To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Siłownia

Jonah Wrens - 2016-05-08, 23:59

-Słuchaj z naszej dwójki ja jestem groźniejszy. Więc na siłę niczego nie wskórasz.
Odparłem całkiem spokojnie w stosunku do czynności którą wykonywałem. Oczywistym było to, że przestałem tłuc w worek, gdy Lor go złapała. Raczej nie chciałem jeszcze jej mieć na sumieniu, chyba że interesowała ją prywatna huśtawka.
-Czyli po treningu stawiam whisky?
Zerknąłem na nią, gdy oddalała się do wypatrzonego przyrządu. Nie zamierzałem za nią chodzić, mogłem dyskutować na odległość, a nawet milczeć, byle tylko odetchnąć.
Jednak gdy brunetka odchodziła, żeby pobawić się w wioślarkę, miałem okazję żeby się jej przyjrzeć. Na pierwszy rzut oka niespecjalnie zauważyłem zmiany w jej wyglądzie. To nie był dobry dzień na wzajemne przyglądanie się sobie, przynajmniej nie w moim wykonaniu. Tak czy inaczej zacisnąłem szczękę uwydatniając mięśnie na polikach.
-Jeśli chcesz to nauczę Cie podstaw, lepsze uczucie kiedy możesz śmiało walnąć.
Zerknąłem już przez ramię na znajomą, po czym wróciłem do swoich prostych. Coraz szybciej i mocniej uderzając w worek, zacząłem po lewym, prawym i lewym prostym wrzucać naprzemiennie kopniaki. Albo niski z piszczela, starając się uniknąć typowo piłkarskiego kopnięcia, albo typowy kop w stylu "z buta wjeżdżam". Zdecydowanie nie wyglądałem zbyt przyjaźnie.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 00:07

- Ale ja się wcale Ciebie nie boję Panie groźny.- unosząc dumnie podbródek spojrzała mu w ślepia nie dajac za wygraną i będąc równie uparta jak on.
- Whisky albo coś jeszcze mocniejszego.- alkohol był doskonałym sposobem na odcięcie się od wszechogarniającego ją gówna w jakim się znalazła. Traciła powoli chęci do wszystkiego, nawet do tej marnej egyzstencji. Od jakiegoś miesiąca siedziała nieustannie w Eastbourne, nie przyjmując nawet żadnych zleceń na zdjęcia, które do tej pory także były sposobem ucieczki od problemów. Nie tylko zdrowie ale i brak twórczej wpływały na jej niechęć do wszystiego co było związane z pracą.
-Gdybym mogła walnąć samą siebie, byłabym najbardziej usatysfakcjonowana.- przyznała wprawiając mięśnie w ruch, itensywnie ćwicząć i nie dając sobie chwili wytchnienia. Pragnęła zajechać się totalnie, tak jak ostatnio to robiła, dając upust rozgoryczeniu i cisnącym się do oczu łzom.
Oddychajac szybko, naciągała drążek ku sobie, jednocześnie wypychając się nogami do tyłu i wracając z powrotem, do przodu. Powtarzając taką kombinację non stop.

Jonah Wrens - 2016-05-09, 00:19

Jedynie uśmiechnąłem się pod nosem na jej wzmiankę, nic więcej.
-To umówmy się tak, że ja piję whisky, a Ty sobie wybierzesz co chcesz.
Jak miałem czymś się napić to jedynie tym złotkiem. Nie chodziło tu o klasę czy coś, po prostu uwielbiałem ten smak, a nie miałem zbyt wielu okazji do picia z kimś. Bo piwo w samotności się wypije, ale nie whisky. Szkoda alkoholu. Mniejsza o to.
Gdy Lor odezwała się ponownie, na chwilę przestałem tłuc worek, chwyciłem go i zatrzymałem.
-Zaproponowałbym, że Ci to ułatwię ale nie bije kobiet.
Objąłem worek, przytulając go do siebie, tylko po to żeby uspokoić oddech. Już czułem jak zaczynam się powoli gotować od wysiłku, a to miał być dopiero początek.
-Nie jesteś czasami zbyt surowa dla siebie?
Odezwałem się, opierając czoło o swojego towarzysza broni. Wziąłem kilka głębokich wdechów i kontynuowałem swoją salwę prostych, dorzucając tym razem naprzemiennie lewy i prawy sierpowy. Po raz kolejny korzystając z nogi jak ze sprężyny. Tyle, że tym razem po każdej serii musiałem łapać worek i go zatrzymywać.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 00:33

