To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Wiosenny rajd

Unexpected - 2017-04-17, 13:12

x GRUPA DRUGA x

Ok tam od razu diabeł. Poza tym niech on tak nie kraczę, bo zawsze może się przekonać po kim dzieci dostały takie geny a nie inne :lol2: Unex nie dał się zepchnąć na dalszy plan, bo co jak co ale on? Szarpnął się na pomoce faceta, kiedy ten chciał go cofnąć i wcale nie zamierzał mu pójść na kopyto. Nie przejmował się relacjami Valentino - reszta grupy, bo on uparcie chciał iść naprzód. Poza tym trzymanie go blisko syna też nie było do końca rozsądne, bo mogłoby się to źle skończyć. Parsknął na klepanie ze strony faceta, by skierować się pod wał który mieli zaraz pokonać. Nawet nie specjalnie czekał na reakcję faceta, tylko wspiął się machinalnie na szczyt wału i to całkiem gładko jak na kolosa. Raczej nie wyszło im wejście jako ostatnim, bo ogier w razie co sam wyciągnął go na przeszkodę. Nie uda mu się trzymanie go na końcu, bo mogłoby się to dla niego źle skończyć. Skoro wjechali na wał kłusem, to bez zwolnienia wcześniej ogier utrzymał kłus naprzód. Zresztą podobnie całkiem do Scho, gdzie niemal się można było spodziewać tego że jak któryś ruszy galopem to i on po galouje przed siebie.

Drew Pascail - 2017-04-17, 13:18

x GRUPA SIÓDMA x

- Miejmy nadzieję, że ten pobije zeszłoroczny rajd o głowę. - zwrócił się do Marcusa jak i do Caroline. W sumie nie miał nic więcej do dodania, jeśli chodzi o wcześniejsze słowa przyjaciółki, bo całkiem się z nią zgadzał. Zerknął na całkiem przystojną kasztankę, która szła razem z właścicielką obok niego i Hanky.
- Urodziwa. - pochwalił ją. - Tak, w zeszłym roku jechałem na angliku, który nie był moim koniem, a Hanky jest jedną z moich dwóch podopiecznych. - poinformował Caroline. Zanim kupił kasztankę miał Savera, z którym jednak się rozstał. Z resztą z tego co widział jechał na rajdzie i to na znajomej Francuzowi osobie.
Póki co był zadowolony z zachowania hanowerki, która była nastawiona pozytywnie do idącej obok klaczy i zadowolona swoim miejscem w stawce. Hanky bez problemu i dość sprawnie wspięła się na wal, gdzie pozwolił jej dalej kłusować, o ile ustalili w grupie, że tym własnie chodem pójdą dalej. Kiedy zbliżyli się do tego odcinka wału, gdzie kaczki poderwały się do lotu na ich widok Pascail był opanowany i starał się przepchnąć klacz przez ten kawałek. Posyłał jej półparady, chcąc skupi na sobie i usiadł głębiej w siodle,zamykając ją w łydkach. Miał nadzieję, że uda im się przejechać ten kawałek bez żadnych przygód, jeśli jednak takie wystąpiły, próbował uspokoić Hanky. Wał ciągnął się przez prawie jeszcze trzy kilometry, które zapewne pokonali kłusem, by zbliżyć się do drogi.

First Night - 2017-04-17, 13:23

x GRUPA DRUGA x

Po pokonaniu wzniesienia klacz parsknęła radośnie, będąc z siebie zadowolona. Źrebaki obecnie nie były zbyt lubiane w świecie gniadej, ale wszystko może się z czasem zmienić. Raczej nie dopadła żadnego z nich, ale pewnie niewiele zabrakło. Ja tam nie wiem, bo większość jej koni jakoś zapadła się pod ziemię :lol2: No obecnie głównie tylko jeździła na niej lub na siwku, więc i tak zbyt wielkiego pola do popisu nie miała. Normalnie była jak swatka ! Klacz raczej nie przejawiała jak na razie typowych objawów zazdrości, ale kto ją tam wie. Kiedy otrzymała takie pozwolenie, ruszyła niemal natychmiast nieco nad aktywnym kłusem przed siebie. Kiedy niespodziewanie kaczki wzbiły się w powietrze, klacz skuliła uszy i strzeliła z zadu. Na pewno zabiłaby kaczki, no na pewno :lol2: Nieco mocniej też ruszyła do przodu, wyrywając się niemal galopem naprzód.

