To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Jo - 2015-03-14, 22:48

A tak na prawdę, to było sucho, bo to była zima. I w ogóle. Ale padał deszcz ze śniegiem, i mokro było. Więc moja droga przyjaciółko, dokąd zechciałabyś się przejść? Zaczął się przechadzać w kółko, we wnętrzu fontanny. Był niesamowicie zadowolony i dumny z siebie. Zupełnie jakby wpakowanie się do tego okręgu, było czymś niesamowicie ekscytującym. Ciekawe jak to by było chodzić po języku wieloryba. Stwierdził, ani na moment się nie zatrzymując. Usiał na fontannianym murku, czując szczypiący powiew wiatru. Zima, mróz, deszcz ze śniegiem tnie. Zupełnie jakby siedział na pustyni, w czasie burzy piaskowej. I Jo nagle zrozumiał, dlaczego każdy arab trzyma na twarzy szalik i czapkę, w takie gorące dni na pustyni.
Shailene - 2015-03-16, 16:12

Przez kilka chwil zastanawiała się, co powinna powiedzieć. Gdzie mogliby isc? Sama nie wiedziała. Było jej trochę niedobrze od tabletki, która wzięła od Jo, ale zignorowała to uczucie w zamyśleniu obserwując jakoś oddalony punkt.
- Nie wiem. Co proponujesz? - rzuciła ostatecznie, krzywiąc się nieznacznie. Westchnęła cicho z lekkiego zmęczenia i zawiesiła wzrok na swoim towarzyszu. Wysłuchała jego słów, choć ciut bezsensownych, by sama zastanowić sie nad odpowiedzią.
Nie powiedziała jednak nic, ostatecznie wstrzymując się przed jakimikolwiek komentarzami.

Jo - 2015-03-16, 18:18

Popatrzył na nią, w głowie układając kilkanaście planów, związanych z kolejnym miejscem, w którym mogliby się znaleźć. Mamy wiele opcji, Księżniczko. Podszedł do niej, taksując rysy twarzy dziewczyny. Możemy pójść do klubu, na plażę, nad jezioro.. Nie był pewny, czy znajdzie tu jakiś zbiornik wodny, poza fontanną i ulicznym szambem, ale nawet gdyby jezioro i morze nie istniały, Jo byłby osobą, która je wynalazła. Jeśli jesteś głodna, do restauracji. Na lotnisko, żeby popatrzeć na obcokrajowców. Lubił obcokrajowców. Nie dość że mówili w innym języku, to na dodatek potrafili mieć inny kolor skóry. Śmieszni są, z tymi swoimi akcentami. Uśmiechnął się, rozciągając usta na pół twarzy. Rozbawiła go ta wizja.
Do głowy przyszło mu również kilka bardziej pospolitych miejsc na spotkania. Nie był ich fanem, ale postanowił dać jej jak najwięcej opcji. Kino, basen, kręgielnia, restauracja. Położył ręce na głowie, łapiąc się lekko za włosy. Myśl móżdżku! Wyszeptał, przyglądając się dla swoich własnych butów. Dopiero teraz dostrzegł, że nie należą do niego. Na dodatek miał dwie inne, rzucające się w oczy skarpetki. Chciał się zaśmiać, ale z jego gardła wydobył się dziwaczny jęk.
Możemy też pójść do biedronki, ewentualnie do mojego mieszkania. Poczuł ogromny przypływ czułości do Shailene i mocno ją przytulił. Czuł się za nią odpowiedzialny. Jak starszy, upierdliwy brat.

Shailene - 2015-03-18, 16:45

Uważnie słuchała Jo, niezależnie od tego, co miał do powiedzenia. Jego myśli były na tyle nietuzinkowe, że aż warte przeanalizowania. Czując, jak ręce obejmują jej drobne ciało, odwzajemniła się, biorąc go w mocny, 'jeździecki' uścisk.
-Biedronka brzmi dobrze, ale mieszkanie trochę lepiej. Bo co jest w biedronce, czego nie ma w mieszkaniu? Oprócz kasjerek. Ej, nie sądzisz, ze fajnie by było, gdyby każda kasjerka była przebrana za biedronkę!? - zaczęła się zastanawiać.
Trochę jej się udzielał tok myślenia Jo. Ostatecznie wypuściła go z uścisku i uśmiechnęła się nań.

