Nikolaj - 2017-02-05, 20:44 Kiwnął głową na potwierdzenie jej słów. Znając życie potrafiłby wymienić każdy stan i pojedyncze miasteczka, w końcu nasłuchał się wielu historii od ludzi z tamtych rejonów. Nie było się czym szczycić, w końcu, gdy nie ma się co robić z wolnym czasem, to polega się na ludziach z którymi można wymienić jakiekolwiek informacje. Na szczęście nie miał ambicji na zrobienie z siebie specjalisty geografii, wystarczyły mu skąpe zarysy topografii.
Nie zdążył nawet zareagować na jej oznajmienie o podjęciu kolejnej próby. Dlatego też założył ręce na piersi i obserwował, co też ten szalony chochlik ma zamiar zrobić tym razem. Nie do końca wierzył w powodzenie tej próby, ale najwidoczniej często jeździła, więc ograniczył się do obserwacji.
Nie mógł powiedzieć nic złego o tym, co zobaczył. W pewnym sensie nawet zaczął jej zazdrościć, mimo upadku nie poddała się i dokonała swego. Trochę szalone, ale z drugiej strony bardzo mu się to spodobało. Oczywiście pewnie następnym razem byłoby jeszcze lepiej, ale co on się tam zna?Nigdy nie interesował się deskorolką, bo jej po prostu nie miał, a później już nawet zapomniał o takim środku "transportu".
Obdarował ją lekkim uśmiechem, choć była to też niejaka reakcja na jej zaczepkę, która może nie do końca była świadoma.
- Mam Talent? Za nisko się cenisz, bardziej bym postawił na jakąś wyższą klasę sportu. - Parsknął przyjacielskim śmiechem. Poniekąd sądził, że dziewczyna talent ma, a skoro jeszcze się nie poddaje, to jest urodzoną zwyciężczynią. Takich ludzi należało cenić.Tate - 2017-02-06, 14:37 Śmiała się wraz z nim następnie dodając. -Jutro wyruszam na Olimpiadę!- udała napinanie mięśni lewej ręki po czym uniosła górę kurtki, że niby ma tak rozbudowane mięśnie. Dążyła do celu po trupach, czy to swoich czy cudzych . Właściwie ciężko określić czy to wada czy zaleta jej dzikiego charakteru, aczkolwiek myślę, że samozaparcie w niektórych momentach było właściwie. Choćby w odnalezieniu brata - co jak co ale tutaj to trzeba być wyśmienitym i upartym stalkerem . -Wiesz, praca grafika komputerowego to taka sobie fucha. Sie zarabia, siedzi w domu ale szczerze powiedziawszy to wolałabym już grać na cymbałkach na ulicy i tańczyć niż slęczeć tyle godzin w bezruchu... choć kruci nie. Nie siedzę w bezruchu... zawsze się mruuga albo ten teges no rusza palcamii albo ten no... kruci no wiesz. Zawsze ciało się jakoś rucha.-wydymała dolną wargę i zmarszczyła brwi znów uciekając w zastanowienie co było widać po jej drapaniu się po tyle głowy. Nie zważając na mężczyznę zamyśliła się dopiero po chwili następnie nabierając szybko powietrza i zmieniając wyraz twarzy na ,,Eureka''.-Zawsze zachodzi w ciele etap oddychania komórkowego! To też zawsze ruch... i zawsze sie oddycha...-pokiwała głową zbijając usta w cienką linię jakby będąc dumna ze swoich przemyśleć i westchnęła patrząc w niebo. -Wiesz co...jednak zamiast frytek wolę hamburgery.-posmutniała po czym klasnęła znów w dłonie i wybuchała śmiechem.-Słuchaj! Może ja Cię zabiorę kiedyś na najlepsze żarcie w tym mieście? Jesteś nowy a nikt tak nie zna knajp i fastfoodów jak ja! Seryjnie, ja to mogę być jakimś Ramsay'em Gordon'em!. Pobiłam rekord w gadulstwie Nikolaj - 2017-02-22, 14:05 Pokręcił głową z uśmiechem, ta dziewczyna przyprawiłaby każdego o zawał, mogłaby mu oddać trochę swojej żywiołowości, z pewnością by mu się przydała, może podjąłby naukę grania na jakimś instrumencie, czy jazdy na czymś? Nie, to nie dla niego, ale zawsze warto pomarzyć, nie?
