To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

Delfinek - 2016-05-09, 20:05

Prawda prawda! A co do łydek, na wszystko przyjdzie czas, wszystko ma swoją kolejność.
Widząc zachowanie klaczy zrobiły 6 kółek spokojnego stępu po czym Del wykonała pomoce zatrzymujące (czyt. dosiad i wodze) by sprowadzić klacz do stój, a następnie dosiadem ją ruszyła do dalszego zmierzania po hali. Powtórzyła to na kolejnych 2 kółkach co około 5/15 metrów i poluźniła jej delikatnie wodze, tak by mieć kontrolę, ale też klacz mogła się deczko rozluźnić. Po wykonaniu wszystkiego prawidłowo powiedziała normalnym tonem głaszcząc opuszkami palców klacz po szyi .-Mądra Cherry, świetnie.-uśmiechnęła się i delikatnie podziałała dosiadem, by klacz przedłużyła krok. Nie kłusowała, lecz przyśpieszyła stęp do takiego codziennego, zwykłego kroku, w końcu teraz szły ślimaczym tempem. Rozluźniła jeszcze deczko wodze i popracowała dosiadem, jednocześnie cmokając. Łydki cały czas były z dala od ciała klaczy, w końcu nie czas na nie. Na dzisiaj jest plan poznania się i przyzwyczajenia do siebie, stąd dość krótka jazda. Po prawidłowym (jeśli taki był) przejeździe kolejnych 3 kółek kobieta podjechała pod wyjście z hali i zeskoczyła z konia mocno ściskając wodze i nie dotykając klaczy nigdy prócz szyi. Wylądowała gładko na palcach następnie popuszczając jej delikatnie popręg i głaszcząc po pyszczku.

Cherry - 2016-05-10, 16:54

Przez wszystkie kółka powolnym stępem sprawowała się dobrze, powiedziałabym nawet bardzo dobrze. Co jakiś czas tylko chciała zbaczać z toru zainteresowana czymś, ale mniemam, że wtedy Delp skutecznie sprowadzała ją na odpowiednią ścieżkę. Zatrzymała się też dość grzecznie zarzucając tylko ogonem. Te wredne stworzenia dostały się nawet tutaj! Zatrzymaj się tylko a zaraz dopadnie cię mucha. Zawsze i wszędzie!
Prychnęła kiedy kobieta popędziła ją do dalszej jazdy. Testowała jak się zatrzymuje? Dobry jeździec pewnie od razu załapałby o co łazi, ale owocek w tej chwili nie miał pojęcia. Aczkolwiek wcale nie było to takie złe. Przynajmniej nie używała nóg! Rozluźnione wodze dobrze podziałały na klaczkę. Od razu lepiej, co nie?
Przejazd udał się, wszystko poszło dobrze, nawet wtedy kiedy musiała jechać szybszym tempem. No proszę, kto by się tego spodziewał. Kiedy Francuzka zeszła z karej ta zarzuciła tylko głową. Kopytka bolały. Te podkowy serio nie były już dobre, no sory... Będzie musiała się w końcu u kogoś o to upomnieć. To boli!
Tym czasem jednak pozwoliła się pogłaskać, lecz dość krótko. Zaraz potem podrzuciła głowę do góry rozglądając się prawdopodobnie ostatni już raz po sali.

Delfinek - 2016-05-10, 17:04

Wyprowadziła ją z budynku prowadząc do stajni, jednocześnie dała jej dwa ciastka czereśniowo-jabłkowe i przeprowadziła najdłuższą możliwą drogą by klacz deczko się rozeszła i rozluźniła.
/z.t x2

Naomi Eaton - 2016-05-15, 19:15

Nieve Hoover napisał/a:
...


