Seth - 2019-07-19, 11:02 Pięć minut później, bo umówmy się że tyle to trwało, przyszedł z kliniką prowadząc ze sobą Insostenible, czasem coś do niej zagadując swoim kojącym głosem, żeby się Inso wizytą w klinice nie stresowała. A z resztą, pewnie było to całkiem niepotrzebne, bo Insostenible po pierwsze była zrównoważonym koniem, po drugie starą wyjadaczką i klinika nie była jej miejscem obcym. Postawił ją na drugim stanowisku, sprawdzając też jak się spisuje Arsonist's i czy po otrzymaniu środka nieco się uspokoiła. Mając już wszystko wcześniej przygotowane skoncentrował się na Insostenible. Poprosił asystenta, aby jej dopilnował, ufając siwej, że proces pozyskania od niej zarodka, jakkolwiek nieprzyjemny mógł być, zachowa możliwie jak największy spokój. Był precyzyjny, ale też szybki, jedno u niego nie wykluczało drugiego. Z pomocą cewnika wypłukał zarodki z macicy klaczy, po czym zostawił jednego asystenta przy klaczach, udając się do swojego stanowiska, aby poddać pozyskane zarodki identyfikacji i ocenie.Insostenible - 2019-07-19, 12:01 Weszła do kliniki i od razu się po niej rozejrzała, w tym dostrzegła innego stojącego konia, więc zarżała krótko, na moment unosząc mordkę. Nie denerwowała się, a raczej była ciekawa, dlaczego została tu sprowadzona.
Zatrzymała się przy swoim stanowisku, do ktorego podszedl Seth i jego pomocnik, ktorego tracila chrapami i zaczepnie chwycila go za ubranie, choc szybko puscila. Wtedy weterynarz przeszedl do konkretow, czyli do pobierania zarodkow, co do najprzyjemniejszych nie nalezalo. Mimo chwilowego dyskomfortu, klacz nie zrobila nic poza spieciem ciala i zadarciem lba, czekajac na koniec zabiegu.Arsonist's Lullabye - 2019-07-19, 14:03 Obecność znajomego sobie weterynarza sprawiła, że klacz była jeszcze bardziej zdenerwowana. Zarzuciła łbem na tyle, na ile pozwalały jej trzymające ją uwiązy, uszy od razu przyklejając do potylicy, kiedy Seth do niej podszedł. Przy samym odrobaczaniu parokrotnie najpierw kłapnęła pyskiem, próbując dosięgnąć jego skóry, ale ostatecznie jednak poddając się jego woli i z wielkim niezadowoleniem przyjmując pastę. Nie lubiła być dotykana, więc szczepieniu znowu nie okazywała swojej sympatii, ale na szczęście nie miała wielkiego pola manewru, aby jakoś przeszkodzić w pracy weterynarzowi.
Zostawiona sama z asystentem, jeszcze przez chwilę próbowała mu dokuczyć, zawzięcie wyciągając pysk w jego stronę, ale podany środek sprawił, że zaczynała się lekko wyciszać, wbrew swojej woli. Nadejście drugiego konia sprawiło, że poderwała łeb i obejrzała się za Inso, praktycznie wraz z jej rżeniem kopiąc mocno w ścianę z donośnym hukiem. Na szczęście jej nogi były ubezpieczone w ochraniacze, które w jej przypadku były obowiązkowe praktycznie non stop, więc ostatecznie nic się nie stało. Dużo bardziej zainteresowało ją to, co działo się wokół jej siwej towarzyszki, tym bardziej, że dalej nie znała celu pobytu tutaj.Seth - 2019-07-19, 21:20 Insostenible nie zawiodła jego zaufania, zachowując się wzorcowo i dość spokojnie, jak na tę sytuację zniosła wypłukiwanie zarodków. Seth jednak tymczasem przyglądał się pozyskanym zarodkom.
