Narcyza - 2013-02-10, 14:49 Otrzepała się nieco ze śliny, przewracając oczami. Pokazała klaczy kolejnego smakołyka i "pociągnęła" ręką przy ziemi, pomiędzy jej przednimi nogami, nie pozwalając jednak, aby klacz cofnęła się czy próbowała oszukiwać, dając głowę po wewnętrznej stronie nóg. Chodziło o to, żeby klacz zrobiła coś a'la ukłon, jednak bez zginania nóg. przy tym bacik pozostawał odstawiony w jej drugiej ręce.Anonymous - 2013-02-10, 15:00 Kiedy wywęszyła swoim sprawnym pyskiem kolejny smakołyk od razu powędrowała za nim. Dziewczyna jednak zabierała rękę wkładając ją między przednie nogi klaczy. Niema z początku kompletnie nie wiedziała o co chodzi. Była (koniem) rekreacyjnym, miała tylko chodzić przy oprowadzankach i zbijać kasę pozując do zdjęć z turystami lub po prostu ludźmi, którzy przyjeżdżali do stajni po raz pierwszy. Stałą w boksie, a dzieci biegały wokół niej. Targały za uszy, z ogon ale żadnemu nie przyszło do głowy żeby z nią poćwiczyć. Porozciągać jej szyję i spróbować nowych, ciekawych rzeczy. Zebra była chętna do pracy, a raczej miała chęć na smakołyk. Trochę kombinowała jednak po krótkiej chwili zaczaiła o co chodzi i później już wykonywała ćwiczenie poprawnie. Bacik zupełnie ją nie interesował. Jedyne na czym jej teraz zależało to pochwycenie w pysk teko nieszczęsnego, uciekającego smakołyka i pożarcie go w przerażającym tempie. Pasiasta klaczka była dosyć łakoma. Lubiła jeść i była przyzwyczajona do chemikalii w smakołykach. Wolała jednak pyszności naturalne, nie posiadające żadnych dziwnych rzeczy w składzie. Do takich smaczków należały między innymi marchewki i jabłka ale lubiła też kalarepę i buraki.Narcyza - 2013-02-10, 15:14 Dziewczyna chwaliła ją za każdym razem, kiedy zebra dobrze wykonywała ćwiczenie. W końcu, gdy była pewna, że klacz załapała, o co chodzi do końca, delikatnie wzięła jej nogę i zgięła ją, jak do czyszczenia, ale w drugiej ręce trzymała smakołyka. Zrobiła to samo, tyle, że trzymając ugiętą nogę klaczy i gdy ta zniżyła się na tyle, ile było trzeba, dziewczyna delikatnie położyła jej nogęi dała kilka talarków, jeśli klacz zrobiła to spokojnie, jeśli zaś wyrywała nogę, czy coś, również dostała smakołyka, ale mniej niż przy "poprawnym" wykonaniu zadania.Anonymous - 2013-02-10, 15:26 Podczas powtarzania ćwiczenia na początku jej mózg cały czas pracował. Starała się zapamiętać i zrozumieć wszystko po kolei. Dopóki w jej umyśle coś pracowało wszystko było tak jak trzeba ale kiedy już to co miała zapamiętać i zrozumieć już to zrobiła zaczynała się nudzić i znów kombinować. Nie była cierpliwa. Jeżeli coś było monotonne i powtarzało się zbyt wiele razy nudziło jej się. W końcu dziewczyna dodała jakieś urozmaicenie ćwiczenia. Zmiana jest zmianą więc umysł zebry znów począł pracować i znów była zaciekawiona i zainteresowana. Jeżeli chodzi o podniesienie nogi nie było z nią problemów. Podczas czyszczenia sama podaje kopyta, a jeśli ma dobry humor nieraz nawet sama trzyma je w górze. W tym wypadku właśnie tak było. Klacz skupiła swoje myśli na smakołyku i zupełnie nie zwróciła uwagi na to, że dziewczyna podgięła i uniosła jej kończynę. Po chwili nawet sama utrzymywała ją w powietrzu i nie stawiała nawet najmniejszych oporów. Zawsze była chętna do pracy jeżeli nie była ona dla niej nudna. Kiedy coś ją ciekawi jest w stanie na prawdę wielu rzeczy się nauczyć w bardzo krótkim czasie. Nie trzeba jej wielkich pokładów cierpliwości, uczy się bardzo chętnie i szybko, a że jest jeszcze młoda dobrze też zapamiętuje.Narcyza - 2013-02-10, 15:34 Pochwaliła klacz, następnie przełożyła bat do ręki, w której trzymała również smakołyka i kiedy wzięła do ręki jej kończynę, dotknęła