Eviline - 2013-10-08, 21:02 Niby zwykły dzień, a dla Evil już każdy człowiek którego mijała był irytujący. Miała zbyt dużo biegania po bankach jak na jeden dzień, a mogła przecież go spędzić w swojej jak to mawiała tatuażarni, czy w warsztacie naprawiając jakieś podstarzałe samochody po wielu korozjach których właściciele zwykle sądzą, że są jeszcze zdatne do jazdy. Praca przyjemna, przynajmniej można pokrzyczeć do woli na pracowników. Z takim też złym humorem podjechała pod pub swoją cebrą bez której by się pewnie nie obeszła. Najwyżej jak będzie piła to ją zostawi na noc u znajomego. W końcu ona chętna do roli dawcy organów nie była, choć po jej jeździe można było powiedzieć coś innego, co pewnie by się jej nie spodobało i zaraz by to podsumowała kąśliwym słowem. Weszła do pubu lekkim krokiem. Od razu rozpięła skórę, uderzył ją bowiem zaduch tego miejsca, a samym powietrzem można się było upić. Zobaczyła wolne miejsce przy barze. Chyba jedyne w całym zagorzałym miejscu, więc bezzwłocznie się tam skierowała. Od razu spojrzała na mężczyznę obok. W sumie byli tutaj prawie sami mężczyźni, ale raczej nie kwapiła się by ich poznać. Siadając przy barze od razu zauważyła, że to punk, chociaż dokładnie nie trzeba było się przyglądać, by to zauważyć, Przypadkowo szturchnęła go ramieniem, nawet sobie tego nie uświadomiła. Położyła kask na barze, będzie jej tylko zawadzał. Zamówiła piwo. Taki miała dzisiaj nastrój, a wiedziała, że po piwach będzie jej dane jeszcze hondą wrócić do domu, a nie tłuc się na to jej zadupie. W spokoju chwyciła za kufel i upiła kilka porządnych łyków.
//Taaaa... Brak takiego pisania przez miesiąc i już dupa. Trzeba się przyzwyczaić na nowo ^^Pan X - 2013-10-08, 21:23 Biurokracja i dzisiejszy świat. Jakże absurdalny. To było takie piękne połączenie, które w efekcie dawało niewyobrażalną całość. A jednak żyliśmy w tym świecie. I każdy kosmita, który by zapewne zawitał na Ziemi, zobaczył co tu się wyprawia, pierwsze co by zrobił, to wykierował pytanie: "Jak do chuja?!" A jednak było to możliwe, ku zaskoczeniu wielu osób.
Dało się usłyszeć ryk silnika, który dobiegał z zewnątrz. X jedynie przewrócił teatralnie przepitymi ślepiami. I być może dla obecnych było to wielkie przedsięwzięcie, że ktoś w takie oto miejsca wybrał się takim pojazdem, jednak punk kompletnie nie zwracał na to uwagi. Jedynie w czerepie kształtował sobie osobę, która mogłaby posiadać takie cacko. Stawiał na fagasa pod krawatem, z długim czarnym płaszczem zarzuconym elegancko na ramiona, z idealnie wyczesanymi włosami, gdzie ani kosmyk nie śmie drgnąć, a na twarzy zero zarostu. No dobrze, ewentualnie taki kilkudniowy, za którym podobno kobiety szaleją.
I nagle w drzwiach pojawiła się kobieta. No proszę. Co jak co, ale takiego obrotu sprawy zupełnie się nie spodziewał. Punk w niebywałym skupieniu obserwował ruch blondynki, która najwyraźniej zmierzała w jego stronę. I proszę, nagle usiadła obok, a nawet niechcący trąciła mężczyznę. To zadziałało na niego niczym płachta na byka, jednakże szybko opamiętał swe żądze. Grunt to kultura, której namiastkę alkoholik miał jeszcze w sobie, zwłaszcza w stosunku do płci pięknej.
-Stawiałem na krawaciarza.
