Harley Davidson - 2014-08-26, 21:45 -Oh, dziękuję!
I przytulił mokrego ogiera. Obaj byli przemoczeni do suchej nitki, to bez różnicy! Harłak podpiął ogierowi uwiąz, poklepał jeszcze jego szyję. Kazałby mu dla samej kondycji popływać jeszcze trochę okrążeń, ale na razie da mu spokój. Niech ma swoje od życia! I tak pewnie trochę tłuszczyku spalił i może mu się przez to pływanie ładnie sylwetka wyprofiluje. xd
Odkleił się od karusa i stwierdził, że winter is coming. On chyba zaczynał sierść zmieniać. I wyglądało na to, że Harłak też, taki był teraz okłaczony.
Tylko teraz taka duża rozkmina, jak się suszy konia? Harley tak w sumie to zostawił go luźno, by kręcić się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ręczników, ultrasuszarek, solarium czy co to by mogło służyć do osuszania kilkuset kilogramowych ogierów i ewentualnie mężczyzn (mniej ważących).Dark Tirith - 2014-08-26, 21:57 Pomielił zębami w powietrzu, kiedy Harley postanowił go przytulić. On w tej chwili zatęsknił za Sarą, choć trzeba przyznać, że ostatnio dość często o niej myślał. Nie pamiętał, kiedy ostatnio go odwiedzała. Musiało to być bardzo dawno temu, jeśli on tego nie pamiętał. Zmarkotniał trochę, nie wiedząc dokładnie, co ma biedny ze sobą począć. Czy spalił trochę ciała to się okaże pewnie dopiero za jakiś czas. Co do suszenia... czytałam gdzieś,że trzeba konia energicznie wycierać ręcznikami aż do stanu całkowitej suchości na sierści, szczególnie jeśli przychodzi pora jesieni. Dark nie chcąc w takiej chwili zostać sam wszędzie wręcz chodził za mężczyzną.
*Sorry że tak marnie ale wena szwankuje*Harley Davidson - 2014-08-26, 22:30 To dobrze, że chociaż ty wiesz co zrobić! <3
-No już spoko, stary. Nie zostawię Cię.
Znalazł w końcu stertę ręczników i wziął jeden z nich, i najpierw przetarł mu grzywę i ogon, na tyle na ile mógł najwięcej - czyli do stanu lekkiej wilgotności. Pachniało mokrym koniem i włosy zaczynały się trochę Darkowi kręcić. To od wody tak! Wziął potem mężczyzna kolejny ręcznik i jak to rzekłaś: pocierał energicznie do stanu całkowitej suchości na sierści. Założy mu najwyżej jeszcze derkę w stajni, żeby wszystko było cacy i się nie przeziębił!
A skoro wena szwankuje nam obojgu właściwie, to zabrał go już do wyżej wspomnianego miejsca, do domciu.
z/tHarley Davidson - 2014-08-27, 17:33 Wszedł właściwie tylko po ubrania... Ale nie mógł się powstrzymać od ponownego przetarcia włosów ręcznikiem, ogólnie osuszenia się i w końcu ubrania. Wsunął trampki na nogi, zamiast mokrej koszulki narzucił bluzę... A bokserki w sumie już prawie mu wyschły, więc nie czuł, że postępuje źle zakładając na nie spodnie. Ogółem nie czuł się jakoś specjalnie podle z powodu paradowania w bieliźnie po stajennym korytarzu. I tak wszystkie dzieci już o tej porze śpią po dobranocce! A ludzie przeważnie o tej godzinie jakoś tłumnie stajni nie odwiedzają. Brunet westchnął ciężko i ruszył w drogę powrotną.
[z/t]Matthew - 2014-11-11, 20:17 Przyprowadził Nemesis z lonżownika, po drodze sobie z nią ucinając krótką pogawędkę o życiu. Już na hali z basenami ją poprzechadzał jeszcze chwilkę, a następnie zaprowadził do wody, w tym podłużnym basenie. Trzymał ją luźno na uwiązie, wiedząc, że klacz do wody wejść będzie chętna.
