Ilian - 2018-09-05, 20:39 Poważnie aż tyle lat minęło? Każde mimo to wiodło swe życie, szczęśliwe czy też nie, bogate w jakieś przygody czy też nie.. mocno zmienione czy też nie ale ciągle swoje.
Rozpoznał ją już z daleka, ale najpewniej dzięki temu że na weselu zdążył ją wyłapać spojrzeniem i przypomnieć sobie jej budowę ciała oraz chód. Podniósł się z ławki uśmiechając się gdy tylko dzieliło ich parę kroków. Rozwarł ramiona dając do zrozumienia Jess, że bez uścisku się nie obędzie.
Blondyn wciąż nie miał pojęcia, że ten dzieciaczek który był na ślubie Wayfordów był jej synem. Szczególnie, że.. nie obiło mu się to o uszy, a tym bardziej nie podejrzewał o taki chodzący cudek tejże dziewczyny. Najpewniej dlatego, że dla niego wciąż trzymała formę i wciąż wyglądała zbyt młodo i delikatnie by odważyć się na coś takiego.
-Tak miło Cię znów widzieć. - oznajmił gdy dzieliły ich już aż i tylko dwa kroki.
Wróciły miłe wspomnienia powiązane z jej personą. Wypad na dach i wspólny wyjazd, na którym do niczego nie doszło i prawdę mówiąc dalej nie pamiętał dlaczego.Jessie - 2018-09-05, 20:59 - Ciebie też - przyznała, przytulając go na powitanie. Była ostatnią osobą, która migałaby się od przytulania! - Ładną niespodziankę zrobiłeś swoim powrotem - dodała z uśmiechem, odklejając się od niego. Tego chyba nikt się nie spodziewał i Jess na pewno nie była jedyną osobą, która została zaskoczona.
Jeśli chodzi o JJ'a... Tak naprawdę nie znalazł się na świecie dlatego, że Jessie podjęła taką decyzję z Jonahem. Było to zwykłe zrządzenie losu, które jednak okazało się dobre. Nie żałowała tego ani przez chwilę, bo mały był jej największym skarbem i miała na jego punkcie kompletnego fizia, choć nie przestała przez to być sobą. Taką samą, jak kiedyś poznał ją Ilian. Jak mogła być więc nieszczęśliwa, skoro tak na dobrą sprawę po pojawieniu się JJ'a nic nie zmieniło się na gorsze, a jedynie zyskała ogrom bezgranicznej miłości? <3Ilian - 2018-09-05, 21:22 Przytulił ją mocniej do siebie, zaraz oczywiście pozwalając jej się od siebie oderwać.
-Dokładnie taki miałem zamiar. Trochę was zaskoczyć. A prawdę mówiąc od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem by tu wrócić ale ciągle coś, aż w końcu naprawdę miałem dość i.. o to jestem.- Obrócił się wokół własnej osi z rozpostartymi ramionami i głupkowatym uśmiechem,który malował się od jednego kącika warg do drugiego.
Pewnie będąc na miejscu Jess również byłby szczęśliwy, w końcu dzieci wnoszą w życie dorosłych coś niesamowitego, coś - czego nie da się nazwać.
Ale uszczęśliwiają jak nikt i nic na świecie. Chociaż żeby nie było kolorowo potrafią również przysporzyć ogrom problemów.
Konsekwencja musiała być jeśli się chciało wychować malucha na kogoś kulturalnego i dobrego.
- Co u Ciebie? Zmieniło się bardzo wiele? - Popatrzył na Jess spod byka.
-Spacerujemy,czy siadamy? - dopytał jeszcze na szybko nie chcąc jej wchodzić w słowo jak tylko zacznie mu odpowiadaćJessie - 2018-09-05, 21:49 - Miałeś dość? - Złapała go za słówko, unosząc lekko brew. Zaciekawiło ją, przed czym to musiał "uciec" na stare śmieci. Co nie zmienia faktu, że wcale jej to nie dziwiło. Życie w Eastbourne miało coś w sobie, z czego nie zamierzała rezygnować w najbliższej przyszłości.
