To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Aaren Wayford - 2017-01-21, 22:46

- Po prostu rzadko się widujemy, czasem tęsknię za starszym bratem.- przyznała się bez bicia, całe dzieciństwo o ile tak można nazwać musztrę wojskową w wykonaniu ich ojca, spędzili razem. Darzyła Lucasem ogromem zaufania, a sama rozmowa z bratem czy jego obecność często była jej zwyczajnie potrzebna.
- Mam rozumieć przez to, że nie będziesz próbował go zlikwidować dopóki jesteśmy razem?- zadała mu pytanie mające drugie dno, chodziło jej raczej o aprobatę lub akceptację tego związku. Miała cichą nadzieję, że w końcu kiedyś Lucas przekona się co do Tonego. Sama znała go z nieco innej strony niż brunet, nawet jeśli na początku umyślnie ją wykorzystywał i ranił przy tym, to teraz zmienił się i pomimo swojego charakteru i problemów starał się jak mógł dbać o nią. Od zawsze wierzyła w niego i w to, że jest dobrym człowiekiem chociaż trochę zagubionym poprzez swoją chorobę.
- Lucas posłuchaj. On się zmienił, naprawdę o mnie dba i się troszczy. Spróbuj go trochę poznać zanim skreślisz go na dobre.- poprosiła choć była niemal pewna, że nie przekona brata do chociażby zwykłej rozmowy z Wayfordem.
- Takie podejście chyba jest w tym wszystkim najlepsze.- uniosła kąciki ust w lekkim uśmiechu sama zabierając się również za swoje ciasto.
- Whisky mówisz? W takim razie koniecznie musisz wpaść do nas, wtedy się napijemy.- może jak się razem z Tonym napiją to znają nić porozumienia.
- Jakieś parę miesięcy temu odwiedził mnie ojciec. - przypomniała sobie o tym istotnym fakcie dopiero teraz.

Lucas - 2017-01-22, 02:21

- Nikt Ci nie broni się ze mną spotykać - zaśmiał się, zadziornie szturchając siostrę pod stołem. W rzeczywistości jemu też brakowało jej obecności, bo była jedyną osobą której w pełni ufał. Co prawda obydwoje byli zapracowani, ale Lucas czuł się w pewnym stopniu zastąpiony Tonym. To z kolei sprawiało, że nie lubił go jeszcze bardziej. A tak naprawdę wina leżała po obu stronach, bo żadne z rodzeństwa nie kwapiło się by zadzwonić i umówić się na jakieś spotkanie. Czas to zmienić.
- Spróbuję go nie zlikwidować, dopóki jesteście razem - poprawił dziewczynę, chwilę później puszczając jej oczko dla rozluźnienia atmosfery.
- Nie obchodzi mnie to Aaren. Ja i tak wiem swoje - wciął się jej w słowo, mając dość wałkowania tematu. Siostra wiele razy próbowała przekonać go do Wayforda, ale te puste zapewnienia nie robiły na Lucasie najmniejszego wrażenia.
- Chyba się nie zrozumieliśmy. Chcę się napić whisky z tobą, a nie z Tonym i tobą - westchnął, tracąc nadzieję na powrót do starych, dobrych czasów. Jednocześnie zaczął się obawiać, że Tony na dobre zagości w ich życiu i nic nie będzie już takie jak kiedyś.
- Co chciał? - słysząc wzmiankę o ojcu brunet zmarszczył brwi, biorąc kolejny kawałek ciasta do ust.

