To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - McDonald's

Matthew - 2014-12-06, 19:53

Ja... ja nie chcę sobie wyobrażać kudłatego w takiej sytuacji... :lol2:
- Zacznę się tym przejmować, jak znajdziesz sobie jakiegoś przydupasa - skomentował jej wypowiedź i spojrzał krzywo, jak czochra mu włosy. zmarszczył brwi i potrząsnął głową energicznie, jakby odpędzał natarczywą muchę. A potem ręką przejechał sobie po głowie, poprawiając fryz. Musi być dobrze! - Będę ci wysyłał prenumeratę. Tygodniową, czy miesięczną? - odparł w międzyczasie.
Wykrzywił momentalnie ustaw podkówkę, słysząc słowa kuzynki. Na to nie wpadł! Skrzyżował ręce mocniej i zjechał trochę na krześle, odwracając wzrok od przepięknej istoty. Zwiesił głowę, przenosząc spojrzenie na Antoinette. - Niszczysz marzenia - oskarżył ją bezlitośnie. Długo jednak nie udawał tej depresji.
Wyprostował się na siedzisku i złożył ręce na stole. Przypomniał sobie w tej chwili o resztce kurczaków, które zostały. Zajął się więc nimi, skoro dziewczyna już skończyła. Potem wypił z pół butelki wody, którą to kupił będąc przy kasie pierwszy raz.
- Ale naprawdę - zaczął po paru chwilach. Spojrzał kuzynce w oczy, uśmiechając się. Jego oczy zdawały się iskrzyć jasnymi ognikami, zdradzając na nowo budzące się podekscytowanie. - Byłem dziś na próbnych nagraniach. Nieźle było, jestem dobrej myśli - pochwalił się i podniósł prawą dłoń trochę wyżej, zaciskając ją w pięść. Żółwik! :D

Antoinette - 2014-12-06, 22:32

-A na cholerę mi przydupas?-zapytała, śmiejąc się i zaczęła grzebać w kieszeniach płaszcza w poszukiwaniu petów i zapalniczki-Codzienna prenumerata, z autografem i doręczana w zębach. Co Ty na to?-uśmiechnęła się do niego i wstała, kiedy zjadł.
Ubrała płaszcz, komin, na ramię zarzuciła plecak i czekała, aż chłopak się też ruszy. Miała nadzieję, że zrozumie aluzję i też wstanie, a potem potupta z nią grzecznie do domu, żeby coś wypić.
-Ooo, super!-powiedziała szczerze, pierwszy raz od początku rozmowy z kuzynem-Trzymam kciuki, maluchu! Idziemy to opić!
No cóż, niefortunne to powiedziała, bo sama mierzyła ok 160cm wzrostu i... no cóż, była i tak niższa od chłopaka. Ale małe jest piękne! Chyba. Wyszła z Mc, odpalając peta i człapiąc do domu.

Matthew - 2014-12-06, 23:03

- Żeby ci dokuczał ktoś poza mną - odparł prędko, głęboko przeświadczony o wadze tych słów. :D
- Jasne, jeszcze się owinę różową kokardą i... - chciał coś jeszcze powiedzieć, ale machnął ręką, zaprzestając. Niedobrą wizję miał, nie ma co się nią dzielić. :lol:
Kudłaty bystry był, to i też wstał, ogarniając swoje odzienie i resztę prywatnych rzeczy. Schował portfel? Schował, to mogą iść. Jeszcze tam wziął i wyrzucił pozostałości po ich posiłku do śmietnika, bo tak się to Makdonaldzie robi, prawda? Poszedł przodem do wyjścia, ale po otwarciu drzwi zatrzymał się, przepuszczając kuzynkę.
- Yo-ho, yo-ho! Kurs na kajutę kapitana; cel: poszukiwanie rumu! - zakrzyknął, unosząc rękę do góry. Jeszcze drzwi się dobrze za nimi nie zamknęły, więc klienci lokalu i kasjerzy mogli wszystko usłyszeć. <3 Kocham robić obciach! :D
Mimo wspaniałego humoru ubodła go mocno wzmianka o jego wzroście, jednak z przygryzioną wargą przemilczał ją. Dzielny! :lol2: A i najniższy nie był, mierzył aż dziesięć centymetrów więcej niż Antoinette. To już coś!
W ogóle to bardzo go mile zaskoczył pomysł opicia sytuacji. Będzie to miłym zwieńczeniem dnia. Jednak trzeba było poruszyć jeszcze jedną kwestię:
- Skoro chcemy pić, to musisz wiedzieć, że powinienem pić tylko czerwone wino. Każdy inny alkohol działa gorzej na mój głos - wyjaśnił z czarującym uśmiechem. Mogło to brzmieć dziwnie i nazbyt profesjonalnie, ale skoro już coś się rozkręca u Matta, to powinien o siebie dbać, nie?
Rany, jesteś jak nasi politycy! Kilka postów wcześniej: "Podobno małe jest piękne, ale chyba facetów to absolutnie nie dotyczy", a teraz: "Ale małe jest piękne!". :lol2: Chociaż dodałaś to "chyba", ale to tym bardziej brzmi jak polityk szykujący sobie wiele opcji do stworzenia alibi. :lol:
    zt.

