To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Zawody skokowe

Soendergaard - 2017-04-15, 00:53

Soendergaard z pewnością nie nadawał się na zawody, a zwłaszcza teraz, gdy Oliver przepracowywał z nim te jego najgorsze mankamenty w prowadzeniu po parkurze podczas samych skoków. Jedyną zaletą tego startu było to, że mężczyzna będzie miał okazję sprawdzenia tego jak ogier zachowuje się podczas zawodów, chociaż zachowanie Soena nie powinno znacząco odbiegać od tego w domu.
Podczas rozgrzewki był wyraźnie pobudzony, sam widok przeszkód wpływał znacząco na jego ożywienie i elektryczność. Ciężkie kiełzno było zdecydowanie dobrym wyborem, bo nawet w trakcie skakania przeszkód przygotowujących do startu gniadosz próbował narzucać swoje tempo i wyciągać mężczyznę do przeszkody. Miał bardzo dużo siły i był potężnym koniem, co tylko ułatwiało mu zadanie, kolejną wadą było niestety to, że nie bardzo szanował rękę jeźdźca, zwyczajnie nie robiąc sobie nic z zaciągniętego hamulca. Dopiero na pelhamie stawał się przyjemniejszy i pod kontrolą, co jednak z drugiej strony nie oznaczało końca problemów.
Wchodząc na parkur, niósł głowę nisko i spokojnie w dole zdawać by się mogło, że prezentuje rozluźnienie i w jego prowadzeniu nic nie sprawia trudności. Podczas jazdy po płaskim niewiele można było dostrzec z jego problemów, choć czasami zdarzało mu się zwyczajnie zawalczyć o dominację z jeźdźcem.
Ruszając galopem, poruszał się swobodnie i aktywnym tempem, chętnie galopując do pierwszej przeszkody, którą był okser. Oczywiście jak w przypadku każdej szerszej przeszkody, gniady próbował wyciągnąć jeźdźca, ale tym razem dobrze rozegrany taktycznie najazd nie pozwolił mu na nabranie tempa i gwałtowne zerwanie się do skoku. Pokonanej pierwszej przeszkodzie przyszła kolej na drugą, a właściwie też trzecią, ponieważ stały w jednej linii na dłuższej ścianie. Cały czas galopując obszernie, pokazywał swoją siłę i niechętnie dawał się przytrzymywać, hamowało go tylko wędzidło, które zmuszało konia do ograniczenia napierania na nie. Parskając położył po sobie uszy i niechętnie poddał się Oliverowi, musząc podstawić zad i wyraźnie zaokrąglić foule.
Do stacjonaty dogalopował spokojnie, oddając nad nią sprężysty skok, przy którym o dziwo nie musiał się wysilać. Zaokrąglenie galopu dodawało dodatkowej mocy podczas skoku i sprężystości, a do tej pory Soen zwykle skakał bardzo siłowo. Mając przed sobą okser znów próbował starych sztuczek, mocno walcząc z jeźdźcem aż do momentu samego skoku, który oddał po chwili intensywnych sporów.
Galopując w dystansie spuścił łeb, zaokrąglając się automatycznie, dopiero przed szeregiem wyraźnie podnosząc głowę do góry. Już z daleka mierzył przeszkody czując jak tętno wyraźnie mu przyśpiesza. O ile do pierwszego członu był jeszcze w stanie jakkolwiek podporządkować się jeźdźcowi, to tuż po wylądowaniu zanim brunet zdążył zareagować, Soen wyciągnął go do oksera. Reagując na przytrzymanie awersją od razu zerwał się do lotu, wybijając zarówno siebie jak i jeźdźca z równowagi, co poskutkowało zrzutą.
Po wylądowaniu oddał solidnie z zadu, kierując się na prawo w kierunku piątki.

/1-4b

Mistrz Gry - 2017-04-15, 14:30
Temat postu: Delphine Loevitone & Whatever Impossible
DELPHINE LOEVITONE & WHATEVER IMPOSSIBLE

LOSOWANIE

65; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody.

Opis
Niepoprawnie pokonany zakręt do trzeciej przeszkody (przeczekany, bez podjętych działań przez jeźdźca) poskutkował koniecznością rozjechania konia do trójki, celem zyskania właściwej energii. W efekcie skok wypadł płaski i niemal poskutkował zrzutką.

Mistrz Gry - 2017-04-15, 14:32
Temat postu: Ruth Kravchenko & Femme Fatale
RUTH KRAVCHENKO & FEMME FATALE

LOSOWANIE

78; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.

Opis
Poprawnie pokonany parkur, aczkolwiek mało aktywnie, przez co klacz często gubiła rytm i co powinno się wypracować.

