Mistrz Gry - 2016-03-12, 09:04 Temat postu: Christian Levrull & Stradivarius
CHRISTIAN LEVRULL & STRADIVARIUS - ADVANCED
REZULTAT RZUTU
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
REZULTAT RZUTU
104; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją. Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
84; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
REZULTAT RZUTU
80; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
REZULTAT RZUTU
90;
Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
Opis
Pomyślnie ukończony cross, lekko poza normą czasu.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:09 Temat postu: Elizabeth White & Petit Coeur
ELIZABETH WHITE & PETIT COEUR - ADVANCED
REZULTAT RZUTU
47; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu;
REZULTAT RZUTU
41; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu;
REZULTAT RZUTU
77; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
REZULTAT RZUTU
44;
Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu; Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
97;
Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
Pomyślnie ukończony cross, lekko poza normą czasową.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:19 Temat postu: Sebastian Collins & Chaos Amir
SEBASTIAN COLLINS & CHAOS AMIR - PRELIMINARY
REZULTAT RZUTU
65; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
REZULTAT RZUTU
81;
Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
67; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy. Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
38; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu
Opis
Pomyślnie ukończony cross, z przekroczeniem czasu.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:23 Temat postu: Vivianne Feron & Jim Beam Rye
VIVIANNE FERON & JIM BEAM RYE - PRELIMINARY
REZULTAT RZUTU
62; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
REZULTAT RZUTU
64;
Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
REZULTAT RZUTU
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
REZULTAT RZUTU
55; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
Opis
Pomyślnie ukończony cross.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:25 Temat postu: Vivianne Feron & Friskey Whiskey
VIVIANNE FERON & FRISKEY WHISKEY - PRELIMINARY
REZULTAT RZUTU
42; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu; Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
64;
Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
REZULTAT RZUTU
89; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
REZULTAT RZUTU
86; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
Opis
Pomyślnie ukończony cross.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:29 Temat postu: Vivianne Feron & One Million
VIVIANNE FERON & ONE MILLION - PONY
REZULTAT RZUTU
99; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
REZULTAT RZUTU
82; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
REZULTAT RZUTU
76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu
Opis
Pomyślnie ukończony cross, z przekroczeniem normy czasu.
Mistrz Gry - 2016-03-12, 17:37 Temat postu: Anthony Wayford & Voice of Insomnia
ANTHONY WAYFORD & VOICE OF INSOMNIA - INTERMEDIATE
REZULTAT RZUTU
128;
Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.
REZULTAT RZUTU
45;
Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu; Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
42;
Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu; Przekroczenie normy czasu
REZULTAT RZUTU
76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu
Opis
Cross ukończony z przekroczeniem normy czasowej.
Jessie - 2016-03-12, 18:49 Podobnie jak w przypadku Argent, Jess była optymistycznie nastawiona także do przejazdu na Rabannie. Obie klacze w przyszłości miały startować w WKKW, więc nadeszła najwyższa pora, aby zapoznały się z torem crossowym. Ten był bardzo przyjazny, więc nie spodziewała się żadnych niespodzianek ze strony Rudej, którą przecież uczyła już skakać na dziwnie wyglądających przeszkodach. Parę kłód nie powinno robić na niej wrażenia.
