawet samymi słowami.
-Mm..tylko ster?
Zamruczałem i puściłem się jedną ręką na chwilę, żeby przesunąć jeszcze lekko wilgotną dłonią po jej plecach. Ale skoro już chciała się stąd zwijać, to ostrożnie wróciłem do wody i podpłynąłem do drabinki, żeby wejść na pokład naszej zacnej łodzi. Przeczesałem dłonią mokre włosy i zająłem się naszą dalszą podróżą, skoro mieliśmy zwiedzać to powiedźmy, że obrałem ten kurs na wyspę loszek po wcześniejszym uzgodnieniu z głównym pasażerem, a po drodze mogliśmy podziwiać inne, różności. -Mam nadzieję, że opłaca mi się zobaczyć te świnie i nie uciekniesz z jakimś knurem.
Obejrzałem się przez ramię na brunetkę, której nigdy nie wiadomo co przyjdzie do głowy. Jessie - 2018-02-01, 19:00 - Nikt ci nie każe patrzeć - kontynuowała tą bezcelową dyskusję, wciąż będąc daleko od zarzucenia fochem, choć może właśnie powinna to zrobić? Żeby się nauczył?
- Cudownie, zapamiętam to sobie - oczywiście, że nie zamierzała nigdzie jechać w pojedynkę, ale skoro był taki chętny do zostawiania z dzieckiem, to proszę bardzo. Mógł być pewien, że nie raz da mu taką szansę!
- Tylko, jak chcesz więcej to musisz się postarać - odparła, niewzruszona jego pomrukami. Kiedy dotknął jej chłodną i mokrą ręką, pacnęła go i uciekła przed zimnem. I komu tu nie można ufać? :/
Uważnie go obserwując, poczekała aż wróci na pokład i przejmie stery by zabrać ich - jak się okazało - na wyspę świnek.
- Powiem ci, że poważnie to rozważam - powiedziała, siląc się na poważną minę oraz ton głosu. Ona ucieknie z knurem, on sobie znajdzie jakąś syrenę i będą kwita... Czy nie?
W końcu podeszła do bruneta i objęła go, cały czas stojąc za nim. - Wysyłałabym ci pocztówki z pozdrowieniami ze swoim nowym dzikiem, co ty na to? - Wymruczała, tym razem już rozbawiona tą wizją. Oczywistym było, że nie dokonałaby takiej wymiany. Jo był już na nią skazany na zawsze i jeden dzień dłużej. <3 xDJonah Wrens - 2018-02-05, 23:10 -To tak jakbyś kazała mi przestać żartować, to oczywiste że nie przestanę.
No i mieliśmy mały problem, albo musiała się opalić, albo chować w cieniu, żeby nie odbijać słońca. Chociaż kto wie, może w nocy będzie mi światłem? -Oferta obowiązuje Twoje wyjazdy w lodowate miejsca.
Rzuciłem, sprowadzając ją pewnie na ziemie. Jasne, że będę uciekał przed zostaniem z dzieckiem sam na sam. Będę potrzebował pośrednika, który powie mi, że robię coś dobrze, a czego nie wolno. -Postarać..
Westchnąłem, nie mając wyjścia jak sobie na chwilę odpuścić.
Ale syrena byłaby dobrą opcją, przynajmniej od pasa w górę jest wręcz idealna.. -Już Cie widzę pod palmami z warchlaczkami. Tylko nie wiem czy ten knur by Cie tak rozpieszczał i kupił Ci nowe a.. Ładnie, prawda? Zaraz będziemy.
Chrząknąłem i nerwowo pomasowałem się po karku, zaraz znowu trzymając zawzięcie obiema dłońmi ster vel. kierownicę tejże motorówki. Załóżmy, że byliśmy już przy tej wyspie świnek, więc pozwoliłem sobie wyłączyć silnik i spokojnie dobiliśmy na w miarę płytką wodę. A coby nam wehikuł nie odpłynął rzuciłem kotwicę i unikając rozmowy na wcześniejszy temat, zszedłem do wody.
-Okej, wołaj te świnie, może przyjdą jak usłyszą swojego.
