Oj biedny. W stajni jak w domu ludzie, to tu konie umierają. Kobieta od razu ściągnęła go raptownie w bok, wrzucając mu woltę w to wszystko. Chcąc nie chcąc o ile nie chciał się zabić, wytracił niemal natychmiast prędkość i energię. Jakby ją interesowało że on ją ignoruje i chce to, a ona chce to i jej zdanie właściwie ma od górne znaczenie. Nie przejmowała się postaciami z przodu, bo to nie one były tu najważniejsze.
-Oby coś dobrego. Może i są mocno zakrapiane, ale nie od razu znaczy że trzeba ulać się w trupa. - odparła na słowa za równo Mercedes jak i Ruth.
-Hemingway Z, oj tak nowy nabytek. Musiałam odsprzedać El Dorado i kupiłam jego w zamian, bo akurat się znalazł na sprzedaż. - odparła na słowa Ruth, która tutaj nawiązała do konia którego dosiadała.
-Kłusujemy? Nim grupa nam ucieknie. - odparła, by pewnie po uzyskaniu przychylności dopiero sama wypchnąć siwka do kłusa. Inaczej wcześniej go ciągle korygowała do stępa, aż dopiero sama go popchnęła w wyższy chód. Widziała już wcześniej te kaczki i to co odwalały, dlatego uprzedziła Hema półparami i przepchnęła go w ich obecności naprzód. W razie co ściągając go krótko na ziemię lub zwalniając czy poganiając jak coś odwalał. Ostatecznie jadąc dość długo kłusem, bo aż w okolice drogi która zaraz miała stanąć im przed oczami.Alexander - 2017-04-16, 17:56 x GRUPA DRUGA x
Ojciec jej nie kojarzył, ale może na miejscu docelowym jakoś coś wyniknie i będzie całkiem ciekawie Alex nie podejrzewał w tej grupie koni raczej o zachowania agresywne, bo już by pewnie się dawno pozabijali. Choć trzeba im było przyznać, że charakterki to oni mieli bez dwóch zdań. Siwa z całej trójki jeśli chodzi o wygląd, była najmniej podobna do swojego ojca. Spokojnie siwa jeszcze energicznością swojego tempa będzie miała okazję się wykazać, ale to dopiero za moment. Jego źrebaki puszczone luzem nieco doprowadzały do kurwicy, ale co mógł poradzić? Raczej starał się unikać bardzo bliskich kontaktów koń-koń, bo mogłoby się to skończyć nieciekawie. Poklepał ją po szyi, kiedy zaczęła się bardziej prezentować i uśmiechnął się jednocześnie pod nosem. Faktycznie nieco ją przyhamował, ale dosłownie na krótki moment.
-Mało zabawne, kiedy ty chcesz zrobić z nich championa a oni cię chcą zabić. - odparł w kierunku Valentino. Jednak coś w jego słowach było, jak to mówią we wszystkim jest jakieś ziarnko prawdy. Słuchając się rozmowy właśnie kolegi z rajdu i Delfina, postanowił coś też dodać od siebie.
-Są tu przecież konie dla juniorów i to w każdym wieku. - odparł. W końcu na kimś oni się też muszą uczyć nie?