Po rozgrzaniu klaczy kłusem udała się w stronę linii startu. Kiedy usłyszała dźwięk dzwonka, od razu przeszła do galopu, którym minęła linię startu i udała się w stronę pierwszej przeszkody - kłody. Od początku jechała dynamicznie, równo, nie pozwalając klaczy specjalnie patrzeć na przeszkody czy nieliczną publiczność. Paroma półparadami skupiła jej uwagę na zbliżającej się przeszkodzie. Ściągnęła też nieco łopatki i nieco przytrzymała klacz udami, by nie skoczyła przesadnie płasko. Doprowadziła ją do kłody zamkniętą w pomocach i w wymierzonym miejscu odbicia dała jej łydkę, motywując do pokonania przeszkody. Następnie wyszła w ślad za jej ruchem, przechodząc do niskiego półsiadu i elastycznie oddając jej rękę. Błyskawicznie znalazły się po drugiej stronie i po lekkim łuku w lewo pogalopowały do drugiej przeszkody. W dystansie jechała w półsiadzie, odciążając zad klaczy i pozwalając jej energicznie, aczkolwiek kontrolowanie galopować. Druga przeszkoda była wręcz śmieszna, toteż nawet niespecjalnie ingerowała w chód klaczy, pozwalając jej z tego tempa pokonać przeszkodę. Pilnowała jedynie, by nie zboczyła z wyznaczonego kursu i oddała skok, przy którym podparła ją łydką. Cały czas jechała bardzo swobodnie, bez najmniejszego stresu, jako że przeszkody nie robiły żadnego wrażenia - przynajmniej na zawodniczce, a to przecież miało spory wpływ na dosiadanego konia. Przed trzecią przeszkodą przysiadła nieco w siodło, aby doprowadzić do niej Rabannę bez cienia szansy na to, że coś pójdzie nie po ich myśli. Ponownie dała jej łydkę w optymalnym miejscu do oddania skoku, po czym zgrała się z jej ruchem, harmonijnie pokonując przeszkodę. Między poszczególnymi przeszkodami nie rozpędzała konia szczególnie, bo trzymały dobre tempo. Nie chciała jej przedwcześnie zmęczyć, tylko racjonalnie rozłożyć jej siły. Kolejną przeszkodą również była kłoda, Rabanna pewnie zdążyła się już z nimi nieco oswoić po pierwszych trzech skokach, także do czwórki podeszły na nieco większym luzie, bardziej śmiało. Ją także pokonały bez cienia zawahania, z czego Jess była zadowolona. Pochwaliła Rudą krótko i pogalopowała dalej na wprost, do piątej przeszkody, również kłody. Schemat postępowania pozostawał jednakowy - dynamiczna, równa jazda, prostopadły najazd, koń prowadzony w korytarzu z pomocy do samej przeszkody, spod której następowało odbicie zaakcentowane mocniejszą łydką, dalej przejście do półsiadu, oddanie wodzy, wycofanie sylwetki przy lądowaniu... Dopiero szósta przeszkoda wyróżniała się spośród innych wyglądem i mogła nieco ostudzić zapał Rabanny, dlatego też Jess starannie do niej dojechała, w pełnym siadzie, nie pozwalając się Rudej skracać czy pływać między pomocami. Śmiało i odważnie doprowadziła ją do przeszkody, którą pokonały bezproblemowo. Pochwaliła klacz głosem, po czym aktywnie pogalopowała do siódmej przeszkody, przed którą nie zwalniała. W odpowiednim miejscu tylko dała mocniejszą łydkę, aby Ruda odbiła się i oddała płaski, daleki skok nad ową przeszkodą, nie zapominając przy tym o oddaniu jej dostatecznie wiele wodzy, aby nie szarpnąć jej nieprzyjemnie za pysk. Dopiero przed ósemką nieco ostudziła jej zapał, na trzy foule przed przeszkodą siadając lekko w siodle i półparadami skupiając uwagę Rabanny na przeszkodzie. Doprowadziła ją do kłody i w wymierzonym miejscu oddała kolejny skok, na tej przeszkodzie kończąc pierwszą połowę crossu.Jessie - 2016-03-12, 19:46 Rozłąka z Wavantosem trwała dłużej, niż spodziewała się z tego początku. Chociaż w tym czasie był w dobrych rękach, a jego życie kręciło się głównie wokół krycia, padokowania się i stosunkowo rekreacyjnej jazdy dla utrzymania formy, to cieszyła się, że ma go z powrotem u siebie.
Ogier był w formie, toteż nie zawahała się przed zgłoszeniem go na kolejne zawody, w tym wypadku crossowe. Trasa była wymagająca, ale miała z tym koniem pewną nić porozumienia. Znali się na wskroś i była pewna jego umiejętności, toteż nie bała się zaryzykować, choć musiała przyznać, że widok niektórych przeszkód budził respekt także w niej.
W każdym razie, po rozgrzaniu konia kłusem skierowała się ku linii startu. Po usłyszeniu dzwonka przeszła do galopu, mijając w nim linię startu i od początku narzucając gniademu aktywne, mocne tempo. Pierwsza przeszkoda była przede wszystkim szeroka, toteż nie pozwoliła się Wavantasowi skrócić w dojeździe do niej. Aktywnie jechała go do przodu, nie pozwalając jednak na przesadne spłaszczenie foule. Prowadziła go zamkniętego w pomocach, niwelując niebezpieczne wahanie się, które mogło wystąpić. W miejscu odbicia dała mu łydkę, a gdy już odbił się, podążyła za jego ruchem przechodząc do półsiadu i elastycznie oddając mu rękę, nie tracąc kontaktu z pyskiem. Zaraz wycofała sylwetkę przy lądowaniu, miękko wracając w siodło dosłownie na chwilę. Druga przeszkoda