To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Vivianne Feron - 2018-04-22, 21:50

Ona z kolei uważała, że wyścigi to zupełnie nie jej bajka, bo to zwykły bieg przed siebie. Oczywiście trzeba było mieć jakąś technikę i kontrolę nad koniem, ale oprócz chwilowego przypływu adrenaliny, brunetka nie widziała w tym nic nadzwyczajnego. Czasem lubiła obstawić na gonitwę, ale z tą dyscypliną niewiele miała, kiedykolwiek, wspólnego. No, ale przecież przeciwieństwa się przyciągają! ( :lol2: )
Widziała, że chłopak także przez moment głowił się nad tym jak zacząć złączać ze sobą rurki, ale była bardzo szczęśliwa, gdy wreszcie ruszył naprzód i rozpoczął bezproblemowe łączenie elementów. Bardzo mu kibicowała, doglądając raz z jednej, raz z drugiej strony, a gdy dokończyła piwo, wyciągnęła kolejne, żeby szybko wprawić się w dobry nastrój i trochę zwolnić w kolejnych częściach wieczoru. Miała mocną głowę, ale także znała swoje granice i wiedziała doskonale, na ile może sobie pozwolić.
Uniosła brew gdy Aiden poinformował ją o braku swojego namiotu i zamyśliła się przez moment. Właściwie nigdy nie była uczynna, czy nawet nadmiernie miła, ale integracja z jeźdźcami była dla niej ważna, dlatego też postanowiła zaryzykować. I to dość bardzo, w końcu nie każdy by się na to zdobył!
- Wiesz co, gdyby nie Ty to ja też bym musiała spać pod gołym niebem, chociaż mam namiot. To może połączymy siły i w tej kwestii. Możesz tu nocować, jeśli chcesz – uśmiechnęła się zachęcająco, przeczesując przy tym włosy i zgarniając je z twarzy palcami ku czubkowi głowy. Następnie pozwoliła swobodnie opaść kosmykom, na któryś z boków, chętnie pomagając chłopakowi przy końcowej części stawiania namiotu. Po wytłumaczeniu z jego strony było jej dużo łatwiej i już po chwili uporali się z zadaniem.
- Dobra robota – pochwaliła, wyciągając w jego stronę butelkę, by mogli się nimi stuknąć w ramach świętowania sukcesu.

Adam Ouvard - 2018-04-22, 21:52

Faktycznie spacerował bez większego celu, przyglądając się jeźdźcom i ich poczynaniom, gdy odprowadzali konie do stajni, lub zagrody z lekkim zaintrygowaniem, jakby obserwował cywilizację obcej planety. Rzeczywiście całkiem nieoczekiwanie spotkał na swej drodze Evę. To zaskoczenie łatwo można było wyczytać z jego twarzy. Ogarnął kobietę wzrokiem, zauważając, że ma na sobie strój jeździecki (podobny do tych, które nosiła część obserwowanych kosmitów)
- O, cześć. - przywitał się, obdarzając kobietę uroczym uśmiechem, w którym obnażone zostały jego dołeczki, co sprawiało, że pomimo postury hokeisty i tatuaży zakrywających całe ciało, wyglądał równie uroczo co mały chłopiec, którym kiedyś był.
- Ja się siebie też tu nie spodziewałem, ale stwierdziłem, że co mi szkodzi. - odpowiedział, gdyż oczywiście świat jazdy końskiej był mu obcy, jak wspomniani kosmici, którzy go otaczali, ale kto wie, może uda mu się nawiązać wspólny język przynajmniej z jednym.

