Weltstar - 2013-06-23, 21:11 Welt to bezproblemowy konik >3
Wedle życzeń skręcał wszędzie gdzie sobie życzył. Angażował mocniej zad, który naturalnie zwykł być podstawiony. Stępując bardzo efektownie i elastycznie, pięknie i cudownie, zaczął jeszcze lepiej podczas wejścia w ustawienie. Oczywiście niezmiennie stęp pozostawał dziesiątkowy, swobodny itd. W figury wpisywał się, nie wypadając żadną częścią ciała. Bardzo dobrze ujeżdżony ten nasz kary koń odkąd sięgnąć pamięcią Zatrzymywał się na paluszek, stając równie wszystkimi czterema kończynami.
Płynnie wskakując w wyższy chód, kroczył aktywnie, równie fantastycznie jak zawsze :> Nie był spięty żadną częścią ciała, od grzbietu, po kłąb, łopatkę, szyję itp. Poruszał się dzięki napędu zadniemu. Koncentrował się pomału na pracy, czasem uderzając w rączkę bruneta.Harry - 2013-06-23, 23:33 Nie wiem czemu, ale miałam wrażenie, że Welciak to właśnie taki dzik ogier nieposkromiony. Chyba, że mnie blefujesz...
Pochwalił oczywiście Weltstara głosem za wszystkie poprawnie wykonywane ćwiczenia, przy dobrym zakłusowaniu nawet poklepał go po szyi. I jak tylko weszli w ten chód, to jak napisałam: parę wolt, jedna czy dwie zmiany kierunku. A potem z jednego narożnika Harry kierował Welciaka na przekątną. Tam wyprostował go, usiadł w siodle, od razu uruchamiając bioderka i majstrując nimi tak, coby amortyzować plecki Welta do uderzeń swojego tyłka. Nie chcemy coby się tam poobijał.
W ten sam czas zebrał mocniej wodze, ręce nieco obniżając i rozsuwając na boki, by ich działanie na wędzidło skierować jakoś tak bardziej coby zblokować konia. Jeśli ogier naparł w tym zaczął je skracać, póki ten nie wracał z ładnym ustawieniem.
Ściągnął go tak mocno a siebie działając także solidnie krzyżem, by karus się nie rozpędził. Przy tym także pilnował łydkami, by pozostał w kłusie. Mocno go pchał do przodu, a jednocześnie ograniczał. Chciał osiągnąć jakieś dynamiczne tempo z możliwie jak najmniejszym wykrokiem, czy jak to tam nazwać.
Jeśli Welciak nie robił zbyt wiele z łydek bądź nie ogarnął, to Morgan m,u pomógł troszkę bacikiem, postukując nim co takt w łopatkę konia.
No, ciekawam, co im tam wyjdzie. Bo Harry w sporej części to on jest samoukiem, jeśli chodzi o jakieś inne specjalności ujeżdżenia. Takie tam, odkrywanie poprzez próbowanie. Jeśli tak nie wyjdzie to osiągniemy to inną metodą! Harry - 2013-06-26, 22:07 Zawinął ich po jakiejś fajnej jeździe, bo tak. Welta do stajni, czyszczenie i boks, żeby już w stajni nie pisać, asdfasdfsdf.
zt.
Weltstar - 2013-06-27, 09:33 Blefuję ... hahahah to nie jest bezproblemowy konik łapiesz wszystko jak pelikan
Podczas pochwał odchylał uszy do tyłu, nasłuchując i popadając w samozachwyt.
Wjeżdżając na przekątną oparł się maksymalnie na wędzidle. Zacinając gęstą kitą, raz dodał, wyrzucając okropnie przody, odpychając się od zadu, raz skrócił wykrok, również sztywno zawieszając je w powietrzu.
Okropnie się pogubił :< Szarpnął mordą z nerwów, podbijając zadem.
Po super jeździe występował do stajni. /ztKate - 2013-06-29, 10:25 Weszła na duży maneż prowadząc Welta. U jej boku szedł także stajenny poproszony o ustawienie kilku przeszkód. Kate kontrolowała co on tam robi, karego też kontrolowała, aby nie wydurniał się, czy coś. Po wejściu zamknęła bramę i skierowała się z koniem na środek. Tam dziewczyna zatrzymała go dociągnęła popręg, spuściła i ewentualnie wyregulowała strzemiona z ziemi i po uprzednim sprawdzeniu czy wszystko dobrze podeszła z karym do schodków. Tam znów zatrzymała go, a po wejściu na schodki włożyła lewą nogę w strzemię, drugą przerzuciła nad siodłem i ostatecznie miękko w nim wylądowała. Po krótkiej chwili dała ogierowi łydkę do stępa i skierowała go na ślad. Na razie luźna wodza i aktywne tempo. ;>Weltstar - 2013-06-30, 14:48 Wkroczył na kwarcowy plac u boku Kate. Rozglądając się dookoła bystrym okiem, kilkakrotnie rozbrzmiało basowe rżenie.
