To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Mercedes - 2016-06-28, 17:45

SREBRO

Lądowanie na prawo, by zaraz wraz z wałachem, skierować się na wprost. Tak nieco na styk, zmieściła ich między szeregiem, a dwójką. Dopiero potem, wyjeżdżając po łuku na okser, który był oznaczony numerem 4. Lekko skróciła wykrok wałacha, zbierając całą jego siłę w zadzie, robiąc lekkie przody. Odmierzając dobrą odległość do skoku, dodała łydkę do jego boku. Zaraz wchodząc w półsiad, oddała mu wodzę i dociążyła, prawe strzemię. Po lądowaniu na prawo, utrzymywała na razie mocniejsze tempo. Ponownie nie chciała ryzykować, więc wyjechała za trójką, kolejny obszerny zakręt. Gdy go wyjechali, naprostowała wałacha za pomocą łydek, prowadząc równo do przeszkody, którą chwilę temu, skakali jaki 2. Po dojechaniu do niej, ponownie dodała łydkę do jego boków, zaraz wchodząc w półsiad i oddając mu wodzę. Dociążyła tym razem lewę strzemię, by zaraz na tą nogę wylądował. Tym razem, nie chciała robić przesadnych długości, więc zdecydowała się na ścięcie nieco zakrętu. Wyregulowała tempo do szeregu 6ab, zdecydowała się na skrócony atak na szereg. Dlatego nieco skróciła wałacha w dojeździe do pierwszego członu, mocniej zamknęła go w łydkach. Zaraz ponownie w odpowiednim miejscu, dodać jedną łydkę mocniej i odesłać do skoku. Przy lądowaniu, wzięła konia mocniej na siebie, odchylając się w siodle. Jedna foule do oksera, by oddać ostatni skok na czysto. Szczęście ich nie opuszczało, bo w sumie 7 przeszkód na czysto. Lądowanie na lewo, by skierować się galopem do mety. Na niej, zatrzymała rudego do stój, chwilę odczekała i zjechała stępem z parkuru.

z.t

Anonymous - 2016-06-28, 17:49

Srebro

Wylądował sprawnie na prawą nogę i pokierował się na wprost. Mieszcząc się pomiędzy innymi przeszkodami, wyjechał łuk i wyprostował się przed kolejną przeszkodą. Wydłużył krok i ładując w skok całą siłę z zadu wybił się do góry i przeleciał na drugą stronę. Lądując na prawą nogę. Utrzymywał nadal szybkie, żywe tempo, by jak najszybciej to wszystko skończyć i wrócić do boksu. Za trójką znowu wyjechał obszerny zakręt, po czym naprostował się przed kolejną przeszkodą. Pozwolił sobie na lekkie przyspieszenie, żeby mieć to jak najszybciej za sobą. Odbił się tuż przed przeszkodą i złożył do skoku, po chwili lądując na ziemi na lewą nogę. Po lądowaniu szybko odzyskał równowagę i podszarpując lekko łbem do góry zaczął szukać kolejnej przeszkody. Ściął nieco zakręt, żeby niepotrzebnie tego wszystkiego nie przedłużać, jednocześnie uważając żeby się nie wywrócić. Jeszcze tego by mu teraz brakowało. Teraz miał przed sobą szereg przed którym zwolnił i skrócił krok, żeby nie wpaść w przeszkody jak taran. Przeskoczył pierwszy człon i po lądowaniu niedługo wybił się, by pokonać kolejny. Przeskoczył tak wszystkie przeszkody i pogalopował wprost do mety. Po jej przekroczeniu zaczął powoli zwalniać, ostatecznie przechodząc do stępa i zszedł z parkuru.

zt

Eva - 2016-06-29, 21:57

SREBRO

Z racji posiadanego czasu, między jedną częścią odznaki, a drugą. Kobieta przyszła z koniem do stajni, tutaj dała mu się napić, przebrała go i poszła z powrotem na rozprężalnie. Było tu już kilka par, które znała z zawodów czy stajni. Znała też siwka na tyle, by wiedzieć, że raczej nic nie odwali. Pokręcili się nieco po rozporężalni na początek, dopiero później przechodząc do konkretów. Powykręcali w każdym chodzie po jednym: wężyku, wolcie, serpentynie, przejechali drągi, skoczyli kopertę, stacjonatę oraz okser. Kiedy odpowiednio się przygotowali, po prostu krążyli dookoła w oczekiwaniu na wezwanie.

