To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Kościół

Gerard Wayford - 2018-08-25, 21:45

Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że któryś z przyjaciół Tonego mógł go kojarzyć, i to dosyć dobrze. Niestety z tym wątkiem życia, którego choć się nie wypierał, to wolałby nie łączyć ze swoją osobą. Szczególnie teraz, gdy wiele takich smaczków wyszło na światło dzienne. Gdyby wszystkie wyczyny starszego Wayforda zestawić obok siebie, wyszłoby na to, że naprawdę miał wiele za uszami, choć tak naprawdę tylko bez znajomości wszystkich faktów wyglądało to niezbyt dobrze. W rzeczywistości nie robił nic złego, ale musiał żyć z tym, że ludzie widzą to, co widzieć chcą, a nie to, co powinni.
Nie zauważał jednak tych nieprzychylnych spojrzeń, zresztą wcale nie było tak wiele. Może raz przypadkiem skrzyżował spojrzenia z Laurą, której chyba sprawił największy zawód, ale ani nie mógł, ani nie chciał nic z tym faktem uczynić. Słowa kazania mimowolnie przyciągnęły jego uwagę, bo chociaż nie był ich fanem, to musiał przyznać, że ksiądz prowadzący ceremonię miał dar mówienia do ludzi. Sprawiał, że chciało się go słuchać, a słowa, które padały z jego ust, chcąc nie chcąc trafiały w serce. Zgodnie z oczekiwaniami, także Gerard pomyślał w tym momencie o swojej ukochanej osobie. Miał to szczęście, że siedziała tuż obok, więc delikatnie uścisnął dłoń Lorien, ukradkiem posyłając jej krótki uśmiech. Z perspektywy co niektórych mogło to być przykre, ale nie mógł przecież spędzić całego życia, próbując zadowolić wszystkich wokół. Tym bardziej, że jedyna osoba, która mogła mieć do niego jakiś żal - była żona - raczej zaakceptowała tą sytuację. Trudno powiedzieć, nie patrzył teraz w jej stronę, więc ciężko powiedzieć, jakie wrażenie wywarły na niej wspomniane słowa.
Jego uwaga za chwilę znowu skupiła się wyłącznie na Tonym i Aaren, którzy już za moment oficjalnie mieli stać się małżeństwem.

Lorien Wayford - 2018-08-25, 22:09

Obserwując trwającą ceremonię bardzo uważnie wsłuchiwała się w słowa kazania, odbierając je dość personalnie. Siedziała właśnie u boku osoby, którą darzyła szczerym uczuciem i wiedziała, że pomimo przeciwności losu oraz niezadowolenia wszystkich otaczających ich osób nie zrezygnuje z tej relacji. Gerard był dla niej zbyt ważny i nie chciała go stracić, ale mimo to widziała, że wszystko to, co dzieje się wokół nich jest dla niego odrobinę przytłaczające i męczące. Obwiniała za to siebie, do czego nie potrafiła się przed nim przyznać, ani o tym porozmawiać.
Siedząc zamyślona i odbiegając myślami daleko poczuła jak mężczyzna ściska jej słoń w ciepłym geście tym samym zwracając na siebie uwagę blondynki. Spojrzała na niego nieco przygaszona, ale już za moment ukryła swoje zmartwienie maskując je subtelnym uśmiechem, który posłała w stronę starszego Wayforda.
Nie chcąc jednak niepokoić Gerarda swoim zachowaniem zwyczajnie przeniosła spojrzenie na parę młodą to na nich teraz skupiając swoją uwagę. Musiała przyznać sama przed sobą, że każdy element ślubu był starannie przemyślany, a panująca atmosfera oraz cała otoczka wydawała się być wręcz magiczna. Jeśli miała kiedykolwiek wyobrazić sobie siebie w roli panny młodej, to chciała, aby właśnie tak to wszystko wyglądało.
Biorąc głębszy oddech spojrzała ukradkiem na Gerarda próbując dostrzec jego emocje i reakcje. Z pewnością odczuwał dumę z powodu syna, który dzisiaj, jako dorosły mężczyzna zakładał swoją własną rodzinę. Nie doszukiwała się łez wzruszenia, ale wiedziała, że ten dzień i to wydarzenie są dla Gerarda bardzo ważne.