była lekko klaustrofobiczna, aczkolwiek zdecydowanie były na tej trasie dużo gorsze. Także do niej jechała aktywnie, ale nie na złamanie karku. Koń miał w galopie kryć sporo terenu, ale jego foula miała być możliwie okrągła. Wycofała go nieco na tył w dojeździe do przeszkody, co by mocniej zaangażował zad i oswobodził przód. Najechała na wprost i odważnie doprowadziła Wavantosa pod przeszkodę, spod której ten odbił się. Jess natomiast harmonijnie podążyła za jego ruchem, nie zakłócając równowagi KWPN'a. Dalej jechała w półsiadzie, nie dodając jednak w galopie. Cały czas prowadziła konia równym tempem, chcąc odpowiednio rozłożyć jego siły na cały przejazd. Do trzeciej przeszkody pojechała po lekkim łuku, tym razem nie celując w sam środek. Zdecydowała się skoczyć bardziej z lewej strony, w najniższym miejscu hyrdy. Biały kolor drąga powinien sprowokować konia do dość wysokiego skoku, niemniej zadbała o to, aby jego galop w najeździe do przeszkody nie był zbyt płaski. Prowadziła go równo, zdecydowanie, w wymierzonym miejscu dała sygnał do odbicia i zaraz wyszła za ruchem konia, nie wyprzedzając go ani nie zostając w tyle. Kolejne dwie przeszkody nie były specjalnie trudne, toteż nie przykładając większych starań niż dotychczas, cały czas kontrolując tempo najechała na pierwszy człon, wchodząc w niejaki szereg bezproblemowo. Także drugi człon pokonali bez zbędnych atrakcji, jadąc już na piątą przeszkodę. Ta była najtrudniejsza z dotychczasowych - wysoka i szeroka ze względu na rów, który nie był najlepiej widoczny. Mimowolnie odczuła związany z tym stres, ale starała się nie wpłynąć tym na zachowanie Wavantosa. Utrzymując dobre tempo galopu, prowadziła go na wprost przeszkody, zamkniętego w pomocach, ograniczając ryzyko odmowy do minimum. Dała mu mocną łydkę, aby nie zlekceważył rowu i po prostu do niego nie wpadł, lub nie zahaczył o stałą konstrukcję przeszkody. Skok był mocny i daleki, toteż półsiad zawodniczki był odpowiednio pogłębiony. Oddała też ogierowi tyle wodzy, o ile poprosił, wyciągając szyję. Starając się nie zakłócić jego równowagi, już po chwili podeszła z koniem do lądowania, dziękując mu szybko za udane pokonanie przeszkody. Niewiele dalej stał kolejny szereg, tym razem złożony z trzech członów, lecz stosunkowo przyjaznych. Pierwszym był domek, do którego wykonali prostopadły najazd, zrównoważonym galopem. Ponownie pomogła gniademu w ocenie miejsca wybicia i gdy oderwał się od ziemi do skoku, podążyła za jego ruchem. Drugi człon był banalnie prosty, bo opierał się na wjechaniu do wody - niezbyt głębokiej. Odważnie więc wjechała do zbiornika, by po wybiegnięciu z niego zaatakować trzeci człon - również niezbyt skomplikowaną przeszkodę, choć mogącą straszyć swoim wyglądem. Dlatego też gdyby tylko wyczuła zawahanie ze strony Wavantosa, pojechała go mocniej do przodu, nie dając mu zbytnio myśleć nad tym. Szczęśliwie udało się im pokonać szereg do końca, kończąc go harmonijnym skokiem na trzecim członie.Sexy Ruby - 2016-03-12, 20:21 Klacz raczej ciężko czymś zaskoczyć, zwykle do wszystkiego podchodzi z dużą odwagą i niefrasobliwością. Nie inaczej było tym razem. Chociaż znalazła się w nieco niecodziennych warunkach, to nie zrobiło to na niej większego wrażenia, a wręcz przeciwnie - dzięki temu jeszcze bardziej ją uskrzydliło i sprawiło, że tym chętniej współpracowała z jeźdźcem. Zaś sam jeździec to kolejny plus, gdyż Jessie to jedna z niewielu osób, którą Ruda toleruje, a nawet chętnie się z nią spotyka i pracuje.
Po rozgrzewce klacz była jeszcze pełniejsza energii i jeszcze chętniejsza do przeżycia nowego doświadczenia, jakim były zawody. Sprężystym kłusem dotarła do linii startu, nawet nie zwracając zbyt dużej uwagi na otoczenie. Jedno jej ucho odchyliło się na moment w chwili, kiedy charakterystyczny dźwięk dzwonka oznajmił możliwość wystartowania. Jednak ostatecznie Rabanna całkowicie go zignorowała, skupiając się raczej na zadaniu do wykonania; trasie oraz jeźdźcu, który dał sygnał, wraz z którym Ruda od razu ruszyła dynamicznym i energicznym galopem. Kobyła szybko podchwyciła rytm, który stał się dla niej bardzo komfortowy i najwidoczniej odpowiedni. W dość krótkim czasie znalazła się w pobliżu pierwszej przeszkody, na którą spojrzała instynktownie. Wraz z wykonaniem półparady, klacz podniosła nieco zadek i parskając krótko przywiązała większą uwagę do wszelkich pomocy i wskazówek oraz skłoniła Rudą do ogólnego skupienia się. Tuż przed