PRZEJAZD
W końcu, nadszedł ich czas. Kiedy ich wywołali, pozbierała ogiera na kontakt, zaangażowanie zadu i skierowali się w odpowiednią stronę. Ustawiła jego łeb, nieco wyżej niż do ujeżdżenia, by miał szansę widzieć to, na co akurat jechali. Pokazała mu tylko szereg, który z tego wszystkiego, mógł sprawić im najwięcej problemów. W ostatecznym rozrachunku, zatrzymali się pod budką sędziowską, by kobieta ukłoniła się sędziom. Kiedy złapała ponownie wodzę w obie dłonie, wypchnęła siwka do kłusa, kierując się na pierwszą przeszkodę - kopertę z drągami. Zamknięte łydki i stały kontakt z pyskiem konia, wymuszały na nim nie jako skupienie, jechanie po linii prostej i nie spływanie spod przeszkody. Po dojechaniu do koziołków, uniosła się lekko w siodle i oddała mu wodzę, sygnalizując uniesienie nóg łydką. W dojeździe do koperty, usiadła na sekundę w siodło, by dać łydkę do jego boku, wejść w półsiad i oddać mu wodzę. Dociążyła znacznie prawe strzemię, by ogier właśnie na tą nogę wylądował. Kiedy zrobili trzy kroki w kłusie, kobieta lekko odchyliła się w siodle, wypychając go nieco mocniej z krzyża do galopu. Utrzymując równe tempo galopu, skierowali się blisko barierek na krótką ścianę. Zdecydowanie się na obszerniejszy najazd na dwójkę, wyjeżdżając zakręty, podpierała go w łydkach, by się nie wyrąbali przypadkiem. Wyjechanie na prostą do przeszkody, zamknięcie w łydkach i w odpowiednim miejscu, odesłanie do skoku. Tym razem, lądowanie na lewo i lekkie dodanie w tempie do następnej przeszkody. Wracając na krótką ścianę, delikatnie zwolniła go, wracając do wcześniejszego tempa. Ponownie głębsze wyjechanie zakrętu, naprostowanie, zamknięcie w łydkach, . Kolejno łydka, półsiad i oddanie wodzy podczas skoku.

Anonymous - 2016-06-29, 21:57

Srebro

Przyszedł do stajni i pierwsze co zrobił to przyssał się do poidła. Było za gorąco jak dla niego, nic dziwnego, że tak chciało mu się pić, a to jeszcze nie koniec wrażeń na dzisiaj. Nie chciał odchodzić od wody, więc dziewczyna musiała z nim chwilę powalczyć żeby się w końcu odczepił. Jego sprzęt został zmieniony na ten przystosowany do skoków, a po chwili już byli na rozprężalni. Na inne konie całkiem nie zwracał uwagi, był zajęty sobą. Chyba, że ktoś podchodził za blisko, wtedy zaczynał się denerwować. Poskakał kilka mniejszych przeszkód na rozgrzewkę i czekał na swoją kolej.

Kiedy ta w końcu nadeszła wszedł na parkur kłusem i okrążając przeszkody, w końcu zatrzymał się przed budką sędziowską. Nerwowo dreptał w miejscu i zadzierał łeb do góry, chcąc już zacząć przejazd. Po sygnale łydką od razu przeszedł do kłusa, najeżdżając na pierwsze przeszkody. Koziołki. Przechodząc przez nie unosił wysoko nogi, żeby przypadkiem niczego nie trącić kopytem, zaraz mając przed sobą niską kopertę. Wybił się w dobrym miejscu i wylądował po drugiej stronie, nie wkładając zbyt wiele siły w sam skok. Po trzech krokach przeszedł do galopu na prawidłową nogę i zaczął kierować się do kolejnej z ustawionych na parkurze przeszkód. Skierował się blisko ogrodzenia na krótką ścianę i wyjechał obszerny łuk, najeżdżając na przeszkodę numer dwa. Nie zwalniał, utrzymywał stałe tempo, przyspieszając tylko przed samą przeszkodą, by mieć pewność, że siła wybicia pozwoli mu znaleźć się po drugiej stronie. Podjechał blisko przeszkody i bez problemu pokonał ją tak samo jak oksera. Wylądował na lewą nogę i pokierował się dalej, nieco zwalniając swoje tempo. Ponowny obszerny zakręt i kolejna przeszkoda. Przed nią ogier podkręcił tempa, wybijając się i sprawnie lądując po drugiej stronie.

Eva - 2016-06-29, 21:58

SREBRO

Kolejny czysty skok i lądowanie na prawo. Po lądowaniu, znowu pozwoliła ogierowi nieco przyspieszyć w tempie do kolejnej przeszkody. Była to 4 i w tym przypadku dla odmiany, był to okser. Pokierowała go dokładnie za szeregiem oznaczonym 6ab, po łuku na prawo wyjechali na prostą do oksera 70x80cm. Jeszcze trochę, pozwoliła mu na wyciągnięcie kroku, nabranie odpowiedniego tempa i możliwości ataku na okser. W stosownym do długiego skoku miejscu, dołożyła łydkę do jego boku, zgrywając się zaraz z ruchem konia w czasie lotu. Dociążyła prawą stronę, by po lądowaniu wziąć go nieco na siebie. Znowu zapadła decyzja o, wyjechaniu obszerniejszego zakrętu na 5. Wyjechanie na prostą, regulacja tempa i dojazd do stacjonaty, która nie powinna sprawić im żadnych problemów. Ponownie dodała łydkę do jego boku, zaraz składając się z koniem w fazie lotu. Dociążenie lewego strzemienia i skupienie siebie oraz konia na szeregu, która zaraz mieli skoczyć. Nieco obszerniejszy zakręt do szeregu, blisko krótkiej ściany. Ponownie skrócenie siwka, mocniejszy zad i lekkie przody. Wysyłanie ciągłych półparad, zamknięcie w łydkach i na końcu ostatecznie, dojazd do szeregu. Muśnięcie boku konia w odpowiednim miejscu, wejście w półsiad i wysunięcie nadgarstków w przód nad przeszkodą. Lądując cofnęła się w siodle, biorąc go jeszcze bardziej na siebie i odesłanie do ostatniego skoku. Na szczęście, pokonali cały parkur na czysto. Po lądowaniu kierunek - meta, tam zatrzymanie i zjechanie stąd na długiej wodzy.

