To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Amelie - 2018-04-01, 18:12

Pogoda zachęcała do spaceru, chociaż nie była ustabilizowana. W każdej chwili słońce mogło zajść za chmury, a z tych chmur mógł spaść deszcz. Dlatego zabrała ze sobą parasolkę, decydując się na ten spacer. Ostatecznie wiosna przyszła i wszystkie niedźwiedzie się obudziły i wypuściły ze swoich jaskiń. Przyszedł więc też czas na Amelie, by opuściła swoje leże, gdyż ostatnio kursowała jedynie pomiędzy domem, a stajnią, robiła zakupy i wychodziła na dwór z psem. Tym razem Xavior został w domu, bo jasnowłosa uznała, że przyda jej się samotny spacer. Trafiła w okolice fontanny, którą już uruchomiono na wiosnę. Zapewne podczas okresu zimowego była nieczynna, zwłaszcza, że jeszcze kilka tygodni temu w telewizji mówiono o "beast form the east", która przynosiła ze sobą zimę (true story).
W końcu kobieta usiadła na jednej z ławek, oparła o nią dłonie i wyciągnęła nogi do przodu, wystawiając twarz do słońca, póki nie schowało się ponownie za chmurą. Niemka najchętniej chciałaby, żeby temperatura jeszcze podskoczyła, ale może nie odmrozi sobie tyłka.

Friedrich - 2018-04-02, 20:12

Miał coś do załatwienia na mieście, toteż zahamował z piskiem opon na parkingu niedaleko fontanny i wybiegł jak poparzony ze swojego Alfa Romeo Brera Stock kierując się biegiem w stronę wybranego sklepu, z którego zaś wybiegł równie szybko jak wbiegł po tym jak zauważył pewną drobną osóbkę na ławce. Wybiegł ze sklepu i wtedy znów ruszył biegiem do auta, zabrał stamtąd bukiet czerwonych róż (które w istocie miały być dla jego matki) i biegiem ruszył w kierunku ławki. Podszedł do kobiety kiedy ta siedziała z zamkniętymi oczyma w kierunku słońca i zasłonił jej dopływ promieni z szelmowskim uśmiechem.
- Preferuję jasną karnację. - Rzucił, tym samym akcentując dwie rzeczy - że na nią leci i że jest w jego typie... no w sumie to dość równoznaczne, jednocześnie tak odbiegające. Rozejrzał się szybko po ludziach, czy gdzieś tutaj nie znajduje się jego matka po czym usiadł na ławce podając Amelie kwiaty.
- Skusisz się na drobną zabawę? - Rzucił dwuznacznie przy okazji unosząc jeden kącik ust i wpatrując się w jej twarz z zaangażowaniem, jak gdyby chciał zapamiętać każdy szczegół jej twarzy. Pomińmy, że już je znał i przypominał sobie o nich częściej niż o tym, że musi oddychać.

Amelie - 2018-04-02, 20:46

Siedziała sobie na ławce i nikomu nie wadziła. Uśmiechała się (?!) do słońca, nieba i ćwierkających gdzieś w tle ptaków, niczego się nie spodziewając, przewidując, że wyjście na spacer nie zmieni w zasadzie niczego w jej rutynie codzienności. Może nie powinna wyściubiać nosa ze swojego niedźwiedziego leża.
Co prawda usłyszała jak samochód zatrzymuje się na pobliskim parkingu, nie przywiązywałą jednak do tego wagi i zauważyła znajomego mężczyznę, dopiero kiedy przesłonił jej słońce.
No halo! Ja się tu opalam!
A tak na serio Amelie nie przepadała za długim przebywaniem na słońcu, przez wzgląd właśnie na bladą cerę. Och, to ty. - pomyślała sobie i od razu poczuła się niekomfortowo.
- A ja preferuję murzynów. - odpowiedziała z całkiem poważną miną, chociaż nieprawdziwie. Wszystko po to, aby choć odrobinę zgnoić Friedricha. Najgorsze było to, że pomimo zapewnienia samej siebie, że tak nie jest, mężczyzna na nią działał, nigdy jednak nie dałaby mu satysfakcji i nie przyznała się do tego, ani przez słowa, ani przez czyny. Zdawała sobie sprawę z tego, że interesuje się nią tylko dlatego, że zgrywa niedostępną. Problem w tym, że wcale nie zgrywa, a po prostu taka jest. Dodajmy do tego niską samoocenę swoich uroków i jej stosunek względem ludzi i mamy już kompletny obraz. Kiedy usiadł obok minimalnie się odsunęła i obrzuciła go na poły zdziwionym, na poły wątpiącym wzrokiem, jakby chciała zapytać "co ty odpierdalasz".
- Co to ma być? Czyżby jakieś święto, w rodzaju Dnia Wręczania Losowym Osobom Kwiatów? - zapytała. Pytanie Friedricha jeszcze bardziej wzbudziło jej nieufność, co zapewne było spowodowane gierką dwuznaczności.
- A konkretnie? - zapytała, chociaż i tak miała w planach odmówienie mu, cokolwiek wymyślił.