Rzucił ochryple, wręcz nieprzyjemnie dla ucha odbiorcy wyraźnie zerkając na niejaką Eviline, coby dać jej do zrozumienia, że to doń kierował owe słowa. No tak, pomylił się. Każdemu się zdarza.
//spoczko, to mój drugi post od miesiąca, także też mam zanik pisania ;dPan X - 2013-10-09, 18:42 Pal to licho, że wczoraj tu był i pal to licho, że dziewczyna, która później się pojawiła, po prostu się zawiesiła. I pal to licho, że user, kompletny ignorant, nie napisał za nic, że wyszedł swoją postacią.
...
Przyszedł więc wraz z Sayen przy okazji paląc papierosa, a w zasadzie dopalając go. Nie wiedział dlaczego za każdym razem, kiedy już kończył palić, odczuwał niebywałą żałość. Zupełnie tak, jakby podczas tych kilku minut niesamowicie związał się z papierosem, a teraz zmuszony jest się z nim rozstać na wieczność. I w zasadzie tak było. Może najzwyczajniej w świecie mężczyzna był im wdzięczny, że te małe, ale jakże kochane świństwa karmią jego nałóg, a przy okazji i raka w płucach? Wielce prawdopodobne.
Wyrzucił więc niedopałek, który bez większych ceregieli z dozą beznamiętności zdeptał swym poniszczonym glanem, a następnie od razu szarpnął za drzwi, coby otworzyć je przed Sayen. Kiedy ta raczyła wejść, X podążył za nią z trzaskiem zamykając za sobą. Kątem oka jedynie łypał na mijane osoby, a kiedy któryś z osobników spojrzał na dziewczynę w taki sposób, w jaki nie przypadło mu to do gustu, ten szybko łypał nań oczyma chcąc w ten sposób nie tyle co zgasić, ale szybko opamiętać takiego pijusa z kim oto przyszła ta zacna dziewczyna. Co jak co, ale Sayen nie należała do byle jakich, swoje atuty miała i z pewnością je znała, toteż musiał brać wszystko pod uwagę. Swoją drogą, jak to się działo, że ten oto alkoholik do czynienia miał z najlepszymi kobietami w tym mieście, kiedy był absolutnym...zerem? Zapewne wielu, a nawet i on, zadawali sobie to pytanie. I nawet nie mógł tego przełożyć na swój urok osobisty. Więc co, do cholery?! Dobrze ruchał? Przecież z nielicznymi miał okazję iść do łóżka. Nie, to nie mieściło się w głowie.
Dotarli do baru, gdzie X usiadł i od razu zerknął na przepełnione półki.
-Na co masz ochotę?
Zapytał zerkając na Sayen z wyczekiwaniem. Swoją drogą, wczoraj jeszcze user wspominał, że punk nie ma możliwości wydawania pieniędzy na kobiety. Dziś nagły obrót sprawy, jak miło!Sayen - 2013-10-09, 19:05 Przestąpiła próg, jak wtedy, nadal czując się obca i... niechciana. Aczkolwiek prawdopodobnie było to tylko i wyłącznie czyste przewrażliwienie. Spojrzenia tych wszystkich ludzi sprawiały, że chwilami miała poczucie całkowitej nagości. Nie przeszkadzało jej to, co śmieszne, ale delikatnie drażniło. Usadowiła swoje zacne dupsko na jednym ze stołków barowych, drugie ręką przyklepując ze śmiechem i doczekując się towarzysza. Swoją drogą, kompan był z niego nietuzinkowy. Pomijając fakt, że gdyby się spotkali w zacisznym, odosobnionym miejscu, zapewne skończyłoby się to tak, jak oboje przewidują. Z zamyślenia wyrwało ją pytanie punka. Chciałoby się rzec "na Ciebie", ale jako że nie wypada, odparła po prostu:
- Co polecisz - odgarnęła dłonią włosy z czoła. - plus papieros, najlepiej mentolowy. - Wyszczerzyła śnieżnobiałe zęby, o dziwo, zważając na fakt papierosowego nałogu. Tyle paradoksów, tyle niejasności, a tak mało czasu...
