To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Unexpected - 2016-06-19, 16:06

BRĄZ


Do trójki, był dość ciasny zakręt, jednak nie przerażał on w ogóle ogiera. Jeździł ciaśniejsze i dawał radę, więc i tutaj sobie da. Ogier był uparty i wiedział na co go stać, zwolnił nieco do wolniejszego galopu, jednak nie dał sobie narzucić kłusa. Kobieta musiała i sobie i jemu zaufać, utrzymując galop wykręcił zakręt na lewo, wyjeżdżając na prostą do trójki. Mocno wbijając kopyta w ziemię, dojechał pod samą przeszkodę Mocno odbił się od ziemi, składając przody w locie, wyciągając się pewnie nad przeszkodą. Prezentował naprawdę dobrą technikę, nic nie można było mu zarzucić - kompletnie. Po wylądowaniu, lekko przyspieszyli w tempie do ostatniej przeszkody. Mocno przyspieszył, jednak jechał pewnie przed siebie, nie wahając się. Zjechali wpierw na krótką ścianę, by zaraz po łuku wyjechać na długą i tym samym, wprost na okser, który był ostatnią przeszkodą. Rozciągnął krok do oksera, lekko przyspieszając. Dalsze miejsce odbicia, zdecydowanie również mocniejsze odbicie od ziemi, by złożyć się w locie i bez trudu, przeskoczyć nad okserem. Doskonała równowaga w czasie skoku i lądowanie, okrążyli cały parkur, ostatecznie zbliżając się do mety. Na mecie, płynnie zatrzymali się, by pożegnać się z sędziami i zjechać z parkuru. Na rozprężalnie się rozstępował, a potem wrócił do stajni.

z.t

Nadya - 2016-06-25, 21:11

Srebro


Po próbie na czworoboku wróciła z Prescription Boyem do stajni, gdzie dała mu okazję do odpoczynku, dała mu się napić i poczęstowała kilkoma smakołykami by nadrobić stracone kalorie. Sama też chwilę odpoczęła, po czym przygotowała siodło skokowe, które po chwili założyła kasztanowi, oczywiście wcześniej zdejmując siodło wszechstronne. Na nogach Boy'a pojawiły się ochraniacze i gdy byli już gotowi ruszyli na rozprężalnię. Tam ponownie się rozgrzali i rozruszali w każdym chodzie, z kilkoma figurami, poćwiczyli też skakanie przez kilka przeszkód ustawionych na rozprężalni, z których korzystali uczestnicy. Stępowali na długiej wodzy, Bravo cały czas kreśląc palcami kółka na szyi podopiecznego o różnej średnicy. Jeszcze zanim zaczęła się ich próba, starała się, by zangersheide był skupiony, ale rozluźniony.

Gdy przyszła ich kolej, Bravo dała mu łydkę do kłusa, stopniowo nabierając wodze i wchodząc na kontakt. Wjechali na parkur, gdzie najpierw zrobili okrążenie, by dziewięciolatek mógł się zapoznać z przeszkodami. Następnie zatrzymała go na chwilę, ukłoniła się w stronę budki sędziowskiej, ponownie prosząc dziewięciolatka o kłus, którym ruszyli na pierwszą z przeszkód: kopertę 60cm, poprzedzoną trzema drągami. Naprowadziła Presc'a na środek drągów, dostosowując tempo, zachęcając go do wysokiego podnoszenia nóg, gdy dotarli pod drągi. Po ich pokonaniu - miejmy nadzieję bezproblemowym - zaraz skierowali się na bliską kopertę. Lekkie zamknięcie przed nią, łydka do wybicia, oddanie wodzy, półsiad i podążenie za jego ruchem. Po lądowaniu powoli wróciła w siodło, wysłała mu pomoce do zagalopowania, następnie wykręcając na dwójkę zaraz za szeregiem i naprostowując przed stacjonatą 80 cm, która nie powinna stanowić dla dziewięciolatka większego problemu. Przed przeszkodą dodała nieco w galopie, tworząc dla Boy'a korytarz z podobnych co wcześniej pomocy, co pomogło mu w pokonaniu na czysto przeszkody. Poprowadziła kasztanka kawałek po prostej, następnie dość ciasny łuk na bliźniaczą stacjonatę, dostosowanie tempa do przeszkody, zamknięcie w pomocach, zasugerowanie miejsca do wybicia przez dodanie łydki, a gdy ogier oderwał się od ziemi oddała mu wodze, uniosła się z siodła opierając na strzemionach i zgrywając z koniem w skoku, wyciągnęła nadgarstki podążając za jego ruchem i powoli wróciła w siodło po lądowaniu..

Prescription Boy - 2016-06-25, 21:18

SREBRO


Poszedł za właścicielką do stajni, mógł i odsapnął sobie w niej stojąc. Łapał siły na parkur jeszcze, napił się i zjadł coś, czekając na ruszenie na parkur. Zmiana sprzętu, nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Gotowi, ruszyli na rozprężalnie, gdzie ponownie co nieco się rozgrzali. Wykonali kilka licznych figur, poćwiczyli skakanie przez obecne tu przeszkody. Na końcu jednak, stępując swobodnie po rozprężalni i czekając na wezwanie.

