To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Klinika weterynaryjna - Klinika

Hanky Panky - 2020-03-06, 16:42

Pewnie też powoli przygotowywałaby się do sezonu wkkw na powietrzu, no ale jak na razie to nie możliwe. Odpowiednia dieta i lekki na pewno pomogły utrzymać jej dobry stan nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. No bo nawet koń jej pokroju w końcu by nie wytrzymał 24/7 siedzieć w boksie i nic nie robić, szczególnie że odkąd została zajeżdżona, to była zawsze aktywnym koniem na co dzień. Kiedy Seth pojawił się pod jej boksem, obrzuciła go od razu uważnym spojrzeniem i wyciągnęła łeb, aby się z nim przywitać. Zjadła ze smakiem oferowany kawałek marchewki, obserwując ludzi koło jej boksu. Sugerujesz że byłaby gruba? Z pewnością na swojej starej diecie, to teraz na pewno. Jednakże dzięki należytej opiece weterynarza, opiekunów i właściciela, wyglądała wciąż całkiem nieźle - jak na kontuzjowanego konia. Wpuściła go do boksu, bo dlaczego by nie. Cieszyła się z każdej chwili spędzonej w towarzystwie ludzi, dając sobie też po chwili ubrać kantar. Badanie kontuzjowanej nogi już mniej jej przypadło do gustu, kuląc nieco uszy i prychając nerwowo. Odczuwała z kontuzją nadal jakąś bolesność i spory dyskomfort, nie taki jak to było na początku zaraz po wypadku. Jednak noga nie doszła do siebie jeszcze w pełni, ale jak pewnie się okaże (miejmy nadzieję), to wszystko szło ku dobrej drodze do wyleczenia. Może też trochę była przewrażliwiona na jej punkcie, ale kto by nie był? Nie do końca była przekonana do wyjścia z boksu, jednak jakoś ostatecznie podreptała za nim. Stawiała te kroki już na pewno tez lepiej niż na początku, a sam chód też był inny. Nie dociążała jeszcze w pełni tej nogi czy to w ruchu czy to w staniu, ale delikatnie i z rozwagą kroczyła jakoś na niej naprzód - jak trzeba było. Stanęła na stanowisku przy którym zatrzymał się facet, ale już żeby mu dać po chwili nogę - to nie była w ogóle chętna. Nie wiedziała co Seth kombinuje i nie podobało się jej to, ale pewnie w końcu dostał to co chciał.
Seth - 2020-03-07, 12:26

Wcale nie zdziwiła go reakcja Hanky na badanie nogi, bo jeśli nie bolesność, to po prostu mogła być na nią wyczulona, co jest całkiem normalnie, tak jak podczas tego krótkiego spaceru na stanowisko ostrożnie ją stawiała i nie obciążała, chociaż była zauważalna poprawa. Tym bardziej niechęć do współpracy przy lekkim uniesieniu nogi, aby mógł zdjąć jej ochronną skarpetę i opatrunek nie byłą niczym dziwnym. Seth przemawiał do niej spokojnie, nie poddając się jednak, dopóki nie zdjął skarpety. Wtedy pozwolił jej opuścić nogę, a gdy asystent pilnowała, aby kasztanka stała spokojnie Seth zdjął jej opatrunek i zaczął delikatnie badać nogę, w szczególności jej opuchliznę, która była zauważalnie mniejsza i bardziej wklęsła, co nastrajało pozytywnie. Po badaniu dotykowym postanowił ponownie wykonać RTG, tak więc podczas gdy asystent dalej pilnował, żeby Hanky się nie wierciła i nie wykonywała ruchów kontuzjowaną nogą Seth ustawił aparat i wykonał zdjęcie, aby na chwilę się oddalić i je dokładnie obejrzeć. Ze zdjęcia wynikło, że pęknięcie prawidłowo się goi i przymusowy pobyt Hanky w klinice nie potrwa już długo (chociaż dla niej pewnie jeszcze całą wieczność). Z zadowoleniem naszykował świeżutki opatrunek, który lepiej usztywniał nogę i ponownie, chociaż z pewnym trudem założył jej skarpetę. Odwiązał ze stanowiska, aby zatoczyć z nią nieduże koło. Hanky nie była pewnie zbyt chętna do chodzenia, ale Seth chciał się po prostu jeszcze przyjrzeć temu jak stawia kroki. Oddał uwiąż asystentowi, podczas gdy uzupełnił kartę o wyniki badania i dalsze zalecenia, a następnie zgarnął tubkę pasty i komplet strzykawek, by ruszyć do boksu, do którego Hanky została wprowadzona.
Hanky Panky - 2020-03-07, 15:36