Friedrich - 2018-04-02, 21:00

Słysząc jej odpowiedź oblizał wargę i uśmiechnął się jeszcze szerzej i widocznie dumny z siebie.
- Oj Maleńka, mam lepszy sprzęt od tych murzynów których preferujesz. - Rzucił, celując w znane gatunki filmów dla dorosłych i w głębi ducha przybił sobie piątkę a nawet żółwika!
Gdzieś w tle zaczęły się poruszać dwie znajome postury, stąd Fried lekko spoważniał i położył jej kwiaty na kolanach następnie odburknął jedynie na jej pytanie.
- Nie. To dzień wręczania kwiatów super seksownym blondynkom. - Rzucił po czym obleciał ją wzrokiem. Doprawdy, nie był wybredny, lecz co jak co, Amelii nie mógł odmówić urody. Wpasowywała się idealnie w jego typ i była inna niż większość kobiet z jakimi się zadawał. Długonogie, opalone do granic możliwości i zrobione do tego stopnia, że chyba tylko w mózgach nie miały silikonu... jeśli w ogóle miały mózgi. Sekretnie podziwiał jej urodę odkąd wpadła mu w oku na koncercie, ba! Kilka razy udał się do stajni pod pretekstem przywiezienia kuzynce jakiś rzeczy aby się zorientować czy nie ma tam blondynki... i była. Szkoda, że zajęta jakimś brudnym, siwym olbrzymem. Zdecydowanie preferował kare.
- Zaraz zobaczysz. - Rzucił wymijająco kiedy w bliskiej odległości od nich znalazły się dwie kobiety. - No Mel, poznasz swoją przyszłą teściową.

Postać Uniwersalna - 2018-04-02, 21:16

Dwie, dość wysokie brunetki w okularach przeciwsłonecznych kierowały się ulicami Eastbourne w stronę fontanny. Widocznie wracały z zakupów patrząc na torby niesione w dłoniach. Jedna, widocznie starsza miała na sobie komplet złożony z ołówkowej spódnicy, koszuli, marynarki i szpilek, zaś druga wyglądała jak wyjęta z zespołu rockowego - brązowa skórzana kurtka, sukienka z dużym dekoltem, odsłaniająca pełny biust i kozaki pod kolano. Wyglądały jak siostry, jednocześnie tak bardzo się różniąc.
- Synu, kim jest ta młoda dama? - Rzuciła pierwsza kobieta, nazwijmy ją Pani X. Druga zaś, Pani Y stała jedynie trochę dalej spoglądając na blondynkę z widocznym zaciekawieniem.
Pierwsza, czyt. Pani X była w istocie matką Friedricha, druga zaś jego ciotką. Podobieństwo było zatrwarzające, podobnie jak do młodej Węgierki, która kroczyła dość często po stajni. Tak, tej czarownicy.
- No halo, przedstaw mnie! - Rzuciła Pani X a Pani Y zaśmiała się z tyłu i dodała krótkie.
- Mojej to ja nawet nie wiem, czy ona woli facetów czy kobiety. A raczej czy ktoś woli tą małą jędzę. - A po tym zaś umilkła widząc karcące spojrzenie ze strony Lestragnów. Zdecydowanie Mel miała się czego bać, patrząc na zachowanie owej drugiej Pani, która co rusz zaczesywała do tyłu długie czarne włosy odsłaniając spory naszyjnik z ametystem ukazujący rozmiar jej zrobionego biustu. Druga zaś kobieta wyglądała o wiele skromniej a na samą blondynkę łypała miły, jak gdyby współczującym wzrokiem.