Oliver Pelerieux - 2017-04-15, 14:54

Usiadłem w siodle dopiero po tym, jak ogier strzelił z zadu. Zdążyłem go trochę poznać na treningach i spodziewałem się, że po zrzutce może zareagować w ten sposób - i jak się okazało, wcale się nie pomyliłem. Wracając w siodło wziąłem konia na siebie, nie pozwalając mu na powtórzenie tego samego błędu podczas najazdu na przeszkodę numer pięć. Chociaż galopowaliśmy w mocnym tempie, pewnie większym niż pozostali uczestnicy, to w moim działaniu wciąż było wiele spokoju, jakbym był ponad tym wszystkim. Nie dawałem się ponieść emocjom i konsekwentnie egzekwowałem od Soena swoje postanowienia, każąc mu zaokrąglać galop i podstawiać zad. Nie nadużywałem wędzidła, rękę miałem spokojną i miękką zawsze wtedy, gdy ogier mi się poddawał. W rezultacie nad piątką oddaliśmy kolejny okrągły skok, po którym kontynuowałem galop na prawą nogę, w zakręcie do szóstki podejmując te same działania, co ostatnim razem. Pierw w połowie zakrętu pozwoliłem ogierowi na dodanie, by spuścił lekko z tonu, po czym znowu usiadłem w siodło i zająłem się produkcją aktywnego, okrągłego galopu, by po wyjściu na okser tylko bardziej podstawić konia i poczekać na skok. Prawdopodobnie wciąż było to trochę szarpane, ale koń z całą pewnością nie musiał już skakać siłowo odkąd pokazałem mu nowy sposób i robiłem wszystko, by nie wrócił do starych nawyków. Może dlatego było to tak męczące, bo musiałem być non stop skoncentrowany na prowadzeniu gniadego, nie miałem ani chwili luzu i ciągle musiałem go korygować. Najgorsze były długie najazdy, takie jak do siódemki. Soendergaard już po wylądowaniu za szóstką próbował mi narzucić swoje tempo, a trzymając go za ryj niewiele bym osiągnął poza wzbudzeniem większej irytacji, więc znowuż dałem mu przez chwilę mocniej galopować, by następnie usiąść w siodle i wziąć go na siebie, podnosząc. Prawdopodobnie trochę się z nim posiłowałem, ale tym razem gdy niemal wyciągnął mnie do przeszkody, nie spóźniłem się i zdołałem wejść w skok razem z nim.
Potem wylądowałem na lewo i przyłożyłem się do wyjechania zakrętu, tu pewnie radząc sobie lepiej z tego względu, że następną przeszkodę Soen zobaczył dopiero po wyjściu na prostą, więc miał niewiele czasu by się nakręcić. Po jej pokonaniu wróciłem na chwilę w siodło, po czym znowu przeszedłem w półsiad i idąc na drobne ustępstwo, dałem holsztynowi możliwość swobodniejszego galopu, podczas którego starałem się go zachęcić do wypuszczenia nosa w dół. Odpowiednio wcześniej pozbierałem go i podniosłem, by z powodzeniem pokonać dziewiątkę, za którą czekała na nas już tylko jedna przeszkoda - całkiem przyjaźnie wyglądająca stacjonata. Nie siadając na laurach, przypilnowałem galopu na prawo i przez połowę odcinka do owej przeszkody dałem ogierowi galopować mocno w przód. Musiałem to robić, wiedziałem, że zmuszenie go do spokojnego galopu przez cały parkur nigdy mi się nie da po tak krótkim stażu współpracy. W takich chwilach powinien się rozluźniać i mniej wkurzać, co z kolei wychodziło mi później na dobre; ten zakręt także wyjechałem prawidłowo, zmuszając konia do energicznego, ale okrągłego galopu. Nie pozwoliłem mu spłaszczyć go przed stacjonatą, do której podyktowałem mu odbicie i razem z nim pokonałem przeszkodę, oddając mu tyle wodzy, ile potrzebował. Po skoku i przekroczeniu celowników zabrałem konia na ścianę, gdzie dałem mu galopować w swoim tempie. Dopiero po paru sekundach zacząłem go zwalniać, popuszczając lekko wodze i klepiąc po szyi w ramach pochwały. Nie było wcale tak źle, choć nie liczył się dla mnie wynik, tylko zachowanie konia, które wymagało jeszcze sporo pracy. Przeszedłem do kłusa i stępa, po czym zjechałem z parkuru na rozprężalnie, gdzie występowałem konia, a następnie oporządziłem go w stajni. /zt

Amelie - 2017-04-15, 18:29

To nie były jej pierwsze zawody z First Night, jednak jeśli się nie mylę, pierwsze z nią jako swoją podopieczną. Tak czy inaczej, nie odpuściłaby sobie tych zawodów. W dniu zawodów ogarnęła gniadą, starannie ją wyczyściła o niczym nie zapominając i osiodłała. Następnie zostawiła pod okiem luzaka, by samej się przygotować. Gdy była już w pełnym rynsztunku i wyposażona w niezbędny ekwipunek wróciła do klaczy, by ją zabrać na rozprężalnię. Tam rozgrzali się w każdym chodzie, wykręcając kilka figur, poćwiczyli też na niezbyt skomplikowanych przeszkodach, co miało ją dodatkowo przygotować. W ten sposób były gotowe, przynajmniej teoretycznie. Amelie ostatni raz sprawdziła i poprawiła sprzęt, po czym stepowały na długiej wodzy po obiekcie dopóki ich nie wywołano.

Kiedy przyszła ich kolej nabrała wodze stopniowo na kontakt, poprosiła achałkę o kłus i skierowała ją na parkur. Okrążyły go, by First mogła się zapoznać z przeszkodami, białowłosa również poświęciła im dużo uwagi. Po zapoznaniu klaczy z przeszkodami zatrzymała ją przed linią mety. Ukłoniła się sędziom i przygotowywała gniadą do ruszenia galopem. Po sygnale Amelie wypchnęła First do galopu, kierując ją po prostej na pierwszą, nieodległą przeszkodę. Nie rozpędzała jej za bardzo ze względu na bliskość oksera. Przed przeszkodą posłała jej półparady, poprawiła wodze na nieco wyraźniejszy kontakt, usiada głębiej w siodle i zamknęła gniadą w pomocach.Następnie wzięła ją bardziej na siebie, by odesłać ją do skoku w zasugerowanym miejscu, dodając jej łydkę. Po wybiciu oddała jej wodzę na kontakcie, przeszła do półsiadu i zgrała się z nią w skoku, wychodząc za jej ruchem i obciążając lekko prawą stronę, by na tą nogę wylądowała. Pierwszą przeszkodę pokonali bez trudności, na czysto i w ładnym stylu, co oczywiście ucieszyło białowłosą, ale nie osiadła na laurach, bo przecież to tylko jedna przeszkoda i wiele jeszcze może się zdarzyć, a Amelie chciała być na to gotowa. Pokierowały się na dwójkę, dziewczyna pozwoliła klaczy rozpędzić się trochę w najeździe. Pojechały kawałek po prostej, by skręcić na dwójkę po lekkim, dość obszernym łuku. Skręcili na przeszkodę za szeregiem, nieco się do niego przyklejając. Później dwudziestojednolatka naprostowała achałkę dokładnie na środek stacjonaty, znów wykorzystując podobny szereg pomocy, co zaowocowało drugim ładnym i oddanym na czysto skokiem.
Tym razem obciążyła bardziej lewą stronę. Znowu pojechały kawałek po prostej, a następnie skręciły na łuk, po czym Halley naprostowała sześciolatkę na trzecią przeszkodę, również stacjonatę. Znów posłała jej wcześniej półparady, usiadła głębiej w siodle, by zamknąć ją w pomocach i zasugerować miejsce do wybicia, dodając lekką łydkę. Po wybiciu oddała wodze przy szyi Night, obrała odpowiednią pozycję na jej grzbiecie, przechodząc do półsiadu i pochylając się w przód, wyciągnęła za nią nadgarstki, zgrywając się z nią w skoku. Stacjonata nie sprawiła im żadnych problemów ruszyły więc na czwórkę. Znowu pozwoliła jej nieco przyspieszyć, a gdy zbliżały się do oksera wyrównała tempo, starając się by było jak najbardziej optymalne do przeszkody. Halley naprostowała gniadą do przeszkody, zamknęła ją w pomocach, wzięła bardziej na siebie, w odpowiednim miejscu dodając jej łydkę do wybicia z siłą z zadu i lekkimi przodami. W ten sposób ładnie i na czysto przeskoczyli okser.
Teraz czekał ich szereg. Jeszcze przy lądowaniu jasnowłosa obciążyła bardziej lewą stronę. Nie rozpędzała tym razem klaczy utrzymując ją w równym, aktywnym galopie. Skręcili pomiędzy siódemką i ósemką, praktycznie przyklejając się do oksera, co pozwoliło im później naprostować na 5a praktycznie bez ryzyka. Przed pierwszym członem znowu posłała achałce pólparady, zamknęła w pomocach, zasugerowała miejsce do wybicia i dodała łydkę. Po wybiciu oddała jej stosowną liczbę wodzy, uniosła się z siodła w półsiadzie, zgrała z First w skoku, wychodząc za jej ruchem. Zaraz po lądowaniu Niemka zebrała ją na tyle, by zmieścili się przed okserem. Znów zamknęła ją w pomocach, wzięła bardziej na siebie i w odpowiednim miejscu dodała łydkę, prosząc sześciolatkę o wybicie z siłą z zadu, dzięki pokonały przeszkodę i cały szereg na czysto.

