Dał się ostatecznie zwolnić do stępa, jednak jego wzrok dalej był utkwiony w tych, którzy znajdowali się z przodu. Stanowczo nie lubił jak zostawał z tyłu, dobrze, że przynajmniej nie szli tutaj całkiem sami, bo całkiem by oszalał. Przyspieszył dopiero, jak dostał do tego wyraźny sygnał od kobiety. Dalej wyrywał się do przodu, ale było to przez nią korygowane, więc większość czasu szedł tak jak ona chciała. No przynajmniej do czasu, aż nie wystraszył się kaczek. Nagły hałas sprawił, że siwek momentalnie wyskoczył do góry z czterech kończyn, a gdy wylądował zaczął po prostu uciekać. Cholera wie, czy to tylko kaczki, czy zaraz nie wyskoczy mu na łeb coś gorszego. Kobieta mogła mieć nawet pewne problemy z opanowaniem jego pędu, ale po jakimś czasie zwolnił z powrotem do kłusa. Dalej furkał pod nosem i strzygł uszami na boki. Był teraz znacznie czujniejszy, żeby znowu coś go przypadkiem nie zaskoczyło.Olympique of Rohan - 2017-04-16, 20:58 x GRUPA DRUGA x
Młoda nie oddalała się od Hell, towarzysząc jej niemal cały czas. Jedynie momentami, gdy coś ją zaciekawiło miała chwilową zawiechę, a po tym nadganiała dzielący ją dystans. Zasuwała przy tym jak mała wyścigówka na tych swoich długich szczudłach. Na jej drodze stanął potok, więc zatrzymała się na chwilę, by zbadać teren, czy aby na pewno wejście do niego będzie dobrym pomysłem. Inne konie przechodziły, więc i ona przeszła, szybko o nim zapominając. Teraz miała przed sobą górkę. Kolejną. Takie włażenie na górę mało jej się podobało, bo było męczące. Może ktoś starszy by ją podwiózł? Spojrzała po innych, nie to byłby zły pomysł. Wyprzedziła inne konie i dzielnie szła za Hell, stawiając nogi tak jak ona. Wspinanie się na tych patykowatych nogach nie należało do prostych, ale dzielnie dawała sobie z tym radę.Brian - 2017-04-16, 21:45 x GRUPA TRZECIA x
- Czy ja wiem. Tak naprawdę nie sadzę, żeby Chaos był aż tak nienormalny jak się zachowuje, ale to się okaże, bo jak na razie byłem z nim na jednym treningu i to jakiś czas temu. - odpowiedział Diego. - Trójkę. Gniadą zangersheide o imieniu Sensationet, obecnego tu pana Chaosa i klacz wyścigową Jackpatches, w skrócie Jadźkę. - opisał Nicole krótko konie ze swojej stawki.
Zabieg ustawienia gniadosza w pobliżu Devocatis na krótką metę okazał się skuteczny, bo achał skupił się na amorach z klaczą, na co zawtórował Nicole krótkim śmiechem.
Chociaż próbował przygotować ogiera na spotkanie z kaczkami, ten okazał się zbyt pochłonięty flirtem z Devocatis. To zaowocowało tym, że kaczki wywołały u achała szok i wyrwał się od razu galopem, wymijając konie na przedzie, dzięki temu, że wał był dość szeroki. Co prawda Brian był tym wszystkim zaskoczony, ale szybko skupił się na tym, aby utrzymać się w siodle, gdzie rzeczywiście doświadczenie w wyścigach okazało się przydatne. Co więcej nawet mu się to spodobało, chociaż tak do końca nie była to komfortowa sytuacja. Widać było jednak, że Chaos w końcu osiągnął swój cel. Oczywiście Brytyjczyk starał się go przyhamować, jednak tekin okazał się na to kompletnie nieczuły, pozostało mu więc skupić się na utrzymaniu się w siodle. Liczył, że Chaos trochę opadnie z sił i się uspokoi. Czekało ich w końcu jeszcze trochę kilometrów, chociaż na razie, jak słusznie zauważyła Nicole nieźle zasuwał. A własnie. Gdy zaryzykował zerknięcie w tył, zauważył, że Devocatis goni za swoim adoratorem, co wywołało na jego twarzy lekki uśmiech.
