To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Anonymous - 2016-10-04, 21:10

W skupieniu wysłuchał każdego słowa jasnowłosej, ostatecznie podsumowując jej wypowiedź ledwie widocznym, ale ciepłym uśmiechem. Niestety chwilę potem znów pochmurniał i westchnął cicho.
- Moja mama nigdy nie była skora do przesiadywania w kuchni, a o pieczeniu ciast nawet nie myślała. Właściwie jestem ciekaw czy zmieniła to podejście – zastanowił się przez chwilę, ale szybko wrócił myślami do swojej towarzyszki. Nie widział sensu w rozwodzeniu się nad postępowaniem swojej matki, która już i tak była przez Jaidena potępiona. Nie działo się tak przez samą decyzję, którą podjęła gdy chłopak był jeszcze dzieciakiem. Owszem wówczas miał jej to za złe, ale z wiekiem zrozumiał, że miała prawo wyboru i prawo do lepszego życia (jej zdaniem). Niemniej jednak tego kompletnego braku zainteresowania jego osobą nigdy jej nie wybaczy. Nawet nie wiedział, czy jeszcze żyje...
- Na szczęście tata nie był sknerą – dorzucił ni stąd ni zowąd, a jego twarz przybrała cieplejszy wyraz. Zdawał sobie sprawę z tego, że to Hayley skłaniała go do takich reakcji i w duchu był jej za to wdzięczny. Niewiele miał okazji do rozmów na tak przyjemne tematy w dodatku z osobą, która ma w sobie tyle werwy, że co rusz byłaby zdolna do zaskakiwania go czymś. Poza tym dziewczyna była bardzo wesoła i choć w śladowych ilościach to ta wesołość udzielała się również jemu.
- Chyba nikt z nie chciałby oberwać balonem z wodą wbrew swojej woli – odparł a propos awantur. Dynamicznie zmieniająca się mimika blondynki w jakiś sposób inspirowała chłopaka i choć jeszcze nie wiedział jak to zamierzał to wykorzystać. Skinął lekko głową, gdy dziewczyna zadała mu to pytanie jednak zaraz zabrał głos w kwestii pierwszej części jej wypowiedzi.
- Wiek chyba już nie pozwala – wzruszył lekko ramionami, uważnie przyglądając się Hayley. – Teraz nie skończyłoby się na reprymendzie, a pewnie na wizycie policji – dodał półżartem, dobrze wiedząc jak ludzie postrzegaliby taki wybryk. – Też miałem podobną sąsiadkę. Wręcz krzyczała, kiedy coś mówiła ale to chyba ze względu na jej głuchotę... Dużo miała lat, nie zdziwiłbym się jeśli ktoś by mi powiedział, że ze 100. Umarła, kiedy miałem jakieś 12 lat – wspomniał o tej istotnej informacji i choć śmierć wcale nie jest czymś przyjemnym, to Jaiden do tej pory jest przekonany, że takie rozwiązanie było dla tej kobiety najlepsze. Spoglądał ukradkiem na jasnowłosą, gdy ta przyglądała się wypiekowi. Na jej potwierdzenie kiwnął nieznacznie głową, ale nie zabierał już w tej kwestii głosu. Oparł się i objął własne ramiona, widząc zainteresowanie dziewczyny. W odpowiedzi pokręcił głową.
- Nie do końca. Czasem lubię porobić zdjęcia ale profesjonalną fotografią bym tego nie nazwał – dodał, by nie pozostawić Hay żadnych wątpliwości. – Zdecydowanie preferuję rysunek... Żeby trochę dorobić przed przyjazdem tutaj rysowałem na zamówienie portrety i całe sylwetki. Nie ukrywam, że pieniądze z tego były, ale pozujące kobiety były największymi marudami jakie mogły istnieć – opowiedział odrobinę, nie widząc przy tym zadnych przeciwwskazań. Zamilkł na dłuższą chwilę, przez ten czas wpatrując się w jakiś martwy punkt. Wtem podniósł spojrzenie na blondynkę.
- Jeśli kiedyś byś chciała, no wiesz... zostać uwieczniona na papierze, ja chętnie się tym zajmę – poruszył powątpiewająco głową, szczerze nie wierząc że dziewczyna kiedykolwiek skorzysta z tej sytuacji. Właściwie był niemal pewien, że to ich pierwsze i ostatnie spotkanie.

