To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Jonah Wrens - 2014-04-20, 22:04

No, no obaj Panowie sobie poćwiczą, bez wątpienia. Odpychał jego japkę, kiedy próbował go chwycić ząbkami, jednak bardziej skupił się na tym, że ma grunt. Podniósł się i wyszedł z basenu wraz z ogierkiem. Od razu ruszył w stronę telefonu, który wziął do ręki, a zerkając na ogiera potrząsnął głową. Zaprowadził go gdzieś w kąt basenu, gdzie załóżmy były ręczniki. Odłożył telefon i wytarł nieco siebie, by następnie zacząć wycierać tak z grubsza ahała. Kiedy już byli mniej więcej ogarnięci wziął telefon i wyprowadził go do stajni. Tam zrobią masażyk.
/zt

Sara - 2014-04-22, 20:40

ZLECENIE

Dziewczyna postanowiła, że powinna wreszcie zrobić coś dla stajni tak więc dnia dzisiejszego pojawiła się na basenie. Wcześniej nie miała przyjemności odwiedzenia tego miejsca więc przy okazji zapozna się z nim lepiej. Bacznie obserwowała otoczenie o mało nie wpadając do pustego już basenu. Stając na krawędzi skrzywiła się lekko widząc brud na dnie. Wzdychnęła głęboko i wzruszając ramionami ruszyła po odpowiedni do czyszczenia sprzęt. Kiedy się już z tym upora będzie miała pewnie wielką satysfakcję. W końcu posprząta sama cały basen i to jeszcze taki zanieczyszczony. Pieniądze się tu nie liczyły, przynajmniej nie grały główniej roli. Blondynce nie specjalnie zależało na zarobku, pieniądze jak na razie miała i szybko tak dużej sumy nie wyrzuci. Na pewno nie na byle jakie rzeczy. Ale wracając. Po niedługiej chwili wróciła z szeroką szczotą, z którą to powoli weszła do basenu, bo pomimo, że woda już dawno została spuszczona wszystko dookoła nadal było śliskie i mokre. Wpierw oparła przedmiot, z którym przyszła o ściankę basenu i ruszając wzdłuż poczęła zbierać z dna większe śmieci. Nie miała pojęcia skąd mogły się one tam wziąć, ale cóż... Nie odzywała się ni słowem i zbierała je posłusznie. W końcu sama się zgłosiła, dziwnie by to wyglądała gdyby teraz nagle zaczęła wybrzydzać. Za sobą ciągnęła dość duży worek, który powoli i stopniowo zaczął napełniać się śmieciami. Gdzieś w połowie zatrzymała się i odsapnęła z ulgą, choć jego dużo roboty było przed nią. Z lekkim, minimalnym uśmiechem na ustach ruszyła dalej schylając się co jakiś czas. Kiedy już skończyła i wyszła drugą stroną odgarnęła włosy z twarzy. Okrążając basen spoglądała w dół z lekkim zadowoleniem. Zostawiła worek pełen typowych dla takich miejsc śmieci i wzięła w dłoń szczotkę. Pierwszy raz zamachnęła się porządnie, ale kiedy tylko zdała sobie sprawę z tego, że to wcale nie takie ciężkie zaczęła szorować dokładnie każdy odcinek używając do tego już nieco mniej siły. Minuty leciały, jednak zaczęły pojawiać się rezultaty. Zielonkawy osad i piach na dnie zaczęły powoli znikać. Upłynęło sporo czasu nim dziewczyna dobrnęła jakoś do końca basenu. Na szczęście dzięki sporemu przyłożeniu się do pracy nie musiała powtarzać owej czynności ponownie. Wzdychając ciężko odłożyła szczotkę do czyszczenia tego typu powierzchni i jeśli na dnie znajdowały się jeszcze jakieś nieczystości spłukała je wodą, którą potem jakoś zebrała. Niestety to nie był koniec. W drugim końcu ogromnej hali znajdował się kolejny basen. Nieco inny niż ten wcześniejszy, ale jak mniemam także nim miała się zająć. Bez sprzeciwów zajęła się oporządzaniem drugiego. Po zebraniu wszystkich odpadków zalegających na dnie tak jak poprzednio chwyciła szczotkę do czyszczenia i powtórzyła wszelkie czynności, które miały miejsce wcześniej. Oczywiście wyglądało to nieco inaczej ponieważ owy basen był okrągły, jednak dała radę. Po zakończonej pracy, która zajęła jej masę czasu stanęła z boku przyglądając się. Na twarzy Amerykanki pojawił się satysfakcjonujący uśmiech. Po niedługiej chwili pozbierała rzeczy, których używała i odniosła je w odpowiednie miejsce. Nie mogła w końcu ich zostawić. Jeśli sie już coś robi, należy zrobić to do samego końca. Pozostało tylko nalać wodę i gotowe. Ponownie można było przychodzić z końmi. Ale wracając. Po odniesieniu sprzętu wyszła po prostu. /zt.