First Night - 2017-04-15, 18:31

Faktycznie nie ich pierwsze wspólne zawody, a jednocześnie za pewnie nie ostatnie jeszcze. Pojechawszy do miejsca zawodów klacz zniosła podróż dość dzielnie, by być w formie w ich dniu. Klacz dała się spokojnie wyczyścić i osiodłać w dniu zawodów, by ruszyć zaraz na rozprężalnie. Tam się odpowiednio raz w kobietą rozgrzała do zawodów, by po rozgrzewce poczekać na wezwanie na parkur konkursowy.

W końcu nadeszła ich kolej, więc wróciły do wcześniej wypracowanego ustawienia i skierowały się na parkur konkursowy kłusem. Okrążyły go dookoła, by się zapoznać z ustawionymi tutaj przeszkodami. Nie wzbudzały w klaczy żadnych negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie raczej same pozytywne. W końcu zatrzymały się na linii startu, gdzie klacz poczekała aż kobieta się ukłoni i w końcu zaczną swój przejazd. Po sygnale od właścicielki klacz przeszła od razu do dość mocnego tempa galopu, kierując się od razu na pierwszą przeszkodę. Z racji że był to okser, klacz nieco osiadła na zadzie i uniosła przody skupiając się przy tym na Amelii. Dojechawszy do miejsca wybicia wyszła do skoku wraz z łydką od kobiety, by poprawnie złożyć się i wyciągnąć w locie nad przeszkodą. Wylądowała na prawą nogę, by zaraz skierować się na drugą przeszkodę. Nieco rozpędziła się w dystansie do przeszkody, by pojechać kawałek po prostej i skręcić po łuku do drugiej przeszkody. Skręcili do przeszkody za szeregiem, przytulając się nieco do niego. Wyjechali zaraz na prostą do stacjonaty, gdzie znów dojechały do miejsca wybicia i w nim wyszły do skoku. Pokonały przeszkodę w ładnym stylu, by wylądować po drugiej stronie na czysto i na lewo. Znowu pojechały kawałek po prostej, by wykręcić łuk na trzecią przeszkodę. Szybko się do niej naprostowały, by dojechać ponownie do miejsca wybicia i w nim unieść się do skoku. Klacz wykonała poprawny baskil nad przeszkodą, by wylądować zaraz po drugiej stronie i skierować się od razu na czwórkę. Znowu nieco przyspieszyli w dystansie do przeszkody, by jednak wyrównać tempo przed samym okserem. Naprostowały się do przeszkody, klacz się nieco uniosła do niej i dojechała w końcu do miejsca wybicia. W nim wyszła do skoku od zadu, wykonując kolejny poprawny baskil nad przeszkodą i lądując na czysto za okserem. Wylądowali na lewo i skierowali się w stronę szeregu, nie rozpędzając się do niego za bardzo. Poruszały się jednak dość aktywnym i mocnym galopem przed siebie, by skręcić między siódemką a ósemką na szereg. Przykleiły się nieco do ósemki, by no właśnie wyjechać na prostą do szeregu i zacząć od skoku nad 5a.Dojechała dość gładko do pierwszego członu, by wybić się w odpowiednim miejscu do skoku. Poprawny lot nad przeszkodą, by podczas lądowania się skrócić do drugiego członu i wykonać jedną foule do niego. Klacz poprawnie dojechała do drugiego członu, by wybić się do skoku nad niego i przelecieć znowu na czysto na drugą stronę.

Amelie - 2017-04-16, 17:37

Jak dotąd ich przejazd wyglądał bardzo dobrze. Przeszkody pokonywały w niezłym stylu i na czysto w normie czasu, bo First nie miała oporów przed poruszaniem się naprzód, ustrzegły się też potknięć i tym podobnych. Swoją cegiełkę dołożyła też miła atmosfera i przyjęcie ze strony publiczności. Amelie miała nadzieję, że tak będzie nadal. Przy lądowaniu za okserem obciążyła prawą stronę i pokonując kawałek po prostej, skręciła z gniadą w tę stronę. Nie przyspieszała jej szczególnie, dbając o utrzymanie obecnego tempa. Starała się, aby łuk na okser był na tyle obszerny, na ile pozwalała jej odległość pomiędzy trójką a dwójką. Zbliżając się do szóstki naprostowała gniadą do przeszkody, znów zamknęła w pomocach, wzięła bardziej na siebie i w odpowiednim miejscu dodała jej łydkę, do wybicia na przeszkodę z siłą z zadu. Gdy klacz oderwała się od ziemi białowłosa oddała jej wodze na kontakcie, przeszła do półsiadu, wyszła za jej ruchem i postarała się jak najlepiej z nią zgrać w locie, czego efektem był kolejny udany skok. Następnie skierowała ją po prostej na siódemkę, jeszcze ją dokładnie prostując do przeszkody i powtarzając sprawdzony szereg pomocy. I tym razem obyło się bez problemów.
Jeszcze podczas lądowania obciążyła bardziej prawą stronę, prosząc ją o wylądowanie na tą nogę. Dalej ruszyły dosłownie kawałek po prostej, po czym skręciły na prawo, na ósemkę - okser. Wzięły obszerniejszy łuk, by potem na spokojnie naprostować achałkę na środek przeszkody. Posłała jej półparady, usiadła głębiej w siodle, zamknęła ją w pomocach i wzięła bardziej na siebie, odciążając przody. Zasugerowała miejsce do wybicia, dodając jej łydkę, po czym oddała wodze przy szyi klaczy, uniosła się z siodła w półsiadzie, przybierając odpowiednią pozycję dosiadową, zgrała się z sześciolatką w skoku i wyciągnęła za nią nadgarstki. W ten sposób na czysto pokonali przedostatnią przeszkodę. Minimalnie pozwoliła jej przyspieszyć. Ruszyły najpierw na prosto, potem delikatnie skorygowała tor jazdy, naprowadzając ją na stacjonatę i odsyłając do skoku z użyciem podobnych pomocy, które okazały się skuteczne i tym razem. W ten sposób pokonały parkur na czysto i w normie czasu.
Utrzymywała tempo do mety, tam zwolniła Night najpierw do kłusa, potem do stępa. Opuściły parkur i wróciły na rozprężalnię, gdzie Niemka rozstępowała klacz w każdym chodzie, po czym odprowadziła ją do stajni, po drodze chwaląc za pracę, która tym razem przyniosła nagrodę przynajmniej w postaci satysfakcji, miejmy nadzieję obopólnej.