Caroline Hathaway - 2016-10-10, 13:17

Obserwowała Drew, uśmiechając się w duszy. Znali się już kilka lat i byli przyjaciółmi na dobre i złe, takimi od serca. Czasem to że świat bywa mały, nie jest zbyt przydatne i bywa problematyczne. Cieszyła się ze spotkania z nim, co do tego nie było wątpliwości. Jednak czasem wolała by nie spotykać pewnych ludzi, ale na to nie miała już wpływu.
-No nie wiem nie wiem. - odparła się cicho śmiejąc. Mogli gadać o wszystkim i zarazem o niczym, nikt im w końcu nie zabroni nie?
-Dawno temu się przeprowadziłeś? - odparła po słowach chłopaka. Była ciekawa ile tu mieszka, bo przecież mówił o stajni, a ona jeszcze go w niej nie widziała. Może wybiorą się kiedyś na wspólną przejażdżkę czy coś?
-Już tu trochę mieszkam i mam dwa konie jak na razie. Generalnie nic poza tym ciekawego, a raczej nowego. - odparła, upijając kolejny łyk swojej kawy.

Drew Pascail - 2016-11-07, 16:49

Mam nadzieję, że Drew nie należał do tych ludzi, których wolałaby nie spotykać. Mógłby gadać o bzdetach, byle w dobrym towarzystwie, a Caroline z pewnością do tego towarzystwa się zaliczała.
- Nie, niedawno. Można powiedzieć, że jeszcze się aklimatyzuję. - odpowiedział, upijając łyk kawy, dostarczonej mu przez kelnerkę. Po stajni jedynie co to tylko się porządnie rozejrzał, co mu się pewnie w przyszłości przyda, a poza tym nie miał tyle czasu ile by chciał ale praca, co poradzisz. To samo i jemu przeszło przez myśl i z resztą zaraz wyraził to w słowach.
- To pewnie się będziemy w stajni widywać, jeśli praca na dobre mnie nie pochłonie. Możemy kiedyś pojechać na jakąś wspólną jazdę albo coś. Zapewne lepiej orientujesz się w stajni i terenach do jazdy niż ja. - rzucił luźno propozycję. - Oczywiście jak już skombinuję sobie jakiegoś konia. Albo pożyczę. - dodał. chętnie mógł posłuchać o stajni, koniach, albo o zwykłych "pierdołach" z życia codziennego. Sam nie mógłby chyba powiedzieć by w jego życiu zaszły jakieś wielkie zmiany od ich ostatniego spotkania, poza przeprowadzką do Eastbourne.

Caroline Hathaway - 2016-12-26, 15:31

Z nim mogłaby zawsze i wszędzie <3 Ona lubiła czasem pogadać o głupotach, ale czasem inne ważniejsze rzeczy wypływały na światło dzienne. Trzeba też było wiedzieć kiedy można pożartować, a kiedy trzeba być jednak poważnym.
-To jest genialne miasto, doskonała stajnia i świetni ludzie. Z pewnością łatwo się tu zaaklimatyzujesz, tylko to potrzeba czasu. - odparła. Popijała swoją kawę, obserwując bacznie Drew.
-Jaką masz pracę? Chętnie się wybiorę na przejażdżkę. - uśmiechnęła się. W sumie nie pamiętała kiedy ostatni raz była w terenie, więc chętnie się na jakiś wybierze. Zbliżająca się wielkimi krokami zima na pewno miała temu sprzyjać, ale do niej to jeszcze było trochę.
-Masz coś na oku? Lub szukasz czegoś? - była ciekawa jakiego wierzchowca poszukuje, może znała takiego? W sumie znała kilka fajnych koni, które nie posiadały właściciela.