Brian - 2018-04-22, 22:17

Robił dobrą minę do złej gry. Jak gdyby nigdy nic przeszedł obok rozstawionego już namiotu Anny i kawałek dalej uwolnił swoje plecy od ciężaru bagażu i zabrał się za rozstawianie namiotu, tak jakby nigdy nic, jakby Anna nie znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie. Był skupiony na rozstawianiu namiotu, co po części było prawdziwe, a z drugiej strony udawane aż do przesady. Nie musiał namiotowi poświęcać aż takiej uwagi. Gdy namiot już pewnie stał Brian ułożył w środku śpiwór i swoje rzeczy. W związku z tym nie wyłapał nadejścia kobiety, słysząc jej głos nagle podniósł się do pionu i stracił zainteresowanie namiotem. Zwinnie obrócił się, tak, że stali twarzą w twarz, brunet udając, że jej widok nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Spojrzenie jego oczu było chłodne, a ton głosu, gdy się odezwał szorstki.
- Nie wiem. Może obróć się i nadal udawaj, że mnie tu nie ma, w ten sposób się dowiemy. - odpowiedział przesycając głos sarkazmem, po czym odwrócił się do swojego namiotu. Miał zamiar do niego wejść i przebrać się w coś wygodnego, jednak zanim w nim zniknął dopadły go wyrzuty sumienia, gdyż owszem - posiadał je. Brian był genialnym okazjonalnym dupkiem i bez trudu zdołał dostrzec, że tak się w tej chwili zachował. Westchnął i się obrócił. O ile w tym czasie Anna nie uznałą za stosowne go zabić, lub wynieść się w inne, wolne od dupków miejsce, nadal zastał ją przy namiocie.
- Przepraszam. Nie powinienem się tak zachowywać. - odpowiedział, chociaż jego codzienną filozofią życiową było "haniebne", nieodpowiednie zachowanie. Ale proszę na niego spojrzeć: Brian James Donney nie jest śmierdzącym tchórzem i jest w stanie spojrzeć w oczy kobiecie, którą kiedyś zranił. Smutne (?) było tylko to, że gdyby miał ponownie stanąć przed tym samym wyborem, zdecydowałby się na to samo, wybierając jednak delikatniejszy sposób. Na przykład rozmowę. No cóż, gdzieś w nim nadal siedziało wieczne dziecko, taki Piotruś Pan. Praca była ble i nie dla szlachty, stały związek również był ble. Wyszukane maniery były ble.

Anthony Wayford - 2018-04-22, 23:39

- Cóż, jak mu się nie spodoba, to już jego problem. Bardziej mnie ciekawi reakcja twojego ojca - mruknął, nie brzmiąc zbyt entuzjastycznie. Z jakiegoś powodu nie spodziewał się po nim równie entuzjastycznej reakcji, jaką na przykład wykazał się Gerard w przeprowadzonej rozmowie. W sumie, jakby spojrzeć pod tym kątem, to rodzina Tonego była jakaś taka milsza i cieplej nastawiona do innych... :lol:
- W takim razie czekam na pierwszego odważnego - uśmiechnął się z rozbawieniem i korzystając z tego, że Aaren do niego przylgnęła, splótł palce za jej plecami tuż nad pośladkami. - Idziemy - odpowiedział, spoglądając na jej usta. Domyślał się, co jej chodziło po głowie, dlatego nie mógł się powstrzymać przed komentarzem. - Jak chcesz się całować, to przynajmniej mnie uprzedź, jeśli znowu zostanie mi szminka na ustach - wymruczał, po czym sam zainicjował pocałunek, wcale nie dbając o to, że byli w towarzystwie. Cóż, jak przystało na parę, będą się do siebie kleić 24/7 i inni będą musieli z tym zyć. :lol:

James Levrull - 2018-04-22, 23:43

Ostatecznie udało im się dotrzeć do obozu wraz z resztą grup. Po drodze jeszcze parokrotnie poszaleli w galopie, by ostatnie odległości już pokonać w stępie, co doprowadziło do tego, że klacz pod koniec miała okazję odpocząć po długim terenie.
Kiedy więc dojechali w miejsce "zbiórki" wpierw skupił się na Viv zsiadając z niej i rozsiodłując. Następnie uraczył ją dłuższą kąpielą pod szlauchem z zbiornika z wodą, który zorganizowano. Następnie udał się z nią na jej kwaterę, dobrze zabezpieczoną i wpuścił do środka, dając jej się rozgościć. Doniósł jej wody do dużego wiadra na padoczku, a następnie po 30 minutach przyszedł z kolacją: owsem, paszą, sieczką, papką z otrąb i wysłodków i dodatkiem suplementów i elektrolitów. Wrzucił też trochę siana, nie za dużo, w końcu miała do dyspozycji pełno trawy wokół siebie, ale jakby się skusiła to mogła brać.
Następnie posprzątał wszystkie swoje rzeczy, by udać się do busa po swoje. Udał się z nimi w stronę "obozowiska" zauważając wcześniej poznaną Lisę, z którą z siodła już później ciężko było rozmawiać. Stwierdził, że w sumie czemu nie o postawi namiot obok niej ( :lol2: ). Rzucił rzeczy na ziemię, kątem oka spoglądając na Lisę.
- Może Ci pomóc?
Zagaił widząc jej próby poskładania wszystkich kijów do kupy. Sam zresztą sięgnął po pakunek ze swoim namiotem i wysypując wszystko na ziemię zaczął z wolna bawić się jego konstrukcją.

