To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Windsor - 2015-09-26, 15:01

Widocznie dzisiejszego dnia to nie zajęcie miejsca na podium miało oznaczać wygraną, a samo ukończenie trasy. Windsor dawał dziś Mii wiele powodów do niezadowolenia, a jej zadaniem było zwalczyć ten opór. Takie sytuacje również uczą, czyż nie?
Wychodząc z zakrętu początkowo rozwinął w pewnym stopniu prędkość galopu, lecz tuż po chwili co innego przykuło jego uwagę. Trudno powiedzieć, czy dostrzegł prawdziwy powód czy też uroił sobie coś w głowie, ale w pewnym momencie drastycznie zwolnił. Zadzierając przy tym łeb i błyskając białkami ślepi, zaczął drobić kroki w galopie, niemal się zatrzymując szczególnie wówczas gdy Mia postanowiła go uspokoić. Po prostu nie odnosiło to pożądanego skutku i brak jakiegokolwiek przymusu do ruchu w przód sprawił, że wałach był coraz bardziej skłonny ku temu, by się zatrzymać. Sytuację ostatecznie uratowała jednak przeszkoda, do której zdążyli się w międzyczasie zbliżyć. Nie chcąc w nią wpaść, chyba w ostatnim momencie odbił się niemal z miejsca, co poskutkowało przesadnie wysokim i niewygodnym do wysiedzenia skokiem. Wciąż lepiej tak, niż gdyby miał się zatrzymać przed, prawda? Pogoniony po skoku ruszył do przodu galopem, kładąc po sobie uszy i zdradzając wypełniające go niezadowolenie. Niemniej chwilowo zapomniał o poprzedniej sytuacji i już zaraz spojrzał na siódmą przeszkodę, na którą poszedł równym, w miarę szybkim galopem, z którego wybił się we wskazanym miejscu, pokonując przeszkodę bez problemów. Rozciągnął się nieco w trakcie lotu, korzystając z oddanej wodzy i po chwili wylądował miękko po drugiej stronie, by dalej ruszyć na następną przeszkodę. W międzyczasie spadł jednak intensywny deszcz, który sprawił, że wałach znowu zaczął galopować mniej chętnie, kuląc uszy i denerwując się. Głównie dlatego, że deszcz był zimny i dodatkowo utrudniał widoczność sprawiając, że Windsor najchętniej poddałby się w tym momencie. Jak widać dzisiaj nic mu nie sprzyjało. Gdyby nie determinacja Mii, już dawno by podziękował, ale tymczasem trzymała się go jedynie jedna myśl - aby zawalczyć właśnie dla swojej właścicielki. Rozchlapując pod kopytami gromadzącą się na ziemi wodę, dość odważnie szedł na ósmą z rzędu przeszkodę, ufając mi odnośnie tego, jak go prowadziła. Nieco zadarł łeb, aby ujrzeć samemu przeszkodę i już po chwili odbił się we wskazanym miejscu, pokonując nasyp. Ścinając zakręt, od razu pogalopował na dziewiątą przeszkodę, choć ulewa skutecznie go zniechęcała. Nie było sposobu, aby zmusić go teraz do żywego i śmiałego galopu, choć ruchu samego w sobie nie odmawiał. Najechał na wprost przeszkody i odbił się przed nią odpowiednio wcześnie, bez trudu ją pokonując i bezpiecznie lądując pomimo rozmokłego podłoża. Dalej pogalopował przed siebie, już po chwili widząc kolejną, dziesiątą przeszkodę. Celując dokładnie w sam środek konstrukcji, posłusznie oddał następny skok, również z powodzeniem.

Mistrz Gry - 2015-09-26, 15:03

MIA ALIGHT & WINDSOR



    55; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
    Opis
    Ostatnie pięć przeszkód bez problemu.



    45; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu;

    Opis
    Przekroczenie normy czasu na wskutek nieustającego, silnie zacinającego deszczu.