Drew Pascail - 2017-01-08, 13:12

- Czyli jednak przyjazd tutaj, to był dobry wybór. - podsumował jej jakże przekonującą "reklamę" Eastbourne i Orchardu. Nawet podwójnie dobry, skoro natknął się na nią, czego się absolutnie nie spodziewał. Rzeczywiście zima zachęcała do terenów, pomimo czasami niesprzyjających warunków i mrozów, ale mróz nie jest straszny gdy można spędzić czas na końskim grzbiecie, w ładnej scenerii i dobrym towarzystwie.
- Pilnuję prawa i porządku. - odpowiedział na jej pytanie z lekkim uśmiechem. Miał za sobą studia prawnicze, ale prawnikiem nie chciał być. Wolał praktykować prawo jako policjant. Zastanowił się nad jej kolejnym pytaniem. W przeciwieństwie do niej nie znał jeszcze dobrze Orchardu i koni tam kwaterujących.
- Trudno mi powiedzieć, na razie chcę po prostu wrócić w siodło, może potrenować na jakimś WKKWiście. - powiedział, zamyślił się na moment i nieoczekiwanie dla samego siebie się znów odezwał. - Może, ale to w dalszej przyszłości potrenuję na jakimś wyścigowcu, po prostu żeby sobie przypomnieć jak to jest.
W przeszłości Drew liznął trochę tego sportu, więcej jednak miał do czynienia z WKKW.

Aaren Wayford - 2017-01-18, 15:00

Umówiona z Lucasem w kawiarni zaparkowała auto na parkingu dla gości dziesięć minut przed czasem. Po wejściu do wnętrza Plain Caffe uderzył w nią zapach świeżo pieczonych ciast, bułeczek wszelakiego rodzaju i przede wszystkim aromatycznej kawy.
Zajmując miejsce przy stolik umiejscowionym tuż obok ogromnego okna, skąd widok rozciągał się na ośnieżony park. Wstrzymała się ze złożeniem zamówienia do czasu aż pojawi się osoba z którą miała wypić kawę i spędzić miło czas. Dość rzadko widywała się z bratem głównie przez wzgląd na to, że albo oboje pracowali mijając się w pracy, a gdy mieli czas dla siebie spędzali go zwykle w towarzyskie bliskich sobie osób. To nie tak, że oboje nie byli sobie bliscy, ale zwykle coś wypadało i uniemożliwiało zgranie ze sobą grafików.
Zerkając na wyświetlacz telefonu wysłała Tonemu krótkiego sms'a w czasie, gdy czekała na pojawienie się Vaugiera.

Lucas - 2017-01-18, 15:13

Niezmiernie cieszył się na możliwość spotkania z siostrą, której swoją drogą nie widział aż od nieszczęśliwego incydentu w stajni. Punktualnie przybył do Plain Caffe, na parkingu bez problemu dostrzegając auto Aaren. Zaparkował tuż obok i zakluczywszy wehikuł, dziarskim krokiem udał się do środka budynku. Przekroczywszy próg kawiarni, zatrzymał się na chwilę i omiótł pomieszczenie spojrzeniem, starając się znaleźć interesującą go personę. Dostrzegłszy dziewczynę, uśmiechnął się nieznacznie i od razu podszedł do zajmowanego przez nią stolika.
- Cześć - przywitał się krótko, składając na policzku siostry subtelnego buziaka. Następnie zasiadł po przeciwnej stronie blatu i zdjął skórzaną kurtkę, którą aktualnie miał na sobie.
- Jak tam ręka? - zagadnął, ukradkowo spoglądając na jej nadgarstek. W dalszym ciągu uważał, że Otello nie jest dla niej dobrym koniem, ale jednocześnie wiedział, że Aaren nie zmieni swojego zdania. W tym wypadku mógł ją jedynie wspierać, chociaż domyślał się, że ta wolała pomoc Tonego.

Aaren Wayford - 2017-01-18, 15:24

Podnosząc wzrok z nad ekranu dojrzała uśmiechniętą personę brata, sama podnosząc się z fotela tylko po to aby uściskać mocno Lucasa. Zawsze mieli ze sobą dobry kontakt i trzymali się razem, stąd też ich relacje wyglądały tak jak wyglądały i brunetka była naprawdę szczęśliwa z tego powodu, że zawsze i bez względu na wszystko może liczyć na brata. Nie muszę chyba zaznaczać, że to działało w obie strony.
- Cześć staruszku.- zaśmiała się żartobliwie, w końcu był o te parę lat starszy od niej i zawsze będzie mu to wypominała.
- Ręka? Wszystko w porządku jak widzisz śmigam już bez gipsu, niestety w pracy nadal wykonuję tylko część obowiązków. No i Otello odwiedza jedynie wybiegi. - dodała na sam koniec wzmiankę o koniu chcąc chociaż trochę uspokoić brata. Tony dbał o nią pod nieobecność bruneta, który przecież miał własne życie na karku.
- A jak u Ciebie? Nadal utrzymujesz kontakt z Kathrin.- musiała go wypytać trochę o tą uroczą blonydnkę, z którą pojawił się wtedy na imprezie.