Może to było wszystko na raz? Jednak mimo wszystko ruda starała się jakoś te badanie dzielnie znieść, choć nie było to łatwe. No jakoś musiała iść, więc chcąc nie chcąc jakoś na niej stawać musiała. Konie raczej na trzech nogach chodzić nie umieją, a nie wiem czy w ogóle jest koń w stanie to zrobić. Prawdopodobnie nie oceniony pomocnik był teraz przydatny, kiedy ruda się zaczęła denerwować. Udało się Sethowi w końcu dostać nogę, o która ją prosił. Była przy tym cała spięta i patrzyła na nich krzywo, ale po zdjęciu opatrunki z nogi też od razu poczuła się inaczej. Jakby lepiej poniekąd. Odstawiła nogę na podłoże, spoglądając na nią ciekawsko. W sumie dawno nie widziała jej w pełnej krasie, a też trochę inaczej wyglądała niż zazwyczaj. Badanie jej nogi dalej się jej nie podobało, ale facetowi jakoś udało się to zrobić. Z RTG poszło nieco lepiej, bo nikt jej w tym czasie nie dotykał i dyskomfort był mniejszy. Ona i tak nie za dużo ruszała tą nogą, bo w zasadzie tyle co o ile w razie konieczności. Gdyby wiedziała że jej noga zrasta się prawidłowo, to pewnie ucieszyłaby się. No a że nie wie, to choć miała nadzieję że w końcu będzie mogła się ruszyć z boksu - niedługo. Dała sobie ubrać ponownie usztywnienie i opatrunek, aczkolwiek trochę im się na tym zeszło. Ruda trochę się znowu zaczęła denerwować i musieli ją nieco uspokajać, ale w końcu efekt zamierzony był. Podążyła za Sethem najpierw po kole, a potem za pomocnikiem ruszyła z powrotem do boksu. Faktycznie niechętnie szła do przodu, ale jednak jakoś powoli szła i dalej ostrożnie stawiała nogę i z rozwagą robiła każdy kolejny krok. W boksie stanęła się nieco rozluźniając, ale jeszcze nie w pełni. Wyczuwała jakby podświadomie, że jeszcze nie był to koniec.
Seth - 2020-03-07, 17:47

Odczekał chwilę, gdy Hanky powróciła do boksu, aby się uspokoiła i wtedy z lateksowymi rękawiczkami na dłoniach, zaopatrzył się w komplet szczepionek i tubkę pasty odrobaczającej. Podszedł do jej boksu, powiadamiając tylko krótko, że do niego wchodzi, aby po wejściu do środka podejść do niej i poświęcić chwilę na głaskanie, aby odpakować tubkę pasty, złapać ją za kość nosową i wsunąć jej do pyska końcówkę tubki, wyciskając jej zawartość pod jej język i podtrzymując jej pysk nieco w górze, dopóki nie połknęła środka, wtedy poczęstował ją połówką marchewki, co było zarówno nagrodą za to, że musiała jakoś przeżyć badanie, jak i czymś na osłodę i zabicie gorzkiego posmaku pasty. Kiedy Hanky skupiła się na jej chrupaniu Seth naszykował sobie strzykawki, aby ją uszczypnąć i w to miejsce wkłuć się z pierwszą strzykawką, aplikując szczepionkę, by postąpić identycznie z dwoma kolejnymi, rozmasował miejsce wkłuć i wrzucił jej do żłobu jeszcze kawałek marchewki, opuszczając boks i zamykając za sobą drzwiczki. Zdjął rękawiczki i wyrzucił je wraz z strzykawkami i zużytą pastą, aby dokończyć uzupełnianie karty. Podtrzymał zalecenia co do diety, zalecając Hanky Panky jeszcze co najmniej 1-2 tygodniowy pobyt tutaj, po czym można ją było wypuścić na padok i jeśli po padokowaniu wszystko będzie okej, Hanky będzie mogła wrócić do swojego boksu i powoli do zwykłego trybu życia.
Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku Seth pozwolił sobie na dziesięciominutową przerwę, aby zgarnął zapasy past i szczepionek, oraz smakołyków i wrócić do stajni.
zt