z.t

Anonymous - 2016-06-29, 22:02

Srebro

Pokierował się dalej, wzrokiem wodząc po parkurze w poszukiwaniu kolejnej przeszkody, którą będzie musiał zaraz przeskoczyć. Miała być to czwórka, więc prowadzony przez dziewczynę minął szereg, potem na łuku na prawo i znalazł się tuż przed okserem. Przed samą przeszkodą przyspieszył i odbił się w odpowiednim miejscu, by sprawnie wylądować po drugiej stronie. Dziś miał dobry dzień, więc nic nie zrzucał i oby tak zostało do samego końca, bo nie chciał zostać przerobiony na kabanosy. Przeszkody te nie robiły na nim większego wrażenia, bo z dziewczyną na grzbiecie czuł się już dosyć pewnie, a to było dużym plusem. Ze znajomymi jeźdźcami skakało mu się o wiele lepiej, niż z całkiem obcymi z którymi miał do czynienia pierwszy raz w życiu i nie wiedział jak się zachowają. Po zakręcie wyjechał na prostą, nieco zwalniając swoje tempo i najechał wprost na przeszkodę numer pięć. Podobnie jak w przypadku innych przeszkód wybrał najodpowiedniejsze miejsce do wybicia, po czym składając się w locie wylądował po drugiej stronie. Po lądowaniu pozwolił sobie na strzelenie niskiego baranka i już galopował do szeregu, przed którym miał chyba największe obawy. Uniósł wysoko głowę, oceniając całą sytuację i dostosował swoje tempo tak, by nie wyrżnąć w niego jak taran. Wybił się przed pierwszym członem, wylądował i zaraz wybijał się do kolejnego. W taki sposób udało mu się wszystko przeskoczyć na czysto. W galopie przekroczył metę, po czym po zwolnieniu opuścił parkur.
zt

Marcus Roller - 2016-06-29, 22:04

BRĄZ

Po zakończeniu czworoboku, odprowadził karosza do stajni. Natomiast zabrał z niej drugiego karosza, tylko przygotowanego na część skokową. Od razu, ruszyli na rozprężalnie, gdzie chłopak dokładnie rozgrzał go w każdym chodzie. Kręcąc różne: wolty, serpentyny, wężyki, łuki, ciasne łuki, zmiany chodów. W końcu w kłusie: przejechali drągi, skoczyli kopertę, a potem już w galopie poskakali sobie: stacjonaty z 2 i oksera. Kiedy byli odpowiednio rozgrzani, chłopak popuścił mu wodzę w oczekiwaniu na wezwanie.

PRZEJAZD

W końcu nadszedł ich czas, pozbierał ponownie karosza na kontakt oraz zaangażowanie zadu. Wypchnął go do kłusa, by właśnie w tym chodzie, wjechać na parkur. Pokręcili się po nim chwilę, by poznać stojące tu przeszkody. Lecz nie powinny one, zrobić na nich większego wrażenia, bo przecież to ledwie 2 stacjonaty, koperta z drągami i okser, które skakali na rozgrzewce. Kiedy uznał, że to już, skierował ich na linię startu. Tam, zatrzymał ogier, odchylając się w siodle i ściągając wodzę. Ukłon w kierunku sędziów oraz ponowne, wypchnięcie ogiera do kłusa. Trzymając w zamkniętych pomocach, skierował ogiera na prostą do drążków. Dojeżdżając do nich, dodał mu łydkę, prosząc o uniesienie nóg nad przeszkodą. Lekko wysuwając nadgarstki w przód przodu, wchodząc także w półsiad. Po przejechaniu drągów, czekała na nich koperta. Więc nadal zamknięte pomoce, łydka w odpowiednim miejscu, półsiad i zgranie się z ruchem konia w czasie skoku. W czasie skoku, dociążył znacznie prawe strzemię, by na tą nogę karosz wylądował właśnie. Kiedy tak się stało, skierował go na krótszą ze ścian, gdzie zaraz wypchnął go do galopu. Zdecydował się na obszerniejszy zakręt do dwójki, podparł go w łydkach, by wyprostować do owej przeszkody. Doprowadził go pod stacjonatę, by dołożyć łydkę, zgrać się z ruchem konia w czasie lotu. Dociążenie lewego strzemienia, chcąc by na tą nogę wylądował. Poprowadził go po prostej, aż do krótkiej przeciwległej ściany, gdzie znów wyjechał głębszy zakręt. Podpierał go w łydkach, o których nie zapominał. Po dojechaniu do przeszkody, ponownie odesłał ogiera łydką do fazy skoku, nie przeszkadzając mu podczas niego. Lądowanie na prawo, zdecydował się na lekkie dodanie w tempie do kolejnej przeszkody. Ponaglił go łydką, prowadząc go w kierunku krótkiej ściany. By mniej więcej przed końcem, wykręcić na to prawo i wyjechać na prostą do oksera. Skrócenie go jednak do przeszkody, skumulowanie siły w zadzie ogiera, dojechanie do przeszkody i oddanie ostatniego - czystego skoku. Po lądowaniu na prawo, przejechali cały parkur, wzdłuż ścian, by dojechać ostatecznie do mety. Krótko przed nią, zwolnił ogiera do kłusa, stępa, a na linii mety do stój. Ukłon i zjechanie z parkuru na rozprężalnie.