przeszkodą w napięciu oczekiwała sygnału sugerującego wybicie - być może była złośliwcem, ale dzisiaj miała wyjątkowo dobry dzień, poza tym w kwestii treningu i innej wzmożonej pracy dawała z siebie 110%. Otrzymawszy w końcu łydkę, sprawnie odbiła się od podłoża, nie zwlekając ani chwili. Przeszkoda nie była zbyt wymagająca, lecz klacz dołożyła wszelkich starań, żeby lot nad kłodą był płynny. Znów opadając na ziemię wydała z siebie krótkie parsknięcie. Z ochotą zagalopowała w lewo, nie zmieniając swojego rytmu, który jej przypasował, a jedynie instynktownie odrobinę przyśpieszając na wolnym od przeszkód odcinku trasy. Niemniej galop nadal był świadomy i niemorderczy. Druga przeszkoda już całkowicie nie wstrząsnęła Rudą, która przeskoczyła ją, tak jakby nie stanowiła dla niej najmniejszego problemu... chociaż... przecież tak właśnie było. Wybiła się dość daleko, przez co skok był nieco płaski, jednak nie zachwiało to Rabanną, ani nie przyniosło nieoczekiwanego skutku. Kopytna również nie wykazywała oznak stresu, to wszystko ewidentnie sprawiało jej niezłą frajdę, stanowiło formę dobrej zabawy, do której jednak przywiązywała dużą uwagę i mocno się angażowała. Przed trzecią przeszkodą kobyła ponownie mocniej się wytężyła, by nie umknął jej żaden szczegół ani żaden impuls. Wyskoczyła odpowiednio we wskazanym miejscu, wyciągając nieco szyję, za którą podążyła reszta ciała. Lądując podbiła lekko zadem, co było spowodowane jej nadmierną energią, którą jednak trzeba było dozować równomiernie. Klacz sama nie wyrywała się do przodu, nie chcąc się przemęczyć. Pokonawszy trzy, wyglądające niemal identycznie, przeszkody Ruda przyzwyczaiła się już do widoku przeszkody w tej formie. Najwidoczniej ktoś im tu rzuca same kłody pod nogi...
Kobyła bez zająknięcia uporała się i z czwórką, nad którą przeleciała gładko i równie płynnie ponownie spotkała kopyta z ziemią. Pochwałę niemal zignorowała, będąc zbyt pochłonięta zadaniem jakie miała do wykonania i obserwowaniem, rosnącej piątej przeszkody. Jednak ostatecznie przyjęła nagrodę, co jeszcze bardziej ją zmotywowało. W przypadku piątej kłody postępowała identycznie, co poprzednio. Nie była to zbyt wymagająca przeszkoda, dlatego klacz do niej również podeszła z dużym zapasem luzu, stosując tę samą technikę, co nie oznaczało, że się nie angażowała. Kolejna przeszkoda rzeczywiście mocno różniła się od pozostałych, toteż kobyła nieco się zdziwiła, lecz nie zawahała. Była pochłonięta w wir, dlatego nic nie było jej w stanie zmusić do spuszczenia pary. Wzrok Rudej cały czas utkwiony był w szóstce, przypominającej domek, więc oswoiła się z jej wyglądem zanim dotarła na tyle blisko, by oddać skok. Z resztą sam skok był równie skuteczny i pewny, co poprzednie. Kopytna odbiła się od ziemi, angażując przy tym całą siebie, kumulując w sobie energię, nie zwalniając, ani nie skracając kroku. Przelatując nad przeszkodą wyciągnęła nieco ciało, a lądując wysunęła przednie kończyny, na które na moment przeniosła ciężar ciała, który kolejno - wraz z kolejnym krokiem przed siebie - rozłożył się równomiernie. Ucho klaczy natychmiastowo się cofnęło, gdy tylko ciemnowłosa uraczyła ją pochwałą. Każda taka nagroda motywowała kopytną do dalszej, wzmożonej pracy. Ponownie stawiając ucho prosto, furknęła chrapami, zbliżając się do siódemki. Właściwie to klacz nawet nie brała jej specjalnie poważnie, będąc pewną swych możliwości. Tak czy inaczej nie popisywała się i zachowywała zdrowy rozsądek. Otrzymawszy sygnał wybiła się niezbyt wysoko. Za to bardziej wyciągnęła swoje rude cielsko, by skok był dłuższy i bardziej płaski. Do ósmej przeszkody kobyła galopowała nadal aktywnie, jeszcze nie odczuwając zbyt dużego zmęczenia. Jej tempo było energiczne oraz zwarte. Rabanna była bardzo pewna swego i ochoczo zmierzała do ów przeszkody, wręcz podświadomie się na nią nakręcając. Ostatecznie została sprowadzona do pionu i bardziej zaangażowana oraz skupiona. W wyznaczonym miejscu oderwała wpierw przednie kończyny, a następnie tylne, wykonując harmonijny skok, jednocześnie kończąc pierwszą część trasy.Mistrz Gry - 2016-03-13, 08:59 Temat postu: Vivianne Feron & White Chocolate
VIVIANNE FERON & WHITE CHOCOLATE - PONY
REZULTAT RZUTU
117; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
REZULTAT RZUTU
55; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
REZULTAT RZUTU
123; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
Opis
Pomyślnie ukończony cross.