W końcu nadeszła ich kolej, więc przeszli do kłusa, wracając do poprzedniego ustawienia. Poruszał się, energicznym kłusem z zaangażowanym zadem i wyżej niesionym łbem, niż do ujeżdżenia. W końcu musiał widzieć, te przeszkody. Obejrzał uważnie przeszkody, choć zrobiły na nim nikłe wrażenie. Zatrzymali się na chwilę na linii startu, Tam po ukłonie kobiety, ponownie zakłusowali, kierując się na drągi i kopertę. Dojeżdżając do nich, wraz z otrzymaniem sygnałów od kobiety, zaczął wysoko unosić wszystkie nogi, tak aby nie puknąć w żaden z drągów. Potem czekała ich koperta, tutaj nadal najechali na nią z kłusa. W odpowiednim miejscu, uniósł przody i odbił się z ziemi, lekko składając się nad nią. Po wylądowaniu i skierowaniu się na przeszkodę numer 2, ogier po drodze przyspieszył do galopu. Ładnie poruszał się w tym chodzie, widocznie angażując zad i pozostając na kontakcie z dziewczyną. Minęli szereg, by odpowiednio wyjechać na przeszkodę numer 2. Była to, zaledwie 80cm stacjonata, ale nie należało niczego lekceważyć. Delikatnie przyspieszyli, dojeżdżając do stacjonaty. Zamknięty w pomocach, gładko płynął do przeszkody, bez cienia zawahania. W zasugerowanym przez kobietę miejscu, odbił się gładko od podłoża, składając i wyciągając w locie. Kasztan miał spore doświadczenie, mimo jeszcze młodego wieku. Wiedział co robić, nawet bez pomocy kobiety. Po lądowaniu za przeszkoda, pojechali dalej na wprost, by wyjechać kolejno, ciasny zakręt do bliźniaczej stacjonaty. Po wyjechaniu na wprost przeszkody, wyregulowanie tempa i dojechanie do niej. Rudy odesłany do lotu przez kobietę, ponownie odbił się z zadnich nóg, unosząc przednie, ładnie podkurczając obie pary pod siebie. Wyciągnął się nad stacjonatą niczym struna, by zaraz miękko wylądować po drugiej stronie.

Nadya - 2016-06-25, 21:19

SREBRO


Zdecydowała się na nieco ciaśniejszy łuk podczas najazdu na czwartą przeszkodę. Pojechała kawałek po prostym, potem skręciła z Prescription Boy'em, wykręcając łuk pomiędzy szeregiem a stacjonatą, przed czwórką naprostowując kasztana na środek oksera 70x80cm. Podczas najazdu pozwoliła mu trochę dodać w tempie, teraz wyregulowała tempo, dodając kilka półparad przed skokiem i dbając o to by ogier był skupiony i zaangażowany. Zamknięcie w pomocach, zasygnalizowanie większej siły z zadu, łydka do wybicia, oddanie stosownej ilości wodzy, półsiad, wyciągnięcie nadgarstków - wszystkie te czynności powinny sprawić, że zangersheide spokojnie pokona okser.
Kawałek po prostej i skręcili po łuku na stacjonatę, która była kolejną przeszkodą. Półparada, naprostowanie i naprowadzenie na środek stacjonaty i zastosowanie podobnego korytarza z pomocy powinno ułatwić dziewięciolatkowi jej pokonanie.
Tym razem Nadya pozwoliła sobie na nieco obszerniejszy najazd, przyśpieszając Boy'a trochę w galopie, jednak po naprostowaniu dostosowując tempo do czekającego ich szeregu. Półparada, lekkie zamknięcie w pomocach, cały czas na kontakcie, wyznaczenie miejsca do wybicia przez dodanie łydki, oddała wodze przy szyi zangersheide, uniosła się z siodła opierając na strzemionach i zgrywając z koniem w "locie", wyciągnęła nadgarstki podążając za jego ruchem. Po pokonaniu pierwszego szeregu nabrała trochę więcej wodzy i pozostała w półsiadzie, prowadząc Presc'a na drugi człon, który pokonali w podobny sposób, poza tym, że przed okserem wzięła dodatkowo konia bardziej na siebie.
Ruszyli dalej utrzymując tempo, dopóki nie przejechali przez "metę". Na chwilę zatrzymała onia, ukłoniła się i poprosiła go o stęp, którym opuścili parkur. Rozstępowali się i Bravo odprowadziła kasztanka do boksów. Chyba na dziś mu wystarczy wyzwań. Oczywiście nie zapomniała mu odwdzięczyć się za wspólną pracę przez mizianie i kilka smakołyków, które wylądowały w żłobie.