-Ciekawe czy zmądrzeją też w wiekiem, tak jak on. - odparł do Delfina i Anny. No co jak co, ale Unex w obecnym wieku był bardziej stabilny emocjonalnie i psychicznie od swoich dzieci. Potaknął na pytanie Anny, by łydką poprosić siwą o przejście do kłusa. Zauważył w oddali ptaki i się na nie skrzywił, a także na zachowanie Unna. Miał nadzieje że siwa nie weźmie przykładu z brata, dlatego w razie odpierdalania pomoce do podtrzymania kłusa podtrzymał ostrogą która delikatnie lecz znacząco oparła się w tym momencie o bok klaczy. Wysłał jej kilka półparad też, by nie zapatrzyła się przesadnie w ptaki ino kłusowała dalej naprzód.Ebony Knight - 2017-04-16, 18:11 x GRUPA PIERWSZA x
Chociaż Eviline poczekała aż kilka koni pokona kanał, żeby przekonać go, że to nic strasznego nie czuł się szczególnie przekonany Chociaż skierowaa go do pokonania wody stępem, co było dobrym posunięciem, Ebony nadal był niepewny i niechętny do wkraczania do wody. Parskał nerwowo i przykleił uszy do potylicy, wzbraniając się przed wkroczeniem do płytkiego kanału. Kolejne próby przekonania go bądź bardziej zdecydowane pomoce odniosły swój skutek i karosz chcąc nie chcąc pokonał wodę, z ulgą wracając nastały ląd.
Poddenerwowanie szybko mu przeszło, uspokoił się i kontynuował wędrówkę, dostosowując się do tempa grupy i nie utrudniając kobiecie życia. Można powiedzieć, że miała szczęście, bo ogier potrafił być nieprzewidywalny, jednak na rajdzie starał się pokazać blondynce ze swojej lepszej strony. Dotarli na miejsce obozu z resztą grupy. Dwulatek rozglądał się wokół z zainteresowaniem. Eviline rozsiodłała go, pozbywając się też swojego tobołka z jego grzbietu, po czym zaprowadziła go do jednej z zagród. Tam trochę pomarudził, przy sprawdzaniu mu kopyt, zaczepiając ją przyjaźnie. Jemu też przyda się krótki odpoczynek po rajdzie, a na razie ochoczo schrupał otrzymaną od Eviline marchewkę.Chaos Amir - 2017-04-16, 18:26 x GRUPA TRZECIA x
W związku z tym, że Brian nie dał mu się całkiem zdominować, ten w końcu uległ, a to z kolei wcale nie wyszło mu na złe. Siłą rzeczy ponownie znalazł się koło Devocatis, która na nowo ściągnęła całą jego uwagę. Gniadosz napuszył się jak indyk, uniósł ogon i wygiął szyję w łuk, chcąc jak najlepiej się zaprezentować. Nieustannie zerkał również w kierunku klaczy, parskając i okazując jej swoje zainteresowanie. Niestety przez kopytną kompletnie przestał orientować się w tym, co działo się dookoła, toteż stado kaczek wywołało u niego niemały szok. Po za tym była to też idealna okazja do osiągnięcia tego, o czym marzył od samego początku
Gdy stado ptactwa poderwało się do lotu, bez większego namysłu zerwał się galopem. Na szczęście wał był na tyle szeroki, że ten bez problemu mógł wyminąć inne konie, zachęcając je tym samym do gonitwy. Tutaj na nic zdało się szarpanie i blokowanie go dosiadem, bo achał najzwyczajniej w świecie poniósł, nie mając zamiaru prędko się zatrzymać. Zadarł przy tym głowę i z zaciętością wyrzucał przed siebie przednie kończyny rozpędzając się do zawrotnej prędkości.Bloo - 2017-04-16, 18:49 x GRUPA CZWARTA x
