To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Dark Tirith - 2013-11-05, 20:36

W pewnym sensie w tym momencie poczuł się wolny jak ptak i wydawało mu się, gdyby tylko chciał, mógłby wzlecieć ku niebu i więcej nie wrócić. Spojrzał przeciągle na szumiące morze i wzburzone fale, które obmywały delikatnie dolne partie jego nóg. Nie spieszył się z przejściem w galop, ponieważ w kłusie było mu dzisiaj nader wygodnie. Jednak spełnił polecenie swojej właścicielki. Nie chciał wyglądać na takiego, który nie jest nieposłuszny.
Sara - 2013-11-06, 18:06

Widząc mały entuzjazm w ogierze przyśpieszającym na jej rozkaz do galopu uświadomiła sobie że jednak kłus był dla niego odpowiedni. Jednak nie zamierzała od razu zwalniać, w końcu to koń miał słuchać jej, a nie ona konia. Podtrzymała Darka jeszcze przez chwilę w tym szybkim chodzie, po chwili dała wyraźnie znać, żeby hanower zszedł do kłusa. Jeśli zrobił to bez oporów nachyliła się nieco i poklepała go po łopatce. Pochwaliła też słownie -Dobry koń- Jeszcze nie do końca ogarnęła, która pochwała motywuje Pana Tiritha bardziej... Ta słowna, czy dotyk. Tak więc starała się używać obu, lub na zmianę. Jak poprzednio wyczuła tempo i rytm chodu konia, tuż potem zaczęła anglezować w dopasowanym rytmie oczywiście. Gdyby nie ta pora roku i pogoda zapewne jej kopytny wlazłby do wody, dobrze widziała to zadowolenie karusa kiedy woda muskała jego kopytka... Ale mogła się przecież mylić, może nie lubi taplać się w wodzie po kolana. Tak więc powracając do ich wycieczki - spokojnym kłusem kierowała Drakulę, nie pozwalając na ewentualne przyśpieszenie czy zwolnienie. Cały czas dokładała łydkę jeśli ten zwalniał.
Dark Tirith - 2013-11-06, 18:35

Rwał się przez chwilę tego galopu, po czym z ochotą przeszedł w żywy kłus z wysoką akcją nóg. Poczuł lekkie klepnięcie ręki na łopatce, po czym zwrócił jedno ucho w kierunku swojego jeźdźca. Chciał pozwolić sobie na trochę więcej, po czym delikatnie, niemal niewyczuwalnie przesunął się trochę bardziej wgłąb morze, tak że jego kopyta były już całe w wodzie. Zaszastał kruczoczarnym ogonem i zarżał radośnie.
Sara - 2013-11-06, 18:48

Czując i widząc, że ogier lekko przechyla się i kieruje bardziej do wody pokręciła głową. W sumie to przesunął się o kilka.. No może kilkanaście centymetrów, to tyle co nic, nie robiła więc o to afery. Ale żeby nie było! Na jakieś większe wybryki sobie nie pozwoli. Jeśli już Dark nieco się wyciszył dała mu wolną rękę, popuściła wodze i sama siebie także rozluźniła. Już nie anglezowała taka spięta. Czasem taki teren, spokojny teren jest lepszy niż ostry trening. Teraz było jej obojętne czy koń zwolni, czy też nie. Ale, ale! Na przyśpieszenie nie pozwoliła. Słysząc donośne rżenie wydobywające się z mordki ogiera uniosła nieco kąciki ust. Najwyraźniej podobało mu się, tępo pasowało.

/wena umarła i już (chyba) nie powstanie :ble:

Dark Tirith - 2013-11-06, 20:01

Jak już wcześniej mówił, czuł się teraz prawie jak młody bóg i był zdolny do wielkich czynów. Poczuł, jak Sara z każdą chwilą coraz bardziej się rozluźnia, z resztą z nim było tak samo. Raz czy dwa podrzucił łbem, ale na tyle się skończyły jego dzisiejsze wybryki. Z północy przyszedł zimny wiatr, który zaczął go smagać po ciele, jednak zbytnio nie przeszkadzało mu to w kłusowaniu ani skupiani się na jeździe.