- Jak mam ci powiedzieć, to chyba powinieneś usiąść - zaśmiała się, przygotowując go psychicznie na dość... ciężkie informacje. Ciężkie w tym sensie, że prawdopodobnie się ich nie spodziewał. Poza tym wszystko działo się na przestrzeni lat, ale gdy wspominało się o tym na raz, można było odnieść wrażenie, że świat dosłownie zwariował. - Ale chodź, przejdziemy się - dodała po chwili, wierząc, że Ilianowi nie opadnie kopara do samej ziemi po tym, co miał za chwilę usłyszeć.
- Ogólnie to jest prawie po staremu, w sensie moje życie dalej kręci się wokół koni - zaczęła. - Tylko tyle, że mam teraz dwóch mężczyzn w domu. Chyba widziałeś tego małego blondynka na weselu, co? - Zagadnęła, spoglądając na jego minę. Dziwnie było jej się tym chwalić, ale mimo to mówiła lekkim i radosnym tonem, najwyraźniej dobrze się odnajdując w nowej roli. Choć niekoniecznie to co mówiła była prawdą, ale o tym może później.Ilian - 2018-09-05, 22:09 -Tak. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Za dużo roboty, a człowiek się nie rozdwoi, a czasem i nie roztroi. - westchnął ociężale.
Fakt faktem, Eastbourne było na tyle niezwykłe, że człowiek czuł się w nim swobodnie mimo sporej ilości obowiązków.
-Oho. Robi się coraz ciekawiej. - Skwitował niecierpliwie czekając aż dokończy to co zaczęła. Wsunął ręce do kieszeni krocząc pomału przed siebie. Dotrzymywał kroku dziewczynie wsłuchując się.
-Aż dwóch? - Powtórzył zatrzymując dłużej wzrok na jej buzi.
-Chcesz mi powiedzieć, że ten mały blondynek był Twój? Ale że sprowadziłaś do domu swego ojca, który jeszcze zdążył zwerbować Ci braciszka? - No przecież innej możliwości nie widział. Jessie, kolejny mąż i jeszcze dziecko? Nie... za dużo i niemożliwe.
A może przyzwyczaił się, że jak poznawał tu kogokolwiek to zwykle była to osoba samotna? Ewentualnie w związku gdzie były problemy i zaraz rozstania? I zwyczajnie nie był przyzwyczajony, że komuś się układa?
Sam nie wiedział. Ale ślub jego przyjaciółki rzucił na Eastburne inne światło. To już powinno mu dać pretekst do głębszego myślenia, bo jak widać jednak niemożliwe staje się możliwe.Jessie - 2018-09-05, 22:24 - A czym się teraz zajmujesz? - Zapytała, ciekawa tego, jakie zajęcie było tak zajmujące i wyczerpujące. Jej również nie było łatwo przy koniach, szczególnie odkąd zaszła w ciążę. Mimo to nie zrezygnowała z tego zajęcia i dalej żyła z koni.
- Oczywiście, że mój. Nie jest podobny? - Rzuciła z rozbawieniem, które wywołała jego teoria oraz reakcja. Głupie pytanie swoją drogą. Tak się złożyło, że chłopiec przypominał bardziej Jonaha i rodziców Jessie, choć niewykluczone, że jego włosy miały jeszcze ściemnieć z wiekiem.
- I z tego co wiem, mój tata nie planuje takiej niespodzianki - uśmiechnęła się pobłażliwie, choć może nie powinna brać tego za taki pewnik po tym, co oboje widzieli na ślubie Wayfordów. - W każdym razie, wezmę to za komplement - dodała, zaczepnie trącając Iliana łokciem. Faktycznie nic nie było po niej widać, ale to też dlatego, że wróciła do treningów niedługo po urodzeniu syna. Nie pozwoliła sobie na utratę formy.
