To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Karuzela

Naughty Boy - 2019-07-04, 15:40

Dla kucyka karuzela też nie była szczytem spełnienia marzeń i dość szybko zaczynał się nudzić. Szczęśliwie nie siał destrukcji z nudów, a przynajmniej nie tym razem - co najwyżej pozwalał sobie na zakłusowanie przez parę kroków, aby potem zatrzymać się i rozejrzeć po okolicy, jeśli tylko była taka możliwość z jego wzrostem. Przechodzący stajenni i inni ludzie nie budzili w n wielkiego ożywienia, podobnie jak zmiana kierunku, na którą reagował od razu bez wydziwniania.
Adele - 2019-07-04, 15:44

Po chwili uznała, że skoro kucyk ma jeszcze sile sam z siebie podklusowywac, nie będzie tego mu odmawiała – po zmianie kierunku zmieniła program na kłus, dając mu w takim trybie kilka minut na jedna i kilka na drugą stronę. Nie był to długi czas, bo nie o forsowanie go chodziło - uznała to jednak za dobry pomysł na rekompensatę bo mało ambitnym rozkłusowaniu.
Naughty Boy - 2019-07-04, 15:47

Siłę na trochę kłusa znajdował głównie przez rosnące znudzenie i Adele powinna cieszyć się, że to kończyło się co najwyżej na takich podbieganiach niż przykładowo rozładowywaniu się na ścianach karuzeli. Kiedy tylko ta przyspieszyła, popędzając go razem z sobą przez klepnięcie kucykowej dupy kratami, stulił uszy i przeszedł w kłus, nos niosąc nisko, prawie przy samej ziemi.
Adele - 2019-07-04, 15:49

Chwilę otrzymała go w rzeczonym kłusie, zmieniając kierunek dwukrotnie na potrzeby prawidłowego rozluźnienia wszystkich mięśni, aby po upływie tych niedługich kilku czy kilkunastu minut zwolnić maszynę do stępa i taki program zostawić juz do konca. Kilka razy zmieniła kierunek, aby po około 15 minutach zatrzymać karuzele, zgadnąć kuca z boksu i poczęstowawszy go smakołykiem w nagrodę za dobre zachowanie, ruszyć z nim w stronę stajni.
/zt

Naughty Boy - 2019-07-04, 15:54

Pod koniec kłusa dało się po nim poznać już spore zmęczenie, co dało się też zobaczyć w jego chodzie, który nie był już tak lekki i sprężysty, a bardziej ociężały i leniwy. Z głośnym parsknięciem przyjął zwolnienie do stępa, w którym szedł na tyle wolno, że niejednokrotnie stykał się z tylną ścianą przedziału karuzeli. Kiedy tylko ta się zatrzymała, a do środka weszła Adele, podszedł do niej i zgarnął smakołyk z dłoni dość delikatnie, następnie wychodząc u jej boku.
/zt

C.J. Marshall - 2019-07-26, 10:14

Przyprowadził Papillon na karuzelę, która aktualnie stała pusta. Za chwilę zamierzał jednak przyprowadzić jeszcze inne konie, więc samotność groziła izabelowatej zaledwie przez parę minut. Tymczasem wprowadził klacz do jednego z boksów, odpiął uwiąz i wyszedł, zamykając za sobą boks. Włączył zasilanie karuzeli, po czym uruchomił ją na stęp, puszczając w prawo. Zerknął czy wszystko gra i czy klacz zdążyła się spokojnie obrócić, po czym przewiesił sobie uwiąz przez szyję i wrócił do stajni po kolejnego konia. zt
Papillon Rouge - 2019-07-27, 23:34

Żwawo szła u boku mężczyzny, cały czas rozglądając się uważnie po najbliższej okolicy, cały czas czujna, zupełnie jakby spodziewała się po drodze jakichś nieprzyjemności pod postacią trzepoczących banerów czy innych mrożących krew w żyłach obiektów. Szczęśliwie, w jednym kawałku przyszło jej dotrzeć do karuzeli - ta z kolei nie była jej obca, więc nie protestowała gdy CJ wprowadzał ją do środka. Zostawiona w boksie, jedynie odprowadziła go wzrokiem, furkocząc cicho, by za chwilę obrócić się sprawnie i ruszyć spokojnym, choć aktywnym stępem zgodnie z prędkością narzuconą przez maszynę; pozostawiona sama sobie, raz po raz rżała cicho, nie do końca czując się komfortowo sama w miejscu innym niż własny boks.
C.J. Marshall - 2019-07-28, 15:16