Jessie - 2016-03-13, 09:30 Druga część trasy także nie kryła w sobie większych niespodzianek. W zasadzie cały tor był dość... nudny, ale była pewna, że Rabanna miała inne odczucia. Dla niej wciąż był to pewien rodzaj nowości, która sprawiała radość - i bardzo dobrze, bo na przyszłość miało to zaprocentować pozytywnym nastawieniem do crossu.
Tak czy inaczej, kolejną, dziewiątą przeszkodą również była kłoda - takich, jakich już wiele dotąd pokonały. To jednak nie zwolniło Jess z pilnowania konia do samego końca na wypadek, gdyby jednak coś odwidziało mu się w ostatnim momencie. Mimo tego, że podchodziła do sprawy na luzie, to nie mogła pozwolić sobie na błąd, prawda? Tak więc cały czas jechała Rabannę aktywnie, w rytmicznym galopie, tym razem odbijając nieco w lewo, na środek dziewiątki. W najeździe wycofała ją nieznacznie, aby nie spłaszczyła do końca skoku, po czym podpowiedziała jej, w którym miejscu powinna się odbić. Dalej podążyła za jej ruchem, wyżej wstając w strzemionach i przesuwając rękę do przodu, bez utraty kontaktu z pyskiem. Kolejna przeszkoda polegała na przejechaniu przez zbiornik z wodą, co zapewne było największą z nowości dla kasztanki. Jess jakby nigdy nic jechała przed siebie, chwilę przed wejściem do wody podpierając klacz łydką, by jednak wskoczyła do wody, a nie zmieniła zdanie w ostatnim momencie, tudzież wbiegła do niej nie zauważając niewielkiego spadku terenu. Z uśmiechem na twarzy przegalopowała przez cały zbiornik, nie bacząc na rozbryzgującą się wodę, moczącą i brudzącą nie tylko konia, ale również ubrania zawodniczki. Zaraz po wyjściu z wody czekała na nich kolejna przeszkoda, którą pokonały bez trudu, pewnie przy sporej mocy ze strony konia, pobudzonego galopem przez wodę. Dwunasta przeszkoda była kolejną kłodą, co sprawiło, że Jess nawet zaczęła lekko żałować tego, że organizatorzy nie przygotowali choćby jednego straszaka, który pomógłby się oswoić koniom z trudniejszymi zadaniami. No ale trudno... Także tutaj dała ze swojej strony wszystko, aby nie zakłócić równowagi holsztynki, ani nie wzbudzić w niej w zawahania tudzież zbytnio jej nie rozpędzić do przeszkody. Musiała przyznać, że bardzo dobrze pracowało jej się z Rabanną mimo tego, że wcześniej ostrzegano ją, że klacz może sprawiać problemy. Póki co cały czas się rozwijała, sprawiając właścicielce wyłącznie radość.
Po pokonaniu dwunastej przeszkody pokusiła się o zmianę nogi, na którą galopowały, aby nie jechać całej trasy na lewą nogę. Pewna równomierność była wskazana. Trzynasta przeszkoda również była kłodą, niższą niż poprzednia, toteż nie wycofywała specjalnie klaczy przed nią. Równo, harmonijnie doprowadziła ją do kłody, dała łydkę przed i gdy tylko Rabanna odbiła się, Jess płynnie przeszła do półsiadu i oddała holsztynce wodze, umożliwiając swobodne oddanie skoku. Wylądowały w równowadze i pogalopowały na wprost, na pozostałe przeszkody. Czternastka wreszcie różniła się od pozostałych, toteż pozwoliła Rabannie przyjrzeć się owej przeszkodzie, aczkolwiek nie za dużo. Nie dała jej miejsce na wahanie, dzięki czemu do samej przeszkody trzymały jednakowe tempo i rytm, które pozwoliły im z powodzeniem pokonać przeszkodę. Pozostałe dwie przeszkody były kłodami, chyba najwyższymi na tej trasie i w dodatku ozdobionymi kwiatami, dlatego przed obiema nieco przysiadła w siodle, aby mieć pełną kontrolę nad Rabanną. Podpierając ją łydką w najeździe, we wskazanym miejscu zakomunikowała odbicie i zachowując równowagę i elastyczność, podążyła za ruchem konia. Jednakowo postąpiła w obu przypadkach, w rezultacie z powodzeniem kończąc cały cross. Do samych celowników nieco dodała, ostatecznie mieszcząc się w normie czasu. Po przekroczeniu linii mety przeszła do kłusa, w którym utrzymała klacz przez parę minut, aż uspokoiła tętno. Potem przeszła do stępa i rozstępowała ją długo w ręku, chwaląc za dobrą robotę. Wyprowadziła do stajni i oporządziła tam. /ztMistrz Gry - 2016-03-13, 09:44 Temat postu: Sebastian Collins & Moorlands Guinevere
SEBASTIAN COLLINS & MOORLANDS GUINEVERE - BEGINNERS
REZULTAT RZUTU
103; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.
REZULTAT RZUTU
123; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
REZULTAT RZUTU
90; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
Opis
Pomyślnie ukończony cross, chociaż z jednym niepewnym momentem, gdy Bastian zgubił strzemię, szczęśliwie szybko łapiąc je z powrotem.