- Jesteś grafikiem? Wow, świetnie. Zawsze podziwiałem taką pracę gaduło. Lubię patrzeć na coś, co jest ładne, może to wina kompletnego braku talentu do takich rzeczy, a z nauką mi nie po drodze. Nie masz co narzekać, choć z pewnością przydałoby ci się coś, co możesz robić w przerwach. Jak przykładowo zgniatanie tych takich woreczków wypełnionych czyś tam. Wiesz o co mi chodzi? Takie gniotki - Zaśmiał się z własnej głupoty i chwilowego braku zasobu słownictwa, ale nie jego wina, że mu się zapomniało nazwy jakiegoś czegoś służącego do odreagowania w trakcie pracy, zdarza się najlepszym
- Fryt... Ham... Co? Znaczy, jasne, chętnie gdzieś się wybiorę, skoro pod ręką mam doskonałą krytyczkę kulinarną i znawczynię knajp. Z pewnością też wiesz, gdzie jest jakaś, w której jest dość spokojnie. Nie lubię tłumów. - Uśmiechnął się przyjaźnie w jej kierunku. Taka prawda, gwarne miejsca nie były dla niego, jednak wierzył, że istnieją też dobre, ale mało popularne knajpy w tym miasteczku. Inaczej był gotów całe życie stołować się w domu. Lubił dziwnych ludzi, a dziewczyna z pewnością na swój sposób była wyjątkowa, dlatego też nie miał nic przeciwko spędzaniu z nią czasu. Polubił ją w tym krótkim czasie i zdążył się przyzwyczaić do głupot, które mogły wyjść z jej ust, jednak było to bardziej śmieszne, niż irytujące. Jej optymizm mógł bić po oczach, a i tak był interesujący. Dlatego też Nikolaj nie miał problemu z przesiadywaniem nadal w jej towarzystwie. Kto wie, może bardziej się dzięki niej rozgada i w końcu to on przebije ją gadulstwem?Tate - 2017-02-24, 22:29 -Odpada McDonald i KFC. Mój dom też... chyba, że koty i papugi Ci nie będą przeszkadzać. znów zapadła w chwilowe zamyślenie. Właściwie w jej mieszkaniu było głośniej niż na niektórych glównych ulicach Londynu w godzinach szczytu. Nie mniej jednak warto zaproponować.
-Już mi tak nie schlebiaj!-puściła mu oczko z zawadiackim uśmieszkiem a następnie wybuchła śmiechem. Podrywy nie były w jej stylu, od zawsze były typem ,,dziewczyny z sąsiedztwa'' którą każdy znał i lubił ale nikt nie patrzył na nią jako obiekt zainteresowania. Tym bardziej jej momentami jednoznacznie zachowania śmieszyły ją bardziej niż nieudolne podrywy Jasia Fasoli . Pozwoliła też sobie rozsiąść wygodnie i założyła nogę na nogę. W gadulstwie pobić ją będzie nawet Eminemowi w jego piosenkach !