Kiedyś może faktycznie było tak, że większość znajomych była singlami. Ale te czasy zaczęły powoli odchodzić do przeszłości, a taka Jessie i Aaren były na to najlepszym przykładem. Ilian powinien wziąć z nich przykład! :>Ilian - 2018-09-05, 22:32 -Zajmowałem się u ojca prowadzeniem firmy, wentylacja i takie tam. Ale prawdę mówiąc miałem dośc tej nagonki i zająłem się czymś.. co ostatnio przynosi mi sporo przyjemności ale. - Uciął. Chyba głupio mu było o tym mówić, przynajmniej jak narazie. Poza tym gdy do jego uszu doszło, że ten mały cudak był jej z zachwytu zaniemówił na dłużej. Dopiero kiedy się zatrzymał i zmierzył ją wzrokiem od dołu do góry i w drugą stronę pokręcił głową z niedowierzania.
-Jest podobny ale nie sądziłem, że to Twoje dziecko. Jakoś tak.. wyglądasz wciąż pięknie i młodo. Nie podejrzewałem Cię o to. Ale w takim razie życzę Wam jak najlepiej. Wow.- Wzruszył ramionami nie mogąc się jakoś odnaleźć. Chyba faktycznie każdy znajdywał swoją drugą połowę, a Ilianowi szło to dość opornie. Ale nic na siłę. Znajdzie się ta odpowiednie to będzie się nad tym zastanawiał, a póki co na to się nie zanosiło. A przynajmniej żadna nie zajęła na tyle jego głowy by móc wokół niej krążyć myślami , co dałoby jasną wskazówkę że mogłoby coś z tego być. Kiedy blondyn dostał zaczepnie z łokcia spojrzał na lico Jess.
-Kto jest tym szczęściarzem, znam go? Już mąż?- Zlustrował spojrzeniem jej dłonie próbując wychwycić obrączkę, złapał dłonią jej dłoń co by się przyjrzeć i dostać odpowiedź na własne oczy.Jessie - 2018-09-05, 22:48 - Ale...? - Zachęciła go do rozwinięcia myśli. Miał pecha, bo Jess była strasznie dociekliwa. Była też wyrozumiała, więc nie musiał się obawiać, że nie zrozumie jego nowego hobby. Chyba, że było totalnie odjechane.
Także się zatrzymała, żeby mógł się jej dobrze przyjrzeć. Ciężko było ją zawstydzić (nie będąc Jonahem, bo on miał do tego wyjątkowy talent!) więc komplementy odebrała z uśmiechem, nie tracąc pewności siebie. Można powiedzieć, że te zmiany naprawdę zadziałały na nią kwitnąco, ale tak samo czuła się przez całą ciążę.
- Dziękuję. Ja siebie też nie podejrzewałam, ale chyba mi to pasuje - stwierdziła, już dla siebie zachowując, że czasami chodziło jej po głowie zajście w ciążę po raz drugi. Niby sobie obiecała, że już nigdy więcej, bo jednak pewne aspekty były koszmarne, ale z drugiej strony... Gdy tak patrzyła na te pućki Jeremy'ego (<3 ) to nie mogła nic poradzić na to, że budziła się w niej wielka miłość.
