To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Scho Can Do - 2016-05-07, 19:58

Gr. 4


No ma ma i to całkiem spory, rzekłabym. Na poklepanie po szyi, podrzucił łbem do góry. Był podekscytowany, ale jednocześnie nieco zirytowany. Nie wiedział co się dzieje, po co tu są i co będą robić dalej. Nie no, najwyżej wpadną do jeziora, albo rozbiją się na drzewie. Koń nieco się szarpał, chcąc koniecznie przyspieszyć, albo w ogóle pobiec. Jednak kobieta, stanowczo mu to utrudniała, co za baba ! Startował już w kilku i całkiem nieźle mu to szło, albo treningowych, albo takich na serio. Na widok Fran i wałacha, którzy się z nimi zrównali, ogier łypnął na nich wzrokiem, prychając wrogo, w ich kierunku.

Stradivarius - 2016-05-07, 20:02

Stradivarius od południa stał przy drzwiczkach boksu, wyglądając z zaciekawieniem na korytarz. Coś ewidentnie się działo, a on musiał odkryć, co! Kolejne konie opuszczały swe boksy, zaraz ginąc za drzwiami stajni. Wyglądały zbyt zwyczajnie, więc zawody odpadały. Może to grupowy teren? Już raz miał przyjemność wziąć w takim udział, a nawet prowadził. Byłoby świetnie, gdyby do niego też ktoś zajrzał. Mijał czas, a żaden samotny jeździec się nie zgłosił, więc Stradi tracił już powoli zainteresowanie. Właśnie wtedy zauważył Harleya <3 Przywitał właściciela basowym rżeniem, a kiedy tylko wystarczająco się zbliżył wetknął mu chrapki w dłoń. Tak bardzo go kocha!
Wyprowadzony z boksu zachowywał się niczym aniołek, posłusznie podążając za masztalerzem. Po przekroczeniu progu budynku wreszcie poznał odpowiedź na swoje pytanie. Jednak teren! Obecne na miejscu zbiórki konie zmierzył uważnym spojrzeniem. Przyjaźnie trącił Harłaka w ramię.
- Ale super, stary! Wiedziałem, że można na ciebie liczyć! - powiedział bardziej do siebie, bowiem ludzie nie rozumieli koni. A szkoda, bo miałby im dużo do przekazania.
Zbliżyli się do dwójki osób, które mało go obchodziły. Skupił się na siwym ogierze i niskiej (przynajmniej w porównaniu do hanowera) klaczce.
- Stradivarius - przedstawił się krótko.
Przecinając ogonem powietrze, obserwował tę dwójkę. Jedno ucho skierował ku Harleyowi, w razie, gdyby tamten czegoś chciał.

Leon - 2016-05-07, 20:05

Gr. 3


Na szczęście WM, chyba miał dziś dobry dzień, a tłumy ludzi na koniach, nie robiły na nim większego wrażenia. Chwała bogu ! Poklepał siwego po masywnej szyi, chwaląc go tym samym, za dobre zachowanie. Miał nadzieje, że dwa ogiery koło siebie, to nie będzie zły pomysł. O tam, że młodszy, to gorszy? :lol2:
-Miło poznać, chyba na razie jesteśmy sami w grupię. Może jedźmy na przód, ale wolno, co by w razie co nas dogonili. - odparł do faceta, podając mu dłoń, kiedy się zrównali. Sugerując mu jednocześnie, dobre rozwiązanie dla całej grupy. W końcu nie mogą zostawić innych na końcu, albo w ogóle kij wie gdzie.