Matthew - 2014-08-17, 23:55

Dobił na tutejsze wody ze swoją Czarną Perłą, jeśli trzeba było to dzielnie stawiając się wszelkim huraganom. Wpierw jednak zahaczyli o lonżownik tudzież biegalnie, gdzie kapitan swój statek wylonżował, dobrze go rozstępował i troszkę przekłusował, coby się rozbujał przed wejściem do wody.
Przy basenie zatrzymał się z karą i wręczył jej jakiegoś smaczka, pogłaskał po szyi. Oprowadził ją wzdłuż basenów raz i drugi, a w końcu wprowadził do tego podłużnego. Jeśli kobyła się nie wahała, to Mefja na luźnym uwiązie ją cały czas prowadził. Ale raczej ciężko mi się spodziewać, że kara będzie uciekać od wody. Wszakże powinna teraz przejść transformację duchową w okręt podwodny, jak to leży w jej wynaturzonej naturze. Kurde, to skro była statkiem nawodnym, to trochę tak jakby się zatopiła, zmieniając w podwodny?
Prowadził kobyłkę idąc obok basenu. Uważał przy tym, czy aby Nemcia nie próbuje go wciągnąć do wody za nogawkę czy coś. Znał ją wystarczająco, y się tego spodziewać. :lol:
Pilnował spokojnego tempa i obserwował jak sobie dziewczyna radzi. Jeśli tylko tę długość bez problemów przebyli, to wyprowadził ją z basenu po drugiej stronie. O ile nie chciała wyjść, to nieustępliwie prosił ją o to. Trzymał uwiąz lekko napięty, stojąc obok niej, na wysokości jej pyska, rytmicznie co jakiś czas pulsując dłonią. Jeśli kobyła chociaż krok robiła ku wyjściu z wody, uwiąz się luzował, co samo w sobie jako odpuszczenie presji miało być nagrodą dla klaczy. A po chwili znowu napięcie uwiązu i do skutku, aż nie wybrnęli.
Tak czy owak, jakby stamtąd nie wyszli, t jak już wyszli, to Nemesis dostałą kolejnego smakołyka i pochwałę głosową od właściciela. Również ją pogłaskał i oprowadził trochę po lądzie.

Nemesis - 2014-08-18, 23:18

Wkroczyła Perła, wtoczona przez eeee czzarnokudłego.... Wait. Blue ->black-> red->black-> :uuu:
Dobra, tam... przylazła, wylonżowana, przygotowana, wycackana. Wodować i szampan robić o zadek. Marynarze słodkich wód! Gdzie by się wahała, ona by prędzej Mefja zaciągnęła za nogę albo kudełky tam. Na razie jednak starała się być grzeczna. Na prawdę się starała, no. Ale każdy na świecie tym okrutnym, grzesznikiem tylko jest, jak niektórzy mawiają. W sumie z tym zatopieniem to tylko nad wodą będzie utrzymywała peryskop, za który robił jej smolisty ryjec.
Z jej punktu widzenia basen skończył się bardzo szybko. Złapała kopytami podłoże i zatrzymała się na chwilę. Mielizna kapitanie, mielizna! Długo jednak prosić Mefja nie musiał, bo fryzoida wypełzła na ląd. Pakując zaraz ryj na człowiekowe ramię.