Furcząc na niewidzialne stwory podszedł za nią do schodków. Kiedy siadła ruszył żwawym, aktywnym tempem. Wyciągną swobodnie szyję w przód, kołysząc ogonem w rytm kroków. Czasem machnął przodem z mordą, czy uderzył w pustą rączkę z zasady.Kate - 2013-06-30, 15:33 Po trzecim okrążeniu w żywym, energicznym stępie na prawą stronę dziewczyna przycisnęła trochę prawą łydkę, lewą cofnęła lekko za popręg i także docisnęła, aby skręcić. Pomogła sobie też w małym stopniu wodzami w razie potrzeby. Co do stworów niewidzialnych, czy widzialnych, takich jak stajenny, to zdążyły one po swej robocie zniknąć i dać spokój karemu, także nie ma powodów do prychania, rżenia, furczenia na te stwory.
Potem, gdy już Welstar zbliżał się do równoległego śladu dziewczyna skręciła w lewo i tym samym zmieniła kierunek przez maneż uważając na wszelkie przeszkody. Z resztą ani jedna nie znajdowała się dokładnie na środku placu, także nie było problemu z ominięciem ich.
Na lewo także trzy okrążenia w żywym stępie, a potem Kate stopniowo zaczęła zbierać wodze. Na razie lekki kontakt. Potem zaczęły się wolty, z początku obszerne, potem trochę ciaśniejsze, aby rozciągnąć ogiera odpowiednio. Podczas wolt oczywiście zewnętrzna łyda lekko za popręg, wewnętrzna na i w takim ustawieniu działanie. Wodzy też używała, ale w mniejszym stopniu. W stęp wplotły się też serpentyny, wężyki. Ciągłe pilnowanie wygięcia i tempa, no. Sporo było też zmian kierunku. Po przekątnej, przez maneż, przez półwolty... Tak, żeby karego rozciągnąć i przygotować do skoków. ;> Kilka zatrzymań też, podczas których przestawała wypychać konia biodrami, dociskała łydki, odchylała się do tyłu lekko i zamykała nadgarstki.
Po dziesięciu minutach, czyli trochę wcześniej Kate sprawdziła też popręg, który w razie potrzeby dociągnęła. Następnie zebrała wodze na nieco większy kontakt, ale nie za mocny. Po jeszcze około dwóch woltach na obie strony ze zmianą kierunku przez maneż dziewczyna wróciła na ślad, na którym już została i po okrążeniu wypchnięcie do kłusa. Od razu po przejściu do wyższego chodu wyregulowanie tempa i anglezowanie.Weltstar - 2013-06-30, 18:31 Czy zniknęły to się dopiero okaże.
Zmieniał kierunki bardzo ładnie i grzecznie, żując nieustannie wędzidło. Był swobodny i skrętny, w trakcie pracy rozwijający się.
Tuż po zebraniu wodzy, przez łeb przeszło mu aby wejść w ustawienie, choć nie otrzymując sygnałów po prostu przyjął kontakt. No, uderzał jej w łapkę raz czy dwa, francuza miał dużo! >3
Skręcał i wpisywał się we wszystkie figury, niczym nie wypadając ani wpadając, z każdym kolejnym razem coraz lepiej i elastyczniej.
Wkrótce na śladzie przeszedł płynnie do wyższego chodu, trzymając mordę w chmurach.