Zdyszany po galopadzie Bloo faktycznie nieco się wyciszył. Skorzystał z możliwości rozciągnięcia, schodząc z łebkiem w dół i głęboko oddychając. Jego zmęczenie nie trwało jednak długo, bo po spokojnym zejściu z klifu przyszedł czas na drugi galop. Tym razem srokacz zachował się bardziej przyzwoicie, nie ponosząc i nie nakręcając się na bieg. Trzymał się raczej z tyłu grupy, aczkolwiek w dalszym ciągu idąc jej tempem. Dopiero gdy na swojej drodze napotkali rów z wodą, nastawił uszy na sztorc i zaczął przyglądać się ów przeszkodzie. Co prawda był WKKW'istą, ale do wszelakich sadzawek podchodził z pewnym dystansem. W końcu nie wiadomo co może kryć się w odmętach zbiornika i czy nie zechce go zeżreć! Jednakże odpowiednio zmotywowany przed Harleya i z tym dał sobie radę, wkrótce dojeżdżając do obozu. Tam już na spokojnie dał się rozebrać i wypuścić na wybieg, gdzie od razu opanierkował swoje spocone cielsko.Devocatis - 2017-04-16, 18:55 x GRUPA TRZECIA x
Na Nicole zwracała uwagę w doprawdy niedużym stopniu. Kiedy ta zaczęła do niej mówić, Devo tylko na parę sekund skierowała uszy w kierunku amazonki, zaraz z powrotem oddając się niedoszłym amorom. Kłusując "ramię w ramię" z Chaosem, praktycznie nie spuszczała z niego oka. Podobały jej się jego zaloty, nawet jeżeli nie była to na nie najlepsza pora; ograniczyła się jednak do tolerowania obecności ogiera i cichego "pochrapywania" w jego kierunku, które pewnie było efektem stłumionego rżenia. Na nic więcej nie miała okazji, bowiem Chaos spłoszył się kaczek w znacznie większym stopniu niż ona. I chociaż początkowo jedynie się wzdrygnęła, to gdy zobaczyła, że jej książę ucieka, postanowiła go gonić. Bo jak to tak, koniec randki jeszcze przed skonsumowaniem związku? Podobnie jak achał, stała się nieczuła na wszelkie bodźce, zagryzła wędzidło, zarzuciła kitę na plecy i heja do przodu!Licorne - 2017-04-16, 19:06 x GRUPA DRUGA x
Klaczka po przejściu całego wału była już zmęczona i mniej skora do psot. Przez jezdnię przeszła śmiało, trzymając się blisko maminego ogona, gdzie czuła się najbezpieczniej. Po paru minutach jej oczom ukazało się wielkie, groźne morze, na którego widok stanęła jak wryta, początkowo nie wiedząc co myśleć o wspomnianym żywiole. Widząc jednak, że inne konie raczej śmiało podchodzą do wody, podążyła ich śladem. Zmoczyła nawet kopytka, ale na więcej się nie ośmieliła, bojąc się, że fale mogłyby ją porwać. Nie miała zresztą wiele czasu na zapoznanie się z wodą, bo Hell zaczęła jej "uciekać", do czego nie mogła dopuścić. Od razu dobiegła do klaczy i to blisko niej trzymała się także w drodze na górę klifu.Paul - 2017-04-16, 19:07 X GRUPA SZÓSTA X
Paul nie podchodził tak do tego jak Fox, bo przecież rajd to nic złego. Choć każdy miał prawo mieć własne zdanie na ten temat, to nie można się było zachowywać jak rozkapryszona baba. Facet ani kobieta nie dopuściliby do bójki, ale jakby karosz dostał po pysku bez oddania to przynajmniej wiedziałby że nie może się sadzić go byle kogo. Nikt w końcu nie będzie słuchał tylko jego i trząsł dupą przed nim, bo to raczej byłoby śmieszne. Konie zamykające grupę wbrew pozorom też są ważne, bo pełnią rolę takich ochroniarzy i czują się też przez to ważne. Gdyby karosz przesadzał z tempem, Paul nie miał raczej większych problemów z ogarnięciem go. W końcu nie znał go od wczoraj i wiedział z czym się go "je". Wsłuchiwał się w rozmowy w grupie, bo w końcu też do niej należał.
-Nasz też pierwszy tutaj, a mam nadzieje że nie ostatni. - Odparł właściwie nawiązując do rozmowy całej grupy, bo jakoś temat się sam napatoczył. Po wejściu na szczyt wału, Paul skutecznie sprowadził ogiera na ziemię w kwestii tempa. Nie pozwolił mu na rozpędzanie się i już, kiedy wszyscy jednak byli już na górze spojrzał się na nich.
