Brian - 2016-12-20, 12:31 Po przebrnięciu bez większych trudności przez eliminacje, Brian sprowadził Sensationet na rozprężalnię i oczekując na rozpoczęcie drugiego etapu zapewniał jej stały ruch. Następnie poprawił sprzęt i zasiadł na jej grzbiecie, a gdy ich wywołano wprowadził ją na parkur, na którym przeszkody uległy pewnym zmianom. Zrobił z gniadą okrążenie po zmienionym parkurze, by po raz drugi dzisiaj zatrzymać ją na linii startu. Gdy usłyszał dzwonek brunet wypchnął ją do galopu i skierował na pierwszą przeszkodę - z wodą. Chociaż najazd na tą przeszkodę nie wydawał się trudny, to popełnili podczas niego błąd i w pewnym momencie już wiedział, że ten skok nie będzie wyglądał tak jak powinien. Przyhamował klacz w tempie, zamknął w pomocach, wziął bardziej na siebie, starając się w jak najlepszym stopniu zapewnić bezpieczny i udany skok, co jednak mu się nie udało. Co prawda pokonali jedynkę, jednak najpierw zangersheide przez ryzykowny najazd trąciła drąg, który jakimś cudem utrzymał się na miejscu. Później nie była w stanie dokryć przeszkody, co zaowocowało niestety naruszeniem lustra wody i punktami karnymi. Brytyjczyk westchnął i dołożył starań, żeby w dalszej części parkuru unkinęli takich wpadek.
Po pokonaniu jedynki Donney pokierował pięciolatkę kawałek po prostej i po łuku na okser i pierwszy człon szeregu 2ab, również w zamkniętej kombinacji w kole. Z początku pozwolił jej trochę przyspieszyć, ale zbliżając się do 2a zwolnił ją, zamknął w pomocach, wziął bardziej na siebie i w odpowiednim miejscu dodał łydkę do wybicia z silą z zadu. Po wybiciu oddał jej wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad, zdążył za jej ruchem i zgrał się z klaczą w skoku. Nadal utrzymując ją w rozsądnym tempie poprowadził ją zamkniętą w pomocach do 2b - stacjonaty. Znowu zasugerował jej miejsce do wybicia i odesłał do skoku, wznosząc nad przeszkodę. Z pokonaniem całego szeregu 2ab tym razem nie mieli najmniejszych problemów, oddając dwa skoki w ładnym stylu. Przy lądowaniu obciążył prawą stronę. Kawałek po prostej i utrzymując obecne tempo skręcili w prawo, z naprostowaniem na pierwszy człon drugiego szeregu - 3ab. Przed przeszkodą mężczyzna dodatkowo skupił na sobie gniadoszkę przez półparady, usiadł głębiej w siodle, zamknął ją w pomocach, nakierował prosto na środek stacjonaty i odesłał do skoku dodając łydkę. Oddał jej wodze przy szyi, uniósł się z siodła w półsiadzie, zdążył za ruchem klaczy i zgrał się z nią w locie. Podobnie jak po pokonaniu 2a, poprowadził zangersheide po lekkim skosie, tym razem na 3b. Naprostował ją na podobną stacjonatę i powtórzył cały szereg pomocy, pokonując kolejną przeszkodę na czysto, w ładnym stylu i z niewielkim zapasem. Przy lądowaniu obciążył lewą stronę. Kawałek po prostej, po czym Brian skierował pięciolatkę po łuku na ostatnią przeszkodę - triplebarre. Pozwolił jej się trochę rozpędzić. Gdy naprostował Sensationet i poprowadził w stronę czwórki wziął ją bardziej na siebie, zwalniając tempo, które jednak nadal było aktywne. Znowu posłał gniadej kilka półparad zbliżając się do przeszkody, usiadł głębiej w siodło, zamknął ją w pomocach i odesłał do skoku łydką, prosząc o wybicie z siłą z zadu. Oddał jej wodze, przeszedł w półsiad,wyszedł za jej ruchem, po raz ostatni zgrał się z nią w skoku. Po lądowaniu pochwalił ją krótko i utrzymywał mocne tempo do mety i minięcia celowników. Tam pozwolił jej zwolnić tempo, poklepał ją po szyi i sprowadził z parkuru. Z powrotem na rozprężalni rozstępował Sensationet porządnie i odprowadził do stajni.
ztShockwave - 2016-12-20, 13:50 Mocno pobudzony przejazdem zdążył się już solidnie spocić, bystre ciemne ślepia na nowo lustrowały parkur podczas, gdy siwek poruszał się sprężystym kłusem po wejściu na parkur. Zatrzymany zaczął nerwowo grzebać przodem w ziemi nie mogąc doczekać się startu.
Poproszony o galop niemal wyrwał do przodu, od razu energicznie galopując, stawiając długie kroki mocno pchał się zadem, od samego początku silnie napierając na wędzidło. Żując pelham w pysku pienił się obficie i wciąż miał nos wysunięty do przodu. Z daleka dostrzegając okser z wodą, ostrożnie i rozważnie podszedł do niego, oddając dobre technicznie skok podczas którego złożył się mocno i miękko wylądował z głośnym parsknięciem.
Biała kita smagała nerwowo powietrze, prowadzony po łuku łypał ślepiami na boki wypatrując kolejnej przeszkody. Namierzając kolejny okser, ładnie wszedł w szereg oddając naprawdę wysoki i solidny skok. Po wylądowaniu trochę zabrakło mu miejsca, a musząc skakać przeszkodę po łuku nie zdążył na spokojnie do tego podejść.
