To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur piaszczysty

Laylah - 2019-12-03, 14:44

Laylah odpoczywała po robocie, jakiej ostatnio się chwyciła w Orchardzie. Nie miała własnego podopiecznego, dlatego też swój czas poświęcała koniom stajennym, głównie im kopytom oraz koniom westernowym, które były zaniedbywane przez jeźdźców jeżdżących głównie w stylu klasycznym. Przebywała głównie w stajni, nie widząc powodu, dla którego miałaby siedzieć sama w mieszkaniu, aże miała chwilę wolnego, zdecydowała się poobserwować skoczka, u którego niedawno kopyta były robione przez nią i obserwowała, jak się porusza. Lekko się zamyśliła, przymykając oczy i rozluźniając mięśnie i czując się niezwykle swobodnie. Nie spodziewała się odwiedzin kogoś z rodziny, raczej część jej bliskich mieszkających w Eastbourne nie interesowała się końmi. A przynajmniej nie mężczyzna, który do niej podszedł. Zamrugała parę razy zdziwiona, nie chcąc uwierzyć, co jej oczy widzą. Kto tu do stajni zawitał. I to z pieskiem! Uwielbiała Delgado, był inteligentną, dobrze wyszkoloną psiną. Na sam początek kucnęła, by móc przywitać się z owczarkiem z szerokim uśmiechem, po czym podniosła wzrok na swojego rozmówcę.
- Cześć wujku. W porządku, udało mi się złapać pracę kowala i czasami jeżdżę. Tylko strasznie mało jest koni westernowych w tej stajni, szkoda trochę - odpowiedziała na jego pytanie, nie chcąc być niemiła i nie chcąc wyjść na większego gbura, niż była. Rozmowa z ludźmi nie była jej ulubioną formą aktywności, zdecydowanie wolała trzymać się z boku i po prostu robić swoje, nie zważając na zdania innych, ale czasami trzeba było rozmawiać. Na przykład z zarządem Orchardu, właścicielami koni i innymi. Niezbyt przyjemne, ale przynajmniej się raczej sprawdzała. Podniosła się z klęczek, prostując się i kierując wzrok
- A ty? Co tu robisz? Nie masz jakiś konfliktów do rozwiązania? - zadała pytanie z lekkim, zadziornym uśmiechem, krzyżując ręce przy piersiach i obserwując starszego i dużo wyższego mężczyznę. Dlaczego cały wzrost musiał pójśćw tę częśćrodziny, a ona musi być taka niziutkie?

Severin Bamont - 2019-12-03, 16:07

- Obecnie nie, ale mniemam, że wkrótce się to zmieni - puścił do niej oko w odpowiedzi na jej pytanie. - Ten tu koleżka koniecznie chciał się z Tobą spotkać, więc nie mogłem mu odmówić - dodał żartobliwie wskazując na psa, który był wyraźnie uradowany widokiem dziewczyny, bowiem od razu do niej podbiegł, machając radośnie ogonem. - Jak się tu odnajdujesz? Podoba Ci się to miejsce? - zapytał choć domyślał się, że nawet gdyby było jej tu naprawdę źle, to wrodzona duma nie pozwoliłaby się jej do tego przyznać. A przecież zawsze mogła liczyć na jego pomoc i wsparcie, i miał nadzieję iż o tym wiedziała.
Laylah - 2019-12-15, 12:17

- No pewno. Czym byłby policjant bez przestępczości - powiedziała równie żartobliwie, targając psiaka z wyczuciem za dłuższą sierść przy uszach. Co jak co, ale psa wujek miał super, nie mogła mu tego odmówić. Dobrze wiedział, że przyprowadzenie Delago poprawi młodej dziewczynie nastrój.
- Bardzo fajne. Robię koniom kopyta, czasami uda mi się na jakiegoś wsiąść. Jest w stajni naprawdę bardzo porządna klacz, na której grzbiecie dobrze się czuję. Prawie wygrałyśmy hubertusa i gdyby nie to, że raczej nie skaczemy przez żywopłoty, prawdopodobnie byśmy wygrały - rzekła dziewczyna, krzywiąc się pod wpływem ciężaru swojej porażki. Tłumaczenie, że był to jej pierwszy Hubertus i nie powinna tak reagować, nie pomagały. Urodziła się, by brać to, co chce, a porażka zmotywowała ją do częstszych treningów i rozwijania swoich mięśni, by potem z dużo większą łatwością złapać lisią kitę.