Orchid of Rohan - 2020-03-28, 14:18

Zakładam, że jest 10.03

Z racji tego, że pensjonariusze Orchardu mieli tę wygodę, że jedna z klinik funkcjonowała tuż przy stajni, Orchid mógł wrócić do domu po felernych zawodach, na których władował się w okser i zrobił przewrotkę przez łeb. Ominął go więc długi transport, natomiast po przyjeździe do Eastbourne od razu trafił do kliniki, gdzie przede wszystkim miał zostać zdiagnozowany. Na miejscu zawodów mógł liczyć jedynie na leki przeciwbólowe i zimne okłady na stłuczony kłąb, jako że ten spuchł tak mocno, że wykonanie jakiejkolwiek diagnostyki nie było nawet możliwe. W bardzo krótkim czasie wyszła mu kulawizna widoczna także w stępie i niechęć do wykonywania jakichkolwiek ruchów szyją, w tym schylania się po jedzenie. Na jego plus natomiast działał fakt, że wszyscy widzieli i byli świadomi tego, co było przyczyną tego zachowania - upadek przez szyję zdecydowanie doprowadził ogiera do takiego, a nie innego stanu.
Obecnie stał w boksie w klinice i nie wyglądał na szczególnie przejętego zmianą miejsca, choć niewykluczone, że za jego brak aktywności odpowiadała bolesność. Nie był w końcu głupi, unikał bólu jak tylko było to możliwe, a póki co oznaczało to konieczność niemal nieruchomego stania w miejscu.

Vera - 2020-03-28, 14:37

Kolejnego dnia, czyli właściwie w dzień po nocy spędzonej przez Orchida w klinice, przyszłam wraz z asystentem pod boks ogiera. Słyszałam co się stało i byłam ogólnie zaznajomiona ze staniem konia, ale musiałam go zdiagnozować, bo póki co mogłam jedynie podejrzewać złamanie, po cichu licząc, że to jednak bardzo silne stłuczenie. Co prawda nie wszystkie złamania i pęknięcia kości leczyły się źle, co nie zmienia faktu, że nie było to nic przyjemnego, ani dla konia, ani dla właściciela, który nie tylko musiał wydać w związku z tym sporo pieniędzy, to jeszcze mógł zapomnieć o jeździe na jakiś czas.
Poczekałam aż asystent wyprowadzi konia z boksu, po czym przywitawszy się z koniem, który mimo wszystko wyglądał na zainteresowanego tym, co dzieje się dookoła, poprosiłam by przejść się z koniem po korytarzu. Sama w tym czasie stanęłam po środku i uważnie przyglądałam się w jaki sposób Orchid stawia nogi, zarówno od tyłu, jak i od przodu. Już w stępie widziałam wyraźną kulawiznę i sztywność przednich nóg, więc nawet nie prosiłam o kłus, nie sądząc zresztą by udało nam się do niego zmusić ogiera, skoro nawet stępem poruszał się bardzo niechętnie.
Zbliżyłam się do niego i dłońmi zaczęłam badać kłąb konia, oceniając rozmiar i położenie opuchlizny. Wyczułam nawet pod palcami coś twardego w mięśniach po lewej stronie kłębu, która swoją drogą była mocniej spuchnięta i bardziej drażliwa w reakcji na nacisk. To badanie nie było raczej przyjemne dla konia, ale starałam się go nie przedłużać.

Orchid of Rohan - 2020-03-29, 17:06

Zauważywszy ruch przed swoim boksem, z wyraźnym zainteresowaniem spojrzał na Veronicę i jej asystenta. Będąc w klinice nie reagował na weterynarza z taką rezerwą jak miał to w zwyczaju, bo po prostu szybko przywykł do nowej sytuacji i ją zaakceptował. W związku z tym bez większych oporów opuścił boks tuż za plecami asystenta, a potem zaczepnie trącił panią weterynarz nosem i z postawionymi na sztorc uszami rozejrzał się wokół.
Podczas spaceru po korytarzu rzeczywiście przemieszczał się niechętnie, wyraźnie kulejąc szczególnie na lewy przód, choć obie przednie kończyny były obarczone wyraźną sztywnością. Mimo wszystko Orchid wytrwale szedł za człowiekiem, bo stawianie oporu wiązałoby się z napinaniem szyi, a więc również mięśni kłębu, który go bolał i odpowiadał za taki stan rzeczy.
Podczas oględzin i dotykania kłębu wyraźnie unikał dotyku, chociażby poprzez spinanie mięśni lub próby odsunięcia się, jednak na tyle grzeczne, by Vera nie miała problemu z przeprowadzeniem badania. Szczęście w nieszczęściu, że kłąb nie był takim miejscem, na dotyk w którym Orchid reagowałby ostrym sprzeciwem lub paniką, nawet jeśli go to bolało.

