Nemesis - 2014-02-28, 18:35 Spróbowała ponownie, jednak nie uzyskała takiego efektu jak wcześniej. Dziewczyna była czujna, więc fryzka dała sobie spokój. Może kiedyś...
JEszcze w sporej odległości przed nimi, na piasku leżała długa, grubawa belka. Klacz jeszcze jej nie zauważyła, bowiem ta była centralnie przed nią. Gdy były jednak nieco bliżej i pole widzenia karej objęło przeszkodę, fryzka jakoś żywiej ruszyła w jej stronę.Samanta - 2014-02-28, 18:49 Całe szczęście, że była przygotowana na podbicia, bowiem klacz próbowała ponownie. Nie z nią takie numery. Belkę zauważyła, gdy tylko ta pojawiła się na miękkim piasku.
- No dawaj Maleńka.
Uśmiechnęła się przygotowując się mentalnie do skoku. Kiedy znaleźli się niedaleko przeszkody, zmieniła swój dosiad. Usiadła w półsiadzie i kiedy znaleźli się już dość blisko belki zaakcentowała wyskok łydką.Nemesis - 2014-03-01, 00:38 Fryzka nie zaprzątając sobie myśli uprzykrzaniem jazdy Samancie, skupiła się na belce. Mniej więcej wyczuła moment i zaraz po łydce, niemalże równo z nią, wybiła się nisko i hopsnęła nad drewnem. Wylądowała po drugiej stronie, znów nieco wybijając się z rytmu i odzyskując go po krótkiej chwili. Niemal niezauważalnie.
Zwolniła znów nieco, będąc teraz jeszcze w galopie, a już prawie w kłusie. Chyba czas najwyższy zredukować bieg, kondycha nie ta po staniu.Samanta - 2014-03-01, 10:44 Skok wydawał się perfekcyjny. Gorzej było z biegiem po nim, gdyż klacz trochę straciła poprzedni rytm. Na całe szczęście nic poważnego się nie stało. Widząc jak powoli nie ma siły na galop, zwolniła Nemesis do kłusu, a następnie do stępa. Poklepała ją po zapewne zgrzanej szyi i zawróciła w stronę stadniny. Miały teraz sporo drogi do nadrobienia.Nemesis - 2014-03-01, 10:52 Zwolniłą przechodząc do kłusa i gdy tylko dziewczyna dała znak - do stępa. Zakreśliła na piachu niewielki łuk, by zmienić kierunek jazdy o 180 stopni, idąc teraz w przeciwnym kierunku. Co jakiś czas, kara podrzuciła nieco łbem, lecz nie od razu, najpierw trochę odsapnęła człapiąc sobie po piachu. Zbliżały się do belki, w stepie spokojnie mogła przez nią przejść. Byleby nogi wysoooko unieść. Samanta - 2014-03-01, 11:02 Ponownie zbliżyły się do belki. To co? Podniesiesz kopyta, by przejść czy nie? xd Mogła być na tyle leniem, że się po prostu zatrzymała nie idąc dalej... Takim właśnie sposobem Samanta skierowała ją bliżej morza, aby ominąć przeszkodę. Teraz zależy od niej, czy wolała przejść przez nią czy obok niej.Nemesis - 2014-03-01, 11:08 Dobra, aż takim leniuchem nie jest. Podniosła jedną nogę, potem drugą i przekroczyła przeszkodę w 50% Potem z belką między przodami a tyłami, stała przez chwilkę, by powtórzyć procedurę z tylnymi kończynami. Po przejściu zarżała zadowolona z siebie, podrzucając łbem w pionie. Taki sukces! Kontynuowała więc spokojny spacerek. Czyżby cisza przed burzą?Samanta - 2014-03-01, 13:19 Fakt faktem, Nemesis miała się gorzej. Musiała skoordynować wszystkie cztery nogi, a drobna pomyłka, mogła by być bolesna w skutkach. Słysząc jej zadowolenie, zaśmiała się tylko. Dopiero teraz porządnie rozejrzała się po plaży. O tej porze roku było zadziwiająco mało osób. Można było ich policzyć na palcach jednej ręki. Miała nadzieję, że klaczy znów nic nie odbije. W końcu wyglądała już powoli na zmęczoną. Dlatego też dała jej wole wodze, będąc jednak w dalszym ciągu na posterunku.Nemesis - 2014-03-01, 14:56 Owszem, nie było za dużo tych dwunogów dzisiaj. Jakieś gołąbki, samotnik i napalona rodzinka, 'katująca' dziecko w wózku dziecięcym o zdolnościach jezdnych porównywalnych do czołgu. Tak między ludźmi, bo Nem nigdy z czołgiem styczności nie miała, a szkoda, bo mogłoby być ciekawie.