Aaren Wayford - 2017-01-22, 17:58

- Przecież wiem, ale zwykle oboje nie mamy na to czasu.- mruknęła nieco zmartwiona tym faktem, ciężko było znaleźć termin, w którym oboje mieliby wolną chwilę chociażby na zwykłą kawę tak jak teraz.
- Dzięki Ci za Twoją łaskę.- zaśmiała się wywracając oczami, niech tylko spróbuje coś mu zrobić to już Aaren się z nim policzy. - Nic nie wiesz.- warknęła mało przyjemnie ale nie zamierzała pozostawić tego bez odzewu, Tony był dla niej naprawdę ważny i nie chciała aby dwoje najważniejszych mężczyzn w jej życiu wiecznie pałało do siebie nienawiścią.
- Dobrze, ale miej na uwadze to, że teraz muszę poświęcać swój wolny czas wam obu, a w dodatku mam na głowie konia i dwa psy.- chcąc nadal utrzymywać kontakt z siostrą musiał liczyć się z tym, że teraz na pierwszym miejscu jest ktoś inny w jej życiu. To nie tak, że całkowicie zapomniała o Lucasie, ale miłość rządzi się swoimi prawami.
- Nalegał na mój powrót do Moskwy, tam niby miałabym większe szanse na awans w pracy. Kolejny stopień i dodatkowe uprawnienia. - wzdychając ciężko założyła długie włosy za ucho.
- Mówił też, że matka stwarza problemy. Chce odzyskać rodzinny dom w Moskwie, ten należący do pradziadka, w którym się wychowywaliśmy. Podobno nawet się tam wprowadziła z powrotem z tym swoim nowym facetem, ojcem Luhana.- popijając kawę mówiła o tym wszystkim spokojnie, choć w środku gotowa była wybuchnąć w każdej chwili. Nienawidziła matki po tym jak zostawiła ją jako trzyletnie dziecko, może chociaż Lucas miał z nią lepsze wspomnienia.

Lucas - 2017-01-29, 22:39

Lucasowi ciężko było pogodzić się z faktem, że Aaren nie jest już małą dziewczynką. W dalszym ciągu chciał się nią opiekować i źle czuł się z faktem, że nie ma dla niego tyle czasu co kiedyś. Byli w końcu bardzo zżyci i brunet najzwyczajniej w świecie potrzebował jej obecności.
- To może wpiszesz mnie do swojego kalendarza, żebyśmy chociaż czasami mogli się spotkać sam na sam? - przewrócił oczami, nie dopuszczając do siebie tej słabej wymówki. Sam był zapracowany, ale doskonale wiedział, że wszystko było kwestią odpowiedniej organizacji. A to, że zamierzał tolerować Tonego nie oznaczało, że nagle miał zamiar spędzać z nim czas. Oczywiście jeśli nie było to konieczne.
- Ale chyba nie zamierzasz wrócić, prawda? - zmarszczył brwi, chcąc się jedynie upewnić. Nie wyobrażał sobie, żeby dziewczyna od tak wróciła do Rosji i jeszcze bardziej utrudniła ich spotkania. Sam nie zamierzał ruszyć się z Eastbourne w najbliższym czasie, bo tu miał wszystko czego potrzebował.
- Ugh, ta kobieta zawsze będzie wyciągała łapy po więcej. Najwyraźniej rozwalenie rodziny to dla niej za mało - zacisnął szczękę i na nowo zaczął nerwowo bawić się palcami u prawej dłoni.
- Ale ojciec nie zamierza na to przystać, prawda? - zapytał, wlepiając czarne ślepia w buzie siostry.

Aaren Wayford - 2017-02-02, 23:23

Już dawno przestała być małą dziewczynką, a mimo to zawsze doceniała opiekuńczość brata, na którego mogła liczyć zawsze i wszędzie. Podobnie jak Lucas sama również ubolewała mocno nad brakiem czasu i możliwości spędzenia go w towarzystwie Vaugiera. Niestety dorosłe życie rządziło się swoimi własnymi prawami i czas dzielony pomiędzy pracę, obowiązki oraz inne osoby często był mocno ograniczony. - Lucas ...- mruknęła naprawdę czując się głupio w tym momencie.
- Dla Ciebie zawsze znajdę czas, mogę wpaść do willi jak będę miała wolniejszy weekend albo wieczór, okej?- miała nadzieję, że przynajmniej taka opcja będzie odpowiadała brunetowi.
- Nie chcę wracać, tutaj mam wszystko co mi bliskie. - pomimo namów ojca, nie zamierzała się nigdzie ruszać z Eastbourne, tym bardziej teraz, gdy powoli jej życie zaczynało nabierać, co raz intensywniejszych barw.
- Podejrzewam, że nie. Nie wtajemniczył mnie w to mocniej, ale sądzę, że już podjął odpowiednie kroki w tym celu. Znasz go, wiesz jaki jest. Nigdy nie siedzi z założonymi rękoma w takich sytuacjach. - odpowiadając spojrzała po bracie posyłając mu subtelny uśmiech.
- Poradzi sobie, nie denerwuj się.