Odwróciłem się w stronę Jess i parsknąłem śmiechem. Niech zapomni o moim prawie wygadaniu się. Jessie - 2018-02-06, 22:58 - Nieważne, przyjmuję - odparła, nie tracąc pewności siebie nawet na chwilę. Dla niej zimno nie było problemem, szczególnie jeśli miało to oznaczać, że Jonah będzie zmuszony zostać sam na sam z Jonahem Juniorem. W dodatku mógł być pewien, że z tej okazji załatwiłaby sobie osiedlowy monitoring, który na bieżąco zdawałby jej relacje, jak sobie radzi jej kochający mąż.
- Kupił nowe co? - Powtórzyła po nim, na jego nieszczęście wszystko dobrze usłyszała, choć nie domyśliła się końca wypowiedzi. Może dlatego, że nawet go nie podejrzewała o taki prezent.
Nie próbowała też dociekać, bo cel ich podróży skutecznie odwrócił jej uwagę. Zanim jeszcze dobili do brzegu, już zaczęła wypatrywać uroczych świńskich ryjków, nie mogąc się doczekać aż je wszystkie wygłaszcze i wycałuje. *-*
- Zaraz ci walnę - burknęła niezadowolonym tonem, dając do zrozumienia, że tym razem już przesadził i że zrobiło jej się niemiło.
Przeproszona lub nie, wyszła na brzeg i poczekała na Jo by razem ruszyć brzegiem plaży, jako że to właśnie kawałek dalej spodziewała się natknąć na wspomnianą atrakcję.
Zresztą słusznie, bo niebawem ujrzała stado świnek wylegujących się na rozgrzanym piasku między turystami i pływających w wodzie. <3 Ledwo powstrzymała pisk entuzjazmu i bez zastanowienia porzuciła Jo, by poznać się lepiej z pierwszym lepszym prosiaczkiem. Jonah Wrens - 2018-02-11, 01:23 To ja i mój JJ.. -Nowe zasłony.
Mruknąłem, coby jakoś porzucić ten temat i uniknąć drążenia z jej strony. Chociaż wątpiłem w to, żeby mi uwierzyła. Na szczęście świnie były czymś najważniejszym. Równie dobrze mógłbym się teraz ulotnić, a by się nie zorientowała tylko została z tymi loszkami na plaży. Skumałaby się z nimi i byłaby żona z głowy.
Spojrzałem na nią, gdy mniej entuzjastycznie niż ja przyjęła mój komentarz, więc odetchnąłem i się trochę opanowałem.
-Przepraszam.
Odezwałem się już spokojniej i ruszyłem za nią, mniej entuzjastycznie z powodu wieprzowiny na plaży. Trochę to zabawne, że boczek sam się smażył i nie trzeba było go do tego kroić. -Okej, baw się dobrze.
Rzuciłem sam do siebie, gdy pognała w stronę wieprzów. Ja za to postanowiłem zostać z boku i nie ingerować w ich spotkanie integracyjne, siadając sobie na piasku. Gdy Jessie zaklinała świnie ja wpatrywałem się w horyzont i o dziwo spokojną wodę. Teraz mogłem sobie pozwolić na oderwanie się od rzeczywistości, chociaż na chwilę. Było tyle rzeczy do ogarnięcia w tak krótkim czasie i wielkie zmiany, które czekały tuż za rogiem - niestety.Jessie - 2018-02-11, 11:19 Nie było mu dane długo cieszyć się samotnością, bowiem Jess po kilkunastu minutach podeszła do niego z małym prosiaczkiem na rękach, a za nią dreptał drugi, prawie taki sam. <3
- Zobacz jaki kochany! - Rzuciła radośnie, kucając przed brunetem i przytulając świnkę, która była zainteresowana przede wszystkim jedzeniem, które co chwilę otrzymywała od Jessie. Wzięła jakiegoś banana, którego po kawałku dawała raz przytulanej śwince, a raz tej drugiej, która obecnie próbowała się niezdarnie wdrapać brunetce na kolana i zabrać smakołyk swojemu kumplowi. - Możemy taką mieć? Proooszęęę - zwróciła się do bruneta, patrząc na niego z uroczym uśmiechem i taką nadzieją i radością w oczach, że chyba musiałby nie mieć serca, żeby jej odmówić... Oczywiście nie śmiała zabierać żadnej świnki stąd, tylko chciała kupić taką już w domu, co nie zmienia faktu, że było to dokładnie coś, czego potrzebowała!Jonah Wrens - 2018-02-11, 12:47 Wzdrygnąłem się lekko gdy Jess oderwała mnie od moich myśli. Spojrzałem na świnkę, którą trzymała na rękach i kolejną, drepczącą za nią. No tak, czemu mnie nie zdziwił fakt, że to jedzenie było najlepszym argumentem w ich relacji. Ponownie westchnąłem i spojrzałem na nią, jakbym po raz kolejny musiał zabronić czegoś dziecku. Czasami o dziwo role się odwracały i to rzekomo ja byłem dojrzały, a nie brunetka.