zt

Oliver Pelerieux - 2017-04-16, 17:58

Przed rozpoczęciem przejazdu sumiennie przeprowadziłem rozgrzewkę, podchodząc do Hollywood'a z wyrozumiałością, której potrzebował. Wiedziałem, że był jeszcze młody, mało doświadczony i roztargniony, więc skupiłem się na samych podstawach, raczej nie poruszając tego, co na treningach okazało się problematyczne (i niepotrzebne do pokonania parkuru w zadowalający sposób). Postarałem się także o właściwe rozłożenie sił, mając na uwadze, że czekał nas jeszcze start w wyższej klasie. Tak więc po dziesięciu minutach stępa na długiej wodzy, skróciłem ją i zachęciłem Hollywood'a do wejścia na kontakt, po czym wykonałem pierwsze zakłusowanie. W obrębie tego chodu poświęciłem sporo czasu na uelastycznienie wierzchowca, jeżdżąc po kołach, woltach i robiąc przejścia. Kolejno przyszła pora na galop, a po nim na skoki, których ilość była rozsądnie rozplanowana.
Przed wejściem na właściwy parkur zostawiłem już tylko czas na parę minut stępa, by ogier miał szansę na złapanie oddechu.

    ▬ ▬ ▬ ▬ ▬ ▬ ▬ ▬ ▬

Wyczytany przez speaker'a, zasygnalizowałem koniowi koniec przerwy i stępem udałem się w stronę parkuru, który zdążyłem jeszcze pokazać gniademu zanim poprzedzająca nas para ukończyła przejazd. Wkrótce nadeszła jednak pora na rozpoczęcie przejazdu, toteż zatrzymałem oldenburga i ukłoniłem się komisji sędziowskiej. Następnie ruszyłem stępem na prawo, by po paru krokach wykonać zagalopowanie ze stępa na wysokości szeregu 5ab. Skupiając się na ustaleniu pożądanego tempa galopu, poprowadziłem Hollywood'a obszernym łukiem na okser otwierający parkur. Już w zakręcie przygotowywałem konia do skoku, zajmując się produkcją aktywnego galopu wynikającego z podstawienia zadu. Dodatkowo zapewniłem pięciolatkowi oparcie na zewnętrznych pomocach, podczas gdy wewnętrznymi starałem się go rozluźnić i choć trochę zaokrąglić. Nie dawałem mu się spieszyć, poprzez podstawienie zadu chciałem pokazać, że można galopować spokojnie i w równowadze, że w ten sposób jest o wiele prościej.
Po wyjściu na wprost stacjonaty już tylko czekałem, ewentualnie odjąłem/dodałem ogierowi trochę tempa w zależności od tego, jakie miał nastawienie tego dnia. Do samego końca prowadziłem go w korytarzu z pomocy, zmniejszając ryzyko spłynięcia z najazdu czy odmowy skoku. Wskazałem oldenburgowi miejsce odbicia, sygnalizując mu je łydką o takiej sile, jakiej potrzebował. Każdy koń był inny i nie miałoby sensu traktowanie każdego tak samo, więc starałem się prowadzić konia w taki sposób, jaki najbardziej mu odpowiadał i jaki był zarazem najbardziej efektowny. Kiedy Hell'o oderwał się od podłoża, wyszedłem za jego ruchem do półsiadu wraz z oddaniem ręki. Już w locie obróciłem głowę w prawo, ustawieniem ciała sugerując koniowi kierunek, w którym mieliśmy podążyć do drugiej przeszkody. Zdecydowałem się poprowadzić pięciolatka między siódemką i piątką, co wciąż zostawiało mi dostatecznie wiele miejsca do przygotowania konia do kolejnego skoku. W przypadku stacjonaty odbicie wypadło bliżej przeszkody, co stosownie zakomunikowałem swojemu kompanowi, co by nie zostawiać go samego z tą niewątpliwie ciężką decyzją. Tym razem podyktowałem koniowi lądowanie na lewo, w które zatoczyłem pełen zakręt na trójkę, pilnując się by nie wyjechać za mocno w przód, ani też by nie ściąć zakrętu. W pełni zrealizowałem swoje założenia i bez trudu doprowadziłem Hollywood'a do trójki, tutaj także nie zostawiając go samego ani podczas najazdu, ani odbicia i samego lotu, w którym postarałem się możliwie najlepiej zgrać z ruchem wierzchowca.
Najazd na kolejną przeszkodę był stosunkowo prosty, mianowicie do oksera prowadziła lekko zakrzywiona linia, po której precyzyjnie poprowadziłem Holly'ego celując w sam środek wspomnianej przeszkody. Nie rozpędzałem go, ale pozwoliłem mu na lekkie poszerzenie wykroku, po którym nastąpiło odbicie ze wskazanego przeze mnie miejsca. Dalej poprowadziłem gniadego między siódemką a ósemką, możliwie najbliżej przejeżdżając obok stojaka tej drugiej przeszkody, by z zakrętu wyjść na wprost szeregu. Już w zakręcie zająłem się podstawieniem konia i zaktywizowaniem go, więc po wyprostowaniu pozostało mi tylko czekać i zapewnić koniowi wsparcie. Unosząc lekko dłonie i rozszerzając je, stworzyłem z wodzy zamknięty korytarz; jednocześnie zamknąłem konia w łydkach i dosiadem pewnie jechałem go do przodu, lecz nie wpędzałem w stacjonatę. Wskazałem wierzchowcowi miejsce odbicia, po którym na ułamek sekundy przeszedłem w nieduży półsiad, nie trącąc równowagi. Tuż po wylądowaniu wziąłem konia na siebie, nie pozwalając mu "rozsypać" się między członami i po chwili ponownie dałem łydkę do skoku, gotów zabrać się za ruchem konia w momencie oderwania się kopyt od ziemi.

