To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Duży maneż

Jessie - 2013-06-22, 15:52

Po niecałych dziesięciu minutach stępa, zatrzymała klacz do stój by sprawdzić popręg, jako że na początku nabrała powietrza. W razie potrzeby dociągnęła go, po czym ponownie poprosiła o stęp. Zaczęła pracę nad ustawieniem, zbierając w tym celu wodze; zewnętrzna wodza pozostawała napięta, wewnętrzna zaś na zmianę była napinana i poluźniania, co miało zachęcić siwą do zabawy wędzidłem. Przy tym wszystkim nie zapominała o aktywnej łydce czy dosiadzie, dojeżdżała klacz do ręki, łydką zaś pilnowała aktywnego kroku.
Insostenible - 2013-06-22, 16:12

Gdy minęło dziesięć minut zatrzymała się na życzenie dziewczyny, oczywiście stojąc w miejscu podczas gdy ta dopinała popręg .Między czasie zaczęła szastać ogonem ,obijając nim o swe siwe boki .Zaraz po tym ponownie przeszła do stępa , znów utrzymując takie same tępo co wcześniej , nie przestając krnąbrnie rzuć metal.Powoli rozluźniała się , siwy zad wkroczył pod kłodę , szyja wygięła się w łuk , a łeb był na wysokości piersi . Zerkała co jakiś czas na ogrodzenie , dalej energicznie prąc na przód.
Jessie - 2013-06-22, 16:24

Nie licząc stępowania wokół placu, wplotła w to parę wolt, tym razem o mniejszej średnicy. Prosiła o nie na każdej krótkiej ścianie, prawidłowego wygięcia pilnując wewnętrzną łydką (chciałam napisać wodką, wtf?) i zewnętrzną wodzą, nie zapominając o tym, by Inso przez cały czas stępowała aktywnie. Kończąc rozgrzewkę w stępie, wróciła na ścianę, by zakłusować na wprost. Ćwiczenia w kłusie zaczęły od zmian tempa; na długich ścianach prosiła klacz o wyciągnięcie kroku, pilnując końcówką bata zaangażowania zadu i impulsu, od początku uświadamiając siwą, że dzisiaj nie ma opierdalania i jedziemy konkret <3. Na krótkich zaś skrócenie kroku, wówczas brała ją bardziej na siebie, nie poganiając hanowerki.
Insostenible - 2013-06-22, 17:34

Pracowała ładnie na figurach , wpisując się podręcznikowo w łuki , nie wypadając i angażując się w prace stuprocentowo. Owijała się sprawie wokół jej łydki , aż przyjemnie było na to patrzeć.Oczywiście także nie traciła tępa ani ustawienia ,cały czas przeżuwając wędzidło .Wróciła na ścianę ,przechodząc stosunkowo płynnie ,bez zarzutów jak prawdziwy ujeżdżeniowiec z krwi i kości ! Znów kroczyła aktywnie , tutaj jeszcze bardziej wkraczając zadem po kłodę .Na dłuższych ścianach wydłużała i przyspieszała ,jednocześnie odciążając zad i i unosząc przody ,zaś na krótkich skracała , utrzymując wnet jednakowe , nie za szybkie lecz odpowiednie tępo .
Jessie - 2013-06-22, 18:03

Po kilkukrotnym wykonaniu przejść, na krótkiej ścianie wprowadziła klacz na woltę o średnicy dziesięciu metrów. Bezpośrednio po zrobiły półwoltę, na której zmieniły kierunek i analogicznie; na krótkiej ścianie skrócenie wykroku, na długiej wyraźne wydłużenie. Po trzech okrążeniach przejście do stępa, chwila odpoczynku, oddała jej trochę wodzy umożliwiając wyprostowanie szyi. Po paru minutach stępa, ponownie pozbierała wodze, prosząc o poprzednie ustawienie, po czym zakłusowała na długiej ścianie na wprost. Jadąc w ćwiczebnym, w jednakowym tempie pokonały krótką ścianę, natomiast wchodząc na kolejną długą, Jessie wykonała półparadę oraz dała odpowiednie sygnały do wykonania łopatki do wewnątrz, co powinno być znaną klaczy sztuczką. Nie był to element z górnej półki i koń skokowy również powinien sprostać zadaniu, zresztą było to dobre ćwiczenie rozluźniające. Tak czy inaczej, obciążając wewnętrzną kość kulszową dosiadem, zewnętrzną łydkę cofnęła odrobinę, prawą zaś nadawała zgięcie, podobnie wewnętrzną wodzą. Aktywnie jechała ją do przodu i w bok, na trzech liniach, dbając o to, by nie utraciła tempa. Za wskazówkę służył również bat, sugerował które części ciała powinny być bardziej ruszone.
Insostenible - 2013-06-22, 18:57

/Przepraszam za opóźnienie ale chciałam znaleźć coś na yt , zgubiłam się i zaczęłam ogl piłkarzy :lol:

Na krótkiej ścianie po kilkakrotnym powtórzeniu przejść wjechała w woltę o średnicy 10 m, znów wpisała się ładnie w łuk , wyginając się sprawie i ostatecznie wyjeżdżając z niej wykonując od razu pół woltę , nic się praktycznie nie zmieniło . I po raz kolejny nadszedł czas na przejścia , które robiła tak samo ,a nawet może trochę lepiej niż poprzednio.Po trzech okrążeniach przeszła gładko do stępa , rozszerzając nozdrza do ukrwionych miejsc ,i korzystając z długiej wodzy także wyciągnęła do przodu szyję , parskając przeciągle. Wkrótce po odpoczynku znów weszła na stare ustawienie , przecinając powietrze swą swą kitą. Na długiej ścianie przyspieszyła do kłusa , idąc aktywnie , nie obijając się.Wjeżdżając na kolejny dłuższy odcinek ściany czując pomoce do łopatki po kilku krokach wykonała ją , prawidłowo wyginając szyję i łopatkę (przepraszam za powtórzenie) do wewnątrz ,zaś zad dalej był przy ścianie. Z początku nieco zwolniła , chcąc przyzwyczaić się o ów figury , w końcu pracowała ujeżdżeniowo bardzo rzadko i jeszcze nigdy nie robiła tego ani w agromerze ani tutaj,ale no cóż ,cieszmy się że w ogóle to potrafi x3.Zaraz przyspieszyła , już zostając w odpowiednim tempie .

Jessie - 2013-06-22, 19:31

Na krótkiej ścianie wyprostowała klacz, od razu chwaląc za poprawnie wykonane zadanie. Ponownie wchodząc na długą, powtórzyły ćwiczenie, lecz w drugą stronę; powinna zostać rozciągnięta obustronnie w jednakowy sposób. Pomoce były czytelne i jasne, bacikiem i cmokaniem w razie potrzeby podkręcała tempo. Wchodząc na krótką, znowu wyprostowanie. Nie robiąc przerwy, będąc w ćwiczebnym w najbliższym narożniku wewnętrzną łydkę cofnęła lekko za popręg i z bioder wypchnęła siwe do galopu, póki co prosząc po dwa okrążenia na każdą ze stron, zmiana kierunku przez zwykłą zmianę nogi.
Insostenible - 2013-06-22, 21:44

Na krótszym odcinku wyprostowała się , parskając przeciągle tak reagując na pochwałę .Zaraz znów wjeżdżając na długą ścianę , gdzie wykonała łopatkę prawie tak samo , jednak wygięła się na zewnątrz , tym razem już nie zwalniając.Wyprostowała się po wyjechaniu z ów odcinka , w narożniku po sygnale przechodząc do galopu , strzelając łagodnego baranka.Dwa okrążenia na prawą i lewą stronę , i zmiany nogi.
Jessie - 2013-06-22, 21:55

Odchyliła się do tyłu, od dosiadu zwalniając Insostenible do kłusa. Pełne okrążenie w kłusie i przejście do stępa, kolejna przerwa na odsapnięcie przed ostatnimi ćwiczeniami przewidywanymi na dzisiaj. Gdy klacz trochę odsapnęła, zawodniczka ponownie ją pozbierała, by w narożniku dać pomoce do zagalopowania ze stępa. Wprowadzając siwą na długą ścianę, poprosiła o lotną zmianę nogi, choć galopowały na prawidłową. Innymi słowy - kontrgalop. Nie wiedziała, czy Inso potrafi się w nim poruszać, także.. czekam na post :>
Insostenible - 2013-06-22, 22:13

Czując jak Jess odchyla się do tyłu siwa automatycznie zwolniła do kłusa , robiąc jeszcze jedno okrążenie po czym ostatecznie przeszła do stępa ,wypuszczając z rozwartych nozdrzy powietrze ,tym samym standardowo parsknęła.Koniec odpoczynku i w narożniku znów galop , wjeżdżając na długą ścianę zaraz także lotną zmianę nogi , co ją szczerze zdziwiło . Z początku było to dla niej wiele nie wygodne itp. , pierwszy raz zawsze jest najgorszy.
Jessie - 2013-06-22, 22:20

Czując, że klacz porusza się niepewnie i dość sztywno, po paru foulach ponowiła lotną, pozwalając na chwilę galopu na właściwą nogę. Następnie kolejna zmiana i znowu kilkanaście metrów kontrgalopu, zapewne było to męczące dla siwej, ale pięknie rozwijało równowagę konia. Oczywiście nie obyło się bez pochwał, póki co głosowych, za poprawnie wykonane polecenie od razu chwaliła ją entuzjastycznym głosem, wyrażając w ten sposób swoją radość.
W momencie gdy znowu galopowały "normalnie", wjazd na przekątną, lotna zmiana nogi, zmiana kierunku. W drugą stronę identycznie, raz zwykły galop, raz kontrgalop, aż w końcu przejście do kłusa, a po jednym okrążeniu do stępa. Żucie z ręki, oddanie wodzy. Pochyliła się by poklepać siwą po szyi, nagrodzić ją za udany, interesujący trening i występowała ją 20 minut, po czym zsiadła i wyprowadziła do stajni. /zt

