Harley Davidson - 2013-09-30, 20:09 -Więc tatuaże i konie... A muzyka? Jaka?
Oparł się mocniej na krześle. Atmosfera... No cóż, zaczął czuć pewną ociężałość w swoich gestach. Zawsze tak miał po dłuższym czasie siedzenia w takim miejscu. Jakby mózg sam próbował mu zasugerować, że powinien być narąbany.
-Masz jakieś plany na kolejny?
Chodziło mu oczywiście o tatuaż. Palił powoli, jakby rozkoszując się każdą tego chwilą. Butelkę po dawno wypitym heinekenie odstawił na bok. Nie szedł po kolejnego. Prowadzi dziś.
Tylko czy Sara będzie chciała z nim na motorze wracać? To już mnie pewne, bo pije z nim, a dla niego wsiąść na maszynę po dwóch piwkach to prawie nic. A wypadku dotąd nie miał... Pewnie przez swoje szczęście. Popatrzał za wywalonym przez nią petem, swojego miał jeszcze połowę.
-Znam dobrego tatuażystę... Mógłbym Cię z nim poznać.Sara - 2013-09-30, 20:21 -W sumie to wszystkiego po trochu... Tak jakby- Wytłumaczyła, nie słuchała jakiś konkretnych zespołów czy rodzajów. Broń boże discopolo albo klasyki! To akurat odpadało. Sara twardy łeb ma, może gdyby wypiła jeszcze z 3 heńki można by było powiedzieć że lekko jej odwala ale po dwóch, nieee. -A owszem że mam- No i znów ten szyderczy uśmiech i błysk w oku. W sumie to od jej mieszkania stąd daleko nie było, a ona głupia nawet nie wiedziała że tak blisko jej domu jest takie "fajne" miejsce. Zmieniła pozycję na krześle, tamta zaczynała być niewygodna. Dobrze że miała spodnie bo tak strasznie przekładała te nogi, to na tą stronę, to w tą, w tamtą . Powracając do tatuażu który planowała. Jakieś oszczędności się ma to może coś z tego wyjdzie! -Na razie plany tatuażu odkładam na dalszy planHarley Davidson - 2013-09-30, 20:32 Mu nie odwalało, czuł się jak najbardziej trzeźwy! Tylko jego głowa przyzwyczaiła się, że nigdy nie wychodzi stąd prosto i włączyło się coś na kształt autosugestii.
-E, to ja tylko rock, metal... Okazyjnie punk.
Śpiewa nawet okazyjnie w zespole... Zapraszają go czasami jako wokalistę specjalnego. Lubi to robić. Tylko potem średnio pamięta co się działo i dostaje masę smsów od ludzi, których nie zna.
-Czemu?
Jego znajomy za darmo jej zrobi! On jej załatwi. Ma w końcu opłaty za stare przysługi, prawda? Jeszcze nie wygasły, więc nadal są mu coś winni... Jeśli to kwestia pieniędzy to oczywiście zaciągnie ją do owego znajomego! Niech sobie nie myśli. Doznał nagle olśnienia. O tym zapomniał! Pogrzebał chwilę w kieszeniach i wyjął w końcu karteczkę i długopis. Zawsze przygotowany. Podsunął Sarze.
-Dasz mi swój numer?
Zrobił dla lepszego efektu słodkie ślepia szczeniaczka.Sara - 2013-09-30, 20:40 Siedziała i słuchała co rozmawia do niej Harley. Chyba sobie Sara przyjdzie na taki koncercik i posłucha se Harleya... O ile jej uszy nie odpadną, ale taki zły to może nie jest? Kto wie! Na pewno nie ona. -Kasa...- Odpowiedziała i zamknęła się. Dziś wyjątkowo mało gadała, normalnie nawija jak najęta! Może trochę za mało procentów? -A oprócz kasy kompletny brak czasu żeby gdziekolwiek się wyrwać i zrobić ten tatuaż.- Nawet dziś z ledwością się wyrwała z domu, teraz pewnie siedziałaby w stajni i kończyła trening z Darkiem czy coś w tym stylu, ale to wszystko przez jej ex, to on zmusił ją do odreagowania. Popatrzała na niego unosząc jedną brew. A co tam mu nie napisze? Nie mówiąc nic przysunęła bliżej karteczkę i wzięła do łapy długopis. Napisała to co miała i oddała nie swoje rzeczy. Założyła ręce i oparła się o krzesło -I co z nim zrobisz?- Chodziło jej oczywiście o numer, no bo o co innego?Harley Davidson - 2013-09-30, 21:05 Harowi jakoś nie przeszkadzało, że podtrzymywał rozmowę kolejnymi pytaniami. Był dość pewny siebie i doświadczony, jeśli o takie rzeczy chodzi... Więc to dla niego nie problem.