jej lekko bacikiem, co miało być znakiem do zrobienia ukłonu, a następnie zrobiła to, co wcześniej, to jest podłożyła jej pod pysk smakołyk i pociągnęła w dół. Powtórzyła to kilkukrotnie, aż zebra nie zaczęła się nudzić. Kiedy stwierdziła, że klacz już potrafi to, czego jej właśnie nauczyła, schyliła się jedynie, nei podnosząc nogi Niemej, tylko dotykając jej bacikiem i rękę ze smakołykiem pociągając między jej nogi.Anonymous - 2013-02-10, 15:48 Dziewczyna włączyła do zabawy bacik. Pukała klaczkę bacikiem w nogę. Nie sprawiało jej to bólu jednak nie miała pojęcia do czego ma to służyć. Patrzyła na bacik i na swoją nogę nie za bardzo rozumiejąc o co tutaj chodzi. Nie wiedziała po co to pukanie. Po jakimś czasie ciężkiej pracy jej mózgownicy zaczęła pozwiązywać fakt pukania w nogę z faktem wykonaniem ukłonu. Zauważyła, że po puknięciu następuje podgięcie nogi i schylenie głowy podążającej za dłonią, w której zawarty był smakołyk. Po kilku próbach prawie sama już wykonywała ukłon po otrzymaniu sygnału. Potem dostawała zapewne smakołyk w nagrodę dzięki czemu kojarzyła już wszystkie czynności ze sobą i zrozumiała co ma robić. Słuchała dokładnie poleceń i za każdym razem grzecznie kłaniała się jak trzeba. Oczywiście wszystko było pięknie dopóki nie zaczęło jej się nudzić. W sumie nauka łatwej i krótkiej komendy nie zajęła im pewnie nawet dziesięciu minut. Zebra bardzo szybko pojęła o co chodziło dziewczynie. Mogłaby występować w cyrku jeżeli pracowali by tam porządni ludzie znający się na psychice koni i potrafiący ją zrozumieć. Chociaż pewnie w wielu cyrkach takich ludzi po prostu nie ma i wykonywanie sztuczek jest u zwierząt wymuszane pomimo, iż nie sprawia im to przyjemności.Narcyza - 2013-02-10, 16:02 Dała jej sygnał do wykonania ukłonu, tym razem jednak nie ciągnąc smakołyka przy ziemi, trzymała dłoń jedynie przy sobie i puknęła jej nogę bacikiem. Gdy dobrze to wykonała, pochwaliła ją entuzjastycznie, całując ją przy tym chrapki i dając pięć talarków marchewki. Poklepała ją po szyi i odłożyła bacik na bok. Była dumna i z siebie i z zebry. teraz ruszyła szybkim krokiem w kierunku ściany spoglądając, czy klacz za nią idzie. Jeśli tak się stało, przyspieszyła do średniej szybkości biegu. Nie wiedziała, jak klacz, ale ona miała jeszcze dużo energii.Anonymous - 2013-02-10, 16:12 W końcu dziewczyna zabrała rękę z pomiędzy jej przednich nóg. Zabrała więc razem z nią smakołyk, który pełnił rolę przynęty i zachęcał pasiaste zwierzę do pracy. W pierwszej chwili uznała, że po co ma wykonywać ćwiczenie skoro nie otrzyma w zamian nic smacznego. Jednak poi krótkim przemyśleniu doszła do wniosku, że jeżeli to zrobi dostanie nagrodę lecz nie pomiędzy nogami, a już stojąc prosto. Wychodząc z tego założenia po puknięciu w nogę schyliła głowę wkładając ją pomiędzy czarno-białe nóżki tak jakby chciała dotknąć pyskiem własnego brzucha jednocześnie podkurczając jedną z nich do góry i prostując drugą wyciągniętą do przodu. Po chwili powróciła do poprzedniego, normalnego ustawienia od razu domagając się nagrody w postaci czegoś do pożarcia i pieszczot. Otrzymała więc pokrojoną marchewkę i przeżuwając ją dokładnie cieszyła się niezmiernie. Dodatkowo poczuła ciepłe powietrze z ust dziewczyny na swoich chrapkach i przyjemne poklepanie po szyi. W głębi duszy była z siebie dumna, że tak łatwo udało jej się wytresować człowieka. Wystarczyło się ukłonić, a otrzymywała w nagrodę to co lubiła najbardziej. Potem zaczęła chodzić za dziewczyną nie przemęczając się zbytnio jeżeli chodzi o bieganie. Robiła parę kroków kłusa tylko wtedy kiedy już zbyt bardzo zostawała w tyle.Narcyza - 2013-02-10, 16:22 Stanęła, czekając na klacz.