Moja też umarła. :-S

Sara - 2013-11-07, 19:31

Kiedy Dark zarzucił łbem napięła bardziej wodze coby uniemożliwić mu jakieś większe wymachy. Całe szczęście uspokoił się sam, bez interwencji. Czując nieprzyjemny, zimny wiatr wiejący prosto w twarz zmrużyła lekko oczy i zaraz usadziła się w siodle. Robiło się coraz zimniej i ciemniej, w końcu to ta pora... Zaraz pociągnęła za wodze tym samym dając Darkowi wyraźną pomoc do zawrócenia. Tym razem stępem pokierowała kopytnego stępem, podtrzymywała go jednak w tym bardziej żwawym kroku. Nie ma co wybywać dalej kiedy tak wieje. Tak więc ruszyli tą samą drogą w stronę stajni. Jednak ślady, które zostawił jej kopytny zmyły już fale...

zt. i sorry że już kończę, ale skoro nasze weny umarły to bez sensu pisać xd

Dark Tirith - 2013-11-07, 20:14

Nie rozpisując się, patataj do stajni.

z/t

Sean Linbell - 2013-12-18, 20:35

Spacer na plażę w trakcie zimy? Czemu by nie. Może tym razem zdoła się przekonać do tego miejsca. Bo, bądźmy szczerzy, Sean nie miał pojęcia dlaczego ludzie latem potrafią siedzieć tu godzinami. Wszędzie jest tylko piasek i woda. Jeszcze więcej piasku i jeszcze więcej wody. Wszystko się do Ciebie klei, nie ma ani chwili spokoju i ciszy. Zimą jednak było zupełnie inaczej. Bardziej znośnie, można powiedzieć. Mimo wszystko, to miejsce nie miało większej głębi, większego uczucia i duszy. Albo po prostu chłopak był na tyle niewidomy, że nie był w stanie tego dostrzec.
Szwendał się bez konkretnego celu, jak zawsze. Wdychał jod! To chyba jedyny sensowny powód seanowej wizyty w tym miejscu. Chociaż wcale nie myślał o tym fakcie. Tak po prostu, chciał trochę porozmyślać na te i tamte tematy. Większość z nich pozapominał w trakcie podróży, inne nagle wydały się nieważne. Ostatnio miał dość pesymistyczne myśli. Czyżby Sean nagle zaczął się czymś zamartwiać? Przecież to niemożliwe.

Johanna Lovissa - 2013-12-18, 23:09

Przyszła.
Tak po prostu i krótko. Bo zawsze marzyła o tym, by zobaczyć plażę zimą. Niby tak zwyczajne, a z drugiej strony - dość wygórowane marzenie.
Przysiadła na brzegu, nieopodal wody, szczelniej otulając się ciepłym płaszczem i przymknęła ślipia, wsłuchując się w szum wody.

Noa - 2013-12-22, 14:52

Szła energicznym równym krokiem przed siebie, trzymając ręce w kieszeni, lekko przegryzając dolną wargę. Rozmyślała nad różnymi sprawami, różnymi kwestiami i generalnie ostatnimi czasy miała całkiem dobry humor. Była aktualnie właścicielką dwóch koni, drugiego niedawno kupiła i dopiero musiała go poznać. Z resztą z Sheridanem też jeszcze nie była stu procentowo zgrana, no ale przynajmniej całkiem nieźle jej szło dogadywanie się z końmi. Jakieś osiągnięcia już się pojawiły na jej koncie, ale nawet nie o to jej chodziło. Po prostu jakoś tak ostatnio po prostu była w dobrym humorze. Brakowało jej jedynie kontaktu z pewnym niedostępnym osobnikiem. Ale... w pewnym momencie z całkowicie niepasującym do siebie piskiem rzuciła się biegiem przed siebie i z rozpędu wpadła na Seana, najpewniej go przewracając.
-Sean! - pozwoliła sobie na krótki, pełen entuzjazmy krzyk.
Trzeba było częściej się odzywać...

Sean Linbell - 2013-12-23, 19:30

W umyśle decydował, że nic tutaj nie ma sensu. Miał mocno pesymistyczne myśli i rozważał co by było gdyby... Był na tyle zamyślony, że nie patrzył gdzie idzie ani co dzieje się wokół niego. Dlatego właśnie umknęło mu przybycie tutaj jedynej osoby, jaką znał. Dopiero słysząc jakiś hałas, którego sens dotarł do niego zbyt późno, odwrócił swoją głowę w stronę Noy. W tym momencie leżał już na ziemi. Wydusił z siebie jęk protestu; bez urazy, ale jego przyjaciółka nie była piórkiem. A piasek wcale nie był taki miękki, jak się wydaje. Do tego jeszcze te kamienie.
- Wiem, że na mnie lecisz. I nie mam nic temu przeciwko, gdyby to nie bolało - wymamrotał, kiedy tak naprawdę dotarło do niego, kogo spotkał. Mimo tych słów na twarzy miał uśmiech, cieszył się, aczkolwiek nie był tak wylewny jak dziewczyna. Wyciągnął rękę w jej stronę i położył na jej głowie, aby rozczochrać jej czuprynę. Była w tak dobrym humorze, że chyba go za to nie ukaże, prawda?
- Nadal ciągle tkwisz w tym samym miejscu? - zapytał się, jakby ze zdziwieniem. Sam Sean lubił okolice stajni i miasto, w którym niegdyś mieszkał. Ale jednak, nie mógł się tutaj zadomowić. To nie jego świat. Ostatnio dużo wędrował. I dużo myślał.