    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Diego Montana - 2015-09-26, 22:51

Ból na szczęście w końcu ustąpił, musieli gonić czas którego i tak cenne sekundy już dawno przepadły. Chłopak puścił ogiera pełnym galopem jednak kontrolowanym oczywiście przed siebie bo do jedenastki był dość spory dystans, trzeba było go nadgonić. W półsiadzie gnali do przodu mocnym tempem dopiero z czasem zbliżając się do zakrętu nieco zwolnił kucyka co by się na nim wyrobili, zakręcali stopniowo w praco po naprowadzeniu przez wodzę. Skupiał ogiera na sobie dość mocno ob nie chciałby się zabili na przeszkodzie, a po wcześniejszych problemach różnie mogło być. Ładnie dojechali do przeszkody by po łydce się wybić w fazę lotu, chłopak złożył się z koniem oddając mu wodzę by miał swobodę ruchu. Po przeskoczeniu jechali na razie równym tempem by ponownie skręcić lekko w prawo, był krótki dystans do dwunastki więc utrzymywał konia w aktywnym oraz równym tempie do przodu. Po dodaniu łydki wykonali podobny skok co do poprzedniego, przeszkody dla niego przynajmniej nie były jakoś specjalnie trudne więc nie bał się o ich przyszłość na torze. Do trzynastki nadal utrzymywał ogiera w pośrednim tempie bo dystanse były dość krótkie więc nie było sensu teraz gonić, dojechanie pod płotek, siad w siodło, łydka, wstanie w strzemionach, wysunięcie nadgarstków, złożenie się z koniem i stosunkowo krótki galop do czternastki. Tutaj siadł nieco wcześniej w siodło przytrzymując go bardziej by skok był oddany bardziej z zadu czyli mocniejszy i wyższy, po oddaniu skoku galop do ostatniej przeszkody ale nadal w pośrednim tempie bo dystans krótki plus ostry zakręt w lewo. Z niewyjaśnionych przyczyn koń zaczynał jakby zwalniać i z oporem szedł na przód, mimo próśb i pomocy chłopaka koń reagował bardzo nikle, obawiał się nawet że nie przeskoczą tej przeszkody. Jakimś cudem udało się im ją przeskoczyć za co dziękował bogu, po rozstępowaniu poszli do stajni.

z.t

Angel's Wings - 2015-09-27, 11:03

A wydawałoby się, że te ostatnie pięć przeszkód pójdzie im jak z płatka. Dziesiątą przeszkodę pokonał w płynny, efektowny sposób, galopując za wskazówkami Jessie na następną przeszkodę. Z początku wszystko wyglądało dobrze, jednak na zakręcie przed jedenastką wytracili prędkość, wychodząc z zakrętu wprost na jedenastkę, której jednak od razu nie pokonali przez za pożną reakcję. W efekcie kobieta musiała naprowadzić Angela na woltę. Siwek stulił uszy, posłusznie jednak wjechał na woltę. Oczywiście nie był na tyle inteligentny, by wiedzieć, że dostaną za to 20 punktów karnych, ale jako doświadczony skoczek wiedział że wjazd na woltę tuż przed przeszkodą nie wróży nic dobrego, z drugiej jednak strony przeskoczenie przeszkody byłoby ryzykowne. Obniżył minimalnie łeb, a chociaż szedł do przodu równy tempem ładnie wpisując się w woltę przez dłuższą chwilę wyglądał jakby wyszła z niego cała energia, jak z przekłutego balonu powietrze.
Po wykonaniu wolty dwudziestodwulatka naprowadziła ogiera na przeszkodę już poprawnie. Oldenburg znów postawił uszy na sztorc, ponownie zmobilizowany i zaangażowany. Idąc za pomocami od Jessie dwunastolatek pokonał jedenastkę bez najmniejszego problemu.
Ponownie ruszyli na kolejną przeszkodę szybkim, mocnym galopem, żeby nadgonić tempo, lecz tym razem bez wpadek jak przy jedenastce. Wings także był skupiony na pozostałej im trasie i sygnałach od jeźdźca, w czym dodatkowo pomogły pół parady. I tym razem pokonał przeszkodę na czysto, wybijając się w odpowiednim miejscu, podrywając przody i tyły, baskilując na przeszkodzie i zgrywając się z Jessie w skoku. Na trzynastkę ruszyli w trochę rozsądniejszym, spokojniejszym tempie. Przed przeszkodą kobieta wsiadła w siodło i naprowadziła go na środek trzynastki, po czym siwy wybił się we wskazanym miejscu zostawiając za sobą kolejną nienaruszoną przeszkodę. Zostały im dwie przeszkody. Po lądowaniu nieznacznie przyśpieszył zgodnie z pomocami od ciemnowłosej, czternastą przeszkodę znów pokonując na czysto i płynnie. Po lądowaniu zaraz skręcili jadąc na ostatnią przeszkodę, lekko przyśpieszając. Aniołek znów wybił się w wyznaczonym miejscu oddając nieco dłuższy skok, bez problemów pokonując stół. Po lądowaniu współpracując z amazonką przeszedł do szybkiego galopu, by w końcu ukończyli trasę. Po ukończeniu trasy spokojnie przeszedł do stępa i podczas rozsiodływania i rozstępowania nie sprawiał najmniejszych problemów, na które w sumie nie miał już energii. Po rozstępowaniu Jessie odstawiła go do stajni.