/1-5b

Ruth - 2017-04-16, 23:17

Jedne z pierwszych zawodów w tym roku leżały pod znakiem skoków w Guildford. Już dzień wcześniej podobnie jak kilka innych osób wybrała się w podróż do miasta, a dokładniej tamtejszej stajni wraz ze swoimi dwiema córeczkami. Femme miała startować w LL, natomiast Rosjanka klasyfikowała się już do L. Zapakowała swoją pakę wypchaną po brzegi sprzętem dla obu, natomiast walizka z rzeczami Ruth leżała na tyle Jeep wraz z pozostałościami Happy Meal'a młodszej siostry. Ta została pod opieką sąsiadki - lepiej chuchać na zimne.
Sama podróż minęła im przyjemnie - bywały postoje dla dobra kobyłek i wzroku Ruth, której luzak spał na stercie gratów na tylnym siedzeniu. Na miejscu umiejscowiła klacze w przeznaczonych ku temu boksach i tak oporządziła je migiem. Wpierw miał się odbyć przejazd na Rosjance, stąd po pełnych przygotowaniach wyczyszczoną i pachnącą Rosjankę zabrała na rozprężalnię, gdzie w pełni przygotowała jej sprzęt i zabrała się za rozgrzewkę. Liczne wolty i ósemki w stępie dały następstwo wykonywaniu tego na w miarę pustym jeszcze placu w innych chodach. Mogły nawet w spokoju przeskoczyć kilka okserów i pokonać miliony drągów nim z kilkunastu par stało się kilkadziesiąt. Wtedy kobieta trzymała się na uboczu pracując raczej nad dosiadem i na drągach, aby nie pchać się w niepotrzebny tłum. Ku uciesze kobiety ich kolej nastała całkiem szybko dlatego migiem skupiła klacz na sobie półparadą i poprosiła o kłus wjeżdżając na parkur.
..PRZEJAZD..

Zapoznała klacz z każdą przeszkodą, podjeżdżając do pojedynczych i dając jej powąchać. Wcześniej przyjrzała się parkurowi, kiedy pokonywały go pary przed nią, dlatego już bez zbędnego stresu zatrzymała się przed budką jury, gdzie się ukłoniła. Następnie zebrała silniej kontakt i poprosiła klacz o galop na prawą poprzez wypchnięcie z krzyża i odpowiedni układ nóg. Lekka łydka aktywizowała jej chód a kontakt pilnował równego biegu - wpierw przez linię startu, potem na przeszkodę z numerem jeden. Przed nią zablokowała nadgarstki dodając łydkę w momencie wybicia i przechodząc w półsiad z lekkim wypchnięciem siodła. W fazie lotu zerknęła w stronę dwójki a lądowanie umiliła im obu lekki odchyleniem się do tłu i zablokowaniem nóg. Tuż po wylądowaniu zebrała po raz kolejny kontakt dodając przyśpieszającą łydkę i wykręcając z pomocą łydek w przejście pomiędzy szeregiem z numerem pięć na siódemką. Tam na wysokości dwójki wykręciła łagodnym łukiem i z miarę dużej odległości najechała na przeszkodę pozwalając klaczy w miarę się rozpędzić. Dopiero w odległości mniej więcej 4 foul od przeszkody użyła lekko pomocy parady lekko spowalniając klacz. W miejscu wybicia dała jej sygnały ku temu dodatkowo zerkając po raz kolejny na następną przeszkodę. Obciążyła lewą nogę nakazując klaczy galop na nią, co też wyszło im przy lądowaniu. Stamtąd nakierowała ją dość ostro na trójkę, wyrównując linię dopiero na dwie foule przed przeszkodą. Nie zarzuciła jej za to morderczego tempa - dbała raczej, by było odpowiednio technicznie jak na przykład, wspomagała zad w pracy czy ustalała równą linię biegu i wyjeżdżanie zakrętów. Przed trójką skupiła ją na sobie i odesłała do skoku poprzez wypchnięcie miednicą i dodanie łydki. W fazie lotu jak zawsze podążyła za siwą przytulając się lekko do jej szyi i sprawdzając jak pojechać dalej. Teraz prowadziła ich droga na wprost dlatego kobieta pozwoliła sobie na przyśpieszenie poprzez aktywizującą łydkę. Na około 3 foule przed okserem skróciła jej kontakt uspokajając jej rytm i uaktywniając zad, aby w odpowiednim miejscu wybić ją nad okser. Poszybowały nad nim, a kobieta już rozglądała się na kolejną przeszkodę.

Russian Roulette - 2017-04-16, 23:18

Jedne z pierwszych zawodów w tym roku odbywały się w Guildford. Już dzień wcześniej klacz wraz z właścicielką i drugą klaczą pojechały do tego miasta, by przygotować się do zawodów. Po dotarciu na miejsce trafiła do jednego z boksów, gdzie oswoiła się z miejscem. Na drugi dzień za pewne po przyjściu właścicielki do boksu, klacz została dość sprawnie wyczyszczona i osiodłana, by ruszyć za nią na rozprężalnie. Tam odpowiednio rozgrzały się do zawodów, by poczekać na wezwanie na parkur konkursowy. Wtedy kłusem wjechały na niego, gdzie nie liczyło się już wtedy nic poza ich przejazdem.

Zapoznała się z każdą przeszkodą którą kobieta jej pokazała, nie panikując na ich widok i podchodząc do tego na chłodno. W końcu zatrzymały się pod budką sędziowską, gdzie kobieta się ukłoniła a klacz nie mogla doczekać ciągu dalszego. Zaraz jednak powróciły do wcześniej wypracowanego ustawienia oraz przeszły do galopu na prawą nogę, poruszając się aktywnym i mocnym tempem przed siebie. Skierowały się od razu na przeszkodę numer jeden, gdzie klacz płynnie sunęła do miejsca wybicia. W nim wyszła do skoku, składając się i wyciągając w locie nad przeszkodą. Po lądowaniu wróciły do poprzedniego ustawienia, by nieco przyspieszyć i wykręcić między szeregiem z numerem pięć i siódemką. Tam na wysokości dwójki wykręciły na nią i naprostowały się do niej, by nieco nabrać jeszcze do niej tempa. Niechętnie jednak zwolniła tuż przed samą przeszkodą, by ponownie we właściwym miejscu odbić się do skoku. Pokonały przeszkodę na czysto w dobrym stylu, by po lądowaniu na lewo pojechać na następną przeszkodę. Pojechały dość ciasno na trójkę, równając linię tuż przed samą przeszkodą. Skupiona na kobiecie odpowiednio, dojechała do miejsca wybicia i wyszła w nim do skoku. Zaprezentowała nad przeszkodą poprawny baskil i zaraz wylądowała po drugiej stronie, pojechały dalej na wprost lekko przyspieszając do czwartej przeszkody. Na 3 foule przed nieco zwolniły i klacz podniosła się do przeszkody, by znowu dojechać do miejsca wybicia i w nim wyjść prawidłowo do skoku. Przeleciały nad nią prawidłowo, by już myślami być przy kolejnej przeszkodzie.