- Raczej nie, ale może go kojarzysz, bo jest piłkarzem... - i tutaj padła nazwa klubu, której userka nie pamięta; tak czy inaczej Jo grał pierw w portugalskim klubie, a potem w angielskim. - Jak widać - dodała, przenosząc wzrok na złotą obrączkę, która zdobiła jej dłoń. Na drugiej nosiła pierścionek zaręczynowy, także było co podziwiać. - No, ale jak pewnie się domyślasz, nie ma go przez to na miejscu, dlatego na weselu byliśmy tylko we dwójkę - wspomniała, ale jakoś tak bez żalu, nie czując się z tym tak źle, jak wtedy z Jacksonem. Choć jak widać historia lubi się powtarzać.Ilian - 2018-09-06, 09:14 -Daje mi sporo przyjemności ale jest nietypowym hobby. Zacząłem od jakiegoś czasu już bawić się w tworzenie biżuterii. Aczkolwiek nie ukrywam ciężka to praca i wciąż się zastanawiam co wolę. Czy papierkowe roboty, odbieranie telefonów od inspektorów i kierowników czy siedzenie w swojej piwniczce i robienie tych cudaków. Niestety jeśli chodzi o zdrowie to bycie złotnikiem nie jest dobre na dłuższą metę, dlatego nadal się waham. Ale.. nie zmienia to faktu, że sklep z biżuterią mogę założyć. - Uśmiechnął się patrząc na Jess.
-A Ty się nic nie zmieniłaś, dalej żeś taka dociekliwa jak byłaś.- Pomachał jaj wskazującym palcem prawie przed nosem śmiejąc się przy tym krótko.
- Nic dziwnego, promieniejesz. Od razu mogłem się domyślić, że masz męża i w dodatku dziecko. Szczególnie, że mały faktycznie jest do Ciebie łudząco podobny. Ale chyba wtedy wbijałem sobie do głowy inną wersję. Albo zwyczajnie nie dowierzałem, że to może być ta i takowe podejrzenia odsunąłem jak najdalej. -
Nie był chyba przyzwyczajony do tego, że ktoś z jego bliskich zakłada rodzinę. To był dla Iliana spory wyczyn. Może dlatego, że jeszcze nie spotkał tej, która szaleńczo by mu w głowie zawróciła. A może zwyczajnie.. już mierzył wszystkie kobiety jedna miarką? Cholera wie. Monotonia też robi swoje.
Przyglądał się dłoni dziewczyny i obrączce, która błyszczała na jednym z palców dając wieść w świat, że panna Wrens już ma inne nazwisko.
-To jak się teraz zwiesz po swoim piłkarzyku? - Uniósł lewy kącik warg ku górze spoglądając to na dłoń, to na twarz brunetki.
-Niedługo się kończy okres grania w nożną, więc pewnie niebawem się pojawi. Zobaczysz, szybko zleci. - Puścił jej oko równocześnie puszczając jej rękę. Ponownie swoje dłonie wsunął do kieszeni krocząc przed siebie.
-A jak ma Synek na imię? Wiesz, wujek się musi orientować. - dodał z przekąsem.Jessie - 2018-09-06, 13:54 Wysłuchała go z zainteresowaniem, co któreś słowo przytakując, dając mu niejakie potwierdzenie tego, że jego słowa nie trafiają w eter. Jeżeli spytałby ją o zdanie, to odpowiedź byłaby prosta - tworzenie biżuterii na pewno jest atrakcyjniejsze niż papierkowa robota!
- Ja nie wiem nad czym ty się jeszcze zastanawiasz. Masz się czym teraz pochwalić? - Zapytała, krótko omiatając go wzrokiem w poszukiwaniu biżuterii, którą przecież mógł nosić. Albo po prostu mieć przy sobie z jakiegoś powodu.
- Wrens - przedstawiła się. - Mam nadzieję, bo mały strasznie za nim tęskni. Niestety nie zawsze nam idzie po naszej myśli. Jonah miał grać i trenować tu, na miejscu, ale po jakimś czasie znowu musiał to zmienić. Właściwie to powinniśmy się przeprowadzić do Portugalii, ale ja nie chcę wyjeżdżać z Anglii - wyjaśniła w skrócie, beztrosko wzruszając ramionami. Jej łatwiej było znosić tę rozłąkę niż dziecku, bo wiedziała, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Zresztą była cały czas zajęta i póki co, wystarczały jej te okazjonalne spotkania czy niemal codziennie rozmowy przez kamerkę. Nie mogła stąd wyjechać, bo tak jak Jonah miał piłkę, ona miała konie...