Tak więc wprowadził ją w basen, czekając, aż ona tam na spokojnie wyczai sytuację i z płycizny sobie wypłynie dalej, gdzie dna nie ma.Nemesis - 2014-11-11, 21:39 Wparowała do wody bez żadnych oporów (przecież to koń wodny ) Nieco zwolniła jak już była nieco głębiej, bo się tak ucieszyła na widok cieczy, że zapomniała o tym jaki opór te cząsteczki stawiają. Klacz radośnie zarżała, podrzucając ryjcem. Kochała siłę wyporu <3 Ogarnęła się i znów nabrała tempa. Oderwała od podłoża kopyta, gracją damy dworu. Choć traciła opływowy kształt, to nadal śmigała jak najęta. Matthew - 2014-11-12, 17:44 Ciekawe jakie to uczucie, pływać z rosnącym alienem w brzuchu? Chociaż ten alien to jeszcze mały, to dopiero parę dni po zaźrebieniu, także luz, być może sama Nemesis jeszcze nie czuje znacznej zmiany... Poza napadami skrajnych nastrojów.
Matt zacmokał na klacz, jak ta trochę odpłynęła myślami, aby mogła zacząć płynąc tak na prawdę. Kopytkami, nóżkami, całym ciałem. Bo się mu utopi i kto ją będzie wyławiał? :c
Właściwie to jej musi być troszkę ciężko, a przynajmniej ciężej, niż takiemu koniowi, co ma krótką sierść. A ta to z tymi szczotkami na nogach, co tak ciążą gdy nasiąkną wodą... Oj, kudłaty się nie postarał, bo i grzywy jej nie zaplótł, to ja obciąży kurcze przecież tak, że nie dopłynie! D: To w sumie w ciepłym sezonie to sobie tak na luzie ćwiczą na tym basenie, ale jak zima, to ona ma tyle futra, że ciężar większy, to i więcej masy ona pompuje! Matematyka rozszerzona!
Obserwował Mefja, jak tam jego podopieczna sobie radzi w basenie, czy sil jej brak, czy jeszcze sobie popływają więcej niż tą jedna długość. Gdyby coś jej motywacji brakło, to cmokał nań, dopingując. A jak dotarli na koniec, to wyprowadził ją basenu, nawet jeśli sobie panienka tego inie życzyła. Odszedł troszkę dalej, oprowadzając ją, a po pewnej chwili zatrzymał, zawiesił uwiąz na jej szyi i zaczął głaskać po boku i łopatce. Potem poprosił o podanie przedniej lewej nogi, którą złapał jedną dłonią przy stawie pęcinowym, a drugą znacznie wyżej, nad stawem nadgarstkowym. Wtedy to tak sobie porusza tą jej nogą, trochę do przodu, trochę do tylu i na boki. Lekko pozginał, poprostował, pogłaskał i pouciskał tak w powietrzu. Potem odstawił, poszedł na drugą stronę klaczy, pochwalił gorąco, jeśli stała grzecznie, a następnie zaczął powtarzać powinności z prawym przodem Nemesis. Podnoszenie w przód, w tył, na boki i tak dalej, i tak dalej. Nic na siłę, jeśli coś jej przeszkadzało to cofał czynność, opuszczał nogę gdyby coś, ale potem znowu podnosił, żeby osiągnąć to, co chciał. A na razie to i tak było nic.Nemesis - 2014-11-13, 10:27 Kilka dni, ale komórki się mnożą xD Chociaż Sara się pewnie nie doczeka... mniejsza z tym, wróćmy do basenu. No więc po usłyszeniu cmokania, Nemesis ogarnęła się i zaczęła przebierać tymi swoimi kopytkami. Może i na szczotach przydałyby się warkoczyki W lato masa, w zimę rzeźba? Na ferie muszą jechać do jakiegoś parku narodowego i Neme będzie dorabiać jako niedźwiedź. Kurcze, ostatnio mam same pomysły na biznes.
Gdzie tam, Smołce by miało braknąć motywacji do prucia przez basen? No way! Kara śmigała jak mała motoróweczka, co najwyżej zwolniła na samiutkiej końcówce, jak złapała mieliznę, bo wiedziała co się z płytką wodą będzie wiązało. Wyjście poszło nawet sprawnie, więc poczłapali sobie zaraz i zatrzymali się, tam gdzie Mefjowi pasowało.