Uszy odpaść? Phi! Nie zapraszali by go gdyby był zły! Śpiewa co prawda głosem wyższym niż mówi... Ale to nie oznacza, że źle. No i potrafi w to włożyć sporo serca, więc niech ona lepiej uważa, żeby się w jego piosenkach nie zakochać. -U mnie z czasem ostatnio też kiepskawo. Zawody, własny koń, no i odznaka...
Uśmiechnął się lekko, odbierając jej numer.
-Użyję w razie potrzeby. Zapewne niedługo.
Założył nogę na nogę, w tak znaną amerykańską czwórkę.
-Wracając do tematu tatuażu... Jak znajdziesz chwilę daj znać. Załatwię Ci go za darmo.
Kątem oka spojrzał na zegarek. Miał to spotkanie ze swoją nową współlokatorką. Ale o której? On się z nią umawiał w ogóle na jakąś konkretną godzinę? Musi w końcu gdzieś zamieszkać, a to jedyne ogłoszenie, które mu odpowiadało właściwie.Sara - 2013-09-30, 21:13 Może chcieli go podpuścić? Może nie chcieli coby mu było przykro i dla tego nigdy nie powiedzieli mu że śpiewa jak zdychający kocur bez języka? - Żartuję tylko. Wysłuchała jego do końca bez przerywania. Dobrze że nie zaczął proponować czegoś mocniejszego i to w większych ilościach, wątpliwe byłoby to że dałaby dojść Harleyowi do słowa. -Niedługo? Wiesz kiedy najdzie cię potrzeba?- Uniosła jedną brew i popatrzała na niego z uśmieszkiem i przygryzła lekko wargi. -Kiedy tylko znajdę czas dam znać na pewno!- Potwierdziła. No chyba że jakoś samej się jej uda coś załatwić. Gdyby Sara sama nie kisiła się w małym mieszkanku i miałaby dwa pokoje nie musiałby się umawiać tylko prosto z mostu walnąć że chce pokój i tyle. -Gdzieś się jeszcze wybierasz?- Spytała, przecież nie przegapiłaby momentu w którym zacząłby się nudzić i zerkać na zegarek.Harley Davidson - 2013-09-30, 21:23 W ten sposób sam by sobie świetnie zepsuł opinię na dzielnicy... To byłby świetny wkręt. Uniósł brwi, patrząc na nią wzrokiem typu 'naprawdę?'.
-Potrzeba rozmowy.
Nawet wyjątkowo dziś nie udawał, był sporo czasu sobą... Dobrze, może polubi go takim jakim jest. Od karteczki z zapisanym jej numerem oderwał kawałek i zapisał swój. Musi mieć jak się z nim skontaktować.
-Masz.
Podsunął jej skrawek. Niech ma! Gdyby przeszli na coś cięższego i pojechali grubo, to by stąd nie wyszedł, tylko stoczył się po schodach i zasnął pod tym blokiem. Chciał dziś sobie tego oszczędzić. Był z dziewczyną. A kulturka musi być, co nie?
-Przeprowadzam się. I będę wynajmować pokój od kogoś, zastanawiam się, czy wpaść do tego kogoś jeszcze dziś wieczór.
Zmrużył lekko oczy.