Gwałtownie urywając foule, zerwał się do skoku mocno wybijając się do góry, mocno spłaszczona parabola lotu poskutkowała tym, że siwy zdjął tyłami drąg jednocześnie podbijając go tak, że ten zaplątał się pomiędzy przednie nogi. Opadając na nadgarstki, podparł się czołem o kwarc jednocześnie tyłami odpychając się od ziemi co poskutkowało groźnie wyglądającym fikołkiem.
Starał się nie potrącić jeźdźca stąd też zerkając za siebie zlokalizował bruneta i podniósł się spokojnie do góry nie chcąc skrzywdzić Jonaszka. Dysząc ciężko stał w miejscu zszokowany i niemal cały dygotał z emocji. Siwa dotąd sierść pokryta była jasnym kwarcowym piaskiem, zaskoczony tym co się stało, ani myślał o ucieczce.
Poklepany po szyi trącił bruneta nosem w ramię, na szczęście ani jednemu ani drugiemu z nich nie stało się nic poważnego, poza paroma sińcami oboje będą mieli też nauczkę na przyszłość. Trochę niepewnym i lekko sztywnym krokiem, opuścił parkur razem z Jo.
/ztNadya - 2016-12-20, 18:48 Pomimo atmosfery zawodów, która miała negatywny wpływ na Jima udało im się przejść dalej. Oczekując na rozpoczęcie zawodów Nadya zapoznała się ze zmianami na parkurze. Dopilnowała, żeby Jim był rozgrzany i gdy przyszła ich pora poprawiła sprzęt, znajdując się w siodle stopniowo nabrała wodze na kontakt i wprowadziła gniadosza na parkur, po drodze posyłając mu kilka półparad. Chciała jak najbardziej odwrócić jego uwagę od atmosfery i głośnej publiczności, jeśli ta znowu miałaby dawać im się we znaki. Po okrążeniu po parkurze zatrzymała ogiera przed linią startu. Po sygnale dzwonka wypchnęła go do galopu i pokierowała w stronę jedynki, przeszkody z wodą. Od razu nie rozpędzała go za bardzo i zamknęła go w pomocach, przygotowując do pokonania przeszkody. Naprostowała oldenburga na jedynkę, wzięła go bardziej na siebie i we właściwym miejscu - a przynajmniej tak jej się wydawało - dodała mu łydkę do wybicia z siłą z zadu. Bravo spodziewała się, że spokojnie i na czysto uda im się pokonać pierwszą przeszkodę, najprawdopodobniej jednak pomyliła się w obliczeniach, trochę za wcześnie dodała łydkę do wybicia, lub z innej przyczyny Jim nie był w stanie dokryć przeszkody, w związku z czym naruszył lustro wody, co wiązało się z punktami karnymi.Podczas skoku brunetka oddała mu wodze przy szyi, przeszła w półsiad i zdążyła za jego ruchem, starając się uratować ile się dało z tego skoku, co jednak nie zmieniło rezultatu. Pozostało im unikać błędów przy kolejnych przeszkodach.
Nadya prowadziła trzynastolatka kawałek po prostej i po łuku w lewo, w stronę oksera oznaczonego jako 2a. Po drodze pozwoliła mu nieco przyspieszyć, przede wszystkim starała się jednak, żeby Beam był skupiony i poruszał się równym, aktywnym tempem. Naprostowała go na 2a, zamknęła w pomocach, wzięła bardziej na siebie i doprowadziła do tym razem dobrze wyliczonego miejsca wybicia, gdzie dodała mu łydkę, odsyłając go do skoku, tym razem oddanego w ładnym stylu i całkowicie udanego. Można powiedzieć, że trochę odetchnęła, ale pozostała skupiona. Zostając przy umiarkowanym tempie poprowadziła gniadosza na 2b, tym razem stacjonatę. I tym razem dwudziestotrzylatka zamknęła go w pomocach, posyłając jedną czy dwie półparady, po czym zasugerowała mu miejsce do wybicia, poświęcając temu więcej uwagi. Dodała mu łydkę, po wybiciu oddała wodze na kontakcie, półsiad, wyszła za jego ruchem i zgrała się z nim w locie, co pozwoliło im oddać kolejny czysty i udany skok, jakby ich problemy przy pierwszej przeszkodzie należały już do zamierzchłej przeszłości. Po pokonaniu pierwszego szeregu pojechali kawałek po prostej, po czym skręcili w stronę 3a. Znowu naprostowała go na pierwszy człon - stacjonatę i powtórzyła cały korytarz z pomocy, zakończony kolejnym stylowym skokiem oddanym na czysto i z bezpiecznym zapasem. Tym razem Rosjanka wybrała najazd na 3b nieco bardziej po skosie. Zamknęła go w pomocach, nadal starając się o to by jak najmniej się dekoncentrował otoczeniem. Znowu pieczołowicie wyznaczyła miejsce do wybicia, dodała łydkę, a po wybiciu oddała wodze, uniosła się z siodła w półsiadzie, zdążyła za jego ruchem i ponownie zgrała się z Jimem w skoku. Pochwaliła go krótko po kolejnym udanym skoku, popuściła mu trochę w tempie i skierowała na czwórkę, najpierw po prostej, a potem skręciła w stronę triplebarra. Przytrzymała go lekko przed przeszkodą, zamykając w pomocach, biorąc bardziej na siebie i we właściwym miejscu. Ostatnią przeszkodę pokonali bezproblemowo i na czysto. Znów popuściła Jimowi trochę w tempie dopóki nie przekroczyli linii mety. Potem pozwoliła mu zwolnić, podziękowała mu za wysiłek, ciesząc się po prostu, że nie odpadła w przedbiegach. Sprowadziła ogiera na rozprężalnię, gdzie go rozstępowała i odstawiła do stajni.
