To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Dekompresja

Nick Revier - 2016-01-06, 21:50

Kiwnął głową, doskonale rozumiejąc, że jej stan nie pozwala na cięższe rozmowy. Uśmiechnął się lekko i rozglądnął czy nikt nie widzi go z tym małym najebuskiem. Żadnej żywej duszy, świetnie. -Nie.- odpowiedział, podając dziewczynie dłoń by mogła się podeprzeć. Jak wstała, stanął przed nią i odgarnął jej kłaki z twarzy. -"Potrzebuję miłości....fizycznej..."- zadrwił z jej słów, szyderczo się uśmiechając. Oeususku. -Dobra, chodź, zajdziemy jeszcze do sklepu po jakąś wodę, co?- zapytał, patrząc na nią troskliwie. Złapał ją za bok i ruszył wolnym krokiem wzdłuż uliczki. Miał nadzieję, że to była ta o której myślał. Ni chuja, nigdy nie ogarnie tego miasta. -Ej pytanko.- zaczął, nie ukrywając ciekawości -Ilu miałaś facetów?- pewnie nie zliczy, no ale, niech chociaż spróbuje <3
Rosemary - 2016-01-06, 21:59

Jęknęła niezadowolona obecnym stanem rzeczy i złapała go za rączkę, usiłując się podnieść, chwilę to potrwało, ale w końcu dała radę ;o
- Ta? A ja już nie - pokiwała przecząco głową i oparła się o niego całym swoim niemal świńskim ciężarem o.o :lol:
- Po wódę?! - zatrzymała się na chwilę, po czym przemyślała chwilę to co powiedział - Aaa wodę! Wodę to tak - kiwnęła pojedynczo głową i ruszyła chwiejnym krokiem. Dobrze, że rzadko kiedy zakładała szpilki xd Popatrzyła na niego z dołu, marszcząc brwi. Zaczęła wyliczać na palcach, po kolei prostując każdy palec.
- Raaz...dwa...nie, ten to nie - mruknęła pod nosem, spoglądając na drogę przed sobą. - Dziesięć, jedenaście...Tak! To było trzy! - pokiwała głową twierdząco, spoglądając na Nicka.
- Było ich troje ...jak muszkieterów ! Ale szpadami to się nie mogli popisać - wybełkotała i zaraz sobie czknęła pojedynczo :lol:
- A Ty? Ty masz się czym pochwalić? - uniosła brew, znów na niego spoglądając, żeby przypadkiem nie kłamał! xd

Nick Revier - 2016-01-06, 22:09

Wywrócił oczami, chuj wziął jego żarty jak ona i tak ich nie rozumie ;_; -Po wódę też możemy ;>- zaproponował, ciekaw jej reakcji. Fuuu wóda fuuu nie, nigdy wincyj! Trzymał ją mocno, brakowało by Rose jeszcze zbitego kolana czy wybitych zębów :lol:
Zaśmiał się cicho na tekst ze szpadlami, dobre <3 -Hmmm, hmmmmmmm.- mruczał pod nosem, unosząc wzrok do góry w geście zamyślenia. -Jednodniowe też się liczą?- spytał, pokazując jej język. -Bo jak tak to..- podrapał się po brodzie. -Żadnej.- powiedział, przenosząc na nią wzrok. Uśmiechnął się słodko i jak gdyby nic szedł sobie dalej. Nie uwierzy mu, nie ma takiej opcji. I to by mu odpowiadało, bardzo. Skręcił w jakąś uliczkę, ciemną, straszną ;_______; zaraz napadno ich jakieś dresy z nożami i nie będzie mógł spierdolić z piskiem ;_; Nie miał pojęcia gdzie byliii <3