- Zobaczysz, że z czasem te ćwiczenia będą banalnie proste - odparła, także przywdziewając na twarz sympatyczny uśmiech. Czterdziestopięciominutowa jazda mijała błyskawicznie, szczególnie gdy była wypełniona po brzegi ćwiczeniami, z którymi uczeń miał styczność po raz pierwszy. Naomi zdawała sobie sprawę z obciążenia, na jakie naraziła Nieve prosząc o wykonanie wszystkich ćwiczeń, dlatego na sam koniec zaproponowała pewną formę relaksacji.
- Przejdź do stępa. Możesz wyjąć nogi ze strzemion i oddać Momentum wodze - powiedziała, podchodząc w pobliże stępującej na kasztanie Nieve, której to dotrzymywała kroku. - Przed Tobą jeszcze wiele pracy, ale pamiętaj, że każdy się uczy, niezależnie od poziomu - uznała, że to całkiem istotna informacja. Wielu początkującym wydawało się, że potrafiąc galopować i skakać przeszkody do metra, umieją już wszystko. Nic bardziej mylnego! - Z jazdy na jazdę będzie coraz lepiej - zapewniła rudowłosą, po czym po chwili przerwy, którą była rozmowa, zaproponowała jej jeszcze kilka ćwiczeń w stępie.
- Skróć ponownie wodze, włóż nogi w strzemiona i obudź go łydką, żeby szedł trochę żywiej. Widzisz ten drąg? - Zapytała, wskazując Nieve pojedynczy drąg, leżący płasko na ziemi. - Zacznij jeździć po kole tak, aby za każdym razem go przecinać; pierw rób duże koło, a następnie małe, i tak na zmianę - wyjaśniła, stając w takim miejscu, aby mieć dobry widok na parę. Jakby co, ćwiczenie wygląda tak. Wolała nie tracić lekcji Nieve na rozstępowywanie konia jazdą dookoła hali woląc uczynić to w bardziej produktywny sposób. Dla konia nie był to żaden wysiłek - nie szedł nawet w ustawieniu, więc o czym tu mówić? Obserwując dziewczynę, wprowadzała drobne korekty w jej postawie. Ponownie przypomniała jej o tym, że przy zakręcie wodza nie działa wstecz, tylko lekko otwiera się do boku. Że jeżeli chce wygiąć konia na łuku, musi pamiętać o takich szczegółach jak cofnięcie wewnętrznego ramienia, dzięki czemu dochodziło do rotacji kręgosłupa i tym samym przekazania koniowi informacji, co powinien uczynić z własnym ciałem. Łydki cały czas miały być przyłożone, wewnętrzna na popręgu, zewnętrza lekko za. Kiedy chciała poszerzyć koło, miała tylko odstawić zewnętrzną wodzę do boku, co "magicznie" sprawiało iż koń zaczynał iść po większym kole - wszakże zewnętrzna wodza była prowadząca.
Zajęło im to dziesięć minut, po których podziękowała uczennicy za jazdę.
- Bardzo dobrze. Pochwal go, zatrzymaj na środku - pamiętaj, nie ciągnij za wodze, tylko usiądź głębiej w siodle, przytrzymaj konia udami - i zsiądź - poprosiła, a gdy Nieve wykonała polecenie, Nao wskazała im wyjście prosząc, aby dziewczyna pierw przełożyła wodze przez szyję konia i w ten sposób poprowadziła go do stajni, gdzie wspólnymi siłami rozsiodłały kasztana, wyczyściły go i puściły na pastwisko. Wówczas się rozliczyły (£25 dla mnie z twojego konta, dla Ciebie i dla mnie po 2 pkt doświadczenia) i rozeszły w swoją stronę. /zt

Nieve Hoover - 2016-05-18, 21:00

Za przyzwoleniem instruktorki wyciągnęła nogi ze strzemion i poluzowała ogierowi wodze, choć nadal ściskała je w palcach obu dłoni za sprzączkę, zbyt przerażona, żeby całkowicie opuścić je na jego szyję. Wysłuchała tego co mówiła do niej Naomi, a uśmiech na jej ustach poszerzał się z każdą chwilą, choć właściwie sama nie wiedziała dlaczego.
- Wiesz jak to jest, człowiek chciałby od razu góry przenosić, a potem uświadamia sobie, że w kłusie wygląda jak worek ziemniaków i czar pryska. Ale nie zamierzam się poddać – roześmiała się perliście i wesoło poklepała konia po szyi, dziękując mu za dzisiejszą jazdę. Naprawdę dzielnie przeprowadził ją przez pierwszą próbę bez lonży i naprawdę była wdzięczna zarówno jemu jak i blondynce za to, że będzie miała co wspominać przez długi okres czasu.
Pozytywnie zaskoczona ćwiczeniami, które jeszcze poleciła jej Naomi, wróciła do poprzedniego ustawienia, obie nogi na powrót moszcząc w strzemionach. Chętnie przyjęła kolejne z „wyzwań”, które postawiła przed nią instruktorka i raźno aktywizowała łydkami boki konia, prowadząc go w stronę drążka. Bardzo starała się wykonać ćwiczenie w poprawny sposób choć nie zawsze koła miały idealny kształt. Na drążek, natomiast, udało jej się naprowadzić go za każdym razem i może nie trafiała idealnie w środek, ale miała przy tym naprawdę sporo dobrej zabawy. Mimo wolnego tempa i niezbyt dużych umiejętności czerpała radość z każdej chwili spędzonej w końskim siodle, a na jej ustach można było obserwować dużo więcej uśmiechu niż na co dzień. Wsłuchiwała się uważnie w każdą wskazówkę padającą z ust Naomi i chętnie wprowadzała je w życie, choć nie zawsze osiągając pożądany efekt. Zapamiętała jednak każdą z uwag i postanowiła sobie wykorzystać je także podczas kolejnej jazdy, chcąc pilnować samą siebie i wykonania tych „małych – wielkich” rzeczy.
Kiedy już miała się zatrzymać, ponownie zasugerowała się wskazówkami instruktorki. Przysiadła mocniej w siodło, zacisnęła uda i tylko delikatnie przytrzymała konia na pysku, w ten sposób osiągając zamierzony efekt. Poklepała ogiera i zsiadłszy z niego przełożyła mu wodze przez głowę by u swego boku móc poprowadzić go we wskazane przez dziewczynę miejsce. Po drodze obie pogawędziły jeszcze trochę, aby na koniec rozliczyć się, podziękować za trening i wstępnie umówić się na kolejny.