Nema czując uwiąz przerzucany przez szyję, parsknęła i przestąpiła z nogi na nogę. Miziać będą, miiiiiziać! A coby sobie umilić dodatkowo tę chwilę relaksu, to zawinęła ryjcem w stronę grzbietu/szyi, właśnie w miejsce, gdzie uwiąz był. Złapała go zaraz w ryjec i wróciła mordką do pozycji wyjściowej, śliniąc i gryząc sznur. Szkody nie zrobi, co najwyżej uwiąz będzie mokry A jak jej człowiek chciał to zabrać, to złożyła uszy, zaciskając mocniej zębory na swojej 'zabawce'.
Podała kończynę, dalej będąc zajęta przeinteresującym uwiązem. Poruszanie nogą nie przeszkadzało jej nic, a nic. Ani głaskanie, ani uciskanie. Wręcz smolistej było dobrze. Klapnęła sobie uszy na boki, przymykając ciemne ślepia, luzując na mordzie i w konsekwencji tego ostatniego upuszczając uwiąz. Chcąc odzyskać swoją zabawkę, zniżyła ryjec i wyciągając go do ziemi nieco straciła równowagę. No one does simply stand on three legs. No i ten, wyrżnąć się nie wyrżnęła, ale Mefjowatemu nogę z łapek wyrwała dosyć szybkim ruchem. Miejmy nadzieję, że w nic nie dostał, choć i tak to lepsza perspektywa niż przygniecenie, nie? Uwiąz podniosła, choć pewnie został jej zabrany z mordki, coby się sytuacja nie powtórzyła. Dała potem prawy przód i znów pozwoliła robić ze swoją nogą, co tam tylko Mefja chciał. Ej, jak to nie było nic, to co będą robić? :3 Małemu też nogi porozciąga? Matthew - 2014-11-13, 22:05 No, siateczka na szczotkach pęcinowych! Rany, jak kiedyś poznam jakiego fryza, to muszę tego spróbować...
- Oddaj, niedobra! >: - ofuknął klacz, gdy ta porwała w zęby uwiąz. Chciał jej go odebrać ale widząc, że nic nie wskóra, poddał się i pozwolił jej go trzymać. I ruszanie nóżka szło dobrze, póki nader inteligentna kobyła nie postanowiła się schylić. Matt widząc kątem oka upadający na ziemią uwiąz puścił jej nogę intuicyjnie, ale zapewne ta i tak nie zdążyła ogarnąć równowagi do końca. A kudłaty także odskoczył do tyłu trochę, chcąc uniknąć kolizji z jakąś jej nieprzyjazną częścią ciała, tak na przykład kopytem. Jakby tak w twarz kopytem, gdyby jej nogi nie puścił, to by fajnie nie było. Wiecie, że kopyta szkodzą na cerę, jak się takim po mordzie dostanie? ;/
Fuknął pod adresem Nemesis raz jeszcze, nie pozwalając jej zabrać sobie uwiązu. Gdyby jednak próbowała do niego sięgać, to Matt w mig łapał przy końcu i końcówką jej szybko kręcił przed nosem, coby go cofnęła od linki. I obserwował ją czujnie, tym razem jej go nie odda tak łatwo! >:
Pobawił się z jej drugą nogą do końca, a potem oprowadził klacz po małej wolcie, zatrzymał ponowie, pogłaskał po szyi i skierował się ku jej tylnym nogom. Złapał prawe odnóże i podniósł je. Uwiąz znów został zawieszony na jej szyi czy kłębie, a że teraz dalej Mefjowemu do niego było, to częściej zerkał do tyłu, czy tam z przodu karuska nie kombinuje żadnych nieprzyjemności.
Tak jak i z przodami, tak z tym tyłem zaczął się bawić. W górę, w przód, w tył, na boki, do dołu. Tylko lekko ruszał, delikatnie prostował i zginał. Potem obszedł ją za zadem, uprzednio o tym informując i czekając, aż klacz zakoduje przekaz. Zajął się druga tylną nogą, a jak skończył, to poklepał ja po szyi, o ile sprawowała się dalej dobrze. I pilnował uwiązu, oj pilnował.