Daiquiri - 2016-05-07, 20:05

W dniu rajdu podekscytowanie ogiera sięgało zenitu. Nie miał pojęcia, co było powodem, dla którego ludzie tak tłumnie zgromadzili się w stajni, ale ogólnie panujące zamieszanie nakazywało mu pozostać w trybie ciągłej czujności. Niebawem również padł "ofiarą", niespodziewane zabrany przez Alexandra. Nie oponował ani przed wyjściem z boksu, ani przy całym procesie czyszczenia oraz siodłania, chociaż nie można powiedzieć, żeby zwracał szczególną uwagę na mężczyznę. Stale śledził wzrokiem inne konie, lawirując uszami we wszystkie strony i wyraźnie się niepokojąc.
Pod siodłem jego zachowanie nie różniło się wiele - cała sytuacja zdawała się mieć na niego stosunkowo negatywny wpływ. Osadzony gdzieś w środku zastępu zachowywał jednak spokój, nie próbując przejąć dowodzenia. W momencie zrównania się z jednym koniem, łypnął nań ślepiem, całą szyję wyginając w rogal i głośno furkocząc przy tym chrapami. Na jeźdźca wciąż zwracał najmniejszą uwagę, ale póki co nie stwarzało to żadnego zagrożenia, bo Dai nie wyglądał na zainteresowanego ewentualnym wyskoczeniem do przodu.

Windsor - 2016-05-07, 20:11

Hayley napisał/a:

...


Grupa 1

Windsorowi zdawało się nie robić różnicy to, że został pominięty przez swoją właścicielkę i oddany w ręce osoby, o której nic nie wiedział. Grzecznie udał się z Hayley na myjkę, gdzie wykazał się olbrzymią cierpliwością, dając dziewczynie tyle czasu, ile potrzebowała na spokojne oporządzenie konia. Wałach w tym czasie stał z odciążoną, lewą tylną nogą i jedynie nasłuchiwał tego, co działo się dookoła. Przyzwyczajony do harmideru towarzyszącego zawodom, dzisiaj nie miał najmniejszego problemu z tym, aby zachowywać się grzecznie. Właśnie dlatego był idealnym koniem dla początkującego jeźdźca.
Chociaż nigdy nie miał w nawyku jazdy za ogonem, to pokornie wszedł za drugiego konia. Wszystko wykonywał z grubsza mechanicznie, czując, że Hayley nie należy do zbyt pewnych osób, co naturalnie wynikało z jej niewielkiego doświadczenia. Dlatego też szedł wpatrzony w konia przed sobą, wszystko inne mając głęboko gdzieś.

Delfinek - 2016-05-07, 20:19

Grupa 4

Spojrzała na młodą koleżankę z grupy po czym uśmiechnęła się miło i odpowiedziała.
-Cześć! Jestem Delph-uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Nie lubiła gdy ludzie zwracali się do niej per ,,Pani'' czy w jakiś... poważny sposób. Była młoda, młodo się czuła i wyglądała.
Dziewczynę obok widziała po raz pierwszy, ale właściwie od razu wyczuła, że jest godną towarzyszką podróży. Choćby ten niepewny ton, i fakt, że postanowiła się jako pierwsza odezwać spowodował, że Delph od razu paja do niej empatią i zadowoleniem.
Co do Scho, no cóż. Delph mu dużo do popisania się nie dała. Cały czas jedzie na napiętej, silnej wodzy i kompletnie nie korzysta z pomocy do poganiania. Bo po co, skoro ten ogier to i tak chodząca torpeda z bombą atomową w zadku? Właściwie takie zachowanie jej nawet zbytnio nie przeszkadzało. Trzymała się mocno, ręce miała silne a do skakania, prychania i przyśpieszania jest przyzwyczajona, cóż więc jej pozostało niż jechać tak jak zaczęła na początku i poznać rudą towarzyszkę na wałachu bliżej?

Aiden Craven - 2016-05-07, 20:23

1

Aidenowi przyszło jechać na samym końcu zastępu, co nie miało dla niego większego znaczenia, głównie dlatego, że niemal całą jego uwagę pochłonął dosiadany przezeń kucyk. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Aiden na co dzień jeździł na koniach znacznie wyższych, w dodatku w wyścigowym rzędzie, dlatego drobiący chód kucyka i normalne, klasyczne siodło było dla blondyna TAK DZIWNE, że nie potrafił powstrzymać śmiechu.
Wodze trzymał na kontakcie, w siodle natomiast nie potrafił porządnie usiąść mimo starań. Nie zwracając większej uwagi na zachowanie Lorda, skupił się na towarzystwie swoich znajomych, już teraz z niecierpliwością wyczekując dotarcia na miejsce gdzie miało się... dziać 8-)