Podchodząc mocniej zadem pod kłodę, łypnął ślipiem w kierunku padoków. Dostrzegając konie, na raz zrolował się, rżąc i podbijając niespodziewanie zadem Kate - 2013-06-30, 21:40 Potwory, stworki czy inne istoty zniknęły i już! Nie ma, poszły sobie. ;-D
Ojojoj! Nie podbijamy zadkiem! Dziewczyna wysiedziała mniejszego, czy większego baranka lekko podskakując, bo akurat anglezowała. W każdym nie chciała doznać bliskiego spotkania z matką ziemią i utrzymała się w siodle. Wcześniej za wszelkie poprawnie wykonane ćwiczenia Welta spotkała pochwała głosowa, nie za duża, żeby się koń dumą nie przepełnił i dalej chodził posłusznie. Wiem, wiem, że na padoku są konie, z którymi fajnie przebywać, ale od czasu do czasu trzeba też popracować. A teraz się uspokajamy i ładnie idziemy kłusikiem. xd
Po baranku Kate coś tam powiedziała do karego, coby zwrócił uwagę na dziewczynę, a nie padoki, a po dwóch okrążeniach zmieniła kierunek przez maneż. Na przeciwną stronę także dwa okrążenia, a potem znów wolty obszerne i nieco ciaśniejsze. Jeszcze kilka wężyków, serpentyn i przejść kłus-stęp i stęp-kłus. I tak sobie kłusowali, Kate anglezowała na dobrą nogę, tempo energiczne, acz bez pędzenia, żadnego szarpania, czy podbijania dupką mam nadzieję, bo stworki zniknęły, więc nie ma się czego bać. ;> Koni też na padoku uznajmy, że nie ma. Teraz już więcej trochę pracy, żeby na skokach nic się nie stało.
Po ćwiczeniach powrót na ślad i po okrążeniu przejście do stępa i chwila odpoczynku przed galopem. Kate trochę poluzowała wodze i zaczęła zachęcać Welta do tak zwanego "żucia z ręki". O ile się udało, a mam taką nadzieję, to pochwała i po kilku niedługich minutkach znów zebranie wodzy, przyjęcie kontaktu i przejście do kłusa.Weltstar - 2013-06-30, 21:57 Biegł zrolowany i bardzo szczęśliwy, równie wesoło uderzając w rękę.
Czasem targał mordą na boki, dokładając do niej przody. Szastał gęstą, karą kitą, zacinając nią powietrze.
Rozluźniał się z coraz to dalszym etapem treningu, nabierając więcej swobody. Również zyskiwał na koncentracji, mniej zajmując się wszystkim dookoła.
Tudzież wolty i inne figury wykonywał prawidłowo, odpowiednio się angażując całym sobą. Samoistnie wchodził w zgięcie, czasem wyskakując, w końcu nie wymagano go :>
Nie był całkowicie karny i w kontroli co wychodziło przy przejściach.
Przy pauzie, wyciągnął mordę do dołu na zgiętej potylicy, zaraz wracając. Znów płynnie przeszedł w wyższy chód.Kate - 2013-06-30, 22:14 Welt w większości poprawnie wykonywał ćwiczenia, także... W każdym razie małe pochwały były za poprawnie wykonane ćwiczenia. ;> Ale żeby nie było. Kate pilnowała go dalej nie zdając się na łaskę karego pozwalając mu na wszystko. Z jego rosnącego zaangażowania cieszyła się tak samo jak i z koncentracji. Ostatecznie po okrążeniu w kłusie przed zakrętem dziewczyna lekko przytrzymała karego, a potem, w zakręcie usiadła w siodło i wypchnęła konia do galopu. Przy tym zadziałała też łydkami jedną - zewnętrzną działając lekko za popręgiem, a wewnętrzną na. Zaraz po przejściu do wyższego chodu wyregulowała tempo. Ręce trzymała równo, acz nie sztywno, biodrami podążała za ruchem konia. Utrzymanie prawidłowej postawy nie sprawiało jej trudności.
Po dwóch okrążeniach na obie strony ze zmianą kierunku w kłusie dziewczyna skierowała konia na pierwszą, a za razem najniższą ustawioną dziś na maneżu przeszkodę. Słyszała, że skakał dość wysoko, ale wolała sama spróbować i zobaczyć, czy nie przeciąży konia. W końcu nie dosiadała go często i nie znała jego faktycznych możliwości. ;>
Przed metrową stacjonatą dziewczyna starała się wykonać jak najprostszy najazd, zamknęła konia w pomocach i wyliczyła miejsce odbicia. W odpowiednim miejscu zaznaczyła odbicie mocniejszą łydką i uniosła się do półsiadu. Podczas skoku oddała trochę wodzy, aby koń mógł manewrować szyją odpowiednio i podążyła ciałem za ruchem karego nie przeszkadzając mu w skoku niczym. Chwilę przed lądowaniem miękko powróciła w siodło, a potem na ślad.Weltstar - 2013-06-30, 22:32 Miękko zagalopował, uderzając złośliwie w wędzidło. Osiadając na zadzie, efektowniej poruszał się przodem z wysoką akcją. Poruszał się okrągłą, kryjącą sporo terenu fulom.