Amelie - 2018-04-02, 21:55

Zacisnęła wargi w cienką kreskę, bombardując mężczyznę wzrokiem. " Jeśli . jeszcze. raz . nazwiesz . mnie . Maleńka , to . cię . uduszę.
- No wiesz, faceci tak mówią, a potem w sypialni.. kicha.
- odpowiedziała, starając się, aby jej słowa były sugestywne, chociaż tak naprawdę najchętniej spaliłaby się ze wstydu, gdyby mogła. Niestety nie miała skłonności do rumieńców, przez to Friedrich mógłby ją wziąć za bezwstydnicę, a to mogło mu się jeszcze spodobać.
Zgormiła go morderczym wzrokiem, kiedy umiejscowił kwiaty na jej kolanach i wspomniał coś o "seksownych" blondynkach. Amelie była w przeświadczeniu, że w takim razie powinien pójść z tymi kwiatami gdzie indziej. Absolutnie nie zgodziłaby się z jego opinią o własnej urodzie. Jej zdaniem niczym nie wyróżniała się z tłumu. No może włosami, ale resztą nie. Było mnóstwo piękniejszych, nie sztucznych kobiet, które wpasowałyby się w typ Friedricha.
Dobrze, że jasnowłosa nie wiedziała, że jej ukochanego konika się nazywa "brudnym", bo Fried straciłby u niej dużo punktów. Carthago zawsze lśnił czystością, hmph.
To "Zaraz zobaczysz" wcale jej się nie spodobało, a na kolejne słowa zgromiła go wzrokiem, który pytał się "Co ty odpierdalasz?". Zdała sobie sprawę z nadejścia dwóch, podobnych do siebie kobiet, chociaż ubranych w całkiem odmienny sposób.
- Prędzej zostanę zakonnicą. - mruknęła do niego cicho, aby nadchodzące kobiety tego nie usłyszały. Ani odrobinę nie podobała jej się ta sytuacja, i nawet jeśli przyjąć to jako zabawę, nie czuła się komfortowo. Najchętniej by stąd spieprzyła do własnych czterech ścian, gdzie nikt nie wmawia jej, że jest piękna i nie bawi się w przedstawianie teściowych. Niemka skupiła wzrok na dwóch kobietach. Dlaczego, dlaczego nie zwiewasz gdzie pieprz rośnie? To chyba najbardziej niekomfortowa sytuacja w życiu. Nawet jej ojciec nie sprawił jej takiego dyskomfortu, gdy pojawił się na jej 13 urodzinach.
Uspokój się! Nie traktuj tego tak poważnie. To tylko zabawa, a gdy te panie sobie pójdą, udusisz tego tu obecnego Friedricha i będziesz mieć święty spokój. Poczuła, że powinna się podnieść, ale żeby to zrobić, musiała przygarnąć kwiaty. Były piękne, a ich zapach odurzający, ale Amelie nie miała czasu na zachwyty i nie miała zamiaru dać mężczyźnie takiej satysfakcji.
- Dzień dobry. - przywitała się z kobietami, które zapewne wracały z zakupów. Amelie nie była najlepszą osobą do udawania uprzejmości. Była nieufna wobec ludzi i potrafiła byc wobec nich ostra. Potrafiłą ich "niszczyć" i sprowadzać do poziomu parteru. Poza Friedrichem, który zawsze byłw stanie jej się odszczeknąć. Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niekomfortowa, po słowach pani Y, chociaż jednocześnie zwróciła uwagę na szczegóły, jak na drogi naszyjnik, czy rozmiar biustu. Pani X wydawała się sympatyczniejsza.
Nie ma się co przejmować dziewczyno - pomyślała sobie robiąc mały krok w tył. Pominńmy jak to jest żenujące, zwiewaj stąd.