-Kłusujemy? - zapytał wszystkich. Z pewnością zaraz wypychając karosza do wyższego chodu, ku jego uciesze z pewnością. Kłusując przed siebie i wzdłuż wału, aż do kaczek. Skupił konia na sobie, przytrzymując go nawet lekko w razie gdyby coś mu odwaliło i przepychając obok kaczek. W razie co skorygował jego spłoszenie się, wyrwanie czy inne cuda mając nadzieje że nie zabiją się jednak. Potem już kłusowali aż prawie do samej drogi, ale o tym to za moment.Unbridled Life - 2017-04-16, 19:13 x GRUPA DRUGA x
Tak, zarzuci mu tekst w rodzaju "cześć tato". Na razie starała się go ignorować, ale ponieważ został ulokowany w stawce w jej pobliżu nadal była do niego nastawiona raczej wrogo. Alexandrowi udało się ją zwolnić, gdy znaleźli się na wzniesieniu, którym ruszyli dalej. Prychnęła i zastrzygła uszami nie do końca zadowolona z obecnej sytuacji, jednak czekała go niespodzianka. Przez chwilę szła nawet spokojnie, kierując uszy w stronę chłopaka, gdy mówił coś do pozostałych jeźdźców. Zachowanie koni idących z przodu na kaczki, które poderwały się do lotu wcale jej nie uspokoiły. Nie zatrzymała się jednak w miejscu i nie stała tam tak jak brat, udając słup soli Wręcz przeciwnie. Zarżała donośnie i wystrzeliła naprzód galopem, na tyle przytomnie, by wyminąć inne konie. Nie była jednak głucha na pomoce właściciela, które po najwyżej kilkunastu metrach galopu odniosły swój skutek, chyba, że jej reakcja na ptaki nie była odosobniona.Foxtrot - 2017-04-16, 20:11 X GRUPA SZÓSTA X
Może to i prawda, że konie na końcu mają swoje, nie mniej ważne zadanie, jednak Foxtrot nie nadawał się na ochroniarza. Jako koń, który chciał i lubił dominować nie dałby Paulowi żyć przez całą trasę, gdyby szedł na końcu. Na przedzie natomiast czuł się dobrze i chociaż czasem coś odwalał jak to on, to jednak chłopak póki co nie bardzo miał na co narzekać. Mogło być gorzej. Był zadowolony, kiedy Paul wypchnął go do kłusa. Wskoczył prawie w ten chód, ale potem nie przesadzał, niejako nadając grupie tempo. jako, że jechał na samym czele grupy nie mógł przejść obok kaczek obojętnie, mimo starań chłopaka. Nie spłoszył się jednak i nie pognał naprzód, ani nie zastygł w miejscu. Zastrzygł uszami, postawił je jednak na sztorc, uniósł łeb, zarżał donośnie w stronę kaczek, które były poza jego zasięgiem i spróbował unieść przody, chociaż biorąc pod uwagę zwiększony ciężar, to mogło nie być proste. Nawet jeśli mu się to udało, to Paul nie był w niebezpieczeństwie, że się ześliźnie z jego grzbietu. Jak już wspominałam karosz był typem, który próbował dominować otoczenie, nie bal się więc szczególnie byle kaczek, a wręcz próbował je przepłoszyć, chociaż jego zachowanie mogło wpłynąć nie do końca pozytywnie na resztę grupy. W końcu stracił zainteresowanie ptakami i podjął kłus, z początku trochę za energiczny, jednak o dziwo nawet bez interwencji chłopaka zwolnił.Anonymous - 2017-04-16, 20:26 x GRUPA PIERWSZA x