Vera - 2020-03-29, 17:48

Badając konia, jednocześnie zdawałam asystentowi relację z niego, zaś ten wszystko zapisywał w dokumentach. Dla pewności zbadałam jeszcze dłońmi szyję wzdłuż grzebienia grzywy, a także grzbiet konia, musząc się upewnić, że jego problemy wynikały tylko i wyłącznie z kłębu. W tym celu pomocne okazało się również sprawdzenie ruchomości szyi, do czego wykorzystałam marchewkę, z pomocą której zobaczyłam jak nisko Orchid jest w stanie opuścić łeb i w jakim stopniu jest w stanie wygiąć szyję, o ile w ogóle był w stanie/chciał to zrobić.
Po wykonaniu tego badania oczywiście dałam koniowi to warzywo, a potem wspólnie, wraz z asystentem, opuściliśmy boksy by zrobić prześwietlenie. Do tego przydała nam się pomoc jeszcze jednej osoby, jako że jedna musiała trzymać konia, druga - ja - sterować aparatem rentgenowskim, a trzecia pomagała w poprawnym wykonaniu zdjęcia. Udało się wykonać je całkiem sprawnie, więc Orchid za chwilę został odprowadzony do boksu, bo nie potrzebowałam już od niego nic więcej. Musiałam się teraz przyjrzeć wykonanemu zdjęciu, które odkryło przede mną to, co podejrzewałam, czyli pęknięcie wyrostków kolczystych kłębów; niektóre z nich uległy lekkiemu przemieszczeniu, ale nie widziałam konieczności operowania konia, jako że powinien uleczyć go czas. Opisawszy zdjęcie, ustaliłam zalecenia na kolejne tygodnie, w tym konieczność wdrożenia leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, które Orchid dostał już dziś i miał otrzymywać przez kolejne 5 tygodni, lub krócej, jeśli jego zdrowie na to pozwoli.

Hanky Panky - 2020-04-28, 13:38

Klacz po ostatniej wizycie weterynarza, gdzie została jeszcze zaszczepiona i odrobaczona, wracała z każdym kolejnym dniem do sił i werwy. Oczywiście minimalny boks i opatrunek utrudniał jej szaleństwa, a dodatkowo dostawała wciąż leki wyciszające. Tego dnia ponownie czekała ją wizyta weterynarza, od której zależało czy klacz w końcu będzie mogła stopniowo wracać do normalnego życia.
Seth - 2020-04-29, 19:02

W przerwach między innymi obowiązkami często zaglądał do Hanky, aby skontrolować jak się ma jej noga, poprawa była jednak zauważalna również w samopoczuciu klaczy, więc podejrzewał że lada moment będzie można ją wypuścić z kliniki i powoli przywracać do normalnego życia. Aby to ostatecznie potwierdzić i tego dnia zawitał do jej boksu, na dobry początek częstując ją talarkiem marchewki (pomimo odpowiednio dostosowanej diety Hanky z pewnością przybrała tu i ówdzie), aby trochę ją wymiziać, przeplatając to z delikatnym masażem. W końcu założył jej kantar i uwiąż i wyprowadził z boksu, następnie oddając uwiąż asystentowi, aby oprowadził klacz w kółko, po wolnej przestrzeni. Seth z pewnego dystansu obserwował jak Hanky się zachowuje i stawia kolejne kroki z pomocą kontuzjowanej nogi. W końcu ponownie przejął ją od asystenta, aby zaserwować jej jeszcze chwilę spaceru. O ile Hanky była do niego bardziej chętna niż ostatnio, to był już dla niego bardzo pozytywny sygnał. W końcu zaprowadził ją na stanowisko, gdzie przywiązał ją na dwa uwiązy, aby dokonać rozstrzygającego badania.
Hanky Panky - 2020-05-29, 14:12