-Ostatnio byłam w takiej jednej restauracji! O ironio! Podbiegł do mnie kelner i mówi, że stolik gdzie usiadłam był zarezerwowany nie? To ja tam se wstaje, fju fju idę i siadam niedaleko. No i sieedze, sieedze i wiesz co? LASKA TEGO FACETA CO TAM SIEDZIAŁ GO WYSTAWIŁAAA!-zaśmiała się i dodała już obojętnym i spokojnym głosem.-No i wróciłam na miejsce. Ale byłooo. No i po co ja sie przesiadałam? Mogłam tam zostać skoro i tak nie przyszła-zagryzła dolną wargę i westchnęła chwilę zbierając myśli. -Lubisz papugi?Nikolaj - 2017-03-31, 07:30 - Lubię zwierzęta. Z reguły – wzruszył ramionami. Cóż, ma koty, ale czy to już go zalicza do klubu miłośników zwierząt? Mógłby mieć psa, każdy samotny facet ma psa, więc dlaczego on nie ma psa? Musi w przyszłości zdecydowanie o tym pomyśleć, bo bez psa, to już nie facet, a klucha, żadna go nie zechce, czy coś tam o.o
- Skąd wiesz, czy schlebiam? Może po prostu obrażam, ale mi nie wychodzi. Wiesz, coś w stylu: jestem zbyt grzeczny, by móc kogoś obrazić, moja natura mi tego zabrania – uśmiechnął się. Robienie z siebie niewiniątka, to już chyba istna przesada, jednak jak się nie będzie wykorzystywało tego argumentu za często, to może być on kluczem do wszystkiego. Jeszcze trochę takiego planowania, a rogi mu wyrosną, potem widły dostanie i pójdzie rządzić w piekle. Przynajmniej ciepło by tam było, jakieś źródła termalne, spa, sauna, pełen pakiet. Cóż, musi się ugadać z innymi diabełkami, to może mu odstąpi któryś swój piedestał.
- Hola hola, panienko! Wolniej, bo nie nadążę za tobą. Powinnaś współczuć facetowi, o ile to nie ty miałaś się z nim spotkać, bo wiesz, wy takie zakręcone jesteście, że często lubicie tak specjalnie, lub też nie, ale zawsze zapominać o spotkaniach. My musimy potem siedzieć i czekać godzinami, aż panna łaskawa tyłek ruszy. W sumie przykra rzecz – pokiwał głową. Tym razem nawet bardziej rozwinął wypowiedź, ale taka prawda. Większość bab uwielbia się „niechcący” spóźniać, bo coś im wiecznie w sobie nie pasuje, coś poprawiają, coś zmieniają, jakby nie ogarniały, że i tak dla faceta zawsze ładne będą. Srisy, cellulitisy i inne isy nie będą tego zmieniać, bo się ich po prostu nie widzi, ale baby i tak nie zrozumieją.
- Lubię, o ile nie chcą mnie zjeść. Planujesz atak na mnie z pomocą papuziastej mafii? Tylko błagam o szybkie rozwiązanie tej sytuacji, moje małe serduszko może nie wytrzymać tego stresu – spojrzał na nią wręcz błagalnie, jakby naprawdę istniała papuzia mafia. Cóż, wkradło mu się trochę gry aktorskiej, ale przyznajmy, że papugi mogą uchodzić za całkiem niezłych gangsterów.Tate - 2017-04-06, 22:40 Nadymała policzki jak chomik i wygięła dolną wargę, następnie pisnęła cichutko.
-Nie! One Cię nie zagryzą, o jejciu matulko, ptasia biedulko!-potrząsnęła z dezaprobatą głową i tupnęła nogą. Oj tak, jej papugi były bardzo miłe! Choć drą się niemiłosiernie i srają gdzie popadnie to bardzo przyjacielskie ptaki!
-Czekaj! Ja Ci Teofila von Bismarca i Carycę Józefinę pokażę!-Migiem wyciągnęła z kieszeni kurtki telefon w obudowie w kształcie świnki Peppy i wyszukała w galerii zdjęcie papug.
