Anonymous - 2016-10-09, 17:51 Spojrzał po Aaren z powątpiewaniem, chyba nie do końca wierząc w jej zapewnienia. Być może mówiła prawdę, ale jej niecodziennie zachowanie nie dawało mu spokoju i nie potrafił go zrozumieć. - Przestań. Mówisz tak, jakbym nie mógł bez Ciebie istnieć - przewrócił oczami, naprawdę nie wiedząc, ile jeszcze razy będzie musiał jej tłumaczyć, że umie o siebie zadbać. Mimo to nie chciał by brunetka poczuła się odtrącona, więc jednocześnie objął ją ramieniem i lekko do siebie przyciągnął, by po chwili pocałować ją krótko w czubek głowy. - Doceniam co dla mnie robisz, ale zajmij się wreszcie sobą. - Już chyba jej kiedyś o tym wspominał, ale nie posłuchała.Aaren Wayford - 2016-10-09, 20:51 Prawda tkwiła głębiej, ale po prostu bała mi się powiedzieć o swoich obawach odnośnie ich relacji, wolała wszystko zasłonić zamartwianiem się o niego. - Przecież radzisz sobie beze mnie, nie to miałam na myśli.- spięła się faktycznie na samym początku czując się odtrącona i zupełnie niepotrzebna.
Objęta ramieniem niechętnie poddała się jego ruchom, przylegając nieśmiało i delikatnie swoim ciałem do ciała bruneta. Przymknęła powieki zaciskając jednocześnie mięśnie szczęki, nie chciała się tu rozkleić, a była co raz bliżej tego momentu, gdy musnął jej głowę.
- Wiesz, że nie potrafię..- musiała się o kogoś troszczyć, a w tym przypadku troska o Tonego była uzasadniona, w końcu wciąż darzyła go uczuciem, którego nie potrafiła się wyzbyć. - Postaram się Ci nie narzucać.- nie chciała przytłaczać go swoją obecnością ze względu na nadopiekuńczość względem niego. Ale też chciała aby wiedział, że ma w niej wsparcie.
Siedząc tuż obok pozostawała spięta, nie poddała się biernie jego objęciom, choć mięśnie drżały chcąc ulec ciepłocie bijącej od ciała mężczyzny.Anonymous - 2016-10-09, 22:44 Miał duszę fightera tylko w słusznej sprawie, więc tym razem szybko sobie odpuścił. Czując niezmienny dystans ze strony Aaren, cofnął ramię i jednocześnie głośno wypuścił powietrze przez usta. Męska natura nie dopuszczała szukania drugiego dna i dzielenia włosa na czworo, więc Tony nie wnikał w zachowanie brunetki głębiej niż w to, co widział na pierwszy rzut oka.
- Nie będę Cię dłużej zatrzymywać - odezwał się wreszcie, zerkając na nią pod kątem, nieco z dołu. Skoro przebywanie w jednym pomieszczeniu tak bardzo ją dręczyło, chyba nie było sensu zmieniać tego za wszelką cenę.
Gdy Aaren zebrała się do wyjścia, Tony w milczeniu odprowadził ją wzrokiem. Tuż po tym, jak zamknęła za sobą drzwi, bezwiednie opadł na łóżko i prześledził wzrokiem sufit, nie będąc zdolnym do podjęcia jakichkolwiek działań. Stłumione emocje przeszywały jego ciało w postaci czegoś na wzór elektrowstrząsów, doprowadzając do niekontrolowanych skurczów mięśni i tików nerwowych. Nie miał jednak ochoty ani siły z tym walczyć, dlatego pozostał w tej pozycji na kolejne kilkanaście minut. Dopiero po upływie tego czasu wziął się w garść i zajął się codziennymi sprawami, dzięki temu zwyczajnie przechodząc do porządku dziennego...Aaren Wayford - 2016-10-09, 22:50 Odsunęła się od niego jak tylko jej na to pozwolił, zaraz podnosząc się z łóżka. Spojrzała mu prosto w oczy, prezentując wyraźnie zagubioną postawę. Nie radziła sobie sama z tym wszystkim, z emocjami a przede wszystkim z uczuciami.
- Myślę, że powinniśmy ograniczyć kontakt, w sprawie Otello jeszcze się odezwę.- mruknęła zanim wyszła z pokoju. Po tych słowach od razu odwróciła się tyłem, spuszczając wzrok. Czuła się tak jakby rozrywano jej serce. Tym razem kierowała się rozsądkiem, sama sobie zadając ból.
Chciała przynajmniej spróbować się od niego odsunąć, przestać istnieć w jego życiu. Miała nadzieję, że z czasem jej uczucia osłabną, ale nadzieja jest matką głupich...