Po zakończeniu ich dokładnej oceny umieścił zarodki w specjalnie do tego celu przeznaczonych słomkach z pomocą mikromanipulatora. Naszykował ich więcej tylko w wypadku, gdyby pierwsza próba się nie powiodła, chociaż miał nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, a dodatkowe próbki można bez obaw zamrozić Przygotował się do transferu zarodka z najlepszymi rokowaniami. Słomkę z zarodkiem umieścił w pistolecie, a następnie zbliżył się do Lullabye, prosząc stojącego przy niej asystenta o czujność, tak na wszelki wypadek. Najpierw musiał się dostać do trzonu macicy, uwidocznił szyjkę z pomocą wziernika, po czym precyzyjnie, z specjalnego pistoletu zdeponował zarodek. W kolejnych dniach Arsonist's miała być pod stałą obserwacją, aby się przekonać czy embriotransfer był udany, jednak teraz już nie miał po co ich tu dalej "dręczyć". Arsonist's i Insostenible mogły wrócić do boksów, ich odprowadzeniem mieli się zająć asystenci, a jego czekało trochę papierkowej roboty. Kiedy Arsonist's i Insostenible zostały odprowadzone do swoich boksów, a on wypełnił dokumenty, zadbał o pozostałe próbki itd. opuścił klinikę, chwilowo dopełniając wszystkich obowiązków. Insostenible miała być pod stałą obserwacją, ale na razie był wolny.Arsonist's Lullabye - 2019-07-23, 22:33 Nabrała czujności w chwili, kiedy Seth znowu do niej podszedł, mimo podanego środka dalej cofając uszy i prychając w formie ostrzeżenia. Na sam zabieg spięła się cała z urwanym kwiknięciem i ciągle przyklejonymi uszami do potylicy. Stała jednak nieruchomo, pewnie zbyt przerażona całą tą sytuacją i gdzie jej zaglądali, dzięki czemu weterynarz miał okazję wykonać swoją pracę bez większych kłopotów. Po wszystkim nie wydawała się być bardziej rozluźniona, dalej czując się bardzo nieswojo w tym miejscu. Wkrótce została odstawiona do swojego boksu przez jednego ze stajennych, którego tym razem nawet nie zaczepiała, ciągle będąc rozleniwioną po środku.
/ztInsostenible - 2019-07-24, 21:13 Nie pozostało jej nic innego jak czekanie na wyjście z kliniki, chociaż przez zachowanie koleżanki stała się nieco niespokojna. Przestąpiła z nogi na nogę, kolejno zadzierając gwałtownie łeb w górę w reakcji na głośny kwik, który rozniósł się po budynku. Na szczęście obyło się bez rękoczynów i po jakimś czasie obie klacze mogły już w spokoju opuścić klinikę. Tak więc u boku stajennego, udała się z powrotem do stajni, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że po raz kolejny zostanie mamą. Tym razem jednak tylko na papierze, bez konieczności opiekowania się źrebakiem.
zt/Hanky Panky - 2019-11-08, 20:00 Klacz po wypadku na torze crossowym podczas ostatnich zawodów WKKW, doznała pęknięcia kości pęcinowej. Dla niej oznaczało to poważną kontuzję, leczenie oraz przerwę w startach w zawodach oraz treningach. Oczywiście nie to było najważniejsze w tej chwili, a jej zdrowie oraz życie. Na miejscu odpowiednio zabezpieczono jej nogę, aby nie nabawiła się podczas transportu większej kontuzji i w ten sposób wraz z właścicielem powróciła do kompleksu Orchard Stable. Tutaj została wstawiona do boksu w klinice od razu, gdzie oczekiwała przybicia jednego z tutejszych weterynarzy. Klacz z reguły miała spokojny i opanowany charakter, ale sytuacja dawała jej mocno w kość. Była podenerwowana, obolała i zdezorientowana i przez to nie była zbyt towarzyska, a przy tym była trochę jak tykająca bomba - gotowa wybuchnąć w każdej chwili.Seth - 2019-11-10, 14:14 Seth był poinformowany o tym, że jeden z koni wrócił z zawodów z kontuzją. Na miejscu zrobiono wstępne badania i zabezpieczono nogę, tak aby Hanky została bezpiecznie