Lucas - 2017-02-04, 16:11

- Dobra, niech będzie - westchnął ciężko, spodziewając się, że i tak prędko do ów spotkania nie dojdzie. W końcu on niedługo miał wyjechać na wakacje, a po tym czasie sprawa się przedawni i jego siostra najzwyczajniej o tym zapomni.
- To dobrze. Nie wyobrażam sobie Ciebie w Moskwie, podczas gdy ja zostanę tutaj - odetchnął z ulgą, nie chcąc nawet myśleć o takiej rozłące - Kto w końcu opiekowałby się moją małą siostrzyczką? - posłał jej zadziorny uśmieszek, uwielbiając drażnić się z Aaren na wszelakie możliwe sposoby.
- Mam nadzieję, że sprawa się rozwiąże. Informuj mnie, jeżeli dostaniesz jakieś nowe informacje - poprosił, chcąc być na bieżąco. Uważał, że jego matce nic się od nich nie należy i zamierzał dopilnować, żeby nic nie dostała. Nigdy jej nie wybaczył tego, że od nich odeszła i nie traktował jej już jako członka rodziny, chociaż łączyła ich więź krwi.

Aaren Wayford - 2017-02-04, 21:47

Dając bratu słowo, co do spotkania zamierzała do niego doprowadzić za wszelką cenę, nie chciała w końcu zawieść jednej z najważniejszych osób w swoich życiu. Tak naprawdę Lucas był dla niej najbliższą rodziną, nawet z ojcem miała słabszy kontakt niż z bratem, który tak naprawdę po części uczestniczył w jej wychowaniu.
- Bez obaw, nie tylko Ty nie chcesz mnie tam puścić.- zaśmiała się mając nadzieję, że brunet nie zacznie znów się wściekać na samą wzmiankę o innej osobie. - Tam chyba nikt by się mną nie opiekował, z resztą ten wyjazd jest nierealny. - nie chciała już dodawać kolejnej wzmianki o Tonym, który za nic w świecie nie pozwoliłby jej tam wyjechać. Była teraz związana z Anglią nie tylko ze względu na konia, ale też ze względu na Lucasa i Tonego.
- Oczywiście, dam znać jak czegoś się dowiem. Ewentualnie umówię nas oboje na spotkanie z ojcem jak tylko będzie w Anglii. - uśmiechając się subtelnie spojrzała po twarzy brata uśmiechając się delikatnie.
- Opowiadałam Ci, że byłam we Włoszech na wakacje u dziadków?- oczywiście miała na myśli rodziców matki, który w przeciwieństwie do tej kobiety byli naprawdę kochanymi i szczerymi ludźmi.

Kociłapa - 2017-02-14, 19:15

Dzisiejszy dzień spędził na poznawaniu miasta. Odkrywał akurat sąsiedni uliczki, spacerując już od godziny, gdy chłód zaczął mu wyjątkowo dokuczać. W związku z tym, gdy natrafił na kawiarnię, postanowił wstąpić. Zamówił od razu herbatę, na kawę często nie miał ochoty. Właściwie rzadko kiedy miał na nią ochotę.
Usiadł przy którymś z wolnych stolików przy ścianie, aby móc zasiąść na kanapie a nie na krześle. Obok siebie położył swój szalik i kurtkę. Wyjął z kieszeni telefon i popijając powoli gorący napój, przeglądał sieć.