z.t

Pandemonium - 2016-06-29, 22:44

BRĄZ


Marcus miał chyba pecha. Wziąć dwa problematyczne konie na jedną odznakę. Chociaż z pierwszym sobie poradził, więc może ze złośliwcem o imieniu Pandemonium sobie poradzi. Karosz wstał dość wcześnie, wyjątkowo spokojnie krzątając się po swoim boksie, czasem z nudów obdarzając ścianę lub drzwiczki kopniakiem, lecz poza tym wydawał się znudzony. Ożywił się więc na widok pracownika stajni, który przygotował go na odznakę, wyczyścił i osiodłał. Oczywiście podczas tych czynności Pandemonium odstawiał swoje zwyczajowe numery, uprzykrzając życie biednemu stajennemu. Znów ożywił się na widok ciemnoskórego chłopaka, którego pobieżnie obwąchał, gdy zaprowadził go na rozprężalnię, oczywiście po drodze próbując go wyprzedzać na wszystkie znane mu sposoby. Podobnie podczas rozgrzewki odstawiał swoje numery podczas wykręcania figur i innych ćwiczeń, jednak każdy skok podczas rozgrzewki oddał unikając błędów. Jednak po rozgrzewce, gdy Marcus dał mu trochę luzu znów karosz dał upust swoim odchyłom, a raczej złośliwościom.

PRZEJAZD


Angażując zad, aktywnym kłusem, już bez żadnych kombinacji wjechał na parkur, po którym chwilę się pokręcili, by ogier mógł się zapoznać z przeszkodami. A owszem zapoznał się z ustawionymi przeszkodami, które nie zrobiły na nim najmniejszego wrażenia, bo w końcu skakał klasę P. Później Marcus skierował go na linię startu, gdzie ukłonił się sędziom a następnie wypchnął go do kłusa. Tym razem anglik nie przyśpieszał tempa, jak to eks-wyścigowiec miał w zwyczaju. Poruszał się aktywnym tempem, jednak w granicach rozsądku. Pojechał po linii prostej do trzech drągów. Po najeździe na drągi i otrzymaniu łydki sześciolatek bez problemów przejechał przez drągi bezpiecznie unosząc nogi, tak, że nie naruszył lezących na ziemi przeszkód. Po ich pokonaniu utrzymując tempo pojechał po prostej do koperty 50 cm. Po otrzymaniu łydki Demon wybił się odrywając przody, potem tyły i ładnie układając się nad niewymagającą - z jego punktu widzenia - przeszkodą, którą płynnie i bez trudności pokonał, co skwitował jedynie lekkim podrzuceniem łbem. Wylądował na wskazaną mu prawą nogę. Następnie skierowali się pod krótszą ścianę, a dwójkę. Na tej ścianie otrzymał wypchnięcie do galopu. Nie szarżując, dość spokojnie zagalopował. Po obszerniejszym łuku na stacjonatę, na którą wcześniej Francuz go naprostował przed powtórzeniem pomocy, na które karosz zareagował w podobny sposób, oczywiście biorąc pod uwagę, że ma do czynienia ze stacjonatą 20 cm wyższą od karłowatej koperty. Wybicie po otrzymaniu łydki, zgrał się z jeźdźcem w skoku, lądując na lewą nogę. Znów łuk na trójkę, na przeciwległej ścianie, głębszy zakręt na przeszkodę. Marcus cały czas podpierał go na łydkach i prostował na kolejną przeszkodę, którą była bliźniacza stacjonata. Tu znowu cały proces się powtórzył, anglik odesłany do skoku przez łydkę z bezpiecznym zapasem pokonał stacjonatę. Wylądował na prawo, ochoczo przyśpieszając, jednak znowu nie szarżując na pełnym gazie. Został im okser, na który teraz się skierowali. Po krótkiej ścianie i wykręcili do wspomnianej przeszkody. Anglik wyjątkowo bez oporów współpracował z Marcusem. I tą przeszkodę pokonał z mocnego zadu, na czysto. Nadal nic nie kombinują okrążył parkur dumnym, reprezentacyjnym galopem - jak się mu chce to może. Kilka metrów przed metą posłusznie zwolnił tempo z galopu, przez kłus, do stępa, by zatrzymać się na mecie. Następnie zjechali z parkuru na rozprezalnię, gdzie Panda wrócił do swoich kombinacji.