- Widzę, że nie potraficie się bez nas obejść. - zawołał do kobiety, gdy dołączyły do niego i Chaosa.
Wał ciągnął się jeszcze przez prawie trzy kilometry, więc ogier miał gdzie się rozpędzić, ale miał też gdzie zwolnić, dlatego, że potem musieli przejść przez drogę, by zejść na plażę. Przez tak długi dystans zapewne nie był w stanie utrzymać tempa, bo chociaż dobrze mu to szło, wyścigi nie były jego specjalnością, więc ostatecznie zwolnił go do kłusa i odetchnął, prostując się w siodle. Popisowa galopada Chaosa i Devocatis przyniosła mu drobny bonus w postaci zastrzyku adrenaliny, musiał jednak zachować zimną krew. Kiedy mieli zjechać na drogę, czy się to Chaosowi podobało, czy nie zwolnił go do stępa, niech sobie odpocznie. Poza tym grupa musiała do nich dołączyć, chyba, że reszta koni nie chciała być gorsza i też się rozgalopowała. Pewnie przeprowadził gniadosza przez ulicę, w razie czego posyłając mu kilka półparad. Z tego miejsca widać było już może, co niezmiernie ucieszyło Donneya. Po kilku minutach zjechali na plażę. Brian rozglądał się wokół, ale nie tracił koncentracji na gniadoszu. pozwolił mu na kłus, jeśli miał na to siły. Miał swoją chwilę chwały, więc teraz Brian starał się utrzymać go w spokojniejszym tempie, choćby nie wiem co.Chaos Amir - 2017-04-16, 23:55 x GRUPA TRZECIA x
Zauważywszy, że Devo siedzi mu na ogonie, dostał dodatkowego powera. Hola, hola moja droga! To był tylko niezobowiązujący flirt!
Co prawda nie był wyścigowcem, ale kondycje miał całkiem dobrą. Dlatego w niezłym tempie udało mu się pokonać spory odcinek wału, stopniowo zwalniając i uspokajając swój umysł. Gdy nie miał już siły przeszedł do kłusa, od razu ciągnąc łeb w dół i głęboko oddychając. Z propozycji stępa skorzystał bardzo chętnie, jeszcze przez dłuższy czas starając się unormować swój oddech. Trzeba jednak zaznaczyć, że plusy tej gonitwy były widoczne gołym okiem! Amir wyraźnie się wyciszył i przestał świrować przynajmniej teraz, gdy musiał odrobinę odpocząć.
Przejście przez ulicę nie zrobiło na nim wrażenia, tak samo jak otwarta przestrzeń, na którą ostatecznie wyjechali. Chęć do biegania opuściła go najwyraźniej bezpowrotnie, ale przystał na prośbę o kłus, obierając dosyć spokojne (jak na niego) tempo. Myślami wrócił również do Devocatis, chociaż nie robił nic, co wykraczałoby po za normy przyzwoitości. Sytuacja z pewnością potoczyłaby się inaczej, gdyby klacz miała ruję, ale w tym wypadku gniadosz nie miał aż takiego parcia na szkło.Devocatis - 2017-04-17, 09:53 x GRUPA TRZECIA x
Nie przejmowała się ledwo trzymającą się siodła Nicole, zupełnie jakby jej tam nie było. W dalszym ciągu goniła Chaosa, choć wcale nie chodziło o dokonanie tego, a o możliwość szybkiego biegu. Był to jednak dla Devo nie lada wysiłek, jej ciało szybko pokryło się pianą - głównie pod czaprakiem, ogłowiem i miejscu, w którym wodze miały styczność z szyją. Do kłusa przeszła jednak dopiero parę metrów za Chaosem. Puściła wówczas wędzidło i przemieliła je z niesmakiem, po czym potrząsnęła łbem, jakby chcąc się otrzepać z potu. Następnie przeszła do stępa i zastrzygła krótko uszami, niby normalniejąc, choć prawda była taka, że w każdej chwili była gotowa znowu pokazać, na co ją stać. Przez ulicę nie bała się przejść, zresztą uczyniła to całkiem sprawnie, by wreszcie dotrzeć nad morze.Nicole - 2017-04-17, 10:09 x GRUPA TRZECIA x
Kondycja Devocatis nie pozwalała jej na przebycie trzech kilometrów szaleńczym galopem, więc Nicole pozostało czekać, aż ta opadnie z sił i da się sprowadzić do kłusa. Międzyczasie uchwyciła się także jej grzywy, nie chcąc mimowolnie szukać oparcia na wodzy. Dzięki wcześniej wspomnianemu posunięciu, w kryzysowej sytuacji, skarogniada nie mogłaby być mocno szarpana za wodze; nie otempiłoby to jej pyska. A grzywa to pal licho, najwyżej wychodujemy nową.