-Po co Ci taki zwierzak w domu?
Oparłem przedramiona o kolana, lekko pochylając się w ich stronę. Patrzyłem na prosiaki, które usiłowały zjeść banana i może nawet uciec później z kolan brunetki.
-I kto się będzie nią zajmował? Zresztą to dorośnie i co wtedy mam się bawić w rzeźnika i później z jakiejś Piggy robić obiad?
Uniosłem brew i lekko się uśmiechnąłem doskonale zdając sobie sprawę z tego, że Jess się oburzy wizją zjedzenia jej pupila. Czasami naprawdę byłem okropny ale musiała za coś mnie kochać.
-Nie powiem nie, ale wolałbym z tym poczekać bo może Ci przejdzie i będzie tylko problem.Jessie - 2018-02-11, 14:23 - One są mądrzejsze od psów i w dodatku takie słodkie, więc czemu nie? - Odpowiedziała na pierwsze z jego pytań, spuszczając wzrok na trzymanego na rękach prosiaczka, który miał uświniony w bananie ryjek. Prawdopodobnie jej argument nie zabrzmiał zbyt przekonująco, dlatego postawiła świnkę na ziemi i trzymając w ręku kawałek banana, zaczęła nakłaniać zwierzątko do zrobienia sztuczki. - Obrót! - Rzuciła, by później parokrotnie powtórzyć komendę i ruchem dłoni zachęcić jedną i drugą świnkę do zrobienia obrotu. - Bardzo ładnie - pochwaliła prosiaczki i dała im po kawałku banana, którego już potem zabrakło. Świnki wciąż jednak były zainteresowane i dalej trącały Jess ryjkami, co rusz wywołując śmiech.
- Jak to kto? No przecież ja. Chodziłabym z nią na spacery i w ogóle - powiedziała, po czym zmarszczyła brwi, kiedy wspomniał o zabawie w rzeźnika. - Weź, nie mów tak. Zostałaby z nami już na zawsze. Poza tym można kupić miniaturową świnkę, a nie takie jak tutaj. - Odparła, mając nadzieję, że tym go przekona. - Nic mi nie przejdzie. Nie daj się prosić. - Raz jeszcze zrobiła słodką minkę, jednocześnie drapiąc prośka po pleckach.Jonah Wrens - 2018-02-11, 16:33 -W to akurat wątpię.
Mruknąłem w odpowiedzi i oderwałem wzrok od tej przedniej zabawy z bananem. Tylko zerknąłem jak Jess postanowiła bawić się w zaklinacza świń i miałem już nadzieję, że te małe prowokatory sobie pójdą, a jak na złość nie chciały się od niej odkleić.
-Jak będziesz w szpitalu to też się nimi zajmiesz?
Spojrzałem się na nią i uniosłem brew. Tutaj miałem lepszy argument, który aktualnie był małą pijawką w brunetce. Czasem nie mogła pojawić się w stajni, a co dopiero zajmować się zwierzęciem, które cały czas przesiadywałoby u nas w domu.
-Spytam jeszcze raz, po co?