ztUnexpected - 2016-12-20, 22:04 Z palcem w nosie zakwalifikowali się do drugiego etapu, bo poprzedniej prze również nie do końca się powiodło. Ogier był gotowy na drugą rundę i aż rwał się do dalszej pracy, ale to w sumie było jego ogromnym plusem. Gniadosz również zamierzał dać z siebie wszystko, bo chciał się jak najlepiej zaprezentować. W końcu nadeszła ich kolej, więc energicznym kłusem wjechał na parkur. Czujnie rozglądał się w miarę możliwości dookoła, lawirując uszami na wszystkie strony. Poznał się na nowo z przeszkodami, ale widział je w poprzednim przejeździe więc nie wywarły na nim większego wrażenia. Właściwie tylko zamienili jedną przeszkodę miejscami, skrócili trasę i zmienili kolejność. Nie było tak źle, bo zawsze mogło być gorzej jak to mówią. W końcu zatrzymali się na linii startu, gdzie gniadosz aż przebierał kopytami w podłożu. Nie mógł oczywiście się doczekać startu, a po sygnale od chłopaka od razu ruszył mocnym galopem przed siebie. Próbował nieco wyszarpnąć pola dla siebie, ale ostatecznie poddał się działaniu chłopaka. Dlatego też oczywiście nieco wyhamował tuż przed samą przeszkodą, by idealnie do niej wyjść do lotu i zaprezentować dobry baskil nad nią. Lądowanie na lewą nogę, by wykręcić łagodny łuk do szeregu 2ab. Popędzony przez chłopaka ochoczo nabrał lepszego tempa, by w dojeździe do przeszkody nieco usiąść na zadzie i unieść przody. Zaowocowało to ich wysoką pracą i mocnym zadem, a potem w odpowiednim momencie ponownie wyjść do skoku, złożyć kończyny pod siebie i zanurkować nosem. Pojechali na wprost czyli wybrali bezpieczniejszy najazd na drugi człon, który pokonali w dobrym stylu. Ogier naprawdę miał niezłą technikę, a chłopak wiedział jak go prowadzić. Lucas wybrał ciasny i ryzykowny zakręt na drugi szereg, ale gniadosz był doświadczonym koniem. Prawie obrócił się w miejscu, by wyjechać za dwójką na stacjonatę. Bacik był raczej zbędny, bo on prawie z rzadka coś odwalał na parkurze. Idealnie odbił się do skoku, by zaraz wylądować po drugiej stronie przeszkody. Ponownie wybrali bezpieczniejszą opcję, pokonując zaraz przeszkodę 3b na czysto i myśląc już o ostatnim skoku. Wylądował kolejno na lewą nogę, by wyminąć kolejno przeszkody: 4 i 10. Potem już tylko najechali na ostatnią przeszkodę - tripplebarre, która kończyła ich parkur. Akurat techniki i tempa nie można było im odmówić, bo szło im naprawdę dobrze. Ogier nieco już zmęczony parkurami przyspieszył ostatkiem sił, by zebrać ostatnie siły do przeszkody w sobie. Dojechał do miejsca wybicia mocno, chętnie i bez żadnych obiekcji. Zareagował od razu na sygnał do wybicia, wybijając się mocno od podłoża do skoku. Idealnie wyszedł do skoku, pracując w locie swoim gniadym cielskiem. Wylądował na czysto i w normie czasu jednocześnie pokonując parkur, co go oczywiście cieszyło (gdyby to rozumiał). Stopniowo za celownikami wyhamowali, by opuścić parkur i po rozstępowaniu wrócić do stajni.
z.tAnonymous - 2016-12-20, 22:53 Przerwa między pierwszym, a drugim przejazdem minęła mu na kręceniu się po rozprężalni. Wałach korzystał z tego jak mógł i regenerował swoje siły, jednocześnie cierpliwie znosząc obecność innych kręcących się tutaj koni i ludzi. Ze zwieszonym łbem powoli kroczył przed siebie, robiąc kolejne kółka. Zapewne niewiele ludzi sądziło, że to akurat mu - starszemu koniowi - uda się zakwalifikować. W końcu większość postawiłaby na młodszego i sprawniejszego ogiera, ale jak widać do sportu trzeba mieć również szczęście. Mieląc wędzidło w pysku na moment przystanął w miejscu. Wtedy kobieta zeszła z niego, by obejrzeć parkur, a on na jakiś czas został w rękach luzaka. Nie sprawiał przy tym problemów, bo jedynie stał w miejscu, czekając aż kobieta wróci. Ziewnął nawet, pokazując swoje rozluźnienie, a nawet znudzenie całym tym czekaniem. Gdy Nicol wróciła, wałach skierował się wraz z nią na parkur. Przeszkód nie było dużo, ale ich ustawienie bardzo mu się nie podobało. W takim skupisku łatwo było się pogubić, a z jego ogarnięciem bywa różnie. Ustawił się na starcie, a po usłyszeniu sygnału od razu wyrwał się do żywego galopu. Galopował równo i dał się prowadzić bez żadnych wybryków. Pierwsza przeszkoda z imitacją wody, która nie należała do prostych, ale on zdążył już do nich przywyknąć, więc po dojechaniu do odpowiedniego miejsca po prosu się wybił. Krótka faza lotu i odpowiednie wyciągnięcie nad przeszkodą zapewniła im czysty skok i miękkie lądowanie. Pomijając to, że dotknął lekko górny drąg, który na szczęście nie postanowił spadać. Wałach z głośnym parsknięciem dotknął z powrotem ziemi, podrzucając lekko zadem do góry. Drugi był szereg, który już zdążył zyskać miano małego koszmaru kasztana, który nigdy nie był jakimś fanem tak ustawionych przeszkód. Po naprostowaniu się przed pierwszym członem nieco zwolnił, by nie musieć gwałtownie hamować przed drugą częścią przeszkody. Mocniej unosząc przody do góry, podjechał do odpowiedniego miejsca i w nim wybił się w górę. Zaraz wylądował i z powrotem poderwał się do góry, by oddać drugi skok, który wyszedł mu lekko na skos. Amazonka miała szczęście, że udało mu się w tym wszystkim połapać, w przeciwnym razie obydwoje mieliby kłopoty. Po pierwszym szeregu wykręcił ciasny zakręt, by naprostować się przed drugim. Obydwa skoki wyszły im po skosie, ale na czysto, co było w tym momencie najważniejsze. Wylądował na lewo i pokierował się na ostatnią z ustawionych przeszkód. Ten skok również wyszedł im na czysto, a po lądowaniu pozostało im jedynie przekroczenie celowników. Po wszystkim powoli zaczął zwalniać do wolniejszych chodów i zjechał na rozprężalnię. Po rozstępowaniu i oporządzeniu wrócił z powrotem do swojego boksu.