Słysząc odpowiedź Briana, wyszczerzyła się w zadziornym, nieco sarkastycznym uśmieszku.
- Nie schlebiaj sobie! - zawołała, zaraz potem dodając - To Twój koń przyciąga jak magnes.
Flirt Devocatis i Chaosa, musiał mieć takie zakończenie. Czyż miłość Romeo i Julii nie zabiła, i nie doprowadziła do tragedii? Co jak co, ale dziewczynie średnio się widziało umrzeć przez nieodpowiedzialność faceta, który teraz przed nimi wieje. :D
Poziom adrenaliny niewątpliwie jej podskoczył, a przecież właśnie na to liczyła. Przestając pamiętać o tym, że to poniesienie, dwudziestolatka zaczęła podążać za ruchami podopiecznej, w ten sposób zyskując także lepszą równowagę, i coraz lepiej się bawiąc. Wsłuchała się w oddech Legally, który niemal z każdą chwilą stawał się coraz cięższy, i cięższy. Wyrozumiale doczekała końca galopu, i pozwoliła jej przejść do stępa. Pogłaskała mokrą sierść na szyjsku, przyjąć nieco wodze, jeść że przed końcem wału. Tam pewnie przeprowadziła ją przez jezdnię, nie pozwalając sobie na niesubordynację w postaci zatrzymania na drodze. Podążywszy za Donneyem, znalazły się na plaży.
- Tyłek Cię teraz boli, co? - zagaiła ironicznie, znajdując niemałą przyjemność w droczeniu się z nim. Jadąc obok (jednak w pewnej odległości, i w gotowości do zrobienia wolty) obserwowała zarówno achała jak i holenderkę. Jeżeli Devocatis miała jeszcze siły, Nicole zaproponowała jej kłus, ale raczej zebrany i spokojny. Jeżeli zaś nie, oznajmiła to chłopakowi, najpewniej informując że zostaną trochę z tyłu. Odpoczynek też potrzebny.
- Diego dobrze jeździ? - spytała, mając bardziej na myśli to czy utrzymał konia w ryzas, a tym samym poprowadził pozostała część grupy spokojnym tempem, niż samo zainteresowanie facetem. Jak przecież wiemy, to on jechał pierwszy, przynajmniej do czasu ich ucieczki.
Na plaży zapewne dotarła do nich reszta grupy, i wszyscy razem przejechali pozostałą część brzegiem morza. Na tym odcinku, Nicole nie pozwalała gniadej, ani zbytnio się rozpędzić, ani tym bardziej zagalopować. I słusznie, bo dzięki temu zregenerowała nieco sił przed czekający je kolejnym wyzwaniem. Drogę na klif pokonali zapewne w chodzie, na który wszyscy wyrazili zgodę, co jednak nie zmieniło faktu, że Velien uniosła się do półsiadu, odciążając grzbiet i zad Devocatis.
Zjazd z klifu, zaproponowała natomiast stępem, mając na uwadze, że konie lubią brykać i rozpędzać się na właśnie takich drogach. Powrót na plażę, nieco zdziwił Nicole jednak ta, nie dała tego po sobie poznać. Dopiero przed kanałem zrozumiała na czym tak naprawdę polega, trudność tego odcinka trasy. Na wszystkie możliwe sposoby zachęcała skarogniadą do wejścia do wody, jeśli jednak ta uparcie odmawiała, nie wahała się skierować ją za zad konia, na którym woda nie robiła żadnego wrażenia.
Po dotarciu do obozowiska, rozsiodłała Dev, wczyściła kopytka, napoiła i wypuściła na wybieg. Poczekała na wszystkich, po czym udała się do Bungalowa.Brian - 2017-04-17, 11:20 x GRUPA TRZECIA x
Udał urażonego na jej słowa, że to Chaos ma taki magnetyzm, który z pewnością zadziałał na Devocatis, chociaż trudno byłoby się z tym kłócić. Zaraz jednak szeroko się uśmiechnął do Nicole.