- Nie no whisky nie pogardzę, doskonale o tym wiesz, tym bardziej jeśli mam jej konesera jako kompana do picia.- akurat Jo jak nikt inny znał się na bursztynowej whisky, ktora miała wielu swoich zwolenników, choć nie było to obszerne grono.
- Pieprzony dżentelmen.- uśmiechnęła się momwolnie pozwalając na żart w takim, a nie innym wydaniu xD. Oczywiście doceniała fakt, że nie tykał kobiet, każdy normalny facet raczej ich bronił niż okładał je pięściami.
- Nie interesuj się Jo i zajmij sobą.- jej chwiloy przebysłyk dobrego nastroju znikł równie szybko jak się pojawił, nastawiając z powrotem brunetkę sceptycznie do otoczenia jak i nadchodzących uwag ze stony Jo. Wiosłowała nadal, czując na na jej ciele wstępują kropleki potu, miała już za sobą prawie trzysta przepłyniętych metórw i wciąż nie zamierzała przestać. Pragnąc całkowicie wyładować z siebie emocje i pozbyć się uczucia bezsilności, które nieustannie zaciskało na jej psychice swoje macki.

Jonah Wrens - 2016-05-09, 00:51

-Nie mów tak, bo jeszcze pomyślę że mam słabość do whisky.
Aż się uśmiechnąłem na samą myśl. Oboje siedzieliśmy w tym bagnie i nie raz siedzieliśmy nad butelką, ot tak. Bo była smaczna i niczego więcej nie było potrzeba.
-Muszę to zmienić.
Odparłem, skupiając się już na dalszym maltretowaniu worka. Nie oszczędzając swojego kumpla, co i rusz go "uspokajałem", niechętnie bawiąc się na takim rozbujanym worku.
-Wiesz co mnie wkurwia Lor?
Po odepchnięciu od siebie worka, otarłem ręką pot z czoła i ponownie ustawiłem się, by wykonać kolejną już szybką salwę ciosów. Składających się z prostych i niskiego kopniaka.
-Że przez te ustatkowanie, czuję się kurwa jak dziecko. Brakuje mi jakichś bójek, adrenaliny. Mam wrażenie, że nie jestem facetem przez te jebane uczucia.
Po raz kolejny rozpędzona rękawica zetknęła się z workiem, który mocno się rozkołysał. Nie zatrzymałem go od razu, poprawiając to solidnym kopnięciem.
-Tak to wszystko ma wyglądać czy już coś ze mną jest nie tak?
Niemalże warknąłem, w tym samym momencie uderzając swojego kompana z prawego sierpa.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 01:03

- Masz od dawna tylko sam nie potrafisz przed sobą się do tego przyznać.- czasem wystarczyła tylko butelka, albo aż butelka i przyaciel obok, aby móc zażegnać wszystkie smutki i zmartwienia. Co w przypadu Jo i Lor dawniej zdażało się niemal rutynowo, teraz stanowiąc rzadkość. Niemniej jednak każde z nich potrzebowało tego równie mocno.
- Wszystko można zmienić, niestety nie zawsze zmiany są dobre.- mądrym staje się człowiek dopiero po szkodzie, ucząc się na swoim własnych błędach, których za wszelką cenę powinno się unikać.
- Hmm ?- mruknęła na chwilę zaprzestając wiosłowania i pozwalając ciału odpocząć na te parę minut przed kolejną serią ćwiczeń.
- Brakuje Ci wrażeń ? - zainteresowana jego słowami, powoli rozpoczęła kolejną serię, nieco zwalniając tempa, aby móc porozmawiać na spokojnie z brunetem. - Kochasz ją, tak ? Próbowałeś z nią o tym rozmawiac ? Może po prostu zabija Cię monotonia, a nie uczucia ? - sama nie była w idealnym związku o ile nadal w nim była, zamierzała przyznać się Chrisowi do wszystkiego, będąc w stu procentach pewna, że wiadomość o zdradzie przypieczętuje tylko ich rozstanie, które było w tym wypadku nieuniknione.
Nie chodziło to tylko o upokorzenie i pogardę jakie żywiła wobec samej siebie, ale o strach przed utratą kogoś kogo szczerze kochała. Była na siebie wściekła za to, że zamiast kierowac się rozsadkiem, pokierowala sie uczuciami i uczuciem tesknoty, które zaprowadziło ją na samo dno.
- Uczucia są do dupy. Nawet nie wiesz kiedy co to czujesz obraca się przeciwko Tobie. - westchneła ciężko.