dostarczona do Orchardu, a na miejscu wstawiono ją od razu do boksu w klinice. Wkrótce po przybyciu do kliniki tego dnia skierował się do boksu, który chwilowo zajmowała Hanky. Widać było, że klacz jest nieco poddenerwowana, czy też nie wie do końca co ma ze sobą począć i Seth wcale jej się nie dziwił. Podchodząc do niej zacmokał na klacz, chcąc aby na chwilę skupiła się na nim, a nie na dokuczającej jej nodze. Zaproponował jej talarek marchewki na poprawę humoru, chociaż nie zdziwił się też, że nawet na to kasztanka nie miała ochoty. Zabrał jej kantar i uwiąż, aby znaleźć się w zajmowanym przez nią tymczasowo boksie. Przywitał się z Hanky, założył jej kantar i dopiął uwiąż, oraz poklepał pocieszająco po szyi. Pochylił się lekko, a jego dłoń powoli zjeżdżała w dół po jej prawej przedniej nodze, aż do kości pęcinowej, którą starał się zbadać, przede wszystkim obserwując reakcje Hanky na dotyk. Następnie wyprowadził ją z boksu, zmierzając na jedno z wolnych stanowisk. Szedł niespiesznie, przy tym całą swą uwagę poświęcając znowu obserwacji tego, czy Hanky odciąża kontuzjowaną nogę, co zapewne robiła. Po doprowadzeniu jej na miejsce przywiązał ją na dwa uwiązy i poprosił o pomoc dwóch asystentów, aby w razie potrzeby przytrzymali klacz w bezruchu podczas badania RTG.Hanky Panky - 2019-11-11, 17:15 No ona wcale się nie cieszyła z faktu że nabawiła się kontuzji, ani tym bardziej pewnie jej właściciel. Każdy by chyba wolał aby pozostała bez kontuzji, ale to w sporcie bywa normalne. Klacz obecną sytuację źle znosiła i wcale się z tym nie kryła, były momenty co nadzorowano ją dzień i noc, ponieważ próbowała się pozbyć niewygodnego opatrunku z nogi i sprawiała sobie przy tym tylko więcej bólu. Boks w klinice ograniczał jej ruch, podobnie zresztą jak fakt że na trzech nogach i tak nie wiele mogła robić. Łypała wzrokiem na korytarz, stojąc nieco głębiej w boksie w pobliżu poidła i żarcia. Dzięki temu nie musiała za daleko chodzić, a i nogę mogła oszczędzać. Spojrzała na źródło cmokania, rozpoznając w osobie która do niej przyszła swojego weterynarza. No można powiedzieć że swojego, bo to on najczęściej zajmował się jej szczepieniem i innymi weterynaryjnymi sprawami. Spojrzała na niego badawczo, ale nie podeszła do drzwiczek boksu. Musiał się sam pofatygować i wejść do środka, a kiedy tak się stało to dopiero się z nim przywitała. Dała sobie ubrać kantar i podpiąć uwiąz, ale badanie nogi już jej się nie podobało. Narobiła przy tym sporo hałasu i kręciła się, starając się od niego uciec. Co w zbyt małym boksie nie było łatwe, a sam Seth mimo że otwarcie nie był atakowany, to musiał uważać głównie na swoje stopy i aby nie został przygnieciony przez rudą do ściany. Nie chciała wyjść z boksu, opierając się przeciwko temu i to dość skutecznie. Dopiero pomoc stajennego mu pomogła, a dzięki temu ruda powolnie i niechętnie nadal, ruszyła ku jednemu ze stanowisk. Wyraźnie odciążała chorą nogę i kuśtykała powoli do przodu, aż w końcu dotarła do celu za Sethem. Kiedy stanęła na stanowisku, rozejrzała się dookoła i zatrzymała wzrok na Sethcie i jego pomocnikach. Nie wiedziała co dokładnie planują, ale chciała żeby się to skończyło.Seth - 2019-11-28, 16:00 - Spokojnie Hanky, naprawimy cię. - zapewnił spokojnym tonem klacz, która żle zniosła badanie kontuzjowanej nogi i nie miała większej ochoty na krótki spacer z boksu do stanowiska. Był w tym względzie wyrozumiały, bo wiedział, że po prostu ją boli. Kiedy dotarli na stanowisko, klacz została uwiązana na dwa uwiązy, a Seth upewnił się, że jego asystenci pilnują, aby klacz nie wykonywała żadnych ruchów (a