- Co się z tobą działo, kiedy cię nie było, hm? - Uniosła brew w mało oryginalnym geście, jednak przechylając głowę na bok. A niech będzie, że dodała coś od siebie do tego teatralnego gestu!Pan X - 2013-10-09, 19:23 Dobrze, że w taki sposób o nim myślała, bo X zawsze wychodził z założenia, że nie jest odpowiedni do rozmów. Być może wynikało to z tego, że w zasadzie o zawsze pił sam i przyzwyczajony był do samotności. Nie narzekał też, zresztą.
Mimo swojego podejścia do ludzi, a raczej od stronienia od nich, czasem lubił posiedzieć i napić się w doborowym towarzystwie, na przykład w towarzystwie Sayen. Gdy miał towarzystwo, był rad, ale gdy go nie miał, niezbyt specjalnie ubolewał. I tak to właśnie z nim było.
Miała na niego ochotę? Och, a dlaczego on miał ochotę po prostu wziąć ją do kibla i zrobić swoje? Dlaczego tak działała na tego mężczyznę? Nawet nie dobijał się faktem, że był od niej o wiele starszy. Po prostu miała na niego dziwny wpływ. Niczym Grace. Cholera.
Gdy tylko przypomniał sobie o Grace, zamyślił się na dobrą chwilę. Palcami przeczesywał brodę w dobrym zastanowieniu. Nie wiedział dlaczego tak bardzo Sayen przypominała mu tamtą. Ruchy, mimika twarzy, wszystko. To poniekąd powodowało dziwny ból, a zarazem niesamowicie cieszyło. Zresztą, nie spotykał się z dziewcyną tylko po to, by zapełnić pewną pustkę. Nic z tych rzeczy! Po prostu przypadła mu do gustu, o. I to bardzo.
-Wódkę.
Odparł zdając się nawet na nikły, aczkolwiek dostrzegalny dlań uśmiech. Po chwili skinął do barmana przy okazji sięgając do kieszeni z której wyciągnął paczkę mentoli.
-Zaopatrzyłem się na "czarną godzinę".
Wytłumaczył, ażeby nie pytała niepotrzebnie. Przecież wiadome było, że X nigdy nie palił takich papierosów. Można śmiało rzec, że wyczekiwał tego spotkania, a że miał namiastkę szczęścia w życiu - właśnie się poszczęściło.
Oboje otrzymali kieliszek wódki. Alkoholik szybko powziął go i uniósł ku górze.
-Twoje zdrowie.
Odparł wypijając szybko zawartość szklaneczki, którą z impetem odłożył na blat. Zaraz po tym nachylił się nad Sayen, delikatnie złapał ją za podbródek i równie delikatnie złożył na jej ustach pocałunek. Po owym zajściu usiadł jak wcześniej, a na jego zarośniętym pysku zagościł znów ten znikomy uśmiech, jaki zawitał wcześniej.
-Dobrze smakujesz.
Skwitował. W ogóle z natury mówił lakonicznie.Sayen - 2013-10-09, 19:49 Jego towarzystwo nie było obojętne Sayen. Całkowicie i niezaprzeczalnie lubowała się w chwilach spędzonych przy nim. Był tym, którego było brak opierzonej.
- Nie tylko ja byłam skłonna myśleć, że znów się spotkamy? - Oczywiście poczęstowała się mentolem, który ułożyła zwinnie i odpaliła. Kłębiasta chmura dymu otoczyła twarz mężczyzny. Uwielbiała ten subtelny, acz wyczuwalny powiew chłodu po każdym zaciągnięciu. Zwyczajne papierosy tego nie dają, oj nie, X.
Uniosła kieliszek, zaraz przykładając go do ust i wypijając duszkiem całą - och, jakże wielką - zawartość. Kiedy tylko wódka otarła się o kubki smakowe, dziewczę wykrzywiło wargi w dziwnym, aczkolwiek specyficznym dla siebie, grymasie. Wyparła całe powietrze zgromadzone w płucach z głębokim westchnieniem. Oj, dawno nie miała tego w ustach. Prawdopodobnie przez posmak, który nie przypadł jej do gustu od pierwszego razu, przy którym dane było posmakować tego trunku. Oblizała wargi beznamiętnie. Nie zdążyła jednak skwitować, ni nawet podziękować za zdrowie. Jedynie powieki bezwiednie opadły na ułamek sekundy, jakby również chciały się choć przez moment delektować zbliżeniem.