Rosemary - 2016-01-06, 22:20

Jednym wielkim żartem, to był jej stan trzeźwości, a właściwie nietrzeźwości ;_; Teraz sobie pomyśli, że Rosia jest jakimś alkonem, albo cóś, a przecież ona z reguły była grzeczna. Ta... Popatrzyła na niego i zaraz posmutniała, bo bardziej chodziło jej o to, czy on może się popisać swoją szpadą, ale chyba ujęła to w złe słowa ;_; Jednakże ten temat zaciekawił ją znacznie bardziej. Zatrzymała się i obróciła w jego stronę, patrząc na niego z dołu.
- Czekaj, czekaj, czekaj ... - zamyśliła się na chwilę i złapała go za ramiona, utrzymując tym samym równowagę.
- Chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie...ten tego, w sensie no wiesz...nie wpuszczałeś ptaszka do gniazdka, nie byłeś pszczółką, zapylającą kwiatuszki i... - rozchyliła wargi, bo dopiero teraz powoli zaczęło to wszystko do niej docierać.
- Jesteś prawiczkiem!? - wydarła się na pół miasta. Wbił ją w niemiłosierny szok. Teraz sprawy nabierały jasności, po co ona mu dupą przed twarzą kręciła, jak on nawet nie miał pojęcia co tracił! ;o
- Przykro mi....naprawdę - pokiwała głową ze zrozumieniem - Ale strach przed pierwszym razem towarzyszy wam od wieków... - zamyśliła się na moment - Może to przez to, że koniec nadchodzi szybciej, niż w ulubionym serialu - zmarszczyła brwi, próbując powiedzieć coś pocieszającego, ale chyba jak zwykle jej nie wyszło.
- Nie wierzę....normalnie...nie wierzę - pokręciła głową, zaraz ją spuszczając w dół. Znowu zakołowało jej się niespodziewanie w bańce ;_;

Nick Revier - 2016-01-06, 22:37

Fuck.- przeszło mu przez myśl jak zaczęła. -Tego nie powiedziałem.- wtrącił jej szybko, ale wątpił czy to coś da. Szedł cichutko obok, nie przeszkadzając Rołsie, a niech powie co ma do powiedzenia.
Wypuścił głośniej powietrze z płuc, po czym rączką sięgnął do prawej kieszeni po fajeczkę i zapalniczkę. Wsadził papierosa w usta, odpalając go po chwili. Zaciągnął się, trzymając dym w płucach przez dłuższą chwilę. Uniósł głowę, wypuszczając dym ponad ich głowy. Rzycie ;_;
Wyszli? <3

Rosemary - 2016-01-06, 22:40

- Jak nie? Właśnie się przyznałeś! To bardzo przykra dolegliwość...właściwie to ile Ty masz lat? ;o - nadal buzia jej się nie zamykała, jakoś ta informacja zniszczyła jej życie, chociaż w zasadzie nie wiem co to miało do jej życia xd Nawet udało jej się trochę wytrzeźwieć przez ten szok. Zawsze tak się z nią działo, kiedy coś zabijało ją od środka :lol: Przytuliła się do niego lekko , idąc dalej przed siebie.
- Nie martw się...jak nie zostaniesz księdzem, albo gejem, to poznasz kiedyś smak życia <3 - spuściła główkę, współczując mu w serduszku takiego chujowego życia ;_;
Wyszli więc <3

Seth - 2016-05-13, 21:29

Seth niczym nocne zwierzę wychodzące na żer postanowił poszukać tego, co oferowało całkiem sporo lokali w Eastbourne - zapomnienia w kieliszku. To nigdy nie kończyło się dobrze i doskonale wiedział, że było chwilowe, ale ta chwila zapomnienia mu wystarczała. Tym razem wybrał Dekompresję. Klub znał raczej z reputacji niż z własnego doświadczenia i bynajmniej nie przyszedł tutaj dla muzyki. Jego gust muzyczny oscylował wokół starego dobrego rocka, a to co grała kapela mu nic takiego nie przypominało, więc prawie od razu skierował się schodami w dół do baru. Większość osób kręciła się wokół głównej sceny, więc bar zapewniał minimum spokoju, jaki tylko bar może oferować. Z pewnością za kilka godzin już tak spokojnie tutaj nie będzie.
Allen usiadł na wysokim, barowym stołku i zamówił whisky. nie chciało mu się rozdrabniać na trunki z tak niską zawartością alkoholu, jak na przykład piwo. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Odpalił jednego papierosa i zaciągnął się nim. Spojrzał na wyświetlacz telefonu, który następnie schował do kieszeni i spojrzał ponad łysą głową barmana na wystawę przeróżnych alkoholi. To będzie długa noc.