- W połączeniu z moim magnetyzmem trudno nam się oprzeć. - powiedział, sprawiając wrażenie rozluźnionego i zrelaksowanego, jakby nie jechał na grzbiecie konia pędzącego z dużą prędkością. Zaśmiał się cicho, kiedy Chaos widząc jak klacz leci w pogoń za nim, jeszcze przyspieszył.
- Trzeba na damę poczekać, chyba, że chcesz być uciekającym panem młodym. - zwrócił mu uwagę niezbyt poważnie. Nie próbował go tez wstrzymać, by zrównali się z Nicole i Devocatis, gdyż zapewne nie odniosłoby to wielkiego skutku. Trudno, klacz musi sobie radzić sama. Na pytanie Nicoleo przyjaciela spojrzał za siebie, chociaż o ile reszta koni nie poszła ich śladem, zostawili resztę grupy trochę w tyle.
- Jeszcze adrenalina ze mnie całkiem nie wyparowała, więc aż tak nie boli. Gorzej jak dotrzemy na miejsce. - odparował z łobuzerskim uśmiechem.
- Ma bardziej zrównoważonego konia, tak mi się wydaje, więc powinien sobie poradzić. Chyba, że będą próbowali nas dogonić. - odpowiedział. Chaos i Devo nieźle zasuwali więc Diego i reszta grupy nie mieliby łatwego zadania.
Ucieszył się, kiedy po przejechaniu przez ulicę i zejściu na plażę gniady trochę się uspokoił i poruszał się spokojnym kłusem, bo w końcu ich galopada po wale musiała go zmęczyć.
Zapewne gdy ruszyli plażą reszta grupy, która wcześniej mogła zostać trochę w tyle, dołączyła do nich. Kontynuowali spokojny kłus po plaży przez jakieś dwadzieścia minut, po czym mieli wspiąć się na klif. Była to doskonała okazja do galopu, pytanie tylko czy ogier miał na to siły po przerwie w kłusie. ale cóż, przekonają się. Przy wjeździe na klif wypchnął go do galopu, tym razem jednak nie pozwalając mu pognać jak poprzednio. Co wolno na szerokim wale, to nie na wjeździe na klif. Jeśli jednak Chaos nie był skory do galopu pokonali wjazd na klif kłusem, o czym wcześniej uprzedził grupę i dogonili ich na szczycie. Duża część trasy przebiegała klifem, co umożliwiło Brianowi przyglądanie się malowniczemu, ale wcale mu nie obcemu krajobrazowi. W końcu spędził 90 procent życia na Wyspach.
Gdy przyszło im zjechać z klifu z powrotem na plażę, zapewne uzgodnili w grupie, że zjadą kłusem, więc Brytyjczyk zwolnił achała do tego chodu i spokojnie sprowadził go na plażę. Ich podróż do obozowiska powoli dobiegała końca. Jej pierwsza część nie była dla bruneta łatwa ale po odstawieniu spektakularnej galopady tekin powinien się uspokoić i dać łatwiej prowadzić.
Przed dotarciem na miejsce czekała ich jeszcze mała niespodzianka w postaci kanału z płytką wodą, który mieli przejechać. Donney mógł najwyżej na podstawie obecnego zachowania ogiera ocenić jaki miał stosunek do wody. Skierował go w stronę kanału stępem, posyłając mu półparady. Zapewne znów jechali w środku grupy, więc Amir mógł zaobserwować jak inne konie radzą sobie z wodą. Puścił Nicole i Devocatis przodem, ewentualnie licząc na to, że Romeo będzie chciał się znaleźć blisko swej Julii. Chyba, że zauroczenie mu przeszło.