Papillon nie musiała długo czekać na towarzystwo, bo już po paru minutach mogła ponownie ujrzeć CJ'a w towarzystwie innego konia. Mężczyzna podszedł z Michałem do karuzeli, cały czas zwracając uwagę na to, by ten zachowywał się przynajmniej przyzwoicie. Zatrzymał karuzelę, gdy wolny boks znalazł się na ich wysokości, po czym wprowadził skarogniadego do boksu i spuścił go z uwiązu. Zamknął boks i ponownie uruchomił karuzelę, pozwalając koniom na kontynuowanie stępa na prawo. Jego obecność była im raczej zbędna do szczęścia, więc dopóki nie musiał podejść do maszyny by zmienić kierunek lub prędkość, to zamiatał w pobliżu dziedziniec czy wykonywał inne porządkowe prace.
Michelangelo - 2019-07-29, 17:51

Zachowywał mierny spokój w drodze ze stajni, idąc dość aktywnym krokiem za CJem, rozglądając się na boki i okazjonalnie niegroźnie zaczepiając inne konie parskaniem czy rżeniem. Na ogół nie chodził w karuzeli, średnio dobrze znosząc zamknięcie w niej, ale okoliczności nie pozwalały mu wyjść na padok, a potrzebował ciągłego źródła ruchu. Dlatego to miejsce było mu dość obce, ale mimo to wszedł do przeznaczonego mu boksu, uwolniony od uwiązu kręcąc się po nim nerwowo do chwili, kiedy ta nie została uruchomiona. W reakcji na pogonienie przez tylną ścianę karuzeli, podbił zadem i ruszył kłusem w prawo, zaraz powstrzymany przez przednią ściankę. Nie przywykł do pracy w takich warunkach, przez co początkowo właśnie manewrował tak między kłusem a stępem, kiedy to był powstrzymywany przed przyspieszeniem przez kolejny przedział. Tam za to dostrzegł kremową klacz, na której widok nastawił uszy i którą zaczepił prychnięciem, zaraz próbując przez kraty czy tam pręty dosięgnąć chociażby jej ogona.
Papillon Rouge - 2019-07-31, 00:03

W tym niedługim okresie czasu, który zmuszona była spędzić sama, nie przestawałą raz po raz odzywać się do innych koni, jakby z nadzieją, że któryś zaraz do niej dołączy. I ta nadzieja nie okazała się być złudna! Nieco ożywiła się na widok ciemnogniadego ogiera, rżąc melodyjnie w jego kierunku; szczęśliwie, Michelangelo nie był w stanie rozproszyć jej na tyle, aby na moment zapomniała o naglącej maszynie, więc pomimo zainteresowania innym koniem, nie przestawała stępować, w efekcie szczędząc światu kwików przerażenia i wielkiej paniki jaka wiązałaby się z byciem pogonionym przez karuzelę. Z resztą, chwilę późnieł miała okazję uważniej przyjrzeć się siedmiolatkowi gdy CJ zatrzymał program. Choć wcześniej raczej ignorowana na rzecz nowości jaką była dla Michelangelo karuzela, wraz z powrotem do stępu chętnie odpowiadała na jego zaczepki, oglądając się za siebie i furkocząc czy rżąc cicho w jego kierunku. Było jej widocznie raźniej w towarzystwie ciemnogniadego i choć pochłaniał sporo jej uwagi, nie wpływał negatywnie na jej zachowanie czy pracę.
C.J. Marshall - 2019-08-01, 16:26

Kątem oka obserwował ogiera, którym swoim zachowaniem przykuł jego uwagę. Wyglądał jakby nie do końca rozumiał sens tej aktywności, lecz z drugiej wielu jego kolegów lubiło świrować w podobny sposób dla zasady. CJ już nawet się temu nie dziwił, rozumiejąc, że te konie nie miały gdzie spożyć energii. Osobiście jednak nie uważał tego za dobre rozwiązanie, bo konie wydawały mu się po takiej sesji jeszcze bardziej nakręcone, lecz na to już nic nie mógł poradzić.
Po pewnym czasie znowu podszedł do maszyny i - zapewne ku niezadowoleniu koni - jeszcze trochę namieszał, czyli zmienił kierunek ruchu. Dla konia, który znał ten mechanizm, nie było to raczej nic trudnego, ale Michelangelo miał prawo się sfrustrować, gdy ściana przed nim zaczęła się nagle cofać, wymuszając na ogierze obrócenie się.