Lucas - 2018-08-26, 00:06

Nastawienie Lucasa do relacji tej dwójki nie uległo zmianie nawet w najmniejszym stopniu. W dalszym ciągu uważał, że siostra robi głupotę wychodząc za Wayforda, ale na dobrą sprawę nie mógł już nic na to poradzić. Szczególnie wtedy, gdy otrzymał piękne zaproszenie na ceremonie zaślubin, która miała już na dobre połączyć ów parę.
Oczywiście w pierwszym momencie kompletnie nie miał ochoty tutaj przychodzić, ale z drugiej strony dobrze wiedział, że nie może zrobić takiego świństwa swojej młodszej siostrzyczce. Tak więc ubrany w czarny, dobrze skrojony garnitur i czarną - oczywiście, jak mogło być inaczej! - rozpiętą pod szyją koszulę, przyjechał pod wskazany adres, gdzie zaczynali gromadzić się już goście. Był sam, ale to kompletnie mu nie przeszkadzało. Zajął miejsce na jednym z krzesełek i czekał, aż Aaren pojawi się na ołtarzu, nie zwracając nawet najmniejszej uwagi na czekającego już Tonego.
Gdy ujrzał siostrę, ubraną w piękną, białą suknie, u boku ich ojca, nie mógł zaprzeczyć, że przez chwile zaparło mu dech w pierwsi i gdzieś w głębi serca poczuł dumę. Zapewne cieszyłby się jeszcze bardziej, gdyby na miejscu Wayforda stał ktoś inny, ale nie zaprzątał sobie tym teraz głowy, na pewno nie zamierzając dzisiaj psuć humoru - jeszcze - Pannie Vaugier.
Wkrótce, gdy ceremonia ruszyła z kopyta, z lekką obojętnością zaczął wsłuchiwać się w słowa księdza. Nigdy nie był jakoś przesadnie religijny, ale musiał przyznać, że czytanie było piękne i w nawet najmniejszym stopniu nie znudziło bruneta. Ożywił się dopiero w momencie, gdy nadeszła kolej złożenia przysięgi, prostując się na krześle i wlepiając czarne oczy w narzeczonych.

Anthony Wayford - 2018-08-26, 00:12

Wzrokiem niekiedy uciekał na morze, głównie skupiając go jednak na księdzu. Dopiero gdy ukradkiem dostrzegł spojrzenie Aaren, zwrócił ku niej wzrok i delikatnie się uśmiechnął, jakby chcąc dodać jej otuchy. Nie bał się, bo był pewien swego, a każdy, kto choć trochę znał Tonego, wiedział, że ten się łatwo nie poddaje. Jasne, miał pewne problemy z wyrażaniem swoich emocji... Szczególnie na głos. Ale odrobina dobrego nastawienia pomogła mu to przezwyciężyć. Był przecież mistrzem pozorów i nie wszyscy musieli wiedzieć, jaki jest naprawdę. Bo dla wielu osób, obecnie zgromadzonych, był kimś zupełnie innym.
Słowa kazania były piękne, ale prawdę mówiąc słuchał ich jednym uchem. Najlepiej wiedział, jak to wyglądało między nimi. Jego miłość nie była prosta, ale przynajmniej z zewnątrz mogła wyglądać bajkowo, tak więc dobór takiego, a nie innego czytania nie był przypadkowy. Trzeba wiedzieć, że obawy między innymi Isabelle nie były takie do końca bezpodstawne. Jednak dobrze, że mimo wszystko udało się je stłumić szczęściem. Dzisiaj nie wypadało się niepotrzebnie martwić tym, co będzie kiedyś.
Kiedy nadszedł moment składania sobie przysiąg, Tony dyskretnie przygryzł dolną wargę. Wiedział, że teraz wzrok wszystkich był skupiony na nim bardziej niż dotąd, i że wszyscy czekali na to, co miał do powiedzenia. Nie żeby było to dla niego problemem. Gdyby było, raczej nie oświadczyłby się Aaren w taki sposób, jak to zrobił. Po prostu to, co chciał dziś powiedzieć, było bardziej osobiste i wymagało większego uzewnętrznienia się przed innymi. Wyobraził więc sobie, że wokół nie ma nikogo... Tylko ich dwoje.