zt

Mia - 2015-09-27, 12:18

....Po dziesiątce dziewczyna lekko spróbowała podgonić wałacha, bo mieli przed sobą najdłuższy dystans. Naturalnie uważała też na to, żeby nie poślizgnąć się na rozmokłym podłożu, bo chcąc czy nie chcąc czas poza ramami ciągle leciał. Niestety jej próby okazały się do niczego, więc w pewnym momencie zwyczajnie zrezygnowała z tego. W takim galopie, jaki udało jej się osiągnąć skręciła na przeszkodę, która w końcu raczyła wyróżniać się wyglądem od pozostałych. Na dosłowną końcówkę usiadła w siodło i odliczyła do tych tradycyjnych trzech, po czym dała łydkę, by móc oddać kolejny, bezbłędny skok. W zasadzie jedyne, co im teraz przeszkadzało to ulewa, która ciągle zmniejszała pole widzenia oraz ograniczała ich prędkość. Cross to cross, powinna być przygotowana na każde warunki, ale zdecydowanie wolałaby słoneczne 20 stopni w słońcu.
....W każdym razie po przeskoczeniu jedenastej przeszkodzy minimalnie skróciła trasę, jadąc po prostej linii na kolejną. Nie mogąc przyspieszyć pilnowała chociaż tego, by siwy biegł w równym tempie, a będąc coraz bliżej przeszkody nie wyłamał jak poprzednio. Zauważyła, że teraz organizatorów chyba poniosła fantazja z ich kształtami, ale wolała to niż oczojebne, rażące kolory. Trudność w tej polegała na tym, że oprócz wysokości była również szeroka. Półparadą przygotowała belgijczyka, z którym wręcz idealnie zgrała się w skoku. W duchu dziękowała sobie za to, że zdążyła go podkuć i zamontować hacele, które umożliwiały im bezpieczne lądowania. Gdyby tak nie zrobiła większe ryzyko pewnie zmusiłoby ją do rezygnacji, ale teraz byli niepokonani! No prawie, skoro byli bardzo bliscy ostatniego miejsca, ale przecież dla nich nie liczyła się wygrana, tylko zdobycie doświadczenia.
....Najwidoczniej po pechowej trójce albo koń albo Mia ogarnęli się na tyle, że pod względem przeszkód szli jak burza - wszystkie dotychczasowe skoki były bezbłędne, jedynie ta wspomniana wyłamana trójka psuła cały efekt. Ale kiedyś musiało się to zdarzyć i padło na dzisiaj. Teraz nie mogła pozwolić sobie na powtórkę, więc dokładnie zamknąwszy wałacha w pomocach dojechała do trzynastki, do której musiała również idealnie naprowadzić ich parę, by przypadkiem nie wbiec w płot obok :lol2: Łydką poprosiła o odbicie, po czym przeszła płynnie w półsiad, który na chwilę przerwała, oddając siwemu tyle wodzy, by mógł swobodnie wyciągnąć szyję. W ostatnich fazach lotu wysunęła nogi, by wylądować na własnych siłach, a nie pacnąć jak ta ciota na grzbiecie i tak już zmęczonego konia. W trosce o jego biedne plecki znowu zrezygnowała z pełnego siadu, by jakoś wspomóc te ostatnie męczarnie. Zostały im dwie przeszkody, a do przedostatniej nawet nie miała dalekiego najazdu. Co prawda ciągle tracili na czasie, a nie zyskali, a deszcz jak lał tak lał, ale panna Alight dalej uparcie walczyła. Prostota czternarstki tylko ją do tego zachęciła, więc odważnie ruszyła ku wyzwaniu, postępując tak samo jak poprzednio. Nawet nie obawiała się o to, że jej podpieczny uderzy nogą o drewno, bo była na tyle niska, że wtedy nadałaby mu tytuł największej cioty :lol: Po tej czternastej przeszkodzie, zmęczona podobnie jak Windsor, miała w głowie już tylko to, by przejechać tę cholerną metę i wrócić do domu, by zakopać się w pościeli. Rozleniwiła się ostatnio i to nawet bardzo, ale przed nimi została jeszcze tylko jedna przeszkoda. Może i dalej była zbyt prosta jak na ich parę, która startowała już w klasie P, ale na pewno nie mogli jej zlekceważyć. Dosiadem dopilnowała piętnastolatka, by najazd skończyć skokiem w pięknym stylu. Wystarczyło tylko dojechać do upragnionej mety, by dać w końcu spokój jej biedakowi.
....Po skończeniu przejazdu Mia dokładnie rozstępowała Windsora, którego potem odstawiła do stajni.