Jonah Wrens - 2016-05-09, 01:19

-Nie wmawiaj mi czegoś, czego nie ma alkoholiku jeden.
Niemalże się zaśmiałem, niestety doskonale sobie zdając sprawę z tego jaka jest prawda. O tyle dobrze, że miałem mnóstwo zajęć i wolne spędzałem w bardziej ambitny sposób niż picie. A czasami chętnie bym to wszystko rzucił i pił codziennie. Ot pokusa, za dar zrozumienia smaku złota. Tak już bywa.
-Moja zmiana akurat by Ci w tym momencie pomogła.
Ponownie przytuliłem się do worka, chwilę odpoczywając. Przez narzucenie sobie bezsensownego tempa od razu podkręciłem wewnątrz temperaturę na maksa, co już odbijało się na tym, że zacząłem się pocić. Nie mniej jednak czułem się trochę lepiej.
-Zdecydowanie.
Odmruknąłem na jej pierwsze pytanie, wracając do powtórki uderzeń od samego początku. Tym razem jednak nie szybkość, a technika stanęła na pierwszym miejscu. Również dlatego, żeby móc porozmawiać na spokojnie i nie zgubić płuc po drodze.
-Zależy mi na niej, ale nawet nie wiem o czym miałbym z nią porozmawiać. Na pewno mnie zrozumie, ale nie wiem czy nie odbierze tego jak jakiś pretekst do wykręcenia się czy coś. Nie znam się na tym.
Zabawne, jak całe życie potrafiło gwałtownie zmienić tor jazdy. Długotrwałe związki się kończyły, inne zaczynały. Rozkwitały bądź usychały. Najgorsze jednak było to, gdy przychodziła niepewność tego, na czym się stoi.
-Do tej pory nie wiem jak mnie usidliła.
Zaśmiałem się pod nosem i przerwałem na chwilę swój trening.
-Nie wierzę w to co usłyszałem. Skoro Ty tak uważasz to musi się coś dziać poważnego.
Krótka przerwa i ponownie zająłem się workiem.
-Słuchaj, albo poznasz się z moim kumplem, albo kończymy zabawę i idziemy się napić.
W momencie gdy mówiłem o owym "kumplu", rękawicą wskazałem worek treningowy. Może nie powie czegoś ciekawego, ale zawsze dał się uderzyć i dzielnie to znosił. Każde emocje.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 16:10

- Ja tylko stwierdzam fakty.- uśmiechnęła się niewinnie, wzruszając przy tym ramionami. O tym, że Jo uwielbia whisky i mógł ją pochłaniać litrami wiedziała nie od dziś.
- Z pewnością, jakbym dostała uroczą śliwę pod okiem, na pewno by mi to pomogło.- zaśmiała się, wiosłując powoli lecz uparcie nie zaprzestając treningu. Mięśnie powoli zaczynały się męczyć, lecz nie był to szczyt wytrzymałości brunetki, która nie rezygnowała z wykonywania ćwiczenia.
- Właśnie widzę.- odpowiedziała z nikłym uśmiechem na ustach, który pojawił się równie szybko jak zniknął. Nie miała zbyt dobrego humoru, co było widoczne na pierwszy rzut oka, niemniej jednak nie chciała, aby odbiło się to na ich rozmowie czy przyjacielskich relacjach.
- O tym co czujesz, na pewno by to zrozumiała. Mówienie o swoich uczuciach jest ważne, stanowi podstawę związku, nie możesz się bać, a tym bardziej przed nią. Skoro Cię kocha to akceptuje wszystkie Twoje wady i zalety.- próbowała mu to jakoś uświadomić, włożyć mu do łba, że skoro Jessie z nim jest to jest nie tylko jego dziewczyną, ale też przyjaciółką, osobą której może się zwierzać i ufać. Niemniej sama była przykładem osoby, której nijak się nie układało, a wręcz rozsypywało w zastraszającym tempie.
- Odpowiednio Cię podeszła.- cieszyła się szczęściem przyjaciela, choć doskonale rozumiała problem z jakim się borykał. Świadoma tego jak bardzo ważna jest dla niego Jess, próbowała wybić mu wszelkie głupoty z głowy, zanim w niej zdążyły zaświtać.
- Spieprzyłam wszystko, ot cała historia.- mruknęła wzdychając ciężko. - Wolę się napić.- przyznała nie mając ochoty okładać worka treningowego.