zt

Sergei - 2016-06-30, 23:09

Srebro


Mężczyzna poklepał krótko swojego podopiecznego po łopatce, spokojnie prowadząc go łydkami po rozprężalni. Nie stresował się skokami, koniec końców takie przeszkody ogier połyka na śniadanie, a atmosferze srebrnej odznaki daleko do atmosfery zawodów. Gdy dostał pozwolenie na start zebrał wodze i wjechał kłusem na parkur. Zatrzymał ogiera obok budki sędziowskiej, by ukłonić się w stronę sędziów, a następnie ponownie poprosił go o dynamiczny kłus. Rus przekroczył linię startu i nakierował swojego podopiecznego na pierwszą przeszkodę - kopertę 60cm poprzedzoną trzema drągami. Z racji wzrostu ogiera musiał trochę skrócić gniadosza, by zmieścił się odpowiednio między cavaletti, ale jednocześnie cały czas pilnował odpowiedniego tempa. Na drągach zgrabne przejście do półsiadu, przed przeszkodą mocniejsza łydka i elastyczne oddanie wodzy. Po pokonaniu koperty zakręt w prawo, w razie potrzeby Rus poprosił ogiera o zmianę nogi, po czym spokojnym galopem poprowadził go na stacjonatę 80cm. Najazd po lekkim łuku, niemniej mężczyzna dopilnował, by w ostatniej linii prostej do przeszkody ogier był "prosty". Mocniejsza łydka, przejście do półsiadu i oddanie ręki - standardowa procedura, wręcz automatyczna już. W gruncie rzeczy, tego typu "trening" był dobrą rozgrzewką przed zbliżającymi się zawodami, akurat na lekki "rozruch". Po pokonaniu przeszkody aktywny galop na trójkę, mężczyzna pozwolił sobie na ostrzejszy zakręt przed przeszkodą, jednak przed nią zdążył naprostować podopiecznego. Mocniejsza łydka, półsiad i oddanie wodzy. Potem spokojna jazda do przodu, między jedynką a szóstką, później nakierowanie ogiera na czwórkę, okser 70x80cm. Mocniejsze tempo przed przeszkodą, by Desperado mógł ją płynnie przeskoczyć, a następnie najazd "zza trójki" na piątkę. Ponownie dodał przed przeszkodą, wiedząc, że ogier poradzi sobie z nią bezproblemowo. Po piątce półparada i najazd na wprost na szereg. Dynamiczne tempo, w pełni kontrolowane, stosunkowo długa wodza, by ogier mógł sobie spokojnie pracować szyję podczas pokonywania przeszkód. Mocniejsza łydka przed 6a, półsiad, oddanie wodzy, a po wylądowaniu spokojnie do przodu, w końcu gniadosz miał szeroką foulę, więc nie było potrzeby "wydłużać" jej przez zwiększenie tempa. Po pokonaniu 6b odważny, aktywny galop w stronę mety, na delikatnym kontakcie. Potem przejście do kłusa, przy budce zatrzymanie, krótki ukłon i stępem mężczyzna opuścił parkur wraz z podopiecznym.
zt

Desperado - 2016-06-30, 23:33

Wkłusował na parkur, gdzie bystrym okiem zmierzył to, co się na nim działo, a działo niewiele, prócz kilku przeszkód. Powrócił myślami do zawodnika kiedy przyszło mu się zatrzymać. Oczywiście zrobił to i kiedy ponownie ruszyli wszedł płynnie w wyższy chód, wkrótce i w galop.
Poruszał się aktywnie, oparty równo na dwóch wodzach, żuł wędzidło, naturalnie obszerna fula, wysoka akcja przodów. Pozostał w zgięciu do pierwszej przeszkody, dogalopował równo, nie spadł na łopatkę, wyskoczył dynamicznie z takiego odbicia jakie podyktował mu Sergei, gdzie przeleciał z zapasem, zapracował grzbietem, zabaskilował, doskładał przody, acz nie po domykał i otworzył się zadem do nieba z charakterystycznym szastnięciem karym włosiem ogona.
Delikatnie znów jego kończyny zetknęły się na nowo z podłożem, kolejno przegalopowanie zakrętu, podobny skok na przeszkodzie nr. 2.
Po znalezieniu się już za, zgodnie z oczekiwaniami zmienił prowadzącą nogę w galopie i skierował się do trzeciej przeszkody. Dynamicznie wybił się w optymalnym miejscu, gdzie oddał skok i zaraz po nim następny, oba wykonując w pełni prawidłowo.
Po nich przyszło mu pokonać dystans do następnego wyzwania, a po nim już same wyzwanie. Przeleciał bezproblemowo, między innymi dzięki prowadzeniu bruneta.
Ta sama sytuacja powtórzyła się przy 6a - 6b, gdzie ogier jednakowo dobrze poradził sobie z oboma członami, także przeszkody łykając na "śniadanie". Nie do końca traktował je poważnie, ale to miała żadnego wpływu na jego technikę, którą zachowywał nawet przy niskich przeszkodach. Cóż, przeważnie, bo czasami zwyczajnie nie miał na to ochoty.
Minął celowniki i kolejno przeszedł do kłusa i stępa, którym opuścił parkur. /zt