zt

Naomi Eaton - 2016-05-19, 10:40

Weszła na halę oczekując przybycia swojej uczennicy wraz z kucykiem. Specjalnie pojawiła się na hali wcześniej, chcąc ją przygotować pod dzisiejszą jazdę. Zajęła się więc ustawianiem drągów w rozmaitych kombinacjach, w odległościach pasujących na kucykowe chody.
Momentum - 2016-05-20, 15:43

Nieve Hoover napisał/a:
[...]

Naomi napisał/a:
[...]


I tak wodzę były dość luźne, więc konisko prawie nie odczuło różnicy. Kobieta faktycznie była z nim na kontakcie, ale co to był za kontakt. Pochwałę przyjął ze stoickim spokojem, czekając na dalszy ciąg wydarzeń. Szybko jednak wrócili, do poprzedniego ustawienia z czym, rudy nie miał żadnych problemów. Skierowany na drąg, zastrzygł uszami i poruszał się pewnie, miękko. Konisko znowu, wspomagało dziewczynę w wykonywaniu poprawnego koła, a przynajmniej starało się. Kiedy dojeżdżał do drążka, unosił po prost nad nim lekko nogi. Jednak ani razu w niego nie puknął, Nieve też mogła być z siebie dumna, dawała radę. Kiedy w końcu nadszedł koniec treningu, otrzymał pomoce do zatrzymania. Kobiecie się udało, nawet gładko to zrobić. Postarała się <3 On się odwdzięczył tym samy, równo się zatrzymując, niczym na czworoboku.

W końcu wyszedł za obiema pani N. do stajni z.t

Harvey - 2016-05-23, 18:46

xx
Jessamine - 2016-05-26, 11:32

Weszła z kucynką na halę raźnym krokiem, od razu rozglądając się wokół w poszukiwaniu instruktorki. Najpierw zauważyła drągi, które niemal od razu zwróciły jej uwagę, a następnie znajomą instruktorkę, Naomi, która przy tych drągach się krzątała. Podeszła w jej stronę, wolną ręką głaszcząc One po szyi.
- Dzień dobry. Jesteśmy. - przywitała się, zatrzymując z niemka, w taki miejscu, by nie przeszkadzać zarówno Naomi jak i innym użytkownikom obiektu.

