Shockwave - 2016-10-30, 21:06 Wchodząc na roundpen rozejrzał się będąc wyraźnie zdezorientowany, nie do końca wiedział o co chodzi w tej wycieczce tutaj. Stanął na środku jak wryty spoglądając na Jo, najpierw głośno fukając powąchał ziemię zaraz ruszając energicznym stępem dookoła. Wydarł się basowym rżeniem, a gdy nikt mu nie odpowiedział podszedł do Jo trącając go nosem.
Pogoniony uwiązem ruszył galopem przy okazji strzelając parę baranów z towarzyszącymi im pierdami, po prostu najadł się chłopak. Jonah Wrens - 2016-10-30, 21:18 Uniosłem brew i uśmiechnąłem się kiedy ten zaczął szaleć z tym swoim ,,turbo". Nie mniej jednak zachęcałem go dalej do rozruszania zastanych kości, coby mieć podłoże na kolejny trening. W końcu nie zamierzałem wsiadać na tą cykającą bombę. Nie chciało mi się bawić w szkołę przetrwania, stąd pomysł na wybieganie siwka. Dlatego też nie odpuszczałem mu, ganiając go po całym okólniku.Shockwave - 2016-10-30, 21:22 Spieprzał, a raczej udawał, że spieprza przed Jo, w każdym razie wyśmienicie się bawił sadząc soczyste barany, oddając z zadu i galopując na pełnej petardzie. W pewnym momencie nafukany zatrzymał się na środku rozejrzał wokół i ruszył pełnym galopem na ścianę tuż przed nią wyhamowując i efektownie stając dęba. Zagrzebał przodami w powietrzu przy czym lądując znów zerwał się do galopu, z którego przeszedł do efektownego kłusa w którym wysoko zaczął unosić kończyny z efektem zawieszenia. Popisywał się chłopak. Jonah Wrens - 2016-10-30, 21:37 Patrzyłem na te jego popisy, musząc się jednak odsunąć gdy geniusz zatrzymał się przy mnie. Westchnąłem krótko i machnąłem uwiązem w jego kierunku, zachęcając go do ruchu dalej tym jakże efektownym kłusem.
-Dalej mordko, rusz dupę.
Odezwałem się do niego, po chwili cmokając krótko by utrzymał tempo. Jeżeli przyśpieszał, zwalniałem go do kłusa. Nawet gdybym został przez niego zmuszony na bardziej ,,agresywne" zatrzymanie, to jest wręcz wbiegnięcie przed niego. Lub te słynne zagradzanie drogi uwiązem z jednej i z drugiej strony, aż wreszcie siwy by stanął w miejscu. Tak czy inaczej chciałem żeby zaczął mnie trochę słuchać, chcąc wykorzystać sytuację jako dobry sposób na lonżowanie.Shockwave - 2016-10-30, 21:45 Wyciągając krok jeszcze bardziej zaczął szybciej kłusować, na cmokanie przeszedł do galopu na parę kroków po których znów został zwolniony do kłusa. Poruszał się sprężyście i z taką lekkością, że mogła wydawać się ona nieprawdopodobna u tak masywnie zbudowanego konia.
Zdyszany parskał głośno, a cielsko powoli zaczynało parować pod ciepłą derką, niemniej jednak miał w sobie tyle energii, że mógłby całą noc biegać po roundpenie.Jonah Wrens - 2016-10-30, 21:55 Wolałem mu już tej derki nie ściągać, żeby dzieciątka nie przewiało, stąd latał w ubranku. Nie mniej jednak miło mi się patrzyło na to, jak się poruszał co tylko mnie uświadamiało w fakcie, że powinniśmy śmigać też ujeżdżenie. Czas się trochę uelastycznić, a nie tylko skoki i skoki.
-Zwooolnij, do stępa.
Uniosłem lewą ręką, sygnalizując mu niejaką blokadę z przodu. Czyli w najprostszym przekazie miał zwolnić. Bo gdybym miał bat w lewym ręku, to właśnie miałby działanie hamujące dla siwego. Poczekałem, aż się uspokoi i troszeczkę ochłonie, a przy okazji sprawdziłem czy do mnie podejdzie, gdy wyciągnąłem rękę i zawołałem go do siebie.Shockwave - 2016-10-30, 22:16 Nie pamiętasz jak ostatnio skończyła się przygoda z ujeżdżeniem? Przecież płotki gryzą!
Niosąc wysoko głowę napiął grzebień masywnego szyjska nie zapominając o ogierzeniu się, co prawda tylko Jo mógłby robić tutaj za panienkę, no ale...
Przeszedł do stępa niemal od razu respektując sygnał wydany ręką, stępował obszernie spuszczając nisko łeb do samej ziemi znów wydając z siebie charakterystyczne fuczenie przez rozdęte nozdrza. W pewnym momencie zatrzymał się patrząc Jo prosto w oczy, podszedł do niego i tycnął go nosem w policzek po czym oddalił się parę metrów i zaczął grzebać przodem w kwarcu jednocześnie szykując się do tarzanka.Jonah Wrens - 2016-10-30, 22:46 No tak, bo tak bardzo przypominam "panienkę".
Zmarszczyłem czoło, gdy ten mnie tak dotknął i sobie poszedł. A jakiś numer, albo coś? Tak bez śladu chciał odejść? Widząc, że przymierza się do tarzania, od razu wystartowałem w jego stronę, wymachując uwiązem jak jakimś kołowrotkiem w stronę zadu siwego.