Ruth - 2017-04-18, 15:11

Wykręciła Rosjanką od czwórki pomiędzy siódemką i ósemką odjeżdżając na lekki dystans od szeregu, na który nakierowała klacz łydkami i wodzą. Następnie narzuciła jej szybkie, ale kontrolowane tempo i w odpowiednim miejscu przed stacjonatą posłała ją do skoku wypchnięciem z krzyża i łydką. Oddała jej lekko kontakt i zebrała go po skoku bardzo szybko, aby bez problemu skrócić foule pomiędzy jedną a drugą przeszkodą i odesłać znów klacz na skok - tym razem nad okser. Wciąż te same pomoce, tutaj jednak klacz miała do dyspozycji więcej luźniej wodzy na wyciągnięcie szyi. W fazie lotu obciążenie prawego strzemienia kontynuowało ich galop właśnie na prawą nogę, a muszę też uwzględnić, że przejazd robił się coraz przyjemniejszy. Wiatr ucichł a chmury, z których spodziewano się deszczu odleciały ujawniając błękitne niebo.
Po pokonaniu 5B wykręciła ostro za dwójką gdzie wręcz pod niezauważalnym, ale jednak łukiem wyjechała na okser z numerem sześć. Było to ryzykowne działanie ze strony kobiety, lecz czuła, że jej arabka jemu podobała i się wcale nie zawiodła. Odsyłając ją do skoku z miednicy i łydki klacz poszybowała nad przeszkodą nie zahaczając ani nie mając jakiś większych problemów. Pochwaliła ją więc krótkim smyrnięciem palcami podczas zbierania kontaktu i dodała jej aktywizującą łydkę oraz kierując ją w szybkim tempie na stacjonatę. Odesłała ją znów do skoku wcześniej skracając foule do minimum oraz skupiając klacz na sobie półparadą. Wypchnięcie z krzyża, łydka obok popręgu oraz oddanie wodzy, następnie jak zawsze przytulenie się do szyi klaczy oraz odchylenie podczas lądowania. W trakcie także obciążenie lewej strony klaczy i ostry zakręt na ósemkę. Musiały nadgonić czas stąd kobieta podjęła się ryzyku co przyniosło efekt. Co prawda można byłoby się doczepić do nieczystości w skoku przez okser z numerem osiem, choć pomoce Ruth były takie same jak zawsze, lecz klacz skoczyła na miarę możliwości i sytuacji, a kobieta była z tego bardzo dumna.
Rozpędziła ją wypchnięciem z krzyża na dziewiątkę, dając jej znów kilka półparad aby w odpowiednim momencie odesłać ją do skoku wypchnięciem z krzyża, oddaniem wodzy i łydką. W fazie lotu znów przykleiła się do szyi klaczy a lądując odchyliła miednicę w stronę zadu łagodząc zetknięcie z ziemią kobyłkowych kopyt. Następnie znów zebrała kontakt i pokonała z Russian linię końcową, po której pogłaskała klacz po szyi za udany parkur i spowolniła ją pomocami parady do stępa w którym wyjechały z parkuru.
/z.t

Ruth - 2017-04-18, 17:35

Kolejnym koniem w dzisiejszej stawce była klacz Femme Fatale. Co prawda jechały w najniższej klasie, lecz obawy Ruth były i tak ogromne, może nawet i wygórowane. Klacz była bardzo młoda i nigdy nie brała udziału w zawodach dlatego podjęty przez Ruth krok to zdecydowanie spokojne tempo, pełne łuki i pełna technika, nawet jeśli miałyby to przepłacić normą czasu.
Na rozprężalni występowała klacz dobre 20 minut na luźnej wodzy, przy okazji dając jej się zapoznać z nowym miejscu z wszystkimi strachami i dziwadłami. Następnie przeszły do kłusa, później galopu i wszelkich zmian tempa i chodu. Wplotła w to także serpentyny i łuki oraz pokonywanie drągów i przeszkód z których największa miała magiczne 80 centymetrów. Było to wyzwanie do pokonania - klacz skoczyła a Ruth sowicie jej za to podziękowała pogłaskaniem i głosem. Finalnie zostały wezwane na parkur.

..Przejazd..
Skierowała się z klaczą w lekkim zebraniu w miejsce zjazdu na parkur i tak wprowadziła ją na plac skupiając na sobie poprzez półparadę. Objechała z nią każdą przeszkodę zatrzymując się i dając klaczy ją powąchać aż skierowała ja do jury, gdzie ukłoniła się i zebrała klacz na elastyczny, umiejętny i stały kontakt. Wypchnęła ją z krzyża do galopu ustalając krótkie foule i odpowiednie aktywne, lecz wolne tempo i skierowała ją łydkami na równą linię wprost na środek oksera. W odpowiednim miejscu pomogła jej w wybiciu się poprzez wypchnięcie z krzyża, wyciągnięcie nadgarstków i całego ciała wzdłuż jej szyi i lekką łydkę. W fazie lotu obróciła głowę w stronę dwójki i przeniosła ciężar ciała na lewą stronę jednocześnie w fazie lądowania odchylając miednicę w stronę zadu aby złagodzić zderzenie z ziemią. Następnie dodała jej aktywizującą łydkę oraz pomogła klaczy uaktywnić zad tym samym przeprowadziła za czwórką w stronę stacjonaty z numerem 2. Na nią nabrała większego tempa dzięki stymulowaniu łydkami i pracy dosiadem, a lekkie półparady przez wybiciem wspomogły działanie pomocy Ruth. Wzbiły się w lot, podczas którego ciało kobiety dociążyło prawą stronę Femme nakazując jej lądowanie na prawą nogę. Po dwójce następowała kolejna stacjonata, na którą najechały poprzez otoczenie wolnej przeszkody i najechanie bardziej od brzegu parkuru. W tym czasie klacz zdążyła się potknąć, co wybiło je z równomiernego, stałego tempa i lekko zdekonecentrowało kobietę jak i karą. Nie mniej jednak najechały na trójkę, przed którą trenerka zarzuciła szybsze tempo, kontrolowane w pełni a w miejscu wybicia wspomogła klacz łydką, podążaniem tułowiem i nadgarstkami za ruchem ciała wierzchowca oraz wypchnięciem z miednicy. Następnie kolejne umilenie lądowanie poprzez zaparcie w nogach i odchylenie miednicy a dziewczyny skierowały się na okser. Między tymi dwoma przeszkodami skróciła foule karej i dała jej półparadę wyrównując tor najazdu z pomocą łydek i wodzy. Dzięki temu okser pokonały bardzo ładnie, wcześniej Ruth zadbała o pomoc w wybiciu się poprzez wypchnięcie z krzyża i dodanie łydki. Niestety po lądowaniu na prawą nogę znów spotkały je trudności z jazdą i moja biedna mała Femme po raz kolejny się potknęła. Ruth musiała przez to znacznie skrócić jej foule i spowolnić, prowadząc za jedynką i najeżdżając na piątkę bardzo, ale to bardzo ostrożnie.