Jo - 2015-03-21, 14:33

Ucieszył się z odwzajemnionego uścisku. Szczególnie, że uwielbiał się przytulać i być przytulany. Ogólnie rzecz biorąc, Jo był niesamowicie czuły. Uśmiech nie znikał z jego twarzy nawet na moment, więc jedyne rozpromienił się jeszcze bardziej. Niedawno się wprowadziłem, więc w mieszkaniu mam tylko zapas alkoholu i ogólny brak jedzenia. Ale nie przejmuj się Księżniczko, w razie gdybyś zgłodniała, możemy coś zamówić. Popatrzył w niebo, chcąc wszystko dokładnie przeanalizować. Zdecydowanie. Powinny. Kiedy byłem mniejszy, denerwował mnie brak biedronek w biedronce. Złapał ją za rączkę i bez słowa ruszył w stronę swojego domku.
Shailene - 2015-03-21, 15:59

Nie myślała już do końca trzeźwo, zupełnie zapomniała o fakcie, że zna owego mężczyznę może piętnaście minut, a już idzie z nim do jego mieszkania. Udzielała się jej za to euforia, zaawansowane poczucie szczęścia (które ujawniała za pomocą promiennego uśmiechu) i skłonność do niecodziennych przemyśleń, właśnie w stylu 'czemu kasjerki z biedronki...'.
- Hm, dobra. - rzuciła bez głębszego zastanowienia, tylko unosząc delikatnie brwi, gdy ten do niej mówił. Wreszcie skinęła głową.
Złapana za rękę zaraz ruszyła za Jo, rozglądając się z zadowoleniem po okolicy i pozwalając mu prowadzić, o.

/zt jeśli dobrze rozumiem?

Theo - 2015-03-25, 21:40

.....Przyszedł tutaj, tradycyjnie ze słuchawkami w uszach i głośno puszczonymi piosenkami swojego ulubionego zespołu. Cicho podśpiewując usiadł na pustej ławce, a po przymknięciu oczu całkowicie skupił się na słowach piosenki. Mruczał coś tam pod nosem, a nogą wybijał rytm muzyki. Niezbyt wiedział po co tutaj przyszedł, były tu albo zakochane pary albo pojedyncze osoby z czworonożnymi pupilami. Zdecydowanie mądrzej byłoby pójść gdzieś do kawiarni czy coś, ale po co, skoro w ręku trzymał plastikowy kubek z kawą?

Hayley - 2015-03-25, 22:20

Decyzja o pozostaniu dłużej u koleżanki jak zwykle nie doprowadziła do niczego dobrego. Wychodząc na świeże powietrze, pierwsze co uderzyło we mnie z całą swoją brutalnością to ostry wiatr dopełniający zimnej temperatury otoczenia. Poprawiłam kołnierzyk wiosennego, zdecydowanie nieprzystosowanego do takiej pogody, płaszczyku i zakopując się jak najgłębiej w ciepło materiału ruszyłam do domu. Boże, dlaczego wiosenne wieczory tak bardzo przypominają jesienne popołudnia?! Co rusz szczękając zębami przeklinałam w głowie tutejsze autobusy, które akurat dzisiaj musiały jeździć punktualnie. A przecież spóźniłam się zaledwie 2 minuty! Nie mając innego wyjścia i nie chcąc wracać się do domu koleżanki po prostu brnęłam przed siebie pocieszając się perspektywą kubka gorącej czekolady kiedy będę już w domu.
Wybrałam najkrótszą drogę wiedząc, że być może nie powinnam sama po ciemku chodzić pośród drzewiastych, ciemnych i cichych alejek, ale... co właściwie mogło mi się tutaj stać? Znałam to miasto jak własną kieszeń, być może naiwnie ufałam ludziom i jeszcze nie zdarzyło mi się przeżyć żadnego poważnego zawodu. Może dlatego widząc siedzącego na ławce chłopaka zamiast zaniepokoić się poczułam cień zainteresowania. Podeszłam bliżej i uśmiechnąwszy się delikatnie rzuciłam ciche:
- Przepraszam, nie jest panu zimno? – gdzieś w kącikach podświadomości wiedząc, że zawsze mogłabym podzielić się ciepłą apaszką, którą miałam na szyi. Ot, zwykła ludzka uprzejmość.