Drew Pascail - 2016-09-29, 15:44

SREBRO


Po rozstępowaniu się po próbie na czworoboku, mieli trochę czasu by przygotować się do skoków, odpocząć i nabrać nowej energii. Drew pozwolił Saverowi napić się chłodnej wody z wiadra, poczęstował go smakołykami. On tymczasem zmieniłsiodło na przygotowane wcześniej skokowe i założył karoszowi na nogi ochraniacze. Przed próbą znowu się rozgrzali w każdym chodzie, kilka figur, drągów i przeszkód, podobnych do tych, które czekały ich podczas próby. Pomijając ten krótki odpoczynek Francuz pamiętał, że mają za sobą ujeżdżenie i że Saver musi mieć zapas energii na skoki. Plusem było to, że Saver chodził zarówno soki jak ujeżdżenie w klasie N.
Na koniec stępowali na długiej wodzy, czekając na wywołanie.

Gdy ich wywołano Drew ostatni raz sprawdził sprzęt i nabierając wodze na kontakt skierował hanowera na parkur. Na miejscu okrążyli obiekt, aby Saver mógł przyjrzeć się przeszkodom i oswoić z tym miejscem.Drew też wykorzystał tą okazję, by obejrzeć przeszkody, które mierzyły najwyżej 80 centymetrów, przez co same w sobie nie powinny dziewięciolatkowi sprawiać trudności. W końcu po zamknięciu okrążenia zatrzymał Savera w miejscu startu, najpierw przez pólparade, potem przez paradę i zablokowanie krzyża. Cały czas była na kontakcie z jego pyskiem, tak aby karosz był gotowy w każdej chwili ruszyć. Ukłonił się i wypchnął ogiera biodrami, dodając łydki i oddając nieco wodze na kontakcie. Poprowadził ogiera po prostej ku koziołkom i kopercie, utrzymując konia w stałym, pośrednim tempie. Doprowadzając go do koziołków, naprowadził Savera na ich środek, siedząc prosto w siodle również wzrokiem wskazywał mu ich cel. Zachęcił go do wyższego podnoszenia nóg, dokładnie wyliczając tempo. Po pokonaniu koziołków poprowadził karego na kopertę 60 cm, przed nią odrobinę przyśpieszyli, Pascail zamknął ogiera w pomocach i w odpowiednim momencie dał mu łydkę do wybicia, następnie oddając wodze na kontakcie i przechodząc do półsiadu, przybierając właściwą pozycję na grzbiecie dziewięciolatka, podążył za jego ruchem. Po pokonaniu koperty pochwalił go krótko, o ile przeskoczył płynnie przeszkodę, a nie powinno mu to sprawić kłopotu. Ruszyli po obszernym łuku na dwójkę. Kierując ogiera na stacjonatę 80 cm podczas najazdu zadziałał łydkami, wodzami i dosiadem, prosząc Savera o zagalopowanie, obciążając prawą stronę. Gdy koń zagalopował pozwolił mu na energiczny, aktywny galop, jednak nie za szybki. Stacjonatę pokonali w podobny, płynny i bezproblemowy sposób, oczywiście pokonując ją z galopu.

Saver - 2016-09-29, 15:45

SREBRO


Po rozstępowaniu po próbie na czworoboku, udali się na chwilowy spoczynek. Ogier chętnie skorzystał z możliwości napicia się wody, ale jeść nie chciał. Czekał i znosił zmiany cierpliwie, wiedząc że to nie koniec jeszcze na dziś. Przed próbą skokową ponownie się rozgrzali, ale niech raczej z tym nie przesadzają, bo nie skoczą tego :lol2: To że miał dość wysoką klasę startów, to był faktycznie dość ogromny plus. Po rozgrzewce krążyli po obiekcie, czekając aż ich wywołają.