zt

Prescription Boy - 2016-06-25, 21:20

SREBRO


Zostały im zaledwie 3 przeszkody, ale jednak 4 skoki. Rudy był nieco zmęczony, ale spokojnie dawał jeszcze radę, to ogarnąć. W końcu, nie miał najgorzej kondycji. Pojechali kawałek po prostej, by zaraz wykręcić za szeregiem, a stacjonatą na okser 70x80. Podczas najazdu na niego po prostej, ogier znacznie przyspieszył w tempie. Wyciągając znacznie swoje foule, szybko dojechał do miejsca wybicia. Wtedy mocno uniósł przody w górę, wypychając cielsko w przód i górę, dzięki mocnemu odbiciu z zadu. Idealne złożenie się w locie nad przeszkodą, Pojechali kawałek po prostej, by skręcić po łuku na kolejną stacjonatę. Wyglądała jakoś znajomo, bo w końcu skakali ją chwile temu. Naprostowali tor jazdy do niej, jadąc równym, energicznym tempem. Po dojechaniu do przeszkody, koń nie miał żadnych problemów, by pokonać ją na czysto. Kobieta zdecydowała się na obszerniejszy najazd, co było rozsądnym rozwiązaniem, bez dwóch zdań. Delikatnie przyspieszyli w tempie, dojeżdżając do owego szeregu. Naprostowując się do przeszkody, jechali nadal mocno, ale tak by nie wpaść w nią i nie rozbudować jej. Pewnym krokiem, dojechał do przeszkody, by w stosownym do tego miejscu, odbić się do pierwszego członu. Ładnie schował nogi pod siebie, łapiąc równowagę przez wyciągnięcie się nad przeszkodą. Skrócił się w czasie lotu, by po wylądowaniu zrobić jedną foule i wyskoczyć nad, drugi człon. Po miękkim lądowaniu, pogalopowali dalej w kierunku mety. Tam się na moment zatrzymał, by zaraz opuścić parkur stępem. Po rozstępowaniu, wrócił do boksu na zasłużony odpoczynek.

z.t

Lucas - 2016-06-25, 22:51

Po próbie ujeżdżeniowej przyszedł czas na skoki. Lucas ponownie zawitał w stajni, zamierzając odziać odpoczywającą Fabiolę w odpowiedni sprzęt. Tym razem użył siodła skokowego, pod które podłożył biały czaprak z soczyście czerwoną lamówką. Na jej nogi nałożył ochraniacze skorupkowe – również w czerwonym kolorze, nie zapominając oczywiście o nausznikach i masce. Gdy klacz była gotowa, po raz drugi udali się na rozprężalnie. Tam po krótce rozruszali się we wszystkich trzech chodach i kilkukrotnie skoczyli niziutką kopertę. Na koniec mężczyzna pozwolił jej stępować na długiej wodzy, do momentu aż zostali wywołani. Wtedy też zakłusował i sprawnie ustawiając sobie tempo i jakość chodu, wjechał na parkur. Okrążył go, pozwalając siwej na rozeznanie w przeszkodach i oswojenie z nowym miejscem. Ostatecznie zatrzymał ją na linii startowej i ukłonił się sędziom, rozpoczynając swój przejazd. Chwilę później usadowił się wygodniej w siodle, upewnił że wszystko jest okej i wypchnął siwą do kłusa. Od razu zadbał o aktywny ruch w przód, rękę utrzymując na elastycznym kontakcie i swobodnie anglezując. Naprowadził klacz na centralnie na drążki, starając się wycelować w sam ich środek. Nad przeszkodą odciążył jej grzbiet, wycofał biodra, ściągnął łopatki i oddał rękę, umożliwiając swobodne wyciągnięcie szyi. Łydką zachęcał ją do unoszenia nóg, przed kopertą nieco mocniej ściskając jej boki, nie chcąc by ta zniwelowała ową wysokość. Jeżeli kopytna samoistnie nie zagalopowała, wypchnął ją do szybszego chodu, upewniając się, że jadą na odpowiednią nogę. Nie zamierzał się nigdzie śpieszyć, a parkur chciał pojechać z jak największą dokładnością i z minimalnym ryzykiem. Dlatego też praktykował obszerne najazdy, dając Fabioli możliwość przyjrzenia się przeszkodom. Nie oznaczało to jednak, że galop miał wyglądać tak, jakby miał się zaraz rozpaść. Lucas dbał o tempo i rytmiczność chodu, chcąc by WKKWistka miała energię do wybicia.
Najeżdżając na pierwszą ze stacjonat, usiadł w siodło trzy foule przed, chcąc na spokojnie doprowadzić siwą do odskoku. Jednocześnie zamknął ją w pomocach, uniemożliwiając ewentualne spłynięcie i zasugerował jej optymalne miejsce do wybicia. Sam zaś bez chwili zwłoki podążył za jej ruchami, uniósł się w siodle i oddał rękę, miękko balansując w strzemionach. Będąc w powietrzu mocniej dociążył lewe strzemię, już teraz sugerując nogę, na którą mieli pójść. Zamortyzował lądowanie co by nie klepnąć tyłkiem w siodło i pozostał w półsiadzie, rozkręcając nieco galop na dojeździe do trójki. Chwilę przed na nowo zaczął zbierać kopytną do kupy, nie pozwalając na wpadnięcie w przeszkodę, co zaowocowało by z pewnością płaskim i byle jakim skokiem. Starał się swoją osobą nie przeszkadzać jej w fazie lotu, przyjmując ergonomiczną pozę, by skok odbył się w pełnej harmonii i równowadze. Tutaj dla odmiany zasugerował prawą nogę, prowadząc Fabiolę na wprost aż do ściany, gdzie odbił w prawo. Okser był najgorszą z przeszkód – o ile tak to można nazwać – więc postanowił pojechać ją odrobinę dynamiczniej. Przytrzymał jednak kopytną przed skokiem i dołożył łydkę, dążąc do bardziej wysokiego niżeli płaskiego skoku. Od razu odciążył jej grzbiet, kolana mocno opierając na poduszkach, nie chcąc wybić jej z ustawienia. Skok ten był w końcu nieco dłuższy i wymagał więcej zaangażowania ze strony jeźdźca. Tuż po lądowaniu na nowo uniósł się w półsiad, wykonując ostatni element owego egzaminu. Pozwalając na swobodny, aktywny, aczkolwiek w dalszym ciągu rytmiczny i przyjemny dla oka galop, pokonali całe okrążenie. Piętnaście metrów przed metą usiadł w siodło, wykonał półparadę i sprowadził nieparzystokopytną z powrotem do kłusa, który zdecydował się wysiadywać. Szybko ogarnął jego jakość, by ponownie skupić na sobie uwagę kobyły i wykonać pełną paradę w wytyczonym do tego miejscu. Odczekał pięć sekund, po czym ukłonił się sędziom i na długiej wodzy pozwolił Fabioli na opuszczenie parkuru. Porządnie ją rozstępował, nie szczędząc pochwał, które były w pełni uzasadnione. Następnie odprowadził ją do stajni, gdzie została rozsiodłana i odstawiona na zasłużony odpoczynek.