Matthew - 2014-08-18, 23:51

Skojarzyło mi się wpierw z Czarnobrodym, ale Matt nie ma brody. Nie jest prawdziwym 250% facetem! D:
Chwalił po drodze głosem kobyłkę w miarę jak przemierzała ten basen, dopingował ją. Chociaż chyba nie trzeba było jej aż tak pomagać, zapieprzała jak rasowy rowerek wodny zapewne.
Patrzył jak tam sobie radzi pod wodą, a ja tak sprawnie jej to wychodzenie z basenu wyszło, to nagrodził ją wielkim, szczerym, Mefjowym uśmiechem. Poklepał dzieciaka swojego po szyi i jął oprowadzać, jak to już było wspomniane. Za pierwszym razem z niesmakiem zsunął kary ryj z ramienia, ale jeśli tam powrócił, to dał sobie spokój. Westchnął ciężko.
- Wiesz? W sumie mi tego brakowało - bardzo nostalgicznie się wyraził i przechylił głowę na bok, opierając o nos Nemes, jeśli oczywiście tam był.
Przeprowadził ją wzdłuż basenów ponownie i powrócił po jednej rundce do tego podłużnego. Wprowadził ją od strony, z której ostatnio wyszła, czekając spokojnie aż się tam w swoim tempie zanurzy i zacznie pedałować.

Nemesis - 2014-08-19, 01:27

Na zimę musi sobie kupić czapkę z brodą, będzie styl! Kara zaczęła łazić za Mefjowatym tyłkiem, olewając ramię Mefjowe niemal całkowcie. Dla odmiany zaczęła pykać czarnowłosego nosem po plecach. Koń z ADHD normalnie. Strach pomyśleć, jakie dziecko z tego wyjdzie. Miejmy nadzieję, że wrodzi się do ojca, bo ciężko byłoby ogarnąć dwa koniuchy, macające po kudłach bądź tyłku. Czy Mefja zniósłby jeszcze jedną taką Nemesis, która co rusz kładłaby mu ryjec na ramieniu, albo szczypała po tyłku? :lol:
Złapała kopytami podłoże. Dobilismy na ląd kapitanie! Zarzucić kotwicę? Nopenopenope. Przez chwilę była nieco oporna, jeśli chodzi o wyjście, lecz dała się przekonać do wypełznięcia na ląd, ruszając za Czarnowłosym - słodkowodną wersją Czarnobrodego.
Oblazła to, co miała obleźć i zapakowała się do basenu, włączając tryb 'motorek w zadzie', zaczynając zasuwać w wodzie. Uważajcie na góry lodowe! :lol2:

Matthew - 2014-08-20, 11:19

Ooo, czapkę z czarną brodą i będzie robił za złego brata bliźniaka Świętego Mikołaja :lol2: ! Zabierze dzieciakom wszystkie prezenty i je zniszczy, muahaha. :lol:
O jeny, no, lepiej, żeby maluch miał się wdać w ojca. Chociaż Mefja nie znał z drugiej strony charakteru ogiera, może on jest bardziej zaczepny? :lol: Z resztą, Matt chyba jeszcze nawet nie wiedział, że zaźrebi tę swoją kobyłę. :lol:
Jak już się motorek w zadku rozgrzał i zaczął napędzać resztę karej konstrukcji, Bellamy zachęcił klacz głosem:
- Dalej, Nemes, teraz jak najszybciej! - kibicował, cmokając dalej. Ciekawe jak bardzo szybko to smoliste cielsko może płynąć? Jeśli przyśpieszyło jakoś, to Matt chwalił ją dalej, zagrzewając do boju. Ale jeśli coś by się działo nie tak, pozwolił jej płynąc swoim tempem.
Po pokonaniu tej długości basenu, jeśli kobyluchna nie zdradzała żadnych przeciwwskazań ku następnemu kursowi, to właściciel pozwolił jej się obrócić na mieliźnie i płynąć w drugą stronę. Już powoli, jak tam dzieciak chciał, ale wytrwale.
I jak dotarli na koniec raz jeszcze to znów poprosił ją o wyjście z wody.

Nemesis - 2014-08-20, 12:30

Przyspieszyła machanie kopytkami, rozpędzając jeszcze nieco swoje ponad półtonowe cielsko. Szło jej całkiem dobrze, jak na takie mięcho obleczone tłuszczykiem i skórą. Jednak pokonując 3/4 basenu trochę wysiadła i musiała zwolnić do standardowego tempa.
Wylazła tak w miarę, mogąc już otrzepać szyję z niepotrzebnej wody. Kara obróciła się, kwiknęła radośnie i... poszła w wodę xD Utrzymywała o wolniejsze tempo, poparskując sobie. Ja nie przepłynę? Owszem, poruszanie się w wodzie było męczące, ale jaki koń by mógł nie uwielbiać swojej lekkości, kiedy już łapał kopytami podłoże. No kto nie lubi, no?