Michelangelo - 2019-08-04, 00:10

Odpowiedź od izabelowatej znacznie dodała mu odwagi i pewności siebie, więc nie zaprzestawał swoich poczynań, tym bardziej, że CJ nie próbował go przed tym powstrzymać. Prawie nie odstępował przedniej przegrody, nieustannie próbując dosięgnąć ją, bo poparskiwania nie wystarczały mu. Na szczęście nie wziął sobie za priorytet zniszczenie dzielącej ich ściany, szczególnie, że parę minut później nastąpiła zmiana kierunku jazdy. Michelangelo nienauczony chodzeniem w karuzeli, spanikował, kiedy wspomniana ściana nagle zaczęła się cofać i pewnie dostałby w ten pusty łeb, gdyby nie uskoczył w przeciwnym kierunku, w pierwszym odruchu chcąc ruszyć galopem. Na niewiele mu się to zdało, bo zaraz został ograniczony przez drugą część jego boksu, powodując u niego jeszcze większą frustrację. Kwiknął wtedy głośno i zaczął caplować w kółko po przedziale, wraz z karuzelą przesuwając się lekko w drugim kierunku.
Papillon Rouge - 2019-08-08, 23:44

Także i Papillon nabrała nieco animuszu, po prawdzie nie próbując zwalniać ani przedostać się na drugą stronę przegrody celem zjednoczenia się z Michałkiem, ale żwawo krocząc przed siebie, nie przestając oglądać się i wesoło go zaczepiać. Karuzelę znała już bardzo dobrze, przy tym nie należała do panikarzy, zwłaszcza, jeżeli nie mierzyła się z żadną nowością albo trzepoczącym banerem - nie udzieliły jej się więc nerwy gniadego i w równowadze, płynnie obróciła się na zadzie, aby odruchowo wznowić stęp, z lekkim niezrozumieniem przyglądając się poczynaniom ogiera. W pewnym momencie nawet skuliła uszy w niezadowoleniu, na swój sposób sfrustrowana zachowaniem Michelangelo, jakby czując dyskomfort związany z hałasem i nerwami jakie generował. Zarżała więc w jego kierunku raz jeszcze, cicho i krótko, bliska przytulenia się pyskiem do dzielącej ich przegrody. Niezadowolenia związanego z faktem, że nie istniał żaden sposób aby dosięgnąć siedmiolatka nie okazywała w żaden sposób, niezmiennie żwawo krocząc wzdłuż śladu i przecinając ogonem powietrze.
C.J. Marshall - 2019-08-10, 12:54

Nie przejmował się kwitnącym romansem między końmi, będąc spokojnym o wytrzymałość karuzeli, która już nie takie rzeczy przetrwała. Gdyby zresztą Michelangelo stał się zbyt zdeterminowany, by dostać się do klaczy, był jeszcze sposób na to by ukrócić jego zapędy, o czym raczej nie chciałby się dowiedzieć.
Póki co odrobinę spokoju przyniosła zmiana kierunku, po której to skarogniady szedł przodem, a Papillon za nim. Wiązało się to jednak z niezadowoleniem Michałka, o czym wiedzieli chyba wszyscy w najbliższym otoczeniu. Dopóki jednak szedł do przodu, caplując bo caplując, ale do przodu, CJ to ignorował.
Ponownie wrócił do koni dopiero po upływie kilku minut, tym razem zwiększając tempo karuzeli i tym samym pozwalając koniom na energiczny kłus, żeby miały szansę pozbyć się nadmiaru energii.

Michelangelo - 2019-08-10, 18:48

Przez pewien czas zapomniał o towarzystwie Papillon, zwyczajnie zbyt przejęty wszystkim, co związane z karuzelą, a w tym przypadku zmianą kierunku. Dopiero jej krótkie rżenie sprawiło, że skierował na nią jedno ucho i odpowiedział jej tym samym. Na chwilę odwrócił się do niej przodem i wyciągnął w jej stronę pysk, w który zaraz dostał prętem, co poskutkowało kolejnym kwiknięciem.
Przestawienie maszynerii na kłus wywołało kolejny atak spanikowania, ogier zaraz ruszył nerwowym galopem, oddając przy tym mocno z zadu. Zaraz jednak zwalniał do stępa, kiedy tylko dobiegł do przedniej ściany swojego boksu, furkocząc chrapami i zaokrąglając grzbiet. Co chwilę oglądał się do tyłu, na izabelowatą, do której poparskiwał wesoło.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group