Vandura - 2015-01-01, 19:39 Och, jakby chciał trochę zaszaleć, to cuttingu by spróbował. Albo na rodeo niech się zaklepie, tam by poszalał Chyba, że Vandzia się spłoszy i prawie to samo.
Na pieszczotę klacz odpowiedziała przymrużonymi oczyskami i nadstawieniem szyi po jeszcze. Kiziaj, kiiiiziaj <3 Dziwnomaścista przeszła przez bramkę i ustawiła się tak jak trzeba, choć nieco się wierciła powoli już znieciepliwiona, utrudniając nieco zadanie. Jednak jakoś przebolał pewnie ten Harłak i przeszli do wykonywania kolejnego zadania. A przynajmniej do podjęcia próby wykonania takiegoż zadania, jakim było całkiem nowe dla Vandury, przeczłapanie przez drągi. McFlare zbliżył się do nich i zatrzymaniem zaprotestował. Czo ma robić? Oszochodzi? Szczerze, to mieszana nie wiedziała kompletnie, że powinna po prostu sobie przejść przez ową przeszkodę. Jednak zapewne Harłaczek zainterweniował jakoś i powolutku, powolutku, ostrożnie krocząc, przebrnęli! Gdzieś tam w trakcie do uszu człowieka dotarł dźwięk puknięcia kopyta o drewno, czy nawet dwóch, jednak byli już po drugiej stronie i żyją. Łuuuuu! Harley Davidson - 2015-01-01, 21:51 Ogólnie jak zobaczył, że nie wie o co kaman, to dał jej najpierw pooglądać drągi, a potem jak stali po środku nich dał po prostu bardziej stanowcze pomoce do ruchu naprzód. Jak i to nie zadziałało to zszedł na ziemię i prowadził ją w ręku pokazując, jak trzeba to pokonać. Za drążkami nagrodził ją i poprowadził dalej. Dużo z nią dziś na pewno nie zrobi. Będzie musiał wrócić do domu i poczytać o tym całym jeżdżeniu westernu. To z samej fascynacji będzie ją trenował! I z zamiłowania do charakteru i maści. <3 Skierował Vandurę na mostek. Taki lekko wypukły, co trzeba było zrobić krok, żeby na niego wejść, potem przespacerować i zleźć. Niby nic trudnego. Na początek oczywiście dał jej go obejrzeć, etc, a potem przed mostkiem łydka, bioderko i hola na most! Z komendą słowną stęp, żeby jeszcze ruda na pewno zrozumiała.Vandura - 2015-01-01, 22:11 Ohohohohooh <3
To ładnie Vandzia skręciła, ustawiając się na wprost do wejścia na kolejną przeszkodę. No więc pomacała sobie chrapkami, przyjrzała się przez chwilę, pomacała kopytem co nieco i powędrowała pokierowana przez Harleya. Natarła na mostek, dosyć mocno wchodząc nań pierwszą kończyną i jakby z lekkim zawahaniem przystanęła, lecz zaraz ruszyła dalej, zatrzymując się na końcu i przedreptując w miejscu. Jak jakąś łydką Harłaczek zadziałał, to po prostu hopsnęła sobie w dół. Ta wysokość Harley Davidson - 2015-01-01, 23:02 No, łydeczką zadziałał. To dopiero była adrenalina! Jakby skakali ze spadochronem.
Ogólnie to pokrążył z nią jeszcze po jakiś kołach, woltach w kłusie, coś tam sobie jeszcze pochodzili, żeby mc flare się trochę zmęczył i w końcu Harłak dał jej luźną wodze i z 10 minutek na rozstępowanie. Na następny trening przygotuje się lepiej, słowo motora! Po skończonej pracy zsiadł i zaprowadził ją do stajni.