1-4

Femme Fatale - 2017-04-18, 17:49

Zawsze musi być ten pierwszy raz, a ten dzisiaj nastąpił. Femme była bardzo zaintrygowana wszystkimi przygotowaniami i interesowała się każdą nową rzeczą, jednak była uważna i wciąż stawiała właścicielkę na pierwszym miejscu. Czuła jej obawy, jednak chciała dać z siebie wszystko i nie stresować się czymś na co i tak nie ma wpływu, błędy popełnia każdy, a klacz jest młoda i zdąży wyrobić sobie formę na zawodach, do tego potrzeba jedynie czasu.
Sumiennie pracowała na rozprężalni, musiała odpowiednio się rozciągnąć i wiedziała, że czeka ją coś niesamowitego, może właśnie dlatego Ruth się dzisiaj denerwowała. Kara przez bite dwadzieścia minut była przygotowywana do swojego prawowitego przejazdu, dlatego też z ciekawością poznawała wszystkie przeszkody i ewentualne straszaki, wolała poznać zawczasu również zapachy i ogólne otoczenie, by nic z zewnątrz jej nie zaskoczyło. Robiły szybkie zmiany chodów, poświęcały też czas na odpowiednią ilość kłusa i galopu, oraz manewrowanie na łukach, serpentynach i woltach, a z każdym ćwiczeniem klacz rozgrzewała mięśnie. Pracowała nad dobrą akcją nóg przy drągach, oraz sumiennie ćwiczyła susy w dal i wzwyż przy pokonywaniu przeszkód. Ostatnia była najwyższa, więc zdawałoby się, że najcięższa do pokonania, klacz jednak bez oporów oddała skok, będąc w pełnym porozumieniu z jeźdźcem. Ogólnie chwilę po tym zostały wezwane na parkur.

..Przejazd..
Wjechała z Ruth na parkur, cały czas skupiała się na jeźdźcu, dzięki jego poczynaniom, a jedno ucho karej było skierowane właśnie w stronę właścicielki. Objechały cały plac, a kara mogła poznać każdą przeszkodę, jej wygląd i zapach. Następnie skierowały się w stronę jury, gdzie kobieta złapała ją na kontakt. Femme nie potrzebowała zachęty, chętnie się zebrała, by zacząć pracować, co też było po niej widać. Ruszyła galopem, który zaraz Ruth skorygowała do krótkiego wykroku, wolniejszego tempa, jednak wszystko razem było efektowne i miało na celu poprawne i bezpieczne przejechanie parkuru, a nie popisy. Klacz podstawiła zad i zganaszowała się, by zgrać się swoim tempem, a i też po to, by przody były lżejsze, co mogło dawać efekt przy skokach. W ten właśnie sposób najechały na okser, zachowując wyśrodkowaną pozycję. Klacz zbliżyła się do przeszkody bez zawahania i na sygnał Ruth wybiła się mocno z tyłów, podkuliła przody, poprawnie wyciągnęła i zaokrągliła szyję w trakcie skoku, jednocześnie w trakcie lotu zmieniała ułożenie nóg, prostując przody i kuląc tylne nogi. Wylądowała lekko na lewej nodze i podążyła za wzrokiem swojej właścicielki, w stronę przeszkody numer dwa. Klacz zwiększyła tempo, tym samym aktywniej parła do przodu, a po pierwszej przeszkodzie nabrała już większej pewności. Minęły przeszkodę numer cztery, co sprawiało, że już najeżdżały na odpowiednią stacjonatę, zwiększyła tempo na prośbę właścicielki. Zareagowała na półparady i ogólne pomoce Ruth, oddała skok w pełnym skupieniu, tym razem robiąc lotną zmianę nogi z zamiarem wylądowania na prawej. Przeleciała nad przeszkodą pilnując poprawnego ułożenia sylwetki, a zaraz po wylądowaniu skierowała jedno ucho w stronę Ruth, drugie natomiast skierowane było cały czas czujnie do przodu. Jechały w stronę stacjonaty, klacz starała się utrzymywać dobre tempo do przeszkody, dlatego z rozwagą otaczała zawadzającą jej teraz przeszkodę, w tym czasie się potknęła z winy jakiejś nierówności, której nie zauważyła, co całkowicie ją zdekoncentrowało i przez to wybiło karą z rytmu. Szybko jednak starała się zebrać na nowo i odpowiednio najechać na trzecią przeszkodę, zwiększając po drodze tempo na bardziej dynamiczne. Skok oddała w pełnym odwzorowaniu właścicielki, podążała za jej ruchami, odpowiadając na nie równocześnie, w ten sposób ratowały ten skok, nic jeszcze nie było stracone. Klacz szła w zaparte, oddała skok hardo, chciała naprawić swój błąd potknięcia, którego w zupełności nie rozumiała. Dzięki odciążeniu przodu przez właścicielkę, kara mogła ostrożniej wylądować za przeszkodą i było to zdecydowanie lżejsze lądowanie. Nieuchronnie skierowały się na następny okser, dojeżdżały do niej pomiędzy dwiema innymi przeszkodami, gdzie klacz skróciła swój krok i została potraktowana przez półparadę, te dwie czynności już wtedy musiały zacząć ją dekoncentrować, jednak jej zacięcie spowodowało, że najechała równo na przeszkodę i aktywnie wybiła się w odpowiednim miejscu, a dzięki dobrej pracy nóg i całego ciało, oraz wyważonej siły włożonej w oddanie skoku, wyszło im to całkiem dobrze. Dopiero zmiana nogi wprowadziła ją znów w dekoncentrację, Femme ponownie się potknęła, co zdążyło ją rozdrażnić, co szybko zostało zauważone przez Ruth, która skróciła jej galop, zdążyła zwolnić tempo i dać jej czas na dojście do siebie, przejechały w ten sposób za jedynką i już spokojniejsze najechały z zachowaniem większej ostrożności na przeszkodę numer pięć. Klacz starała się naprawić swój błąd, zdążyły wyśrodkować najazd, a Femme uspokajała swój oddech przed skokiem.