- Odkąd byłem mały, nigdy nie rozumiałem świata, ani tego, co działo się w moim życiu. Nie rozumiałem i nie rozumiem siebie, a jedynym, co ma dla mnie jakikolwiek sens, jesteś ty. Ty i to, co do ciebie czuję. To wszystko co wiem i to mi wystarczy. Znasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny na świecie i jakoś wciąż jesteś w stanie mnie kochać. Nie byłem pewien, czy miłość może przetrwać wszystko, przez co musieliśmy przeze mnie przejść, ale ty byłaś. Zawsze byłaś silna. I teraz wiem, że chcę cię obok siebie do końca mojego życia. Jestem tego pewien. Myślałem, że to będzie najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek będę musiał zrobić. Ale kiedy przed chwilą cię ujrzałem, zrozumiałem, jakie to proste. Kocham cię... Dla ciebie będę możliwie najlepszą wersją siebie. Masz w moim sercu miejsce, którego nie może mieć nikt inny - mówił spokojnie, nie wahając się ani razu, choć kilka zdań przyszło mu do głowy zupełnie spontanicznie. Nie miał potrzeby długo się przygotowywać do tego wyzwania, choć było dosyć osobiste. Wiele osób zapewne wiedziało, co się kryło między jego słowami. W końcu nie tylko Aaren miała z nim ciężko.

Melody Sweeney - 2018-08-26, 00:19

Otrzymawszy nietypowy telefon od swojej znajomej, w pierwszym momencie była kompletnie zaskoczona, bo nigdy w swoim dość krótkim życiu nie otrzymała tak dziwnej, nietypowej propozycji. W pierwszym momencie trochę się wahała, ale finalnie postanowiła ulec, postanawiając zrobić przysługę nieznajomemu mężczyźnie jak i po prostu troszkę się rozerwać.
Niestety czasu było na tyle mało, że nie miała okazji spotkać się z Ilianem wcześniej, więc znała go tylko na tyle, na ile opisała jej go Elizabeth. Na dodatek - po prostu jak na złość - suwak w jej sukience postanowił się zepsuć, więc Melody musiała wymyślić coś na szybko, co niestety poskutkowało niewielkim spóźnieniem na samą ceremonię.
Ubrana w długą, zwiewną sukienkę w kolorze butelkowej zieleni, z wysokim rozporkiem po jednej stronie, zawitała na starannie przygotowanym miejscu, ale na szczęście goście w dalszym ciągu się zbierali, więc nie popełniła żadnego, większego faux pas. I tutaj pojawił się problem, przez który dziewczyna po raz wtóry tego dnia poczuła się zakłopotana - odnaleźć swojego partnera tak, żeby nikt się niczego nie połapał. Oczywiście nie bała się samej konfrontacji z mężczyzną, bo była dość otwartą osobą i bardzo szybko dostosowywała się do otoczenia. Bała się raczej tego, że przysiądzie się do innego gościa, a cały plan weźmie w łeb. Na całe szczęście, nie było tu zbyt wielu blondynów, toteż dość szybko wypatrzyła Goodferda i zachowując się totalnie naturalnie, zajęła miejsce tuż obok niego.
- Ilian prawda? - zagadnęła dyskretnie, subtelnie się uśmiechając.

Aaren Wayford - 2018-08-26, 00:43

Stojąc tuż obok bruneta czuła jego wsparcie i obecność, której tak bardzo teraz potrzebowała. Irracjonalnie stresowała się tą chwilą, ale doskonale wiedziała, że to zupełnie niepotrzebne. Liczyło się tylko to, że jest tu z nim i już wkrótce oboje jako małżeństwo opuszczą to miejsce by móc świętować i celebrować swój związek przypieczętowany przysięgami małżeńskimi na które właśnie nadszedł czas.
Kierując całą swoją uwagę na Tonego spojrzała prosto w ukochane zielone oczy dostrzegając w nich wręcz przejmującą szczerość i zarazem ogrom uczucia, które przelewało się nie tylko w spojrzeniu, ale również w słowach, które rozbrzmiały.
Słuchała go od pierwszych słów które padły, z każdym kolejnym czując jak topnieje jej serce, jak każde ze zdań doskonale uzewnętrznia naturę Tonego. Nigdy nie mówił do niej w ten sposób i choć próbował otwierać się i rozmawiać to do tej pory ciężko było mu wyznać, co tak naprawdę czuje. Stąd słowa przysięgi, które padały trafiały do niej mocniej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Doskonale wiedziała, co chciał przez to przekazać i nigdy nie obwiniała go za to jaki był i jak wyrażał emocje. Naprawdę wiele przeszli wspólnie, odchodząc od siebie i z powrotem wracając, gdy życie bez tej drugiej osoby traciło sens.
Były to tylko słowa, ale znaczyły dla niej naprawdę wiele sprawiając, że błękitne oczy Aaren mimowolnie się zaszkliły. Urzeczona przysięgą i chwilą, która zaczęła być wręcz intymnym wyznaniem Tonego z trudem powstrzymywała cisnące się do oczu łzy szczęścia.
Gdy skończył posłała mu szeroki uśmiech sama biorąc jednocześnie głęboki oddech przed momentem, w którym to ona miała zabrać głos.