....zt

Fleau de Baian - 2015-09-27, 14:31

Ruszywszy na jedenastą przeszkodę czekał ich chyba najdłuższy odcinek, co grało na niekorzyść pary. Klacz dalej nie potrafiła podgonić tempa, pomimo starań kobiety, zamiast skupiać się na niej przejmowała się wszystkimi hałasami wokół. W stajni zastawała zawsze ciszę i spokój, więc taka nagła zmiana jej nie służyła. Chociaż nie potykała się jak poprzednio to jej galop dalej miała wiele do życzenia, więc oddanie skoku było wątpliwe. Zawsze mogła powinąć się jej noga, ale widocznie to Amelie nie przeszkadzało, prowadziła hanowerkę naprzód. Połowę miały już za sobą, ale to nie znaczyło, że dalej miało im iść tak dobrze jak poprzednio, świadczyła o tym chociażby poprzednia wolta.
Dekoncentracja klaczy nie wpłynęła na jej odczucia do przeszkód, teraz nazwanej jako "zęby rekina". Jej kształt był jej całkiem obojętny, bo dalej bardziej zajmowała się wszystkim dookoła. Przed startem w zawodach zdecydowanie nie zaszkodziłby klaczy trening z siodła, głównie neutralizując do wszystkich hałasów. Czując łydkę odruchowo odbiła się przed przeszkodą, podkurczając przody pod siebie. Wylądowała w nienaruszonej równowadze, kontynuując swój pokraczny galop. Kilkukrotnie wypadła z ustawienia, nie tylko przez swoją dezorientację, ale i narastające zmęczenie. Jej kondycja nie była już w tak dobrym stanie jak niegdyś, ale nie można powiedzieć, że macierzyństwo jej nie służyło. Zmieniła się pod innym względem, z płochliwej introwertyczki zmieniła się w prawdziwą opiekuńczą matkę. Nawet powoli stawała się ekstraweryczką, więc chcąc czy nie chcąc zmiana otoczenia wyszedł na duży plus.
Dostrzegłszy kolejną przeszkodę parsknęła, zainteresowana jej kształtem. To okazało się zbawienne, bo dzięki temu kara oddała prawidłowy skok, wcześniej zbadawszy przeszkodę wzrokiem. Zabaskilowała nad konstrukcją, by niczym zawodowiec wylądować już za nią. Na szczęście dalej nie czekały ich już tak długie dystanse, w których mogłby znowu stracić na czasie. Co prawda dalej Deadia nie potrafiła wrócić w odpowiedni galop, nawet nie miała na to sił o czym świadczyły plamy potu na ciele.
Kombinowanie czy nie daj Boże odmówienie skoku były jej praktycznie obce, tym bardziej, że trzynastka niezbyt jej umożliwiała wyminięcie jej. Wierna właścicielce odbiła się, mieszcząc między bocznymi płotkami. Rozciągajac tyły zaokrągliła grzbiet i obniżyła szyję, by wylądować niczym prawdziwy miszcz. Lubiła skakać, nie ukrywała tego, ale tym razem nie sprawiało jej to takiej przyjemności jak niegdyś. Widownia na pewien sposób wywierała na niej presję, stres praktycznie jej nie opuszczał. Zostały im dwie przeszkody, a gdyby tylko klacz była tego świadoma pewnie nie ograniczyłaby swoich przejawów radości. Nie była wtajemniczona, więc miała pesymistyczne myśli, że to się nigdy nie skończy. Przejęta tym razem szumem liści drzew, które zaczęły im towarzyszyć nie zauważyła gdy przed nią pojawiła się kolejna przeszkoda. Bez szybkiej reakcji Amelie mogłoby to się skończyć źle, ale wystarczyła pojedyncza półparada, aby przywołać klacz do porządku. Ta w ostatnim momencie odbiła się, wykonując skok z dużym zapasem, aby uniknąć dotknięcia drewna. Nie lubiła tego, nagły ból kojarzył się jej z pożarem stajni, przez który to kurowała swoje nogi dobre kilka miesięcy. Wylądowawszy skręciła w lewo, by tym razem samej przygotować się na ostatnią przeszkodę, skracając nieco krok, by ostatecznie zakończyć to kolejnym, ostatnim skokiem. Podkurczając pod siebie nogi nie pozwoliła sobie nawet musnąć marnej imitacji stołu, więc gładko przefrunęła nad nim. Dojrzawszy linię mety przejrzała wszystko na oczy i nawet lekko przyspieszyła, by z radością skończyć nieznośny przejazd.
Następnie została rozstępowana, potem odprowadzona do stajni, gdzie w końcu wróciła do Dirtiego.