Severin Bamont - 2019-12-16, 17:13

- No prosze, widzę że naprawdę się tu odnalazłaś i świetnie sobie radzisz. Bardzo mnie tu cieszy, a i rodzice z pewnością będą dumni, kiedy dowiedzą się o Twoich postępach - puścił do niej oko, przyglądając się z uśmiechem, jak targa Delgada za uszami. Chwilę później na parking wjechał srebrny samochód osobowy z dużą białą przyczepą, przeznaczoną do przewozu koni.
- O proszę. Przyjechała niespodzianka. Chodź - ruszył w stronę przyczepy, ciekaw jaka będzie jej reakcja na widok znajdującego się w niej prezentu. Już z daleka było słychać niespokojne rżenie i nerwowe przebieranie kopytami, dochodzące z jej wnętrza.

Laylah - 2019-12-19, 11:45

- Widzę, że kogoś wysłali na przeszpiegi - odpowiedziała na słowa mężczyzny z lekkim, zadziornym uśmiechem na ustach, podnosząc na niego wzrok z kucków. Wszystko jasne, dlaczego przyjechał do stajni, pomimo że się tym nie interesuje, wydało się! Rodzice go po prostu wysłali. Jednak nie miała nic przeciwko temu, głównie z takiego powodu, że jej się tutaj bardzo dobrze żyło i układało, miała nadzieję, że rodzice nie zechcą, żeby Laylah się ponownie wprowadziła do domu. Spojrzała na srebrną przyczepę, która widocznie należała do kogoś niezwykle bogatego, skoro go było stać na takie cacko. Uniosła brwi i kiwnęła z uznaniem głową, bo widocznie ktoś się dorobił, po czym wróciła go drapania owczarka za uszami i niezwracania uwagi na to, co się dzieje dookoła. Jednocześnie trochę czuła zazdrość, że widocznie ktoś się dorobił na tyle, by wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na konia z widocznie dobrej hodowli, a ona jedyne, co mogła robić, to ciężko pracować. A kasy i tak było niewiele z tego.
- Co...? - zadała krótkie pytanie, marszcząc brwi na słowa wuja, po czym podniosła się, stojąc chwilowo w bezruchu. Nie docierało do jej myśli, że brunet mógł kupić konia, bo tak naprawdę, po co mu to. Nie był w żaden sposób związany ze stajnią ani z końmi, nie był mu również potrzebny do pracy. Ruszyła niepewnie w stronę przyczepy, słysząc jak zwierzę w środku niecierpliwi się, by wyjść, widocznie świadome tego, że nastał koniec jego podróży. Spojrzała ze zdezorientowaniem na mężczyznę, nie wiedząc, jak ma zareagować i co zrobić. Nigdy nie została postawiona w takiej sytuacji, raczej zawsze mówiła, czego chce i to dostawała. Rzadko kiedy ktoś sprawiał jej niespodzianki.

Severin Bamont - 2019-12-19, 15:53

- Oj tam zaraz na przeszpiegi. Po prostu chciałem się dowiedzieć, co słychać u mojej ulubionej siostrzenicy - puścił do niej oko, podchodząc do przyczepy w towarzystwie dziewczyny i psa. - To, że właśnie dostałaś wymarzonego konia. Obym tylko trafił w Twój gust - uśmiechnął się szeroko na widok jej zaskoczonej miny. Najwyraźniej zupełnie zbił ją z pantałyku, a jej zdumienie jeszcze bardziej się pogłębiło, kiedy mężczyźni, którzy przywieźli konia, otworzyli przyczepę usiłując wyprowadzić go na zewnątrz.
Aristo - 2019-12-19, 16:04

Kiedy tylko drzwi przyczepy zostały opuszczone, przebywające w niej zwierzę wystrzeliło jak proca, wydając z siebie donośne rżenie. Był to wspaniały, szlachetny koń czystej krwi arabskiej o sierści czarnej niczym heban albo smoła i płonącym spojrzeniu czarnych, lśniących oczu. Po podróży w przyczepie był zestresowany, przez co wspiął się na zadnie nogi i zarżał donośnie, a jego długa, gęsta, jedwabista grzywa rozwiała się, nadając mu wojowniczego wyglądu. Mężczyźni usiłowali go uspokoić, szarpiąc za uwiąz przyczepiony do kantara, jednak kary ogier był zbyt podenerwowany, by ich usłuchać. Wyrwawszy im się, zaczął galopować po terenie stadniny, wierzgając przy tym i wymachując kształtną głową.
Laylah - 2019-12-26, 13:46