Pokręciłem głową i już wiedziałem dlaczego jestem negatywnie do takich rzeczy nastawiony. Inaczej byśmy mieli jakiś zwierzyniec, albo całe schronisko. Więc nie mogłem jej tak rozpuścić, trudno.
-Nie zgadzam się na to. Nie będzie żadnej świnki.
Byłem poważny i nie zamierzałem zmienić swojego zdania, a jej miny i prośby w niczym nie pomogą. Zresztą gdyby pojechała w te swoje zimne kraje to kto by się zajął tą całą trzodą w domu? Dzieckiem bym się zajął, bo sam je spłodziłem, ale w stosunku do świni nie kiwnąłbym nawet palcem. Jessie - 2018-02-11, 19:28 - Oj przestań, przecież nie będę tam wieki. Jeden dzień, może nawet pół - odparła jego argument, nie dając mu się przekonać. - Zresztą nawet jeśli ty mi nie pomożesz, to pomoże mi Hayley albo Aiden. Żaden problem. - Dodała, znowu biorąc prosiaczka na ręce, żeby jeszcze trochę go poprzytulać. - Bo nie mamy domowego zwierzątka, a takie mi się bardzo podoba. - Uzasadniła, a kiedy spotkała się z odmową... - Ale Jooo! Proszę - Nie zamierzała się poddać tak łatwo. - Co ci szkodzi? To tylko mała świnka. - Ciągnęła dalej, wwiercając w niego spojrzenie. Jeden Bekonik to jeszcze nie zwierzyniec, chociaż Jess pewnie byłaby zdolna do tego, aby zapragnąć jeszcze króliczka, osiołka lub lamy, choć dwa ostatnie mogły chociaż zamieszkać w stajni.Jonah Wrens - 2018-02-12, 00:27 Przemilczałem jej argument, nie chcąc prowadzić większej wojny, bo tylko tak potoczyłaby sprawę moja odpowiedź. Dlatego wolałem się ugryźć w język i poczekałem, co jak widać miało sens bo ona nie zamierzała odpuścić.
-Wolałbym jak już jakiegoś psa, nie świnie. Przynajmniej byłbym spokojny jakbyś została z czymś co Cie może obronić, a nie z czymś co mogą inni zjeść.
Spojrzałem na nią rozbawiony tą sytuacją. Naprawdę w tej chwili czułem się jakbym był jej ojcem i akurat moja nastoletnia córka postanowiła mieć wszystko, i zbawić świat.
-Nie zgadzam się i nie zmienię zdania. Co najwyżej mogę Ci kupić pluszaka jak tak bardzo się upierasz.
Miałem szczerą nadzieję, że już ten temat zamknęliśmy i mogliśmy sobie darować dalszą dyskusję na ten temat. Tylko jak zareaguje na to, że nie chcę jej dać tego, czego pragnie? -Możemy tu jutro jeszcze przyjechać, żebyś się mogła nimi nacieszyć, pokarmić i się pobawić.Jessie - 2018-02-12, 20:55 - Psy są bardziej wymagające. - Odparła, w ostatniej chwili powstrzymując się przed przypomnieniem mu o Ozzy'm, z którym zupełnie sobie nie radziła swego czasu. Do dzisiaj pamiętała jak zżerał jej bieliznę lub jak przeciągnął ją po chodniku na spacerze... - Poza tym spróbuj chociażby przewrócić taką dorosłą świnkę. Powodzenia - nie była pewna, czy zdawał sobie sprawę z tego, że takiej świni nawet nie dało się za nic chwycić, kiedy brała na człowieka rozpęd. A niestety lub stety one również potrafiły bronić swego. - Nie chcę pluszaka, niby co ja bym z nim robiła? - Zmarszczyła brwi, będąc wyraźnie niepocieszoną jego odmową, której tak naprawdę nie przyjmowała. Dalej trzymała prosiaczka tak, jakby zamierzała z nim wrócić do domu. - Ale ty jesteś. Przecież nie proszę cię o nie wiadomo co. - Nie mógł chyba powiedzieć, żeby miała wiele zachcianek, prawda? Dlatego nic nie stało na przeszkodzie aby ją uszczęśliwił małym, różowym prosiaczkiem.Jonah Wrens - 2018-02-12, 21:21 -Jeśli są młode to nie ma żadnego problemu.