Joyshe - 2015-01-03, 23:59

Szczerze? Nie lubiła jadać w takich miejscach, jednak chciała coś tanio zjeść, a ciotki nadal nie było w swoim mieszkaniu. Nie miała pojęcia gdzie ona mogła się podziać. Była już pod jej domem kilka razy i nic, nie miała nawet jak zadzwonić, bo telefon jej się rozładował. Tak więc weszła do ciepłego Mc, rozpięła kurtkę, bo od razu poczuła te miłe ciepło. <3 Spojrzała na ich całą ofertę. A niech to. Czemu ona nie mogła wybrać jakieś kawiarni, ale chyba dlatego, że to miejsce spotkała jako pierwsze.
Kiedy usłyszała głos ekspedientki(?) ruszyła ze swoją walizką ku niej i zamówiła jakąś kanapkę, coś ciepłego do picia, no i frytki. Poczekała chwilę na zamówienie i dała im hajsy. Wzięła wszystkie swoje rzeczy i zaczęła szukać odpowiedniego miejsca, ale jakoś o dziwo było wszędzie pełno, więc jak zwykle chodziła w kółka wypatrując aż coś się zwolni.

Dave - 2015-01-04, 00:09

Tak prawdę mówiąc, to Dave nie wiedział jak się tu znalazł, chociaż cenił sobie mc`a za szybkie żarcie, nie miał pojęcia co go tu przywiało i dwunastej w nocy o.o Rozejrzał się po "restauracji" i wręcz przeraziły go tłumy przy każdym stoliku. O tej porze? No cóż, podszedł do kasy, zamówił podwójny mc zestaw i stał przez dłuższą chwilę w tej śmiesznej kolejce, po odebranie zamówienia. Kiedy w końcu się doczekał, odebrał tackę i rozejrzał się dostrzegając miejsce i już się do niego wybierał, kiedy zauważył wyraźnie zagubioną dziewczynę i to jeszcze z walizką. Podszedł więc do niej od tyłu i nieco się nachylił.
- Tam masz wolne miejsce. - powiedział raczej cicho, żeby ta reszta bydła czyhającego na miejsce nie usłyszała. Dziewczyna prawdopodobnie posadziła swój tyłek przy wskazanym miejscu, tuż po wcześniejszym zawale serca, a Dave, że nie chciał się narzucać, rozglądał się dalej, aż coś się zwolni o.o