W końcu nadszedł ten moment. Po ogarnięciu wszystkie i siebie, skierowali się na parkur. Przeszkody nie robiły na nim większego wrażenia, dlatego beznamiętnie zniósł ich widok. Bacznie jedynie strzygł uszami, rozglądając się krótko po tym miejscu. W końcu skończyli swoje okrążenie zapoznawcze, by się zatrzymać na linii startu. Tam po ukłonie chłopaka ponownie zakłusowali, kierując się zaraz na drągi i kopertę. Dojeżdżając do nich wraz z otrzymaniem sygnałów od Drew, zaczął wysoko unosić wszystkie nogi, tak aby nie puknąć w żaden z drągów. Potem czekała ich koperta, tutaj nadal najechali na nią z kłusa. W odpowiednim miejscu, uniósł przody i odbił się z ziemi, lekko składając się nad nią. Po wylądowaniu i skierowaniu się na przeszkodę numer 2, ogier po drodze przeszedł do galopu. Ładnie poruszał się w tym chodzie, widocznie angażując zad i pozostając na kontakcie z ręką chłopaka. Dojechali równym tempem do przeszkody, gładko dojechał do przeszkody. W zasugerowanym przez faceta miejscu, odbił się pewnie od podłoża, składając i wyciągając w locie.

Drew Pascail - 2016-09-29, 15:49

SREBRO


Na trójkę: stacjonatę 80 cm ruszyli kawałek po prostej, a potem wykręcili z naprostowaniem na środek przeszkody. Mężczyzna znowu dostosował tempo galopu do przeszkody, zamknął Savera w pomocach, pomógł w ocenie miejsca do wybicia, oddał wodze, przeszedł do półsiadu, pochylając się do przodu i zgrywając z ogierem i podążył nadgarstkami za ruchem konia. Ruszyli z kolei na czwórkę, skręcając pomiędzy kopertą i szeregiem, znów z naprostowaniem i najazdem na środek oksera 70 x 80 cm, gdzie !!wszystko odbyło się podobnie jak wcześniej, z tą różnicą, że przed okserem Drew wziął karosza bardziej na siebie i zasygnalizował siłę z zadu i lekkie przody. Kolejno ruszyli na stacjonatę 80 cm, nieco przyśpieszając w tempie, jednak bez szarżowania, trzydziestolatek utrzymywał ogiera w aktywnym tempie, a przynajmniej się starał. Ruszyli kawałek po prostej, a następnie po łuku z naprostowaniem na stacjonatę. Przed piątką znowu zamknięcie w pomocach, łydka do wybicia, oddanie wodzy przy szyi hanowera, półsiad, zgranie się z koniem w skoku, podążenie za ruchem i lądowanie, przy którym Pascail starał się odciążyć siedmiolatkę. Pozostał im już tylko szereg złożony ze stacjonaty 70 cm i oksera 75 x 80. Był to dla Drew najtrudniejszy w sumie element, ze względu na bliskość przeszkód. Jednak wierzył w zdolności Savera, dla którego taki szereg powinien być jak bułka z masłem a i sam Francuz nie był przecież ignorantem. Zbliżając się do 6a najpierw po prostej, potem po łuku naprostował go na środek zbliżającej się przeszkody utrzymywał dotychczasowe tempo, wiedząc, że rozpędzanie się przy szeregu nie jest zbyt dobrym pomysłem, znów zamknięcie w pomocach, łydka, wybicie, oddanie wodzy na kontakcie, półsiad, podążenie za ruchem i lądowanie, Drew pozostał w półsiadzie. Ruszyli na 6b w odległości jednego foule. Drew wcześniej przygotował dziewięciolatka do skoku prosząc o siłę napędową z zadu, doprowadzając go precyzyjnie na środek przeszkody i powtarzając pomoce. Po pokonaniu ostatniej przeszkody ruszyli w stronę mety, wykręcając za trójką. Dodał jeszcze w tempie, zwalniając Savera po minięciu mety. Później go rozstępował i odstawił do stajni.

zt

Saver - 2016-09-29, 15:50

SREBRO


Na trójkę pojechali kawałek po prostej, by wykręcić zaraz po łuku i naprostować się na sam środek przeszkody. Po dojechaniu do miejsca wybicia i otrzymaniu sygnałów od faceta, karosz ponownie wzniósł się do skoku. Zaprezentował w locie nienaganny baskil i zaraz wylądował po drugiej stronie. Zaraz ruszyli dalej naprzód na czwórkę, skracając sobie drogę między kopertą i szeregiem. Naprostowali się do szeregu i jechali na jego sam środek, by odważnie go zaatakować. Przed dojazdem do miejsca wybicia, lekko się skrócił i mocniej zaangażował zad w pracę. Po pokonaniu przeszkody pojechali na kolejną, tym razem kolejną stacjonatę którą chwilę wcześniej pokonywali. Nieco nabrali żywszego tempa w dojeździe do niej, ale nie szarżowali zbytnio. Wyjechali po łuku do przeszkody i naprostowali się do niej, by po dojechaniu do miejsca wybicia wznieść się do skoku. Karosz zaraz złożył się i wyciągnął nad przeszkoda, by skoczyć ją na czysto. Został już im tylko szereg do pokonania, który w ogóle a w ogóle go nie przerażał. Saver skakał już podobne, więc nie panikował na jego widok. Wyprostował się do pierwszego członu, utrzymując stałe i dobre tempo galopu, zaangażowanie w pracę. Po dojechaniu do miejsca wybicia uniósł się do skoku, złożył i wyciągnął w locie. Lądowanie z lekkim skróceniem, jedna foula i kolejny skok nad drugim członem. Po pokonaniu ostatniej przeszkody ruszyli w stronę mety, a po jej przekroczeniu zwolnili, rozstępowali się i wrócili do stajni.