Anna Ross - 2017-04-17, 13:31

x GRUPA DRUGA x

Nie każdy nie każdy, więc proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Tak no na pewno spokojnie, niemal jak z tymi kaczkami rzekłabym. Kiedy ogier niemal stanął dęba, zaczepiła się go jak rzep psiego ogona i ściągnęła w dół wodzami i dociążając jego przody. Nie tak łatwo się jej pozbyć mój drogi, już powinien się o tym przekonać. Szarpnęła go mało delikatnie za pysk, niemal wbijając mało delikatnie w tym samym czasie ostrogę w jego bok. Zdecydowane działania są lepsze niż ich brak lub w ogóle poddanie się woli konia. Stojąc oddanie z zadu było chyba mało prawdopodobne, bo raczej z ciężarem robienie takich akrobacji w miejscu było trudne jak nie prawie nie niemożliwe. No chyba że był koniem normalnie alfą i omegą :lol2: Jednak to chyba nie to. Jego ojciec po pierwsze nie reagował na wszystko jak nadęty i rozkapryszony gówniarz, więc proszę tu nie porównywać. On nawet w młodości nie miał takich odpałów, a po drugie są ważniejsze rzeczy niż odpierdalanie maniany. Nie przystało to synowi championa, bo wyglądał jak zwykła łajza a nie ktoś ważny za kogo się miał. Na pewno się na coś zdały, bo nikt nie był odporny na wszystko co się z nim działo. No chyba że był tą alfą albo z tytanu, a to raczej no serio nie to. No peszek że mu się nie podobało, ale był na nie wskazany i no trudno się mówi. Ruszyli dalej kłusem wzdłuż wału, jadąc aż do drogi która lada moment miała stanąć na ich drodze.

Russian Roulette - 2017-04-17, 13:40

x GRUPA PIĄTA x

Klacz nie rozumiała słów ludzi, dlatego ograniczyła się do własnego zadania. Parsknęła krótko na pochwałę ze strony właścicielki, by poruszać się dalej na górze stępem przed siebie. Klacz również szła czunie i rozglądała się bacznie dookoła, Niestety kaczki i ją dość mocno zaskoczyły, klacz skuliła uszy i kwiknęła przeciągle na ich poderwanie się do lotu. Zarzucając białą kitą na boki i grzbiet, pitała kłusem przynajmniej przez kawałek przed siebie. Nie podobały się jej i w sumie nic dziwnego że uciekła od nich jak najdalej, bo życie w końcu było jej miłe :lol2: Nieco ogłuchła wtedy na pomoce kobiety, uciekając od nich i nie od razu dając się okiełznać. Mimo że była stosunkowo drobna, to jednak jakąś siłę w sobie posiadała i potrafiła ją wykorzystać w odpowiednim momencie.