1-4

Ruth - 2017-04-18, 17:57

Wybiła klacz z krzyża i łydek na stacjonatę z numerem pięć. Skok wyszedł lekko spłaszczony, nie było z tym jednak większego problemu, bo przecież nie trąciła drąga. W locie brunetka przytuliła się do szyi Femme dając jej możliwość wyciągnięcia szyi. Była z niej niesamowicie dumna, podobnie jak z siwej angloarabki. Kara jednak podbiła jej serce pierwszy raz, może dlatego uczucia były nieznacznie silniejsze. Obie starały się bardzo, obie były bardzo młode i niedoświadczone, ale też obie świetnie sobie radziły. Ale nie zapeszając.
Po piątce dodała lekko tempo, choć nadal nie było ono porywające i nakierowała klacz łydkami w stronę oksera z numerem sześć. Przed nim na około 4 foule skróciła jej wykrok, aby oddać dalszy niżeli wyższy skok i skupiła klacz półparadą po raz kolejny odsyłając ją do skoku wypchnięciem z krzyża, łydką i oddaniem wodzy. W fazie lotu podążyła ciałem za ruchem klaczy oraz obciążyła lewą stronę karej nakazując jej lądowanie na nią. Tym samym znów wylądowały bez zrzutki a przed nimi ostatnie trzy przeszkody. W kierunku szeregu kobieta postanowiła skierować się po obszernym łuku. Tempo na nim nie było porywające a utrudnienia spowodowane nierównym teren poskutkowały lekką utratą ładu i składu w ruchu Femi. Na szereg, a raczej pierwszy człon Ruth skróciła wykrok klaczy znów posyłając ją do skoku z pomocą dosiadu i łydek, natomiast jej dłonie dały możliwość wyciągnięcia szyi tylko poprzez oddalenie nadgarstków w stronę głowy klaczy. Po okserze Ruth wykonała szybką półparadę w pierwszej pełnej fouli, aby w odpowiednim miejscu skupioną na niej klacz odesłać do skoku nad stacjonatą. Wsparła wybicie klaczy dzięki dosiadowi i łydce, które działały na klacz w pełnej klasie - kolejny skok bez zrzutki.
Ostatnia przeszkoda wydawała się dla Ruth osiągnięciem marzeń. W reszcie koniec stresującej chwili dla obu pań, choć myślę, że dla Femme bardziej. Kobitka postarała się na całego, podobnie jak Rosjanka i to bardzo się dla kobiety liczyło. Cóż, ktoś chyba zasłużył na smakołyk, a nawet kilka! Wracając jeszcze jednak do parkuru, to między szeregiem a ostatnią stacjonatą Ruth postarała się jednak nadgonić te ich ślimacze tempo poprzez wypchnięcie klaczy biodrami i lekką, stymulującą łydkę. Do skoku odesłała ją także pracą dosiadu, łydek i wodzy, lecz był to pomoce kierowane lekko inny sposób niż do przyśpieszenia. Finalnie szybowały gładko nad ostatnią przeszkodą, po której pierwszą nogą na ziemi była lewa i od razu Ruth zarzuciła klaczy pomoce parady sprowadzając ją do kłusa. Rzuciła ostatnie spojrzenie w stronę jury i wyprowadziła klacz przez miejsce, w którym wkroczyły na parkur.

Po wszystkim rozstępowała klacz i dała jej zdrowe i smaczne smakołyki w postaci talarków marchewki, aby zaprowadzić ją do boksu i ruszyć na podbój parkuru klasy L.
/z.t

Soendergaard - 2017-04-18, 20:13

Po zrzutce wtulił uszy w gęstą grzywę mocno i agresywnie galopując do piątki, zaczynał się nakręcać i grać, co raz bardziej nieczysto. Mocno ciągnąc na przeszkodę, został przytrzymany i niestety pelham obecny w pysku zmusił go do ustąpienia. Furcząc wściekle, miotał ogonem na boki podczas galopu, ale finalnie uspokoił się na tyle by oddać całkiem dobry skok nad piątką. Po jej pokonaniu mając możliwość wygalopowania się chętnie przeszedł do solidnego tempa, dopiero w połowie zakrętu zaczynając je wytracać. Zmuszony sam z siebie podstawić zad, aby utrzymać równowagę w zakręcie wyszedł z niego okrągłym galopem, całkowicie pod kontrolą mężczyzny równo, ale wciąż aktywnie galopując do oksera. Na początku próbował walczyć z ręką jeźdźca ostatecznie jednak podporządkowując się Oliverowi i wychodząc do góry w miejscu, które wskazał mu mężczyzna. Rozciągając się nad okserem solidnie pracował szyją, mocno składając zarówno przednie jak i tylne nogi. Silny, nie musiał zbyt mocno się wysilać przy przeszkodach tej wysokości, pokonywał je z niemałym zapasem.
Pokonując okser już z daleka dostrzegł siódemkę, długi dystans do przeszkody pozwalał mu nabierać tempa, z której z powrotem ciężko było go sprowadzić na ziemię. Agresywnie rozpędzając się w kierunku stacjonaty w ostatniej chwili został przytrzymany delikatnie i mocniej osadzony na zadzie. Niechętnie dał się przytrzymać ponownie urywając foulę i zrywając się do skoku zbyt wcześnie, pokonując stacjonatę ze stanowczo za dużym zapasem i płaskim skokiem wylądował na lewo.
W zakrętach był dużo spokojniejszy, dlatego o wiele łatwiej szło przytrzymanie go i przeniesienie ciężaru gniadego na tył. Zaokrąglając się w zakręcie galopował spokojnie, głównie, dlatego, że nie widział jeszcze przeszkody, która pojawiła się dopiero po wyjechaniu na prostą. Oddając z lekkością sprężysty skok, sprawnie pokonał ósemkę, teraz kierując się już w stronę dziewiątki.
Mając możliwość zanurkowania nosem w dół skorzystał z niej, ale jednocześnie też zaczął nabierać tempa. Parskając głośno, dał się przytrzymać, co jednak nie oznaczało, że przestał walczyć. Jego największym problemem było podejście do przeszkody, zamiast spokojnie i daleka mierzyć ją wzorkiem, Soen atakował bezmyślnie drągi używając do skoków tylko siły. Tym razem jednak posłusznie poddał się prowadzeniu bruneta i oddał bezproblemowy skok nad okserem. Pozostała im tylko dziesiąta i ostatnia przeszkoda, na samym początku został mu narzucony mocny galop, z którego chętnie skorzystał. W tym czasie uspokajał się i przestawał nerwowo siekać ogonem powietrze dodatkowo proponując o wiele lżejszy kontakt. Z takim nastawieniem o wiele łatwiej było go przekonać do spokojniejszego tempa galopu i mocniejszego zaokrąglenia fouli.
Zabierając się do góry razem z brunetem, pokonał sprawnie i swobodnie stacjonatę solidnie pracując w skoku całym ciałem. Technikę skoku miał dobrą, ale zepsutą i dopiero teraz mógł pokazywać, na co naprawdę go stać. Wcześniej niemal każdy skok był siłowy i płaski, a teraz pojawiła się sprężystość i elastyczność, której wcześniej ogierowi brakowało.
Po skończonym przejeździe galopował jeszcze przez chwilę z głową w dole, ostatecznie przechodząc do kłusa, a następnie do stępa. Poklepany po szyi podniósł głowę jednocześnie stawiając dwa radary na sztorc, z takim nastawieniem opuścił parkur udając się na rozprężalnię, a później do stajni.

/zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group