To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Roundpen

Astrid - 2019-07-10, 17:58

Po pogłaskaniu go, czego nie przedłużała nadto, już wcześniej zauważając, że Michelangelo nie był najbardziej skorym do takich pieszczot koniem, powoli odwróciła się do niego plecami, ruszając niespiesznym krokiem i zaczynając spacerować po roundpenie. Naturalnie, jeżeli Michałek nie zechciał za nią podążyć, pogodziła się z tym, że nie do końca wszystko poszło po jej myśli - wówczas wróciła na etap odganiania i zamykania dłoni, gotowa powtarzać go do skutku, wierząc, że jest to kwestia czasu i zrozumienia przez gniadosza, co miała na myśli, bowiem używała języka uniwersalnego dla wszystkich koni. Niezależnie kiedy to nastąpiło, gdy ogier w końcu zdecydował się za nią podążyć, pochwaliła go oszczędnie, choć wyraźnie, chwilę w ten sposób spacerując z nim po roundpenie, na koniec również częstując kawałkiem marchewki w podzięce za wspólny czas. W końcu dopięła trzymaną w dłoni lonżę do jego kantara, wcześniej przedmiot pokazując i chwilę go odczulając w razie, gdyby miał z nią nieprzyjemne skojarzenia, następnie ruszając z nim z powrotem do stajni.
/zt

Michelangelo - 2019-07-10, 22:35

Nastawił uszu w momencie, kiedy Astrid się od niego odwróciła, nie rozumiejąc za wiele z początku z tego gestu. Przez chwilę stał jak głupi na środku lonżownika, obserwując kobietę. Dopiero za chwilę się ocknął i zrobił parę kolejnych kroków do niej i przystanął, wkrótce robiąc parę kolejnych kroków i powtarzając to do momentu, kiedy nie dogonił jej i nie dołączył do niej, chodząc za nią dalej jeszcze trochę niepewnie. Z chęcią przyjął kawałek marchewki, w trakcie jej jedzenia tylko nerwowo spoglądając w stronę lonży, na której widok w pierwszym odruchu zadarł wysoko łeb, uniemożliwiając jego dopięcie. Nie oponował jednak przed tym długo, wkrótce opuszczając roundpen u boku zielonowłosej.
/zt

Jessie - 2019-08-03, 23:07

W związku z tym, że lonżownik był obecnie zajęty, Jessie zdecydowała się na roundpen. Zawsze to łatwiej niż na hali, która nie wyznaczała koniowi przestrzeni tak jak robił to lonżownik.
Wypinacze póki co odłożyła na bok, chcąc dać Maven czas na spokojne rozgrzanie się przed rozpoczęciem prawdziwej pracy. Odesłała ją więc na koło w lewo i od razu utworzyła niejaki trójkąt z pomocą lonży i bata, dzięki czemu mogła lepiej egzekwować właściwe tempo. Jeśli próbowała się wlec w stępie, Jess od razu zmotywowała ją do żywszego kroczenia, nie chcąc by się nauczyła, że takie oszukiwanie przechodzi. Lonża nie miała trwać długo, więc tym bardziej brunetka oczekiwała od konia zaangażowania w trening, oczywiście starając się zapewnić mu do tego optymalne warunki.

Maven - 2019-08-04, 01:05

Początkowo szła obok właścicielki na teren roundpenu bardzo niespokojnie, rozproszona i ciekawa wszystkim, czym nawet nie powinna się interesować. Na roundpenie powoli się to zmieniało, nadal szła jednak zbyt żwawo, zbyt nerwowo. Uniosła wysoko łeb przybierając nogami, niekoniecznie egzekwując narzucone tempo, przynajmniej przez pierwszy fragment. Powoli zaczęła obniżać głowę rozluźniać się i rozciągać, czerpiąc przyjemność z wolniejszego tempa. Wewnętrznym uchem kontrolowała właścicielkę, zaś zewnętrznym reagowała na dźwięki z zewnątrz, co jednak nie sprawiało Jessie większych problemów. Miała w sobie sporo energii, ale nie była koniem, który koniecznie od razu ją spożytkowywał. Owszem, zawsze pierwsze chwile są wesołe i pełne werwy, bo to jednak jeszcze bachorek, ale Maven potrafiła z czasem przechodzić do naturalnego, spokojnego zachowania, czekając z tym wystrzałem energii na inne chody.
Jessie - 2019-08-04, 15:43