Ruda na brak gości to nie mogła narzekać. Zdecydowanie była ulubionym pacjentem wszystkich, bo była towarzyska i łasa na żarcie oraz mizianie. Noga dzięki lekom, kwarantannie w boksie i usztywnieniu wracała do wcześniejszego stanu. Nie mogła się doczekać momentu, aż wyjdzie z tego boksu i będzie mogła w końcu rozruszać swoje kości. Podeszła przywitać się z Sethem, by zjeść podarowany jej kawałek marchewki. Czy ty sugerujesz że ona gruba jest? Skandal. Nie miała obiekcji przed mizianiem i masażami, bo w końcu to przyjemne nie? <3 Dała się wyprowadzić z boksu, podążając za pomocnikiem po klinice w kółko. Szła dalej dość wolno, ale kroczyła i więcej używała tej nogi niż kiedyś. Kroczyła bez zgrzytu za mężczyznami, by w końcu wylądować na stanowisku. Trochę nie podobało się jej badanie, ale jakoś je znosiła.
Seth - 2020-05-30, 18:47

Nie, że gruba, tylko, że pewnie jej się troszkę przybrało.
Seth był zdecydowanie zadowolony z zachowania klaczy i jej ruchu, zauważając dużą poprawę. Nic dziwnego, że Hanky mogła się obawiać przed nadmiernym obciążaniem kończyny. Dla Setha najważniejsze było to, że klacz nie opiera się przed ruchem. Poprzednio nie była zbyt chętna do wychodzenia z boksu, i jakiegokolwiek ruszania się, pomimo, że areszt boksowy na pewno dał jej trochę w kość. Dzisiaj takiego oporu i zawahania u niej nie zauważał. W końcu uznał, że tych obserwacji mu wystarczy i Hanky została przez niego niespiesznie podprowadzona na stanowisko, które pewnie znała aż za dobrze.
Seth następnie zdjął jej opatrunek usztywniający i zabrał się za dokładne zbadanie nogi. Wiedział, że dla Hanky to niekoniecznie będzie przyjemne, co nie musiało wynikać z bólu. Ludzie przecież też cackali się ze swoimi kontuzjami nawet już po diagnozie lekarza, że jest wszystko w porządku i można powoli wracać do normy. Nie "oskarżał" Hanky o jakieś przeczulenie, a nawet jeśli nie było w tym nic złego. Kontynuował badanie z wyczuciem, do całkowitego upewnienia się, że noga jest zdrowa, nie ma opuchlizny, a reakcje Hanky najpewniej nie są spowodowane bólem, a właśnie "przeczulemiem".
Gdy je zakończył, był całkiem usatysfakcjonowany badaniem i jego wynikami. Poklepał Hanky w pochwale.
- No staruszko, w końcu wrócisz do siebie. - wyszeptał jej. Po tygodniach spędzonych w areszcie boksowym w klinice Seth nie widział przeciwskazań, aby Hanky zaczęła wracać do normalnego funkcjonowania, zaczynając od padokowania. Nogi nie należy jeszcze bardzo przeciążać, ale padokowanie, karuzele czy lekki rozruch były jak najbardziej na miejscu. Seth odprowadził ją do boksu w klinice, gdzie miała pozostać, ale tylko chwilowo, dopóki jej boks w stajni nie będzie gotowy na jej ponowne przyjęcie. Tymczasem Seth zajął się wypisywaniem zaleceń. Przez najbliższe dwa tygodnie Hanky miała zachować skromniejszą dietę, która wynikała jednak z tego, że będzie miała mniej okazji do spalania kalorii niż inne konie. Po upływie jakiejś pół godziny w klinice pojawił się stajenny i zabrał Hanky do jej starego boksu.

Hanky Panky - 2020-06-01, 13:34

Jasne tak się tłumacz :lol2: Jeszcze trochę czasu i końskiej rehabilitacji minie, nim ruda wróci do pełni formy i treningów czy zawodów. Jednak można było na pewno mówić o znaczącej poprawie, która rokowała dobrze na przyszłość. Do ruchu była chętna, a przynajmniej takiego w stępie. Może przed żwawszym, to jakieś obiekcję by miała. Wyglądała jakby miała trochę ADHD, które musiała jednak trzymać na wodzy. Zdejmowanie opatrunku i oględziny nogi nie podobały się jej, ale jakoś to znosiła. Dzięki temu odbyło się to dość szybko i sprawnie, a chłop dał jej spokój. Staruszko? Ona ma tylko 10 lat, a on 33. Więc kto tu jest stary? Powrót do normalności wskazany <3 Powróciła niechętnie do swojego boksu w klinice, by jednak za jakiś czas ze stajennym ruszyć do swojego boksu w stajni.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group