Corleone Olshansky - 2016-06-02, 12:52

W drodze na halę nie sprawiał Zoey najmniejszych problemów, pod warunkiem iż każdorazowe stłumione rżenie i rolowanie szyi na widok innego konia nie były dla niej kłopotliwe. W pustej hali znacznie się wyciszył, aczkolwiek pozostał czujny, cały czas mając nastawione na sztorc uszy i szeroko otwarte ślepia. W trakcie podciągania popręgu stulił uszy, a nawet machnął ostrzegawczo łbem w stronę Zoey, chociaż tym razem nie sprawiło mu to rzeczywistego bólu. Miał jednak pewne nawyki, których zwalczenie mogłoby się okazać nawet niemożliwe. Mimo to pozwolił się dosiąść, o dziwo stojąc w trakcie wsiadania niemal nieruchomo. W każdym razie nie odważył się uczynić kroku do przodu, Prawdopodobnie dlatego, że dwudziestolatka działała szybko. Po otrzymaniu stosownego sygnału ruszył stępem, nie kwapiąc się jednak do mocnego wyciągania nóg. Co prawda stępował żwawo, ale jednak nie skorzystał z pełnego zakresu ruchu, na jaki było go stać. Łeb natomiast niósł wysoko, nie korzystając z długiej wodzy tak, jak oczekiwała tego od niego Zoey. Niemniej po skróceniu wodzy i złapaniu wodzy na kontakt nie zadzierał już tak głowy. Dopóki kontakt był rzeczywiście elastyczny, Corleone stosunkowo chętnie szukał oparcia, dość aktywnie pracując pyskiem - przeżuwając i nie zagryzając wędzidła. Po przejściu do kłusa automatycznie odchylił uszy do tyłu, zupełnie tak, jakby chciał mieć jeźdźca "na oku". Mianowicie przeszkadzało mu działanie łydki, aczkolwiek w stopniu, w którym jeszcze to tolerował. Niemniej nie pomagało mu to w uzyskaniu rozluźnienia, tym bardziej, że miał problem z jazdą po łukach. Notorycznie odginał się w nich w drugą stronę, walcząc z jeźdźcem ilekroć ten próbował odpowiednio go nakierować. Na dużych średnicach, czy może raczej płaskich łukach, gniady nie pokazywał tego problemu - udawało mu się nawet lekko zaokrąglić i wygiąć w kłodzie, co nie miało miejsca przy ciaśniejszych kołach, na których w walce o równowagę wypadał z koła, naraz zagryzając wędzidło. Najbardziej rozluźniła go bardzo aktywna jazda do przodu, co zresztą dało się zaobserwować - między poszczególnymi figurami lekko odpuszczał, otwierając się na współpracę. Ukończywszy pracę w kłusie na mniej lub bardziej zadowalającym etapie, przeszedł do galopu. Nie czując ograniczeń ze strony Zoey, skorzystał z danej mu możliwości i dość mocnym tempem galopował wzdłuż ścian, w pewnym momencie nawet lekko podrzucając zadem, co jednak nie prezentowało nawet ułamka jego możliwości. Po dwóch okrążeniach wrócił do stępa, w którym był nieco bardziej odprężony niż przedtem. Na chwilę postawił nawet uszy, które jednak wróciły na pierwotną pozycję wraz z ponownym przejściem do kłusa. Wydłużanie kroku 'podobało' mu się znacznie mniej niż skracanie, oczywiście ze względu na użycie łydek - momentami nawet zapierał się na wędzidle, by odpuścić wraz z zastosowaniem półparady. Zdecydowanie nie był prostym koniem do jazdy, ale za to miał ogromny talent do skoków. Coś za coś, jak to mówią. Do stępa przeszedł chętnie, by przy przejściu do kłusa po przejściu dziesięciu kroków podrzucić łbem. Zaufanemu jeźdźcowi pewnie stawiałby mniejszy opór, ale Zoey przynajmniej z początku musiała się z nim trochę pomęczyć. Z kłusa przeszedł do stój, w którym szastnął ogonem, zdradzając swoje poddenerwowanie. Kolejno ruszył stępem, z którego przeszedł do kłusa i galopu. Nie próbował się w nim rozpędzać, dostosował się do tempa narzuconego przez ciemnowłosą. Był energiczny, ale zarazem spokojny, dzięki czemu dziewczyna nie powinna obawiać się o swoje życie mimo paru zgrzytów. Poproszony o przejście do stępa i stój, uczynił to bez większych oporów, by po zebraniu pochwały kontynuować stęp.
One Million - 2016-06-02, 22:53

Naomi napisał/a:
[...]

Jessamine napisał/a:
[...]


Przyszła tu za Jess, rozglądała się ciekawsko wokoło, ale nie ociągała się. Podążała za dziewczynką, idąc tuż obok. Kiedy się zatrzymała, to kasztana uczyniła to samo. Stała spokojnie, obserwując jedynie wszystko.