Gdy znalazł się przy ujściu potoku do morza, nie miał żadnych oporów, przed przejściem na drugą stronę. Skoro w morzu był chętny do kładzenia się, to dziwne by było, gdyby nagle tutaj zaczął wariować. Przekłusował przez wodę, ochlapując wszystko dookoła. Najchętniej postałby w niej dłużej, ale nie mieli już czasu na takie zabawy. Obóz był coraz bliżej, a on chciał już odpocząć. Zanim jednak ich oczom ukazało się miejsce do którego zmierzali musiał znowu wspiąć się na klif. Tym razem stępem, co bardzo go ucieszyło, bo po wejściu na górę byłby jeszcze bardziej zsapany niż jest teraz. Niedługo po tym znaleźli się już na miejscu. Kropek posłusznie dał się rozsiodłać i oporządzić, po czym trafił do prowizorycznej zagrody z dwójką innych koni. Nie szukał bójki, ani zaczepki, więc od razu stanął gdzieś z boku, odpoczywając.El Dorado - 2017-04-16, 20:35 x GRUPA PIERWSZA x
Kary wspinał się pod górkę, mocno wbijając kopyta w ziemię. Co jakiś czas robił nieco większe kroki, pozwalając sobie na małe doskoczenie do przodu. Znacznie bardziej podobało mu się chodzenie po płaskim terenie. Po tym jak znalazł się na górze zerknął w bok, jakby podziwiał widoki. W końcu musiał coś mieć z tego włażenia pod górę. Potrząsnął łbem i postawił uszy na sztorc, gdy przyszło mu schodzić na dół. Stępował, kroki stawiając ostrożnie, jakby się bał, że zaraz się potknie i sturla na sam dół, co nie byłoby przyjemne nie tylko dla niego. Podkłusował tylko raz, czy dwa, by nie zostać mocno z tyłu.
Znaleźli się na plaży. El nie miał nic przeciwko wodzie, ani wchodzeniu do niej, więc gdy został wprowadzony do morza nie zapierał się, tylko grzecznie do niego wszedł. Chłód przyjemnie działał na jego nogi, więc najchętniej by z tej wody nie wychodził. Szedł nawet jakoś wolniej, żeby móc dłużej korzystać z chłodu. Grupa jednak znowu się oddalała, więc musieli trochę nadgonić tempa, dlatego dał się wyprowadzić na brzeg, na pochwały reagując krótkim parsknięciem. Tak samo jak z wejściem do morza, nie bał się przejścia przez potok, więc szybko znaleźli się po drugiej stronie, teraz kierując się pod górkę, za którą czekało obozowisko.Aiden Craven - 2017-04-16, 20:39 x GRUPA PIERWSZA x
Gdy całą grupą wgalopowali na klif, Aiden przeszedł do kłusa i poklepał Foudre po spoconej szyi. Po paru krokach w tym chodzie zatrzymał konia do stępa i wreszcie usiadł w siodle. Do momentu zjechania na plażę chłopak zdążył trochę odpocząć, choć tak jak zauważyła już Eviline - jako dżokeje nie byli przyzwyczajeni do długich godzin w siodle i pełnym siadzie.
Jadąc po plaży, wzdłuż morza, blondyn ponownie zachęcił ogiera do kłusa, a potem galopu. Nie rozpędzał go, dał mu galopować w swoim tempie i wszystko układało się wspaniale do czasu natknięcia się na ujście potoku. Gdy Foudre gwałtownie się zatrzymał, chłopak lekko zaparł się na kłębie Wątroby, po czym złapał równowagę i dał ogierowi stanowczą łydkę licząc na to, że koń pójdzie za resztą. Tak też pewnie się stało, więc niebawem dotarli już do obozowiska, gdzie Aiden zeskoczył z grzbietu Seby i idąc śladem reszty, oporządził konia i zostawił go w zagrodzie.
Kolejno udał się z Jess, Anais i Christianem do bungalowu, od razu zabierając swoje rzeczy.