- Jeremy Jonathan, ale wszyscy wołają go po prostu JJ - odparła, kontynuując spacer parkową ścieżką. - Ale dosyć o mnie, lepiej powiedz mi, kim była ta dziewczyna, z którą byłeś na weselu? - Zagadnęła, nawet nie podejrzewając, że mogła być tylko przykrywką.Ilian - 2018-09-07, 19:30 Czy było się czym chwalić...? No może złotym sygnetem, z którym się od jakiegoś czasu nie rozstawał.
Był jeszcze prezent dla Aaren, ale jeszcze nie skończony. Miał w planach nadrobić to w ciągu najbliższych dni. W końcu już niewiele zostało by efekt końcowy był zadowalający.
Pytanie czy w ogóle będzie go nosić.. najwyżej zobaczy go u przyjaciółki Aaren. Czy kogoś tam.
-Witam Panią Wrens zatem. - Ukłonił się krótko głupkowato się uśmiechając.
Wysłuchał smutków Jessie zaraz szturchając ją zaczepnie w bok.
-Słuchaj.. naprawdę będę mocno trzymał kciuki żeby przyleciał szybciej. A jakbyście się z małym nudzili dzwoń, wyjdziemy do kina albo na wesołe miasteczko. A jak będzie trzeba to odwiozę was nawet na lotnisko, żebyście odwiedzili Jonaha. -
Uściskał ją przytulając ją bokiem do swego boku dając jej zaraz pełną swobodę.
-O nie, liczyłem że o to nie zapytasz.- Podniósł rękę i pokazał, że słowem na ten temat się nie odezwie "malując" w powietrzu coś na podobieństwo suwaka. "Zasunął usta ", na ten temat i nie będzie gadał!
- Poza tym lubię rozmawiać o Tobie. Kiedy będę mógł poznać Twego syna? Hę? - Wbił w nią swe stanowcze spojrzenie. Nie, naprawdę nie lubił o sobie zbytnio rozmawiać..Jessie - 2018-09-07, 19:52 - No pierwsza klasa - przyznała z uznaniem, komentując jego sygnet. Naprawdę jej się podobał! Niektórzy co prawda mówili, że ma słaby gust (może dlatego, że ubierała konie w różowe, złote i brokatowe rzeczy xD), ale może pomińmy to milczeniem.
- Wesołe miasteczko mówisz? JJ na pewno by się ucieszył - stwierdziła, w tajemnicy zachowując dla siebie to, że ona sama cieszyłaby się równie mocno. Jej niespełnionym jak dotąd marzeniem była wycieczka do Disneylandu, bo jej szanowny mąż zawsze kręcił na to nosem!
- Ale jak to? - Zapytała zawiedziona, widząc, że Ilian nie zamierza rozwinąć tematu. - Nie bądź taki, przecież widziałam was razem! - Dodała zaczepnie. Jeśli jednak dalej się upierał... No to trudno, może innym razem. Nie chciała na niego naciskać.
- Jak tylko go odzyskam - rzuciła żartobliwie. - Często go podrzucam "ciociom" i "wujkom", bo nie miałabym jak się nim zająć w stajni. Na szczęście dosłownie wszyscy go kochają, więc nie ma z tym problemu. Będzie łamał serca jak nic.Ilian - 2018-09-07, 20:07 Skoro Jessie miała tak "wspaniały" gust, to pewnie wedle innych ten sygnet musiał wyglądać tandetnie.. [dziękujemy userce za szczerość ! ]
- Poważnie? To może jest to do zrealizowania w najbliższym czasie, znam super wesołe miasteczko. Ba, nawet całkiem niedawno do nas przyjechali. I mieszczą się, uwaga.. - zrobił pauzę wpatrując się zagadkowo w te duże i piękna oczyska Jess <3.