Jonah Wrens - 2016-05-09, 22:51

Pokręciłem jedynie głową, wiedząc że się z tego nie wymigam. Na moje szczęście praktycznie nikt o tym nie wiedział, więc nie musiałem się tłumaczyć, albo co gorsza wyjaśniać, że nie jestem uzależniony czy coś.
-Co najwyżej mogę Ci kupić śliwkę, chyba że zadowolisz się śliwą u kogoś innego?
Uniosłem kącik ust w delikatnym uśmiechu, już sobie wyobrażając z kimś zwykłą bójkę. Nawet nie zauważyłem kiedy worek zaczął się coraz mocniej kołysać, a ciosy nie ustawały. Dałem się ponieść emocjom, głupim myślom mimo ogólnego zmęczenia, które coraz bardziej dawało się we znaki.
-Nie wiem, nie znam się na tym. I chyba nie chce tego zrozumieć.
Odparłem głośniej, dopiero teraz zatrzymując worek, by oprzeć się o niego. Uspokajałem oddech i przy okazji mięśnie miały okazję do odpoczynku.
Tak na dobrą sprawę nikt nie zdąży wybić mi jakiegoś pomysłu z głowy, a coraz częściej chciałem wpakować się w jakieś tarapaty. Tak dla zasady, żeby wyskoczyć w taki, a nie inny sposób z monotonii. Nikt jednak nie musiał o tym wiedzieć, oprócz mnie.
-To kończ już, ogarniemy się i wyjdziemy. I tak muszę wrócić do siebie, bo nie pomyślałem i nie wziąłem niczego na zmianę. Za szybko chciałem tutaj być.
Uśmiechnąłem się pod nosem i pozwoliłem sobie zrobić serię powtórzeń dwa razy po dwadzieścia. Z tym, że kolejną dwudziestkę uzupełniałem sierpowymi, zamiast kopniakami.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 23:06

- Proponujesz mi, że komuś podbijesz oko na moje życzenie ? - uśmiechnęła się mimowolnie, doceniając te słowa, które padły z ust Jo. Mogła na niego liczyć zawsze, przyjacielem był świetnym i wcale nie dziwiła się Jess, że go usidliła. XD
- Ehhh Jo, Ty się nigdy nie zmienisz.- westchnęła cicho, doskonale wiedząc jaki był brunet, przez tyle lat ich znajomości zdążyła spostrzec, że nie lubił ani nie potrafił rozmawiać o swoich uczuciach, najczęściej znajdując dla nich ujście właśnie w taki sposób jak teraz.
- Ja już skończyłam, to Ty molestujesz ten worek.- spostrzegła zsiadając z przyrządu do ćwiczeń, wprawiając w krótki rozruch zmęczone mięśnie, tylko po to aby nie umierać potem od zakwasów.
Sięgając po butelkę wody, jaką wcześniej zostawiła na ziemi, upiła z niej kilka sporych łyków, wyciągając ją w stronę Jonaszka. - Chcesz ?- spytała zanim wspomniał o wizycie w swoim domu. - Okej mi to nie przeszkadza, ale chyba jedziemy na dwa samochody jak tak.- poprawiając włosy związane w kucyk, przyglądała się dalej tłukącemu worek brunetowi.

Jonah Wrens - 2016-05-09, 23:18

Na chwilę obróciłem się w jej stronę, teatralnie lewą rękę opuszczając przy swoim boku, zaś prawą układając na klatce piersiowej po czym się ukłoniłem. Wraz z momentem, w którym się wyprostowałem na mojej twarzy zagościł łobuzerski uśmieszek.
-Dwa razy nie będziesz musiała powtarzać.
Na następne jej słowa, po prostu wzruszyłem ramionami nie mając niczego do dodania. Taki byłem i takiego trzeba było mnie zaakceptować. Bo akurat ta kwestia nigdy nie miała się zmienić.
-On to lubi.
Zaśmiałem się, wymierzając kolejny cios. Ignorując butelkę wody, skupiłem się na swoim zajęciu coraz szybciej wykonując powtórzenia. Gdy dobiłem do postawionego przed sobą celu, byłem już cały spocony i zgrzany. Nie mniej jednak, jeszcze się bawiłem, uderzając łokciami o worek. Robiłem to jednak zdecydowanie spokojniej, mogąc bardziej swobodnie rozmawiać z Lor.
-Mogę po Ciebie przyjechać, nie ma problemu. Albo wezmę takse, żebyśmy mogli się na spokojnie napić.
Zerknąłem na nią, po czym po raz ostatni uderzyłem z prostego prawego worek i ściągnąłem rękawice, poruszając przy okazji ramionami, by je rozluźnić.
-Albo mam kolejną propozycję. Przyjadę po Ciebie i wpadniesz do mnie. Whiskacza na pewno nam nie zabraknie. No i coś jeszcze innego powinienem mieć w barku. Więc?
Zerknąłem na nią, masując sobie kark.