- Może po prostu weźmiesz z Anais jeden pokój, a my z Christianem drugi? - Zaproponował w odpowiedzi, gdy Anais nie podjęła konkretnej decyzji.G-Dragon - 2017-04-16, 20:43 x GRUPA TRZECIA x
Gniady wszedł na wał, patrząc cały czas przed siebie. Średnio skupiał się już na tym co działo się dookoła. Był myślami w swoim świecie. Dopiero łydki Diego wróciły jego myśli do odpowiedniego miejsca. Przeszedł do kłusa, swobodnie stawiając swoje nogi poruszał się cały czas naprzód, nie narzucając sobie jakiegoś mocnego tempa. Był na wycieczce, więc nie miał zamiaru bardzo się męczyć.
Nagle w górę jakby znikąd wyleciały kaczki, robiąc przy tym dużo szumu. Ogier stanął jak wryty, przysiadając nieco na zadzie. Uniósł swój przód trochę ponad ziemię, cofając uszy do tyłu. Wystraszył się, jak z resztą większość koni. Chciał nawet zrobić w tył zwrot, ale właściciel mu to uniemożliwiał, a zamiast tego pchał do przodu. Dragon stanął ponownie na wszystkich czterech nogach i furkocząc przez nozdrza szybko wystrzelił do przodu, kłusem. Chciał się znaleźć jak najdalej od tych pomiotów szatana. Uspokoił się dopiero, gdy niebezpieczeństwo było już poza zasięgiem jego oczu i uszu.Nicole - 2017-04-16, 20:48 x GRUPA TRZECIA x
Podczas gdy Eva wdała się w rozmowę z Larą, Nicole w najlepsze konwersowała z Brianem. Mimo tak krótkiego czasu, zdążyła polubić jego szeroki i szczery uśmiech. Zapewne dlatego, iż uśmiech ten wręcz zarażał uśmiechem. Kiwnęła głową ze zrozumieniem na jego słowa, doskonale zdając sobie sprawę, z tego że większość koni zostaje sprowadzona do Orchardu.
- Sporą masz tą stawkę koni? - dopytała szczerząc się bezczelnie, i tym samym nawiązując do wcześniejszej rozmowy facetów.
Na zaloty Chaosa, pobłażliwie się uśmiechnęła, zaraz potem wybuchając uroczym chichotem, którego wręcz nie dało się powstrzymać, na widok tego co tutaj się działo. Nawet coś jeszcze powiedziała, jednak krzyk kaczek, skutecznie zagłuszył jej słowa. Na nic się zdały słowa Diego i mimo że zapewne wszyscy wzmocnili dosiad i pomoce, niektóre konie po prostu ześwirowały
Zanim zorientowała się co się stało, achał zaczął się oddalać, a Devo ruszyła w jego ślady. Hiszpankę nieco zamurowało, bo raczej nie sądziła, że kobyłka taka wyrywana do ogierów! Stopniowo poczuła, że traci kontrolę nad koniem, którego dosiada, jednak nie spanikowała. Większość uwagi poświęciła oczywiście Devocatis, i próbom hamowania jej, jednak jak to na Nicole przystało, zainteresował ja także pędzący niewiele przed nimi tekin.
- Ładnie zasuwa! - niemal krzyknęła do chłopaka, zaraz potem skupiając się na tym, coby nie wypaść z siodła, bo jak łatwo się domyślić wybijało.
Sprawnie przeszła w półsiad, dzięki któremu zyskała mocniejsze oparcie na strzemionach, i lepszą równowagę. Posłała skarogniadej parę półparad, od razu wyczuwając jak bardzo zawiesiła się na wędzidle.
Szczerze mówiąc, o resztę grupy się w tej chwili nie martwiła. Zrównoważona kucynka Evy, zdawała się nie być chętną do poniesienia, a doświadczony Saver, powinien szybko dać się zatrzymać.
Nieprzystosowana do tak szybkiego i szaleńczego biegu, coraz bardziej starała się pozostać w siodle, co z każdą chwilą stawało się coraz trudniejsze. Mimo wszystko, startujący w wyścigach Brian był w lepszej sytuacji, a ona zaczynała żałować, że od tak dawna nie pozwoliła koniowi zasuwać tak szybko.