Ruth - 2016-05-13, 21:53

Kiedy jej siostrzyczka pojechała na kilkudniową szkolną wycieczkę nic jej nie pozostało jak się zabawić. Zadzwoniła wpierw do poznanej niedawno znajomej, jednak gdy ta odebrawszy telefon powiedziała, że nie ma jak się spotkać Ruth postanowiła iść sama. Zgarnęła najpotrzebniejsze rzeczy, po czym ogarnęła gdzie w Eastbourne jest jakiś fajny klub, i zdecydowała się na Dekompresję. Wchodząc do budynku wyklęła się w duchu za ten wybór, bo tej ,,muzyki'' wręcz nie dało się słuchać, toteż skierowała się po trunek. Podeszła do baru zamawiając 2 kieliszki wódki i kiedy tylko je odebrała ciurkiem wypiła aż do dna siadając na barowym krzesełku. Zobaczyła wtedy mężczyznę obok, zabójczo podobnego do tego, którego imienia nie wolno wymawiać więc po dawce procentów niewiele myśląc zeskoczyła ze swojego miejsca podchodząc do niego i siadając obok. Miała w 4 literach, czy przyszedł sam, czy z kimś. Usiadła i z delikatnym, wymuszonym uśmiechem. Czyżby on nie pracował w stajni? Skądś go kojarzy... wyjęła z torebki swoją paczkę papierosów i zapaliła jednego chowając rzeczy od razu do torby.
-Pozwolisz, że się dołączę-wydukała następnie zaciągając się i patrząc na bar, by nie gapić się bezsensownie w towarzysza zanieczyszczania płuc.

Seth - 2016-05-13, 22:10

Zdążył w tym czasie opróżnić pierwszą dawkę whisky i zamówić następną. Ze skromnego życia jakie prowadził w tym mieście mógl sobie chociaż na tyle pozwolic. Chociaż w barze nie bylo aż takiego tłumu, to jednak co chwila ktoś przychodził, lub wychodził. Niewykluczone że Seth nie był jedyną osobą, której grana tego wieczoru muzyka nie przypasowała. Zauważył ją już wcześniej, kątem oka dostrzegł, kobietę, która usiadła przy jednym ze stołków. Niemal z szacunkiem spojrzał jak wypija dwa kieliszki wódki, jednak zaraz skupił uwagę na czymś innym, prawdopodobnie znowu na alkoholowym wyposażeniu lokalu. Niewykluczone, że ten błogi widok sprawił, że sie zamyslił, lub fala głośniejszej muzyki sprawiła, że nie usłyszał, gdy Ruth przemieściła się i usiadła obok niego.
Nie miał pojęcia, że mógłby być do kogoś podobny, natomiast było bardzo prawdopodobne, że ktoś mający do czynienia z Orchardem rozpozna go jako stajennego. On raczej trzymał się innych stajennych, lub w ogóle unikał ludzi, jeżeli miał tylko takie wyjście. Często go nie miał, bo jego asysta bywała bardzo często potrzebna jeźdźcom. Dostrzegł ją dopiero gdy się odezwała. Spojrzał na nią. Nawet jeżeli był zaskoczony, to raczej nic na jego twarzy tego nie wyrażało. Przyzwyczaił się już do tego, że ludzie nie czekają na czyjąś zgodę. W jego wypadku często by się nie doczekali. Wcale nie był gburem, chociaż niektórzy tak to właśnie widzieli.
- Chyba już to zrobiłaś? - spytał. Czyli jego zgoda jednak nie była potrzebna. Zawsze przed nawiązaniem z kimś rozmowy, czy choćby przed uczestnictwem w niej porządnie się zastanawiał nad tym co powiedzieć i czy w ogóle coś powiedzieć. Ton jego głosu nie wyrażał niechęci, był neutralny. Przy alkoholu Seth był nieco bardziej rozmowny, chociaż pewnych tematów i tak nie poruszał. Trudno mówić o tym, żeby przy drugiej szklaneczce szkockiej rozwiązał musię język.

Ruth - 2016-05-13, 22:36

Prychnęła na jego słowa i nic nie powiedziała. Właśnie dlatego nie lubi mężczyzn. Ona tu do niego miło, nawet łaskawe się uśmiechnęła, a on wyjeżdża jej z takim tekstem. Skandal! Westchnęła następnie i zaciągnęła się puszczając dym nad siebie a następnie obserwując jak pochłania kolejne milimetry przestrzeni wokół nich. Lubiła dym, ogień, zapach palonej gumy i ten pisk opon. Właśnie ta rzecz unosząca się z jej ust bardzo jej o starych latach przypominała. Miała rzucić palenie, odkąd wylądowała jako 17 latka w szpitalu z jakimiś tam schorzeniami płuc. I tutaj pojawia się coś, co zdziwiło wieele osób. Rzuciła narkotyki, wyszła z anoreksji ale palenia nie potrafi rzucić.
Znów spojrzała na mężczyznę a w jej głowie rozprysła nowa myśl! To on! Ten facet którego widziała w siodlarni! Otworzyła szeroko oczy na tą myśl i przyjrzała się mężczyźnie i odważyła się na kolejne słowa, wypowiedziane już niezbyt miłym tonem.
-Pracujesz w Orchardzie nie?-wbiła w niego zabójcze ślepia czekając na odpowiedź. Niech się cieszy, że jej kogoś przypomina, bo inaczej skończyłby teraz związany w jej piwnicy.