Zachichotała, gdy mężczyzna nazwał ją ulubioną siostrzenicą. Ulubioną, bo pewno jedyną. Jej mina zrobiła się jeszcze bardziej zdziwiona, gdy dowiedziała się, że właśnie dostała własnego konia. Takiego... Na własność. To było coś, na co rodzice nie chcieli sobie pozwolić, bo stwierdzili, że Laylah i tak zaraz się znudzi tym hobby i znajdzie sobie nowe, równie kosztowne. Nim nawet weszła do przyczepy, by obejrzeć w niej konia, drzwi opadły, zaś ogier natychmiast wystrzelił niczym z procy. Widząc, że wyrwał się stajennym, uniosła brwi zdziwiona, jakiego to temperamentnego konia kupił jej wujek, po czym ruszyła sama za nim, biorąc po drodze gdzieś jakąś leżącą samotnie, nieużywaną lonżę, dodatkowo zakładając rękawiczki, by przypadkowe wyrwanie nie poparzyło jej dłoni. Można powiedzieć, że Severin gust ma bardzo dobry, bo arab był naprawdę piękny, chociaż mocno nieokiełznany. Spokojnym krokiem ruszyła tam, gdzie kary miał przebiegać, sądząc po jego drodze, jaką przebywał, opuszczając przy tym długi kawałek linki.
- Prrrr - powiedziała uspokajającym głosem, chcąc, by młodzik przynajmniej zwolnił i się nią zainteresował. Nie chciała, by zrobił sobie czy innym krzywdę, a tak naprawdę, to ona była teraz za niego odpowiedzialna. Bo w końcu, to był jej koń.

Aristo - 2019-12-26, 20:16

Czarny ogier dotarł do ogrodzenia, gdzie zatrzymał się gwałtownie, odwracając się w stronę zmierzającej w jego kierunku dziewczyny z lonżą w ręce. Zastrzygł ruchliwymi uszami, przestępując z nogi na nogę. Rozdął chrapy, okazując wyraźne zaniepokojenie. Wszystko było tu dla niego zupełnie nowe i nieznane, a podróż przyczepą zdecydowanie nie należała do najprzyjemniejszych. Nie przejawiał agresji, ale trudno było przewidzieć, co zrobi.
Laylah - 2019-12-26, 20:22

Powolnym, spokojnym, acz pewnym krokiem podchodziła do ogiera, starając się rozsiewać wokół siebie uspokajającą aurę, polegającej na pewności, która jest cecha przywódcy. Nie chciała, by kary jej przypadkowo zwiał, dlatego uważała na każdy swój krok, aby przypadkowo nie popełnić żadnego błędu. Nikt by nie chciał panikującego po terenie Orchardu ogiera, który może zrobić sobie lub innym krzywdę.
- Już. Nic ci tu nie grozi. Jest wszystko dobrze - powiedziała, podchodząc do niego coraz bliżej, by spokojnym ruchem spróbować przypiąć karabińczyk do kantaru karego, mając cichą nadzieję, że nigdzie jej nie zwieje i że w ataku paniki nie zacznie atakować. Konie różnie reagowały pod wpływem stresu, a, pomimo że Laylah próbowała ten stres załagodzić i prawie zniwelować, to nie zawsze może to wyjść. Szczególnie że nie znała tego konia, nie wiedziała, jak do niego podchodzić.

Aristo - 2019-12-26, 20:37

Kiedy dziewczyna podeszła do niego, wyciągając ręce do jego pyska, szarpnął gwałtownie głową, prychając z irytacją. Intuicja podpowiadała mu jednak, że ona nie zamierza zrobić mu nic złego, więc pozwolił przypiąć jej lonżę do kantara i opierając się nieco, przeszedł przez parkur, rozglądając się wokoło i strzygąc uszami. Na widok przyczepy, do której się zbliżali, zatrzymał się gwałtownie, podrywając czujnie głowę i parsknął donośnie, by dać w ten sposób do zrozumienia, iż nie zamierza ponownie do niej wchodzić, tym bardziej że jego uwagę przykuło rżenie, dobiegające ze stajni. Spojrzał w tamtą stronę i zarżał donośnie, informując inne konie, że jest tu nowy.
Severin Bamont - 2019-12-26, 20:47

Kiedy koń, wyskoczył gwałtownie z przyczepy, Severin usunął się na bok, by przypadkiem nie zostać przez niego stratowany i zawołał Delgada, który odskoczył gwałtownie na bok, szczeknąwszy na nieco spanikowanego konia. Na szczęście Laylah zdołała go spacyfikować i wziąć na lonżę.
- Widzę, że masz naprawdę dobre podejście do koni - uśmiechnął się, podchodząc do niej z psem u boku, który spoglądał nieufnie na ogiera. - Jak Ci się podoba? - spytał przyglądając się ogierowi, który sprawiał naprawdę imponujące wrażenie swą dumną postawą i szlachetnym wyglądem.