Anonymous - 2016-05-07, 20:35

1

Bycie na samym, szarym końcu nie przypadło kucykowi do gustu, więc gonił za resztą jak tylko mógł. Musiał wyglądać przy tym przezabawnie, co wyjaśniłoby mu dlaczego dosiadający go chłopak się śmieje. Grzywka zasłaniała mu trochę widok, więc co jakiś czas podrzucał głową, by ją trochę odgarnąć. Swoją drogą dawno nikogo na sobie nie woził, tyle dobrego, że nie przyszło mu wozić na sobie jakiegoś tłuściocha bo zafundowałby mu szybką wysiadkę. Idąc cały czas na kontakcie patrzył spod grzywki na konia przed sobą i może ze złośliwości, czy ze zwykłej chęci przyspieszenia przechodził do szybszego chodu w jego stronach nazywanego töltem. Jeśli chłopak myślał, że samo drobienie jest zabawne to ciekawe co powie na to. W międzyczasie kucyk strzygł uszami i nieco rozglądał się po okolicy, choć bardziej skupiony pozostawał na tym, żeby nie zgubić ogona konia idącego przed nim.

Jessie - 2016-05-07, 20:35

Praktycznie nie zwracała uwagi na stulone uszy Truskawki. Można rzec, że była do tego przyzwyczajona, dlatego nikogo nie powinno dziwić, że obchodziła się z beztroską. Chwilowo puściła klaczy wodze, pilnując jej wyłącznie dosiadem. Wykorzystała tę chwilę na założenie kamery GoPro na kask, z którą zamierzała chodzić przez cały rajd. Po włączeniu urządzenia z powrotem wzięła wodze do rąk, ale zaraz obróciła się w stronę swoich znajomych. Mając za plecami Mię, wykorzystała okazję do nakręcenia pierwszej sceny.
- Mia, uśmiechnij się! :lol2: - Zawołała, palcem krótko wskazując na kamerę uczepioną kasku. Kolejno wystąpiła na moment z zastępu, aby nakręcić resztę grupy, a następnie zrównała się z Mią i Hayley.
- Widziałaś Tonego, Hayley? Jedzie niedaleko za nami - zwróciła się do blondynki, a napotkawszy zaciekawione spojrzenie Mii zrozumiała, że jej również nie był obcy brunet. Dlatego zrównała się z nią i jakby nigdy nic, nawiązała rozmowę na temat Tonego, musząc się przecież podzielić z Mią gorącymi newsami!
- Znasz Tonego? Nie uwierzysz, czego się ostatnio dowiedziałyśmy z Hay! Powiedziałabyś, że to gej? Nie? Ale nim jest! - podzieliła się z Mią tymi informacjami bez żadnego skrępowania, nawet nie zwracając uwagi na to, że kamera wszystko rejestrowała :lol2: Jess jednak wciąż nie mogła się otrząsnąć z tego szoku, przez co wszystkie jej przyjaciółki (i Aiden! :lol2: ) musiały się o tym dowiedzieć.

Anonymous - 2016-05-07, 21:03

Rajd był dla niego ciekawą opcją tylko pod kątem integracji, która miała mieć miejsce nad jeziorem, u celu podróży. Z początku bardzo podobał mu się ten pomysł, ale w dniu rajdu z trudem ukrywał rozdrażnienie wywołane wszechobecnym chaosem. Do stajni przyjechał autem, zabierając oczywiście ze sobą Aaren, której wskazał konia, jakiego mogła wziąć na rajd. Jako, że była osobą spoza stajni, Tony musiał pełnić nad nią niejaki nadzór. Pamiętał jednak, że kiedyś jeździła, dlatego bez obaw zostawił ją samą z Lockhardem, a sam udał się do boksu ISB. Z mniejszym lub większym trudem oporządził klacz, która zapewne nie była szczególnie zadowolona z tego, że została obładowana sakwami oraz z tego, że miała do czynienia z zupełnie obcym człowiekiem. Mimo to Wayford nie wyglądał na przejętego i wsiadł na konia przed stajnią, odnajdując w tłumie Harley'a. Po drodze zauważył też parę znajomych twarzy, z którymi przywitał się poprzez krótki uśmiech, ale wypatrzył również ojca, na którego obecność zareagował głośnym westchnieniem. W każdym razie, znajdując się w pobliżu Harley'a i czekając na Aaren, przywitał się z przyjacielem, nie znajdując jednak czasu na rozmowę. Musiał bowiem jak najszybciej dogadać się z Bad, co pewnie nie było prostym zadaniem. Prawdopodobnie drażnił ją dosłownie wszystkim, ale chociaż w jednym miał przewagę - nie bał się nawet najbardziej wrogich reakcji, cierpliwie znosząc humory klaczy. Może i nie posiadał najlepszych technicznych umiejętności, ale był silny i dobrze trzymał się w siodle, przez co wysadzenie go nie było takie proste >3
Hayley - 2016-05-07, 21:20