A co więcej? Co więcej to rozciąganie, bo to jeszcze rozciąganie po prostu nie było, tylko ruszanie zwyczajne. :D A małego jeszcze tak męczyć nie będą, przecież ta tkanka koniko-podobna to pewnie jeszcze nóg nie ma...Nemesis - 2014-11-14, 20:41 No, a potem właściciel/ka się pyta Mefowej: Cóż czynisz niewiasto? A Mefjowa na to: Zaiste powiadam Wam, to jest Nemesis, me przeznaczenie. ( i plecie dalej ) Ta/Ten zaś strwożył/a się niezmiernie i odszedł/odeszła do sali tronowej, snuć filozofię spod prysznica.
Zablokowała lecące cielsko ostatnią kończyną i nie wyrżnęła. Acz kwiknęła przy tym dosyć głośno i ostro. Sytuacja jednak opanowana i fryza zaraz skontrolowała, czy Mefjowaty cały jest, bo o ile pamiętała, to się gdzieś pałętał pomiędzy nogami jej. Był cały, w nienaruszonym stanie, lecz nie wyglądał na zadowolonego. Fryza przestąpiła z nogi na nogę, trzymając uwiąz spowrotem w ryjcu. Linka została jej zabrana i kara już nie miała się czym bawić. :<
Oblazła woltę i zatrzymała się jak Mefjowaty chciał i zerknęła sobie czo tam ten Mefja porabia. Ale była spokojna już, tam może ze dwa razy chciała zacharapcić ten uwiąz, ale w końcu dała sobie spokój.
Potem podała drugą nogę, jak jej Mefja oddał już tą pierwszą i dała znów mu robić co tam chciał. A jak ją człowiek poklepał po szyjsku, to sobie cicho zarżała, zadowolona.
Tam w brzusiu to jej glut siedzi taki, więc on rozciągnięty, naturalnie Matthew - 2014-11-14, 21:01 Za dużo Wiedźmina, Nemesis? Bo i te oreny...
Wstrzymał oddech, słysząc kwik swojej podopiecznej. Zatrwożył go ten dźwięk, bo cóż za żywe zwierzę tak rży? Chyba tylko zarzynana świnia. :v Niemniej Matt nie stracił nadziei na zdrowy umysł kobyły, sprawdził, czy ta żyje po prawie dokonanym zderzeniu z ziemią i kontynuował co robił.
A jak już poruczał jej nóżki, to zaprowadził ją z powrotem do basenu. Tym razem do tego okrągłego. Nie kłopotał się wchodzeniem na środek, tylko szedł po zewnętrznym brzegu, uważając tylko, aby go kara nie próbowała złapać zębami jakoś tam za nogi.
Jak się wtarabaniała do wody to zacmokał, aby jej przekazać że czas najwyższy zacząć płynąć. I jedno krążenie na prawo, potem wyprowadzenie z basenu. Po niedużej wolcie sobie zawrócili, wprowadził klacz jeszcze raz do wody i teraz okrążenie w lewą stronę. Pilnował jej tempa i jak tam z jej siłami i entuzjazmem, motywował ją i zwalniał gdyby coś. Następnie znów zaprosił ją do wyjścia, czekając, aż ta sobie się spokojnie wygramoli z basenu. Poprowadził ją trochę dalej, zatrzymał i pogłaskał po szyi.