- Nie bądź takim leniem, bo będziesz gruba.
Uśmiechnęła się i poklepała klacz po szyi, dając jej talarka. Zastanawiała się. Nie wiedziała, czy to nie będzie za dużo, jeśli nauczyłaby jej jeszcze jednej sztuczki. Zaczęła głaskać ją po głowie, będąc zamyślona. Zapięła kieszeń ze smakołykami, tak na wszelki wypadek i zaczęła jedną ręką masować jej szyję, drugą zaś cały czas głaskała ją po łbie.Anonymous - 2013-02-10, 16:34 Dziewczyna na nią czekała. To dobrze, nie musiała się przynajmniej spieszyć i przemęczać. Już niech ona się nie martwi o cudzy tłuszcz. Niech najpierw zajmie się porządnie swoim.
Słyszała jej głos ale nic nie potrafiła zrozumieć ani rozszyfrować. Podeszła więc do niej i zatrzymała się tuz obok. Szturchnęła delikatnie dziewczynę za chwilę zaczynając poszukiwania. Została poklepana po szyi i na dodatek dostałą jeszcze jeden kawałek marchewki. Szczęśliwa stałą tak ocierając się delikatnie o dziewczynę i czekając na jekieś komendy lub coś innego ciekawego. Oczywiście dalej nie zaprzestawała poszukiwań. Niestety najlepsze źródło czegoś smacznego zostało profilaktycznie zamknięte przez dziewczynę. Spojrzała jej w oczy pytającym i jednocześnie błagającym wzrokiem po czym poddała się pieszczotom schylając przy tym lekko łeb w dół. Chwile tak postała jednak po chwili uniosła głowę i uszy wysoko zastanawiając się czemu stoi i się nudzi. Ruszyła więc stępem w nieznanym nawet sobie kierunku zupełnie nie zwracając uwagi na Narcyzę. Chodziła tak po biegalni nie mając pojęcia w jakim celu. Znów zaczynała się nudzić.Narcyza - 2013-02-10, 16:52 No ale... ale ona waży niecałe 45 kilo. :<
Spojrzała na chodzącą po biegalni klacz. Ruszyła powoli po bacik, zaś gdy już go wzięła, wyciągnęła kilka talarków i przywołała klacz po imieniu. Kiedy ta podeszła, dziewczyna dała jej jeden talarek i podeszła do niej od lewej strony. Kiedyś czytała o czymś takim jak stęp hiszpański, paso español, spodobało jej się to, a teraz, jak widać, nudziła się i ona i klacz. Poprosiła klacz o podanie nogi, bacik trzymając z boku i wyciągnęła ją lekko do przodu, jakby robiła krok, więc postawiła ją trochę dalej, poprosiła ją o krok tylą nogą, wzięła prawą przednią nogę i zrobiła to samo, co z drugą. Po tym małym ćwiczeniu dała jej smakołyka.Anonymous - 2013-02-10, 17:14 Na samo zawołanie po imieniu za nic, by nie przyszła. Przecież to nie pies ale jednak marchewka wzięła tutaj górę. Widząc jak dziewczyna wyjmuje z kieszeni talarki ruszyła prawie kłusem w jej stronę. Zatrzymała się przed nią i czekała. Kiedy dziewczyna przeszła na jej bok poprowadziła ja wzrokiem patrząc co kombinuje. Nastawiła uszy i poddała się całkowicie Narcyzie. Bez problemów i oporów podała jej lewą przednią