z/t

Fabiola - 2016-06-25, 22:52

Po krótkiej, treściwej rozgrzewce udała się z Lucasem na parkur egzaminacyjny. Kłusując aktywnie i chętnie do przodu, na równym kontakcie i będąc opartą miękko na wędzidle skierowała się na drągi zgodnie z prośbą jeźdźca. Podnosząc wysoko nogi, przekłusowała poprawnie drągi. Przed przeszkodą wykonała sus i tuż po niej ruszyła aktywnie galopem przed siebie, tempo miała żwawe. Mimo to bez problemu dała się nakierować na stacjonatę. Wykonując skok, wyciągnęła szyję w tym krótkim locie nad przeszkodą.
Miękko lądując na właściwą nogę i tą o którą poprosił ją jeździec. Odpowiednia postawa Lucasa znacznie ułatwiała Fabioli skoki, które oddawała z lekkością i bez zbędnego czajenia się.
Podczas gdy zbliżali się do kolejnej przeszkody, w dystansie Fabiola utrzymała równe tempo, nie próbując się wymknąć spod kontroli. Odbijając się w miejscu wybranym przez bruneta, wyrzuciła przed siebie przednie kończyny, zgrabnie i gładko przekładając je nad kolorowymi drągami. Lądując miękko wykończyła skok zadem, tak aby nie zahaczyć nim o górny drąg.
Zmieniając nogę galopowała dalej prowadzona do ostatniej przeszkody jaką był okser, rozjechana do przodu w galopie, nabrał nie tylko tempa ale i dynamiki. Chętnie dając się prowadzić na przeszkodę, wybiła się dość ambitnie nad okserem, pokonując go jednym zwinnym susem wraz z Lucasem na grzbiecie. Galopując po przeszkodzie ponownie zdążyła się rozkręcić, nisko opuszczając łeb parsknęła parokrotnie spuszczając z siebie nadmiar energii i emocji, które towarzyszyły pokonaniu parkuru.
Niechętnie lecz bezproblemowo dała się zatrzymać do stój, czekając aż jeździec finalnie odda mu wodzę i pozwoli odpocząć po wykonaniu dobrej i przyzwoitej roboty. Opuściła parkur i udała się z mężczyzną do stajni. /zt

Delfinek - 2016-06-27, 10:37

Przed przejazdem
Po próbie ujeżdżenia przyszedł czas na skoki. Kiedy cały sprzęt został sprawdzony, a słońce całe szczęście schowało się na chwilę za chmurami wjechała ogierem na ujeżdżalnię prowadząc go od razu do kłusa na woltach oraz na drągi. Byli w stałym ruchu, lecz lonża w stępie i chwila postoju pozwoliły Peterowi odpocząć na tyle, aby teraz od razu przejść do rzeczy. Po pewnym czasie przeskoczyli po kilka przeszkód, aby dotrwać do znajomego sygnału wejścia na parkur.