z.t

Oliver Pelerieux - 2016-09-30, 13:48

    BRĄZ


Po ukończeniu przejazdu na czworoboku, Oliverowi pozostało tylko zdać jeszcze część skokową. Wjechał stępem na rozprężalnię przy parkurze, gdzie postępował jeszcze dłuższą chwilę po skończonym czworoboku, po czym krótko przygotował konia do pokonania niewielkiego, krótkiego parkuru poprzez parę zagalopowań i skoków.
Poproszony o rozpoczęcie zebrał wodze i stępem skierował konia na parkur. Zatrzymał go przed komisją, ukłonił się, po czym ruszył kłusem. Po wykonaniu większej wolty, na której ustabilizował tempo kłusa, naprowadził Friskiego na trzy drągi i następującego po nich krzyżaka, które rozpoczynały parkur.
Skupiając uwagę siwka na przeszkodach, naprowadził go aktywnym, równym kłusem na sam środek drągów. Przechodząc na nich do niskiego półsiadu, wciąż trzymał kontakt z pyskiem konia, dzięki czemu nie zakłócił jego równowagi. Odbicie po trzecim drągu przed krzyżakiem zasygnalizował poprzez danie łydki, a gdy zwierzę wybiło się do skoku, mężczyzna podążył ręką za ruchem jego pyska, tym samym możliwiając swobodne przeskoczenie tej niewielkiej przeszkody. Lądowanie zasugerował na prawą nogę, co zaakcentował mocniejszym obciążeniem prawego strzemienia. Zaraz po skoku wrócił miękko w siodło, podtrzymując galop. Poprowadził siwka przy samej ścianie, tym samym pozwalając im na swobodny, nieskomplikowany najazd na drugą przeszkodę - stacjonatę o wysokości 70 centymetrów. Dbając o to, by ogier prawidłowo wszedł w zakręt, skręcił w prawo na wprost wspomnianej przeszkody. Doprowadził go do końca linii trzymając zamkniętego w pomocach i pilnując aktywnego, równego galopu. Dał łydkę w miejscu odbicia i gdy Whiskey oderwał się od ziemi, Oliver zgrał się z jego ruchem, płynnie przechodząc w półsiad i oddając wodze wzdłuż grzebienia grzywy, ale unikając ich rzucania. Tym razem wskazał lądowanie na lewą nogę, jako że dzięki temu prościej będzie im najechać na kolejną przeszkodę. Ponownie zdecydował się na długi, swobodny najazd, który uzyskał po tym, jak poprowadziła Friskiego pod samą ścianę, a następnie wzdłuż niej po skręcie w lewo. Następnie znowu skręcił w lewo, tym razem na przeszkodę numer trzy - również stacjonatę, o tej samej wysokości. Tutaj procedura postępowania była identyczna, Oliver skupiła się na tym, aby w pełni poprawnie pokonać przeszkodę pod względem technicznym. Nie pędził, galop cały czas był kontrolą. Nie zależało mu na czasie, to nie było miejsce na ściganie się. Chodziło o precyzję i ładną, techniczną jazdę.
Tutaj także trzymał Friskiego zamkniętego w pomocach aż do odskoku, gdzie po danej łydce otworzył nieco rękę, umożliwiając swobodne oddanie skoku. Dalej przeszedł do półsiadu i oddał trochę wodzy, umożliwiając zapracowanie szyją. Przy lądowaniu obciążył mocniej prawe strzemię i w tamtą też stronę dalej pogalopował po wylądowaniu, znowu przy ścianie. Została im ostatnia przeszkoda - okser, niezbyt szeroki, a więc bez najmniejszego stresu skierował siwka na ową przeszkodę. Prowadząc na wprost, równym tempem, skupił się na odmierzeniu dobrego miejsca na wybicie. Nie przyspieszał przed przeszkodą, okser był niewielki i wąski, więc nie było potrzeby wyciągania kroku przed nim. Tak więc doprowadził ogiera do samego końca by w wymierzonym miejscu dać mu łydkę, po czym podążył za jej ruchem, przechodząc w półsiad i oddając wodze. Po skoku pozostał w półsiadzie i pogalopował wokół parkuru, do kłusa przechodząc 15 metrów przed linią mety. Po minięciu mety przeszedł do stępa, ukłonił się egzaminatorom i zjechał z parkuru, na długiej wodzy i klepiąc Whiskiego po szyi. Rozstępował go przez dobre 15-20 minut, po czym zsiadł, poluźniła popręg i wyprowadził konia do stajni, po drodze raz jeszcze mu dziękując za udany przejazd. /zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group