Seth - 2016-05-13, 22:54

Hm, a w jakim charakterze? Bo się zastanawiam czy się bać, czy żałować, że jednak tam nie wylądował?
Na jej prychnięcie przewrócił tylko oczami, strzepnął popiół i łyknął bursztynowego płynu. Po prostu stwierdzał fakt. Na tą myśl na jego twarzy wykwitł nieco szyderczy uśmieszek, który jednak nie widniał tam długo i twarz Allena znów prawie nic nie wyrażała. Widocznie nie zdołał zrazić Ruth do siebie bo nie dość, że nie odeszła, nie przywaliła mu i nie zaciągnęła do swojej piwnicy. Znowu się do niego odezwała.
Jej słowa wcale nie wzbudziły jego zdziwienia. Zainteresowanie jazdą konną w tym mieście było całkiem spore, tak jak ryzyko,że natknie się na kogoś, kto często przebywa w Orchardzie. Przez chwilę rozważał opcję odpowiedzenia jej znowu pytaniem na pytanie. Z pewnością nie odpowiedział jej tak, lub nie, wręcz przeciwnie, podał konkret.
- Jestem stajennym. - odpowiedział, spoglądając na nią. Już wcześniej zauważył, że mają więcej niż jedno wspólne uzależnienie. Chociaż może to zbyt pochopne wyciąganie wniosków? To, że jemu trudno się rozstać z alkoholem od czasu do czasu (ale w dużych ilościach) i papierosami kiedy tylko nie jest w stajni (konie + zapach petów? nie sądzę), nie znaczy, że dla jego "przymusowej" towarzyszki również są to uzależnienia, których nie może się pozbyć. Tylko narkotyki nigdy go nie kręciły.
Gdyby się jej lepiej przyjrzał i głęboko zastanowił, może również by ją skojarzył, ale skoro ona skojarzyła jego to w zupełności wystarczy, nie musi wytężać pamięci i szarych komórek, w końcu przyszedł tu, żeby je ogłupić.

Ruth - 2016-05-13, 23:10

Stajenny... nie wygląda skwitowała w myślach i zaciągnęła się po raz ostatni gasząc fajka w najbliższej popielniczce. A może by mu tak coś dokopaać, w końcu jest facetem- to jej obowiązek. Na taką myśl jednak przywaliła sobie w myślach patelnią w twarz i gapiąc się na jakże interesującą butelkę kontynuowała.
-Cóż, będziemy teraz razem pracować.... przynajmniej w tym samym budynku.-skwitowała zagryzając wargę. Jego postawa powodowała, że Ruth biła się ciągle w myślach czy mu coś zrobić, czy też nie. Co do piwnicy, to zależy jak by się zachowywał. Jak grzeczny- może żałować, jednak jeśli nie stosował by się do poleceń to pazurki są w gotowości. Zamówiła kolejne dwa kieliszki czystej i kiedy tylko odebrała zamówienie od razu wypiła zawartość jednego za drugim. Po dostarczeniu sobie kolejnej porcji alkoholu deczko się ożywiła, lecz nadal nie na tyle by dla mężczyzny być miłą. Zdobyła się ja jednak krótkie sformułowanie.
-Ruth, a Ty?-ambitnie, że boki zrywać. Może jednak powinna odpuścić? Mężczyzna najwyraźniej tak samo nie trawił jej obecności, jak ona każdego osobnika z dodatkiem w spodniach... choć tych którzy tam nic nie mieli też niezbyt lubiła. W ogóle według niej powinno się ich zamykać w obozach pracy, albo jeszcze lepsze- wprowadzić system zakazujący jakiegokolwiek towarzyskiego kontaktu z facetami. Oczywiście ktoś musiałby odkryć coś, co pozwoliłoby na rodzenie przez mężczyzn dzieci, nie wspominając już, że okres powinien u nich trwać 24/24 godziny. Do tego kary cielesne, śmierci i możliwość wzięcia sobie niewolnika.
Zdecydowanie, jeśli Ruth będzie startować na prezydenta to na nią nie głosujcie!