Przejazd
Wjechała na parkur kłusem, początkowo pozwalając zapoznać się ogierowi z przeszkodami. Do każdej z nich podjechała, zatrzymując go oraz dając obwąchać. Finalnie wróciła na odpowiednie miejsce, ukłoniła się i dodając aktywną łydkę i wypychając siodło biodrami skierowała na pierwszą przeszkodę. Wtedy zaczęła się prawdziwa praca. Złapała stały kontakt z pyskiem konia, oraz pilnowała go na łydkach dbając o tempo i równą linię. Na zakręcie poprzedzającym prostą na przeszkodę ustawiła wewnętrzną łydkę przed popręgiem, zewnętrzną zaś pogłaskała brzuch kawałek za popręgiem oraz napięła wewnętrzną wodzę. Wyjeżdżając na prostą ściągnęła nieznacznie wodze, jednocześnie łaskocząc konia łydką tak by wydłużył delikatnie krok, aczkolwiek nie zagalopował. Najeżdżając na drągi przeszła w półsiad rozluźniając wodze oraz dodając kilkukrotnie łydkę w momentach między drągami. W miejscu wybicie również zasygnalizowała Panowi konieczność wybicia dodaniem łydki, aczkolwiek głównie zasygnalizowała mu to głównie wyciągnięciem nieznacznie wodzy w przód oraz nachyleniem się bliżej szyi. Po drugiej stronie poprosiła ogiera o galop zastosowaniem pomocy, skręcając ustawieniem łydek i wodzą na dość ostrym zakręcie. Delikatne puknięcia nakazywały ruch po prostej linii, a wypchnięcie bioder poprosiło o delikatne przyśpieszenie. Na kolejnym zakręcie nieznacznie ściągnęła wodze oraz skierowała go dosiadem na prostą, by ponownie, tym razem łydką wykręcić na prostą na przeszkodzie dopiero kilka metrów przed. Tuż przed stacjonatą znów dodała mu łydkę, oraz wyciągnęła ręce w przód, by gładko pokonać następną przeszkodę na ich drodze.
Pokonawszy 2 czekała ich 3 w dość kłopotliwym umiejscowieniu. Po pokonaniu jakże wysokiej, niemiłosiernie trudnej stacjonaty ustawieniem głównie wewnętrznej łydki oraz wodzy nakazała znów dość ostry zakręt, lecz tak samo jak poprzedni nie na tyle niebezpieczny by się wywrócili. Jadąc po łuku starała się na pomocach utrzymać ładne ustawienie, brak wypadania łopatką oraz pracę zadu, a pomoce ku temu zakończyła dopiero przed 3, gdzie wyjechała na prostą, dodała solidną łydkę oraz nachyliła się bliżej ku szyi wyciągając ręce w przód. Myślę, że jakoś udało im się ją gładko pokonać, stąd po drugiej stronie wykręcenie na prostą towarzyszyło pracą dosiadu nad przyśpieszeniem. Nie miało być to mordercze tempo, jak gdyby chciała mieć swój krzyżyk na tym placu, lecz większe foule pozwalające szybciej pokonać parkur. Na zakręcie oczywiście zwolniła podtrzymując kontakt oraz przyciskając łydki, aczkolwiek tuż po nim znów dodała dolną pomoc. Najeżdżając na okser zablokowała nadgarstki wyciągając ręce wzdłuż szyi konia, dodała aktywizującą łydkę oraz wypchnęła siodło przechodząc w półsiad, aby pokonać również i tą przeszkodę. Po niej jak nakazywał parkur przejechała w półsiadze na obrzeża parkuru. Dodaniem łydki za popręgiem oraz delikatnym poluźnieniem kontaktu pozwoliła na szybsze tempo, dbając również nogami o ruch po linii. Na narożnikach przykładała łydki za, oraz przed popręg umacniając kontakt aby skrócić foule, lecz po nich znów stosowała pomoce przyśpieszające. Takim sposobem dojechała na miejsce zatrzymania, gdzie mały fragment przed przyjęła pełen siad obciążając zad, przycisnęła łydki do boków Petera oraz ściągnęła wodze prowadząc do zatrzymania na odpowiedniej linii. Po niej ustawiła się w dobrym miejscu, ukłoniła do sędziów i skierowała Petera w kierunku wyjścia z parkuru.

Po przejeździe
Ukończywszy maraton jazdy występowała ogiera w ręku, rozsiodłała i napoiła. Biała sierść również potrzebowała wyczyszczenia, a nagrodą za dobrą współpracę były smakołyki i masaż, który jak dużo koni wie jest specjalnością Pani Masztalerz. Finalnie kobieta zaprowadziła błękitnookiego do boksu, dała mu siana oraz pożegnała głaskaniem i poszła w siną dal.

/z.t

Peter Pan - 2016-06-27, 10:41

editKopytny stępował w pobliżu ogrodzenia, będąc bardzo zaaferowanym tym, co działo się na parkurze. Jednak mimo tego zainteresowania nie ignorował amazonki, której był bardzo posłuszny. Z czasem powrócił do swojego ustawienia, zaokrąglając lekko szyję, wypychając bardziej grzbiet i podstawiając zad, jednocześnie wszczynając nim większą pracę, ale nie na rzecz szyi, która również była aktywna i elastyczna. Duże podniecenie powodowało, że jego chód był bardzo sprężysty i elastyczny. Pojawiwszy się na parkurze zastrzygł uchem, a następnie zatrzymał się we wskazanym przez kobietę miejscu. Odczekał moment bezruchu, spoglądając na przeszkody. Wraz z sygnałem ochoczo przeszedł do aktywnego kłusa. Wyrównawszy najazd na przeszkody poczuł się już nieco pewniej i z większym zaangażowaniem wszedł w drążki. Mechanicznie zaokrąglił szyję i nieco opuścił łeb, podnosząc kończyny wysoko, by żadną z nich nie zahaczyć o kopertę. Następnie obił ogonem boki i wyprostował szyję w odpowiednim momencie wybijając się ponad ziemię. Wyciągnął się odrobinę nad przeszkodą, a chwilę później już miękko lądował. Po zetknięciu kopyt z ziemią przyśpieszył do dynamicznego galopu, w którym kumulował całą swoją energię.
Wykonał obszerny łuk na prawo, kierując się po nim na drugą przeszkodę, którą również poddał analizie, ale niezbyt dogłębnej. Chętnie i swobodnie poruszał się naprzód, nie prąc przy tym bezmyślnie na przeszkody. We wskazanym przez Delphine miejscu wykonał energiczny skok, postępując analogicznie do poprzedniego razu. Wylądowawszy na wskazaną, lewą, kończynę nie myślał o zatrzymywaniu. Półparada i aktywne działania pobudziły go do szybszego, ale nadal nie ogłupiającego tempa, którym pokonywała kolejny łuk, powoli szykując się do kolejnego spotkania z przeszkodą.
O tempo ogiera nie trzeba się było szczególnie martwić, kierowany nowymi doświadczeniami poruszał się bardzo energicznie, a zarazem płynnie i elastycznie. Mimo wszystko nie był rozproszony. Wykonawszy zakręt, miał dobry najazd na trzecią przeszkodę, więc jego komfort psychiczny znowu wzrósł. Wraz z sygnałem Piotruś ponownie odbił się od ziemi, wypracowując już swoją niejaką technikę, które jednak było daleko do perfekcji, ale grunt, że się sprawdzała. Nie wyciągał swojego cielska zbyt bardzo, jako że przeszkoda tego nie wymagała. Uraczony odpowiednimi do tego pomocami, skutecznie skrócił swój wykrok, galopując przed siebie w bardziej zwartej postawie. Jak zawsze oczekiwał drobnych pomocy jeźdźca i wskazówek, co do miejsca wybicia. Otrzymawszy takowe bez sprzeciwów, bardzo chętnie, uniósł swoje przody, po chwili wybijając się z umięśnionych zadnich kończyn. Ponownie lekkie wyciągnięcie nad przeszkodą i miękkie lądowanie. Ponownie przystosował swój wykrok do wymogów amazonki, skracając go i poruszając się takim niezmiennym tempem dookoła parkuru. Nie stawiał oporów, nie gasł, ani nie przyśpieszał, po prostu był posłuszny. W końcu zatrzymał się, wydając z siebie przy tym ciche parsknięcie. Kiedy pozwolono mu całkowicie się rozluźnić, z ulgą parsknął przeciągle i opuścił stępem parkur, a następnie udał się do stajni.