Tymczasem wracając do fabuły - klacz zerknęła na drugie dziecko, jeszcze chwilę temu kroczące obok pancernego wózka, teraz pędzące w ich stronę krzycząc coś w stylu konik! Taki mały ułan-zoofilSamanta - 2014-03-01, 15:08 Uśmiechnęła się jedynie pod nosem, widząc parę która męczyła się z wózkiem. Ludzie... Kto bierze wózek na plażę? Wiadomo przecież jak trudno jeździ się nim po piasku. Wzdrygnęła się tylko w momencie kiedy zauważyła dziecko, biegnące w ich stronę. Przez krótką chwilę zastanawiała się czy uciec czy się zatrzymać. Nie miała w końcu zielonego pojęcia, jak zareaguje Nemesis w styczności z małym krzyczącym dzieckiem. W każdym bądź razie wolała uciec od bachora.
- Jeżeli nie chcesz, aby to dziecko się na ciebie rzuciło, to radzę ci trochę przyspieszyć.
Zaśmiała się podganiając klacz.Nemesis - 2014-03-01, 18:53 Teoretycznie powinna być spokojna, jak to bywała zanim jej pierwszego właściciela trafił szlag, a nią 'zajął się' Walter. Buk jeden może by wiedział, co działo się z klaczą, kiedy była pakowana do przyczepy i wywożona nie wiadomo gdzie. Szczegół, że facet zmienił do niej nastawienie po całym zajściu...
Na całe szczęście Walterowi się znudziła i trafiła tutaj. Odpokutowała za swoje przewinienie.
Na znak Samanty przyspieszyła do galopu, pomijając kłus, ale co najważniejsze - zostawiając drącego się dzieciaka daleko w tyle. Ułan-zoofil odpuścił, a Nemesis utrzymując prędkość biegła dalej.Samanta - 2014-03-01, 19:30 Poczekała aż wrzeszczące dziecko zniknie z ich pola widzenia. Samanta usłyszała jedynie głośny i żałosny płacz bachora. Ponownie zwolniła Nemesis najpierw do kłusa, a później do stępa. Nie chciała, aby klacz się przemęczała, mimo tego, że tryskała energią. Pogłaskała ją czule po szyi i zmierzwiła lekko jej grzywę.Nemesis - 2014-03-01, 19:59 Znów zwolniła do najwolniejszego chodu. W sumie i dobrze, fryzia ostygnie nieco przed powrotem. Karuska parsknęła zwieszając nieco niżej łeb. Taka jakaś zrezygnowana jakby. Ożywiła się jednak, w odpowiedzi na pieszczotę, rozglądając się gdzieś na boki. Zbliżyły się do ścieżki prowadzącej do Orchardu i wkroczyły na nią. W każdym bądź razie fryzia sama jakoś obrała sobie ścieżkę, o ile Samanta nie skierowała jej gdzie indziej.Samanta - 2014-03-01, 20:07 Widząc, że klacz jest z leksza zrezygnowana uśmiechnęła się tylko.
- No już... Głowa do góry.
Pocieszyła ją nawet... Nie widząc w ogóle po co to zrobiła... Może po prostu klacz była zmęczona? Nemesis sama skierowała się na ścieżkę prowadzącą do stajni. Najwyraźniej sama chciała już wrócić. No nic... Porządnie ją wyszczotkuje i zaprowadzi do boksu...Ewentualnie na padok.Nemesis - 2014-03-01, 20:18 Do Nemci z powrotem dotarło, że cholernie tęskni za Mefjem. O ile w taki stan jest mentalna możliwość wejść, w jej przypadku. A kudłatego jak wetnie, tak na szmat czasu. Szkapa potem nie wie czy wróci, na jak długo, o ile w ogóle.
Weszły pomiędzy zarośla, podążając śladem ścieżki. Wracać, czy nie, karej było wszystko jedno. Zazwyczaj na jeździe zapuszczała się z Mefjowatym w jedną stronę, lecz chyba trochę dalej. Widocznie Samcia miała nieco inne plany, a przyuczenie fryzki jej przeszkodziło...