W końcu dotarli do obozowiska. Brian z zainteresowaniem przyglądał się obozowisku, które zostało dla jeźdźców przygotowane. Skierował Amira do jednej ze specjalnie zbudowanych zagród. Rozsiodłał go, pozbawiając także ciężaru swojego tobołka, poklepał po umięśnionej szyi i sprawdził kopyta, czyszcząc je po całej tej drodze. Następnie dlatego, że musieli się na chwilę pożegnać - i dobrze, bo gniademu należał się odpoczynek - podarował mu marchewkę, opuścił zagrodę, zamykając ją za sobą i zabierając swoje rzeczy. Rozglądając się nadal wokół poszedł poszukać swojego bungalowu. Jak się okazało dzielił go z Nicole, Diegiem iEvą, czyli osobami z ich grupy. TylkoLara najwidoczniej była zakwaterowana gdzie indziej, albo miała spać pod namiotem, tego Brian nie wiedział, chyba, że kobieta podzieliła się z grupą tą informacja podczas drogi.
- Wygląda na to, że nadal jesteś na mnie skazana. - zaczepił Nicole, która pewnie kręciła się w okolicy ich rezydencji (czyt bungalowu), lub była już w środku.Prescription Boy - 2017-04-17, 12:06 X GRUPA SZÓSTA X
No łaskawa jest, że jednak go zabrała Ile u niego nie była? Normalnie aż trudno zliczyć. Jemu taki rajd odpowiadał, ale wolałby jednak chyba robić coś konkretniejszego. No miejmy nadzieje że rajd okaże się w miarę ciekawy, bo nudno by było jakby wiało jedną wielką dupą. Może i kary się go nie bał, jednak kasztan wbrew spokojnej naturze był zaprawiony w boju a masa i wielkość tylko mu w tym pomagały. To dobrze że kobieta choć go rozumiała, bo w końcu kto jak nie ona? Przyjął ochoczo wiadomość że będzie szedł po środku, bo zdecydowanie mu to odpowiadało w kontekście reszty grupy. Dopóki inne konie go nie zaczepiały, to on nie zwracał na nie większej uwagi. Chętnie ruszył po sygnale od kobiety stępem naprzód, idąc stosunkowo luźno w skupieniu i jednak zaangażowaniu w ruch naprzód. On się też czasem rozglądał z zaciekawieniem na boki, a także od czasu do czasu na konie które szły tuż obok. Po pokonaniu leśnej drogi dojechali na wał, więc czekała ich przeprawa na górę. Kasztan nie miał z tym większych problemów, wspinając się dość gładko na górę. Natomiast już na samym szczycie przeszli do kłusa, co rudy zrobił nieco nad aktywnie i zbyt ochoczo. Jednak łatwo było go skorygować, dlatego spokojnie za pewne zaraz kłusował przed siebie.Leon - 2017-04-17, 12:17 X GRUPA SZÓSTA X
Na szczęście siwka nie ruszały ogierze zachowania, choć sam przecież był 100% ogierem. Na szczęście koń zdawał się nie pamiętać poprzedniej kontuzji, co zdecydowanie cieszyło jego jeźdźca. Miał nadzieje ze już niebawem będą mogli wrócić do treningów i zawodów, bo brakowało mu tego. Raczej szli gdzieś po środku, bo taka pozycja odpowiadała chyba wszystkim. Otoczenie było ładne, więc i Leon się przyjrzał mu tu i ów dzie.
-Wydawało mi się że nie chciałaś mieć własnego konia. - odparł na słowa Tate. Choć wszystko może się zawsze zmienić, bo to przecież tylko życie.