- Gdyby trwało to dłużej, może i mogłabym odwzajemnić komplement. - Tym razem uśmiech różnił się od tych, które poznał X. Zmrużyła oczy, a niesforne kosmyki czupurnie okalały jej twarz. Całość tworzyła prowokujący obraz. Nawarzyłeś sobie piwa, teraz je wypij. Chociaż matka mówiła: Nie mieszaj... Acz nie byłabym taka pewna tego, czy to mogłoby odnosić się również do tej sytuacji. Warto zaryzykować?Pan X - 2013-10-09, 20:00 Mieszanie to najlepsze ryzyko jakie można zaznać w życiu. Nie licząc seksu bez gumki, rzecz jasna. Ale to już inna matematyka, wyższa.
Z rozbawieniem oglądał jak Sayen krzywiła się podczas wypicia wódki z zaledwie jednego kieliszka. No cóż, nie każdemu smakowała typowa gorzoła. X za to był jej fanatykiem, ale szanował fakt, iż nie każdy preferował jej specyficzny smak.
-Komplementy otrzymują tylko piękne kobiety.
I na tym pozostańmy. Punk nigdy nie miał okazji usłyszeć komplementu na swój temat. Nawet też ich nie wymagał, by te mogły go w jakiś sposób...podbudować? Nic z tych rzeczy. Powiedzmy, że sam z natury wolał dużo komplementować.
Niewiele myśląc, ponownie nachylił się nad dziewczyną, by zawtórować pocałunek, który nie był już tak delikatny jak na początku. Wcześniej jednak odgarnął niesforne kosmyki włosów Sayen. Można rzec, że wcześniej chciał ją sprawdzić czy aby nie ma nic przeciwko.
Przymknął ślepia chcąc oddać się tej chwili. Złapał delikatnie za podbródek dziewczyny przy okazji nieustannie uraczając ją, o dziwo, czułymi pocałunkami.Ginger - 2013-10-10, 10:29 Blah blah blah. Załatwić ważne sprawy, dobre sobie. Nie chadzam do pubów, do klubów, w miejsca pozbawione dobrych manier, to też niezłe, choć trzeba przyznać, że po części było to prawdą. Ale mawia się, że od każdej reguły znajdzie się jakiś wyjątek i na tym wytłumaczeniu póki co poprzestańmy. Nie katujmy ludzi własnymi powodami, smutkami i innymi ami, na które i tak machną ręką.
Znalazłszy się w pubie skierowała się prosto do baru, w między czasie mierząc ludzi wzrokiem. Nikogo znajomego. Nikogo, kto mógłby potem te brudy wyciągnąć.
- Mogę? - rzuciła do nieznajomego jej chłopaka, gapiąc się na kurtkę leżącą na jedynym wolnym krześle. I znów to oschłość w głosie wymieszana z niepewnością. Jeszcze będzie tego żałować...Ginger - 2013-10-10, 10:53 Osiągnąłby niewyobrażalną sławę, bo do jego przypadku dorwałaby się od razu Wirtualna Polska, która na pierwszym nagłówku umieściłaby dramatyczny tekst w stylu "ZNAMY PRZYCZYNĘ ŚMIERCI". Oczywiście zaraz po tym, jak zrobiliby mu sekcję - do tej pory budowaliby napięcie i podsycali tragedię zeznaniami świadków i pół-świadków, że "czekał na whisky aż 20 minut". A pod tym posypałyby się komentarzem, że "witamy w Anglii" i "wina Tuska" Nieważne, po prostu dobija mnie temat z BW.