-O patrz! To jest Józefinka!-pokazała mu zdjęcie z szerokim uśmiechem następnie, gdy zdążył się odpowiednio przyjrzeć szukała dalej aż finalnie natrafiła na kolejnąfotę. Na punkcie tych dwóch stworzeń miała istnego bzika, nic więc dziwnego, że zdjęć Józefiny i Teofila były tysiące. I lepiej nie pytać się skąd te imiona - to wiedza tajemna z opakowania po czekoladzie które przerabiała na lekcjach historii. No i na kartkówce też zamiast Carycy Katarzyny wylądowała Józefina. Tak, Tate to urodzona historyczka, histeryczna i hipapulogiczka (whatever ). Papugi to w sumie takie odzwierciedlenie charakteru Tate - gadatliwe, kolorowe i upierdliwe. Tak, zdecydowanie trafiło swoje na swego. Ostatnio to nawet przez 3 godziny się z nimi kłóciła na ,,tak, nie'' z tą różnicą, że one powtarzały po niej. Ona ''tak'' to one też, ona na nie, to one tak samo. I tak w koło Macieju aż sąsiadka zaczęła się dobijać do drzwi, że jest cisza nocna. No... potem był trochę foch forever i z przytupem (TO OGROMNY CIOS DLA LUDZKOŚCI) i przez dobre 2 dni Tate chodziła z nosem w chmurach karmiąc papugi jedynie kukurydzą, aż na finalne pogodzenie się stron ,,Jestem cudowna TAK?'' - ,,Tjaaaak''. Nikolaj - 2017-04-13, 22:33 Był święcie przekonany, że albo ta dziewczyna zaczyna sobie z niego żartować, albo serio trafił na wulkan pozytywnej energii. Nie licząc tego, zaczynał mieć wrażenie, że jeszcze trochę i jebnie z tej ławki na ziemię i zacznie się śmiać, bo faktycznie go rozbawiała i nawet o tym nie wiedziała. Przynajmniej Nikolaj nie musiał udawać, że lubi zwierzaki, bo wielbił każde, które nie chcą go zjeść, czy chociażby ugryźć. Dlatego też z tylko lekkim uśmiechem przyglądał się, jak dziewczyna pokazuje mu zdjęcia papug i nawet wysilał się na komentowanie ich kolorów i domniemanych wielkości, bo przecież na żywo ich nie widział, to nie miał jak oceniać. W sumie miała wesołą gromadkę i musiała je naprawdę uwielbiać, więc Nikolaj był pod wrażeniem miłości, którą Tate ofiarowywała te papugi.
- Masz inne zwierzęta, czy tylko te dwa łobuziaki? - No co, zainteresował się chłopak tematem, to i dopytuje, bo do Tae zwierzęta jak najbardziej pasują, mogłaby mieć cały zwierzyniec, a i tak wydawałoby się, że to nic dla jej osoby. Może kiedyś będzie miała małe papugi, to zdoła mu jedną odstąpić? Miałby do kogo gębę otworzyć, choć pewnie ta papuga wyrosłaby na jakiegoś kryminalistę z bardzo wymownym słownictwem, ale przyjaciół się nie wybiera, oni sami przychodzą.Tate - 2017-04-23, 22:30 Miała tylko papugi i w sumie dobrze. Szkoda by mi było innych zwierząt w jej towarzystwie. Wystarczy, że konie w Orchardzie muszą ją znosić. Co do żartów, to była w 100% poważna. Naprawdę, nawet nie starała się żartować. Jej energia była gromadzona ze słońca, może dlatego jej tak dużo?
-Nie, mam tylko papugi. Znaczy...hodowla much w nosie sąsiadki się liczy?-Zaśmiała się krótko i oblizała wargi lekko uspokajając się i ''doroślejąc'' w oczach.
-Wiesz, z czasem może doczekam się pisklaków, to będzie ich trochę więcej.-Racja, papużki według Pani ze sklepu i weterynarza były rocznymi samiczką i samcem, więc jest na dzieci duże prawdopodobieństwo. W każdym razie - jak będą to się podzieli z pewnością.
-Wiesz, obawiam się, że będę musiała niedługo spadać...będziesz chciał się jakoś spotkać? To wiesz...-Uśmiechnęła się niewinnie i spuściła wzrok.
-W sumie jest tutaj niedaleko taka świetna, bombowa...NAJLEPSIEJSZA kawiarenka. Na stówę w niej nie byłeś i na stówę nie piłeś gorącej czekolady z truskawkami. No i dorabiam tam więc można tam wpaść nawet w nocy. Tak, ale wiesz... shh. TE DRZEWA MAJĄ USZY!-Pokazała mu na krótko język i zaczesała rozwichrzone włosy za ucho tym samym tworząc na swojej łepetynie coś na kształt ekstrawaganckiej fryzury.Nikolaj - 2017-05-13, 19:51 Niech to słońce świeci lepiej mocniej w najbliższych dniach, bo Nikolajowi zaczyna się podobać ta wszechobecna Tateowa energia, a jeszcze jak przejdzie na niego, to już w ogóle cud, miód i orzeszki.