Zupełnie nie zwracała uwagi na to rozproszenie, spięcie i spieszenie się, z doświadczenia wiedząc, że po paru minutach chodzenie w kółko zwyczajnie klaczy spowszednieje. Zgodnie z przypuszczeniami, Maven z czasem zaczęła się rozluźniać i uspokajać, co pomogło jej w wyrównaniu tempa, w którym stępowała.
Po paru minutach stępa zdecydowała się na zmianę kierunku, nie musząc przepinać lonży, bo ta wciąż była przepięta do kółka na kości nosowej. Gdy klacz wykonała podobną ilość okrążeń w stępie na drugą stronę, Jess poprosiła ją o ruszenie kłusem, pierw wydając komendę głosową i dopiero w drugiej kolejności pomagając sobie ruchem bata za zadem czy cmoknięciem. W dalszym ciągu dawała Maven sporo swobody, ale podstawą był rytm i tempo, które musiały być równe i w miarę energiczne, żeby klacz rzeczywiście się rozgrzała przed pracą.

Maven - 2019-08-06, 01:05

Stęp w drugą stronę ponownie wpierw był zbyt przesadny, szybki, pełen energii, czy powiedziałabym - szaleńczy. Łeb uniesiony ku górze, krótkie momenty kłusa, wysokie unoszenie nóg. Stroszyła piórka, ale finalnie i to jej się znudziło, kiedy ciągle była w tym samym otoczeniu i do tego - tkwiła w błędnym kole - dosłownie. Dopiero przejście do kłusa sprawiło, że była naprawdę pełna energii. Nie potrzebowała większych pomocy, ciche cmoknięcie i wykorzystała możliwość kłusowania. Truchtała szybko, czasami ledwo co nie potykając się o swoje nogi, kiedy zaś mogła, cicho prychała i kręciła głową, chcąc wyzwolić jak najwięcej tej młodzieńczej energii.
Korzystała z tej swobody garściami, zdają się na Jessie, a raczej brak jej sygnałów. Rozciągnęła się lekko w tym chodzie, ciągle pobierając i kłusując aktywnie, gdyż mimo ciągłego biegania w kółko, tak naprawdę całkiem jej się ten bieg podobał.

Jessie - 2019-08-12, 22:36

Widząc jak wiele energii drzemie w ciele Maven, cierpliwie poczekała aż upłynie dłuższa chwila kłusa, by następnie mogła zachęcić klacz do galopu. Zależało jej na tym by siwa wyszalała się przed użyciem wypinaczy, bo z nimi ewentualne akrobacje mogłyby być utrudnione. Stąd też prośba o przejście celowo była energiczna, by sprowokować Maven nie tyle, co do szybkiego galopu, ale do ewentualnych bryków czy innych popisówek. Oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku, bo Jess przecież nie chciała, by jedna z jej najbardziej obiecujących podopiecznych zrobiła sobie krzywdę.
Przelonżowawszy ją w galopie na tą stronę, zwolniła hanowerkę do stępa przez kłus i zmieniła kierunek, by na drugą stronę zrobić dokładnie to samo.

Maven - 2019-08-14, 00:30

Powoli zaczął ją ten kłus odrobinę nudzić, co pokazała zwieszeniem głowy i odchyleniem uszek do tyłu, zaś jej tempo było o wiele spokojniejsze niż wcześniej. Zachęcona do galopu przeszła w wyższy chód chętnie, szybko zbierając się w sobie do potężnego susa, który jednak ograniczyła zarówno lonża, jak i ściana roundpen'u. Skończyło się więc na jednym, późniejsze foule były już spokojniejsze, a jak sądzę, pomoce Jessie ograniczyły tempo młodego ciałka, tym samym klacz była całkiem grzeczna i pokorna w aktywnym galopie.
Już nie brykała, zdając sobie sprawę, że nie przynosi to żadnych efektów, dlatego cały galop w jedną stronę, trwał pewnie krócej, niż można by się było spodziewać po początku lonżowania. Przeszła do kłusa i stępa całkiem płynnie, może lekko zawieszając się na postaci Jessie, jakby licząc na smakołyka czy inne cudeńko, ale skoro go nie otrzymała, to mogła tylko wrócić do galopowania w drugą stronę, jedno ucho kontrolnie kierując na kobietę, przynajmniej na początku.

