Emily - 2013-10-14, 22:08 Przybyła z Topciem jednak do tej hali. Koń miał na sobie ogłowie i ochraniaczki. Derki wraz z siodłem się pozbyła. Do wędziła była przypięta lonża. Ruszyła na środek placu, tam też konia zatrzymując. No chyba że stwierdził, że chce mu się tańczyć. Albo cokolwiek w tym stylu. Głaskała go po umięśnionej szyjce, prawiąc mu masę komplementów. Czekali na stajennego, który miał im ustawić przeszkody. I w ogóle za nimi latać. Kiedy już przeszedł, wszystko ładnie mu wytłumaczyła, radząc do tego, jakie płotki i w ogóle mają znaleźć się pod przeszkodami.
No Topciu. Rzekła, po zakończeniu rozmowy z pracownikiem stajni. Odesłała go od siebie, chcąc w tej chwili, żeby łaził sobie w kółko. Jak to robiły inne grzeczne konie na lonży. Zamknęła go w trójkącie, w łapskach trzymając jeszcze bata. Cmoknęła cicho, chcąc żeby koń aktywnie szedł do przodu. Stępem rzecz jasna, ale różnie to z nim bywało, więc w razie czego używała także pospolitego prrrrrrr. I przesyłała za pomocą lonży delikatne impulsy do pyska konia. No przynajmniej miała taki zamiar. Ręce były zaopatrzone w razie czego w rękawiczki.Anonymous - 2013-10-15, 14:40 Przybył cały wypakowany na halę, pospinany i aż go energia roznosiła ! Caplował u boku Emi, rżał, a nawet podrzucał przodami. Wszystko przez hormony ! Czuł się jak prawdziwy facet, myślał i że prawdziwa kobita na niego czeka. Zong. Ni ma, jest tylko on, ona, stajenny, hala, przeszkody.
Niemniej, gdy w końcu został puszczony na koło od razu zagalopował, szarpnął mordą na boki, którą suma sumarum odgiął do zewnątrz. Silnym zadem podbił do góry, a kiedy nim wylądował, zarzucił przodami. Dodatkowo kulił się na kobietę oraz ignorował wszelkie próby zatrzymania hehehehEmily - 2013-10-15, 20:36 I TAK NIE PORUCHASZ
Em nie chciała go nawet zatrzymać. Jak chce, niech sobie galopuje. W sumie to jej wina, że przez jakiś czas nie chodził. Cmoknęła tylko, chcąc podtrzymać u konia galop. Lonżę złapała za końcówkę, w razie czego gotowa ją pozbierać. Jeszcze się sierota zaplącze. Ja Ci daję pobiegać, a ty chcesz mnie nagle zjeść? Paskuda. Strzeliła batem, w razie czego gotowa na wszelkie reakcje. W sumie była pewna, że za kilka minut skończy na ziemi, ciągnąc się za rudym.Johnny - 2013-11-20, 20:50 Wszedł z Pralinką na korytarz, trzymając ją w ręku na zwiniętej lonży, po drodze zwołując pierwszego lepszego stajennego z prośbą o pomoc, który wyprzedził ich oboje i w momencie, gdy przekroczyli próg tej części hali, przeszkody były już ustawione. Chłopak kiwnął głową z uśmiechem w ramach podziękowania, odprowadziwszy faceta wzrokiem. Kiedy upewnił się, że ten wyszedł odpiął karabińczyk od ogłowia Rudej, zaraz samemu chowając zabrane wcześniej wypinacze, których i tak nie użył bo nie musiał - do kieszeni, następnie przekładając długi bat do prawej dłoni.Coco Chanel - 2013-11-20, 21:11 Weszła na halę u boku Dżonego, gdzie bystro rozejrzała się dookoła. Ohohoho, będzie biegać i skakać, już jej się oczka cieszyły <3
Wkrótce puszczona uskoczyła od mężczyzny, zrolowała mordę, ruda kita do góry, galopujo !Johnny - 2013-11-20, 21:27 Uniósł kącik mordki ku górze na reakcję klaczy, pozwalając jej chwilę pocieszyć się sobą samą, osobiście kierując się do przeszkód by sprawdzić czy wszystko z nimi okej. Poprawił jeden nieco krzywo 'zawieszony' drąg, by wrócić na środek hali. Zacmokał, by skupić na sobie uwagę Pralinki, przesunąwszy batem po ziemi. W momencie kiedy zyskał jej zainteresowanie, uniósł bat nad ziemię rozkładając go z lewą ręką na kształt litery "V", zamykając ją w mentalnym trójkącie stosując tai układ ciała jak przy prowadzeniu jej na lonży, z tą róznicą iż ta, spoczywała teraz odpięta na ziemi. Pokierował w ten sposób Chanelkę na odgrodzony płotkiem korytarz pilnując by nie pędziła za bardzo, choć i tak nie miał na to faktycznego fizycznego wpływu. Na hanowerkę czekały kolejno: koperta 35cm, dwa foule - stacjonatka 60cm, trzy foule okserek 60 cm. Coco Chanel - 2013-11-20, 21:50 czo to za awans na Pralinkę ? 8)
Zahamowała raptownie w kącie hali, gdzie z furkiem uniosła łeb do góry. Zwróciła uwagę na bruneta i zaraz równie gwałtownie obróciła się na zadnich kończynach, gdzie wrzuciła turbo szóstkę na długiej ścianie. Zwolniła na krótkiej, albowiem to był ten czas kiedy wbiegała do kombinacji i kolejno wpierw przeleciała nad krzyżaczkiem z ogromnym zapasem, podomykana jak scyzoryk. Następnie urwała fule, dynamicznie wybiła się z zadnich i odbyła piękny lot. :> Żeby tak świetnie nie było, a podkreślić, że inteligentny z niej kobył wyskoczyła mu przed trzecim członem nad płotkami, gdzie już w locie podbiła zadnimi wraz z charakterystycznym szastnięciem ogonem.Johnny - 2013-11-23, 12:38 Czoko - Czekoladka, a wiadomo, że najlepsze czekoladki to Pralinki : D tak z miłości
Na tę całą akcję, zakrył oczy wolną dłonią, śmiejąc się pod nosem. Westchnął głośno przejeżdżając ręką po twarzy o trzydniowym zaroście, po czym zacmokał do klaczy.