- Myślę, że muchy niechętnie nie zgodzą się, byś je hodowała. Wiesz, mają swoją niezależność i nie mogą porzucić tego pozoru, nawet dla takiego opiekuna. - Na jego ustach rozkwitł krzywy uśmieszek, tak bardzo pasujący do niego i obecnej sytuacji. W końcu sam nie wyobrażał sobie hodowli much i to jeszcze w nosie sąsiadki. Pal licho samo powiedzenie, ale on był w stanie sobie to wyobrazić!
- W takim razie będę czekał na jakąś informację o rozszerzeniu hodowli papugowatych. - Mrugnął do niej, bo otrzymanie takiej informacji oznaczałoby ponowne spotkanie, a nie oszukujmy się, że jemu w sumie byłoby to na rękę. Miał nadzieję, że do tego czasu dziewczyna będzie jeszcze żyć, bo z tymi jej sportami ekstremalnymi ciężko było cokolwiek przewidzieć.
Słuchał uważnie, co Tate chciała mu przekazać, dopóki nie podniosła znacznie głosu i o mało co nie spowodowała, że ilość decybeli w jej tonie pozbawiłaby go słuchu w drugim uchu W każdym razie skrzywił się tylko nieznacznie, powinien pamiętać, że jest dość... ekspresyjna i musi zapamiętać, by nie stać zbyt blisko, musi jej kupić jakąś tabliczkę ostrzegawczą, czy coś. Pomyśli się.
- Eeee... - Zaciął się lekko i poczekał, aż na dobre przestanie szumieć mu w uchu. - Jasne, z chęcią odwiedzę tę najlepsiejszą kawiarenkę - palnął się w myślach w czerep, bo zaczynał mówić jak jakiś gej, bardziej taki... pedał kolorowy niż gej no, czy coś w ten deseń.
- Najchętniej jednak jestem skłonny tam pójść, gdy będzie otwarta, dlatego pewnie późne nocne godziny odpadają. Będę uważał na drzewa, z pewnością lubią podsłuchiwać, więc ciii... - Szepnął, wzruszył ramionami i posłał jej jeden z ciepłych uśmiechów. Rozumiał, że chce już sobie iść, sam by ze sobą nawet dziesięciu minut nie wytrzymał, a co dopiero ona. Był jednak przekonany, że jego dziwny urok zrobi jakieś czary-mary i dziewczyna się do niego przekona, może nawet nie będzie tak ekspresyjnie wyrażać swoich emocji, bo będzie musiał zakupić jakiś aparat słuchowy, czy cokolwiek, by móc się z nią spotykać i nie ryzykować. Ewentualnie sam zacznie się tak wyrażać, taka terapia ponoć jest najlepsza na przyzwyczajenie się do wysokich dźwięków, może zacząć od zaraz Tate - 2017-05-13, 20:14 Zaklaskała zadowolona z faktu, że mężczyzna jednak się zgodził i od razu przystąpiła do działania. Przykucnęła przed ławką i ciągając czerwonym od zimna nosem zaczęła pisać coś palcem po kawałku ławki, który był pokryty całkowicie szronem. Dopiero po chwili mężczyzna mógł ogarnąć, że jest to jej numer zapisany lekko koślawym pismem. Była zadowolona, że w końcu ktoś jej nie pognał tylko wręcz przeciwnie - zgodził się na spotkanie. Odwzajemniła więc uśmiech mężczyzny swoim, znacznie żywszym i szerszym, aby następnie wyciągnąć w jego stronę żółwika, utworzonego z dłoni pokrytej drobnymi ranami. Pękająca skóra zimą, brrr.