- Tylko my dwoje wiemy jak wiele przeszliśmy do dnia, w którym stoimy tutaj, jak wiele poświęceń, trudu, łez i cierpliwości kosztowało nas to uczucie. Nie było łatwo i ty o tym wiesz, ale żadnej z tych chwil nie chciałabym cofnąć. Spotkania w pubie, pierwszego obiadu u cioci Laury, wyjazdu do Genewy i Paryża, malowania pokoju z Gerardem, powrotu z kina nocą przez las, oświadczyn po wygranej walce, wycieczek nad morze i jezioro, terenów oraz rajdów wiosennych, pławienia koni i wspólnych treningów, jedzenia frytek i trudnych powrotów do siebie. Jesteś całym moim światem i wiedz, że nie ma takiego miejsca, w którym chciałabym być bardziej, niż tutaj przy Tobie. Pragnę być Twoim porankiem i wieczorem, dniem i nocą. Z każdą chwilą wspierać Cię w dążeniu do spełniania marzeń, motywować do działania i być tuż obok, gdy będziesz mnie potrzebował. Oglądać jak się uśmiechasz w ten jeden jedyny sposób i złościsz, gdy robię coś nie tak. Odpływać, gdy tulisz mnie do snu i po raz kolejny śmiać się, gdy wolisz mnie nieść niż pozwolić mi iść. To Ty otworzyłeś mnie na świat i dałeś mi szczęście. Nie ważne jak wiele wyzwań stawi nam życie, tak jak kiedyś powiedziałeś jest ich pełne...- tu zrobiła pauzę chcąc zaakcentować kolejne słowa, które padły już po chwili - i wiem, że mogę im sprostać jeśli tylko zechcesz zmierzyć się z nimi razem ze mną - dokończyła cytując jego własne słowa, które padły podczas oświadczyn.
- Kocham Cię Tony i nigdy nie przestanę, sam wiesz, że nie potrafię przestać i nie chcę. Bądź ze mą i przy mnie, a ja obiecuję, że będę przy Tobie i nigdy Cię nie opuszczę.- Przypieczętowując przysięgę tymi słowami pozwoliła, aby pojedyncza łza spłynęła po delikatnie zaróżowionym policzku. Uśmiechając się nabrała ponownie powietrza do płuc i spojrzała na Harleya, który wręczył im obrączki. Starannie i ręcznie wykonane z białego złota wylądowały na palcach nowożeńców, którzy finalnie mieli przypieczętować symbolicznym pocałunkiem zawarcie małżeństwa.