Seth - 2016-05-13, 23:36

A ciekawe w takim razie na kogo wygląda. Spojrzał na nią nieco uważniej, gdy wspomniała, że będą pracować w jednym budynku. Ona mu z pewnością na stajennego nie wyglądałła, co napawało go nadzieją, że jednak nie będzie jako taki pracować.. Już rozważał zapytanie jej o dokładne stanowisko w Orchardzie, do czego w pewnym stopniu zmuszały go jej wcześniejsze słowa, kiedy znowu się odezwała, przedstawiając się imieniem. Prawie odetchnął z ulgą. Mimo wszystko podzielenie się z nią swoim indywidualnym imieniem wydawało mu się "bezpieczniejsze", nie wdawać się sam z siebie w konwersację, dodatkowo i tak by się dlwiedziała.
- Seth. - przedstawił się. Chociaż może powinien pozostać anonimowy? W końcu nie miał tak naprawdę pojęcia z kim ma do czynienia. Jednak ludzie podejmują podobne ryzyko codziennie i w większości przypadków nic się nie dzieje i jak już było wspomniane - i tak by się dowiedziała. Wystarczyłoby tylko wejść do stajni, odnależć go i spytać któregoś z pracowników co to za jeden. Coś by jej tam zawsze powiedzieli.
Brzmi to jak scenariusz obsadzony w realiach Seksmisji, lub świata Amazonek, chociaż, czy akurat ten mężczyzna czymkolwiek sobie na to zasłużył?

Ruth - 2016-05-14, 10:26

Ruth w kontaktach z mężczyznami chętnie kierowałaby się zasadą ZZZ- zabij, zakop, zapomnij. A Seth owszem zawinił, tym że jest facetem. Oh, jak ona chętnie by mu coś zrobiła, ale czy warto? Jest tu nowa, w stajni dopiero co zdobyła pracę a teraz ma się narażać innym pracownikom. Westchnęła po czym skinęła głową na jego słowo i odpowiedziała.
-Miło.-kłamczucha, ale cóż poradzić. Stwierdzenie wręcz wysyczała przez zęby a następnie skrzyżowała ręce na biuście i kontynuowała wgapianie się w jakże piękną butelkę na półce. W obecnej chwili była ona wręcz dziełem sztuki, taka prosta, minimalistyczna.

Seth - 2016-05-14, 12:52

- Nie musisz się chociaż okłamywać. Mnie z resztą też nie. - odpowiedział i złośliwy uśmiech znowu na moment pojawił się na jego twarzy. Jednak - znowu tylko na moment - co pewnie było korzystne, bo jeszcze Ruth zechciałaby mu tą złośliwą facjatę przemodelować. Stwierdzenie, że jest nieszczera nie stanowiło dla Setha żadnej trudności, wyciągnął wnioski po tonie głosu (a właściwie syku) z jakim wypowiedziała to czteroliterowe słowo kobieta. Było mu absolutnie obojętne, czy jest jej miło, czy nie. W końcu to ona zaczęła rozmowę z nim, a nie na odwrót. Opróżnił swoją szklaneczkę, zamówił następną kolejkę, zaciągnął się papierosem ostatni raz, by następnie zgasić niedopałek w popielniczce, po czym skierował wzrok znowu na tą samą ścianę ozdobioną butelkami wypełnionymi trunkiem.
Na razie daleko było mu jeszcze do tego, żeby chociaż w głowie mu zaszumiało, a więc stan alkoholowego upojenia i zapomnienia, też był mu daleki. Wcześniej Seth pił znacznie mniej. No jasne były różne imprezy, podczas których urywał mu się film, a potem odnajdywał się w przedziwnych sytuacjach, ale wtedy pił dla zabawy i towarzystwa. Więc można już wywnioskować, że było to dawno temu. Chociaż czy tak dawno? Dla niego na pewno, dla niego to było w innym życiu. Obecnie starał się pić jak najrzadziej, ze względu na pracę, która wymagała od niego trzeźwości umysłu, ale gdy już pił to porządnie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group