ztMistrz Gry - 2016-12-21, 09:18 Temat postu: Tate Vardas & Hanky Panky
UWAGA poniższe wyniki są jedynie informacją dla uczestników na jakiej podstawie powstał wynik końcowy, NIE NALEŻY się nimi sugerować. Pisząc posty należy patrzeć na OPIS.
Wynik: = 46,118% Opis: Amazonce poszczęściło się tego dnia, dosiadała zrównoważonej i spokojnej klaczy, która z wyrozumiałością przyjmowała niedociągnięcia związane z nie zawsze precyzyjnymi sygnałami dziewczyny. Hanky była rozluźniona i szła swobodnie, zachowując rytm przez cały przejazd. Mimo, że dziewczyna się starała, widać było, że to koń po prostu wie co ma robić i harmonijnie przewozi Tate po czworoboku.
UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na dużej hali na rozstawionym dużym czworoboku.
Mistrz Gry - 2016-12-21, 09:22 Temat postu: Anna Ross & Blue Velvet
UWAGA poniższe wyniki są jedynie informacją dla uczestników na jakiej podstawie powstał wynik końcowy, NIE NALEŻY się nimi sugerować. Pisząc posty należy patrzeć na OPIS.
Wynik: = 47,089% Opis: Komisja miała zastrzeżenia głównie względem konia, któremu najwyraźniej brakowało treningu. Mimo starań jeźdźca i poprawnie używanych przez niego pomocy, zawodniczce z trudem wychodziło utrzymanie konia w równym, żywym tempie, co z kolei stawało na przeszkodzie do osiągnięcia swobody kroków i rozluźnienia.
UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na dużej hali na rozstawionym dużym czworoboku.
Mistrz Gry - 2016-12-21, 09:24 Temat postu: Francesca O'ralley & Schneewittchen
UWAGA poniższe wyniki są jedynie informacją dla uczestników na jakiej podstawie powstał wynik końcowy, NIE NALEŻY się nimi sugerować. Pisząc posty należy patrzeć na OPIS.
Wynik: = 40,211% Opis: Zawody dla tej pary to zdecydowanie za szybko! Zawodniczce zabrakło podstawowego przygotowania do startu, co zaowocowało niskim wynikiem i słabymi ocenami w arkuszu. Jej dosiad był nieustawiony i poza równowagą, co uniemożliwiało prawidłowe użycie pomocy i w efekcie przeszkadzało koniowi w osiągnięciu rozluźnienia, co rzutowało na jego chody oraz ogólne wrażenie.
UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na dużej hali na rozstawionym dużym czworoboku.
Mistrz Gry - 2016-12-21, 09:27 Temat postu: Eva O'Cross & Segreti Piu Intimi Di Angeli
UWAGA poniższe wyniki są jedynie informacją dla uczestników na jakiej podstawie powstał wynik końcowy, NIE NALEŻY się nimi sugerować. Pisząc posty należy patrzeć na OPIS.
Wynik: = 42,328% Opis: Przejazd przeciętnej jakości. Jakość chodów kuca nie zachwycała, tak jak i jego rozluźnienie oraz chęć współpracy pozostawiała wiele do życzenia. Amazonce także wyraźnie brakowało doświadczenia w tej konkretnej dyscyplinie, bo od razu na jaw wyszły jej braki, widoczne głównie w skuteczności używanych pomocy.
UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na dużej hali na rozstawionym dużym czworoboku.
Naomi Eaton - 2016-12-21, 10:16 Naomi była zadowolona z czystego przejazdu w pierwszej turze i chciała powtórzyć ten sukces, przede wszystkim w celu budowania doświadczenia - zarówno własnego, jak i dosiadanego przez nią siwka. Dlatego też wjeżdżając na parkur nie miała planu ścigania się.