Ilian - 2018-08-26, 13:35

Większość się już zgromadziła, zajęli swoje miejsca i mieli czas by wysłuchać co ma do powiedzenia ksiądz. Prawdę mówiąc Ilian był wierzący, ale jak zawsze tłumaczył " na swój sposób". Przestał uznawać księży i kościół, bo stał się dla niego chorą instytucją. Choć zdarzały się wyjątki wśród księży i doskonale sobie zdawał z tego sprawę, stąd też niektórych akceptował i potrafił słuchać. Tak tez było w przypadku tego, który prowadził tę ceremonię. Słuchał słów i trzeba rzec, że gdzieś w środku go ruszyło. Spojrzał na Aaren i w duchu poczuł przypływ radości. Widział szczęście w jej oczach, po latach się spotkali i nigdy nie widział jej tak szczęśliwej. Zatem był to znak, że robi właściwie. A przynajmniej tak sobie mówił. Przeniósł wzrok gdzieś w dal, w stronę morza. To co w tym momencie ukazywała przyroda było niesamowite. Dlatego tak bardzo nie chciał całe życie mieszkać w mieście i dom, który wybudował był jedną z najlepiej podjętych decyzji. Odetchnął głęboko przyglądając się raz jeszcze wszystkim zebranym. Nie dało się ukryć, jego uwagę zaraz po parze młodej przykuła para starszego faceta ze sporo młodszą dziewczyną. I nie, on wcale nie odbierał tego źle, bo między nimi również widział "iskry". Mógł się jedynie domyślać, że nie każdy był zachwycony decyzją tegoż mościa ale jego to nie interesowało. Liczyło się to, co łączyło tych dwojga. A niestety nie zawsze los jest przychylny każdemu, zwykle ktoś musi ucierpieć, nawet dla głupiej równowagi.
W momencie kiedy myślami krążył wokół tych ludzi jego uwagę odwrócił nieznajomy głos. Skierował twarz w stronę nowo przybyłej osoby. Jak się okazało, była to jego "dziewczyna". Uśmiechnął się automatycznie całując ją w czoło. Poczuł się nieco nieswojo.. i pewnie trochę żałował, że wyszedł z tak głupim pomysłem ale z drugiej strony tłumaczył sobie, że ona tez musi być nieźle szalona skoro zgodziła się tutaj przyjść. Pochylił się nieznacznie do ucha jej szepcząc
-Tak, to ja. Miło mi. Mam nadzieję, że dotrzymasz mi dzisiaj towarzystwa, przynajmniej do jakiejś części wesela. - Nie przeciągał rozmowy, bo nie chciał kierować uwagi innych na siebie i partnerkę.
Poza tym rozmowa w tak ważnym momencie byłaby nie na miejscu.
Nie chciał też wpatrywać się bez przerwy w nowo poznaną personę obok co by głupio nie wyglądać, więc stale się kontrolował obserwując Tonego i Aaren. Jedynie od czasu do czasu pozwolił sobie kierować spojrzenie na Melody. Swoją droga..tylko tyle o niej wiedział, znał wyłącznie jej imię. A mimo to śmiało mógł rzec, że Elisabeth się spisała. Po pierwsze, pomogła mu w znalezieniu znajomej na wesele, mało tego.. musiał przyznać, że była bardziej wizualnie przyzwoita niż się spodziewał. Został pozytywnie zaskoczony, a więc Eli zdała egzamin na sześć z plusem.
Dawno nie był na tak uroczystej ceremonii, więc liczył że wesele również będzie mocne i wybawi się za wszelkie czasy.
Zaczął się zastanawiać, czy Aaren albo pan młody nie mają czasem rodzeństwa. Ponownie postanowił przyjrzeć się zebranym aby móc dojść do ładu kto jest od kogo i doszukać się podobieństwa wśród rodzeństwa.

Melody Sweeney - 2018-08-26, 16:23

Poczuła się lekko zdezorientowana, gdy Ilian cmoknął ją w czoło. Co prawda było to bardzo urocze, ale znali się dopiero od paru sekund, co sprawiło, iż poczuła się również trochę onieśmielona. Melody na dobrą sprawę jeszcze nie zdążyła wbić się w swoją dzisiejszą rolę, ale na ten subtelny gest zareagowała jedynie poszerzeniem uśmiechu, po chwili wygodniej usadawiając się na krzesełku i układając na kolanach czarną kopertówkę, którą dotychczas trzymała w dłoni.
- Też mam taką nadzieję - wyszeptała z rozbawieniem, nawiązując raczej do tego, że kompletnie nie znała blondyna i mógł jej po prostu nie podpasować. Oczywiście nie zakładała, że ten szalony pomysł okaże się totalną klapą i nie zamierzała się od tak poddać, ale cóż - różnie mogło być.
Tym krótkim akcentem zaprzestała póki co rozmowy, teraz w pełni skupiając się na otoczeniu i na trwającej już ceremonii. Jako fotograf, widziała w swoim życiu wiele ślubów i każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy i wzruszający. W tym przypadku, dla Melody, która totalnie nie znała nowożeńców, główną rolę grała zapierająca dech w piersiach sceneria. Swoim wprawnym okiem wyłapywała wszystkie szczegóły, nie małą uwagę poświęcając również przepięknej Pannie Młodej, jak i niezwykle przystojnemu Panu Młodemu, w głowię układając sobie kadry, które mogłaby teraz wykonać, by podkreślić ich urok. Ot, takie zboczenie zawodowe.
Trzeba przyznać, że samo czytanie jak i przysięgi nowożeńców były bardzo wzruszające, a słyszała ich już w swoim życiu na tyle dużo, że bez problemu mogła wystosować taką opinię. Z lekkim ożywieniem obserwowała moment nałożenia obrączek i zapewne sama by się teraz wzruszyła, jeśli odczuwałaby z nowożeńcami jakąkolwiek, głębszą więź. Tak jednak nie było, więc jej makijaż był w pełni bezpieczny.