Tate - 2016-06-27, 14:54

BRĄZ

Po próbie ujeżdżenia przyszedł czas na skoki. Gotowa wkroczyła na rozprężalnię od razu prowadząc galopa kłusem wyciągniętym po przekątnej. Następnie kilka zmian kłus-stęp-kłus-galop, żeby potem przejść na kilka próbnych skoków. Właściwie nic specjalnego, do zdawania skoków kobieta podeszła na luzie- szły jej lepiej niż dresaż. Kiedy wezwano parę na parkur kobieta zebrała wodze, pogłaskała konia po szyi i skierowała się w stronę startu.

Przejazd
Dodając aktywizującą łydkę wjechała na aktywnym kontakcie na teren parkuru. Rozejrzała się szybko po parkurze przypominając kolejność przeszkód, by chwilę później skierować się pod stacjonatę, przy niej wykonała paradę pozwalając Momentum zapoznać się z nią. To samo zrobiła z okserem, aby przejechać na linię startu. Przed nią przycisnęła łydki do boków konia, obciążyła zad i ściągnęła wodze- tym samym zatrzymała Mem do ukłony, który nastąpił chwilę później. Odczekawszy kilka sekund wypchnęła ogiera do kłusa, dodając łydkę. Pokonała mały zakręt pukając łydkami, a dosiadem pracowała począwszy od łuku na zakręcie, do uzyskania równej linii przed pierwszą przeszkodą. Przyjęła półsiad najeżdżając na drągi, przy których zachęcała do pracy zadem i nogami aktywnie działającymi łydkami. Następnie wyciągnęła ręce wzdłuż ruchu szyi i ciała Momentum, jednocześnie blokując jednak nadgarstki. Po drugiej stronie tak jak było nakazane dodała łydkę, oraz zaryzykowała, i skręciła deczko ostrzej niż planowała, lecz miejmy nadzieję Pingwinek sobie poradził. Przyjęła półsiad na całą trasę brązu, głównie ze względu na wygodę. Zakręciła dbając łydkami i dosiadem o odpowiedni łuk i wyjechanie, aby ruszyć po odpowiedniej stronie na stacjonatę. Tuż przed nią dodała zachęcającą łydkę oraz wyciągnęła delikatnie wodze pozwalając ogierowi na odpowiednie ułożenie szyi podczas kolejno następującego skoku.

Momentum - 2016-06-27, 14:55

BRĄZ

Po próbie na czworoboku, przyszedł czas na skoki. Skierowali się na rozprężąlnie, poruszał się energicznym kłusem po przekątnej czworoboku. Wykonali kilka przejść, między chodami, a potem po prostu po wezwaniu na parkur, pojechali w tamtym kierunku.

Przejazd
Kasztan wraz z kobietą, wjechał aktywnym tempem na teren parkuru. Przeszkody, były mu znane, więc nie zrobiły na nim większego wrażenia. Obejrzał sobie przeszkody, bez żadnej większej reakcji na nie. Po poznaniu przeszkód, ruszył w kierunku linii startu. Zatrzymał się płynnie, przy linii startu, czekając na dalsze sygnały od kobiety. Po ukłonie kobiety, ponownie ruszyli kłusem w kierunku pierwszej z przeszkód. Po wyjechaniu delikatnego łuku, wyprostowanie się do 1, trzymanie równego tempa i dojazd. Wraz z odpowiednim miejscem, zaczął unosić nogi nad drągami, by gładko je przejechać. Dojechanie do koperty, delikatnie odbicie się od ziemi i złożenie w locie, równie lekkie co odbicie. Przeszkoda była niska i nie wymagała, wiele wysiłku. Po zrobieniu kroków w kłusie, ogier przeszedł do energicznego, mocnego galopu. Zakręt do dwójki, wyszedł im dość ciasny. Ogier mimo to, ładnie dojechał do przeszkody, by w odpowiednim do tego miejscu, wyrzucić swoje cielsko w lot, złożyć nogi pod siebie i wyciągnąć nad nią.