Ah, jak ją ta odpowiedź zabolała... Nie miała humoru do słuchania pyskówek, do rozmawiania z kimkolwiek, do odpierania tak żenujących pytań. Niewiele myśląc uniosła kurtkę w dłoń, po czym wepchnęła ją chłopakowi na kolana, nie zwracając uwagi na to, czy owe ubranie zostało na swoim miejscu, czy też spadło, położone zbyt niedbale.
Zajęła swoje miejsce na krzesełku, podwijając rękawy swojej bluzy. Dopiero teraz zerknęła na nieznajomego. W jej uśmiechu, który właśnie wkradł się na jej ryjek można było wyczuć nutkę kpiny. Powstrzymała się od komentarza i sama wlepiła wzrok w zabieganą i poniekąd zestresowaną barmankę. Chyba nie nadawała się do pracy w pubie, ale... miała cycki, więc i dla niej znalazło się miejsce.
/dlaczego samochód z twojego bannera patrzy się jak psychopata? rozprasza mnie ._.Sayen - 2013-10-10, 16:34 Jego wypowiedź skwitowała wykrzywieniem warg. Tym razem takim, jakie miał już okazję niejednokrotnie zauważyć. Papieros - praktycznie niedawno zaczęty - znalazł się w popielniczce, którą znalazła w sumie po omacku, przypalając przy tym blat. Ups, no zdarza się.
I znów to uczucie. Ta pieprzona błahostka zarezerwowana głównie dla podniecających się małolat. "Motylki"... Jakie to urocze. Ale prawdziwe. Skręcanie w żołądku dawało się we znaki. Za każdym, kiedy tylko był blisko. Mmm... Poddała się całkowicie, odwzajemniając pieszczotę. Starała się nadać szybsze tempo, jednak powstrzymała się w pewnej chwili.
- Teraz mogę odwzajemnić komplement całkowicie szczerze. - Przygryzła wargę subtelnie, jednak zauważalnie. Nie było to prowokacyjne, a czysto nieświadome. Zadziwiające było to, że praktycznie nadal byli sobie obcy, ona miała niesamowitą, nieodpartą wręcz chęć znaleźć się z nim w innym miejscu. Wyizolowanym. Pożądanie stanowi tą część ludzkiej natury, która jest cholernie trudna to pohamowania.Pan X - 2013-10-10, 18:19 A dlaczego było to coś zarezerwowane tylko dla małolat? Przecież był to naturalny akt, naturalna reakcja ludzka, choć X nigdy nie rozumiał skąd tak naprawdę się to brało. Mechanizm człowieka był jednak nie do opanowania, a przynajmniej dla punka, który niezbyt chętnie za młodu podążał do książek czy szkoły. Lubił naukę życiową, bo twierdził zawzięcie, że tylko taka jest w stanie należycie zaowocować. A teoria w szkole? Banalnie ulotna.
I nagle zakończyła jakże przyjemny w odczuciu pocałunek. Wiedział jednak doskonale, że to na dziś jeszcze nie koniec. Och, czyżby szanowny Pan X nagle uwierzył w swoje możliwości? Wielce prawdopodobne. Zresztą, przy takiej dziewczynie nie mogło być inaczej. Swoje lata już miał, jednak przy Sayen czuł się o wiele młodszy, taki rześki. Co nie oznacza, że niebawem przyjdzie mu chodzić pod laską czy też będzie zmuszony zażywać viagrę.
-Szanuję szczerych ludzi.
I to bardzo szanował. Przynajmniej wiedział, że na nich poniekąd można było polegać, a należało dodać, że punk nie słynął z gromkiej liczby znajomych. Selekcjonował społeczeństwo i wybierał tych najlepszych, najodpowiedniejszych dla siebie.
Wyizolowane miejsce? Mógłby palnąć najbanalniej: kibel, jednak wiedział doskonale z doświadczenia, że kobiety z natury strasznie wybrzydzały, toteż nawet nie rzucił takiej propozycji. Jego kanciapa? Cholera, nie był w niej wieki, a spodziewał się, że zastanie tam po prostu burdel.
-Zaprosiłbym Cię do Ciebie, jednak czuję, że nie będziesz zachwycona widokiem.