-Podsłuchiwać może i lubią, ale na pewno nie widzą.-Zachichotała i o ile miała taką możliwość złożyła na policzku lekkiego buziaka, aby migiem zwinąć swoje manatki i na deskorolce zwiać, póki nie zaczęła się chichrać na oszalała. Nie odbierała tego całusa jakoś znacząco - właściwie z każdym żegnała się czymś bardzo miłym, czy to przytuleniem, czy buziakiem. Przynajmniej z tymi, których miała deczko bliżej, lecz ciężko tak nazwać....dobra, walić. To Tate, w sumie sama nie wiedziała co robi.
/z.tNikolaj - 2017-05-13, 20:23 Zmarszczył brwi, gdy ta pisała coś na oszroniałej ławce, zastanawiał się nawet, czy coś jej się tam źle nie poprzestawiało przypadkiem, więc gdy się odwróciła był już w zupełności zbity z tropu. Dopiero po kilku dłuuuuższych chwilach ogarnął, że to numer telefonu, najwidoczniej jej, o ile nie miała zamiaru sobie z niego zażartować. Musiał przyznać, że to było dość oryginalne posunięcie, bo nigdy go to nie spotkało. Przybił z nią żółwika, nie mógł sobie tego odpuścić, a i dłoni akurat nie miał pokrytych bliznami, więc nie bał się, że ją wystraszy. Trochę się przy tym zgarbił, więc tym bardziej osłupiał, gdy pocałowała go w polik. Tego się nie spodziewał, ale musiał przyznać, że było to em... urocze? Wiedział, że pewnie miała to w zwyczaju, więc stwierdził, że i to będzie chciał zaakceptować jako jej poniekąd nowy znajomy. Gdy tylko odjechała uśmiechnął się głupkowato, a dopiero, gdy minął pierwszy szok po spotkaniu tej żywotnej istotki - zabrał się do zapisywania numeru, po czym zniknął w kierunku swojego mieszkania.
/zt.Seth - 2017-06-19, 21:24 Chociaż okolice fontanny były miłym i urokliwym miejscem Seth rzadko się tu kręcił. Zwykle po prostu nie miał czasu, lub wolał go spędzić w zaciszu czterech ścian, a jeszcze kiedyś w barze. Ostatnio jednak miał nieco tendencję wznoszącą i robił rzeczy, których nie robił od dawna, lecz o pełnym "wyzdrowieniu" nie mogło być mowy, też dlatego, że nie mógł wrócić do starego Setha, który przestał istnieć. Musiał tworzyć nowego, a sztuka tworzenia wymaga poświęcenia i cierpienia.
Wpadł po kawę do pobliskiego Starbucksa. Zakupił latte i małego muffina, zamiast jednak wypić kawę i zjeść muffina w zatłoczonym wnętrzu, skierował swoje kroki w pobliże fontanny, wokół której stało kilka ławek. Usiadł na jednej z nich, postawił parującą kawę obok siebie na ławce i zajął się konsumpcją muffina.Mikkeru - 2017-06-25, 17:44 Dziewczyna miała dzisiaj biegamy dzień, sprawy papierkowe ją wzywały. Zaniedbać ich nie mogła, konsekwencje tego były zbyt duże a na niej sobie pozwolić nie mogła. Nie miała też zamiaru wracać do kraju, tak więc latanie po urzędach było jedynym wyjściem by tego uniknąć. Nie miała czasu nawet nic zjeść, czy się napić bo czas ograniczony. Dobry los chciał, że w końcu znalazła moment by odsapnąć. Urokliwa fontanna tylko bardziej to tego zachęcała. Kupiła jakąś kanapkę i sok w pobliskiej budzie. Ciesząc się dosyć ładną pogodą, rozejrzała się po ławkach. Nie było wielu zajętych, gdzieś tam siedziała zakochana para i gruchała, gdzieś niedaleko siedział samotny mężczyzna, który zdawał się ignorować migdalących. Mikk zdecydowała siąść bliżej niego, jednak nie naruszając strefy osobistej. Nie ukrywajmy, sama też nie lubiła gdy inni to robili. Przynajmniej nie od razu.