Matthew - 2014-08-20, 12:58

- Dobry konik tatusia, brawo, cudowny! <3 - pochwalił gorąco kobyłkę, gdy ta zaczęła żwawiej wymachiwać nogami pod wodą. Przyśpieszyła! Jasne, że to nie było zabójcze tempo, ale jak szybko przecież mógł płynąć koń?
Na tej mieliźnie jeśli chciała, to pozwolił jej chwilkę odsapnąć, zanim zawrócili. No i ej, nie ma opcji, żeby nie dała rady! Bo kto ją będzie wyciągał z tego basenu, co? Mefja, taki chuderlak, na pewno nie! >: Także tego, masz mus dopłynięcia do końca. Ostatecznie jako łódź podwodna, ale dobić do brzegu trzeba.
Spokojnie więc prowadził ją dalej, no i na końcu zaprosił ją na ląd, podając pomocą dłoń jak to się robi z damą schodzącą z łajby, prawda?
Już poza basenem znów jął ją oprowadzać, coby nóżki jej odsapnęły. Pochodzili tak z pięć minut, a jeśli było tutaj miejsce gdzieś, to wziął ją na lonżę. Jeśli nie, to wrócili się na lonżownik/biegalnię/whatever, na krótką chwilkę. Na tej lonży już ją poprosił o kłus, w możliwie jak najwolniejszym tempie i jak najbardziej rozluźniony. Gadał do kobyłki i gwizdał, nucił, coby się wychillowała i spuściła łeb, zafalowała trochę grzbietem. W takim rozluźnieniu ją przelonżował na obydwie strony, po jakieś dwie minuty na każdą. Potem wziął dzieciaka znów do siebie, pochwalił i wrócili na basen. Jeszcze raz, damy radę? Damy! Wszak fryzka to taka maszyna z nieograniczonymi zasobami energii!

Nemesis - 2014-08-24, 09:07

Kara zatrzymała się w wodzie, łypiąc na Mefjowatego. Wolałaby zostać w tym gęstszym ośrodku, który wypierał część jej ciężaru i dawał wrażenie lekkości. Wyjść jednak musiała, więc cichym rżeniem i przybiciem 'piątki' z taflą za pomocy ogona, opuściła wodę.
Polazła za swym człowiekiem, co chwila zaczepiając go. Jak nie pociągnęła za kudła, to mu ramię zmoczyła i tak w kółko. Jak zwykle zresztą. Olała to gdzie idą, zajęta dokuczaniem. Już po basenie? Wleźli w obiekt, wychodząc na jego środek. Kara oblazła Mefjowatego w nieco szywniejszym chodzie niż trzeba było, jednak przy drugim okrążeniu było już w porządku. Łeb zniżył się nieco poniżej kłębu, a kara wyglądała niczym dryfująca w rosole kluska. Kilka rundek i lecimy w drugą stronę. Tu luz był obecny od samego początku, co było niepodważalnym plusem. Gdy się tak już rozchodzili, to i poszli, lecz nie jak fryzoida sądziła, do boksu, a w stronę basenu.
Falując chrapkami, karuska wpakowała się znów do cieczy, startując niczym mała motoróweczka, jednak jak szybko wystartowała, tak szybko uleciała z niej energia, więc widoczne było jak fryzoida zaczęła stopniowo zwalniać. Było już jednak bliżej niż dalej i trzebabyło spiąć tyłeczek, no!
Dopłynęła jednak, łapiąc w końcu mieliznę kopytkami.