Tate - 2016-06-27, 15:02

BRĄZ
Po pokonaniu pierwszej spotkanej stacjonaty Tate przyłożyła łydki do boków ogiera oraz ściągnęła wodze. Nakazała tym samym dla Ujeżdżeniowca wolniejszy galop, w szczególności na zakręcie po przeszkodzie. Wyjechali na równą linię przebiegającą między brzegiem parkuru a kopertą, przy której kobieta znów połaskotała konia łydkami pozwalając na szybszy chód aż do kolejnego zakrętu, gdzie po raz kolejny poprosiła o zwolnienie. Przejeżdżając obok trójki przyjrzała się torowi jazdy, po czym wykonała łagodny zakręt wyjeżdżając na prostą przed stacjonatą. Dodając aktywizującą łydkę rozluźniła wodze i pochyliła się jeszcze troszeczkę, nie wykonywała jednak nachalnego półsiadu niczym do oksera 140cm. Tuż przed przeszkodą postukała jeszcze raz ogiera łydką tuż za popręgiem, oraz wyciągnęła ręce w przód pozwalając tym samym na wyciągnięcie szyi, a co za tym idzie ładny lot. Po drugiej stronie przeszkody znów ściągnęła wodze i przyłożyła łydki prosząc o zwolnienie przed wykonaniem zakrętu i pilnując dosiadem ładnego łuku finalnie wyjechali na prostą. Przy tej przytrzymała umiarkowanego tempa biegu, dając jakby odsapnąć po ostatnich skokach, aż do miejsca kolejnego skrętu. Na nim przyłożyła wewnętrzną łydkę za popręgiem, zewnętrzną przed oraz nieznacznie napięła wewnętrzną wodzę. Myślę, że całkiem ładny łuk jaki uzyskali przemienił się w najazd po prostej linii na okser, który był ostatnią przeszkodą na ich torze. Przed nim pozwoliła Ujeżdżeniowcowi na wyciągnięcie kroku, ona ze swojej strony dodała mu łydkę oraz rozluźniła wodze, aby tuż przed przeszkodą wyciągnąć ręce wzdłuż szyi i bliżej przytulić się do ciała ogiera. Pokonanie przeszkody nie było jednak końcem, po nim należało przejechać jeszcze wokół linii brzegowej parkuru, z tegoż też powodu Tet po pokonaniu przeszkody przyjęła najlepszy dosiad obciążający jaki umiała, skróciła nieznacznie wodze oraz ustawiła je, aby lekko zaokrąglić szyję Momentum i dodała łydkę zachęcającą do utrzymania dotychczasowego tempa. Starała się jechać równym krokiem, dbała o zachowanie linii pracą kolan i łydek, które działały również na zakrętach, aby ładnie je wyjechać. Przy linii zwolnienia przyłożyła dolną partię nóg do boków Ujeżdżeniowca, ściągnęła wodze i przechyliła korpus lekko w tył, tym samym prowadząc do zatrzymania tuż przed linią końcową. Odczekała kilka sekund, ukłoniła się sędziom i pracując ciałem wyjechała z parkuru prosto w stronę stajni. Tam na wolnej łące rozstępowała konia na lonży, by później odprowadzić do stajni, rozsiodłać, napoić i nakarmić sianem.
/z.t

Momentum - 2016-06-27, 15:02

BRĄZ

Po pokonaniu pierwszej ważniejszej przeszkody, zwolnili nieco w galopie. Nie wiedział dlaczego. Przecież do kolejnej oznaczonej 3, był spory dystans i właśnie lepiej chyba, nadgonić czas i pojechać mocniej. Ogier mimo, że głównie deptał kapustę, świetnie odnajdywał się w skokach. Nie rozumiał powodu zwolnienia, jednak nie zamierzał się ślimaczyć. W końcu dojeżdżali do przeszkody numer 3. Wykonali dość łagodny zakręt do tej przeszkody, by zaraz wyjść do niej po prostej. Lekko przyspieszył w tempie, dojeżdżając pod samą przeszkodę. Odbił się w stosownym do tego miejscu, składając i wyciągając nad przeszkodą. Nie wypadało mu, zaprotestować przeciwko pomocą od kobiety. Jednak, nie musieli się przecież ślimaczyć, no bez przesady. Po wylądowaniu, galop w dalszym kierunku, a konkretnie w kierunku oksera oznaczonego numerem 4. Wyjechali dość ładny zakręt, wyjeżdżając ostatecznie na prosta do przeszkody. Z chęcią wyciągnął krok, nabierając większego tempa do przeszkody. Ponownie w odpowiednim do tego miejscu, ogier odbił się od ziemi, by płynnie i gładko, przelecieć nad przeszkodą. Po wylądowaniu, czekał ich już tylko dojazd do mety. Jechali blisko barierek, mijając krótką, długą, krótką i znów długą ścianę. Ostatecznie jednak, zbliżając się do linii mety. Nieco mocniejsze tempo, niż wcześniej, równa i płynna jazda. Zatrzymali się idealnie przy linii końcowej, po czym stępem zjechali z parkuru. Po rozstępowaniu, wrócił do stajni.

z.t

Mercedes - 2016-06-28, 17:44

SREBRO

Mieli chwilę przerwy między pierwszą, a drugą częścią odznaki. Stąd podjęła decyzję o, przyjściu w tym czasie do stajni. Zmieniła tam siodło na skokowe, a na nogi wałacha wrzuciła ochraniacze. Po napojeniu konia i poprawieniu sprzętu, ruszyła z nim na rozprężalnie. Szybko ponownie, dosiadła kasztana i zaczęła z nim krążyć po rozprężalni. Byli rozgrzani po ujeżdżeniu, więc w każdym chodzie, pokręcili się nieco po hali. Wykonując kilka podstawowych figur, przejeżdżając drągi, skacząc niską kopertę oraz stacjonatę i okser. Za każdym razem, przykładając się do wykonywanych skoków. W końcu nastąpił moment, końca rozgrzewki i czekania na wywołanie.

