To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Klinika weterynaryjna - Klinika

Lukas - 2013-04-11, 18:10

No to wszedł ze swoim pacjentem a raczej pacjentkom. Cały czas do niej czule mówił, żeby była spokojna i zwracała uwagę na niego a nie te wszystkie przedmioty. Wprowadził ją do jakiegoś boksu, ładnie przywiązał i poszedł szykować sprzęt do szczepień. Igła >3
Afera - 2013-04-11, 18:28

Po wejściu do nowego miejsca klacz uniosła głowę i uważnie obejrzała otoczenie. Nie każdy koń zainteresuje się jakimiś strzykawkami, czy czym tam innym, ale skarogniada należała do tych, co musiały zwrócić swą uwagę na niekoniecznie niebezpieczne sprzęty. Nawet spokojnie słowa nie pomogły w tym wypadku. W prawdzie klacz nieco uspokoiła się, ale nie zaprzestała uważnemu wpatrywaniu się w różne otaczające folblutkę rzeczy. Co chwilę spoglądała na prowadzącego ją Lukasa, w nadziei, że nie ma złych rozmiarów. Gdy chłopak doszedł wraz z ośmiolatką do jednego z boksów i przywiązał ją, ta obejrzała się za siebie śledząc wzrokiem odchodzącego chłopaka. Czyli coś się jednak święci...
Lukas - 2013-04-11, 18:55

No to ten. On sobie tam szykował wszystkie trzy szczepionki, ale cały czas zerkał na klacz czy przypadkiem się nie denerwuje. On tego nie chciał. Chwycił wszystkie trzy szczepionki i jakieś okłady czy tam zwykłe waciki oraz roztwór czy co to tam było. Podszedł do klaczy i pogładził ją po kości nosowej. Wszystko sobie ułożył na jakiejś półeczce a klacz bardziej unieruchomił, czyli przywiązał bliżej krat czy ściany, kto wie. Wylał trochę roztworu na ten wacik i wolną dłonią poszukał odpowiednie miejsce na szyi. Przetarł to miejsce wacikiem na przykład jeśli klacz się spociła czy ubrudziła. Miejsce musiało być czyste. Luknął na klacz czy wszystko, było w porządku i jeśli tak to przystąpił do szczepienia. Wbił igłę i wpuścił szczepionkę. Dla kolejnego zastrzyku wybrał inne miejsce, wyczyścił i wbił igłę. Z trzecim zrobił to samo. Gdy było po wszystkim pogratulował klaczy, odniósł sprzęt posprzątał i wrócił do Afery. Dał jej marchewkę w nagrodę.
Afera - 2013-04-11, 19:20

Gdy Lukas podszedł do klaczy, ta wyciągnęła łeb w jego stronę i musnęła jego twarz chrapami. Niech już robi co chce... Czując dotyk dłoni chłopaka na swej kości nosowej, Afera głośno westchnęła. Po unieruchomieniu zaczęło się szczepienie. Gdy tylko wacik nasączony zimnym płynem zetkną się ze skórą ośmiolatki ta poderwała gwałtownie łeb ku górze. Zimno! :lol: Nie było to jednak najgorsze. W momencie, gdy igła strzykawki przebiła skórę na szyi, skarogniada ponownie szarpnęła łbem, mimo że przeżyła już nie jedno szczepienie. Kolejne ukłucia także jakoś przetrwała. Oprócz machania łbem, klacz nie mogła zrobić nic więcej, ale w końcu po co jest unieruchomienie. Po skończeniu zabiegu folblutka spojrzała na odchodzącego Lukasa, który jednak po chwili wrócił. Gdy przed swym nosem zauważyła marchew szybko ją chwyciła i połknęła, uprzednio pospiesznie ją gryząc.
Marchewka jest dobra na wszystko... xD

Lukas - 2013-04-11, 19:50

-Dzielna byłaś.- Powiedział wyszczerzając się i delikatnie gładząc po szyi. Może i trochę się szarpała, ale było spokojnie. Dumny był z klaczy.
-To co teraz?- Zapytał choć to było pytanie bardziej retoryczne.
//To co teraz? xD

Afera - 2013-04-11, 19:56

Pochwały, tak jak głaskanie dodatkowo uspokoiły klacz i po dłuższej chwili można by powiedzieć, że zapomniała o całym szczepieniu. Pochwały i tym podobne skarogniada przyjęła spokojnie. Po ich zakończeniu trąciła w czoło Lukasa i uniosła gwałtownie łeb, nadymając przy tym chrapy. Humor chyba jej już wrócił...
//W sumie, to nw. xD Do boksu?