Noa - 2013-12-27, 14:20

Za takie co by było gdyby Noa kiedyś go uderzy patelnią… albo wpadnie w histerię, nakrzyczy, trzaśnie drzwiami i będzie miała focha. Poważnego focha. Chyba że rozmyślania Seana nie byłby pesymistyczne, ale to już inna bajka. Z doświadczenia wiedziała, że Złoty Chłopiec był osobą, której zawsze łatwo znaleźć powody do depresji. Ale i tak dalej przy nim tkwiła. Był tak naprawdę jednym z nielicznych przyjaciół, do których była w tak ogromny sposób przywiązana.
- Och, co to za podryw bez odrobiny bólu – rzuciła luźnym tonem, nie przejmując się tym, że w dalszym ciągu na nim leży.
Nikt nie mógł zaprzeczyć, że ich relacja była bardzo specyficzna. Widywali się stosunkowo rzadko, a w dodatku raz przypominali zakochanych, raz kumpli, a innym razem rzucali się sobie do gardeł. I mimo, że ta specyfika w dalszym ciągu była, to chyba ani Noa, ani Sean nie potrafiliby przerwać tej znajomości ot tak… nawet, jeśli wydawałoby się innym, że mają ku temu powody.
No i dziewczyna tym razem wyjątkowo nie zdecydowała się na opieprzenie go za dotykanie jej grzywki. To była jej grzywka. I koniec kropka. Ale ten chłopak miał pewne przywileje, nie można było temu zaprzeczyć.
- Owszem. Mam nawet dwa własne wierzchowce i jedną wygraną w zawodach – mruknęła, wtulając twarz w jego szyję i zaciągając się jego zapachem – stęskniłam się.
Często brakowało jej Złotego Chłopca w różnych chwilach, jednak nie zmieniało to ich relacji. Co prawda, na pewno gdyby ten wyjechał, tęskniłaby jeszcze mocniej, ale nie chciałaby go zatrzymywać. Czasem trzeba było samemu znaleźć szczęście.

Sean Linbell - 2013-12-27, 15:12

Noa uderzy go patelnią? Nie wierzył w to, nie posunęłaby się do takiego czynu. A przynajmniej, ma taką szczerą nadzieję. Przecież dziewczyna, mimo tych wszystkich seanowych ucieczek, nadal go w pewien sposób kochała. A uderzanie kogoś patelnią to dziwny sposób na okazywanie tej miłości. I dziwny sposób na podryw, tak przy okazji. Zdecydowanie odradza jej takie działanie.
On wcale nie znajdował łatwo powodów do depresji. To wszystko w jakiś niewytłumaczalny sposób siedziało w nim i wcale nie chciało od niego odejść. Nie panował nad tym, nie miał zbyt wielkiego wyboru. W tej kwestii był niczym marionetka. A przecież tak bardzo unikał ograniczania własnej wolności.
- Pomyślmy. Byłby to zdecydowanie normalny podryw. Alee nie, Ty nie umiesz być spokojna - powiedział do niej z udawanym wyrzutem, wykonując naburmuszoną minę. Nadął lekko policzki, spojrzał na Noy spod byka po czym zaśmiał się szczerze, ukazując zęby.
Faktycznie, zupełnie mógł zgodzić się z tym, że ich relacja była nietypowa. Ale prawdopodobnie ani jej, ani jemu to jakoś nie przeszkadzało.
- Czyli mam sławną przyjaciółkę? - zapytał się z uśmiechem na ustach, zanim dziewczyna powiedziała mu, że za nim tęskniła. Sean starzeje się chyba, bo rozczuliło go w pewien sposób to niespodziewane wyznanie. Chociaż nie było w tym nic dziwnego. Wiedziała, jaki jest. Że nie umiał siedzieć w jednym miejscu. Że za bardzo trzymały się go kłopoty. Że musiał odchodzić. Tak naprawdę czasami dziwił się, czemu ona jeszcze w ogóle się z nim zadawała.
- Wiem, Noy, wiem - przytaknął, mówiąc ciszej niż to zwykle bywa. Nie powie jej, że również się stęsknił, bo to nie w jego stylu. Ale ona przecież doskonale o tym wiedziała, pomimo, że nigdy jej tego nie powiedział. Objął ją swoimi wychudzonymi ramionami przez jakiś moment.