Aaren Wayford - 2018-04-22, 23:51

- On nie ma nic do gadania. Może się ucieszy, ale na pewno nie pokaże po sobie jakiejś nadmiernej radości, zwykle jest powściągliwy.- Aron podobnie jak Aaren i Lucas był wychowywany wojskową szkołą, dlatego Vaugierowie zmagali się z problemem wyrażania uczuć jak i radzenia sobie z nimi. Aaren dopiero przy Tonym uczyła się wszystkiego i na nowo odkrywała, czym jest każde pojedyncze z nich. Nie sądziła, aby ojciec dowiedział się od niej samej, najprędzej przekaże mu to Lucas. Po ostatniej kłótni z Aronem nie utrzymywała z nim kontaktu. Gerard za to stał się dla niej drugim ojcem i tak też go momentami traktowała, mimo wszystko nie chcąc wchodzić pomiędzy niego, a Tonego.
- I będziesz mnie bronił przed każdym, który spróbuje?- Zapytała w ramach zaczepki jednocześnie nieznacznie zadzierając podbródek, aby spojrzeć w zielone oczy.
- Jak mamy iść to musisz mnie puścić i zabrać ręce z mojego tyłka.- Podgryzła swoją dolną wargę, nie dbając w tym momencie o szminkę, którą i tak wzięła ze sobą na rajd, tak na wszelki wypadek. :lol2:
- Do twarzy ci z nią, ale dobrze postaram się uprzedzić...- urwała bo przerwał jej pocałunkiem, w który sama się mocno zaangażowała. Nie dbała o to, że mogli kogoś tym onieśmielić albo zniesmaczyć. Byli świeżo zaręczeni i należało im się trochę swobody, poza tym alkohol podobno łagodzi obyczaje. - O ile zdążę... - dodała odrywając się od jego ust, na których znów miał szminkę.
- Jak tak dalej pójdzie to przestanę ją nakładać.- Raz jeszcze trąciła jego wargi na nowo rozpoczynając kolejny długi pocałunek.

Elizabeth White - 2018-04-23, 00:36

Pomimo kilku przygód, była bardzo zadowolona z postawy Petit jak i tego, że do obozowiska dojechały w jednym kawałku. Na tym etapie odłączyła się już od grupy, jak i Bastiana, postanawiając w pełni poświęcić ten czas swojej klaczy. Rozsiodłała ją, sprawdziła kopyta i schłodziła nogi, nie zapominając o małej nagrodzie w postaci kilku smakowitych warzywek bądź owoców. Wtedy odstawiła ją na odpoczynek, zabrała z samochodu swoje rzeczy i ruszyła na poszukiwania Collinsa, który na szczęście zabrał się za rozstawianie namiotu. Na szczęście, bo Elizabeth nigdy tego nie ogarniała i z pewnością przy jej pomocy trwałoby to znacznie dłużej. A tak? Mieli już gdzie spać i w sumie mogli wyluzować, bo gdy odnalazła bruneta, to ten właśnie kończył to trudne zadanie.
- Jak miło - stwierdziła, widząc postęp w pracach i skradła Anglikowi buziaka, w międzyczasie zrzucając na ziemie swoją torbę.
- Jestem padnięta - dodała po chwili, chociaż dobrze wiedziała, że był to tylko chwilowy stan. Musiała jedynie trochę odsapnąć i na pewno będzie jak ten młody Bóg - gotowa na picie i rzekomą integrację. Póki co, przykucnęła przy swoim małym - jak na jej standardy oczywiście - bagażu i zaczęła go rozgrzebywać, w poszukiwaniu ubrań na zmianę. Nie uśmiechało się jej bowiem chodzić resztę wieczoru ''po końskiemu'', tym bardziej, że ten strój był już trochę ''zmęczony''.
- Idę się przebrać. Nie podglądaj - oświadczyła, posyłając Bastianowi łobuzerski uśmieszek. Chwilę później zniknęła już w namiocie, trzymając w łapkach wszystko, co potrzebne.