-Mój drugi tutaj, ale pierwszy na własnym koniu. Poprzedni nie najlepiej wspominam. - odparł również na słowa Jamesa, śmiejąc się cicho pod nosem. Poprzedni skończył się wpierw na drzewie, a potem przygodą na docelowym miejscu. Po wspięciu się na wał, podobnie jak wszyscy wypuścił Shadowa kłusem naprzód. Zauważył w oddali kaczki i to, co one wyprawiały. Wysłał mu kilka półparad, by przepchnąć przez okolicę kaczek naprzód i zachować jednocześnie kłus. Na szczęście on nie miał z nimi problemu, wyprzedzając przy tym pewnie Tate, która musiała uspokoić swoje konia przed ruszeniem naprzód. Skierował go cały czas kłusem przez wał, aż zbliżyli się do końca wału i drogi.Hanky Panky - 2017-04-17, 12:27 x GRUPA SIÓDMA x
Klacz przywitała się krótko z Perfect, która zatrzymała się obok niej. Zakładam że druga ruda nie miała wrogich zamiarów, a gdyby nawet to Hanky po prostu odpuściła. Klacz nie mogła się doczekać ruszenia naprzód, dlatego po otrzymaniu sygnału od razu ruszyła do przodu stępem. Raczej nie narzekała na swoje położenie, a przynajmniej właściciel tego nie odczuwał. Jej też podobała się perspektywa jazdy w środku, dlatego przyjęła ją dość ochoczo. Jej bliskość Perfect nie przeszkadzała, zdawała się ją olewać i skupiać na własnym zadaniu. Czasem dwie klacze żyją jak pies z kotem, albo jak dwa ogiery Nie miej Hanky nie dążyła do awantur. Raczej Drew nie miał powodów do zmartwień, jeśli chodziło o zachowanie i ogólną pracę klaczy. Poruszali się polną drogą aż do wału, gdzie mieli się na niego wspiąć. Klacz zgodnie z oczekiwaniami faceta, przeszła do kłusa i w miarę szybko znalazła się na górze. Większość z grupy ruszyła dalej kłusem po wspięciu się na wał, a ona liczyła że też będzie mogła pokłusować dalej naprzód.Nadya - 2017-04-17, 12:35 X GRUPA SZÓSTA X
Oj nie marudź, nadrobią. Cieszyła się, że ustawienie go w środku stawki się sprawdziło i Boy jak na razie szedł spokojnie, ale był zaangażowany i trzymał się tempa grupy. Po tym jak wjechał bez problemu na wal pochwaliła go krótko. Nie przejmowała się też tym, że kasztan przeszedł do kłusa nieco nazbyt aktywnie, bo była w stanie go skorygować w razie potrzeby.
Oczywiście nie twierdziła, że James miałby ją zignorować, ale go nie znała, więc nie mogła być pewna prawda?
- Drugi. Ten w zeszłym roku był.. ciekawy. - odpowiedziała mu, nie mogąc się powstrzymać przed zerknięciem na chwilę na Leona. "Ciekawy" był zdecydowanie najlepszym przymiotnikiem na określenie wydarzeń z zeszłorocznego rajdu, chociaż też nie oddawał wszystkiego.
Kontynuowali kłus wałem, do momentu, gdy z kanału obok wzniesienia poderwały się do lotu kaczki, spłoszone ich obecnością. Jechali w środku, Nadya miała więc nadzieję, że ptaki nie zrobią na zangersheide aż takiego wrażenia. Mocniej objęła jego boki, posyłając mu półparady i nabierając wodze na nieco większy kontakt, jednak nie aż na taki, żeby Presc ucierpiał, gdyby zareagował przejściem do wyższego chodu.James Stocke - 2017-04-17, 12:39 X GRUPA SZÓSTA X
Nie ! Czemu ma się stać starym starym? James nie planował się przenosić już nigdzie, ani też nie planował sprzedać klaczy. Dlatego przez najbliższy długi czas, będzie jej stałym właścicielem i jeźdźcem. Raczej trzymał ją właśnie po środku stawki, bo było tutaj jednak chyba nieco bezpieczniej, niż z przodu. Raczej nie dopuszczał jej do bliskich kontaktów z innymi końmi, bo nie chciał zbytnio chyba ryzykować bójką. Raczej tu nie mieli szans na ściganie się, bo nawet samych wyścigowców w porównaniu do poprzedniego rajdu było co kot napłakał. Pochwalił ją za poprawne pokonanie wału, by przygotować się jednak do przejścia zaraz z powrotem w kłus.