Jessie - 2019-08-14, 12:32

/O jaki śliczny konik <3

Na smakołyki musiała jeszcze trochę poczekać, przynajmniej do końca galopu na drugą stronę, kiedy to Jess głosem poprosiła ją o zwolnienie do kłusa, za właściwą reakcję od razu chwaląc. Następnie przytrzymała ją do stępa i po połowie okrążenia zatrzymała całkowicie, by podejść do podopiecznej i właśnie w tym momencie podsunąć jej pod nos dwa smakołyki na dłoni, bo akurat tyle jej się wzięło z kieszeni. Z wędzidłem w pysku mogło być jej trochę ciężej niż zwykle, dlatego przytrzymała dłoń przy jej wargach, ułatwiając to zadanie. Następnie założyła siwej wypinacze, chcąc by popracowała na nich przez parę minut. Dłużej nie, bo w tym wieku nie było to wskazane. Co prawda miała już pięć lat, ale była wielkokoniem, więc to zawsze trochę inaczej. Oczywiście na początek zapięła je dosyć luźno, absolutnie nie ustawiając Maven na siłę. Z powrotem odesłała ją na koło stępem, tym razem dbając o to, by stępowała energicznie, ale równo, bez spieszenia się. Dawała jej czas na oswojenie się z tą zmianą.

Maven - 2019-08-20, 01:24

/ <3
Całkiem posłusznie przeszła w kłus, później stęp i stójkę. Łypała spojrzeniem na właścicielkę, jedno ucho także stale kierując na nią, aż do momentu, gdy znalazła się obok niej. Wtedy skupiła się na niej całkowicie, przyjmując smakołyk z zadowoleniem. Połknęła go bardzo szybko, zaraz oczywiście domagając się więcej, kiedy jednak nie dostała, nie złościła się. Była raczej ugodowym konikiem, przytulanką, o ile komuś ufała i ktoś nie bał się z nią postępować sam na sam. W momencie pracy z dziećmi czy niedoświadczonymi osobami, ciężko byłoby ją powstrzymać od zwalenia jeźdźca, czy spłoszenia. Dlatego była uznawana za trudnego konia, chociaż na pierwszy rzut oka, gdy przebywała z Jessie, zdawała się być kochana.
Mając na sobie wypinacze, nie zareagowała negatywnie. Wręcz przeciwnie, traktowała je trochę jak wodze, do momentu, kiedy podczas chęci uniesienia łba, poczuła, że nie może się wyprężyć całkowicie ku górze. Momentalnie spięła się, zatrzymując, dopiero niezły krzyk czy bat mógł skłonić ją do dalszego ruchu w przód. Dwa paski przy wędzidle, odbierała jako sygnał do zatrzymania z wodzy, w końcu podczas zajeżdżania, pierwszym sygnałem jeźdźca jest właśnie napięcie wodzy. A teraz nikogo na niej nie ma, coś ją ogranicza. Cholera, nie fajnie.
Mimo to ruszyła kłusem, kombinując łbem zarówno ku górze, jak i ganaszując się, testując wytrzymałość pasków i właścicielki.

Jessie - 2019-08-22, 17:38

Z czasem powinna mimo wszystko znaleźć inne skojarzenie między wypinaczami, a wodzą - przypominały pracę na kontakcie, ucząc konia oparcia się na wędzidle, z czym Maven wciąż mogła mieć problemy, mimo że chodziła już pod siodłem.
Przekonała ją więc do ruszenia stanowczym machnięciem bata i głosem, po czym pochwaliła entuzjastycznie za ruszenie kłusem, od razu zdejmując z niej presję. Dała jej czas na wybadanie sytuacji i zrozumienie działania tego mechanizmu, pozwalając sprawdzać, w jakim ułożeniu będzie jej najwygodniej. Jedyne co, to nie pozwalała jej właśnie się ganaszować, czy nawet chować za wędzidłem, przy czym starała się ją podgonić do przodu. Wkrótce powinna znaleźć ustawienie, które byłoby dla niej najwygodniejsze, a nie zapominajmy, że wypinacze póki co były na tyle luźne, że to zaokrąglenie szyi było naprawdę minimalne. Właściwie zapobiegało tylko chodzeniu z szyją jak u żyrafy.