Lucas - 2018-04-23, 01:05

Rajd z jego punktu widzenia, przebiegł bez większych rewelacji. Z tego powodu, Lucas pozostał wypoczęty i zrelaksowany, zarazem będąc bardzo dumnym z Tortugi, która spisała się na medal. To właśnie jej poświęcił pierwsze chwile po dotarciu do obozu, zapewniając klaczy należytą opiekę i jakąś smaczną nagrodę. Sprawnie doprowadził gniadą do ładu i odstawił ją do boksu, na w pełni zasłużony odpoczynek. Przez chwilę próbował odnaleźć wzrokiem Eviline, która zniknęła mu gdzieś w trasie, ale jednocześnie dojrzał jasną czuprynę dobrze znanej mu osoby i rozpromienił swoją twarz szerokim uśmiechem.
Wykorzystując fakt, że Kath stała do niego tyłem, zakradł się do niej po cichu i zakrył jej oczy swoimi dużymi dłońmi. Był ciekawy jej reakcji, bo nie wiedział, czy ma tutaj jeszcze jakichś znajomych. Jedyne, co mogło go totalnie zdradzić, to perfumy, które mimo całego dnia w siodle, w dalszym ciągu utrzymywały się na jego skórze. Cieszył się, że Amerykanka zgodziła się przyjechać. Bardziej nie mógł się tylko doczekać spotkania z siostrą, która zdradziła mu wcześniej, że ma dla niego jakąś ważną wiadomość...

Kathrin - 2018-04-23, 01:15

Przyglądała sie jeźdźcom rozsiodłującym swoje konie, sama nie kryjąc uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy w trakcie tych obserwacji. Próbowała namierzyć Lucasa w tym całym tłumie, niestety bezskutecznie. Stojąc przy ogrodzeniu poczuła jak nagle ktoś zachodzi ją od tyłu i zakrywa jej okulary swoimi dłońmi. W pierwszym odruchu spięła się cała, dopiero po chwili rozpoznając znajome perfumy, które zdradziły napastnika. Gdyby nie to, z pewnością mogłaby poczuć się odrobinę osaczona przez kogoś, kto celowo lub nie postanowił sobie z nią pożartować.
- Wiesz, że to nie ładnie tak zachodzić kogoś od tyłu?- Złapała go za nadgarstki i lekko naparła na nie, odsuwając od swoich oczu. Wykonała też obrót w męskich objęciach i stojąc tuż przed brunetem posłała mu szeroki uśmiech.
- No cześć kowboju.- Pokusiła się o przytulenie Lucasa nie wiedząc, czy pocałunek w tej chwili byłby odpowiedni. Wolała przyjąć bardziej zachowawczą postawę, tak naprawdę nie mając pojęcia, na czym właściwie stoi ich relacja.

Lucas - 2018-04-23, 01:33

- Oj od razu nie ładnie... - przewrócił z rozbawieniem oczami, chociaż dziewczyna nie mogła tego zauważyć i bez oporu pozwolił odsunąć swoje dłonie z jej twarzy. Chwilę później z własnej inicjatywy zamknął ją w swoich ramionach, witając się z nią w ten właśnie sposób.
- Kowboju? Od razu czuję się bardziej męski - zaśmiał się, z lekkim pobłażaniem kręcąc głową. Wypuścił blondynkę ze swoich objęć dopiero po chwili, choć uśmiech ani przez moment nie opuścił jego twarzy. Był w nadzwyczajnie dobrym humorze i zamierzał ten humor dobrze spożytkować tego wieczoru. Zabrał ze sobą spore zapasy alkoholu - o czym Kath nie mogła jeszcze wiedzieć. Jak również o tym, że nie zamierzał się dzisiaj ograniczać, a już na pewno nie miał zamiaru pozostać trzeźwy.
- Jak tam podróż? - zagadnął, powoli u boku swojej towarzyski kierując się w stronę samochodów, by odebrać swoje szpargały. Nie miał ich co prawda dużo, ale siłą rozpędu zamierzał rozłożyć namiot, póki w ogóle jeszcze był do tego zdolny.