-Nie Shock! Nie! Masz nową derkę!
Rzucałem hasłami po drodzę, w razie potrzeby nawet uderzając w te zadzisze uwiązem, byleby dzieciak dalej się ruszył. Po tym wymagałem od niego kłusa, żeby się pączek trochę rozruszał.Shockwave - 2016-10-30, 22:54 Hahaha
Spłoszył się natychmiast startując niczym torpeda, silne mięsnie zadu wyraźnie zaznaczyły się pod derką, która mocno załopotała, gdy ogier ruszył gwałtownie. Spłoszony spojrzał na Jo zszokowany. "Pojebało Cię czy co?"
Potrząsnął łbem znów prezentując efektowne kłusy podczas których furczał głośno niosąc ogon wysoko uniesiony w pięknym białym wachlarzu. Bystre czarne ślepska obserwowały uważnie właściciela, któremu chyba
O D P I E R D O L I Ł O !Jonah Wrens - 2016-10-30, 23:07 Skoro zadziałało, to było skuteczne.
Wracając na środek, nieco się uspokoiłem, stając luźniej. To również miał być większy komfort dla siwego, skoro nie chodziłem za nim i nie ganiałem go jak oszalały. Dałem mu trochę wytchnienia, jedynie wymagając kłusa. Swoją drogą, teraz to on wyglądał jak panienka i do tego puszczalska, bo pokazywał dupę!
Skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej i zacząłem chodzić po mniejszym kole za siwym, chcąc utrzymać u niego ten kłus.Shockwave - 2016-10-30, 23:13 Na zawał zejdzie biedak.
Ja Ci dam panienkę, zaraz Ci wyjadę z bańki! Poza tym poza dupą to coś mu się dynda pomiędzy nogami, w dodatku ma większe niż Twoje! I am the BOSS!
Kłusował dalej i Jo nie musiał go specjalnie poganiać, rozfukany sam się nakręcał i wcale nie zamierzał się uspokajać. Powoli zaczynało mu się to nudzić więc spoglądając na Jo wyczekiwał momentu, w którym będzie mógł samodzielnie zmienić stronę lub też spróbować narzucić mężczyźnie swoje warunki.Jonah Wrens - 2016-10-30, 23:45 Zaraz te kulki straci i nie będzie miało co wisieć, chyba że pusty wór. BUJA.
Przyglądałem mu się uważnie, aż do momentu gdy ten faktycznie zaczął poświęcać mi za dużo uwagi. Czyli się nudził, a mnie po prostu wciągało patrzenie na niego. Ot takie zboczenie. Wychodząc mu naprzeciw, wystawiłem lewą rękę, żeby zagrodzić mu drogę i faktycznie, prosiłem o zmianę kierunku.
-Zmiana Shock.
Odezwałem się w miarę spokojnie, ale głośniej żeby wiedział, że to dalej jest komenda. Dopiero odpuściłem i wróciłem na środek kiedy faktycznie zaczął poruszać się na prawo.Shockwave - 2016-10-30, 23:51 Zaraz to Jess zamiast tabletek anty będzie łykała witaminkę C, BUJA.
Pewnie ku zaskoczeniu Jo zatrzymał się, ale nie zmienił kierunku. Uciekł mu sprzed nosa ruszając pełnym galopem przed siebie. Znów zebrało mu się na barany, dzikie kwiki i wymachiwanie zadem w powietrze. Całkowicie stracił zainteresowanie brunetem zaczynając się po prostu wydurniać. Dopiero, gdy spuścił ponownie z siebie parę przeszedł do kłusa niosąc nisko łeb i rozluźniając przy tym szyjsko. Plecki oraz zad ładnie pracowały wprawiając w ruch mięśnie grzbietu.Jonah Wrens - 2016-10-30, 23:55 Już powodzenia, zobaczymy kto pierwszy wyląduje bezpłodny. ;*
Oho, nie ma takiej opcji. Dziki szeryf mi się załączył i nie zamierzałem mu odpuścić. Musiałem się przy tym sporo nagimnastykować i pobiegać, zagradzając mu drogę i ponownie grożąc uwiązem, który gdzieś tam się kręcił. Chciałem zmianę kierunku, więc musiałem siwego do tego zmusić, skoro sam tego nie chciał. Ot od nowa uczyłem go szacunku do siebie, a może bardziej do mojego zdania. Zresztą to mi się przyda na parkurze, w ważnych i stresujących momentach. Dlatego cały czas wychodziłem mu naprzeciw, blokując przejście dalej na lewo. Jeżeli zmienił kierunek, to mu odpuściłem.Shockwave - 2016-10-31, 00:00 Spokojnie Shock ma ząbki, może odgryźć to i owo.
Gdy wyskoczył przed nim niczym strażnik z teksasu Shock przysiadł na zadzie zaraz unosząc przody w górę. Na samym początku miał tylko przysiąść, ale wspiął się wysoko stając efektownego dęba, który przy jego wzroście musiał robić wrażenie. Opadając na ziemię podrzucił nerwowo łbem kładąc po sobie uszy, zaczął się przy tym cofać i dopiero pogoniony do ruchu naprzód i skierowany w odpowiednią stronę ruszył galopem brykając i przy okazji robiąc lotne. Po zaledwie kilku okrążeniach zatrzymał się przy ścianie mierząc mężczyznę wzrokiem.
Fuknął nadymając klatkę piersiową i głośno wypuszczając powietrze przez rozdęte chrapy.