PRZEJAZD
Długo nie musieli czekać na swoją kolej, bo nadeszła bardzo szybko. Szybko zebrała wałacha do poprzedniego ustawienia, nieco wyżej unosząc jego łeb. Dosiadem przypominając mu, o zaangażowaniu zadu w pracę. Wjechali kłusem roboczym na parkur, objechali go krótko wokoło, zapoznając się z postawionymi tu przeszkodami. Kiedy wszystko mieli obczajone, skierowała go na linię startu. Tam lekkie wstrzymanie do stój, ukłon w kierunku sędziów i wypchnięcie do kłusa. Pierwsza przeszkoda, która na nich czekała, to trzy drągi i koperta na samym końcu. Podtrzymywała łydką, dobre tempo oraz miała stały kontakt z pyskiem konia. Półparady miały na celu, skupić go na zadaniach. Skierowała wałacha na sam środek drągów, by w odpowiednim miejscu - łydką, poprosić konia o uniesienie nóg nad nimi. Oddała mu nieco wodzy, by mógł wyciągnąć szyję oraz weszła w półsiad, odciążając jego grzbiet. Kiedy przejechali drągi, zaraz była 60cm koperta. Kobieta w odpowiednim miejscu, ponownie dołożyła łydkę do jego boku, uniosła się w siodle, oddała mu odpowiednią długość wodzy. Jednocześnie jeszcze podczas skoku, dociążyła znacząco prawe strzemię. Ponieważ chciała, by wałach wylądował na tą właśnie nogę. Kilka pierwszych foule, jechali jeszcze w kłusie, jednak kobieta ostatecznie przy zjechaniu na krótką ścianę, wypchnęła kasztana do galopu. Do dwójki, zdecydowała się pojechać po obszerniejszym zakręcie. Dlatego dość daleko, odbiła dopiero od krótkiej ściany, prostując wałacha do przeszkody numer dwa. Minęli po drodze okser i stacjonatę 80, by zaraz dojechać do przeszkody. Wtedy oczywiście, wysłała kasztanowi sygnał do odbicia się z pod przeszkody. Zaraz weszła w półsiad i wysunęła ręce do przodu, oddając mu wodzę. Tym razem, dociążyła lewe strzemię, by zaraz wylądować i pogalopować do trójki. Pozwoliła mu na lekkie przyspieszenie w dystansie, robiąc kilka foule po prostej, a potem zakręcając na lewo. Wykręciła znów z nim, dość obszerny łuk do trzeciej przeszkody. Kolejno prostując tor jazdy, doprowadzając go pod przeszkodę i odsyłając w fazę skoku.

Anonymous - 2016-06-28, 17:45

Srebro

Wałach z ulgą wrócił do stajni i od razu zaczął łapczywie pić wodę z poidła. Gdyby mógł to by się już stąd nie ruszał, ale czekała go jeszcze parkurowa część odznaki, z której wcale się nie cieszył. Czekał cierpliwie, aż dziewczyna zmieni i poprawi jego sprzęt, po czym ruszył z nią na rozprężalnię. Tam po przeskoczeniu kilku mniejszych przeszkód zwolnił do stępa, czekając na swoją kolej.

Na swoją kolej nie musiał czekać jakoś specjalnie długo, bo zaraz wywołano ich na parkur. Wszedł z dziewczyną na kontakt i kłusem wjechał na parkur, początkowo zaznajamiając się z ustawionymi na nim przeszkodami. Ich ustawienie oraz wysokość nie było dla niego żadną nowością, więc był pewny, że pójdzie mu wszystko dobrze. Mógłby to wszystko przeskoczyć bez pasażera na grzbiecie. Zatrzymał się dopiero przed budką sędziowską, gdzie po ukłonie dziewczyny został wypchnięty do kłusa. Ruszył więc energicznym kłusem kierując się na sam początek na ustawione koziołki. Przeszedł przez nie, unosząc wysoko nogi do góry, a zaraz przed nim pojawiła się niska koperta. Odbił się w odpowiednim miejscu i wylądował po drugiej stronie, a po dwóch fulach przeszedł do galopu na prawidłową nogę. Pokonując dość obszerny łuk znalazł się przed kolejną przeszkodą, uprzednio mijając kilka innych. Ponownie wybrał odpowiednie miejsce, by się wybić i wylądował po drugiej stronie, podrzucając przy tym nieco zadem. Jak na siedemnastolatka miał w sobie jeszcze energię. Następnie pokierował się do przeszkody numer trzy. Jak za poprzednimi razami odbił się w dobrej chwili i podciągając przednie nogi pod siebie wylądował po drugiej stronie, niczego przy okazji nie strącając.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group