zt

Lockhard - 2015-09-27, 21:03

Wieńcząc lot nad dziesiątą przeszkodą, który swoją drogą wyszedł mu dość desperacko, potknął się stawiając przednie kończyny na ziemi. W porę się uratował, dźwigając się błyskawicznie do góry i mocnym susem wychodząc do przodu, umożliwiając Elizabeth pozostanie na jego grzbiecie. W międzyczasie skurcz mięśni ustąpił, a już na pewno stał się mniej uciążliwy. Po opanowaniu sytuacji był w stanie dalej żwawo galopować, nie zważając na zmęczenie. Było go stać na wiele więcej, te przeszkody i trasa nie były żadnym wyzwaniem. W kolejnej przeszkodzie, podobnie jak w poprzednich, nie widział niczego strasznego. Naprawdę był w stanie skoczyć cokolwiek, co się przed nim pojawiło; nawet z trudnego najazdu i w ciężkich warunkach. Zawahanie było mu obce. Tak więc niezmiennie odważnym krokiem dogalopował do rekinich zębów, we wskazanym miejscu oddając dość wysoki, płynny skok, ukazując w trakcie lotu wszystkie swoje swoje zalety - pracę mięśni szyi, grzbietu, starannie poskładane kończyny. Żywił pewien respekt do stałych przeszkód, co tylko zachęcało go do staranniejszego skakania. Lądując pierw postawił prawą nogę i to na nią kontynuował dalej galop, kierując się na już dwunastą przeszkodę, gdzie schemat działania zarówno ze strony jeźdźca jak i konia pozostał identyczny. Tym razem wylądował na lewo i ponownie wyciągnął galop w dystansie, starając się z jeźdźcem nadrobić utracony wcześniej czas. Na trzynastkę pozwolił się naprowadzić idealnie na wprost, nie dryfując na boki po drodze. Nie miał żadnej klaustrofobii, także bez obaw zmieścił się w dość wąskiej przestrzeni, znowuż oddając dość pionowy skok. Do trzynastej przeszkody znacznie się rozpędził i wcale nie wytrącił tempa przed, co poskutkowało dalekim odbiciem i chyba jednak nieco zbyt płaskim, pomimo starań Elizabeth. Najważniejsze, że mimo to bez problemu nakrył całą przeszkodę i pokonał ją z pewnym zapasem, tuż po niej lądując i naraz efektownie ruszając do przodu. Zachęcony działaniami jeźdźca wykrzesał z siebie nowe pokłady energii i poszedł na ostatnią przeszkodę jak burza; także ją pokonał w podobnym stylu co przedostatnią przeszkodę, ale to tylko umożliwiło mu równie efektowny finisz, zakończony w bardzo szybkim tempie. Już po minięciu celowników zaczął powoli zwalniać, aż wreszcie przeszedł do kłusa, dalej do stępa. Występowany wyszedł do stajni. /zt
Noblesse - 2015-09-27, 23:29