Hayley - 2018-08-26, 20:42

Na ceremonii nie mogło zabraknąć również Hayley. Ubrana w jasnoniebieską, lekką sukienkę pojawiła się na miejscu kilka minut przed czasem, najpierw witając się z Jess i parą młodą, by ostatecznie zająć miejsce obok przyjaciółki. Szczerze powiedziawszy idąc tutaj czuła lekką krępację i stres nie tyle związany ze ślubem, co z samą Aaren i Isabelle. Nie ulegało wątpliwościom, że zarówno panna młoda, jak i siostra jej przyjaciela nie darzyły szczególną sympatią blondynki, a dodatkowy brak partnera utwierdzał ją w poczuciu osamotnienia. Od jakiegoś czasu coraz mocniej odczuwała brak drugiego człowieka, a chwile takie jak ta po prostu bolały. Ba! Przy pięknych deklaracjach składanych przez młode małżeństwo gorycz zalewała jej gardło, mieszając się ze wzruszeniem, dumą i jakiegoś rodzaju szczęściem. Tego od zawsze mu życzyła, szczerze wspierając za każdym razem, kiedy szukał właściwej drogi. Dzisiaj nie miała żadnych wątpliwości, że właśnie na taką wkraczał.
Alain - 2018-08-26, 22:40

Nie powinno nikogo dziwić spóźnienie Alaina, który raczej nie bywał zbyt punktualny. Pojawił się mniej więcej w połowie ceremonii, ciągnąc za sobą ciężarną Monroe, której długa sukienka plątała jej się między nogami. Nie chcąc robić zbyt dużego zamieszania, stanął z dziewczyną na tyłach, tylko dyskretnie dając przyjacielowi znać o swoim przybyciu. Brunet wrócił do miasta zaledwie kilka dni temu i miał naprawdę sporo na głowie, dlatego chciał wykorzystać każdą minutę na załatwienie wszystkich spraw, lecz zaślubin swojego przyjaciela nie mógł sobie odpuścić. Nigdy nie przypuszczał, że Tony kiedykolwiek zachce związać się z jakąś kobietą na całe życie, jednak ze względu na własne doświadczenia, nic go nie jest już w stanie zadziwić. Sam wzbraniał się przed takim krokiem, ale skoro przyjaciel podjął takie działanie to on nie miał zamiaru mu nic wypominać, a wręcz przeciwnie - życzył mu jak najlepiej na nowej drodze. Po pewnym czasie spojrzał na Monroe, mierząc ją uważnie wzrokiem i spytał szeptem, czy może nie chciałaby usiąść. W jej stanie raczej wskazane byłoby odpoczywanie i nieprzemęczanie się, o czym doskonale wiedział, dlatego bez względu na odpowiedź, mężczyzna i tak odsunął jej krzesło i zachęcił do siadu. Sam zaś stał z boku, ze splecionymi palcami. Podczas przysięgi, dyskretnie spoglądał na blondynkę, będąc ciekaw jej reakcji. Miał nadzieję, że w najbliższym czasie nie zaskoczy go pytaniem o ich ślub i wesele, bowiem Alain kompletnie nie był na coś takiego gotowy.
Monroe - 2018-08-26, 23:26

Nadążenie za Alainem wcale nie było tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Długa sukienka bezustannie plątała się pomiędzy nogami, a brzuch i lekka zadyszka nie ułatwiały zadania. Na szczęście wkrótce dotarli na miejsce i chociaż miała ochotę wytknąć Alainowi brak delikatności, starała się zachować dobrą minę chociaż dzisiaj. Zasiadła więc na podsuniętym krzesełku, w całej okazałości eksponując okrągły brzuch. Swoją uwagę skupiła na przysiędze, lekko przygryzając dolną wargę i zastanawiając się w głębi duszy czy kiedykolwiek Alain zdecyduje się na taki krok. Sposępniała na chwilę, zaraz jednak uśmiechając się lekko i wiodąc wzrokiem po zgromadzonych gościach. Całkiem przypadkiem trafiła na Lorien, dłuższą chwilę nie mając pojęcia skąd zna tą dziewczynę i dopiero po kilku minutach dotarło do niej, że jest ona nikim innym jak byłą partnerką Christiana. W dodatku tą, która dopatrywała się w Monroe przyczyn niewierności byłego partnera. Zmieszała się nieznacznie, odwracając wzrok.
Anthony Wayford - 2018-08-27, 00:55