Insostenible - 2013-06-22, 23:13

Po owych faulach zmieniła nogę , szastając zamaszyście ogonem i lekko podbijając dupą , zaraz po raz kolejny zaczynając kontragalop , który owszem był nieprzyjemny ale czego się nie robi dla Jessie :lol: . Na pochwały reagowała zazwyczaj parsknięciami , czy też mrużeniem swych ślepi . Zmiana nogi i wjazd na przekątną i znów zmiana nogi jak i kierunku.I znów raz zwykły galop ,raz kontra , podczas którego inso powoli przyzwyczajała się do niego.Ostatecznie zwolniła do kłusa , okrążenie ,stęp i żucie z ręki.Wyciągnęła szyję na przód , kierując swe ucho w jej kierunku ,gdy tylko została pochwalona <3.Po 20 minutach już jej tu nie było .

zt/

Harry - 2013-06-23, 18:08

Przybył z Weltstarem, prowadząc go dość żwawym tempem. Pilnował, by ten nie wyrywał do przodu. Jak tak robił, to leciutko napierał na wędzidło, ewentualnie stukał go gdzieś po szyi, tudzież łepetynie, upominając go. W razie czego syknął też jakąś uwagę głosem. Takie atesty - na co reaguje chłopak najbardziej?
Na maneżu przeszedł z nim jeszcze kółko w każdą stronę potem stanął z nim na środku, dopiął popręg, wygładził brzuszek pod nim, czaprak ogarnął, strzemiona wstępnie dopasował, wszelkie paski poprawiał. Ogłowie także sprawdził. Potem poprowadził konia do schodków, skąd wskoczył lekko na siodło. Na razie nóg w strzemiona nie wkładał, skierował chłopaka dosiadem na ślad, pilnując ogiera wewnętrzną łydką, gdyby ten uciekał. Wodza luźna, Harry rozluźniony, spokojny.

Weltstar - 2013-06-23, 18:23

Przychodząc na dzisiejsze miejsce treningu u boku mężczyzny, rozglądał się wkoło po okolicy bystrym ślipiem z nutką kurwy :lol:
Żując wędzidło pojawiła się na jego mordzie biała pianka, rozbryzgująca się przy każdym trzepnięciu łbem. Okrążając maneż zarżał parokrotnie w stronę koni.
Stając przy schodkach, zaczekał, aż Harry wsiądzie, zaraz to ruszając żywym stępem. Wciąż wiódł ślepiami tu i tam, mając mordę w niebie :>

Harry - 2013-06-23, 20:40

No proszę, potwora nie taka zła, jeszcze większych problemów nie sprawia! Miejmy nadzieję, że Weltstar postanie w takim stanie jak najdłużej. :lol:
Pocisnął go tak tym żywym stepem przez trzy czwarte koła, a potem poinformował go półparadą o zmianie planów i poprosił o skręt do środka. a że jechali na razie na prawą stronę, to prawą łydeczkę mocniej przycisnął do boku konia, a lewą, zewnętrzną, cofnął nieco i również przycisnął. Ewentualnie lekko pomógł wodzami, zewnętrzna nieco zbierając, a wewnętrzną delikatnie odciągając na bok, coby skłonić ogiera do skrętu. Na razie tak na luzie, bez większego rygoru, ok. Więc jakikolwiek zakręt Harsa zadowolił. :lol:
Potem skierował go na jakieś serpentyny, pilnując, by ten się jakoś w miarę fajnie wyginał. Na razie wszelkie zakręty łagodne, szerokie wolty, tylko tempa pilnujemy i posłuszeństwa na razie najbardziej.
W sumie to nie wykonywali jakichś konkretnych figur. Czasami trafiała się jaka pełna wolta, ale w zasadzie to co chwilę Harry prosił o zmianę kierunku czy odbicie w przeciwną stronę. Parę razy także zatrzymał go, usztywniając wtedy mocno krzyż i delikatnie pomagając wodzami, jeśłi nastąpiła taka konieczność.
W końcu wyjechali znów na ślad, na nim pozostając. Tam pozostali na jedno pełne koło w luźnym stępie, aż w końcu Morgan trochę pobawił się wodzami, starając się zachęcić Welciaka do zainteresowania wędzidłem. Zebrał prędko wodze, łapki ustawiając pionowo prawie nad kłębem konia, te jakieś dziesięć centymetrów nad siodłem. Zamknięte nadgarstki, nieco pulsował także dłońmi, zachęcając ogiera do zejścia z łbem w dół. I łydeczka energiczna do kłusa!
I od razu w wyższym chodzie kontrola tempa, prosimy i aktywny, ale nie wyciągnięty kłus, ładne ustawienie głowy, rozluźnienie poprzez wjeżdżanie na gęste wolty i jak najpłynniejsze sygnały. Po jakiś czasie także Harry lekko cofnął łydki i piętami tam starał się zachęcić Welta do uruchomienia większego tyłów, jeśłi tego nie zrobił. Miło byłoby także, jakby podstawił zadeczek.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group