Joyshe - 2015-01-04, 00:21

Kto tam wie co tych ludzi tutaj przywiało, ona po prostu chciała zjeść i iść do ciotki. Może wróciła do domu z jakieś swojej posiadówki u koleżanki :lol: . Kto tam wie.
Sama się temu zastanawiała. Po za tym o dziwo gdzie dzisiaj nie poszła były tłumy. To chyba trochę dziwne...
Wzięła kilka frytek, kiedy tak szukała zagubiona tego upragnionego miejsca. Trzeba było przyznać, że frytki mieli tu dobre, ale może dlatego, że Joy była już strasznie głodna i zjadłaby cokolwiek.
Słysząc za sobą głos i oddech na szyi oczywiście, że podskoczyła. A Ty byś nie podskoczył? :lol: Przecież ona była tak skupiona nad tym szukaniem ...
Wypuściła zaraz powietrze, uspokajając się.
-Rzeczywiście.-oznajmiła patrząc w tamtą stronę. Udała swe kroki do miejsca wskazanego przez chłopaka i powiedzmy, że nie dostrzegł tam jeszcze jednego wolnego miejsca. Przepchnęła się jakoś z tą walizką i tacą. Pozostawiła na stoliku, aby nikt jej nie zajumał :lol: . Widząc, że Dave nadal szuka podeszła w jego stronę. Popukała w jego ramię, kiedy się do niej odwrócił :lol:
-Może ... chciałbyś usiąść ze mną? Jest tam jeszcze jedno wolne miejsce.-wytłumaczyła, po za tym nie dostaje się często takich propozycji, więc Dave korzystaj póki się nie rozmyśli xd.

Dave - 2015-01-04, 00:27

Zaśmiał się szczerze, widząc reakcję dziewczyny, chociaż racja, każdy na jej miejscu zrobiłby to samo :lol: Rozglądał się jeszcze trochę i zawiedziony już miał zasuwać po torbę i brać na wynos :lol:
- Jeśli nie będę Ci przeszkadzał. - kiwnął głową, spoglądając na faktycznie jeszcze jedno wolne miejsce. Przytulne takie, w samym rogu, przy oknie, można było podziwiać, jak ludzie co rusz przewracają się na zamarzniętej nawierzchni. W końcu posadził dupsko na miejscu na przeciwko dziewczyny, spoglądając przez dłuższą chwilę na jej postać. Jakby kogoś mu przypominała, a może jednak nie? Za dużo alkoholu chyba o.o
- Dave. - rzucił krótko, w gestii poznania się z blondynką. Nie nadawał się do tego, czuł się jak w przedszkolu, a tam nie było fajnie. Żarcie było wstrętne i nie miał takich ładnych koleżanek jak Joy :lol: Drapnął z tacki jedną frytkę, wsadzając ją do ust, następnie biorąc się za rozpakowywanie kanapki :3 (narobiłaś mi ochoty, szujo ;_; )

Joyshe - 2015-01-04, 00:43

Nie wiem z czego się śmiejesz to nie było śmieszne. Ani trochę. A jakby wszystko na siebie wysypała i wylała?;_; Ah no tak ... Dave by się ucieszył xd.
-No co Ty. Chodź, bo jeszcze się rozmyślę.-powiedziała i się ciepło uśmiechnęła. Wróciła na swoje miejsce, wzięła kawę i otworzyło wieczko, wrzuciła cukier. Wymieszała drewnianym patyczkiem, po czym upiła parę łyków. Wyciągnęła palce znów po frytki. Te frytki to chyba nawet polubi :lol: .
Zwróciła zaraz uwagę na przechodniów, że im się tak chciało łazić po tym zimnie, jakby ona mogła to by siedziała w ciepłym domu i oglądała coś w telewizji, ewentualnie czytając jakąś książkę. Tak była zajęta tym wszystkim, że zapomniała o chłopaku :lol2: . Przypomniało jej się kiedy to poczuła wzrok na jej osobie. Przeniosła wzrok na niego. Sama się mu przypatrując.
-Joyshe-przedstawiła się również.
-Hmm... są tu jakieś ciekawe miejsca?-zapytała pochłaniając kolejną frytkę. No cóż, jak już siedzą razem to można by było zacząć jakąś gadkę. Może się coś dowie o tym mieście więcej :lol: .

Dave - 2015-01-04, 00:49

Ah no Dave to już taki potwór, że zawsze z nieszczęścia się cieszy :lol:
Cóż, nie omieszkał odmówić tej małej istotce dotrzymania jej towarzystwa, kto wie co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie jego czujne, opiekuńcze oczy :lol:
- Joy. Ładne imię. - pokiwał głową, biorąc za chwilę gryza kanapki, a gdy tylko ją przeżuł i połknął, przepił dużym łykiem coli. Zaczął przez chwilę się zastanawiać, czy są w tym mieście jakieś godne uwagi miejscówki i nawet wpadł na jedną, ale nie wypadało mówić od razu o swoim domu :lol2:
- Głównie słynie z jednej z najlepszych stajni, ale to pewnie już wiesz. - wzruszył ramionami, bo on to się akurat na stajniach znał prawie tak jak na balecie ...chociaż, na balecie znał się chyba lepiej :lol2:
- Jest tu sporo klubów, urokliwe parki, las ... nie wiem, czego oczekujesz. Myślę, że jak w każdym mieście jest tutaj coś, co przykułoby uwagę każdego, nawet największego ponuraka. - uśmiechnął się do niej, nadal nie odrywając wzroku od swojej rozmówczyni.