Ukłoniwszy się sędziom zatrzymała konia na linii startu i wycofała go parę kroków do tyłu, po czym usłyszawszy charakterystyczny dzwonek, dała Friskowi łydkę do galopu. Od razu pokierowała go na stojący nieopodal okser z rowem, cały czas aktywizując ogiera łydkami, by osiągnął wystarczającą energię do pokonania tej w miarę wymagającej przeszkody. Jednocześnie nie pozwalała mu się rozjechać poprzez trzymanie go z przodu na elastycznym, przyjemnym dla pyska kontakcie. Przed samą przeszkodą usiadła w siodle, by pod kontrolą doprowadzić konia do miejsca wybicia, w którym dała oldenburgowi mocniejszą łydkę. Wyszła do skoku wraz z nim, nie wyprzedzając go ani też nie zostając w tyle; w półsiadzie oddała siwemu wodze, umożliwiając zapracowanie szyją i kolejno zaczęła wycofywać sylwetkę podczas lądowania, by nie zaburzyć równowagi konia w tym trudnym momencie. Po skoku pomogła mu się podnieść i kontynuując galop na lewo, naprowadziła Friskiego na zamkniętą kombinację, rozpoczynającą się szeregiem. Wyprostowała konia odpowiednio wcześniej, chcąc mu umożliwić możliwie najprzyjaźniejsze wejście w szereg. Skupiła się przede wszystkim na równym, kontrolowanym tempie galopu, w którym trzymała konia do samego końca, każąc mu wejść w odskok w oczekiwanym przez nią momencie. Ponownie zgrała się z jego ruchem bez zarzutów i podyktowała mu lądowanie na prawo. Tuż po wylądowaniu wzięła konia na siebie i ograniczywszy go pomocami z zewnątrz, posłała go na krótszy wariant szeregu, ale też trudniejszy. Mimo to perfekcyjnie dogadała się z koniem, co pozwoliło im z powodzeniem pokonać drugi człon. Dalej wyjechała nieco na wprost, by zatoczyć w miarę swobodny zakręt do drugiego szeregu, w który także udało się jej wejść bez walki z oldenburgiem. Tym razem pojechała jednak na wprost, nie chcąc przesadnie kombinować. To z kolei wymusiło na Naomi decyzję dodania w galopie do ostatniej przeszkody, co też uczyniła przechodząc w półsiad i dając Friskowi łydkę, Poprowadziła go obszernym łukiem na lewo, który kończył się idealnie na wprost tripplebarre'a, przed którym blondynka usiadła w siodle i paroma półparadami nie tylko podniosła konia, ale też skupiła jego uwagę na przeszkodzie. Bez walki doprowadziła go do niej i w odpowiednim momencie podparła łydką, zaraz umożliwiając oddanie czystego skoku nad konstrukcją. Po wylądowaniu energicznie odesłała konia sprzed przeszkody i dopiero po minięciu celowników zaczęła zwalniać, ostatecznie przechodząc do stępa, w którym opuściła parkur, chwaląc przy tym konia. /ztDrew Pascail - 2016-12-21, 10:28 Chociaż zaliczyli punkty karne w eliminacjach, Drew i Saver przeszli do drugiego etapu. A ponieważ znajdowali się przy końcu listy startowej, Drew miał sporo czasu by przygotować Savera i zapoznać się z nowym ustawieniem przeszkód. Gdy przyszła ich pora wprowadził ostatnie poprawki w sprzęcie, nabrał wodze na kontakt i skierował Savera na parkur. Okrążenie po parkurze i zatrzymali się przed linią mety. Francuz posłał Saverowi kilka półparad, przygotowując go do startu. Po sygnale wypchnął go do galopu i skierował w stronę jedynki, przytrzymując go jednak w tempie przed nią. Zamknął go w pomocach, wziął go bardziej na siebie i w odpowiednim miejscu dodał łydkę, odsyłając do skoku z siłą z zadu. Po wybiciu oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu, wyciągnął za jego ruchem nadgarstki i zgrał się z nim w skoku. To wszystko pozwoliło im oddać ładny, czysty skok, na tyle daleki, że spokojnie pokonali przeszkodę z wodą. Przy lądowaniu obciążył bardziej lewą stronę. Trochę popuścił karosza w tempie po lądowaniu, kawałek po prostej i skręcili po obszernym łuku w lewo. Naprostował ogiera i przytrzymał w tempie do 2a. Zamknął go w pomocach, wziął bardziej na siebie i doprowadził na środek przeszkody, odsyłając go do kolejnego udanego skoku. Po lekkim skosie Pascail skierował ogiera na 2b, dodając kilka półparad, żeby skupić Savera na zadaniu. Znowu zamknięcie w pomocach, nakierowanie na środek przeszkody, zasugerowanie miejsca do wybicia, łydka, oddanie wodzy, półsiad, wyjście za ruchem hanowera i zgranie się z nim w skoku zapewniło im czysty, ładny skok, można więc powiedzieć, że mężczyzna był nastawiony optymistycznie do reszty parkuru. Znów kawałek po prostej, po czym skręcili w stronę 3a. Tam go naprostował i przygotował do skoku. Pomimo posyłanych dziewięciolatkowi od czasu do czasu półparad hałaśliwa publiczność spowodowała dekoncentrację Savera, który odmówił skoku na 3a. Trzydziestolatek nie stracił zimnej krwi, zamknął go starannie w pomocach i skierował ponownie na 3a, dodając mu stanowczą łydkę. Tym razem karosz nie odmówił skoku, jednak skok ten nie wyglądał najlepiej, a co prawda pokonali 3a i Drew skierował go na 3b, powtarzając cały korytarz z pomocy, ale chociaż tym razem Saver nie odmówił skoku to odległość do 3b została zaburzona i przy skoku hanower trącił drąg na tyle niefortunnie, że ten spadł na ziemię. Drew skrzywił się, bo wiedział, że zrzutka oznaczała kolejne punkty karne po odmowie przy pierwszym członie, poprowadził jednak pewnie Savera dalej, bo została im ostatnia przeszkoda. Nakierował go na triplebarre, przed przeszkodą zwolnił go biorąc go bardziej na siebie, zamknął w pomocach i we właściwym miejscu dodał łydkę do wybicia. Po wybiciu oddał mu wodze, uniósł się z siodła w półsiadzie, wyszedł za jego ruchem, po raz kolejny zgrywając się z dziewięciolatkiem w skoku. Doprowadził go do mety w dobrym tempie, co przynajmniej zapewniło im zmieszczenie się w normie czasu. Po minięciu celowników zwolnił go i sprowadził na rozprężalnię. Tam go rozstępował, a potem odprowadził do boksu.