Naomi Eaton - 2016-06-03, 10:40

- Dzień dobry - przywitała się, krótko spoglądając w stronę Zoey na Corleone, którego zachowanie wzbudziło czujność Naomi. - Przed tobą pewne wyzwanie, będziesz musiała zwracać uwagę na tamtego konia. Pamiętaj o zasadzie mijania się na lewą rękę i ustępowania temu, kto jedzie wyższym chodem. Na ścianie nie powinno się stępować ani zatrzymywać konia - zwróciła się do Jessamine, krótko przypominając jej zasady panujące na ujeżdżalni, które znacznie ułatwiały życie jej uczestnikom. - Podciągnij trochę popręg i wsiadaj. Po stępie raz jeszcze go sprawdzimy - poleciła uczennicy, a kiedy ta dosiadła grzbietu kucynki, poprosiła ją o stęp po drugim śladzie. Od początku uważnie obserwowała ruchy Jessamine, to jak ruszała, siedziała i kierowała konia po narożnikach.
Lucas - 2016-06-05, 01:49

Przyszedł na halę, gdzie był umówiony z Zoey na trening. Z dziewczyną poznał się już wcześniej, więc bez problemu odnalazł ją pośród innych ćwiczących par i lekko uśmiechnął się pod nosem. Upewniwszy się, że nikomu nie zawadza, wszedł do budynku i dziarskim krokiem ruszył w kierunku stępującej amazonki. Przywitał się z nią krótko, w między czasie mierząc jej kopytnego spojrzeniem.
- Rozgrzaliście się już, prawda? - zapytał, chcąc upewnić się w swoich przemyśleniach. Umówił się z nią w końcu, że rozgrzewkę przeprowadzi sama, a on przyjdzie jedynie na tą treściwszą część treningu. Jak mniemam otrzymał potwierdzenie, więc zabrał się za ustawianie pierwszej z kilku przygotowanych na dzisiaj konstrukcji. Przytachawszy wszystkie potrzebne mu drążki i ułożył z nich na kwarcowym podłożu pierwszą konfigurację. Była to spora ósemka, na której śladzie zostało ułożonych 7 drążków. Całość prezentowała się TAK.
- Na początek popracujemy trochę na drążkach. Zakłusuj, poustawiaj go sobie i wjedź na ósemkę - polecił, a sam w między czasie zabrał się za ustawianie pomocy do drugiego ćwiczenia, nie chcąc żeby para czekała i stygła. Nie osłabiło to jednak jego uwagi, a bystre spojrzenie na bieżąco śledziło poczynania Zoey.

Jessamine - 2016-06-13, 20:16

Oczywiście na wyzwania zawsze była otwarta, jednak obawiała się, żeby nie dać plamy, nawet jeżeli był to tylko trening. Może tylko trening jednak aż trening. Pokiwała głową, wprawiając w ruch koński ogon rudych włosów,na znak, że zrozumiała i na chwilę skupiła wzrok na gniadoszu, który również ćwiczył na hali. Ponownie skupiła się a instruktorce, gdy Naomi powtórzyła jej zasady panujące na ujeżdżalni, których uważnie wysłuchała. Docisnęła popręg i dość zgrabnie znalazła się na grzbiecie One. Poklepała ją jeszcze zanim postarała się o pomoce do stępa. Przede wszystkim chciała, żeby kucynka zrozumiała o co jej chodzi. Starała się jej jasno zasygnalizować stęp po drugim śladzie przez napięcie krzyża i obustronny nacisk łydek, ewentualnie pomagając sobie komendą głosową. Siedziała prosto w siodle, z kolanami przyłożonymi do siodła, a łydkami do boków konia, z obniżonymi piętami. Nie była jedna wyłącznie skupiona na sobie i One Million, zwracała też uwagę na drugą parę na hali i to co aktualnie robią, stosując się do wcześniej wymienionych przez Naomi zasad.
One Million - 2016-06-14, 22:26

Naomi napisał/a:
[...]

Jessamine napisał/a:
[...]


Klacz uważała na ogiera, jednak nie przejmowała się nim specjalnie. Musiała zachować spokój, dystans i opanowanie. Klacz cierpliwie, zniosła przygotowania do jazdy. Kasztanka dopiero po wyraźnym sygnale, ruszyła się z miejsca. Nic nie robiła samowolnie, poklepana po szyi parsknęła krótko, strzygąc uszami naprzemiennie. Klacz kroczyła dość energicznie, utrzymując równe tempo. Kierowana po śladzie, ładnie jechała po linii prostej, stosując się do pomocy dziewczyny. Wiele od niej zależało, jak szła czy dobrze się wyginała, jednak nie olewała tego One całkowicie. W razie problemów, starała się sama pomóc i sugerować, o ile oczywiście była wstanie, swoją postawą, czujnością.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group