Lucas - 2017-01-18, 16:53

Faktycznie zauważył, że siostra nie ma już gipsu, ale doskonale wiedział jak problematyczne potrafi być złamanie nadgarstka. Stąd jego obawy, czy aby nie przeszkadza to dziewczynie w normalnym funkcjonowaniu.
- Całe szczęście, że jedynie wybiegi... - westchnął, zdając sobie sprawę z niektórych głupich pomysłów Aaren. W sumie, to wcale by się nie zdziwił, gdyby ta próbowała już pakować na niego swój tyłek.
- Gdybyś potrzebowała z nim pomocy, to znasz mój numer telefonu - dodał, spoglądając na nią znacząco. Cholernie nie chciał, by stała się jej jakaś krzywda przez tego konia. Zwyczajnie się o nią bał i ani trochę się tego nie wstydził. Wolałby już nawet żeby Tony pomagał jego siostrze przy Otellu, niżeli miałaby pracować z nim sama. Nawet pomimo tego, że jeździła bardzo dobrze.
- Tak, niedługo lecimy na krótkie wakacje do Bangkoku - odparł, chociaż nie do końca pewnie czuł się na tym gruncie. Nie lubił rozmawiać o swoich uczuciach a podejrzewał, że Aaren będzie próbowała drążyć temat.

Aaren Wayford - 2017-01-18, 17:09

Czuła się dobrze, a ręka również nie dokuczała przy jakimś cięższym wysiłku w domu zwykle wyręczał ją Tony, z którym od jakiegoś czasu mieszkali razem. Właściwie od jakiegoś czasu Aaren wyglądała wręcz kwitnąco, na próżno można było doszukiwać się zmartwienia w jej oczach czy problemów, które zwykle odbijały się na wyglądzie zewnętrznym brunetki.
- I tak wrócę w siodło, ani Ty ani Tony mnie nie powstrzymacie.- wspomniała o Wayfordzie celowo chcąc wybadać reakcję brata, choć w jej ustach brzmiało to zupełnie naturalnie.
- Oczywiście, z chęcią umówię się na trening Panie trenerze.- zaśmiała się porozumiewawczo ruszając brwiami. - Powinnam się chyba z Tobą rozliczyć za ten poprzedni.- wspomniała, bo wtedy w natłoku tych wszystkich wydarzeń całkowicie jej to umknęło.
Tony oczywiście cały czas pomagał jej przy Otello służąc męską ręką i wychowując tego dzikusa, w momentach gdy matczyna miłość niestety zawodziła.
- No proszę, w takim razie czekam na jakąś pocztówkę. A najlepiej na zdjęcia. - posłała mu uśmiech, zwykle nie rozmawiała z bratem o uczuciach ale może powinna poruszyć ten wątek.
- Długo już się znacie? Zauważyłam, że raczej nie jest Ci obojętna, co?- cwany uśmieszek wkradł się na jej twarz, może Lucas zdradzi jej co nieco. ;>

Lucas - 2017-01-19, 17:17

Cóż, Tony w dalszym ciągu nie był na liście lubianych przez Vaugiera osób. Tolerował go tylko ze względu na siostrę, która jak na złość nie chciała się od niego odczepić. Nie mniej jednak koło uszu puścił wzmiankę o tym osobniku, nie zamierzając zaprzątać sobie nim teraz głowy.
- Aaren, nikt Ci nie broni wrócić w siodło - przewrócił oczami, czując bezsilność na tym gruncie.
- Po prost wolałbym żebyś jeździła na spokojniejszym koniu. Tony zapewne też jest tego zdania - dodał, starając się utrzymywać spokojny ton głosu. Specjalnie dodał wzmiankę o Wayfordzie, mając nadzieję, że to chociaż trochę wesprze jego argumentacje. Tak czy siak nie miał zamiaru wykłócać się o to z siostrą. Liczył, że sama zmądrzeje.
- Przestań, nie wezmę od Ciebie pieniędzy... - mruknął, spoglądając na dziewczynę spod swoich długich rzęs. Na dobrą sprawę nie zdążyli nawet poćwiczyć, bo Otello miał odmienną wizję na przebieg tego spotkania. Dobrze, że skończyło się to tylko w taki sposób.
- Dostaniesz i pocztówkę i zdjęcia. Nawet przywiozę Ci jakąś pamiątkę - uśmiechnął się, przyjmując nieco wygodniejszą pozę. Niestety jego obawy się spełniły i chwilę później Aaren zaczęła wypytywać o Kathrin i ich relacje.
- Nie masz na co liczyć, nie będę Ci się spowiadał. Po za tym sama doskonale wiesz, że nie bawię się w związki - odpowiedział zmęczonym tonem głosu, a do ich stolika podszedł elegancko ubrany kelner.
- Poproszę caffe americano i szarlotkę na ciepło - powiedział, spoglądając na pracownika, by następnie przenieść pytający wzrok na siostrę.