nogę. Dziewczyna wyciągnęła ją do przodu. Zebra spojrzała na nią jak na idiotkę. Zupełnie nie była w stanie ogarnąć w jakim celu ona to robi. Przestawiła jej nogę do przodu. Niema popatrzyła na nią żeby zaraz przestawić ją z powrotem na to samo miejsce gdzie stała. Nie zrozumiała, że miała ją tam zostawić. Popatrzyła prosto w oczy dziewczynie wzrokiem niewiniątka. Kiedy dziewczyna poprzestawiała resztę nóg tych już nie cofnęła. Zostawiła je na tym samym miejscu. Nadal patrzyła na Narcyzę jak na idiotkę. Nic z tego nie zrozumiała i wydawało jej się to całkiem dziwne, szalone i głupie. Stała jednak dalej w miejscu i przyglądała się wszystkiemu usiłując to zrozumieć. Jej umysł jednak nie potrafił tego ogarnąć.Narcyza - 2013-02-10, 17:28 Paso espanol skończył się jednak tym, że dziewczyna podeszła do tylnych nóg klaczy, delikatnie przejechała ręką po jej zadzie i nodze, aby, gdy ją podała, pociągnęła ją lekko do tyłu. Z nauki sztuczki zrobiło się rozciąganie, ale pomińmy to. Po rozciągnięciu każdej kończyny, dała jej kilka talarków.
Poklepała ją i spojrzała na telefon, który miała w kieszeni. Były tu już ponad godzinę, pomyślała więc, że chyba wystarczy na dzień. Wzięła uwiąz, podpięła do uwiązu klaczy i powoli ruszyły w stronę stajni. /ztAnonymous - 2013-02-10, 17:38 To było całkiem nienormalne. Nie potrafiła niczego zrozumieć i pojąć, a pomimo to stała grzecznie i poddawała się wszystkim zabiegom, które wykonywała przy niej dziewczyna. Czuła jak rozciągają jej się mięśnie ale nie miała pojęcie po jaką cholerę Narcyza tak robi. Dzięki temu, że jej mózg pracował próbując to zrozumieć stała grzecznie i nie nudziła się zbytnio. Oczywiście jak to ona na pokrojoną w kawałki marchewkę rzuciła się łapczywie zjadając wszystko co dostała. Stałą dalej oczekując na następne wydziwianie dziewczyny. Ona wyjęła wtedy jakieś śmieszne urządzenie z kieszeni, które zaświeciło się tylko ukazując jakiś obrazek po czym znów wylądowało w kieszeni. Zdążyło jednak zostać poślinione przez Niemą podczas badania przedmiotu. Dziewczyna wzięła uwiąz do ręki. Zebra od razu się zasmuciła gdyż nie była głupia i domyśliła się o co chodzi. Niechętnie, bardzo powoli ruszyła za nią stawiając lekki opór. Kiedy doszła jednak do wniosku, że już zrobiło się nudno i nie było nic ciekawego do roboty przyspieszyła kroku. Zaczęła zastanawiać się czy w stajni czeka już na nią jakiś posiłek, a myśl o jedzeniu stanowczo ją pocieszyła.
/zt.Izanami - 2013-02-10, 20:44 Weszła z Perrkiem, zamykają cza sobą drzwi. Szła z nim okrężną drogą, by troszke go w międzyczasie roztępować, by sobie niczego nie zrobił podczas szaleństw. Na biegalni zrobiła z nim jeszcze 2 kółka w reku, po czym dopieła karabińczyk, cmokając wymownie.