Friedrich - 2018-04-02, 22:23

Zaśmiał się krótko na jej słowa po czym powiedział gardłowym, lekko chrapliwym głosem.
- Ciesz się, że jesteśmy w miejscu publicznym. - Rzucił spojrzenie w jej stronę zaciskając szczękę i zbierając się na uspokojenie. Jeszcze kilka miesięcy temu dostałaby w pysk, teraz jednak potrafił się powstrzymać, lecz ledwo. Nie dość, że mała gówniara go prowokowała, to jeszcze nie uchyliła ani rąbka tajemnicy. To dla niego zdecydowanie za dużo.
Odetchnął cicho i się uspokoił starając się nie zaciskać pięści. To skończyłoby definytywnie tą znajomość, a w głębi duszy tego nie chciał. Było w niej coś, co sprawiało, że chciał jej więcej nie tylko w seksualnym sensie.
- Jedna noc a staniesz się ateistką Skarbie. - Rzucił jako ostatnie przed pojawieniem się matki i ciotki. Nie trawił ich, jedna gorsza od drugiej. Wcale nie dziwił się Ruth, że od nich uciekła, sam tak zrobił i wyszło mu to zdecydowanie lepiej. Zacisnął pięści dopiero teraz i przełknął głośno ślinę.
- Matko, to jest moja dziewczyna Amelie. Mel, to moja mama Orgona i ciotka... - Tutaj poczekał aż ciotka zwróci na nich uwagę. - ?zike. - Tutaj powiedział z wyczuwalnym odrzuceniem. Cóż, nie trawił jej bardziej od matki, między innymi przez to jak zniszczyła rodzinny majątek, nie mówiąc już o jej parteru i zachowaniu wobec dziewcząt. Pieprzone, wypchane dziunie. Dobra, może i mówi o swojej matce, lecz na dobrą co ta matka mu dała? Mleko i schronienie na 9 miesięcy, później było już tylko gorzej.
- Twoja Mała Jędza jest szczęśliwa z normalnym facetem a nie dziwką jak Twój parszywy kolega. - Rzucił i tak dość miło do ciotki po czym skierował się do matki już z milszym głosem. - Zaparkowałem Wasz samochód na parkingu przy banku. - Po czym wyjął z kieszeni kluczyki i podał matce patrząc kpiąco na wyciągniętą rękę ciotki. Wiedział, że grabi nie tylko sobie i dla Ruth, lecz robił to z taką przyjemnością, ze nie mógł się oprzeć.
Kiedy już kobiety odeszły spojrzał na Amelie i odetchnął krótko.
- Wybacz, jesteś jedyną dziewczyną którą bym im przedstawił. - Po czym uśmiechnął się i pogłaskał ją po policzku jeśli mu na to pozwoliła. - To może jakaś kawa w ramach podziękowań?

Postać Uniwersalna - 2018-04-02, 22:55

Obie panie podały dłonie dla Amelie, przy okazji zdejmując okulary. I tutaj wszystko stało się jasne - szczególnie, gdy spojrzały z oburzeniem na Frieda, który wykrzyczał w stronę ciotki niemiłe słowa. Rodząca się w nich oczach złość wprawiła jedno - obie jak jeden pan wyrwały mu kluczyki i uciekły rzucając jedynie na odchodne.
- Nie przyprowadzaj jej do domu. Nie przyprowadzaj SIĘ do domu. - Dostała para na odchodne a obie kobiety, z czego jedna ledwo trzymająca się przed zabiciem go odeszły gadając bardzo głośno co uważają o niegodnych nazwiska bachorach.
/z.t

Amelie - 2018-04-03, 00:04

Obrzuciła go zdziwionym wzrokiem, zwracając uwagę na zaciśniętą szczękę. Stwierdziła, że lepiej nie poruszać tematu, bo serce i tak zadrżało w żebrowej osłonie. Jakby mi było trzeba kolejnych czynników przez które mam nogi z waty. - pomyślała, przyjrzała się tej myśli i odrzuciła ją jakby była czymś obrzydliwym. Na kolejny komentarz zmarszczyła brwi, jakby miała go zaraz rozszarpać i nie w taki sposób, w jaki by chciał, dając mu w ten sposób do zrozumienia, że na nazywanie jej Skarbem, także jest uczulona.
Była ciekawa swoją drogą kim jest wspominana mała jędza, bo skąd mogła wiedzieć, że Friedrich jest spokrewniony z kobietą, na którą Amelie natyka się czasem w stajni. Jasnowlosa przez chwilę usiłowała zapamiętać imiona dwójki kobiet, po chwili jednak porzuciła ów daremny trud. Sprzedała mężczyżnie dyskretnego kuksańca, gdy nazwał ją swoją dziewczyną, po czym mruknęła w stronę kobiet „Miło mi”. Była lekko zaszokowana wymianą zdań pomiędzy Friedem, a kobietami, bo chyba nawet jej relacja z ojcem jest „cieplejsza”. Chociaż to może dlatego, że nie utrzymują kontaktów i jeśli Pierre chciałby się dowiedzieć tego co słychać u jego latorośli, musiałby zadzwonić do swojej byłej żony.
- Nie musiałeś mnie przedstawiać jako dziewczynę. - odpowiedziała z tonem wyrzutu, po czym spojrzała na kwiaty, które dzierżyła, wiedząc, że wersja z „koleżanką” by nie przeszła. Wolała nie dopytywać o to czemu jest jedyną dziewczyną, którą mógł przedstawić.
- Czarujące. - mruknęła ostrym tonem głosu, patrząc za dwójką kobiet, które oddaliły się do samochodu. Jeśli ją za to znienawidzi, to problem z głowy. Nie była przygotowana na jakikolwiek ruch z jego strony i nie zdążyła się odsunąć, więc koniec końców wyszło na to, że się na to godziła. Jeśli tak pomyślał, zaraz wyprowadziła go z błędu, przywołując się do porządku. Cofnęła się o krok, częstując go wzrokiem mówiącym „co ty sobie wyobrażasz?” Nad jego propozycją się wahała, bo nie mogła się zdecydować pomiędzy tą częścią, która jej mówiła „chcesz tego” a tą, która biła na alarm „to nierozsądne”.
- Dobrze, ale miej na uwadze, że zgadzam się tylko dlatego, że bez kofeiny mogę zamordować, a ty jesteś najbliżej. Poza tym zapamiętaj sobie: jeden niewłaściwy ruch, to wyciągam paralizator - oświadczyła całkiem poważnie, tonem, który wskazywał, że ona tu rządzi. Pomachała mu palcem przed nosem i troskliwie poklepała czarną, skórzaną torbę, w której rzekomo miał się znajjdować paralizator.