Amelie - 2016-03-13, 12:19 Cross nie był dla niej kompletną nowością, jednak zdecydowanie miała w nim mniejsze doświadczenie, niż choćby w zawodach skokowych. Dlatego przed tymi zawodami przygotowywała się jeszcze dokładniej niż zwykle, wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Jak zwykle startowała na Deadii, ale też na drugim koniu, swoim najnowszym "nabytku" - Carthago.
Zjawiła się w stajni wcześnie. Najpierw zostawiła przepisowy strój w socjalu, sprawdziła sprzęt siwego, który poprzedniego dnia przygotowała i poszła po ogiera do boksu. Przywitała się z nim, zabrała na myjkę, gdzie oporządziła i osiodłała. Następnie zostawiła go pod okiem stajennego i poszła się przebrać, a gdy oboje byli już gotowi Amelie zgarnęła go na rozprężalnię. Tam rozgrzali się we wszystkich chodach, tak, żeby siedmiolatek był rozgrzany i przygotowany do właściwego startu, ale zachował siły i świeżość.
Gdy byli już gotowi skierowała się z holendrem na linię startu. Tam go zebrała, a gdy usłyszała sygnał dzwonka, wypchnęła go od razu go galopu w półsiadzie, kierując na pierwszą na torze przeszkodę, która znajdowała się niedaleko od linii startu. Od początku białowłosa starała się o stałe, równe, aktywne tempo, które powinno im pozwolić ukończyć cross w normie czasu Przed jedynką wróciła w siodło, zyskując większą kontrolę na Carthago. Wyznaczyła mu odpowiednie miejsce do wybicia, stosując jasne i zrozumiałe pomoce. Gdy siwek wybił się oddala mu stosowną ilość wodzy, wróciła do pólsiadu, ładnie układając się na grzbiecie wierzchowca i zgrywając z nim w skoku, wyciągnęła dłonie, podążając za jego ruchem, a po lądowaniu pokierowała na dwójkę.
Pierwsze koty za płoty - można rzec. Pokonanie jedynki bez problemów dodało dziewczynie trochę pewności. Pozostając w półsiadzie, dziewiętnastolatka pokierowała ogiera dalej. Nadal podczas najazdu na dwójkę starała się wypracować równe, aktywne tempo, co tym razem takie proste nie było, ponieważ Cart potykał się od czasu do czasu o nierówne podłoże, co powodowało dekoncentrację pary i wyjście z ustawienia, więc z kolei Amelie skupiała się na przywróceniu swojego podopiecznego do skupienia i ustawienia, przed przeszkodą, przez którą mimo wcześniejszych problemów podczas najazdu, przeprowadziła siedmiolatka na czysto i bez problemów.
Trójka znajdowała się niedaleko. Tak jak wcześniej Halley starała się o dobre tempo, unikając sytuacji, w których holender się potykał tracąc koncentrację. Przed przeszkodą oznaczoną jako trójka, o walcowatym kształcie, zamknęła siedmiolatka w pomocach, doprowadzając do przeszkody Wróciła w siodło przed trójką, dodała łydkę do wybicia, oddala wodze, zgrała się z siwym w skoku, a po lądowaniu została w półsiadzie. Najazd na czwórkę był krótki. Tak jak wcześniej jasnowłosa dbała o utrzymanie tempa, przywracając siedmiolatka do ustawienia, jeżeli z powodu potknięć (lub innych przyczyn) z niego wypadł. Jak zwykle przed czwórką zamknęła wierzchowca w pomocach i wróciła w siodło, prosząc Carthago o silę z zadu, pokonali kolejną przeszkodę na czysto. Oczywiście Mel bardzo to cieszyło, jednak ni wpadała jeszcze w euforię - to był dopiero początek przejazdu i jeszcze wiele mogło się zdarzyć.
Skręcili na piątkę, przed którą mogli jeszcze ewentualnie przyśpieszyć, chociaż niewiele, Niemka chciała rozłożyć siły siwka równomiernie, nic im to nie da jeśli teraz będą pędzi z prędkością światła, a potem ledwo doczołgają się do mety. Przed piątką znowu zamknięcie w pomocach, powrót w siodło, dodanie łydki, zachęcającej do dynamicznego, energicznego wybicia. Przejście w półsiad, oddanie wodzy, wyciągnięcie nadgarstków i pozostanie w półsiadzie. Amelie krótko pochwaliła siwka, jednak zaraz skupiła się na kolejnej przeszkodzie, a właściwie na szeregu 6AB. Przed szeregiem czekał ich naprawdę długi najazd, co amazonka starała się wykorzystać jak najlepiej. utrzymując równe, jak najbardziej ekonomiczne tempo ruszyli na pierwszy człon szeregu, przypominający ławkę. Tu jak zwykle wsparła Carthago tworząc mu korytarz z pomocy. Wyznaczyła odpowiednie miejsce do wybicia, sygnalizując mu o siłę z zadu, a gdy siedmiolatek zabaskilował, dziewczyna uniosła się z siodła, zgrywając się z wierzchowcem. Zaraz czekał ich drugi człon, więc Halley pozostała skupiona, dostosowując tempo przed trójkątną przeszkodą oznaczoną jako 6AB. Zamknięcie w pomocach, powrót w siodło przed przeszkodą, dodanie łydki, oddanie wodzy, uniesienie z siodła, podążenie za ruchem - i już, zostawili za sobą kolejną przeszkodę pokonaną na czysto, co z pewnością napawało dziewiętnastolatkę optymizmem, przed dalszą częścią toru.