-Kochanie, płotków się nie przeskakuje Aż takie to dla Ciebie małe wyzwanie, że skaczesz byle wyżej?
Mruknął rozbawiony. Zaraz ponowił wcześniejsze pomoce do naprowadzenia jej na ciąg przeszkód, tylko, że tym razem gdy najeżdżała na pierwszy człon, zbliżył się do płotka z lekko uniesionym batem, by tym razem przeskakała całą kombinację Coco Chanel - 2013-11-23, 13:41 Przegalopowała odcinek długiej ściany, następnie po nim przeszła do kłusa. Nim wbiegła w kombinację, przed pierwszym członem wykonała naskok, wybiła się siłowo, byle wyżej hehe, poskładana, pewno barowana !
Po dwóch fulach równie dynamicznie wyskoczyła nad przeszkodę, nieco niżej, no i kolejno po fuli zastopowała w środku, po czym raptownie zrobiła dwa kroki kłusa i hopsnęła trzeci człon, lajk lajk, świetnie jej idzie Johnny - 2013-11-23, 14:15 -No, lepiej
Uznał, odchodząc od płotka, by pokierować klacz ponownie na ścianę. Ponowił wszystkie wcześniejsze czynności, tym razem jeszcze dodając rytmiczne cmokanie w takim tempie, w jakim rytmie powinna galopować by skoczyć człon czysto i w równowadze. Jeśli było trzeba, nieco wyżej uniósł bat. Ciekaw był, czy Pralinka uczy się na błędach Coco Chanel - 2013-11-23, 14:26 Tym razem przekłusowała obydwa odcinki, przed wejściem ponownie naskoczyła, fula, i odbiła się od kwarcu zadnimi kończynami. Tero pokonała całość płynniej, ekonomiczniej itd. Ładnie baskilowała, otwierała się zadem, i w ogóle, w końcu byle trup przeskoczy 70 cm Johnny - 2013-11-23, 14:52 -Noo, dobra dziewczynka.
Kit, że kłusowała, ale był lepiej i za to należało Księżniczkę nagrodzić Sam udał się do przeszkód, zmieniając ustawienie koperty i pierwszej stacjonatki na skok-wyskok oraz kopertę dociagnął do 45cm. Potem standardowo 3 foule i okserek też na razie 60 cm. Znowu powtórzył wszystkie czynności, z nadzieją obserwując swojego szport-hiper-turbo-kobyła <3 Coco Chanel - 2013-11-23, 15:04 Wowowow szalejesz, Coco może nie uskoczyć tylu cm.
Obserwowała z końca hali jak brunet szpera przy przeszkodach, by gdy były gotowe zagalopować i wgalopować w szereg. Płynnie, zwinnie pokonała skoki wyskoki na raz a następnie wzięła dystans do okserka na półtora fuli, włożyła nieco więcej siły, kopnęła tyłem w powietrzu, oczywiście poskładała przód i zabaskilowała, taka silna, superekstracacytop sport ;DJohnny - 2013-11-23, 15:32 Też się bałam! :c
-Dooobra!
Pochwalił ją głosem z wyszczerzem na mordce. Ucieszony podreptał do przeszkód i podniósł wysokość ostatniego oksera na 80 cm. Ponowił czynności, a jeżeli skoczyła tak ładnie jak poprzednią kombinację również pochwalił obficie. Potem zlikwidował pierwszą kopertę zostawiając stacjonatę 70 cm i okser metrowy. Jesli i to ładnie jej poszło, na koniec dodał okserowi jeszcze 20cm wysokości. Nie chciał za bardzo przeciążyć jej ścięgien, bo jednak trochę czasu stała.Coco Chanel - 2013-11-24, 15:13 Nie mam weny :c
Po podniesieniu znów skierowała się na kombinacje, ładnie przeskoczyła skoki wyskoki, elastycznie, dynamicznie, następnie równo dogalopowała do niewielkiego okserka wyskakując jak na 150 bo aż jej się wysokość pomnożyła w ślipiach. Delikatnie wylądowała, by raptownie zatrzymać się w kącie hali z furkotem.
Kolejno, kiedy Dżony przygotował jeszcze inne zadanie dla niej, spokojniej, już nieco zmęczona przeskoczyła stacjonatę i równo do okserka, nieco ekonomiczniej, ale wciąż technicznie.
Przy następnym powtórzeniu urwała fule do stacjonaty, więc wykonała pełny skok, zamachnęła się włosiem ogona w locie, po czym już się nie skracała i również skróciła dystans o jeden krok galopu do oksera. Zrobiła duży, wysoki skok, nastarała się jak mogła, poskładała itd. otworzyła zadem do nieba. Przetrzymała moment lądowania, jakby się go obawiała, w końcu była niedoświadczonym rudym koniem i w ostatniej chwili wyprostowała przody. W efekcie czego się potknęła i Chanelka wygrzmociła się na swój piękny nosek z głośnym stękiem.