ztCorleone Olshansky - 2016-12-21, 11:03 Ogier rzeczywiście był już lekko zmęczony, ale wciąż na tyle rześki, by stanąć do walki w drugiej turze. Po krótkim odpoczynku ponownie wkroczył na parkur, na którym niebawem zakłusował i po paru krokach zagalopował. Nie wyrywał tak jak na początku, ale jego galop wciąż był odpowiednio okrągły i dynamiczny, z tym że bardziej kontrolowany. Naprzeciw przeszkody Corleone uniósł lekko łeb by przyjrzeć się znanej już sobie przeszkodzie, która tym razem także nie wzbudziła w nim wątpliwości. Chociaż nie wyciągał jeźdźca do przeszkody, to siła z jaką odbił się sprzed oksera doskonale świadczyła o tym, że nie opuścił go zapał do dalszych skoków. Uczynił to bez zawahania, od razu mocno ciągnąc nosem do przodu i wysoko podnosząc przednie nogi, które starannie ze sobą złożył, obie zginając w nadgarstkach. Mocna praca szyi zaowocowała także wyraźnym zaokrągleniem grzbietu, co generalnie działało na plus, bo dzięki temu gniademu łatwiej było balansować ciałem w skoku. Po wylądowaniu kontynuował galop na lewo, szybko podnosząc się po wcześniejszym skoku, a także nieco się rozbudzając. Zatem żywo pogalopował do pierwszego z dwóch szeregów, pozostając jednak pod kontrolą Sugarmana. Okrągłym galopem z tendencją pod górkę dogalopował do oksera rozpoczynającego szereg i odbił się ze wskazanego miejsca, w skoku ponownie intensywnie pracując całym ciałem. Niejako odczytał intencje Luke'a, dlatego decyzja o pojechaniu nieco po skosie nie zaskoczyła go w najmniejszym stopniu. Po wylądowaniu mocno pchnął się w górę i do końca utrzymał taką "zwyżkową" tendencję, dzięki czemu zachował swobodę przodów przy mocno podstawionym zadzie, co pozwoliło mu na pokonanie drugiego członu równie efektownie co ostatnio, oczywiście z powodzeniem.
Kolejno wszedł w mocny zakręt do drugiego szeregu, w którym co prawda stracił dużo na prędkości, ale zaraz odbił to sobie po wyjściu na prostą do szeregu. Chyba aż zanadto, bo o ile udało mu się pokonać pierwszy człon na czysto mimo nieco zbyt dużej prędkości, to nie zmieścił się już do drugiego członu po skosie... Nie miał w nawyku odmawiania, toteż odbił się mimo to, ale ściągnął przodami drąg, nie mając na to większego wpływu. Na szczęście drąg nie wszedł mu między nogi, co pozwoliło ich dwójce na bezpieczne wylądowanie po drugiej stronie. Po skoku oddał mocno z zadu, najwyraźniej też będąc mocno niezadowolonym z tego obrotu spraw, choć bynajmniej nie chodziło mu o wynik, a o samą konieczność oddania takiego mocno wątpliwego skoku.
Następnie obszernym łukiem pogalopował do ostatniej już przeszkody, w dystansie rozwijając całkiem słuszną prędkość, z której zszedł nieznacznie dopiero przed przeszkodą, na polecenie jeźdźca. Uważnie przyjrzał się przeszkodzie i równo dogalopował do końca linii, gdzie oddał ostatni, jak się okazało czysty skok. W locie rozciągnął się chyba najbardziej widowiskowo jak dotąd i skończył owy lot stabilnym lądowaniem po drugiej stronie. Płynnie odszedł spod przeszkody i minąwszy celowniki, zaczął powoli zwalniać aż do stępa, którym zszedł z parkuru. /ztOliver Pelerieux - 2016-12-21, 14:40
Ukryj:
Charleston Disasterpiece napisał/a:
Nie taka z niego wielka katastrofa a wręcz fajny materiał na konia sportowego, bo mimo lenistwa i nadpsucia potrafił przecież pokazać, że jest naprawdę pojętny i ma duże możliwości. Wymagał konkretnego rozbujania, to fakt, ale gdyby to osiągnąć to okazałoby się, że niezła z niego sztuka. Odpowiednio przypilnowany zdawał się w coraz szybszym tempie przypominać sobie, którędy droga, w końcu wielu rzeczy miał okazję się już nauczyć i dał radę tylko te umiejętności zakurzyć, ale w żadnym razie zapomnieć. Postępowanie Olivera było po prostu fair wobec kasztana, w takim razie ten odwdzięczał się lepiej wykonywaną pracą. Przejścia uaktywniły już jego "zastany" zad, także teraz w stępie poruszał się już mniej skrępowany, kroki były pewniejsze, nie wymagał bezustannej aktywizacji. Nawet wypuścił trochę szyję do przodu i w dół kojarząc, że ta krótka przerwa może się wiązać z faktem, że na nią zapracował.