Nakładając kurtkę opuściła jego pokój, a następnie mieszkanie zamykając za sobą drzwi.
/ztAnonymous - 2016-10-10, 21:35 Nieraz spotykała się z opinią, że praca którą podjęła parę lat temu była tak lekka i przyjemna, że właściwie nie można było nazywać jej w ten sposób. Wbrew pozorom jednak Octavia do domu wracała naprawdę nieprzytomna przez wzgląd na senność, zmęczenie, ból nadwyrężonych wysokimi obcasami nóg i kontakt z tymi wszystkimi ludźmi, przy których bezustannie musiała myśleć jak działać, po co i dlaczego. Niemal codziennie przynosiła w kieszeni te kilka tysięcy, pozwalające na taki standard życia jakiego niejeden mógłby pozazdrościć, ale jednak płaciła za to swoją cenę. Dziś nie było inaczej. Wśliznęła się wgłąb korytarza, już w progu uwalniając nogi od drogich szpilek, by przelotem złapać z lodówki jogurt i zjeść go w drodze do swojego pokoju. Wolała nie jeść o tak późnej, nocnej porze, ale nie oszukujmy się, ostatni raz w ustach miała cokolwiek ponad dziewięć godzin temu.Anonymous - 2016-10-10, 21:52 Nie żeby czatował na Octavię (bo prawdę mówiąc miał lepsze rzeczy do roboty po nocach), ale tego razu wyszedł jej naprzeciw. Dokładnie wtedy, kiedy była w drodze do swojego pokoju. Mając uchylone drzwi, usłyszał jak wchodzi do mieszkania. Nie zapalając światła wychylił się z pokoju i spotkał dziewczynę w korytarzu.
- Jesteś z siebie zadowolona? - Zapytał, prawdopodobnie dopiero tym ruchem zdradzając swoją obecność. Naturalnie nawiązał do tego, co miało miejsce przed jej wyjściem do pracy. Domyślał się, że niewiele ją to obchodziło po tym czasie, ale na kimś musiał się wyżyć. Oparł się barkiem o ścianę i utkwił wzrok w rudowłosej, czując przy tym wzbierającą na nowo złość.Anonymous - 2016-10-11, 17:03 Wcześniej nie udało jejsię wychwycić obecności Tonego, toteż wzdrygnęła się w pierwszym odruchu, słysząc głos. Zatrzymała się w jednej chwili i dopiero wpatrzywcszy się w ciemną plamę przed sobą, opuściła ramiona w wyraźnym geście spuszczenia gardy. Nie obawiała się Tonego ani jego złości, toteż podnisła dumnie głowę wpatrując się w okryte ciemnością oblicze mężczyzny.
- Więc jednak ci nie uwierzyła – prychnęła z rozbawieniem, biorąc kolejną łyżeczkę jogurtu. Gdyby nie to, że poniekąd zagrodził jej drogę, wyminęłaby go i zatrzasnęła za sobą drzwi, ale pozbawiona takiej możliwości, wywróciła tylko oczami.
- Dobra, weź spadaj – mruknęła w końcu robiąc dwa kroki w stronę swojego pokoju, w oczekiwaniu aż ją przepuści.Anonymous - 2016-10-11, 23:11 Nie zamierzał jej zejść z drogi, o czym mogła się przekonać z chwilą, w której nawet nie drgnął na jej rozkaz. Bynajmniej nie w tą stronę, w którą by sobie tego życzyła. Przysunął się bliżej, wręcz bezczelnie naruszając przestrzeń osobistą Octavii. Właściwie postarał się zmusić ją do tego, by przylgnęła do ściany - a doszedł do tego albo poprzez wywarcie presji, albo popchnięcie jej na ścianę, bo jakoś nie miał oporów przed użyciem siły w jej przypadku. - Bardzo nie lubię, gdy ktoś mi się wpierdala gdzie nie trzeba. - Wyartykułował, taksując wzrokiem rudowłosą i najwyraźniej nie zamierzał na tym poprzestać. Dotąd ignorował jej obecność i zaczepki, ale tym razem posunęła się zdecydowanie za daleko. A najgorsze było to, że szczerze mówiąc nie wiedział już, co bardziej go w tym wkurwiło - to, do czego doprowadziła, czy to, w jaki sposób zareagował wtedy na jej widok. Była to co prawda subtelna reakcja, ale zauważona przez Aaren raczej mu nie pomogła w wyjaśnieniach.Anonymous - 2016-10-12, 17:51 Zaskoczona szarpnięciem do tyłu, które nastąpiło po ruchu mężczyzny, przylgnęła plecami do ściany unosząc głowę na taką wysokość, by swobodnie móc spojrzeć mu w oczy. W pierwszej chwili na jej obliczu wymalował się szok, który zaraz zastąpił prześmiewczy uśmiech tak daleki od strachu jaki zapewne chciał w niej wzbudzić. W rzeczywistości jednak adrenalina natychmiast zaczęła krążyć w jej żyłach, choć paradoksalnie nie rzutowała zbyt mocno na zachowanie Octavii, poza tym że w myślach powtórzyła nikłą wiedzę z zakresu samoobrony. Wiedziała, że powinna atakować oczy i już miała to zrobić, kiedy wpadła na zupełnie inny, nieco głupszy pomysł. Grunt to element zaskoczenia, prawda?