[z/t]Vandura - 2015-01-01, 23:54 Koń lotnik xD
Poczłapała sobie jeszcze jak tam Harłaczek kazał, no i w sumie to trochu spuściła pary na dzisiejszej jeździe. Będzie spokojniejsza na następnej. Może. Z takim koniskiem, to nigdy nic nie wiadomo. Występowała się jeszcze i kiziając o faceta, poczłapała do domciu.
z/tAmelie - 2015-01-08, 20:22 Chwilę się zastanawiała, ale w końcu przyprowadziła siwą tutaj, licząc, że będą same. Po wprowadzeniu Pianissimy na arenę chwilę maszerowała z klaczą w ręku, by zapoznać i oswoić ją z otoczeniem Dopiero po zrobieniu dwóch pełnych okrążeń zatrzymała klacz i poklepała ją po szyi. Najpierw poprawiła popręg zaciskając go odpowiednio i sprawdziła czy wszystko jest na swoim miejscu, po czym wsiadła na grzbiet klaczy, korzystając ze schodków.
Miała zaledwie kilkutygodniową przerwę w jeździe, ale już się stęskniła za tym uczuciem. Jeździła konno od 13 roku życia,ale wciąż uważała się za laika. W pracy z końmi była perfekcjonistką, bardzo surową względem siebie. Zasygnalizowała siwce, żeby ruszyła z miejsca stępem, dociskając do jej boku lekko łydkę, zacmokała i ewentualnie wypchnęła ją z bioder, ale tylko jeśli pierwszy sygnał nie podziałał. Postanowiła spróbować działać na delikatnych sygnałach, na które Pianissima bez problemu powinna zareagować i które powinny być dla niej czytelne. Gdy ruszyły Amelie zostawiła jej luźną wodzę.Anonymous - 2015-01-09, 17:01 Po opuszczeniu stajni, klacz bacznie się rozglądała poznając tereny. Gdy mniej więcej się już zapoznała, opuściła głowę trochę niżej i maszerowała ciągnięta przez dziewczynę. Zatrzymana Pinnissima powiodła wzrokiem za Amelie, która właśnie poprawiała popręg. Było już za późno by oszukać, dlatego klacz poddała się cicho sapiąc. Chwilę później poczuła jak siada na jej grzbiecie. Ruszyła leniwym stępem na pierwszy sygnał, rozkoszując się luźną wodzą.Amelie - 2015-01-09, 20:35 Amelie poklepała siwą po karku, gdy ta ruszyła leniwym stępem. Nie poganiała jej do żywszego ruchu, gdyż chciała najpierw, żeby Pianissima rozciągnęła kończyny i się rozgrzała, przed właściwymi ćwiczeniami. Pozwalała klaczy swobodnie wyciągnąć szyję i obniżyć głowę i nie ściągała jej wodzy. Stosowała odpowiedni dosiad do stępa. Białowłosa dziewczyna i siwa klacz pokonały stępem kilka okrążeń, bez pośpiechu. Amelie delektowała się tym, że ponownie znalazła się na końskim grzbiecie i pozwalała klaczy rozciągnąć z pewnością zastane kończyny. Jeżeli Pianissima zechciała przyśpieszyć tempo do nieco żywszego stępa, Mel nie przeszkadzała jej i nie skracała wodzy, chyba, że Pianistce coś wpadło do łba i postanowiła sama z siebie pobiec kłusem.