Na skrócenie wodzy zareagował początkowo opornie, zblokował się na moment ale jako, że już został trochę rozruszany, łatwiej przyszło mu odpuszczenie. Nie był jeszcze całkiem swobodny i właśnie z tego powodu pierwsze przejście przez drągi nie było najlepsze, praktycznie każdy stuknął mimo, że przecież leżały na ziemi, a na ostatni nieomalże nadepnął. Jeden wielki fail przy drugim podejściu już jakoś się poprawił i nie było takiej katastrofy, Mr. Disaster zauważył, że trzeba po prostu robić większe kroki, bo jego aktualne raczej były zbyt małe jak na standardy kasztana. Stopniowo z przechodzeniem przez nie, tzn z kolejnymi podejściami, rzeczywiście lekko się rozbujał w tym stępie, mając zaoferowany elastyczny kontakt nie wstrzymywał się niepotrzebnie a wręcz nawet trochę zaokrąglił. Ten najbardziej podstawowy chód ucierpiał u niego najbardziej i było to o tyle smutne, że przy okazji najtrudniej się go korygowało, na dobrą sprawę wymagało to bardzo licznych treningów ogólnorozwojowych przeprowadzonych naprawdę sumiennie, aby Charl punktował na zawodach także stępem.
Kontrzgięcia i łopatki były doskonałym pomysłem jeśli chodzi o tego pana, chody boczne zawsze były jego mocną stroną i wszystko co w jakiś sposób się z nimi wiązało przychodziło mu z łatwością a z kolei wyginanie go także do zewnątrz wpływało pozytywnie na spięcie jego szyi (chociaż w sumie jest późno i nie jestem pewna, czy chodziło o ustawienie czy o wygięcie całego, no ale jeśli o zgięcie całego, to równie dobry pomysł). Z początku co prawda był oporny w kwestii zgięcia do zewnątrz w ruchu po prostej a łopatkę robił w sposób bardzo... powściągliwy. Jednakże korygowany i przy okazji aktywizowany dawał z siebie więcej. Był trochę metaforą plasteliny, zimny i nieruszany niewiele robił (albo i całe nic) ale jak się go wzięło w obroty robił się miękki i całkiem plastyczny Wszystko oczywiście w pewnym stopniu, niemniej jednak Charlie zaczął iść w dobrą stronę i połączenie tych ćwiczeń, czyli drągów, wygięć i łopatek owocowało polepszaniem jakości chodu i postępującym rozluźnieniem. Post kupa bo późno ale co zrobić.
W pewnym momencie zaprzestałem wykonywania ćwiczeń w kłusie i jadąc kłusem po ścianie, na koniu o wyprostowanej sylwetce, przygotowałem go do zagalopowania. Chciałem sprawdzić jak ruszał się w każdym z chodów, a poza tym swobodny galop także dobrze służył osiągnięciu rozluźnienia. W każdym razie usiadłem w kłus ćwiczebny, robiąc to miękko, bez usztywniania się, dzięki czemu Charleston miał szansę pozostać rozluźnionym w stopniu, który udało mi się dotąd wypracować. O samym zagalopowaniu uprzedziłem kasztana półparadą, po czym przesunąłem zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną zostawiając na popręgu i nie tracąc kontaktu z pyskiem, biodrami wypchnąłem konia do galopu. Dzięki miękkiej ręce bez trudu nadążyłem za ruchem pyska konia przy pierwszej foule galopu, o ile była ona mocniejsza, co niekiedy miało miejsce w przypadku niektórych koni. W każdym razie, uzyskawszy przejście do wspomnianego chodu, przeszedłem do półsiadu, pozwalając ogierowi na swobodny galop. Pilnowałem aktywnego, równego tempa w łydkach, a nawet użyłem bata, jeżeli zaistniała taka potrzeba. Zależało mi na tym by Charleston się odblokował, rozbujał, odnajdując przyjemność w ruchu naprzód. Galop wokół hali jak najbardziej temu sprzyjał, pod warunkiem, że nie było to spacerowe tempo przez nóżkę. Jeżeli czułem, że ogier chce zejść głową do dołu, umożliwiłem mu to stopniowym wypuszczaniem wodzy. Ideałem byłoby trzymanie wodzy za sprzączkę i aktywny galop wzdłuż ścian, ale na hali działo się trochę za dużo, a ja też nie do końca wiedziałem, czego mogę oczekiwać po koniu, toteż cały czas sprawowałem nad nim kontrolę, mimo iż pozornie dostał sporo swobody. Liczyłem się z prawdopodobnie niezbyt dobrą kondycją konia, toteż po dwóch okrążeniach hali w galopie na lewo, przeszedłem do kłusa i przez środek hali zmieniłem kierunek, by na prawo wykonać dokładnie to samo. Chyba, że po drodze doszło do jakiegoś nieoczekiwanego zwrotu akcji.Friskey Whiskey - 2016-12-21, 15:37 Przy drugiej już dzisiaj wizycie na parkurze był o wiele spokojniejszy i bardziej wyciszony niż poprzednio. Niosąc za sobą gęsty ogon pozwalał na to aby kita obijała się swobodnie o jego stawy skokowe. Nadymając chrapy stanął w miejscu cofając się do tyłu pod wpływem nacisku obydwu łydek dziewczyny.