Princessof the Nile - 2017-04-17, 13:46

X GRUPA SZÓSTA X

Kiedy będzie miał dłuższy staż jako właściciel Princess po raz kolejny. Cieszę się, bo gdyby James zniknął z jej życia, w którym był poza jedną przerwą od zawsze, gniadej by serduszko pękło.
Odpowiadała jej pozycja w środku stawki. Może nawet nie pobiła się z innym koniem, ale James był zapobiegawczy. Pokonała sprawnie wał, a tam właściciel poprosił ją o kłus, o którego przeszła bardzo energicznie, nie przechodząc jednak do wyższego chodu. Jest więc bardzo możliwe, że poruszali się aktywniej niż reszta grupy. Klacz znajdowała się w środku grupy, więc pojawienie się kaczek nie powinno zrobić na niej takiego wrażenia, ale zrobiło. Zastrzygła uszami, parsknęła nerwowo. Zapewne też reakcja Foxtrota miała na nią jakiś wpływ i angielka zrobiła to, co umiała robić najlepiej - błyskawicznie przeszła go galopu, prąc naprzód. Wał był na tyle szeroki, że mogła wyminąć inne konie, nie stwarzając niebezpieczeństwa. Nie była też całkiem nieczuła na działania mężczyzny i zaczęła powoli zwalniać na przestrzeni kilku - kilkunastu metrów, aż znów przeszła do kłusa, a w tym czasie reszcie grupy udało się ich dogonić i dwulatka wróciła na swoje miejsce w środku grupy. Reszta drogi wałem upłynęła z jej strony w spokoju. Princess była usatysfakcjonowana tą chwilą popisowego galopu. A co!

Amelie - 2017-04-17, 14:58

x GRUPA DRUGA x

Tak, Amelie też była z niej zadowolona, co wyraziła krótką pochwałą i nie omieszkała jej nadal uspokajać, jeśli przesadnie reagowała na źrebaki. No na razie nie planowała jej zażrebić, więc first może spać spokojnie. To prawda, głównie miała do dyspozycji Carthago i First, ale to jej absolutnie wystarczało Nie liczyła, że incydent z kaczkami przejdzie bez echa, wystarczy spojrzeć na reakcję Unnanounced.
Amelie nie przeszkadzał nad aktywny kłus gniadej, więc o ile nie przesadzała, to pozwalała jej nim się poruszać, utrzymując ich pozycję w grupie. Kiedy First zaczęła się niepokoić na widok ptaków białowłosa próbowała ją uspokoić, utrzymać w tempie i jednocześnie utrzymać się w siodle, tak na wszelki wypadek. Miejmy tylko nadzieję, że żaden koń nie oberwał, kiedy strzeliła z zadu. Następnie klacz ruszyła mocniej do przodu, prawie próbowała przejść do galopu, przed czym dziewczyna starała się ją powstrzymać. Wał był długi więc miała czas, żeby się uspokoić, nawet jeśli przeszła do tego galopu. Zapewne w końcu Halley unormowała kłus achałki, trzymając się tempa grupy.
- Zaczynam żałować, że nie wzięłam psa. Chociaż on narobiłby jeszcze większego rabanu niż te kaczki. - przekazała całej grupie, a raczej tym, którzy mogli ją bez problemu usłyszeć. Taak, Xavior miał żyłkę myśliwską, co już jej dowiódł ale zabranie go na rajd źle by się skończyło. Zwłaszcza z takimi końmi w grupie jak Unn. Co innego gdyby wyżeł miał więcej do czynienia ze stajnią W sumie mogłaby go do niej kiedyś zabrać, ale jego pierwsze spotkanie ze stajnią, natłokiem ludzi i koni jakoś słabo widziała. Wał kończył się drogą, którą musieli pokonać. Amelie zwolniła First do stępa i posłała jej kilka półparad. Nie chciała, żeby jej coś odwaliła, bo droga jest na to najmniej odpowiednim miejscem. Tak czy inaczej pokonały ją. Po drugiej stronie widać było już morze. Wkrótce zjechali na plaże. Niemka była ciekawa jakie wrażenie zrobi na tekince wielka woda.
- Kłusujemy? - zapytała grupę, bo kłus wydawał jej się tu najodpowiedniejszy. Tak czy inaczej dostosowały się do chodu grupy.