- Nie mów, że tak bardzo ci to przeszkadzało – odezwała się nagle, zmniejszając odległość na tyle, że jej ciało zetknęło się z jego torsem. Ściśnięte krągłości uwydatniły się pod cienkim materiałem bluzki, a wolne ramię oplotła wokół jego szyi w subtelnym uścisku. Żeby tego dokonać musiała wspiąć się na palce, ale dla wzmocnienia efektu uczyniła i to wraz z subtelnym ruchem opuszków na jego karku. Ten gest zapewne całkiem mimowolnie wywołał gęsią skórkę na jego ciele i właśnie to podobało jej się najbardziej, choć wcale nie dążyła do poderwania go. W najlepszym wypadku zaskoczony Wayford po prostu ją odepchnie, zmuszając swoje ciało do przynajmniej kroku w tył.Anonymous - 2016-10-13, 23:09 Krótki dreszcz rzeczywiście przebiegł przez jego ciało, ale wbrew przypuszczeniom, nie odsunął się od Octavii. Jej ruch wywołał kolejną falę agresji, która dosłownie uderzyła w kobietę. Szybkim, gwałtownym ruchem zerwał jej rękę ze swojego karku, uderzając przedramieniem w zgięcie łokcia dwudziestolatki. Później złapał ją za rękę i bez pardonu wygiął ją pod bolesnym kątem, niejako blokując. - Mówię poważnie - syknął przez zaciśnięte zęby, w tej samej chwili puszczając Octavię równie gwałtownie by odsunąć się od niej. Wiedział, że nie może sobie pozwolić na zbyt wiele, chociaż z trudem przyszło mu zapanowanie nad emocjami. Naraz strzelił nieprzyjemnie, głośno palcami i zmierzył Octavię wzrokiem, jak gdyby zastanawiał się czy puścić ją wolno bo tej krótkiej demonstracji siły, czy jednak jeszcze "wyjaśnić" jej parę rzeczy. W gruncie rzeczy mogła sama się oddalić, bo już nie ograniczał jej w żaden sposób.Anonymous - 2016-10-14, 19:37 Jeszcze nim zdążyła zareagować, poczuła jak ręka wygina się pod bolesnym, nienaturalnym kątem wywołując siny dyskomfort w okolicach nadgarstka i łokcia. Miała wrażenie, że za chwilę wyrwie jej kości ze stawów i chociaż bardzo starała się nie okazywać emocji, syknęła krótko. Niemal wbrew sobie podniosła wzrok wprost w jego tęczówki, w ostatnim momencie powstrzymując się od dosadnego komentarza, który mógłby tylko pogorszyć jej położenie. Na szczęście nie trwało ono długo, a ból z czasem zamienił się w przyjemne, pełne ulgi odrętwienie.
- Ja pierdolę, ty jesteś jakiś pojebany – syknęła ze złością, kilkakroć składając palce w pięść i prostując je. To nie tak, że była bez winy, ale wyskoki, których się dopuściła zwyczajnie nie powinny być tak silną prowokacją do tego rodzaju aktu agresji. Zawsze bowiem balansowała na krawędzi i wyglądało na to, że tym razem piasek osunął jej się spod nóg.
Nie czekając aż Wayford zrobi to pierwszy, odwróciła się na pięcie i pomaszerowała do swojego pokoju. Nie miała zamiaru dłużej czekać aż jej lokator przestraszy ją naprawdę.Anonymous - 2016-10-15, 20:27 Nie spuszczając wzroku z Octavii, wierzchem dłoni otarł usta, ni stąd ni zowąd czując na nich metaliczny posmak krwi. Prawdopodobnie przeciął lekko wargę, zagryzając na niej zęby zbyt mocno. Odprowadził dwudziestolatkę wzrokiem, nie zamierzając skomentować jej słów. W zasadzie miała rację, jego reakcja być może była przesadzona, ale on sam nie widział w tym niczego złego. Była to normalna odpowiedź na zaczepki pod jego adresem. Lepiej dla Octavii, że przekonała się o tym tak wcześnie, zanim naprawdę zdążyła mu napsuć krwi.