-A ty masz jeszcze jakieś plany na dzisiejszy wieczór?Sara - 2013-09-30, 21:31 -Jeśli się do mnie dodzwonisz- Uśmiechnęła się lekko. Pomimo że zawsze miała telefon przy sobie to zawsze był wyciszony i rzadko kiedy odbierała. No chyba że leżał przed nią a ona i tak nic nie robiła.
Pochyliła się i zabrała skrawek karteczki, szybko przejechała wzrokiem po numerze ale ostatecznie schowała go do kieszeni. Oby tylko nie wyprała tak jak z resztą zrobiła z wieloma innymi rzeczami. -Rozumiem. Ja przeprowadzkę mam już za sobą, nawet nie narzekam pomimo że mieszkanie duże nie jest.- Ale po co było jej większe skoro mieszkała sama... Z psem, tak jakby. No a raczej z nią nikt nie zamieszka. Wzdychnęła -Nie, na dzień dzisiejszy pustka w głowie. Pewnie wrócę do domu i uwalę się spać.- Oznajmiła. A co miała robić? Nic innego jak powłóczyć się po mieszkaniu a potem zasnąć w towarzystwie Monda.Harley Davidson - 2013-09-30, 21:41 -Mam nadzieję, że dam radę.
A jak się nie dodzwoni to będzie szukał jej w stajni, albo na mieście... Dla chcącego nic trudnego. Więc znajdzie. U niego z odbieraniem było niewiele lepiej, ale nie był tego świadom, więc nie odezwał się więcej w tym temacie. A karteczki nawet niech nie próbuje zgubić! Bo będzie kara! -Ja jeszcze nie wiem, jakie będzie moje nowe...
Niestety. Czy stety... Ważne czy będzie tam dużo siedział i jak już to z kim.
-Chodź, odwiozę Cię do domu.
Zaczął się podnosić z krzesła, zarzucił na ramiona kurtkę, wziął kask.
-Sorry, że Cię w pewien sposób poganiam... Ale mam sporo spraw na głowie ostatnio i wręcz marzę o spokojnym wieczorze.
Westchnął, zasuwając krzesło.
-Ale na razie nie ma co o nim myśleć.
*wybacz, że tak gonię, ale mam masę, masę mas rzeczy na głowie.Sara - 2013-10-01, 14:48 Słuchała uważnie każdego jego słowa. W końcu oparła podbródek na dłoni i wzdychnęła. Zerknęła na niego kiedy wspomniał o odwiezieniu jej -Nie musisz mnie odwozić, mieszkam niedaleko zajdę sama- Oznajmiła po czym lekko się uśmiechnęła -Jedź i odpoczywaj- Puściła mu oczko. Nie będzie mu przeszkadzać, niech jedzie i spędzi spokojnie wieczór. W końcu sama dojdzie, daleko nie ma a pijana też nie jest.
/Spoko ;)Harley Davidson - 2013-10-01, 15:44 -Ale nalegam!
Nie miał zamiaru łatwo jej tego odpuścić. Powiedziała, że kultura być musi... To musi! A odwiezienie się w niej zawiera. A poza tym - to dla niego będzie sama przyjemność odwieźć taką piękną kobietę pod dom.
-W którą stronę?
Może akurat będzie miał po drodze? Miał jeszcze dość czasu, by zajechać do niej, nawet jak mu po drodze nie będzie. Kilometry przejechane na motorze nigdy nie są stracone. Nigdy! Zapamiętajcie te słowa, o ludu.Sara - 2013-10-01, 16:12 Uśmiechnęła się szyderczo i wywróciła oczami -No dobra- Wstała i zasunęła za sobą krzesło. A co miała zrobić? Przecież nie dał by jej wytchnienia gdyby się nie zgodziła. Zasunęła kurtkę -Na lewo, nieduży dom czterorodzinny w którym wynajmuję jedno mieszkanie- Oznajmiła. A w sumie to może i lepiej żeby ją zawiózł? Znów mogłaby natknąć się na swojego byłego a potem wieczór już miło by jej nie zleciał. Odeszła kawałek od stolika po czym popatrzała przez ramię na Harleya -No to jak? Idziesz?- Wlepiła w mężczyznę swój wzrok czekając na niego.Harley Davidson - 2013-10-01, 19:45 Wziął w rączkę kask i ze zwycięskim uśmiechem ruszył za Sarą.