Lorien Wayford - 2016-05-09, 23:46

- Będę o tym pamietać.- drygnęła niczym dama, podłapując element humorystycznego kłaniania się sobie nawzajem.Jednocześnie wykonala w powietrzu gest, tak jakby trzymała grzebi swojej sukienki.
- Nie wygląda na zadowolonego.- stwierdziła, siadając gdzieś obok treningowego worka, tak by móc bez problemów rozmawiać z wyładowującym się Jo.
- Ostatnia opcja brzmi najrozsądniej, ogarnę się na spokojnie zanim zdążysz po mnie przyjechać. - podejrzewała, że najpewniej po tej alkoholowej imprezie u Jo będzie zmuszona wracać taksówką, lub nocować u przyjaciela, co nie bardzo było jej na rękę mając świadomość tego, że Jessie najpewniej nie byłaby zadowolona z ich wspólnego pijaństwa.
Jeszcze się nie zbierała do domu chcąc ostatecznie omówić pozostałe szczegóły z brunetem, zanim uda się do szatni i weźmie szybki prysznic przed opuszczeniem siłowni.

Jonah Wrens - 2016-05-10, 00:01

Tak na poważnie gdyby chciała komuś dokopać, pewnie śmiało mogłaby się mną posłużyć. Nie miałbym nic przeciwko temu, jednak to już inna historia.
Na jej słowa po prostu machnąłem ręką, nie przejmując się tym zbytnio. W końcu worek to worek. Lepiej tak niż miałbym kogoś dorwać na ulicy.
-No to ile mam Ci dać czasu? Bo ja w sumie musze tylko wziąć prysznic i będę gotowy.
Wzruszyłem ramionami i pozwoliłem sobie na to, żeby lekko oprzeć się o worek.
-O nic się nie martw, do jedzenia coś zamówimy, bo nie chce mi się nic robić. Więc wszystko będzie na miejscu. Także no, zbieraj się i daj mi znać to po Ciebie przyjadę.
Zerknąłem na nią i zebrałem rękawice, będąc już gotowym do wyjścia. Nim to jednak zrobiłem, pożegnałem się z brunetką.
-To czekam na Twój telefon i do zobaczenia.
/zt

Lorien Wayford - 2016-05-10, 00:24

Z pewnością się do niego odezwie jeśli zajdzie taka potrzeba w jej życiu, które w obecnej chwili i tak stanowiło pasmo porażek na każdej płaszczyźnie. Oczywiście, że lepiej jak pobije sobie ten worek i na nim się wyżyje niż jakby miał zaatakować kogoś bezpodstawie na ulicy.
- Pół godziny mi wystarczy, zdążę wrócić do domu i ogarnąć się przed wizytą u Ciebie.- odpowiedziała kierując się powoli w stronę szatni.
- Okej, wezmę ze sobą też jakąś whisky, ostatnio podrożując sporo trafiłam na ciekawy egzemplarz w Szkocji.- przyznała żegnajac się z przyjacielem.
- Do zobaczenia, jesteśmy w kontacie.- biorąc prysznic w szatni, przebrała się i wyszła z budynku, wsiadajac do samochodu i udając się do domu.

/zt

Charlotte - 2017-06-03, 23:43

Naturalnym było znalezienie jej o tej godzinie w siłowni. Zdaje się godzina jeszcze młoda, bo dopiero dziewiąta wybiła na nowoczesnym zegarze wiszącym w holu centrum sportowego, lecz ranne ptaszki jak Charlotte i jedna z jej ''znajomych'' już od 3 godzin ciężko pracowały. Charlotte zaplanowała na kiedy indziej swój trening, lecz póki nie trafiła się osoba, którą trzeba by było trochę poinstruować, zajęła się sobą tym samym lądując na bieżni. Z białych dousznych słuchawek dobiegały ją słowa Metallici a krajobraz za dużym oknem plasował się w granicach piękna. Cóż, siłownia miała widok na park a roślinność zawsze napawała ludzi swojego rodzaju motywacją. No i nostalgią w którą w obecnej chwili dziewczę popadło.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group