Rzucił nie mając zamiaru owijać w bawełnę. Powiedzmy szczerze, że X jak to na typowego mężczyznę przystało, miał dwie lewe ręce do sprzątania. W jego mieszkaniu brakowało typowej kobiecej ręki od czasu, kiedy Bona - jego siostra wybyła w nieznane.Sayen - 2013-10-10, 18:55 Kibel? No proszę Cię, bez przesadyzmu. Która kobieta reaguje na taką propozycję z euforią? Chyba nachlana małolata, szukająca rozrywki w klubie. X, przesadzasz. Mniemanie o kobietach jest względne, ale wzmianka o tym miejscu nie podlega raczej wątpieniu. Żadna, bynajmniej szanująca się, przedstawicielka płci pięknej nie pragnie zakończenia swojej nocy wycierając kolanami o kafle w wc. No odrobina zrozumienia.
- Zaoferuje nawet swoje dwie lewe ręce, żeby pomóc dojść z nim do ładu. - Kolejna dawka szczerości czy zwykła podpucha? Hm, raczej to pierwsze. Ciekawostką dla niej było, jak mogło wyglądać legowisko punka. A drugą kwestią było to, że chciała się ulotnić z nim gdziekolwiek.
Laska? Viagra? Oj, krucho z X'em.Pan X - 2013-10-10, 19:18 No właśnie, kobiety były za bardzo wymagające. One miały swoje "widzimisie". Tu nie, bo za twardo, tu nie, bo za brudno. Tu nie, bo tak, a tu nie, bo siak. Dla faceta to było obojętne, gdzie kończył. Czy był to kibel w pubie czy był to park, a nawet ławka w tymże parku. Ale niestety, nie w tej chwili, bo do czynienia miał z szanującą się kobietą, która preferowała miękkie łóżko z świeżo wypraną pościelą, itd. itp. No i masz, X! Na co Ci to było? No cóż, zmuszony był dogodzić swojej towarzyszce, czyż nie?
-Myślę, że wiesz co mówisz.
A w rzeczywistości zupełnie nie wiedziała co mówi. Chyba oszalała, jednak jemu było to jak najbardziej na rękę. W końcu będąc na swoim poczuje się pewniej. O tak!
Pośpiesznie zamówił kieliszek wódki, zarówno dla siebie jak i dla blondynki. Otrzymawszy szklaneczkę, powziął ją i wypił łapczywie zawartość.
-Chodźmy.
Rzucił, powziął plecak i wyszedł uprzednio przepuszczając Sayen w drzwiach.Sayen - 2013-10-10, 19:41 Może jednak naprawdę nie wiedziała, na co się targnęła. Jednak bez ryzyka nie ma zabawy, ha! Capnęła kieliszek i wypiła prędko, znowuż grymasząc niesamowicie uroczą buźkę. Odłożyła naczynie, zaraz zrywając się ze stołka i wyskakując wręcz przed oczy X'a. Lekka nutka rozweselenia zaczęła pogrywać w główce. Mmm, milutko.
- Prowadź! - Dźgnęła go palcem w bok, po czym wyprzedziła i zniknęła za drzwiami.Ginger - 2013-10-13, 21:00 teraz jest jeszcze gorzej chyba ma zbyt przekrwione oczy ;c
W głowie Gin zaczęło roić się od dziwnych wytłumaczeń tego, co właśnie się stało. Z pewnością dotknęło go jakieś traumatyczne przeżycie i to wyjaśnia jego niechęć do wszystkiego. Nawet do podniesienia kurtki. Może odsiedział swoje w więzieniu i boi się schylać?
- I najtańsze piwo. - mruknęła dla kontrastu, wcześniej teatralnie zatrzymując wzrok na biuście barmanki.
Niedługo po otrzymaniu zamówienia po piwie nie było ani śladu.
- No, do zobaczenia, William. - rzuciła do chłopaka, pociesznie klepiąc go po plecach, po czym opuściła lokal, zt, pardon i odezwij się na pw ;>