Theo - 2015-03-25, 22:43

.....Nie dość, że muzykę miał dość głośno ustawioną, słuchawki idealnie zagłuszały świat to i jeszcze sama dziewczyna mówiła cicho, więc bez zdziwienia jej zwyczajnie nie usłyszał. Dopiero intuicja podpowiedziała mu, że ktoś tutaj jest, więc otworzył oczy i ujrzał ładną, blond dziewczynę, która wyglądała wręcz uroczo opatulona kolorową apaszką.
.....- Przepraszam, nie słyszałem - powiedział po zdjęciu słuchawek z nadzieją, że dziewczyna powtórzy swoją kwestię, bo ewidentnie czekała na odpowiedź.
.....Szybko obrzucił ją wzrokiem, aby wywnioskować, że jest od niego młodsza, a z delikatnego uśmiechu na twarzy można było domyśleć się, że jest osóbką ciekawą do poznania. Kto wie, może kryje jakieś swoje tajemnice, które pan Theo z czasem poznałby?

Hayley - 2015-03-25, 23:03

Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jakiś natrętny blond kosmyk uporczywie przeszkadza mi zebrać myśli, choć tak naprawdę zawsze wplatałam palce we włosy, kiedy zaczynałam odczuwać pewien dyskomfort. Często miał on różne podłoża, czasami peszyłam się pod wpływem cudzego spojrzenia, czasami nie wiedziałam co zrobić, innym razem ktoś zrozumiał mnie opacznie, bądź tak jak teraz musiałam powtórzyć raz wypowiedzianą kwestię. Nie było to coś, co mnie zrażało, jednakże zawsze w takich chwilach miałam wrażenie, że zaraz się skompromituję lub już to zrobiłam.
- Jest dość chłodno, nie przeszkadza to panu? – swoje poprzednie słowa ujęłam nieco inaczej, choć znaczenie pozostawało to samo. Mój głos był pewny siebie i melodyjny, a wcześniejsza oznaka lekkiego speszenia rozmyła się w powietrzu. Miałam ochotę porozmawiać, nawet jeśli tematem miałaby być pogoda. Bo co złego jest w konwersacji na pospolite tematy? Owszem, może nie były to szczególnie rozwijające kwestie i niewiele mogły wnieść do cudzego życia, ale zawsze łączyła je jedna cudowna zależność; poznawałam nowych ludzi lub preferencje mojego najbliższego grona. A to już było dużo, bowiem dawało pewne podłoże zawieranej znajomości.

Theo - 2015-03-27, 21:26

.....Uśmiechnął się, słysząc pytanie dziewczyny. Nie było aż tak zimno, a miał ubraną skórzaną kurtkę, więc w pewnym sensie to pytanie zrozumiał jako retoryczne, w dodatku próbę nawiązania kontaktu. Zaśmiał się krótko, lecz z siebie, broń boże z niej.
.....- Nie, chociaż jeżeli taka dziewczyna jak ty miałaby mnie ogrzać to mógłbym nawet dostać hipotermii - nie był typowym podrywaczem, ale lubił komplementować dziewczyny, tym bardziej tak ładne jak ta bezimienna przed nim. Właśnie, wypadałoby się przedstawić!
.....- A tak ogólnie jestem Theo - nigdy nie przepadał za pełnym imieniem, więc przedstawiał się zdrobnieniem, bo Theo w stu procentach brzmiało lepiej od Theodore, które kojarzyło mu się z... ropuchą. - Ty zapewne masz na imię... - lubił zgadywać cudze imiona, tak samo jak lubiał zgadywać ulubiony typ muzyki. Zlustrował dziewczynę, a jej wygląd nasunął mu jedyne możliwe imię - Adelaide? - Wymawiając to imię wyobrażał sobie delikatną i piękną dziewczynę.