Kiedy zniknęła za drzwiami, Tony oparł się plecami o ścianę i odchylił głowę, uspokajając oddech. Nie ulżyło mu ani trochę, wręcz przeciwnie. Dopiero teraz stał się mocno pobudzony, co przeszkadzało mu w normalnym funkcjonowaniu. Chociaż był środek nocy, nie było mowy o jakimkolwiek śnie, więc brunet oderwał się po chwili od ściany i wrócił do pokoju. Złapał swoją kurtkę, zarzucił ją na siebie i wyszedł z domu, zabierając ze sobą Zgredka na wieczorny spacer. Raczej nie wpływał na niego swoim zachowaniem, bo nie zabrał nawet smyczy, od początku pozwalając psu iść luzem, w swoim tempie. /ztAaren Wayford - 2016-10-16, 22:11 Tuż po krótkiej wymianie sms'ów wsiadła w samochód zarzucając na siebie tylko jakąś cieplejszą bluzę, kurtkę uznała za zbędną, w momencie, gdy poruszała się samochodem od punktu A do punktu B, jakim było tymczasowe mieszkanie Wayforda.
Nie sądziła, że po tygodniu podczas którego całkowicie urwała z nim kontakt, tak bardzo będzie jej go brakowało. Miesiąc w Moskwie był niczym w porównaniu do tego tygodnia, gdzie na własne życzenie próbowała wyprzeć osobę bruneta ze swojego życia. Z marnym skutkiem, to było nierealne o czym dopiero teraz się przekonała.
Nieco zziębnięta i wyraźnie spięta zaistniałymi okolicznościami, nacisnęła niepewnie dzwonek do drzwi po krótkim namyśle. W międzyczasie poprawiła niesforny kosmyk włosów wkładając do za ucho. Potarła lekko swoje ramiona, chcąc choć trochę je ogrzać i nie wyglądać tak marnie w tej nieco przydużej na nią bluzie. Mimo to zarumienione od zimna policzki zdradzały ją całkowicie.Anonymous - 2016-10-16, 22:29 Przez ten tydzień przyczyna milczenia brunetki była Tonemu nieznana i najpewniej błędnie odbierania. Dopiero wraz z wiadomością Aaren wszystko się wyjaśniło, ale nie powiedziałabym, że Tony odczuł związaną z tym ulgę. Przez ten cały czas wielokrotnie powracał myślami do dziewczyny, ale nie miało to najmniejszego wpływu na jego życie. Postanowił jej dać czas... Jak się okazało słusznie, bo wreszcie doczekał się wiadomości. Pewnie sam by to zrobił, gdyby milczenie potrwało jeszcze przez kilka dni, ale tymczasem zrzuciła z niego ten "ciężar".
Otworzył jej drzwi, ale zanim wpuścił do środka, wsparł się o próg blokując przejście. - Dlaczego chodzisz bez kurtki? - Zapytał, marszcząc krótko brwi, jakby w karcącym geście. Po chwili jednak odsunął się i przepuścił brunetkę, by zamknąć za nią drzwi.Aaren Wayford - 2016-10-16, 22:41 Gdy tylko wrota do jaskini Wayforda się otworzył ujrzała tak dobrze znajomą twarz, momentalnie poczuła ulgę oplatającą całe jej ciało. Mięśnie odruchowo się rozluźniły, ale tylko na krótki moment, dreszcz przeszył jej ciało wraz z głosem Tonego, który rozbrzmiał na pustej klatce schodowej.
Cieszyła się, że w końcu może go zobaczyć, skazując sama siebie na rozłąkę z nim nie spodziewała się, że tak źle może to znieść. Tym razem nie było głodzenia się czy picia na umór, po alkohol sięgała w ostateczności. Próbowała funkcjonować normalnie, bez skutku.
- Przyjechałam samochodem, uznałam, że jest zbędna. To był błąd... - odpowiedziała mierząc go wzrokiem, nie musiała mu się wcale z tego tłumaczyć, ale zrobiła to z grzeczności.
Wchodząc do środka poczekała aż brunet zamknie za nimi drzwi, stanęła niedaleko ściany kątem oka wciąż go obserwując. Czuła napięta atmosferę, ale nie chciała aby tak to wyglądało. Zachowywała się w miarę swobodnie ale wciąż miała w głowie to, że powinna wyjaśnić mu przyczynę swojego zachowania.
- Macie ciepło w mieszkaniu.- przyznała choć nie zdjęła bluzy, jeszcze nie zdążyła ogrzać sie wystarczająco.