Caroline Hathaway - 2017-04-17, 15:37

x GRUPA SIÓDMA x

No może, nie no dzięki za łaskawość :lol2: Ona też po cichu jednak liczyła na to, że uda im się bezpiecznie przejechać cały rajd i dotrzeć do miejsca docelowego. Cieszyła się z faktu, że klacz ma pozytywne nastawienie do innych koni, a przynajmniej nie próbuje ich zjeść. Kobieta również była dość czujna, bo przecież nie chciała aby im się coś stało nie? Czemu nikomu się nie podobał koniec ani początek? Przecież to nie było nic strasznego, a przynajmniej tak się wydawało kobiecie. Słysząc słowa Drew będąc już na górze, spojrzała na niego z zamiarem kontynuowania rozmowy.
-Dziękuje, twoja też ładna. No właśnie wydawało mi się że dosiadałeś innego konia, co się zmieniło? - zagaiła do niego dalej. W końcu za pewne oboje przeszli do kłusa, by się nie wlec trzy dni wołami za grupą. Marcus też się ich w miarę trzymał, dlatego obstawiała że ruszyli wszyscy razem naprzód. Poprosiła klacz łydką o przejście do kłusa, podpierając ewentualnie to wypchnięciem z krzyża. Zauważyła w oddali już kaczki, dlatego wysłała jej kilka półparad, wzięła nieco na siebie i przytrzymała. Wiedziała że ruda ma tendencję do płoszenia się, więc nawet jeśli musiała to nieco siłowo ją przepchnęła do przodu. Kierowały się kłusem wzdłuż wału, aż do drogi.

Nearly Perfect - 2017-04-17, 16:48

x GRUPA SIÓDMA x

No pewnie nie, ale Perfect nie chciałaby chronić tyłów, a gdyby szła na przedzie "zarażałaby" inne konie, gdyby jej coś odwaliło. Nie zachowywała się wrogo wobec idącej obok Hanky wręcz przeciwnie, zarżała w jej kierunku przyjaźnie. Chociaż nie rozumiała rozmowy między jej właścicielką a dosiadającym kasztanki obok facetem uniosła wyżej głowę, pokazując swój reprezentacyjny kłus, do którego przeszła, gdy poprosiła ją o to Caroline, jakby rozumiała, że rozmowa również jej dotyczy.
Niestety kasztanka również zauważyła kaczki i skupiła się na nich całkowicie, zapominając o kobiecie. Podrzuciła łbem kilka razy nerwowo, parskając i strzygąc uszami co rusz, by w końcu się zatrzymać. Jednak na tym nie poprzestała, zaczęła się cofać, nadal poddenerwowana i nieco spłoszona. Nagle nie była taka przekonana do kontynuowania rajdu.
Zapewne w końcu kolorowowłosej udało się ją ogarnąć i nakłonić do ruszenia naprzód,zamiast cofania się w tył. Przez jeszcze kilka metrów klacz była nerwowa, potem jednak zapomniała o incydencie. Reszta drogi wałem upłynęła jej dość spokojnie.

Mercedes - 2017-04-17, 17:16

x GRUPA PIĄTA x

Pochwaliła krótko ogiera na to, że znalazł się dość sprawnie na górze. Jak na razie nie mogła mu nic zarzucić, bo się zachowywał naprawdę grzecznie i posłusznie. Choć Mercedes była przygotowana na każdą ewentualność jak to mówią. Pozwalała mu na kontakty z innymi końmi, o ile potrafił się przy tym zachować.
-Podobno. Jednak jego właściciel nie jest specjalnie zadowolony z faktu, że ktoś zaburza mu cały proces karmienia go i nie potrafi czytać tabliczek "nie dokarmiać". Podobno już nie jednego za to ochrzanił. - odparła na słowa Ruth. Gorzej jak kiedyś ją Alex przyłapię, to biada ci panie boże. Podobnie jak wszyscy za pewne, kobieta w końcu poprosiła siwka o przejście do kłusa i pokierowała go wałem naprzód. Widząc kaczki przed sobą wzięła ogiera nieco na siebie, przytrzymując go w pomocach i skupiając na sobie. Chciała aby ominął w miarę spokojnie ptactwo i skierował się naprzód wzdłuż wału aż do drogi. Miejmy nadzieje że tak właśnie było i lada moment wraz z resztą grupy, zaczęła się tam zbliżać w kłusie nadal.