Zsiadła na ławce i rozpakowała kanapkę oraz odkręciła picie, powoli zaczęła konsumować, dopiero teraz tak naprawdę odczuła głód i to jak bolą ją nogi. Westchnęła przeciągle i wolną ręką zaczesała włosy za ucho. Póki co, nie miała powodu by do chłopaka zagadać, chociaż by chciała. Doskwierała jej ostatnio samotność.Seth - 2017-06-29, 17:39 Rzucił okiem na parę zajętą amorami, przewrócił oczami i rzeczywiście zaczął ich ignorować. Takie scenki można było spotkać na każdym kroku, jednak Seth nigdy nie zdołał się na nie uodpornić, chociaż kiedyś aż tak mu nie przeszkadzały. Nie wyobrażał sobie, że mógłby być tym mężczyzną. Okazywanie uczuć w miejscu publicznym - jak najbardziej, aczkolwiek z umiarem. A takie migdalenie się przekraczało znośne dla niego granice.
Zjadł muffina, zgniótł opakowanie po nim i wyrzucił do najbliższego kosza, co nie wymagało od niego nawet ruszenia się z ławki. Następnie upił łyk jeszcze parującej kawy, rozglądając się wokół. Wtedy zauważył dziewczynę, która niosła kanapkę i sok i zmierzała w stronę ławki. Następnie mężczyzna dyskretnie przyglądał się temu jak usiadła na ławce i zajęła się konsumpcją. On nadal powoli sączył swoją kawę. Czekanie aż on podejmie rozmowę mijało się z celem. Wychodzenie z inicjatywą, zwłaszcza w kontaktach z innymi, nadal nie było jego mocną stroną.Nicole - 2017-10-29, 13:58 Zlecenie - Roznoszenie ulotek
Jak się okazało, pieniądze zarobione przy przycinaniu drzewek nie wystarczyły Nicole do zapłaty za zawody, więc na szybko musiała skombinować coś nowego. Tak to właśnie jest, kiedy nie kontroluje się swoich wydatków. W internecie znalazła zlecenie, które od razu postanowiła przyjąć. Otóż jedna z nowych restauracji potrzebuje promocji, a przecież jedną z najlepszych sposobów reklamy, są ulotki. Tylko kto bierze ulotki ze stojaków lub ze sklepów? Na te rozdawane zawsze się spojrzy, choćby przelotnie, ale zawsze.
Skontaktowała się zatem z knajpą, a ta przydzieliła jej ten " rewir. " Miała rozdać wszystkie ulotki, a później wrócić po zapłatę. Postanowiła więc zrobić to najszybciej jak się da, od razu udając się do fontanny, gdzie znajdował się przydzielony jej teren.
Niestety nie było to takie łatwe jak się wydawało, na pierwszy rzut oka. Sterczała tutaj już bowiem dobrą godzinę, posiadając jeszcze prawie wszystkie ulotki. Ludzie najzwyczajniej w świecie, byli zupełnie znieczuleni na to co do nich mówiła. Nawet na nią nie patrzyli. Po prostu omijali ją byle jak najdalej, i byle jak najszybciej. Klnąc w duchu podchodziła do kolejnych person, przyozdobiona wielkim ( choć teraz już mocno naciąganym ) uśmiechem, z wyciągniętą ręką. Każdego przechodnia, witała tak samo miło, a jeżeli ten brał ulotkę, dziękowała również, nie zapominając rzucić czegoś w rodzaju " zapraszamy. "
Co chwilę ktoś podnosił ją na duchu, przywracając wiarę, w to że jeszcze dzisiaj skończy tą pracę, lub dołował, nie zabierając zapisanego, kolorowego papierka.
Już teraz doskonale wiedziała, że zawsze będzie zabierać rozdawane ulotki, w ten sposób pomagając tym biednym ludziom, muszącym je rozdawać. Hiszpanka robiła to jednak z naprawdę dużym zaangażowaniem, potrafiąc wcisnąć je ludziom, którzy na początku odmówili.
Kiedy z jej ręki zniknęła ostatnia kartka, pogratulowała sobie w myślach, od razu pędząc w stronę miasta.