Puszczony galopem rzecz jasna skorzystał z danej mu okazji, maksymalnie wyciągając swój swoisty, aczkolwiek wcale niegorszy od tego należącego do dużych koni, wykrok. Toczyła się żywa gra uszu, którymi Jelonek wyłapywał rozmaite dźwięki - oklaski publiczności, naciskany spust migawki, śpiew ptaka czy nawet płytki oddech jeźdźca. Jednak to nie na dźwiękach pozostawał skupiony, swoją atencję całkowicie przenosząc na jeźdźca, który w tamtej chwili go dosiadał: na każdy wysyłany nań sygnał reagował natychmiastowo i przeważnie bezbłędnie, starając się przy tym jak najlepiej spełnić wymagania trzydziestolatka. Idąc tym tropem możemy wywnioskować, że prowadzony przez jeźdźca bezproblemowo wszedł w zakręt, wchodząc w delikatny, mało wyraźny łuk i tym samym wkrótce znajdując się na wprost do jedenastej przeszkody. Ta nie wzbudziła w nim absolutnie żadnych wątpliwości - naskakany na rozmaitych przeszkodach o rozmaitym wyglądzie nie żywił obaw przed konstrukcją taka jak ta, co zagwarantowało im miły i bezproblemowy, a przy tym bezbłędny lot. Znalazłwszy się po drugiej stronie wtórnie się rozpędził, nie widząc, aby jeździec oponował przed takim manewrem, a jeśli tak było, zwyczajnie dostosował się do jego zaleceń. Przeciwnie do części koni na crossie, nie odczuwał potrzeby dzikiego pędu, bo chociaż go lubił, to zdawał sobie sprawę, że to nie on gra tu pierwsze skrzypce. Znów wszedł na lekki łuk w prawo, przy okazji zmieniając nogę, bo jak mniemam Diego wcześniej nie wskazał mu jasno, że ma lądować na prawo. Będąc już nieopodal przeszkody uniósł łeb, usztywniając nieco potylicę, co nie miało jednak wpływu na jakość galopu i we wskazanym przez mężczyznę miejscu oddając skok, płynnie przechodząc w fazę lotu i wyciągając szyję aby ułatwić sobie złapanie równowagi na lądowaniu. Podobnie postąpił w wypadku trzynastki i czternastki, gdzie równie bezproblemowo pokonał obie konstrukcje, mimo, że wygląd pierwszej mógł być nieco przytłaczający. Wystarczyło jednak kilka pewniejszych sygnałów aby przekonać Nobla co do tego, że takie przeszkody jak ta wcale nie żywią się małymi, jeleniowatymi kucykami i że to on może atakować ją, a nie ona jego. Cała ta bezbłędność i książkowość ich przejazdu legła w gruzach, gdy na horyzoncie pojawiła się ostatnia, piętnasta przeszkoda. Noblesse nie był przekonany co do jej wyglądu zewnętrznego, biorąc ją za coś, czego powinien się bać i na wskutek tego zwalniając gwałtownie, czyniąc coraz to mniej pewne i urywane foulee. W najeździe wykonywał rozmaite, niezidentyfikowane ruchy, spływając na boki i starając się uniknąć konfrontacji z konstrukcją, ale ostatecznie zmuszony do odbicia się odepchnął się mocno zadem, na wszelki wypadek pozostawiając po sobie ogromny zapas, bo drewno być może chciało chwycić go za kopytka i ściągnąć na dół, a przynajmniej tak mu się zdawało. Dopiero znalazłwszy się kilkanaście metrów za ostatnią z przeszkód wznowił swój właściwy, przyzwoity galop, co jednak nie dało im szans na odrobienie tej nieprzyjemnej sytuacji z zawahaniem się konia. Po - jak mniemam - długim i porządnym rozstępowaniu padnięty udał się do stajni wraz z mężczyzną, szczęśliwy, że to już po wszystkim i że wreszcie będzie miał okazję odpocząć.
/zt.