Francesca - 2017-04-17, 17:28

x GRUPA SIÓDMA x

Na szczęście udało im się pokonać ten wał dość bezpiecznie i dziewczynka przyjęła to z ulgą. Na szczęście klacz nie przejęła się kaczkami, co dobrze wpłynęło również na dziewczynkę i ta poprowadziła ją dalej naprzód. Dziewczynka wyczekała odpowiedniego momentu do przejścia, bo nie narażałaby ani gniadej ani siebie na niebezpieczeństwo. Dopiero wtedy puściła ją przez drogę, ale na szczęście kierowcy byli dość wyrozumiali. Starała się z kłusa przepchnąć ją w galop, co miejmy nadzieje się udało i kierowała ją równym tempem pod górę. Podniosła się też tu do półsiadu, ułatwiając jej pokonanie wzniesienia. Na górze dotarła zaraz za Naomi, więc również stopniowo przeszła z Latte wpierw do kłusa, a potem stępa. Klepiąc klacz krótko go po szyi i kierując się dalej naprzód po klifie. Starała się trzymać blisko instruktorki, by podobnie jak ona zjechać z klifu stępem i tu już odetchnęła z ulga. Była to końcówka rajdu, więc powinni niedługo dotrzeć do obozowiska. Prowadziła klacz plażą i nawet blisko wody, o ile ta tego chciała. Ponownie zaraz po porozumieniu się ze wszystkimi, wypchnęła klacz do galopu przez plaże. Pozwalając jej na naprawdę fajne, mocne tempo. Miała nadzieje że po dojechaniu do rowu z wodą, klacz nagle czegoś nie odwali i nie przejdą przez niego. Udało im się jednak przez niego przedrzeć i dotrzeć do celu, a Fran z wdzięcznością poklepała klacz po szyi.

Oporządziła klacz na miejscu, by wpuścić ją do właściwej zagrody i podziękować za wszystko. Zabierając ze sobą swoje rzeczy udała się rozbijać namiot, a wzrokiem wpierw odnalazła kobietę.
-Nie będziesz miała nic przeciwko jak się rozbiję obok? - zapytała Naomi, obok której się właśnie zatrzymała.

Chaos Amir - 2017-04-17, 17:35

x GRUPA TRZECIA x
Wjazd na klif wymagał od niego więcej wysiłku niżeli galop po prostym niczym autostrada wale. Zmobilizował się jednak, by resztką sił wspiąć się na klif galopem, kompletnie nie mając ochoty na jakiekolwiek niebezpieczne manewry. Dotrzymywał grupie kroku, pokornie przechodząc do kłusa wraz ze zbliżającym się zjazdem na plażę. W dalszym ciągu zachowywał się spokojnie, co z pewnością było miłą odmianą dla dosiadającego go Briana. A w związku z tym, że Amir jeszcze jakiś czas temu trenował WKKW, woda nie stanowiła dla niego żadnej przeszkody. Ostrożność bruneta była zbędna, bo gniadosz dziarsko przemaszerował na drugą stronę sadzawki.
Po dojechaniu do obozowiska był już mocno wymęczony. Bez problemu dał się rozsiodłać i odprowadzić na wybieg.

Marcus Roller - 2017-04-17, 17:39

x GRUPA SIÓDMA x

No w końcu trzeba było się ruszyć nie? Powinien się umiejętnie stawiać inny, bo będą uważali go za życiową ciotę. Może wszystko przychodzi z wiekiem? Pozwalał mu na relację z innymi końmi, ale uważał też by nie przekroczył jakiś granic. Marcus więcej słuchał Drew i Caroline, niż strikte z nimi rozmawiał.
-Obie są naprawdę ładne. - odparł jednak w końcu, bo czuł taką właśnie potrzebę. Pochwalił gniadosza za dobrze pokonany wał, by przytaknąć innym i zaraz poprosić go o ruszenie kłusem przed siebie. Oczywiście wysłał mu do tego stosowne pomoce, dołożenie łydki i wypchnięcie z krzyża naprzód. Utrzymywał dość pośrednie i w miarę stałe tempo kłusa przez wał, aż zaczęli zbliżać się do kaczek. Widział już wcześniej co one odwalały, dlatego dosłownie zamknął go w pomocach i jeśli trzeba było to przepchnął palcatem czy ostrogą do przodu. Jeśli jednak przeszedł w galop, to od razu ściągnął go na ziemię i do kłusa. Tak go prowadził naprzód aż do drogi, która zaraz miała wyrosnąć przed nimi.