Anthony Wayford - 2018-04-23, 14:01

- Raczej będę ich odsyłać z kwitkiem - mruknął, nie widząc potrzeby bronienia Aaren przed kimkolwiek skąd. W zasadzie znał lepiej lub gorzej większość obecnych tu ludzi i prawdę mówiąc, nie spodziewał się po nikim problemów.
- To ty pierwsza się przyczepiłaś - zauważył, nie pozwalając na to, by to na niego zwaliła całą "winę". Poza tym wcale nie trzymał rąk na jej tyłku, tylko wyżej. :lol:
Po przerwanym pocałunku przygryzł delikatnie swoją dolną wargę, jakby już teraz próbując zatuszować czerwony ślad po szmince, który na pewno ostał się na jego ustach. - Nie przestawaj, ładnie ci w tym kolorze - stwierdził, po czym włączył się w kolejny pocałunek, po którym zdecydował się już pójść z Aaren po zimne piwo, trzymając ją za rękę. Kiedy już wzięli sobie po butelce, podeszli do ogniska, które było właśnie rozpalane przez jakiegoś innego uczestnika. - Chyba widzę tam Lucasa.Chcesz się iść przywitać czy poczekamy aż podejdzie sam? -Zapytał, wypatrzywszy w tłumie brata brunetki.

Oliver Pelerieux - 2018-04-23, 14:19

- Rozumiem, że nocleg masz w pięciogwiazdkowym hotelu? - Zapytałem zaczepnie, już sobie wyobrażając jej jutrzejsze narzekanie po nocy spędzonej w namiocie. Chyba, że faktycznie miała inny plan, co byłoby jednak zaskakujące, bo byliśmy w środku buszu.
- Niemniej kwestię masażysty możemy jeszcze ponegocjować - dodałem, biorąc kolejny łyk piwa z pierwszej butelki, która opustoszała zaskakująco szybko.
Również mi odpowiadała ta odskoczenia od codzienności, takie zwolnienie codziennego pędu życia. Takich dni miało być teraz więcej, w końcu nadeszła moja ulubiona pora roku. Byłem przekonany że w tym roku pojadę o tej porze w jakąś podróż, ale rajd też był fajnym rozwiązaniem, którego miałem nadzieję nie żałować.
- To co, zabieramy się za rozstawianie twojego hotelu? - Zapytałem widząc, że większość uczestników już przygotowała swoje namioty i zaczęła się powoli zbierać przy ognisku.

Kathrin - 2018-04-23, 14:32

- A ładnie tak brać niewinną kobietę z zaskoczenia?- Zapytała rozbawiona nie kryjąc jednocześnie uśmiechu, który pojawił się samoistnie na jej twarzy. Przytulona przez Lucasa, który objął ją znacznie mocniej niż się spodziewała wtuliła się mimo wszystko lubiąc, gdy to robił.
- No widzisz jakie komplementy z mojej strony?- Zawtórowała mu śmiechem i odsunęła się od niego tuż po tym jak ją puścił. Jej także towarzyszył dobry humor i razem z brunetem chciała spędzić ten wieczór, zwyczajnie odrywając się od ponurej codzienności i chociaż raz zaszaleć.
Sama również zadbała o alkohol, aczkolwiek nie mogła wiedzieć jak duże były zapasy Lucasa.
Dał jej tylko swoje rzeczy do przywiezienia, ale najwyraźniej alkohol przyjechał busem.
- Dobrze, jestem odrobinę zmęczona ale dałam radę. - Wyjaśniła razem z mężczyzną kierując się w stronę samochodów. Po drodze zauważyła jednak siostrę Lucasa wraz z jej chłopakiem.
- Lucas? Czy to przypadkiem nie Aaren? - Wskazała mu stojącą brunetkę tuż obok umięśnionego mężczyzny. Chyba tylko po tym rozpoznała Tonego. :lol2:

Aaren Wayford - 2018-04-23, 14:32

- Bardzo mnie to cieszy, nie chciałabym być zmuszona pozbywać się natrętów sama.- Wyjaśniła, choć naprawdę nikt z tutaj obecnych osób raczej nie zamierzał do niej podbijać, gdy była w towarzystwie bruneta.
- I będę się przyczepiać jeszcze nie raz.- Zaakcentowała to jedno słowo mocniej, chcąc się z nim podroczyć. Przecież tylko żartowała i w żaden sposób nie chciała zwalić winy na niego.
- Podoba ci się?- Skoro tak twierdził to nie pozostało jej nic innego jak nakładać rzeczoną szminkę. A Aaren chciała podobać się przyszłemu mężowi żeby przypadkiem się nie rozmyślił co do ślubu. :lol2:
Kończąc pocałunek oderwała się od jego ust i razem z brunetem udała się po alkohol, jaki zabrali ze sobą. Trzymając w dłoni butelkę rozejrzała się podążając spojrzeniem za wzrokiem Tonego, który padł na Lucasa.
- Chodźmy, bo później go nie dorwiemy. Ale najpierw otwórz mi piwo kochanie.- Podała mu swoją butelkę i dopiero wtedy oboje ruszyli w stronę bruneta.
- No cześć braciszku...- mruknęła posyłając Vaugierowi i jego towarzyszce szeroki uśmiech.

Bastian Collins - 2018-04-23, 15:06

- No wreszcie, zawsze trzeba na Ciebie czekać – zagaił, wyszczerzając przy tym zęby w głupkowatym uśmieszku. Oczywiście było to zarówno nawiązanie do tego, że dziewczyna nie spieszy się, jeśli chodzi o wizytę w łazience przed ich wspólnym wyjściem, jak i do tego, że Chaos ponownie postanowił opuścić grupę, dzięki czemu byli na miejscu jako jedni z najszybszych. Ale jak Elizabeth to zinterpretuje, to już pozostawiam jej samej. :lol:
Pałac oczywiście był już gotowy i tylko czekał, aż królowa będzie mogła go wypróbować. Nie był to wprawdzie hotel pięciogwiazdkowy, ale miejsca było w nim na tyle, że spokojnie we dwójkę się tam zmieszczą i nawet będą mogli się trochę pokręcić. Nie było więc źle, jeśli tylko dało się wyprostować nogi, a w przypadku wysokiego Collinsa, to nie zawsze było takie oczywiste.
- Zaraz się ożywimy. Też na razie padam z nóg – przyznał. Walka z gniadym to zawsze było wyzwanie, a gdy dodatkowo trzeba było go przytrzymywać w towarzystwie około dwudziestu koni, zaczynało się robić naprawdę ciekawie. Przetrwał jednak – i to się liczyło i był pewien, że po krótkim odświeżeniu i walnięciu kilku piwek, od razu zrobi mu się weselej.
Na słowa dziewczyny „nie podglądaj” po prostu wszedł zaraz za nią do namiotu, zasuwając go od środka by zapobiec innym podglądaczom. On nie zamierzał odbierać sobie widoku półnagiego ciałka panny White, które było swoistą nagrodą, po długim rajdzie. Z resztą sam także musiał się przebrać i nie chciał marnować tych kilku cennych minut.
Jego plecak już leżał w namiocie, więc teraz wyciągnął z niego świeżą koszulkę i krótkie spodenki, które były chyba idealnym strojem na siedzenie w takim gorącu – zakładając, że naprawdę było bardzo ciepło. Wypsikał się dezodorantem, zmienił szybko ubranie, a zużyty strój jeździecki odłożył gdzieś na bok, by nic nie mogło przesiąknąć jego końskim zapachem. Wkrótce wydobył z plecaka także psikacz na komary.
- Jak będziesz gotowa to Cię wypsikam. Ale na zewnątrz – to powiedziawszy opuścił namiot, wcześniej zabierając ze sobą jeszcze kilka piw z plecaka. Upewnił się, że Elka nie jest naga, kiedy wychodził z ich survivalowego mieszkanka, a następnie zaczął nakładać na siebie trutkę, nie chcąc skończyć z bąblami na całym ciele.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group