-Tutaj tak, ale mam nadzieje że nie ostatni. - odparł na słowa Nadyi. Nie inogorował jej, może nie usłyszał od razu lub się zawiesił i odpowiedział nieco z opóźnieniem. On co prawda gustował w wyścigach, ale dosiadał czasem klasycznych koni. Podobnie jak obecna tu kobieta i Leon, bo on też czasem dosiadał wyścigowców choć częściej jeździł na klasykach. Podobnie jak reszta zaraz poprosił klacz o kłus, poruszając się pewnie energiczniej niż reszta grupy. Poprowadził klacz wałem naprzód, dojeżdżając do kaczek. Nie spodziewał się sporych problemów, ale postarał się o przepchanie klaczy do przodu i bez odwalania czegoś. Miejmy nadzieje że tak właśnie było, dlatego skierował ją wałem w kłusie aż do drogi.Scho Can Do - 2017-04-17, 12:50 x GRUPA DRUGA x
Scho nie był raczej agresywny, ale nie lubił przesadnych kontaktów z innymi końmi. Szczególnie z Unnem, który mógł mu odpowiedzieć i powstałby problem. Podjechał bliżej facetów, gdzie towarzystwo klaczy bardziej przypadło mu go gustu. Zastrzygł uszami na właścicielkę, kiedy ta coś odpowiedziała i prychnął z niezadowoleniem. Nie mówiła o nim ! Skandal. Skulił jedno ucho na czułości ze strony kobiety, by jechać dalej stępem przed siebie. Pierworodny, a to ja o czymś nie wiem? Jak Delfin dała radę urodzić konia i w ogóle go spłodzi o.O On też ją lubił, ale jednak bez przesadny może nie aż tak jak ona Nie zadowolony był z odgrodzenia go od klaczy, bo wolał jednak jej towarzystwo niż ogierów. Dość szybko wyrósł przed nimi wał, którego ogier obrzucił krótkim spojrzeniem. Ogier może na niego by nie wskoczył, ale wdrapać się spokojnie dałby radę. Jako że inne pary już kłusowały, to on też już chciał teraz zaraz, Więc niemal wyciągnął Delfina w wyższy chód i chciał dogonić resztę.Shadowfax - 2017-04-17, 12:53 X GRUPA SZÓSTA X
Dziękuję, że w końcu ktoś dostrzega jego stuprocentową ogierzość. Cienistogrzywemu (mówiłam, że zacznę go tak nazywać) też tego brakowało. Nie tylko bardziej wymagającej pracy, bo rajd był wymagający biorąc pod uwagę jego nie najlepszą kondycję po kontuzji i przerwie w pracy, ale i czasu spędzonego z Leonem. Na razie wszystko mu odpowiadało, łącznie z towarzystwem najbliższych koni o ile Leon trzymał go z daleka od Paula i jego konia, a ponieważ tamci jechali na przedzie najprawdopodobniej tak było. Po wjeździe na wał właściciel poprosił go o kłus, do którego siwek z chęcią przeszedł, nie szarżował jednak w tempie i starał się nadążyć za grupą. Kiedy kaczki poderwały się do lotu ogier parsknął i stulił uszy, a zachowanie karosza na czele nie pomogło mu w uspokojeniu się. Raz czy dwa podgalopował na krótkim dystansie i chłopak z pewnością bez problemu unormował jego kłus, którym andaluz kontynuował drogę przez wał aż do drogi.Eva - 2017-04-17, 13:02 x GRUPA TRZECIAx
Dobrze że miała takiego oddanego konia <3 Giovaniemu też nie mogła nic zarzucić, ale jednak był nieco inny niż klacz. Kobieta była czujna i raczej nie miała powodów do obaw jak na razie, jedynie pilnowała i kontrolowała spokojną klacz. Trudno że ją wytrzęsło, przynajmniej pokonały przeszkodę dość bezpiecznie. No może dla niej byli obojętni, ale ona wolała jednak trzymać się swojej grupy. Taka kochana Sergeti <3 Eva nie należała do najmniejszych, dlatego klacz mogła w razie co spokojnie na niej polegać.
-Ładniutkie mamy te konie. Dosłownie nic tylko kochać. - odparła jeszcze na słowa, kierowane właściwie do wszystkich tutaj. Kiedy Lara się do niej odezwała, przerzuciła na nią swoje spojrzenie.
-Tak dokładnie, to Segreti Più. Ma obecnie 8 lat, mój całkiem świeży jeszcze nabytek. - odparła, uśmiechając się krótko do kobiety. Potaknęła na słowa Diego, prosząc zaraz klacz łydką o przejście do kłusa. Również nie usłyszała słów Diego, ale kaczki zaraz ją skutecznie otrzeźwiły. Przytrzymała w razie co klacz jednak w kłusie, starając się spokojnie przejechać koło ptactwa. Kiedy niespodziewanie Chaos i Devo wystrzelili naprzód, ona tylko nieco pogoniła swoją klacz do przodu i została jednak mimo wszystko w kłusie aż do drogi.