Kiedy dziewiętnastolatka stwierdziła, że siwa już porządnie się rozciągnęła i rozgrzała postanowiła, że przyśpieszą do kłusa. Przed sygnałem do kłusa nastąpiła półparadą, następnie Mel ponownie zastosowała delikatne sygnały łydkami i ewentualnie lekko wypchnęła ją z bioder, nadal zostawiając jej stosunkowo luźną wodzę.Anonymous - 2015-01-11, 19:32 Klacz tuptała sobie spokojnie zadowolona ze świeżego powietrza. Wyciągała wszyje jak tylko się dało, w nadziei, że znajdzie coś ciekawego na ziemi. Trzepnęła łbem kiedy poczuła coś przy oku. Ehh, te muchy. To samo zrobiła ogonem, by na zapas odgonić te wkurzające stworzenia. Nie przyśpieszała tempa, puki nie musiała. Kiedy dziewczyna dała jej znak do kłusa, przyśpieszyła swój stęp unosząc głowę trochę wyżej. Dopiero gdy wypchnęła ją biodrami, Pianissima zaczęła kłusować.Amelie - 2015-01-11, 20:11 Po przejściu do kłusa Amelie poklepała klacz po łopatce w nagrodę i gdy ruszyły kłusem okrążając arenę zaczęła anglezować, unosząc się i opadając w rytm kroków Pianissimy. Zostawiała jej nadal lużną wodzę, nie widząc potrzeby jej skracania. Po kilku minutach w kłusie uznając, że siwka trochę się już rozruszała, zrobiła półparadę, sygnalizując klaczy, że zaraz zrobią woltę. Lewą ręką dała sygnał klaczy, lekko wyginając jej łeb w odpowiednim kierunku, nie zrobiła tego mocno, ani nie szarpała, gdyż ogóle obchodziła się z końmi delikatnie. Następnie zadziałała wodzą, łydkami z lewą na popręgu, a prawą za nim i dosiadem, skręcając ciało trochę w kierunku jazdy. Po wykonaniu wolty wróciły pod ścianę i zrobiły jeszcze jedno okrążenie w kłusie, a także półwoltę i kolejne minut kłusa. Klacz była już pewnie dobrze rozciągnięta i rozgrzana. Zatrzymała Pianissimę na chwilę.
- Jesteś gotowa na coś szybszego? - spytała Pianistkę, nie oczekując wcale odpowiedzi. Po chwili ponownie ruszyła klacz do stępa zebranego po czym działając odpowiednio łydkami i lekko wypychając klacz biodrami poprosiła ją o galop. Nie miała zamiaru galopować długo, żeby siwka się nie zmęczyła.
Zapewne galopowały chwilę, po czym Amelie przypomniała sobie o czymś, co pilnie musi zrobić. Zwolniła klacz stopniowo do stępa i zrobiły kilka okrążeń w tym chodzie, po czym białowłosa zatrzymała klacz i zsunęła się z jej grzbietu.
- No trudno, Pianistko. może następnym razem? - przemówiła do siwki i poczęstowała ją marchewką, po czym wyprowadziła z areny w stronę stajni.
sorry, może następnym razem zrobimy jakiś porządny trening?Amelie - 2015-01-27, 17:49 Wróciła na arenę zewnętrzną, na której trenowała ostatnio z Pianissimą, głównie dlatego, że obiekt był nie zatłoczony, a jasnowłosa tłoku nie lubiła. Wprowadziła karą na arenę i oprowadziła ją po niej, ażeby hanowerka mogła się dobrze zaznajomić z obiektem, Me nigdzie się nie śpieszyło. W końcu zatrzymała klacz pod ścianą, gdzie poprawiła jej popręg i doczepiła strzemiona Gdy wszystko było już gotowe Amelie skorzystała ze schodków, by nie obciążać grzbietu klaczy i po chwili znalazła się zgrabnie w siodle, stopy wsuwając w strzemiona.