Noa - 2013-12-27, 15:36

Och, tak tylko lekko go puknie w tą jego twardą łepetynę. W końcu Sean głowę ma mocną, nieprawdaż? No i kto powiedział, że Noa jest do końca normalną osobą? W końcu jest psychiatrą, codziennie siedzi z ludźmi z problemami. A Złoty Chłopiec i tak zawsze był dla niej wyjątkowy. I zawsze będzie. Choćby miała widzieć go tylko raz na rok, co czasami się niestety zdarzało.
- Skarbie, przecież doskonale wiesz, że nie jestem normalna – przeciągnęła się na nim i teraz to ona poczochrała mu grzywkę, szczerząc się na widok tej naburmuszonej miny.
Tak. Zdecydowanie byli specyficzni. I chyba właśnie dlatego tak dobrze się dogadywali.
- No ba – mruknęła cicho, odnośnie swojej sławy.
Westchnęła ciężko, rozluźniając spięte dotychczasowo mięśnie. Nigdy nie była pewna, co tak do końca czuje do swojego najbliższego przyjaciela. Parę razy zdarzyły im się sytuacje, gdy z boku na pewno przypominali parę zakochanych gołąbków, a czasami miała ochotę trzepnąć go pysk i powiedzieć, by ogarnął życie. Ale zawsze jednego była pewna. W razie problemów, oboje byli do swojej dyspozycji. I w sumie tylko to się liczyło. Uśmiechnęła się jednak subtelnie, słysząc jego słowa. Wiedziała pewne rzeczy. I nie potrzebowała zbędnych słów. Była bardzo konkretną osobą… szturchnęła go lekko pod żebrami.
- Bardziej specyficznej pary przyjaciół to się chyba nigdzie nie znajdzie – parsknęła śmiechem – oj, ty mój złoty chłopcze. Znowu schudłeś. Bad boy… no tak, ty zawsze taki jesteś.
Przewróciła oczami, śmiejąc się dźwięcznie. Naprawdę miała dobry humor, a spotkanie Seana tylko go polepszyło.

Sean Linbell - 2013-12-27, 15:53

Lekko czy nie, to nadal będzie bolesne. Tak samo jak 'lekko' go przewróciła przed chwilą na ziemię. I kamienie, warto przypomnieć sobie o kamieniach, które nieznośnie kłuły Seana w plecy. Na szczęście miał na sobie jakąś wytartą kurtkę ze skóry, która pomagała mu to przeżyć. Taka wielka pani psychiatra, a wcale nie przejmuje się stanem zdrowia swojego przyjaciela. Może zrobiła mu krzywdę, kiedy upadł? Jeśli tak traktowała swoich pacjentów, to on nie chciał nigdy do niej trafić. Nie w tym wcieleniu.
- Nic mi o tym nie wiadomo - zaprzeczył, śmiertelnie poważnym tonem głosu. Na twarzy wymalowało się udawanie zdziwienie, otworzył szeroko oczy. Grał, jak zawsze.
Dał sobie swobodnie rozczochrać grzywkę. Nie miał żadnych oporów ku temu, bo nie przejmował się swoim wyglądem. Nie układał godzinami swojej grzywki, tylko dawał jej swobodę. Czyż wygląd człowieka nie odzwierciedla choć trochę jego charakteru? Włosy utrzymane w nieładzie idealnie oddawały to, co najważniejsze dla Linbella.
Prawdopodobnie nie obraziłby się, gdyby, jak to nazwała Noy, trzepnęła go w pysk. Uraziłoby to co prawda jego męską dumę, ale może po jakimś czasie zrozumiałby, że to dla jego dobra. Trudno ocenić, jak konkretnie by się zachował. W końcu był nieobliczalny.
Puścił dziewczynę, kiedy poczuł szturchnięcie pod żebrami.
- Imię zobowiązuje - stwierdził, kiedy dziewczyna zwróciła na to, że byli specyficzni. W końcu Sean oznacza 'dar od Boga'. A dar od Boga nie może być przecież taki sam, jak wszyscy inni.
- No niestety, gotowanie to nie jest moja mocna strona - odpowiedział na wzmiankę o tym, że schudł. Nie była to co prawda wina braku jedzenia, tylko braku apetytu. Ale po co miałby niepotrzebnie martwić przyjaciółkę? Z pewnością ma ważniejsze sprawy na głowie. Zresztą, to nic takiego.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group