Teraz zaraz to będzie rozciąganie dopiero!Nemesis - 2014-11-14, 21:36 Nie, za dużo to raczej nie. A więc Płotka w kolorze hardcore black, wlazła do basenu (jej nikt prosić nie musiał, to typ kobyły, która by mogła ponosić w stronę basenu ) Obleciała basen dookoła, nawet olewając nogi Mefjowatego, choć nie ukrywam - gapiła się xD Tak nisko go jeszcze nie łapała, a chciałaby poznać smak każdej części jego garderoby... no dobra, nie każdej
Wylazła, ogarnęła woltę, ocierając się uprzednio jakąś mokrą częścią cielska o jakąś suchą część Mefja i spowrotem wparowała w basen. Motorek w tyłeczku i jazda! Tempo było ok, choć przy rundce w lewo był już niewielki spadek prędkości. Gdzie to futro uciągnie? Nasiąkło jak gompka i teraz będzie ciężkie bardzo. Jakby jej łeb Wippera przewiesili przez grzbiet - tak się czuła! :c A wyleźć znów nie chciała, bo choć w wodzie opory większe, to cielsko lżejsze, jak się nie porusza. No ale dobra... wylazła. Płotka by do niej pasowało, bo z basenu by nie wychodziła Matthew - 2014-11-15, 00:54 Próbował oczywiście się obronić przed usmarowaniem wodą i możliwe, że śliną także. Jednakże nie mogło być za kolorowo i zapewne został ubrudzony tam, gdzie Nemesis go zaatakowała. Cóż, był już Mefju przyzwyczajona do takich rzeczy... Niemniej jednak pogroził kobyle palcem i syknął na nią, prosząc j od razu o cofnięcie się kawałek. Bez takich mi tu numerów! :c
Jak już sobie natomiast tak stanęli, to kudłaty znów zawiesił uwiąz na jej szyi, pilnując oczywiście, by ta go nie pochwyciła. Pogłaskał ją znów z każdej możliwej strony, a potem złapał za prawą przednią nogą kobyły i poprosił o jej podanie. Krótko ją rozruszał, a następnie załapał lepiej pod spodem i wyciągnął do przodu, prostując ją na całej długości. Lekko tylko ją naciągał do przodu, tak, aby poczuć pierwszy opór. Do lekkiego oporu, cofał trochę, potem znów rozciągnięcie, cofnięcie, a potem rozciągniecie i przytrzymanie w nim przez parę sekund. Przy tym gadał coś do kobyły, aby się nie martwiła niczym (haha, śmieszne) i mu tam przypadkiem nogi nie wyrywała. gdyby to się jednak zdarzyło, to Matt ogarniał karą i brał nogę jeszcze raz, kontynuując proceder rozciągania jej.
Po tym, jak została noga rozciągnięta w przód, to musiała być rozciągnięta i w tył! Także kudłaty postarał się też lekko tam ją poodpychać, przy okazji lekko po łuku nią ruszając na boki. Potem jeszcze raz wrócił z tą kończyną do przodu i także po lekkim łuku ruszał w rozciągnięciu. Na koniec pozginał luźno nogę w każdym zginającym się miejscu, pomasował lekko stawy i postawił kopyto kopyto na ziemi. Poklepał Nemesis po łopatce i przeszedł na drugą jej stronę, zabierając się za rozciąganie lewego przodu.
//Mam wrażenie, że ten post to mdłe masło-maślane, ale może jednak nie do końca... Mam nadzieję. :x
Nemesis - 2014-11-15, 15:03 A może "Nie ze mną te numery, Brunner"? ( ohohohohoho, były sztuczki w oryginale, ale szczegół) Kizianie było przeboskie, jak zawsze z resztą, ale aż Nem trąciła ryjcem Mefjowatego, by pokiział jeszcze chwilę. Tak mi dobrze, tak mi rób. No ale jak trzeba było, to podała Belli nogę i czekała na kolejną porcję rozruchania. Aż tu w pewnym momencie mężczyzna capnął kończynę jakoś mocniej. Miała się bać? Nie no, znając Mefja, to na pewno nie będzie nic szkodliwego, więc kobylisko dalej stało spokojnie, zerkając tylko co tam się na dole wyrabia. O, noga jej sama do przodu się wysunęła, heheh. Zaraz jednak uciekła w tył, smuteczek. Nawet własne nogi boją się tego czarnego ryja. Na szczęście je Mefjowatego na razie nie wypłoszyła. Wręcz dziś był bardzo rozmowny. A kara słuchała go i czasem odpowiadała jakimś parsknięciem, czy innym dźwiękiem, choć nie miała żadnego pojęcia o doborze pieca pod elektryka, naciągu strun a tonie i o tym, które struny są najlepsze. Ani o papierze toaletowym, jej takie bajery nie były potrzebne. Tak kilka razy sobie Mefja 'pomachał' tą kończyną, na boki jeszcze. Ohohoho, a może ona ma tak powtarzać po nim? Jak facet odstawił nogę, to ją jeszcze Nema wyciągnęła przed siebie, ale za długo to w powietrzu jej nie utrzymała, i klapła kopytem o ziemię. Pozwoliła człowiekowi zabrać się za drugą... i tu znów sobie kudłaty machał i gadał takie różne dziwne rzeczy. Od kokosów zaczynając, na wiórkach kończąc, a w trakcie przechodząc przez milion tematów xd