Aaren Wayford - 2017-01-19, 19:12

Niestety Lucas nie był jeszcze świadomy tego, że mężczyzna za którym nie przepadał stał się kimś więcej dla jego siostry. Od jakiegoś czasu brunetka mieszkała wyłącznie z Wayfordem i spędzała właśnie z nim najwięcej czasu.
- Dlaczego skreślacie go na samym początku? Jest jeszcze młody ma prawo się bać niektórych rzeczy. - burknęła pod nosem nadal twardo obstając przy tym, że nie zamieni Otella na żadnego innego konia. - Tony przynajmniej mnie wspiera chociaż sam ma podobny stosunek jak ty do tego zwierzaka.- wzdychając ciężko spojrzała na twarz brata jednocześnie nawiązując z nim kontakt wzrokowy.
- Nie Ci będzie.- nie zamierzała się z nim kłócić w kwestii pieniędzy, oboje nie narzekali na ich brak.
- Nie mogę się doczekać, jak wrócicie musicie nas odwiedzić i pokazać te zdjęcia.- nieświadomie użyła liczby mnogiej, w związku z niedawnymi zmianami w jej życiu. Dość sporo się podziało, ale w końcu odnalazła chociaż trochę szczęścia w swoim życiu.
- Lucas, przecież nie dopytuję o to co między wami jest. Ale widzę, że Ci na niej zależy, prawda?- sama rzadko rozmawiała z kimkolwiek o uczuciach, a jeśli już to z Tonym, który także stronił od rozmów na ten temat.
- Latte z syropem karmelowym, a do tego tiramisu.- po złożeniu zamówienie odprowadziła kelnera wzrokiem, ponownie patrząc na brata.

Lucas - 2017-01-20, 16:34

- Nigdy nie powiedziałem, że Otello jest złym koniem. Nie jest po prostu odpowiedni dla Ciebie - oburzył się, spotykając się z kompletnym niezrozumieniem ze strony siostry. Niestety następne słowa kobiety zabolały go jeszcze mocniej.
- Mam rozumieć, że ja Cię nie wspieram, tak? - zapytał z wyraźną irytacją w głosie. Zacisnął szczękę i zaczął wpatrywać się w dziewczynę, oczekując jej odpowiedzi. Nie ma co ukrywać, że był cholernie zazdrosny o Tonego i takie wzmianki mocno działały mu na nerwy. Zaczął bawić się kluczykami swojego auta, przekręcając je w palcach na różnorakie sposoby.
- Nas? - zapytał nieco zdziwiony, mimowolnie unosząc do góry brew. Cóż, dawno nie rozmawiał z siostrą i miał pewne braki w informacjach. Przed spotkaniem sądził jednak, że są one nieco mniejsze. Od tej pory zaczął się niepokoić, co jeszcze Aaren ma mu do powiedzenia.
- Sam nie wiem co mam o tym myśleć - westchnął, uświadamiając sobie jak mieszanymi uczuciami darzy Kathrin. Z jednej strony była mu bardzo bliska i można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że mu na niej zależało. Z drugiej jednak nie chciał się w żaden sposób wiązać, a wiedział, że Amerykanka będzie tego z czasem od niego oczekiwać. No i przede wszystkim nie chciał jej skrzywdzić, ale jednocześnie nie zamierzał robić niczego wbrew sobie.
Jak się okazało na zamówione smakołyki nie musieli wcale długo czekać. Wkrótce na ich stoliku wylądowały pysznie wyglądające ciasta i apetycznie pachnące kawy. Lucas upił sporego łyka swojej Americano, rozkoszując się jej doskonałym aromatem.
- Muszę przyznać, że jestem tu pierwszy raz, ale kawa jest niezła - stwierdził, odstawiając kubek z powrotem na blat.