Po sygnale do startu ruszając galopem zabrał ze sobą amazonkę, prężnie idąc na stojący przed nimi okser. Mieląc w pysku wędzidło zganaszował się w drodze do przeszkody mocniej osiadając na zadzie ale też nie tracąc przy tym za bardzo prędkości, której jednak potrzebował po pokonania tej przeszkody. Tuż przed przeszkodą dociśnięty łydką podniósł wyżej łeb i zebrał się do skoku, składając się ładnie w locie mocno ciągnął szyją i pracował grzbietem, ostatecznie pokonując okser bez najmniejszego trudu.
Po wylądowaniu siwy parsknął ciężko chociaż wciąż był pełen energii i niezwykle dobrze trzymał się kondycyjnie. Galopując na lewą nogę dostrzegł szereg, któremu zamierzał dzielnie stawić czoła, nie próbował narzucać swojego tempa, poruszał się niemalże pod dyktando Naomi słuchając i wyczekując jej sygnałów.
Pokonując pierwszy człon szeregu, poprawnie wylądował na prawo i niemal od razu przytrzymany mocniej przysiadł na silnym zadzie, atakując kolejną przeszkodę, która wyrosła przed nim zaledwie po paru krokach galopu.
Wyjeżdżając z szeregu nadal zachowywał czujność i jak się okazało słusznie, bo po lekkim zakręcie czekał na nich drugi szereg, który również pokonali bez większych przygód i problemów. Będąc już na otwartej przestrzeni hali siwy dostrzegł z oddali stojący tripple.
Mocniej strzygąc uszami podniósł łeb przyglądając się szerokiej przeszkodzie, choć nie wyrwał do niej gwałtownie. Podniesiony w górę dokładnie mierzył wzorkiem przeszkodę i oceniał swoje możliwości. Ufając Naomi nie miał obaw co do tego, że nie uda mi się pokonać ostatniej przeszkody, czekając posłusznie na sygnał do skoku, odbił się tuż po nim wznosząc w górę i rozciągając solidnie nad tripplebarre'em. Po wylądowaniu galopując nadal, poparskiwał głośno grzecznie przechodząc do stępa, w którym będąc chwalony podniósł dumnie łeb i w dobrym nastroju opuścił parkur razem z blondynką.
/ztAriana - 2016-12-21, 16:16 Emocje buzujące w ciele klaczy po poprzednim przejeździe wciąż nie opały, więc była pozytywnie nastawiona do dalszej części konkurencji i nie wyglądała na ani trochę zmęczoną. Pewnym krokiem weszła na parkur, raz jeszcze poddając niezbyt dokładnym oględzinom teren dookoła. Klacz zastrzygła uszami, gdy łydki jeźdźca mocniej przywarły do jej boków oraz gdy mężczyzna zastosował inne pomoce, sugerujące cofnięcie. Zaraz klacz postąpiła zgodnie z zamysłem Olivera, by zaraz po charakterystycznym dźwięku oznaczającym start, prędko puścić się galopem. Ruch klaczy od samego początku był energiczny oraz dynamiczny, jednak nie na tyle wartki by ciężkie było panowanie nad nią. Poza tym stałe rozproszenie celowo stosowane przez jeźdźca uniemożliwiało jej niekontrolowany galop, bowiem aż do momentu równego najazdu na pierwszą przeszkodę kobyła stale wytrącana była z rytmu. Dotarłszy do oksera wyposażonego w rów, kara odczekała na odpowiedni sygnał, chwilę po nim wybijając się sprawnie i bez problemu pokonując przeszkodę. Po lądowaniu klacz zwiększyła swoje tempo, zmierzając ku kolejnej przeszkodzie stanowiącą pierwszy człon szeregu. W najeździe na okser skróciła swój krok i odchyliła się lekko w tył, chwilę potem sprawnie wzbijając się w powietrze. Nie napotykając na żadne trudności, klacz szybko wylądowała za przeszkodą i od razu kierując się na prawo, spięła się ponownie by zaraz oddać kolejny skok. Ułożenie jej ciała względem przeszkody również nie przysporzyło doświadczonej hanowerce żadnych problemów. Po udanym lądowaniu klacz wykonała ciasny zakręt w kierunku drugiego szeregu. Strzeliła przy tym ogonem i mocno wygięła swoje ciało, instynktownie zwalniając odrobinę by zachować równowagę. Po ponownym wyprostowaniu ponownie przyspieszyła, przygotowując się do kolejnego skoku. Podejście do tego szeregu w przypadku klaczy wypadło tak samo jak przy poprzednim. Wyszedłszy z nietypowej kombinacji, kobyła wykonała obszerny łuk, przy czym jej tempo nie uległo zbyt dużej zmianie. Takowa zaszła dopiero w prostym najeździe, bowiem Insomnia przyspieszyła na polecenie mężczyzny. Tuż przed przeszkodą kobyła przyjęła utartą strategię, sprawnie odbijając się od ziemi, kiedy tylko padł taki impuls. Wówczas wyciągnęła swoje ciało, uniosła wysoko kończyny i tym samym przedostała się na drugą stronę przeszkody, skąd po lądowaniu szybkim tempem zerwała się ku linii mety. Przekroczywszy celowniki kara parsknęła głośno, dopiero teraz zwalniając stopniowo. Jej uszy strzygły w każdym kierunku, jednak uraczona pochwałą cofnęła nieco radary i lekko zwróciła łeb, ażeby kątem oka dostrzec sylwetkę zasiadającą na jej grzbiecie. Okryta derką z możliwością odpoczynku, kara kroczyła spokojnie ze zwieszonym łbem, czekając na rozwój wydarzeń.