Friedrich - 2018-04-03, 00:17

Nie wdawał się w zbędne gadaniny do czasu kiedy odparła co sądzi o jego propozycji wyjścia na kawę. Wtedy po prostu usiadł na ławce i schował twarz w dłonie chwilę się uspokajając. Miała racje i jej sarkazm w słowach na temat rodziny był całkowicie normalny.
- Ta, czarujące niczym pierdołowata czarownica... Choć w sumie jej nie obrażajmy, Rut ma jeszcze trochę godności. - Rzucił po czym spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął, jak gdyby jej widok działa na niego uspokajająco, bo w istocie tak było.
- To co, zapraszam. Preferujesz jakąś konkretną kawiarenkę czy znasz się na mnie? - Rzucił całkowicie luźno po czym zdjął marynarkę z umięśnionych ramion i zarzucił ją sobie przez ramię. Wyszło gorzej niż się spodziewał a celował w kompletne dno. Cóż, dobrze, że mieszka sam bo właśnie byłby bezdomny... o Róf i jej domostwie lepiej nie wspominać, wystarczy, że spotyka ją jak sobie auto popsuje. Wiedział jakie ma zdanie na temat jego zachowania wobec kobiet. Egh, znalazła się święta niepokalana dziewica. Dobre.
- Swoją drogą naprawdę dziękuję. I przepraszam, spotkanie z tą dwójką to masakra, ale... nie miałem wyjścia. - Rzucił już widocznie smutniejszy i poważniejszy co widać było na zaciśniętej szczęce i zamyślonym spojrzeniu. Martwił się o nią, o to, że zachowanie jego matki i ciotki jakoś ją zraniło, lecz skoro zgodziła się jeszcze na kawę to nie mogło być tak źle. W końcu głupi nie był i wiedział, że nie idzie bez powodu tam.

Amelie - 2018-04-03, 00:47

No i cała jej filozofia trzymania się z daleka prawie runęłaby w gruzach. A przynajmniej dziewczyna musiała klapnąć na ławkę, gdyż nogi z waty. Przez chwilę miała ochotę go poklepać po ramieniu, a potem palnąć siebie w łeb.
- Nie przejmuj się, twoja matka i ciotka mogą się znajdować na samym szczycie listy nieprzyjemne osoby z rodziny, ale nie są na tej liście jedyne. Każda rodzina ma czarną owcę. - odpowiedziała i pomyślała, że pewnie to ona jest czarną owcą w swojej.
- Raczej mi to obojętne, wszystkie dostępne kawiarnie w mieście mogą się pochwalić dobrą jakością usług. - odpowiedziała, mając nadzieję, że niczego nie odpali i nie zabierze jej w miejsce, w którym nie chciałaby się znależć. Na kolejne słowa Friedricha z twarzy jasnowłosej zniknęło na moment wszelkie naburmuszenie i pojawił się uśmiech. - Umówmy się po prostu, że jesteś mi winien przysługę, i tyle w temacie - odpowiedziała i wstała z ławki z werwą, jakby nagle nabrała większej ochoty na ten wypad na kawę.
Opanuj się dziewczyno.