Joyshe - 2015-01-04, 01:02

/tak w ogóle to też Cię kocham <3 :lol2:

No tak, a z czyjegoś to już w ogóle trzeba się śmiać :lol: .
-Dziękuję.-bo co innego miała powiedzieć? Dodała jeszcze lekki uśmiech-Twoje też niczego sobie-jak już sobie tak schlebiają to niech Dave nie czuję się gorszy z imieniem :lol2: .
Sama złapała za swoją kanapkę i odpakowała do połowy. Wzięła gryz, jeden drugi, czekając na jego odpowiedź.
No tak ... mogłam się tego spodziewać :lol2: . Kiwnęła głową co do stajni. Tak nawet już tam była.
-Czyli, że każdy znajduję coś tu dla siebie?-odparła, ale to jakby do siebie . Upiła łyk ciepłego napoju. Oh jak przyjemnie.
Przeniosła znów wzrok na niego i coś jej nie pasowało. Patrzyła patrzyła ... aż nagle ogarnęła o co chodzi.
-Ubrudziłeś się :lol2: .-powiedziała i wiedziała, że tak nie ładnie ale wskazała palcem na jego koszulkę, na której miał jakiś keczup czy jakikolwiek inny sos. Podała mu swoją serwetkę, ale nią i tak dużo nie zdziała.

Dave - 2015-01-04, 01:10

Racja, co innego Dave mógłby zaproponować przyjezdnej niewieście, jak nie swoje cztery kąty :lol:
- Myślę, że sama powinnaś wszystko obejrzeć, to naprawdę urocze miasteczko - uśmiechnął się, biorąc zaraz kolejnego gryza kanapki. Spojrzał na swoją biedną koszulkę, że też akurat dziś musiał włożyć jasną c.c
- Kurrr... - spojrzał na dziewczynę, nie wiedząc czy nie jest aby z dobrego domu i nie obrazi się, za małą kurewkę :lol: -...czak mi upadł o.o - zmarszczył brwi, odkładając burgera i biorąc od dziewczyny chusteczkę. Zaczął majstrować przy koszulce, rozmazując plamę jeszcze bardziej ._. Ostatecznie wziął i zapiął do końca bluzę, żeby jednak zakryć super plamę.
- Dzięki. - rzucił krótko, machając w powietrzu pomiętoloną chusteczką, zaraz zgniatając ją jeszcze bardziej i chowając w kieszeń.
- A Ciebie co tu sprowadza? Jeździsz trochę? - hmm...czemu takie pytania z jego ust brzmią tak niezwykle dwuznacznie? :lol2:

Joyshe - 2015-01-04, 01:23

Tak tak i użyć ich do swoich niecnych planów :lol: .
Sama? No nie wiem czy to jest taki dobry pomysł. A jak się zgubi?
Znowu wzięła łyk picia, kilka frytek i dziama kanapki. Zastanawiając się czy to na pewno dobry pomysł.
-A nie chciałbyś mi pokazać miasta? Te tylko najważniejsze rzeczy. Park, któryś z klubów, jeden w zupełności wystarczy, las o którym wspomniałeś? Hmmm?-zapytała i uśmiechnęła się do niego. Przekupi go frytką jak coś :lol2: .
I biedny musi ją dać do prania ;_;.
Nie no niech się nie powstrzymuję, każdemu zawsze może się wymsknąć. Ona ogólnie nie używała, ale i jej się zdarza :lol: . Podniosła brew do góry i zaśmiała się na tego kurczaka. Niech mu i tak będzie :lol: .
Patrzyła jak się tak męczy z tym wyciera... rozmazywaniem plamy. Dokończyła burgera i zgniotła papier i odłożyła gdzieś na bok. Miała jeszcze kilka frytek *.*
-Polecam się na przyszłość :lol: -odparła.
-Mnie? Przyjechałam, bo ... właśnie słyszałam o waszej stajni coś tam trochę patatajam, po za tym chciałam czegoś nowego. Odciąć się od rodziców. Wiesz. Zobaczyć jak to jest być bez nich. Czy dam radę :lol: -ah te pomysły nastolatek :lol: .