-Ano idę.
Otworzył jej drzwi... Ale na schodach już ją wyprzedził. W końcu musiał rozpiąć motor, a to trochę mu zajmie.
-Akurat mam po drodze... - oznajmił jej.
Nie będzie miała wyrzutów sumienia... A on nie kłamał tak właściwie. Rzucił jej kask, schował wszystkie motorowe łańcuchy do bagażnika, zasiadł na przedzie i z zawróconym już w odpowiednim kierunku motorem czekał na Sarę. Gdy usiadła za nim wziął gaz do dechy i ruszyli!
[z/t]Sara - 2013-10-01, 19:51 No więc nie przeciągając zeszła za nim i wsiadła na motor no i ten... Odjechali.
zt.Pan X - 2013-10-08, 20:42 Pojawił się. Tak, znowu tutaj. Znów ta speluna. Znów ten przebrzydły, aczkolwiek ukochany pub do którego mężczyzna uwielbiał wracać. Czyżby najwyższa pora solidnie przepić ostatnio zarobione pieniądze? Przecież nie miał na co wydawać. Nie miał w "posiadaniu" kobiety, którą mógłby codziennie obdarowywać kwiatami, butami czy innymi błyskotkami, aby tylko chciała zostać przy nim. Nie miał też bliskich, aby móc wydawać na nich ostatnie grosze. Tak więc, dlatego po prostu, najbanalniej w świecie je przepijał i w taki oto sposób karmił nałóg, a zarazem uspokajał go. Oprócz tego w grę wchodziły papierosy, a raczej cały "osprzęt" do ich wykonania, tabaka i prezerwatywy. Można więc skwitować to tak, że X był samowystarczalny.
Wszedł więc obskurny brodach z irokezem na głowie, by zaraz, niezbyt kulturalnie w odczuciu dla innych zaciągnąć się tutejszym, jakże dziwnym w odczuciu powietrzem. Tak, brakowało mu tego. Niewiele dłużej czekając, ruszył przed siebie z impetem niczym koń o nowych podkowach ciskając doszczętnie zniszczonymi glanami o posadzkę, jak gdyby w zamiarze miał, by wszystek spoglądali wyłącznie na facjatę punka. Nic jednak z tych rzeczy, bo ten po prostu miał na to wyjebane, a to stąpanie tłumaczył sobie swoim wyuczonym, specyficznym chodem. Do taktu jedynie dwa łańcuchy tkwiące przy spodniach śmiały się odezwać i beztrosko obijały o nogi X'a, jednak nikt z ludzi ani śmiał coś rzucić. Znany był tutaj alkoholik, toteż zdolny był wyłapać pojedyncze spojrzenia, to skinięcia głową na które pobieżnie, a nawet i niechętnie odpowiadał poprzez ten sam czyn.
Usiadł wreszcie przy barze swoją kostkę rzucając nieopodal. Wiedział doskonale, że dziś jeszcze będzie z niej użytek, bowiem trzymał w niej swoje "skarby", i nie koniecznie chodziło o genitalia, które również były dla niego skarbem, mowa zaś raczej o pudełkach i pudełeczkach trzymających w sobie "coś".
Mężczyzna z niezwykłą czułością jaką nawet nie darzył żadnej z płci pięknej, przeczesał swoją dość gęstą, krasnalą brodę, bo czym nachylił się nieco nad barem, by zerknąć na półki. Uśmiechnął się jedynie, a barman od razu zasięgnął po butelkę wódki. Alkoholik znany był tu wszystkim, nawet personelowi, toteż Ci znali jego upodobania, a punkowi było to na rękę, że nie musiał rzęzić ni słowa. Otrzymawszy zamówienie, sięgnął po kieliszek, po czym z łapczywością wypił trunek odstawiając z impetem szklaneczkę na blat. Tego mu było trzeba w tejże chwili.