Wcześniej krzątającemu się po obiekcie stajennemu wydała dyspozycje, nie znoszącym sprzeciwu głosem. Siedząc już pewnie w siodle łydkami i wypchnięciem z bioder zasygnalizowała Deadii ruszenie stępem. Na razie zostawiła jej luźną wodzę, chcąc zobaczyć jak klacz zachowuje się pod siodłem i jaki jest jej naturalny ruch. Nie narzucała jej konkretnego tempa, jedynie pilnując by poruszała się w stępie po śladzie pod ścianami areny, zostawiając środek do dyspozycji stajennego.Fleau de Baian - 2015-01-27, 18:54 Była tu pierwszy raz, więc zanim zaczęła jakiekolwiek ćwiczenia musiała poznać nowe miejsce. Szło jej się tutaj bardzo przyjemnie, wręcz elastycznie. Gdy przystanęły, żeby dziewczyna mogła wsiąść na klacz (co na pierwszy rzut było dla niej lekkim zaskoczeniem ciężaru - dziewczyna była lekka, wręcz bardzo), zaczęła rozglądać się tutaj. Nikogo tu nie było - tyle one dwie. Gdy miała wolną rękę biegała dookoła areny pilnując się, aby zrobić to dobrze, pomimo, że to było tylko zapoznanie dziewczyny z tym, jak koń czuje się pod siodłem, dokładała wszelkich sił, aby nie popełnić błędu.Amelie - 2015-01-27, 20:11 Amelie zostawiała Deadii luźną wodzę i pozwalała poruszać się swobodnie, o ile klacz nie przyśpieszała do wyższego chodu niż stęp i nie zjeżdżała na środek areny. Dziewczyna chciała, żeby hanowerka się rozruszała, rozgrzała mięśnie i rozciągnęła kończyny, dlatego pozwoliła jej stępować, bez większej ingerencji przez dobre parę minut. W końcu postanowiła, że mogą przyśpieszyć do kłusa, zasygnalizowała więc karej półparadę, a potem tymi samymi pomocami poprosiła o przejście do kłusa. Jeżeli klacz przeszła bez problemów do kłusa po chwili jasnowłosa zaczęła anglezować, unosząc się lekko z siodła w rytm kroków dziewięciolatki. Tym razem jednak nie obyło się tylko na "chodzeniu w kółko", dziewiętnastolatka nie chciała, żeby Dea się tym znudziła. Zasygnalizowała jej półparadę, po czym zadziałała pomocami: wodzą, łydkami i dosiadem, żeby kara klacz wykonała woltę. Podczas robienia wolty pilnowała jej wygięcia, działając lewą łydką na popręgu, a prawą za nim. Jeśli wszystko obyło się bez komplikacji pochwaliła hanowerkę i ponownie nakierowała pod ścianę areny.Fleau de Baian - 2015-01-27, 20:22 Lekko zanudzona już ciągłym stępowaniem ucieszyła się na półparadę, którą zrobiła wręcz idealnie. Była lekko pod napięciem, aby nie wypaść na nieuka przy kimś nowym, ale to tylko działało na nią lepiej, bo dawała z siebie wszystko, co mogła. Podczas kłusa lekko bolała ją jedna noga, ale była tak napełniona szczęściem, że nie przeszkadzało jej to i zapomniała o lekkim pieczeniu. Z chęcią zrobiła woltę, podczas której pilnowała swojego wygięcia chyba bardziej niż dziewczyna. Będąc znowu przy ścianie miała chęć zacząć galopować, ale powstrzymała się, bo nie chciała zawieść białowłosej.Amelie - 2015-01-27, 20:35 Widziała, że klacz stara się wypaść jak najlepiej, więc nie omieszkała jej za to pochwalić. Na galop przyjdzie jeszcze czas, na razie postanowiła jeszcze potrenować trochę wolty, pół wolty i tym podobne figury. Po wykonaniu połowy okrążenia areny, pomocami zasygnalizowała, że mają wykonać koło. Chciała na początku zrobić koło o większej średnicy, przy którym wygięcie jest mniejsze. Działając pomocami wykonały duże koło, przy którym wszystko odbyło się podobnie jak przy wolcie, po czym po powrocie pod ścianę i chwili kłusa powtórzyła sygnały, jednak tym razem wykonały kolo o mniejszej średnicy, przy większym wygięciu. po wykonaniu mniejszego koła pochwaliła klacz, jeśli wszystko przebiegło bez problemu. Jeszcze przez kilka minut wykonywały wolty, pół wolty, ósemki i wężyki, po czym Amelie znów nakierowała karą klacz pod ścianę areny i łydką, oraz wypchnięciem zasygnalizowała przejście do galopu.