Windsor - 2015-09-28, 16:20

Koń był już porządnie sfrustrowany szeregiem niepowodzeń i męczącym deszczem. Może dlatego przestał wymyślać i najzwyczajniej w świecie galopował posłusznie przed siebie, choć niezbyt szybko. W takim tempie dogalopował do kolejnej przeszkody, która choć wizualnie prezentowała się inaczej niż pozostałe, to nie zniechęciła siwka swoim wyglądem. W wymierzonym miejscu oddał swobodny i poprawny skok, nie angażując się w niego przesadnie, ale też nie lekceważąc przeszkody. Dalej pogalopował przed siebie, wyraźnie chowając łeb przy każdej możliwości - a więc zawsze, gdy nie był zmuszony wypatrywać przeszkody.
Kolejna przeszkoda wymagała od niego przede wszystkim dalekiego lotu, o czym przekonał się odpowiednio wcześniej, sięgając wzrokiem przeszkody. W równym tempie dogalopował do dwunastki i w optymalnym miejscu odbił się, unikając poślizgnięcia się w błocie. Rozciągnął się nieznacznie nad przeszkodą, jednocześnie starannie składając nogi i zaraz wylądował po drugiej stronie, ryjąc w ziemi głębokie i podłużne wyrwy kopytami. Dalej odepchnął się mocno od ziemi i skierował się ku trzynastej przeszkodzie. Podkowy z wkręconymi hacelami zdecydowanie ułatwiały mu dzisiaj zadanie.
Wycelował dokładnie w sam środek trzynastej przeszkody, czekając na Mię z odbiciem, które wykonał wraz z otrzymaniem stosownego sygnału. Bez obaw i trudu pokonał przeszkodę, ponownie wieńcząc skok bezpiecznym i stabilnym lądowaniem.
Pozostały mu już tylko dwie przeszkody; póki co trzymała się go dobra passa, zakłócona jedynie tamtym wyłamaniem na samym początku. Już nic takiego nie krążyło mu po głowie. Chociaż był zmęczony przez jego ruchy wciąż przemawiała siła oraz dynamika sprawiające, że dość żwawo galopował do przodu, opierając się kiepskim warunkom. Przed czternastką przyspieszył, by z nieco większej prędkości ją pokonać, nie zapominając o podciągnięciu nóg, dzięki czemu uniknął ewentualnej, fatalnej w skutkach wywrotki. Wówczas pozostała mu jeszcze jedna przeszkoda, do której pogalopował już spokojnie, z daleka mierząc ją wzrokiem i parskając ciężko co krok. W wymierzonym miejscu oddał ostatni, także poprawny skok, ukazując podczas lotu nie najgorszą technikę. Po wylądowaniu zdecydowanie przyspieszył, mijając w ten sposób celowniki. Dalej zwolnił do kłusa i stępa, a rozstępowany wyszedł do stajni... /zt

Unexpected - 2015-09-28, 21:33

Po niekąd hormony też w biedaku buzowały, nie jego wina że Tay spuszczała z niego parę tylko w jednej kwestii, znajdź mu jakąś dostojną panią :-D Podczas treningów stosunkowo łatwo było go doprowadzić do ładu i składu gorzej podczas zawodów gdzie mocno się nakręcał, gniadosz jako tak miał zachowany odruch obronny w razie co na pewno by starał siebie uratować, co z kobietą to już mogłoby być różnie. Po wylądowaniu za dziesiątką ogier chętnie puścił się ponownie ku przodowi zakrywając spore kawałki terenu by nadrabiać czas. Gniadosz już dwa razy stanął na czołowym miejscu, matka bądź dumna <3 Ogólnie bardzo źle znosił jazdę pod kimś innym niż jego właścicielka o dziwo szybko złapał nić porozumienia z El i zgarnęli pierwsze miejsce w zawodach. Mlasnął pyskiem w reakcji na mocną rękę, obijając ciemnym ogonem o swoje gniade boki i wjeżdżając dość ciasno w zakręt, nie jeden mniej doświadczony jeździec pewnie już by leżał na ziemi. Na skrócenie kroku ładnie zareagował dojeżdżając do jedenastej przeszkody mocnym krokiem ale stanowczo krótszym niż normalnie, po sygnale ogier mocno odbił się z zadu wchodząc w fazę lotu, po wylądowaniu pogalopowali dalej przed siebie. gniadosz pomału opadał z sił więc nie miał siły już tak protestować jak z początku. Na bombę zawsze mógł zacisnąć zęby na metalu i uciec ale nie miał ani czasu ani siły już, by w ostatnim momencie odbić się od ziemi i przeskoczyć dość gładko przeszkodę. Gniadosz już się nieco spocił i zmęczył, dobrze że do końca zostały trzy przeszkody, to już chyba nie na jego wiek takie bieganie :lol2: Dojeżdżali do dość dziwnej przeszkody, ogier stulił na moment uszy wymierzając w sam środek płotu co by się zmieścić ze skokiem i nie wylądować na płocie zamiast za płotem. Udało im się gładko odbić i oddać perfekcyjny skok, potem galop do czternastki czyli przed ostatniej przeszkody i finisz. Ową czternastą przeszkodę przeskoczyli w pełnym zgraniu sunąć dość śpiesznie do piętnastej i tym samym ostatniej przeszkody, jego aktualny poziom energii był na wyczerpaniu więc dołożył starań w galopie ale odbiło się to kilka chwil później na jego zdrowiu. Koń ładnie i efektownie przeskoczył ostatnią przeszkodę, niestety ponownie złapał go skurcz w nodze co przyjął nie znacznym zadarciem łba do góry i ociągnięciem się do linii mety, parskał krótko po jej przejechaniu wyraźnie odciążając obolałą nogę.