Lukas - 2013-04-11, 20:07

No to skoro klacz miała dobry humor to i Lukas również. Chociaż on zawsze ma dobry humor... Czasami jest gorzej. No nie ważne. Nie będziemy tu mówić o nim, chociaż by było interesująco. On przecież jest taki hardcore, że można by tylko o nim mówić ;-D Odwiązał Aferę i wyprowadził ją do stajni.
zt.

Afera - 2013-04-11, 20:09

No to żeby nie przedłużać.
Wyszła z Lukasem.
zt/

Judith - 2013-07-22, 13:39

Wprowadziła Cochise'a do kliniki. Przywiązała uwiąz i przygotowała wszystko co potrzebne do wykonania zdjęć rentgenowskich. Ustawiła czarną, nieprzenikalną "płytkę" za nogą konia, która miała wyjść na zdjęciach i specjalnym aparatem je wykonała. Na komputerze mogła szybko wykonać analizę. Wyszło na to, iż noga jest zwichnięta. Na szczęście tylko tyle i wystarczyło smarować go specjalną ogrzewającą glinką. Zaraz po nią poszła i gdy wróciła wtarła w nogę ogiera, owijając ją folią. W następnej kolejności trzeba było sprawdzić czy srokacz nie jest odwodniony. W tym celu złapała palcami skórę na szyi konia i puściła po kilku sekundach. Wcale nie opadła co było oznaką odwodnienia. Wprowadziła go do jednego z boksów i podłączyła kroplówkę.
-Teraz powinno być dobrze. Poproszę stajennych żeby Cię pilnowali.
W nagrodę podała mu talarek marchewki z nadzieją, że go zje.

Cochise - 2013-07-22, 21:57

Łaciaty ledwie dolazł na miejsce, znów rozstawiając nogi jak podpory. Coś czuł, że chyba zaraz pocałuje podłogę. Jeszcze ta noga. Zniósł jednak i prześwietlenie i kroplówkę. Przy smarowaniu nogi już nawet nie uciekał chora kończyną.
Marchewkę zwinął jakoś do pyska. Następnie wymemłał i trochę zjadł. Reszta jakoś niechybnie rozciapała się na podłodze. Marchewki Ewki są smaczniejsze :lol2:

Judith - 2013-07-22, 22:22

W żłobie czekała już na niego kolacja z dodatkami. Jud zaś przyniosła sobie strzykawki z gotowymi szczepionkami. Jego organizm był już gotowy na sztuczne wprowadzenie antygenów. A robiła to w celu odpowiedzi immunologicznej czyli uodpornienia konia. Założyła lateksowe rękawiczki by siebie nie zakazić. Kolejno wbijała igły starając się podać szczepionki jak najszybciej. W efekcie miał za sobą te przeciwko tężcowi, końskiej grypie, wściekliźnie i zakażeniu herpeswirusowym. Po wszystkim niepotrzebne rzeczy wyrzuciła, a jego poklepała po szyi.
Cochise - 2013-07-22, 22:31

Szczepionki też zniósł dzielnie. W końcu było prawie po wszystkim. Pozostało jeszcze najcięższe zadanie w jego przypadku. Jedzenie. Jak na razie ogier nigdzie się nie ruszył. Dopiero po chwili doczłapał do żłobu, zaglądając do środka. Jeśli Ewka wciąż była gdzieś blisko, to wyciągnął łeb w jej stronę. Nie ma jeszcze tych swoich marchewek? Zaczął niuchać nieco w stronę jej kieszeni, skąd wyczuł jeszcze ten miły zapaszek.
Judith - 2013-07-22, 23:27

Wzięła od Ewy marchewkę i podała z tabletką na odrobaczanie. Po wszystkim usiadła na ziemi bo i co miała robić? Tylko czekać.
-Daj mu ich parę-powiedziała do dziewczyny.

Cochise - 2013-07-22, 23:39

Zwinął Ewkową marchewkę i zeżarł ją powolutku, nikomu się przecież nie śpieszy, nie? Od razu mu zresztą też nie przejdzie, trzeba trochę poczekać. Co za szybko to niezdrowo xD
Judith - 2013-07-23, 11:29

-Pewnie. Napisz do mnie SMS to przyjdę i wpuszczę Cię do kliniki.
Pogłaskała ogiera i wyszła obok Ewy.

/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group