Mieli trochę czasu przed siódemka, więc Mel zawczasu przygotowała Carthago przed przeszkodą, podczas najazdu przywiązując uwagę głównie do tempa siwego. Przed siódemką zamknęła go w pomocach, wróciła w siodło, dodała łydkę, a gdy ogier oderwał się od ziemi oddała mu wodze, uniosła z siodła, pochylając o przodu i wyciągając nadgarstki. Również siódemkę pokonali bez przeszkód. Teraz czekał ich drugi (i nie ostatni szereg), przed którym znowu białowłosa przygotowała siedmiolatka tworząc mu korytarz z pomocy, co zaowocowało na czysto pokonaną przeszkodą oznaczoną jako 8A. Dostosowała tempo holendra przed 8B, wracając w siodło tuż przed przeszkodą. Dodała łydkę do wybicia w odpowiednim miejscu, oddała stosowną ilość wodzy i współpracując z wierzchowcem przeprowadziła go na czysto przez przeszkodę.Vivianne Feron - 2016-03-13, 14:45 Starty w zawodach, szczególnie na koniach, których w ogóle się nie zna, były nowością w życiu Vivianne, która w końcu postanowiła wziąć się za swoją karierę jeździecką i zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. Pierwszym z nich był przejazd crossowy na ślicznym, siwym kucu o wdzięcznym imieniu White Chocolate. Przyszła do stajni odpowiednio szybciej aby przygotować ogiera do zawodów. Przez pewien czas nie mogła się przyzwyczaić do tego, że koń jest tak niski – nie pamiętała kiedy ostatnim razem dosiadała kuca, więc to trochę zaburzyło jej światopogląd, ale była na tyle drobna, że jej ciężar nie powinien przeszkadzać Czekoladowemu, szczególnie, że brakowało mu doprawdy niewielu centymetrów aby mógł zostać uznany za zwykłego konia.
Kiedy siwy był już odpowiednio wypucowany i błyszczał w blasku słońca, które próbowało się przebić gdzieś między chmurami, skierowała się wraz z nim na teren gdzie odbywały się zawody i sprawnie dosiadła ogiera, wprowadzając go od razu na rozprężalnie. Tam występowała go porządnie a następnie przechodziła do wyższych chodów, aby Chocolate dobrze rozgrzał się przed wysiłkiem, którego zaraz oboje doświadczą. Nie chciała przeginać, aby siwemu starczyło sił na długą trasę z przeszkodami, ale nie mogła też przeprowadzić zbyt krótkiej rozgrzewki by nie narażać go na kontuzje. Na koniec postępowała go jeszcze przez jakiś czas, a gdy wyczytano jej nazwisko ruszyła w stronę startu, biorąc przy tym głęboki oddech. Zaczyna się.
Przejazd
Nie mogę powiedzieć, że czuła się bardzo pewna siebie, choć z pewnością towarzyszące jej uczucie nie było w pełni takie, jakiego by chciała. Kuc nie dał jej jednakże powodów do zmartwień dlatego też nie zastanawiając się ani chwili dłużej poprosiła ogiera o zagalopowanie i w tym chodzie przekroczyli celowniki, niemalże od razu kierując się na pierwszą z przeszkód. Teraz nie było już odwrotu, a Vivianne zamierzała dojechać do końca trasy, choćby się waliło i paliło.
Pierwszą z przeszkód była przewrócona kłoda, którą kucyk dostrzegł już z pewnej odległości. Jeśli zaczął na nią pędzić, Vivianne usiadła mocniej w siodle, wzięła konia na siebie i starała się narzucić mu własne tempo, które według niej było odpowiednie do pokonania przeszkody. Kłoda nie była niska, a ona chciała go trochę posprawdzać zanim rzuci się w wir kolejnych kilkunastu przeszkód. Jeśli Siwy nie robił problemów i dostosował się do jej tempa, to już po chwili wybrali odpowiednie miejsce odskoku i poszybowali nad przeszkodą niemal od razu puszczając ją w zapomnienie. Kucyk skoczył ochoczo a adrenalina w żyłach brunetki dopiero teraz zaczęła się uwalniać powodując w niej uczucie, jakiego już dawno nie doświadczyła. Była dosłownie w niebie, choć wiedziała, że za nią dopiero pierwszy człon zawodów.