Dave - 2015-01-04, 01:33

Sam również skończył szamać i odłożył papier po kanapce na tacę.
- Czy ja chciałbym Ci pokazać miasto? - uśmiechnął się, podnosząc jedną brew ku górze.
- Nie boisz się prosić obcych mężczyzn o oprowadzanie po klubach, a później zapuszczać się z nimi w ciemne lasy? - wyszczerzył rząd białych zębów w szerokim uśmiechu. - Skąd wiesz, czy nie mam jakichś niestosownych planów co do takich młodych, pięknych i samotnych dziewcząt? - zmrużył oczy, przyglądając się dziewczynie. W sumie ...nie miał nic ciekawszego do roboty, a nigdy nie wiadomo jak skończy się taka nocna eskapada, może jednak będzie chciała poznać Casa la Dave :lol2:
- Najgłupsza rzecz, jaką robią młode osoby, mające możliwość zostania z rodzicami. - puścił jej oczko, upijając spory łyk coli i skubiąc kilka frytek ze swojej tacki. Sam żałował, że wyprowadził się od staruszków tak wcześnie, przynajmniej nie musiał się szwędać po fast foodach i zawsze czekało na niego jadło w domu :lol:

Joyshe - 2015-01-04, 01:45

Kiwnęła głową na jego pytanie. No tak. Właśnie o to pytała.
-Jakbym miała jakieś wątpliwości to bym się nie pytała, a nawet nie zaproponowała Ci miejsca obok mnie. Po za tym ... nie znam tu nikogo, a ciotka gdzieś wyparowała, wsiąkła, przepadła. A w ogóle noc jeszcze młoda. Można zrobić tyyyle rzeczy :lol: -oznajmiła. Pokręciła głową na boki i oparła się wygodnie o oparcie.
-Szczerze mówiąc to nie wiem, ale się okażę jeśli się zgodzisz.-odparła i zaśmiała się. Przekrzywiła głowę na bok i sama patrzyła na niego kilka chwil, a bo czemu nie. Wzrok przeniosła na "restauracje" coś się przeludniło.
Ta Casa La Dave&Daniel :lol2: . Oj noo, bo potem będzie żałował, a że nie ma co innego do roboty to jeszcze lepiej!
-Może i masz rację, ale chce sie przekonać na własnej skórze. W końcu uczymy się całe życie na swoich błędach.-powiedziała. Ej no. Nie szwendała, by się teraz tutaj gdyby nie ciotka, która nie wiadomo gdzie była,a jej koleżanek nie znała...

Dave - 2015-01-04, 01:56

Westchnął ciężko, opierając poobijane łapki na stole, nawet nie wiadomo co zrobił nimi, ale wyglądał, jakby nieźle kogoś napierdzielał :lol:
- Dziewczynko, a ile Ty masz lat? - mmm, Dejff lubił małe dzieci ;_; Patrzył na nią uważnie, wyczekując odpowiedzi, w międzyczasie dopijając swoją colę i dojadając frytki. No teraz był spełniony ...prawie :lol:
- Żebyś nie żałowała. - westchnął, wzruszając ramionami i podniósł się ze swojego miejsca, poprawiając bluzę, która nieco podniosła mu się do góry, zaraz narzucając na nią kurtkę. Spojrzał na walizkę dziewczyny.
- Chcesz iść z tym do klubu? - spojrzał na nią z politowaniem. Kto normalny zabierał cały dobytek swojego życia do klubu? o.o Nie odpowiedział nic na jej wzmiankę o tym, że przecież każdy się uczy na błędach, bla bla, przecież to czysta głupota, nikt nie powinien wyprowadzać się od mamusi :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group