Kiedy mówił słowa swojej przysięgi, był poważny i ostrożnie dobierał kolejne słowa. Chciał dobrze wypaść, to chyba jasne. Jednak gdy nadeszła kolej Aaren, coś się w nim zmieniło. To, o czym mówiła, dotyczyło przede wszystkich ich własnych wspomnień. Tych radosnych, w końcu trudno, żeby wywlekała na wierzch te, od których jeżył się włos na głowie. Dlatego uśmiechał się co chwilę, zupełnie mimowolnie, nie mogąc powstrzymać... rozbawienia, jakie wywołało choćby wspomnienie o frytkach. Czy o pierwszym obiedzie u Laury. Nie miał pojęcia, czy obecni wtedy Gerard i Laura pamiętają jeszcze, co wtedy mówił. Już wtedy przedstawił Aaren jako swoją narzeczoną i wtedy też po raz pierwszy wspomniał o ślubie. Wtedy kłamał... Oszukiwał Laurę przez cały ten czas, ale chyba można mu to wybaczyć, bo jak widać, dobrze się z tego wywinął.
Dopiero ostatnie słowa sprawiły, że spoważniał. Trafiły do niego i miał je zapamiętać na długo. Miały mu się odbijać po głowie już na zawsze, w tych szczęśliwych i tragicznych chwilach, od których wiedział, że nigdy nie zdoła się uwolnić.
Nie pozwolił na to, żeby ta pojedyncza łza spłynęła po jej policzku. Pozwolił sobie na to, żeby delikatnie otrzeć ją, przy czym uśmiechnął się kątem ust. Chwilę później ksiądz oficjalnie ogłosił ich mężem i żoną, a Tony przypieczętował to długo wyczekiwanym pocałunkiem. Ująwszy delikatnie jej twarz, nachylił się i zainicjował pocałunek, który choć grzeczny jak na ich dwoje, to zdołał wyrazić ogrom ich uczucia.

Aaren Wayford - 2018-08-27, 01:17

Widząc jak uśmiecha się na wspomnienie każdej z tych chwil sama nie potrafiła powstrzymać cisnącego się na usta uśmiechu. Tych wspaniałych i tych mniej dobrych chwil było znacznie więcej, ale nie sposób było wspomnieć o wszystkim, dlatego Aaren wybrała te, które najbardziej zapadły jej w pamięć.
Wiedziała, że deklaracja, a raczej obietnica, którą złożyła jest dla niego ważna i zamierzała dotrzymać tych słów, które padły tutaj w otoczeniu bliskich i były mówione prosto z serca. Podnosząc spojrzenie błękitnych oczu ku górze uśmiechnęła się czując jak brunet zbiera tą jedną pojedynczą łzę z jej policzka.
Tuż po tym jak rozbrzmiały ostatnie słowa księdza uśmiechnęła się patrząc mężowi w oczy i oddała się pocałunkowi, który brunet zainicjował. Obejmując Tonego za kark, drugą z dłoni ujęła żuchwę delektując się tą chwilą i zapamiętując ją na zawsze.
Dopiero po pocałunku rozbrzmiały brawa wszystkich zgromadzonych gości, którzy cieszyli się ich szczęściem i byli tu dla nich. Dopiero teraz tak naprawdę byli w stanie ujrzeć wszystkich tych, którzy byli im bliscy i towarzyszyli im w tak ważnym dniu.
Po skończonej uroczystości wszyscy tuż za parą młodą udali się w stronę hotelu, gdzie rozpocząć miało się przyjęcie weselne.



~ * ~

Kochani dziękujemy Wam bardzo za udział w fabule ślubnej, jest nam bardzo miło, że chcieliście w tym uczestniczyć i zostawiliście tutaj chociaż po jednym poście na pamiątkę.
Wszystkich chętnych do udziału w imprezie weselnej zapraszamy do tematu i mamy nadzieję, że będziecie się dobrze bawić.

Impreza weselna

A & A


Wszyscy chętni śmiało mogą zakończyć swój pobyt w kościele pisząc poniżej posty.