Do drugiej przeszkody dzielił ich kawałek trasy, która zakręcała w lewo. Vivianne poprowadziła konia po wewnętrznej stronie drogi aby zaoszczędzić cenne setne sekundy czasu a kiedy wyszli na prostą, wyprostowała ogiera, zauważając na swej drodze kolejną z przeszkód. Dwójka była dość szeroką jak na kuca przeszkodą, więc Vivianne nie musiała zwracać zbyt wielkiej uwagi na miejsce najazdu, choć i tak starała się prowadzić konia na środek przeszkody. Ponownie dostosowała tempo galopu i przytrzymała konia jeśli zaszła taka potrzeba a już w kilka sekund później skoczyli dwójkę i szykowali się do podboju kolejnych części toru.
Tym razem pozwoliła ogierowi biec przed siebie, choć nie z całą mocą, którą w sobie posiadał. Zwyczajnie nie chciała żeby zbyt szybko stracił energię kiedy przed nimi była do pokonania niemal cała trasa. Przeszła do półsiadu i wyciągnęła ręce w przód, cmokaniem zachęcając siwka do przyspieszenia tempa. Do kolejnych przeszkód mieli długą, w miarę prostą drogę, którą brunetka postanowiła wykorzystać do nadrobienia kilku sekund.
Przeszkoda numer trzy, która zamajaczyła na ich horyzoncie, była nieco wyższa niż poprzednie, toteż Vivianne przytrzymała ogiera do wolniejszego galopu, ale zapewniła mu tempo, którego potrzebował aby wybić się nieco wyżej. Rękoma wróciła bliżej swojego ciała, tym samym zbierając nieco wodze – wiedziała, że będzie musiała zareagować prędko po wylądowaniu, gdyż na ich drodze stanęły teraz trzy człony, ustawione jeden po drugim. Podprowadziła konia energicznym tempem pod trójkę, dała mocniejszą łydkę w miejscu odskoku i oddała rękę na skoku, aby zapewnić Czekoladowemu swobodę ruchu. Zaraz po lądowaniu skróciła go nieco i wymruczała kilka uspokajających dźwięków aby w chwilę później bez większych problemów pokonać jedną i drugą obaloną kłodę, do których siwy nie musiał się nawet zbytnio wysilać. Dziewczyna miała wrażenie, że jest niesiona przez wiatr, a nie dosiada kucyka, który do tej pory spisywał się naprawdę świetnie.
Po pokonaniu piątki pochwaliła go głosem i ponownie pozwoliła na wyciągnięcie się i przyspieszenie tempa. Tym razem uważała nieco bardziej, gdyż droga nie dość, że prowadziła po łuku to ciągle pojawiały się na niej delikatne zakręty czy odbicia. Cmokała, zachęcając Siwego do energicznego kontynuowania trasy i zaczęła zatrzymywać go dopiero przed zakrętem, po wyjściu z którego miała pojawić się kolejna przeszkoda. Kłoda ponownie nie była wysoka, zarówno ta w przeszkodzie numer 6 i 7, ale mimo wszystko nie chciała ryzykować szaleńczego najazdu i możliwości przeoczenia drzewa przez siwka. Zwalniając nieco nakierowała go na szóstkę, którą znów pokonał bez wahania. Po wylądowaniu, brunetka utrzymywała ogiera w tym samym tempie, nie pozwalając na przyspieszenie. Wiedziała bowiem, że czeka ich nieco ostry zakręt a zaraz za nim trochę wyższa kłoda. Wzięła więc konia na siebie i odliczywszy w myślach ilość fouli dostosowała ich tempo do odpowiedniego miejsca wybicia, umożliwiając już w chwilę później, poprawne wybicie się i przeszybowanie nad siódemką.
To samo tempo utrzymywała również teraz. Wiedziała, że droga do ósemki jest nieco kręta, przez co zastosowanie choć odrobinę szybszego galopu stanowiłoby możliwość upadku czy niewyrobienia przez kuca zakrętu. Poza tym dawało mu także możliwość chwilowego oszczędzania sił co również zadowalało brunetkę, która wiedziała, że nie są jeszcze nawet w połowie trasy.
Dojechawszy bliżej ósemki kobieta pozwoliła ogierowi przyspieszyć nieco – przeszkoda tym razem była trochę wyższa i potrzebowali mieć moc, która pozwoli na wybicie się w odpowiednim miejscu i na odpowiednią wysokość przy zachowaniu płynności przejazdu. Nie było to jednak szaleńcze tempo, do którego nie mogła pozwolić, wiedząc, że droga zaraz po przeszkodzie była kręta i nierówna. I ponownie – najazd, odskok, lot i lądowanie, po którym wzięła konia na siebie i starała się prowadzić go jak najmniej inwazyjną ścieżką ku dziewiątce. Czasem wybierała wewnętrzną część zakrętu, czasem zewnętrzną, gwarantując mu galop po, w miarę, prostej drodze.