Nicole - 2017-02-14, 19:34

Po przyjeździe ze stajni, ruszyła w miasto z zamiarem zjedzenia czegoś ciepłego. Gotować nie miała ani ochoty, ani zamiaru. Musiałaby jeszcze zakupy zrobić, a dopiero potem wziąć się do roboty. Potem sprzątanie, bo jak na prawdziwą kobietę przystało, przy pichceniu robiła niezły bajzel. A czemu nie iść na łatwiznę? :lol:
Z rękami w kieszeni, przemierzała uliczki, coby znaleźć jakieś przytulne miejsce. O dziwo, każda pizzeria, odpychała ją już samym wyglądem. Przepełnione wnętrze, głośne śmiechy. Nie. Nie dzisiaj. Szybko ogarnęła, że wcale nie zależy jej na wypełnieniu żołądka. Przytulne wnętrze kawiarenki, niemal przysysało ją swoim ciepłem. :lol:
Zajęła miejsce na kanapie, niemal tuż przy stoliku chłopaka, którego obdarzyła tylko krótkim spojrzeniem. Zamówiła jakąś kremówkę, i herbatę, od razu prosząc też o rachunek. Miała zamiar tu trochę zabawić, jednak wolała mieć to już za sobą. No bo co by było, gdyby okazało się, że pieniążki wyparowały? Pasuje wiedzieć, ile się ma w zanadrzu. :D
Niestety... Kremówka i kubek przywędrowały na stolik, a dziewczyna wyjęła portfel w poszukiwaniu hajsu.
- Yyy.. - wymruczała, grzebiąc w portfelu - Mógłby pan powtórzyć, ile to razem będzie?
Wykrzywiła się w grymasie, przygryzając dolna wargę. Mamy problem!

Kociłapa - 2017-02-14, 19:57

Mignęło mu, jak jakaś dziewczyna zasiada w niedalekiej odległości od niego. Z początku był mocno wczytany w artykuł, który znalazł w Internecie, ale gdy dziewczynie przyniesiono ciasto, zerknął na jej stolik z namysłem. Może sam by się skusił?
Wrócił do czytania artykułu, biorąc łyk herbaty. Niemalże skończył czytać ostatni akapit, gdy jego uszu dobiegł zrezygnowany pomruk dziewczyny. Wyprostował się, odwracając spojrzenie na Nicole. Odstawił z brzękiem kubek, patrząc na kelnera. Usłyszawszy kwotę, wyciągnął stosowny banknot z portfela, przesunął się po kanapie do dziewczyny i wręczył pieniądze mężczyźnie. - Bez reszty - uśmiechnął się.
Kelner od razu odszedł, zostawiając ich dwójkę samą. Kyle nie zerknął nawet na dziewczynę, tylko złapał za jej widelec i zanurzył go w cieście. Skubnął spory kawałek i wsadził do ust. Otarł je potem wierzchem dłoni.
- Podatek od okazyjnej dobroci - rzucił do Nic odkładając widelec i odsunął się na powrót do swojego stolika. Nawet nie zaszczycił dziewczyny spojrzeniem, tylko wlepił znów wzrok w ekran smartfona, doczytując artykuł. Siedział bokiem, tak więc twarzą do Nicole, opierając się leniwie łokciem o stolik.

Nicole - 2017-02-14, 20:18

Była tak zajęta, głupkowatym wgapianiem się w srebrzysty środek portfelu, że nim zdążyła zareagować, kelner odszedł. Uśmiechnęła się pod nosem, wrzucając portfel na powrót do torebki. Przez chwilę zastanawiała się co właściwie powiedzieć, bo jakby nie patrzeć to dość nietypowe wydarzenie.
- Dziękuuuję? - uśmiechnęła się, czując jak burak wypływa na policzki. - Ale chyba nie trzeba było.
Trzeba było. Co innego mogła powiedzieć? " Na to liczyłam " ?
Cholera. Następnym razem sprawdzaj portfel, to Cię takie upokorzenie ominie! W milczeniu, obserwowała jak wbija widelec, w ciastko. Kiwnęła tylko głową, raczej sama do siebie. Bez wahania odebrała widelec, przełożyła go do prawej ręki, obracając paręnaście razy. :lol:
- Nie jesteś za skromny, nie? - wyszczerzyła się, mrukliwie dodając - Do rozmownych też nie należysz?
Właściwie nie miała podstaw, aby tak sądzić, jednak każdy pretekst do zagadania dobry.