Po kilku chwilach stępa, uspokoiła się już zauważywszy, że teren na koniu nie robi żadnego wrażenia. Zadowolona z takiego obrotu sprawy, delikatnie poklepała jego szyję mówiąc coś cichutko, do momentu w którym nie zauważyła jak Jessie zjeżdża bardziej na bok, zaczynając mówić coś o Tonym.
- Nie! – zakomunikowała, choć jakby mechanicznie wyczuliła się na wszystkie słowa, czując jak na dotychczas bladą twarz, znów wkracza pokaźny, gorący rumieniec. Zapomniała wszak wcześniej zakomunikować przyjaciółce, że Tony nie jest gejem! Co więcej Jess zamierzała puścić tę plotkę w świat, do czego Hayley nie mogła dopuścić. Między innymi dlatego, kiedy tylko dziewczyna odwróciła się w stronę blondynki, mogła ujrzeć morderczy wyraz twarzy i coś na rodzaj determinacji w oczach.
- Jeeeesie... bo ja sprawdzałam... on nie jest gejem! – Wykrzyknęła, nawet nie zwracając uwagi na to, że cała ich piątka mogła bez problemu te słowa usłyszeć. Zresztą, to przecież było tylko sprostowanie, toteż nie krępowała się tak bardzo jak w przypadku, w którym Mia miałaby uwierzyć, że Tony to jednak homoseksualista.

Gerard Wayford - 2016-05-07, 21:22

7

Przygotowanie Casella do rajdu nie zajęło Gerardowi wiele czasu. Wyczyścił wałacha w boksie, w tym samym miejscu również go siodłając i po raz pierwszy decydując się na zarzucenie na koński grzbiet siodła westowego. Była to zdecydowanie wygodniejsza opcja niż ciśnięcie się w klasycznym siodle, a poza tym czterdziestolatek postanowił się nieco "przebranżować". Western pasował do jego wizerunku znacznie bardziej niż klasyczne jeździectwo, czemu chyba dał najlepszy przykład tuż po tym, jak dosiadł wałacha przed stajnią. Wiedząc, że nie musi się obawiać nieoczekiwanych akcji z jego strony (przynajmniej na tym etapie), postanowił zapalić papierosa. Zaciągając się głęboko dymem, udał się stępem w pobliże swojej grupy. Znał w niej tylko Vivianne, dlatego tuż po tym, jak przywitał się ze wszystkimi, również się przedstawił. Wkrótce wszyscy ruszyli w teren, póki co spokojnym stępem. Siedząc luźno w głębokim, miękkim siedzisku mógł się prawdzie zrelaksować, w jednej dłoni wciąż trzymając zapalonego papierosa, a w drugiej wodze, luźno wiszące.

Strawberry Wine - 2016-05-07, 21:24

Szła stępem względnie spokojnie, cały czas mocno niezadowolona, ignorując jeszcze puszczenie wodzy przez dziewczynę. Ciężko powiedzieć czy tego nie zauważyła, czy po prostu nie poirytowała się jeszcze tak bardzo, ale w momencie, w którym właścicielka odwróciła się w stronę reszty grupy, wściekłość kuca sięgnęła zenitu. Jeszcze chwilę szła względnie spokojnie (dając Jess wygłosić swoje opinie), ale zaraz po chwili spięła się cała, by wystrzelić galopem i w jednej sekundzie schylić łeb między nogi, podbijając zadem. Wygięła przy tym ciało bardzo mocno, gwałtownie robiąc jeden mały krok w bok, by siła dośrodkowa dosłownie ściągnęła dziewczynę z siodła. Zarzuciła wówczas łbem niezadowolona, ruszając parę kroków kłusem i z zamiarem wrócenia do boksu, radośnie puściła się galopem w stronę stajni. Uznajmy jednak, że została złapana bądź też w wypadku, w którym amazonka nie spadła, kobyła mocno niezadowolona ruszyła przed siebie, cały czas próbując wyrwać się do przodu, bądź odskoczyć na bok. Przytrzymywana bardzo powoli też kłusowała, niemal w miejscu drobiąc nogami i co rusz delikatnie podbijając zadem.
Mia - 2016-05-07, 21:55