Hayley - 2015-03-29, 15:26

Zaśmiałam się cicho słysząc wzmiankę o hipotermii ukazując przy tym rządek perliście białych zębów, by poprawiając kolorową chustkę na szyi zacisnąć lekko węzełek, który zapobiegał porwaniu materiału przez wiatr.
- Może darujmy sobie ten epizod – odparłam przyjaźnie, by słysząc imię chłopaka bez wahania wyciągnąć rękę. Właściwie dopiero kiedy ten podał mi swoją dłoń zauważyłam różnicę w temperaturach naszych ciał; moje palce zdawały się kostnieć od zimnego wiatru, a później topnieć przy dotyku ciepłych opuszków Theo. A więc faktycznie nie było mu tak zimno jak mnie. No cóż, nie dało się ukryć, że zdecydowanie preferowałam słońce.
- Pudło – uśmiechnęłam się szeroko nie pozbawiając go przyjemności zgadywania dalej i po upewnieniu się czy nie będę przeszkadzać dosiadłam się do niego obserwując panującą dookoła ciemność. Dziwne, że nie bałam się chodzić tutaj sama. Wszystko wydawało się takie ciche i puste, a oświetlające to miejsce lampy uwydatniały mleczną mgiełkę wznoszącą się dookoła nas.

/wybacz, ze post tak długo i jeszcze jest trochę nijaki, ale muszę się przyzwyczaić do tej postaci ;c

Theo - 2015-03-30, 13:49

.....Podał rękę blondynce, gdy tylko wyciągnęła swoją do niego. Od razu wyczuł chłód jej palców, na co nie patrząc na jej reakcję czy coś zdjął kurtkę oraz ściągnął bluzę, którą opatulił dziewczynę. Chwila na samej koszulce o mało nie dowaliła mu tej hipotermii, dlatego też w miarę szybko ubrał kurtkę.
.....Spojrzał na nią, gdy usadowiła się obok niego. Uznając, że przyjęła bluzę, uśmiechnął się do niej, widząc ją w swoich ciuchach.
.....- Anabelle. Anastasia. Liliane - zgadywał dalej. - Nie możesz mieć pospolitego imienia, taka dziewczyna jak ty na pewno ma oryginalne i piękne imię - zachodził w głowę, jak ona mogłaby się nazywać.

Hayley - 2015-03-31, 23:13

Długie rękawy spłynęły swobodnie wzdłuż moich ramion zakrywając palce niemal w całości nawet kiedy te były zupełnie wyprostowane. Odwzajemniłam uśmiech nie do końca wiedząc, że na policzki wpłynęło mi właśnie morze purpury, a później widząc jak Theo drgnął pod wpływem pierwszego podmuchu mroźnego powietrza poczułam konsternację. Przygryzając lekko dolną wargę westchnęłam cicho i zmrużyłam oczy, acz na tym się skończyło. Właściwie jakaś cząstka podświadomości podpowiedziała mi, że próby oddania odzienia skończą się fiaskiem, więc wciąż lekko speszona spojrzałam na twarz mężczyzny.
- Dziękuję – odparłam lekko kątem oka śledząc ruchy jego ciała jakbym spodziewała się dostrzec zaraz gęsią skórkę wkradającą się na nieznacznie odsłonięte nadgarstki.
- Nie jest niezwykłe. Hayley – odparłam spoglądając w jego stronę i chłonąc zapach roztaczający się delikatnym ciepłem dookoła mojego ciała starałam się skupić na większej ilości szczegółów.
- Dlaczego właściwie to miejsce? Ma dla ciebie jakieś sentymentalne znaczenie?

Theo - 2015-04-03, 12:45

.....Więc Hayley. Kiwnął głową słysząc, jej wypowiedź, zaraz też kwitując krótkim;
.....- Jest piękne - lecz na tym chyba skończyli temat. Zapadła chwila milczenia. Spuścił nieco wzrok na swoje dłonie oparte na odtwarzaczu muzyki. Nie umiał siedzieć tak bezczynnie, więc zwinął słuchawki i schował do kieszeni. Po zakończeniu tej czynności ponownie spojrzał na kobietę obok.
.....- Aż tak głęboki nie jestem - zaśmiał się cicho i krótko. - Lubię ustronne miejsca, a to było pierwszym na które trafiłem. Ty zapewne masz jakąś historię związaną z tym miejscem - uśmiechnął się szeroko do dziewczyny.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group