Kociłapa - 2017-02-14, 20:59

Skończył czytać artykuł i odłożył telefon na blat stolika. Podniósł wzrok na Niki, pijąc herbatę. Dziewczyna wciąż miała cień rumieńca na twarzy, a poza tym dość spłoszony wzrok. Ależ ją speszył podły drań. :lol:
Ukłuło go jakieś znajome uczucie, gdy spojrzał w oczy dziewczyny, ale zniknęło tak samo nagle jak się pojawiło. Niki musiała troszkę zmienić styl od kiedy ostatni raz się widzieli, albo wypiękniała od małoletności. :D Bo na razie Kyle jej nie rozpoznał. Zbyt miał umysł nastawiony na cel, za którym podążał od dawna. Celem tym był odnalezienie Nicole. Ale tak długo już za tym podążał, nie otrzymując od niej oznak życia, że już zapomniał jak mogłaby wyglądać. I był już na ten cel nastawiony jak robot, dlatego rzeczywistość była dla niego taka... Byle jaka. Płaska, bez głębi. Nie przyglądał się uśmiechom ludzi, nie widział błysku w ich oczach. Nie uszczęśliwiało go nic. Jego głowa była pokiereszowana wewnętrznie, a ośrodek emocji został całkowicie zasypany chłodną ironią.
- Zawsze mogłabyś owalić mu gałę, gdybym za ciebie nie zapłacił - odparł po prostu. Boże, jaki on był bezpośredni i bez odruchów, że czegoś nie wypada. Jak mnie szokuje granie taką postacią, ale patrzcie, jednak się odnajduję. :lol2:
Jednak nie tylko ja spostrzegłam nietakt tych słów - Kyle'owi po paru szybkich sekundach też przyszło na myśl, że mogło to być dość przesadne. - Sorry, chyba faktycznie jest ze mną coś nie tak - zaśmiał się, prezentując uroczy, sprawiający wrażenie szczerego, uśmiech. To nie tak, że się do tego zmusił, po prostu... Dużo rzeczy walczyło w jego głowie. Tylko miał wyrobione pewne odruchy, a czasami doganiały go myśli, że te odruchy nie są do końca dobre. Kiedyś jeszcze odczuwał to wraz z poczuciem winy i pokorą, ale teraz? Raczej przyzwyczajenie. Zimny chłód, ironia. Starał się zachować twarz przyzwoitego człowieka, tylko tyle.

Nicole - 2017-02-15, 13:32

O, podły drań - jak pięknie powiedziane!
Wpakowała do ust kawałek ciastka, który już po chwili, bez większych ceregieli trafił wgłąb narządów. (XD) Nie widziała większego sensu, w udawaniu jak to potrawa rozpływa się w jej ustach, bo jak mniemam każdy z nas wie jak to jest z kremówką. Nie każda rozpuszcza się na języku. :lol:
Czując na sobie spojrzenie, zerknęła w stronę Łapki, tym samym pozwalając na dokładniejsze " oględziny." Czej, głupio to zabrzmiało...
Obie wersje dobre! Zmiana stylu nie była, aż tak rzucająca się w oczy, jednak jej wygląd.. Owszem, nadal miała te falowane blond kudły, te ciemne oczy, i ciemniejszą karnację. Przede wszystkim wydoroślała, zaczęła malować się nieco ostrzej niż za czasów " dziecięcych."
W przeciwieństwie do chłopaka, Hiszpanka nie rozpoznała go. Może po części dlatego, że nie miała takiego zamiaru? Samo wspomnienie wydarzeń z przeszłości bolało, to też Nicole nie wracała do nich zbyt często. Wręcz przeciwnie, starała się wyrzucić je z głowy.
Oczyma wyobraźni obiła mu mordę, mrużąc lekko oczy.
- Hej, kolego! Owalić gałę, to ty sobie komuś możesz! Podejrzewam tylko, że nawet jak dopłacisz nikt się nie skusi. - słowa te, poleciały zaraz po jego, toteż nastolatka nie zdążyła ugryźć się w język. Ostatnie zdanie zakończyła ironicznym, pobłażliwym uśmieszkiem, idealnie dopełniającym cała wypowiedź.
No i w tej chwili, zrobiło jej się łyso. Facet przeprosił, ona też powinna. Milczała jednak zawzięcie, tłumacząc sobie, że tak zrobić powinna, że mu się należało.
- Dobra, przesadziłam. - mruknęła lakonicznie, odwracając wzrok, coby zawiesić go na tak interesującym kubku. Uznajmy to za przeprosiny. :lol:

Kociłapa - 2017-02-15, 13:46

Nie no szkoda, że nie opisałaś jak się jej ciasto rozpływa na cukry w przewodzie pokarmowym. Właśnie uczę się biologii i aż z przyjemnością czytałabym powtórkę. :lol2:
Mmm, on też jej nie rozpoznał. A przynajmniej jeszcze sobie tego nie uświadomił. Bo coś tam, w jego głowie, faktycznie drgnęło. Dobrze pamiętał grymasy twarzy swojej pierwszej, prawdziwej dziewczyny. Jednakże wspomnienia te były naprawdę mocno zamiecione w kąt świadomości Kociłapy.
Zaśmiał się krótko na jej słowa. Wyszczerzył zęby w uśmiechu, przejeżdżając językiem po zębach. - Spójrz - zaczepił końcówkę języka na jednym ze swoich kłów. Ostro, nadzwyczaj ostro zakończonych. Od zawsze takie miał. Może to otworzy klapkę w pamięci Nicole?
- Widzisz? Nikt by się nie skusił na owalanie gały takimi kłami - dodał, przestając się wyszczerzać.
Odwrócił się przodem do swojego stolika i założył luźno nogę na nogę, sięgnął po herbatę. Zanurzył w niej usta. Taak, kły były jednym z powodów nadania mu tego charakterystycznego przezwiska. Ale, ale, Kotem nazywali go i za młodości. Za to z Kociłapą jest jeszcze jedna historia, ta z więzienia, znacznie ciekawsza! Nie mogę się doczekać aż Kyle będzie mógł ją komuś opowiedzieć. :lol:

Nicole - 2017-02-15, 15:29

I Ty Brutusie przeciwko mnie? :lol2: Wszędzie biologia, gdzie nie uciekniesz, ktoś Ci o niej przypomina. Ona mnie prześladuje, nawet w snach! Cholercia, czy ja jestem skazana na zostanie biologiczką? ._.
Wystarczył ten uśmiech. Wystarczyło to jedno słowo. Nicole zacisnęła zęby, starając opanować się narastający... Niepokój? Chyba tak można to uczucie nazwać, bo do paniki brakowało jeszcze sporo. Rzeczywiście, widok kłów Kyle'go przebił pewien mur w pamięci, mimo iż tak bardzo tego nie chciała. No bez jaj. Nie dość, że " ojciec " tu jest, to jeszcze ten. A podobno urodziła się w niedzielę, i miała być przysłowiowym " Dzieckiem szczęścia. " :lol:
Nie miała wątpliwości, dziwiła się tylko sobie, że wcześniej nie rozpoznała byłego. Za wiele razy tych kłów "posmakowała" podczas pocałunków. Według niej był to już zamknięty rozdział w życiu, jednak dobrze zdawała sobie sprawę z tego co uczyniła chłopakowi. Niekoniecznie musiał się z tym pogodzić. Zmrużyła oczy, charakterystycznie ( a i bezwiednie ) marszcząc przy tym nos. Nie rozpoznał jej, to też miała jeszcze szanse. Nie wzbudzamy podejrzeń. Jemy. Ciastko. I. Wychodzimy. Prosty krótki plan.
Słowa Anglika dotarły do niej dopiero po pewnym czasie, uśmiechnęła się krótko, ale raczej mało urokliwie.
- Sugerujesz, że najpierw by Cię ich pozbawił? - usłyszała swój głos, pozwalając sobie na odrobinę złośliwości.
Sięgnęła po kubek, upijając spory łyk, a następnie zabijając gorzkawy smak kremówką.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group