Po obejrzeniu przez weta zjechali stąd z.t

Mistrz Gry - 2016-03-11, 19:13
Temat postu: Courtney Eaton & Elusive
COURNEY EATON & ELUSIVE - BEGINNERS


REZULTAT RZUTU

    133; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.


    REZULTAT RZUTU

    44; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Przekroczenie normy czasu


    REZULTAT RZUTU

    130; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.


    Opis
    Parze wyraźnie brakowało zgrania. Koń od początku stawiał opór i odmawiał współpracy, podczas rozprężenia płosząc się i sztywno chodząc. Klacz jest wyraźnie nieprzygotowana do zawodów i nieoswojona z ich atmosferą, w czego efekcie niemal przez całą trasę galopuje bardzo opornie, skraca się przed przeszkodami. Przejściowe opady deszczu w niczym nie pomagają.



Mistrz Gry - 2016-03-11, 19:15
Temat postu: Anna Ross & Giovanni
ANNA ROSS & GIOVANNI - BEGINNERS


REZULTAT RZUTU

    96;
    Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.


    REZULTAT RZUTU

    41; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu.


    REZULTAT RZUTU

    97;
    Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.


    Opis
    Koń chętnie współpracuje z jeźdźcem. Daje się prowadzić bez problemu, nie waha się przed żadną przeszkodą, mimo że warunki pogodowe nie są zbyt zachęcające - przejściowe opady deszczu.




Mistrz Gry - 2016-03-11, 19:19
Temat postu: Anna Ross & Avro Lancaster
ANNA ROSS & AVRO LANCASTER - BEGINNERS


REZULTAT RZUTU

    66;
    Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy. Przekroczenie normy czasu


    REZULTAT RZUTU

    110; Wolta przed przeszkodą; jeździec zostaje zmuszony do wykonania wolty przed przeszkodą ze względu na niebezpieczną, zbyt dużą prędkość, niepasujący najazd czy inne czynniki tego typu. 20 punktów karnych


    REZULTAT RZUTU

    85; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.


    Opis
    Koń od początku był wyraźnie zaniepokojony i zdenerwowany atmosferą zawodów. Niechętnie współpracował z jeźdźcem, bardzo opornie galopował, co w rezultacie poskutkowało przekroczeniem normy czasu oraz woltą przed 11 przeszkodą.




Mistrz Gry - 2016-03-11, 19:32
Temat postu: Nadya Bravo & Prescription Boy
NADYA BRAVO & PRESCRIPTION BOY - BEGINNERS


REZULTAT RZUTU

    30; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową. Przekroczenie normy czasu


    REZULTAT RZUTU

    37; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu


    REZULTAT RZUTU

    25; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.


    Opis
    Na jednej z przeszkód Nadya spóźniła się za ruchem w konia, co w rezultacie poskutkowało dość nieprzyjemnym szarpnięciem. W jego efekcie zawodniczkę chwycił bolesny skurcz, skutecznie uniemożliwiający swobodę ruchów. Także koń zdawał się lekko nadwyrężyć przy zaburzonym lądowaniu, przez co stracił chęć do aktywnego galopu.




Mistrz Gry - 2016-03-11, 19:34
Temat postu: Brian Donney & Sensationet Love Me
BRIAN DONNEY & SENSATIONET LOVE ME - BEGINNERS


REZULTAT RZUTU

    119; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.


    REZULTAT RZUTU

    57; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.


    REZULTAT RZUTU

    92; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.


    Opis
    Bardzo równy, harmonijny przejazd z wynikiem 0 punktów karnych.






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group