Maven - 2019-08-25, 15:42

Z czasem ułożenie szyi było dość satysfacjonujące. Miała całkiem ładny łuk, głowę blisk prostej linii oraz szła aktywnie, co jakiś czas mieląc wędzidło, ale nie jakoś badzo. Chyba nadal obawiała się trochę tych wypinaczy, ale prynajmniej szła do przodu. Co jakiś czas się oczywiście spinała, ale tutaj starczyło skupić ją na sobie, by zapomniała o wędzidle i bezwiednie je przemliła w pysku.
/krótkie, bo pisane z auta.

Jessie - 2019-08-26, 00:01

Pochwaliła ją głosem, gdy zauważyła akceptację wypięcia i to, że Maven zaczęła pracować w oczekiwany sposób. Po 2,5 minuty Jess zatrzymała ją, podeszła, dała smakołyk i przepięła lonżę by za chwilę zmienić kierunek i ponownie puścić klacz na koło. Poprosiła ją o kłus, w którym siwa ponownie miała popracować przez 2,5 minuty na wypięciu. Po upływie tego czasu Jessie przytrzymała ją do stępa, podeszła, odpięła wypinacze i raz jeszcze zaprosiła hanowerkę do kłusa, pozwalając się w nim zupełnie swobodnie wyciągnąć. Te pięć minut, mogłoby się wydawać niedużo, wbrew pozorom było w pełni wystarczające dla konia na etapie rozwoju Maven.
Wkrótce poprosiła klacz o stęp i podeszła do niej, zwijając lonżę. Dała jej smakołyk i wyszła z nią z roundpenu, żeby już w ręku rozstępować podopieczną przed powrotem do stajni. zt

Laylah - 2020-01-18, 13:29

Energicznym krokiem przyszła tutaj razem z Aristo, po drodze zgarniając również lonżę oraz bat przeznaczony do tego samego, jednak nie zamierzała go lonżować. W pierwszej kolejności zależało jej, by arabek nabrał do niej zaufania, dlatego zdecydowała się na sesję join-up. Był to jeden ze sposobów, by przekonać konia do swojego przywództwa i do powstania głębszej nici zaufania. Po zamknięciu bramy, odpięła uwiąz od kantara ogiera, zostawiając zarówno jego, jak i bat na środku round-pena, Pozwoliła mu się chwilę zapoznać z nieznanym terenem w czasie, gdy ona sama zwijała lonżę, za której pomocą będzie poganiać konia w następnych etapach ich pracy. Wzięła głębszy oddech, oczyszczając umysł ze wszystkich pobocznych myśli, które nie skupiały się na zadaniu przed nią stojącym, po czym rozpoczęła akcję. Na samym początku, odgoniła karego na koło, by przyspieszył albo do kłusa, albo do galopu za pomocą agresywnych gestów. Zaliczały się do nich przede wszystkim wzrok wbity w oczy karego, agresywna, dominująca postawa z wyprostowanymi ramionami i wypiętą piersią oraz uniesione i machające w jego kierunku ręce. Nie podchodziła zbyt blisko ogiera, by ten nie przysunął jej z tylnych nóg, ale raczej działała poganiająco za jego zadem. Jeśli samo to nie podziałało, rzuciła za jego tylne nogi linę, jednak nie przejmowała się aż nadto, gdyby trafiła w jego nogi. Lina mu nic złego nie zrobi.
Aristo - 2020-01-18, 14:37

Po odbyciu zabiegów pielęgnacyjnych, Laylah wyprowadziła Arista na ogrodzony, piaszczysty plac. Następnie odpięła mu uwiąz i stanęła pośrodku placu. Ogier zaczął kłusować wzdłuż ogrodzenia. Przystanąwszy nieopodal, zastrzygł uszami, przyglądając się dziewczynie, która usiłowała zmusić go do kłusowania naokoło wybiegu. Parsknął zaskoczony, kiedy wycelowała w jego stronę lonżę i odskoczył, nie bardzo rozumiejąc o co jej chodzi. Zaczął przyglądać jej się podejrzliwie, gdy ruszyła w jego stronę zdecydowanym, pewnym siebie krokiem, spoglądając na niego władczo. Wycofał się, a gdy ponownie strzeliła liną, zaczął galopować wokół placu, trzymając się blisko ogrodzenia, by znaleźć się jak najdalej od niej.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group