przynajmniej nie ruchów kontuzjowaną nogą), uruchomił i ustawił aparat RTG, aby następnie wykonać zdjęcia. Następnie poświęcił kilka minut na przestudiowanie tych zdjęć, aby postawić ze stuprocentową pewnością diagnozę. Nie miał większych wątpliwości, że wstępna diagnoza na miejscu była słuszna i że klacz doznała pęknięcia kości pęcinowej. Pęknięcie to nie było jednak duże i nie wymagało raczej zabiegu operacyjnego. Zamiast tego Seth zabrał się za przygotowanie Hanky odpowiedniego opatrunku usztywniającego i ochraniającego nogę, podczas aresztu boksowego. Areszt boksowy, usztywniający opatrunek, wraz z dodatkowymi zaleceniami powinien wystarczyć, żeby klacz wyleczyła się z kontuzji, chociaż Seth oczywiście miał zamiar przeprowadzać wizyty kontrolne, aby się upewnić, że pęknięcie odpowiednio się goi.Hanky Panky - 2019-12-12, 13:04 Nie wiedziała co do niej Seth mówi, a raczej nie rozumiała choć w sumie to na jedno wychodzi. Miała jednak nadzieję że to coś dobrego, a jego słowa się sprawdzą i faktycznie wróci do formy z czasem, a potem również do sportu. Nie jedną kontuzję tutaj wyleczyli i jej była poważna, ale dobrze rokowała i była szansa że Hanky wróci do wcześniejszej sprawności i sportu. Była obolała i nie czuła się zbyt dobrze, a najbardziej to noga jej dokuczała przez to nie zachowywała się jak normalnie. Nie za bardzo chciała ruszać chorą nogą, więc o to nie bardzo musieli się martwić. Klacz jakoś zniosła robienie zdjęć, ale nie była w obecnej sytuacji zbyt cierpliwa i ludzie którzy z nią tutaj byli, mieli pełne ręce roboty z nią. Lepiej że nie wymagała operacji, bo te przy koniach raczej są ostatecznością. Czekała cierpliwie na dalsze czynności związane z jej wizytą w klinice, obserwując uważnie weterynarza i jego pomocników.Seth - 2019-12-12, 14:38 Po chwili powrócił do Hanky z gotowym opatrunkiem usztywniającym. Poklepał ją po łopatce, aby następnie dokładnie założyć jej opatrunek, tak, by mieć pewność, że opatrunek odpowiednio ochrania i usztywnia nogę w miejscu pęknięcia. Następnie założył jej jeszcze na kontuzjowaną nogę skarpetę ochronną. Kiedy ten zestaw znalazł się na nodze Hanky Seth mógł ją odwiązać i odprowadzić do boksu w klinice, gdzie postanowił, że Hanky na razie zostanie. Wiązało się to z niechęcią klaczy do chodzenia, ale też, było wygodne dla niego, bo musiał kontrolować to jak na nią wpływa areszt boksowy, czy pęknięcie się goi. Kiedy zamknął klacz w boksie i zdjął jej kantar, oraz pochwalił za cierpliwość, nawet jeśli klacz sama w sobie była niecierpliwa. Pozostało mu jeszcze ustalić wskazania. Określił długość aresztu boksowego na co najmniej 6 tygodni, natomiast podczas wizyt kontrolnych u Hanky jeszcze ustali, czy te 6 tygodni wystarczy, czy Hanky będzie potrzebować więcej czasu, a może uda mu się zwolnić ją z niego wcześniej. Następnie zajął się ustaleniem dla niej odpowiedniej diety, związanej z przebywaniem wyłącznie w boksie. Z resztą jej reakcję na dietę, i to czy na przykład nie chudnie też należało poddać kontroli. W boksie w klinice klacz miała "zainstalowane" siano z siatki o małych oczkach, co wydłużało czas pobierania pokarmu, czyli krótko mówiąc służyło za jakieś zajęcie dla klaczy. Dodatkowo w boksie będzie mieć też lizawkę. Na razie klacz miała mieć podawany wraz z koncentratem paszowym bezpieczny i niesteroidalny środek przeciwbólowy w granulacie, a w razie potrzeby (bo wiadomo, że koniowi, który z boksu prawie nie wychodzi przez dłuższy czas może odbić) zastosuje też bezpieczny suplement wyciszający. Po wypisaniu tych wszystkich zaleceń, na razie pożegnał się z Hanky, aby zająć się innymi obowiązkami, chociaż