- Na plaży!- Dokończył tonem dużego chłopca strzelając głupią minę dodatkowo. Chyba ktoś mu podał jakieś leki odmładzające, albo tak wpływała na niego obecność Wrensowej. Ale to dobry znak, może będzie się częściej, szczerze uśmiechał.
- No to odzyskuj szybciej, bo chcę go poznać. Może będę miał wreszcie dobrego kolegę, wiesz brakuje mi przyjaciela. Będę się zwierzał Twojemu synkowi ale w formie bajek. - Pokazał jej język przegryzając go zębami. Na głupoty mu się zebrało, a nic nie pił. Ktoś pali w okolicy dużo zioła i się nawdychał może?
Swoją drogą, chyba tak było bo właśnie Ilian zaczął odczuwać zapach pysznej trawki. Przydałby się taki towar oj przydał..
Ten ktoś narobił mu ochoty i zaraz za to oberwie "kradzieżą".
Znienacka uszczypnął brunetkę w bok i zrobił uskok w bok, skręcając w sąsiednią alejkę.Jessie - 2018-09-07, 20:31 Ci inni po prostu nie mają pojęcia o modzie i pięknie!
Spojrzała na niego wyczekująco i z zainteresowaniem. - Świetnie! - Podsumowała z nieudawanym entuzjazmem. Wiele takich drobnych rzeczy ją cieszyło i może właśnie na tym polegał jej sekret. Rzadko kiedy można było ją spotkać zmartwioną. Podniosła się nawet z ciężkiego i bolesnego doświadczenia, jakim była utrata pierwszego, nienarodzonego dziecka. Dziś nie było po tym śladu... Przynajmniej teoretycznie.
- Tylko przygotuj się na to, że spędzimy tam długie godziny - ostrzegła go, cały czas się uśmiechając.
- Bajek to ty się jeszcze przy nim naopowiadasz. Wiesz jakie są dzieci. Same niewygodne pytania - odparła, dobrze wiedząc, że JJ zamęczał takowymi pytaniami wszystkich swoich dorosłych przyjaciół. I to wcale nie tak, że Jessie zrzucała na nich tę odpowiedzialność...
Trawka mówisz? Spoko, ale za efekty uboczne nie odpowiadam! :>
Skręciła za nim, ale że chwilowo została w tyle, to dźgnęła go naraz w oba boczki! - I co zaczepiasz? - Niech uważa, bo ma przed sobą twardego zawodnika, jeżeli chodzi o takie "przepychanki" i łaskotki.Ilian - 2018-09-07, 20:55 Chociaż userka Iliana, od jakiegoś czasu uwielbia róż.. chociaż nie nosi elementów garderoby w tym kolorze codziennie, to jednak pała do tego koloru ogromną sympatią.
-Możemy tam spędzić nawet cały dzień, o ile .. - znów urwał
- O ile zostanie mi to w jakiś sposób wynagrodzone. - Nie powiem, miał na myśli Jessie w samej bieliźnie ale przecież się nie przyzna Ale miał przyszykowaną inną odpowiedź jakby go miała dopytywać.
-Poważnie, zadaje tyle różnych pytań? Tym lepiej dla mnie, nie będę się nudził. Coś czuję, że będę ulubionym wujkiem JJ'a. Przynajmniej miałbym kogo rozpieszczać. - oznajmił z zadowoleniem patrząc na brunetkę.
Tak! Skołujmy trawkę! E tam efekty uboczne, mogą być lepsze od gastrofazy <3?
-Zaczepiam, bo się trochę poganiamy, zrzucimy jakieś te "wasze(bo babskie!)" kalorie i.. skierujemy się do.. Własnie, gdzie się skierujemy? - Ściągnął brwi zatrzymując się nagle przed dziewczyną. Ułożył rękę na jej przedramieniu, a oczami mierzył jej twarz. No, dawaj odpowiedź! Gdzie idziemy, no gdzie??