Nie powiązałem jej wypowiedzi z Ozzym, który gdzieś swoją drogą przepadł. On był inny, bo znalazłem go jako dorosłego psa, plus mógł być zazdrosny, a jego występki wyjątkowo mnie bawiły.
-Poważnie, miałbym bać się jakiejś skarlałej świni?
Uniosłem brew i westchnąłem, wyciągając rękę w stronę jej policzka, o ile nie cofnęła głowy to pogładziłem kciukiem jej skórę.
-A co byś z nią robiła? Nie zgodzę się, koniec.
Puściłem jej twarz i podniosłem się, robiąc krok w stronę naszej łodzi.
-Może właśnie jakbyś chciała wszystkiego to byś, to dostała. Wracajmy, późno już a jutro jest kolejny dzień.
Poczekałem, aż brunetka porzuci bekon i wrócimy razem do naszego "domku". Zmęczeni tym wszystkim szybko padliśmy i przynajmniej równie prędko przyszedł kolejny dzień.Jessie - 2018-02-12, 21:36 - Miałam kiedyś szczeniaka, nie przekonasz mnie, Jo. Rzygał mi do butów i wszędzie sikał - wspomniała małego border collie, który jej towarzyszył jeszcze za czasów związku z Jacksonem. - Kochałabym ją i rozpieszczała - wymamrotała, patrząc na niego z niepocieszoną miną, która normalną osobę chwyciłaby za serce. :< - To co powiedziałeś w ogóle nie ma sensu - zwróciła mu uwagę, wiodąc za nim wzrokiem. Westchnęła ciężko, po czym zerknęła na świnkę.- Jesteś uroczy, prosiaczku. Miło było was poznać - zwróciła się do świnki i jej kolegi, po czym puściła malucha i niechętnie wróciła z Jonahem na łódź, w której przenocowali do kolejnego dnia.
Kiedy obudziła się następnego dnia, nie pamiętała już o świnkach (choć to raczej chwilowe) i była gotowa by poznać kolejne zakamarki tutejszych wysp. Przytulona do Jonaha, powiodła dłonią po jego torsie i jeśli również się przebudził, uśmiechnęła się do niego. - Dzień dobry - przywitała się. - Płyniemy szukać delfinów? - Zapytała wprost, chcąc ustalić plan dnia już na jego początku. Musiała zresztą wykorzystać to, że przynajmniej w tej kwestii miała sporo do powiedzenia. Wynagrodzi mu to innym razem. Jonah Wrens - 2018-02-14, 11:16 -Nie masz szczęścia do psów jak tak. Nie wiem jak z końmi bo chyba miałem okazje poznać tylko jednego z Twojej stawki i również nie wspominam go przyjaźnie, bo wiecznie gdzieś Cie wywoził. O dziwo na hubertusie jechałaś po zaplanowanej trasie, chyba.
Uśmiechnąłem się rozbawiony, chociaż nie było mi do śmiechu, kiedy wylądowała w jeziorze zimą.
-To może ja też powinienem przestać wierzyć w to, że chciałbym dać Ci wszystko?
Uniosłem lekko kącik ust i westchnąłem. To było cięższe od walki z wiatrakami. Na szczęście mogliśmy o tym zapomnieć i obudzić się kolejnego dnia.
Czując czyjś dotyk na sobie, otworzyłem najpierw jedno oko, a dopiero potem drugie, patrząc prosto na dłoń, a następnie wiodąc spojrzeniem po ręce odnalazłem jej właścicielkę.
-Skąd u Ciebie tyle energii?
Rozciągnąłem się w miarę możliwości, i podciągnąłem się na łóżku do pozycji siedzącej.
-Okej, po śniadaniu wybieramy się ich szukać. A wieczorem może zrobimy ognisko na jakiejś dzikiej plaży?
Uśmiechnąłem się lekko i musnąłem wargami jej nos, podnosząc się żeby ogarnąć siebie i jedzenie. Skoro przed nami był kolejny dzień, oby bez bekonu to trzeba było się przygotować.