tak długo, jak Hanky będzie stałą w boksie w klinice, Seth miał zamiar mieć na nią czujne oko.Hanky Panky - 2019-12-12, 23:04 Zauważyła od razu że Seth wraca do niej z czymś dziwnym w ręce, co widziała po raz pierwszy. Klaczy nie podobało się oczywiście zakładanie opatrunku na chorą nogę, przez co pomocnicy weta musieli mu pomóc i nieco ją bardziej przytrzymać. Wbrew pozorom jednak udało mu się założyć za równo opatrunek, jak i potem skarpetkę raczej bez większych problemów. Droga do boksów znowu nie była taka prosta, bo ruda miała opory przed pójściem naprzód. W końcu jednak jakoś dokuśtykała się do swojego tymczasowego boksu, gdzie z ulgą stanęła i została poniekąd zostawiona sama sobie. Oczywiście pod czujnym okiem wetów, pomocników i stajennych za rogiem. No jednak trochę prywatności to miała. Stanie w boksie dla niej będzie jednocześnie dobre, ale i katorgą którą ciężko będzie jej znieść. Chociaż dopóki boli ją noga, to jakoś sama z siebie nie jest skora do chodzenia i robienia czegokolwiek. Zajęcie jej czasu podczas monotonii stania w boksie, poprawi jej na pewno trochę samopoczucie. Jednocześnie zabije czas, który spędzi tutaj na staniu i staniu i staniu. Z pewnością jakiś czas dawki wyciszające i przeciwbólowe będą jej potrzebne, a przynajmniej na te początkowe dni które będą ciężkie pod każdym względem. Kiedy faktycznie została sama, zajęła się powolnym wyjadaniem siana z siatki.Hanky Panky - 2020-03-05, 12:39 Hanky dni mijały na tym samym, dosłownie dzień w dzień. Jednak co też się było dziwić, jak była uziemiona w klinice w jednym z boksów od jakiegoś czasu i jakiś czas jeszcze pozostanie. Jedyne towarzystwo jakie miała to właściciel jak ją odwiedzał, stajenni czy pomoc weterynarza w celu sprawdzenia jak się miewa. Dziś jednak w konkretnym celu czekała na samego weterynarza, przeżuwając w tym czasie leniwie siano i stojąc w boksie w rozluźnieniu.Seth - 2020-03-06, 16:13 Seth wrócił do kliniki na krótką przerwę pomiędzy kolejnymi pacjentami, którzy wymagali odrobaczenia i szczepień, częściowo w związku z zawodami. Jednak i ta przerwa miała być pracowita.
Hanky gościła w jednym z boksów od kilku ładnych tygodni. Seth w wolnych chwilach sprawdzał jak się czuje, wprowadzał zmianę w diecie. Hanky z pewnością była znudzona tak długim pobytem w boksie, jednak mimo wszystko zachowała się przystępniej niż wiele innych koni w jej wypadku. W klinice od razu zauważył jednego z asystentów, więc poinformował go, że mu się przyda. Podszedł do boksu Hanky, aby zawołać ją po imieniu i się z nią przywitać, częstując ją kawałkiem marchewki, co było całkiem niezłym rarytasem, bo dieta zaaresztowanej w klinice Hanky zawierała wszystko co było jej niezbędne, ale była skonstruowana dla konia, który nie wychodzi z boksu. W innym wypadku Hanky niczym kuleczka by się z tego boksu wytoczyła. Wszedł do jej boksu, gdy tylko mu na to pozwoliła, aby zaserwować jej chwilę mizianka, założyć kantar i dopiąć uwiąż, po czym powoli i delikatnie zaczął badać kontuzjowaną nogę w usztywniającym opatrunku i ochronnej skarpecie, sporo uwagi poświęcając reakcji Hanky. Domyślał się, że nie będzie tym zachwycona, ale nie wiedział czy to ból powodowałby jej zachowaniem, czy po prostu obawa. Poklepał ją po szyi i wyprowadził z boksu na jedno ze stanowisk. Nie spieszył się wcale, przyglądając się temu, jak Hanky stawia kolejne kroki, aby przywiązać ją na stanowisku solidnie, po czym całą swą uwagę poświęcił jej kontuzjowanej nodze, prosząc Hanky o delikatne uniesienie jej, aby zdjąć jej skarpetę i opatrunek, dopiero wtedy przystępując do badania z prawdziwego zdarzenia.