Aaren Wayford - 2017-01-20, 21:20

- Dlaczego nie jest odpowiedni? To, że parę lat nie jeździłam zawodowo nie znaczy, że nie potrafię sobie poradzić z młodym koniem.- w jej głosie również dało się wyczuć zdenerwowanie, na przekór wszystkim nie zamierzała zrezygnować z Otello, tylko dlatego, że po prostu był trudny.
- Lucas to nie tak, po prostu ciągle odradzacie mi tego konia, a ja naprawdę widzę w nim potencjał. Tony choć sam ma identyczne zdanie jak Ty, to jednak przyjeżdża ze mną do stajni pomaga mi przy nim, nawet jeśli sam najchętniej przerobiłby go na kabanosy.- zażartowała chcąc trochę rozładować atmosferę bo powoli zaczynało się robić co raz bardziej gorąco, a szczególnie gdy padło kolejne pytanie.
Patrząc na Lucasa poczekała aż będzie mogła nawiązać z nim kontakt wzrokowy i jak tylko to nastąpiła zaczęła nieco bardziej poważnym tonem swoją odpowiedź.- Ostatnio trochę się pozmieniało w moim życiu...- westchnęła niepewnie wkraczając na bardzo grząski grunt rozmowy. - Ja i Tony jesteśmy razem, od jakiegoś czasu nawet mieszkamy ze sobą. - trochę obawiała się reakcji bruneta ale nie chciała nic przed nim ukrywać, w końcu jemu mogła ufać wręcz bezgranicznie.
- Wierzę, że postąpisz odpowiedzialnie ale też nie próbuj na siłę zamykać się na wszystko. Czasem trzeba pozwolić rzeczom po prostu się dziać.- sama była tego żywym przykładem, dopiero po tylu latach znajomości z Tonym oboje zeszli się ze sobą, choć jeszcze rok temu dla każdego z nich było to zupełną abstrakcją.
- Ja często tu przychodzę, nie bez powodu wybrałam to miejsce.- posłała mu serdeczny uśmiech. - Wiem, że lubisz tak samo bardzo kawę jak ja.- biorąc łyk swojego Latte zebrała językiem pianę z ust.

Lucas - 2017-01-21, 22:30

- Nie prosisz mnie o pomoc, to z tobą nie jeżdżę. Nie mów jednak, że Cię nie wspieram - mruknął, zamierzając w ten sposób zakończyć ten burzliwy temat. Wiedział, że i tak nic nie wskóra, a nie chciał zaczynać niepotrzebnej kłótni. Ich charaktery były dość burzliwe i o takową wcale nie było trudno.
- Ta, mogłem się tego spodziewać. Rób jak uważasz Aaren, jesteś dorosła. Jeżeli jednak on w jakikolwiek sposób Cię skrzywdzi to przysięgam, że go zapierdole - odparł z lekką obojętnością w głosie, uciekając wzrokiem w okno. Na tym etapie mógł jedynie wspierać siostrę i po kryjomu obserwować jej wybranka. Cholernie mu nie ufał i nie sądził, żeby to kiedykolwiek się zmieniło. Lucas był zdania, że ludzie się nie zmieniają i tego zamierzał się trzymać. Kochał Aarkę ponad życie i nie wybaczyłby sobie, gdyby ta znowu cierpiała przez Tonego.
- Nie zamierzam niczego planować na zapas. Niech się dzieję, co ma się dziać - stwierdził, upijając kolejny łyk kawy. Nie mógł dłużej powstrzymywać się przed spróbowaniem szarlotki, która wręcz do niego krzyczała ze śnieżnobiałego talerzyka. Pochwycił widelczyk i władował sobie kawałek ciasta do ust, rozkoszując się jego idealnym smakiem.
- Powinniśmy napić się whisky, a nie kawy - uśmiechnął się subtelnie, zerkając na siedzącą naprzeciwko dziewczynę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group