Przy zmianie kierunku przez przekątną nie załapał przejścia, zmieniając nogę poprzez lotną, akcentując wybiciem z krzyża.
Po kilku okrążeniach, naprowadzony na pierwszą dziś przeszkodę, równym, aktywnym tempem dogalopował do punktu odbicia. W nim dynamicznie wyskoczył w górę, świetnie technicznie i nieekonomicznie. Otwierając się zadem do nieba d: szastnął charakterystycznie kitą. Czuć siłę w karym koniu Kate - 2013-06-30, 23:14 Po niekoniecznie ekonomicznym skoku dziewczyna wyregulowała tempo i po około połowie okrążenia naprowadziła konia na stacjonatę wyższą o 10cm. Znów postarała się o prosty najazd, zamknęła karego w pomocach, a miejsce odbicia zaakcentowała łydą. Kolejny raz uniosła się do półsiadu tym samym odciążając grzbiet konia. Kontakt dostatecznie mocny, acz elastyczny, więc Kate oddała tyle wodzy, ile Welt potrzebował, przy tym podążyła za ruchem konia. Następnie znów miękko wróciła w siodło tym razem jednak jeżeli skok się udał, po lądowaniu nie wróciła na ślad, a po odjechaniu od przeszkody skręciła w lewo i po łagodnym łuku naprowadziła konia na znów wyższą o 10cm stacjonatę. Jeżeli jednak podczas poprzedniego skoku kary strącił poprzeczkę, dziewczyna pokonała z nim przeszkodę o wysokości 1m 10cm jeszcze raz. rzecz jasna nie tą samą.
Przy stacjonacie o wysokości 1m 20cm działania podobne, jak poprzednio. Prosty najazd, zamknięcie w pomocach, mocniejsza łydka przy odbiciu, półsiad, oddanie wodzy i powrót w siodło. Następnie znów Kate naprowadziła Welta na ślad.Weltstar - 2013-07-02, 09:47 Podbił zadem na pierwszej fuli po przeszkodzie, zacinając powietrze karą kitą. Wracając do kontroli, wyjechał prawidłowo najazd na przeszkodę. Równo, w aktywnym tempie zbliżając się do odbicia, odbił się w prawidłowym miejscu z zadnich kończyn. Lecąc siłowo, bardzo efektownie i wysoko, podciągnął przody a do nich pysk, zaokrąglając szyję w świetnym baskilu. Zapracował grzbietem i znów otworzył się pięknie zadem do nieba :> Superstar !
Lądując, szarpnął mordą na boki, wyrzucając przody. Tuż po wyjechaniu łuku, w najbardziej odpowiednim miejscu, dynamicznie wyskoczył, oddając skok podobny ku poprzedniemu.Kate - 2013-07-02, 17:15 Dobra. Po stacjonacie na cel wybrała sobie kolejną stacjonatę. Coś dzisiaj tylko one są na maneżu. No w każdym razie była znów o 10cm wyższa i najwyższa na dzisiejszym treningu. Po okrążeniu po prostej naprowadziła Welta na przeszkodę odliczając w myślach foule. Przed stacjonatą zamknęła go w pomocach, a następnie w wyliczonym miejscu zaznaczyła odbicie mocniejszą łydką zaraz przechodząc do półsiadu. Znów oddała tyle wodzy, ile kary potrzebował i podążyła ciałem za jego ruchem, przed lądowaniem miękko powracając w siodło. Jak było dobrze i ogier nie był zbyt zmęczony, to jeszcze raz pokonała stacjonatę o wysokości 1m 30cm, a potem powrót na ślad i po około okrążeniu w galopie przejście do kłusa. W nim jakieś dwa okrążenia na obie strony, a potem przejście do stępa. Po około 10 minutach Kate poluzowała popręg o dziurkę, a następnie poluzowała także wodze, aby kary mógł spuścić łeb w dół. Przy tym zachęcała go do tego. Teraz przyszedł czas na wszelkie klepanie, pochwały itp. <3 No i po kolejnych 10 minutach Kate sprawnie zeszła z Welta, sprawdziła osprzęt i konia no i na koniec kilka razy okrążyła z nim maneż w ręku. Potem wyszła z karym do stajni.
zt/