Delfinek - 2017-04-17, 18:20

x GRUPA DRUGA x

Oczywiście pozwoliła mu na kłus, ale w miarę kontrolowany. Trzymała go w nim z dala od ogierów i utrzymywała równe tempo z resztą grupy, bo nie ukrywając ogier miał motor w dupie. Nie pozwoliła sobie również wejść na głowę - trzymała równe tempo i kontrolowała, coby nie uciekał od innych koni. Lekkie łydki stymulowały go, kiedy reszta grupy również przyśpieszała a kontakt miała silny, choć nie bolesny.
Pokonali w tym chodzie spory kawałek, musząc się zatrzymać przed drogą. Oczywiście hamowanie zaczęła kawałek wcześniej, bo znając rozpędy wyścigowców mogli magicznym cudem wylądować na jezdni, co było cholernie niebezpieczne. Uspokajała go pomocami parady wzmacniając przy tym kontakt, bo przecież to tego był głównie przyzwyczajony. Dodatkowo z jej ust wydobywały się ciche, uspokajające słowa jeśli rwał się nadal, a było to bardzo prawdopodobne. Finalnie jak reszta grupy zatrzymali się przed jezdnią.
Uwcześniej, kontynuując rozmowę z grupą dodała od siebie coś do słów Amelie.
-Myślę, że Twój pies i tak byłby spokojniejszy i bezpieczniejszy od grubego, rudego, w półdzikiego kocura Alberta. Niedawno dorwałam takiego na swojej działce jak zaklinował się w sztachetach. A zdolny to on jest.-Podniosła w miarę możliwości rękaw ukazując liczne zadrapania. Niestety, Pani weterynarz miała dziwną przypadłość bardzo, ale to bardzo wolnego gojenia się ran, więc zadrapania sprzed kilku tygodni były dla niej ozdobą na długo.
-W sumie nie pomyślałam też, mogłam w końcu wziąć Unti luzem, tak, jak biegną te źrebaki. Wtedy byłaby rodzinka w komplecie.-Dodała i o ile droga była wolna pogoniła ogiera na drugą stronę poprzez pracę łydek i wodzy.

Hell No - 2017-04-17, 18:20

Wspinając się na klif, co jakiś czas oglądała się na swoje-nie swoje "dzieciaki", jako że to za nie czuła się najbardziej odpowiedzialna. Na szczycie poczekała na maluchy i prawdopodobnie razem z nimi odpoczywała przez kolejne parę minut, czekając na konie idące pod siodłem. Gdy znowu stanowili zwartą grupę, Hells ruszyła niespiesznie stępem, wcale nie mając już ochoty na spacerowanie. Niemniej za nic nie chciała się odłączyć od "stada", toteż zeszła na dół klifu i kontynuowała spacer wzdłuż morza, coraz bardziej zbliżając się przez to do obozowiska. Osobiście nie miała problemu z przekroczeniem ujścia potoku, ale jeśli któreś ze źrebiąt się bało, wręcz matczynym gestem próbowała je zachęcić.
Ostatecznie im wszystkim udało się dotrzeć na miejsce. Ktoś jednak musiał jeszcze wprowadzić towarzystwo do zagrody, bo Hell nie była skłonna sama z siebie wejść na ogrodzony kawałek ziemi. Póki co stała nieopodal i skubała trawę, relaksując się.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group