Laylah - 2019-12-27, 13:53

Pogłaskała ogiera po kości nosowej, ograniczając sie do płynnych, spokojnych ruchów, które miały na celu uspokojenie karego. Był naprawdę piękny i byłoby szkoda, gdyby coś mu się stało. Spojrzała na mężczyznę, który podchodził bliżej, by ją pochwalić, a na twarzy kobiety pojawił się uśmiech. Zawsze była łasa na pochwały, szczególnie że ta akcja naprawdę dobrze wyszła.
- Dzięki. Lata praktyki - powiedziała z lekkim śmiechem, po czym spojrzała kątem oka na ogiera, który widocznie się niecierpliwił. Widocznie nie lubił stać w miejscu, musiał cały czas iść do przodu. Coś tak, jak Laylah, tylko że w końskiej wersji. Ich połączenie temperamentów mogło być... Ciekawe.
- Jest cudowny. Naprawdę piękny, zarówno jak sto i jak się porusza. Odprowadzę go do boksu i wrócę - odpowiedziała na pytanie, po czym ruszyła razem z jej nowym koniem, by odstawić go do stajni, kierowana wskazówkami stajennych, gdzie jej nowy nabytek ma stanąć. Jeszcze nie było tabliczki na jego boksie, trzeba więc będzie to zmienić! Tylko najpierw będzie musiała poznać wszystkie jego dane. Po odłożeniu ogiera i dosypaniu mu dwóch marchewek do żłobu, które mógł sobie przegryźć, ruszyła z powrotem na parkur, odkładając lonżę i kierując kroki do mężczyzny. O ile nie poszedł za nią, to wtedy miała mniejszą odległość do przebycia.
- Jak on ma właściwie na imię?

Aristo - 2019-12-27, 14:19

Ogier uspokoił się nieco pod wpływem dotyku dziewczyny, jednak wciąż łypał podejrzliwie w stronę przyczepy, dopóki nie zniknęła z jego pola widzenia. Nie rozumiał dlaczego się tu znalazł. Wszystko było tu dla niego nowe i nieznane. Posłusznie poszedł za dziewczyną do stajni, kiedy na niego cmoknęła, prowadząc go na lonży. Stajnia okazała się duża, jasna i przestronna, podobnie jak znajdujące się po obu stronach boksy, gdzie znajdowały się inne konie, spoglądające z zaciekawieniem na nowego lokatora. Arab wszedł do nowego boksu, gdzie dziewczyna odpięła mu lonżę i zostawiła samego, by mógł się zaaklimatyzować. Obwąchał wszystko starannie, napiwszy się wody z automatycznego poidła, a potem schrupał ze smakiem pozostawione mu marchewki i nawiązał znajomość z dwoma końmi znajdującymi się w sąsiednich boksach.
Severin Bamont - 2019-12-27, 14:32

Ucieszył się, że dziewczynie tak bardzo spodobał się sprezentowany koń.
- Liczyłem na to, że będziesz zachwycona i jak widać się nie zawiodłem - zaśmiał się. - Tylko dbaj o niego, bo to naprawdę kosztowny koń, ale jestem pewien, że trafił w najodpowiedniejsze ręce - dodał z uśmiechem, odprowadzając ją do stajni. Przyglądał się z uznaniem wspaniałym ruchom araba, który wszedł za dziewczyną do budynku. Delgado przez cały czas trzymał się nogi swego pana, spoglądając nieufnie na dużo większe zwierzę.
- No widzisz? Mówiłem, że jej się spodoba - przemówił do psa, pogłaskawszy go po głowie. Po chwili Laylah wyszła ze stajni, pytając o imię swego nowego wierzchowca.
- A właśnie, bym zapomniał - sięgnął do trzymanej w ręku teczki wyciągając z niej plik dokumentów. - To jego dokumenty z wszystkimi danymi. Od teraz oficjalnie jesteś jego właścicielką - uśmiechnął się, widząc że siostrzenica jest naprawdę pod wielkim wrażeniem, choć starała się ukryć swój entuzjazm pod maską powagi.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group