....Stępowała tuż za Jessie obok Hayley z Windsorem, ciesząc się z faktu, że Capri nie ekscytowała się tak tym terenem. Pozwalała jej praktycznie na wszystko, wymagając tylko aktywnego stępa w odpowiedniej odległości za kucynką prowadzącej. Mimo to nie ignorowała jej, poświęcając jej całą swoją uwagę do momentu, w którym Jess odwróciła się do niej z głupim uśmieszkiem na twarzy. Dwudziestolatka szybko dostrzegła kamerę na jej kasku, przewracając teatralnie oczami.
....- Lepiej uważaj na swojego kuca, bo ci zaraz spierdoli - powiedziała wesołym tonem, jednocześnie zbierając nieco wodze, kiedy tylko brunetka zrównała się z nimi. Wolała mieć większą kontrolę nad swoją kobyłką, dalej nie będąc pewną, czy ta przypadkiem nie odpierdoli czegoś nieoczekiwanie.
....Słysząc znajome imię Tonego, spojrzała na dwudziestolatkę z nieukrywanym zaciekawieniem. Rzeczywiście wcześniej gdzieś widziała mężczyznę, ale nie zwróciła na to większej uwagi. Traktowała go tylko i wyłącznie jako dalekiego znajomego, ale mimo to zainteresował ją temat z nim związany.
....- Pierdolisz - zaśmiała się, nie umiejąc wyobrazić go sobie oprowadzającego się z innym facetem. Prędzej Dylana wzięłaby za homosia niż jego, ale najwidoczniej dobrze to ukrywał. Jednak reakcja Hayley zaprzeczyła słowom Jessie, na co Alight uniosła lekko brew. - Sprawdzałaś, powiadasz? To, że się z nim przespałaś dalej może oznaczać, że woli chłopców - Jej głos oczywiście był przepełniony sarkazmem, bo nie chciała urazić przyjaciółki (omg, w końcu to napisałam! :lol2: ).
....Już miała coś dodać, kiedy Strawberry nieoczekiwanie zagalopowała, zostawiając wszystkich w tyle. Zdezorientowana Mia nie zdążyła zareagować, kiedy czterolatka zrzuciła z siebie jeźdźca. Wbrew pozorom nie przestraszyła jej ta sytuacja. Zamiast niepotrzebnie panikować, kłusem podjechała do tych dwóch sierot, nie potrafiąc opanować śmiechu.
....- Mówiłam - zaśmiała się, a kiedy była wystarczająco blisko zwolniła do stępa, obserwując z boku wyczyny kuca. Przynajmniej upadek nie był tak bolesny niż z dużego konia :lol2: .

Friskey Whiskey - 2016-05-07, 21:59

Vivianne Feron napisał/a:
...


Grupa 7
Strzygąc uszami na prawo i lewo, rozglądał się zainteresowany rumorem w stajni. Dopiero obecność Viviane sprawiła, że ciekawsko wyglądający z boksu łeb zainteresował się jej osobą. Ochoczo opuszczając boks schrupał pomarańczową marchewę ze smakiem jednocześnie uważnie przyglądając się wszystkim koniom i jeźdźcom, którzy szykowali się na rajd. Stał grzecznie i bezproblemowo dał się czyścić, czasem tylko zbyt mocno się podniecając na widok tych wszystkich kobyłek, zdarzyło mu się głośno zarżeć.
Przed stajnią jak i w grupie innych koni zachowywał spokój, jedynie rezolutnie się rozglądając i nieco niecierpliwie grzebiąc nogą o wybrukowany kostką dziedziniec.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group