Gerard Wayford - 2018-08-27, 02:39

Para młoda zaskarbiła sobie znaczną część jego uwagi, ale to nie oznacza, że nie widział, co dzieje się obok. Przygnębienie Lorien zrzucił jednak na co innego, nie sądząc, że jej przemyślenia sięgały aż tak daleko. Sądził, że po prostu czuła się lekko niezręcznie, bo do głowy by mu nie przyszło, że mogła myśleć o tym, że może byłoby lepiej, gdyby odeszła. Wsłuchany pierw w słowa Tonego, a potem Aaren, nie myślał teraz o swojej sytuacji, choć dalej trzymał Lorien za rękę. Faktycznie był dumny, ale jeszcze bardziej szczęśliwy, bo wydawało mu się, że to koniec problemów Tonego. To znaczy, nie był naiwny i nie sądził, że wszystko się magicznie odmieni, ale w tej chwili wierzył, że odtąd będzie lepiej. Jeśli chodzi o drobne oszustwo Tonego, między słowami wspomniane przez Aaren, to Gerard dobrze je pamiętał. Wtedy wiedział, że syn żartuje i z pobłażaniem wysłuchiwał jego kłamstw, nie sądząc, że kiedyś staną się prawdą. W każdym razie był to ważny dla niego moment, podczas którego po raz pierwszy od rozpoczęcia ceremonii spojrzał w kierunku Danielle, szukając z nią kontaktu wzrokowego. Gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, uśmiechnął się, nie musząc nic dodawać. Ci dwoje, wbrew wszystkiemu, mieli wspólny język i na pewno czuli teraz to samo.
Wkrótce ślub dobiegł końca i goście powoli zaczęli wychodzić z rzędów. Gerard ruszył się jako jeden z ostatnich, na miejsce woląc dotrzeć na końcu. Idąc, objął Lorien i spojrzał po niej uważnie, choć nawet nie do myślał się, jaka moda na sukces miała tu miejsce pośród nich. - Wszystko w porządku? - Zapytał, co wynikało ze zwykłej troski. /Zt

Lorien Wayford - 2018-08-27, 03:04

Część emocji maskowała doskonale nie pozwalając na to, aby ujrzały one światło dzienne. Skupiając swoją uwagę na nowożeńcach starała się ignorować otoczenie i całkowicie wyłączyć swoje myśli oraz samonakręcającą się lawinę negatywnych emocji. Czuła się jak czarna owca, a przede wszystkim wiedziała, że jest po części odpowiedzialna za to, jak postrzegany był teraz Gerard.
Swoją obecnością nie chciała wzbudzać sensacji, ale mimo to razem z Wayfordem nie byli w stanie uniknąć ani ciekawskich spojrzeń, ani osądów zebranych tu ludzi. Niektórzy z pewnością widzieli pewną sensację w tym, że ojciec pana młodego siedział w drugim rzędzie z dala od byłej żony i do tego z nową partnerką, o wiele od niego młodszą.
Kątem oka śledząc własną ekipę fotografów oraz kamerzystów kontrolowała ich pracę i udzielała cennych wskazówek co do kadrów lub tego jak sama podeszłaby do danego zadania. Nie przebierając w środkach wzięła swoich najlepszych ludzi korzystając z tego, że posiadała własną firmę fotograficzną. Mimo skupienia na pracy fotografów cały czas była przy Gerardzie, na którego kątem oka zerknęła. Widziała w jego oczach dumę, szczęście i radość oraz pewnego rodzaju ulgę, napawało ją to szczęściem i mogła się tylko cieszyć z tego powodu.
Widząc jak spogląda na Danielle delikatnie, lecz niezauważalnie posmutniałą wiedząc, że sama nigdy nie będzie posiadała z nim takiej więzi, a przynajmniej tak jej się teraz wydawało, gdy czuła się tak podle.
W pewnym momencie poczuła się obserwowana i to sprawiło, że zerknęła instynktownie w tył. Od razu tego pożałowała, dostrzegając w pierwszej kolejności Monroe poczuła lekkie zmieszanie i zaskoczenie. Nie spodziewała jej się tutaj, a już na pewno nie z brzuchem, który świadczył o zaawansowanej ciąży. Nie wiedziała dlaczego się tu pojawiła i z kim była spokrewniona, ostatnio widziała ją przecież w towarzystwie Chrisa i stąd na jej twarzy malował się wyraz konsternacji. Dopiero po chwili zauważyła osobę, której całkowicie się tu nie spodziewała.
Cała spięła się na widok Alaina, z którym dawniej się przyjaźniła i z którym zakończyła dotychczasową znajomość w dość gwałtowny sposób. Czując się jeszcze gorzej niż przed chwilą z ulgą odnotowała fakt, że para młoda udała się w kierunku „sali” weselnej. Wstając z krzesełka ruszyła u boku Gerarda towarzysząc mu na samym końcu. Objęta ramieniem uniosła nieznacznie kąciki ust ku górze, ale po chwili znów spochmurniała. Na zadane pytanie nawet nie odpowiedziała jedynie mocniej wtuliła się w ramię mężczyzn nie chcąc kłamać, że wszystko jest w porządku, gdy tak naprawdę nie jest.

/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group