Matthew - 2014-08-24, 19:17

Kudłaty potrząsnął energicznie głową, gdy krople wody spadły mu na twarz. Otrzepał się trochę jak pies, ale cóż miał zrobić? Fryzia tak przybiła w wodę ogonem i energicznie kopnęła kopytem w taflę, że aż trochę Mefjową twarz umoczyło.
Dalszym jej dokuczaniem już się zbytnio nie przejmował, bo cóż miał zrobić? Przyzwyczaił się. Będzie się przebierał kilkanaście razy dziennie, trochę jak z dzieckiem małym, ale to w sumie jest jego taki mały-duży dzieciak. <3
Pogwizdał trochę i ponucił, jak zaczęli się lonżować. Nemesis też za chwilę się rozluźniła, na co Matt zareagował szerokim uśmiechem i pochwalił spokojnym głosem kobyłkę z daleka.
No i wrócili na basen. A ta ostatnia długość do przepłynięcia to jednak nie był taki genialny wybór jak Matthew myślał, bo się jednak kara trochę zmachała. Mimo wszystko jednak dzielnie dopłynęła do końca. Właściciel wyprowadził ją, poklepał po mokrej szyi i wręczył jakiś smaczny upominek, wraz z całusem w chrapy.
I sobie poszli, koniec tego dobrego!
    zt.

Nemesis - 2014-08-24, 20:17

Marceweczkę, wielką marcheweczkę *.*
No to poszli.
Z/T

Harley Davidson - 2014-08-25, 22:56

Wprowadził sobie Darka, a co! Był tu wcześniej może z raz, więc rozejrzał się wokół i wybrał jeden z basenów. Wiedział oczywiście, że nie pozostanie suchy, na to w ogóle szans nie ma! Uwiązał na chwilę ogiera i w tym czasie rozebrał się do koszulki i kraciastych bokserek, w takim złożeniu może się z karym kąpać! W tym celu podobno ten basen nie jest, ale kto tam wie... Znów chwycił uwiąz i zachęcił ogiera, żeby podszedł trochę bliżej wodnego korytarza.
-Drogi panie, witamy na kompleksie basenowym stajni Orchard. Dzisiejszym instruktorem będzie pan Harley Davidson, skargi proszę składać do dyrekcji. Pragniemy również zawiadomić, że nie ma czego się bać, piranie wywaliśmy stąd w zeszłym tygodniu, nowe chyba nie miały czasu się zagnieździć...
I po tych słowach Harley wszedł po kostki do wody i uświadomił sobie przykrą rzecz. Miał na sobie skarpetki.

Dark Tirith - 2014-08-25, 23:09

Jeszcze przed wejściem do tajemniczego budynku zaczął się porządnie zastanawiać, gdzie chce go tym razem zabrać. Cichy szum mógł mu coś podpowiedzieć, aczkolwiek nic to niestety nie dało. Dopiero po wejściu zorientował się, że są to jakieś duże zbiorniki z przejrzystą wodą. Zaciekawiony chciał niemal od razu tam wejść. Przed tym wszystkim został uwiązany, z czego nie był specjalnie zadowolony. Nie patrzył na mężczyznę wcale, ożywionym wzrokiem lustrował miejsce, w którym szczęśliwie mógł się znaleźć. Podreptał za nim, nie tak od razu wchodząc do zbiornika. Odrobinę zdezorientowany nie mógł zrozumieć, dlaczego to nagle musieli zrobić postój. Kary umoczył swoje pęciny i wcale nie zamierzał na tym poprzestawać. Ciągnął za uwiąz przez cały czas do przodu.
Harley Davidson - 2014-08-25, 23:28

-Dobry wybór, czorny!
Jak sam lezie do wody, to tym lepiej dla Harleya. Tylko, żeby chciał pływać wystarczająco szybko! Mężczyzna przez chwilę się zastanawiał, czy powinien wyjść i zdjąć skarpetki czy iść dalej w nich? Pewnie najstarsi górale tego nie wiedzą. Więc dla równowagi zdjął jedną, a w drugiej wszedł głębiej do wody. Kiedy zeszli już powiedzmy do korytarzyka, to dało się zauważyć, że dno jest faliste - takie wysepki na których ogier będzie mógł sobie przystanąć i te zagłębienia, które zmuszą go do zrzucania kilogramów.
-Czemu nie mam gwizdka! Tak bym Ci robił jak trener cheerleaderek!
Pociągnął lekko uwiąz, krocząc naprzód.
-Tędy! Za Narnię!
I zanurkował, patrząc, czy przypadkiem nie ma tu żadnych potworów i czy z Darka już zaczął schodzić czarny. Może kary wcześniej tu nie przychodził, bo jak murzynek Bambo myślał, że się zmyje i będzie biały? Niee! Ale on aż ciągnął do wody, więc coś tu się nie zgadza. Definitywnie. Trzeba to wybadać!
-Dark, powiedz mi proszę, co uważasz o tej wodzie?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group