Friedrich - 2018-04-15, 16:48

Przytaknął jedynie po czym odetchnął i obdarzył blondynkę promiennym, lekko szelmowskim uśmieszkiem.
- W takim razie zapraszam Panno Halley. - Nie wnikajmy skąd zna jej nazwisko, proszę, błagam wręcz. Wyjdzie jeszcze na jakiegoś stalkera, a on po prostu poczytał gazety, pooglądał wszystkie kobiety z Eastbourne na fejsie i dowiedział się od swoich znajomych, czy ją znają.
A na sam koniec zaprosił ją na kawę i włąśnie na nią idą!
/z.t

Amelie - 2018-04-15, 17:36

Niech by go szlag trafił z tym uśmiechem, bo i bez tego miała wrażenie, że nogi odmówią jej posłuszeństwa, zamiast zachować zimną krew jak reszta jej ciała. Chociaż to nie do końca była prawda, raczej udawała zimną krew i to, że Friedrichowe uśmiechy nie robią na niej najmniejszego wrażenia.
Jej brwi poleciały do góry, gdy wymówił jej nazwisko, a była pewna, że nie przedstawiała się pełnym imieniem i nazwiskiem. Z tego co pamiętała, to wydostanie od niej jej imienia kosztowało go dużo trudu. Przyszło jej do głowy, że on wie o niej więcej niż ona o nim, po czym natychmiast stwierdziła, że wcale nie musi nic o nim wiedzieć. Wbrew jej woli pojawiła się w jej głowie myśl, że ona chociaż poznała jego rodzinę w osobie tych dwóch nieprzyjemnych pań. Na to żeby on poznał choćby jej rodziców nie było najmniejszych szans (choćby dlatego, że mieszkają po drugiej stronie kanału La Manche, we Francji i Niemczech).
Pozostało jej jedynie podążyć za nim.

zt

Ilian - 2018-09-05, 20:03

Wyjął telefon sprawdzając ostatniego smsa od Jessie upewniając się czy oby na pewno skierował się we właściwym kierunku. Stanął przy fontannie dookoła się rozglądając. Nie widział jeszcze dziewczyny więc czekał. Oczywiście należał do tych, którym czas jednak leci szybciej niż przypuszczają, zatem ruszył w stronę ławeczki, na której usadowił swoje cztery litery. Ulokował spojrzenie na fontannie próbując myślami wrócić do ostatniego spotkania z Jess, jeszcze przed ślubem i weselem Aaren.
Niektóre rzeczy kojarzył jak przez mgłę ale mimo wszystko chciał odświeżyć kontakty z Wrens. Szczególnie, że... pocałunek z nią był słodki. O tak, to zakodował. Jak zawsze, mężczyźni mieli ponoć wybiórczą pamięć (;)). Widocznie coś w tym było..
W okolicy kręciło się sporo par, które trzymały się za ręce albo całowały. Na szczęście panował już półmrok i blondyn nie wszystkich był w stanie zauważyć, szczególnie, że zerkał na telefon wyczekując ewentualnej wiadomości iż Jess się rozmyśliła. Choć w duchu liczył, że nie zrezygnuje i będzie mógł się nią poniekąd na nowo nacieszyć.

Jessie - 2018-09-05, 20:31

Propozycja spotkania, z którą wyszedł Ilian, nieco zaskoczyła Jessie. Nie widzieli się przecież tyle czasu! Oczywiście nie licząc wesela ich wspólnej przyjaciółki, na którym spotkanie było zupełnie przypadkowe i krótkie. Miło wspominała tę znajomość, ale przez tyle lat oboje wiedli swoje własne życia, więc Jess zwyczajnie nie spodziewała się tego, że przyjdzie im jeszcze kiedyś porozmawiać na spokojnie.
Zaproponowała więc spotkanie w parku, przed wyjściem z domu jeszcze potwierdzając swoją obecność. Na miejsce dotarła kilka minut po Ilianie, którego chyba by nie rozpoznała, gdyby nie to, że mignął jej na weselu. Te cztery czy pięć lat temu mieli przecież po dwadzieścia lat. Wiele się zmieniło od tego czasu.
Jednak jako że nie miała problemu z rozpoznaniem mężczyzny, wypatrzyła go już z daleka i śmiało ruszyła w jego stronę, uśmiechając się już z daleka, jeżeli w porę zorientował się o jej obecności.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group