Johnny - 2013-05-12, 19:21 Nie spodziewał się odskoku, więc Coco napięła porządnie lonżę, szpaiąc się zaraz. Chłopak od razu oddał trochę linki by się uspokoiła.
Od godziny bo nie współpracuje! :c
-Ja to mam z Tobą życie ._. Albo chodzisz ładnie, albo koniec na dzisiaj.
Stwierdził, bo już czuł co bedzie pod siodłem.
Poprowadził ją na drugą stronę i tam spróbował ją raz jeszcze dac do kłusa.Coco Chanel - 2013-05-12, 19:30 Zagalopowała, zaraz przechodząc do stępa, następnie do kłusa, podczas jednego okrążenia. Pomieszało jej się kompletnie, przez co zgrzytnęła wędzidłem, rolując się. Zacięła ogonem, uderzając w rękę, której nie było, samej bijąc się po mordzie. Skierowała jedno ucho w stronę chłopaka.Johnny - 2013-05-12, 19:40 -No. Dooobra.
Pochwalił gdy tylko weszła w ten nieszczesny kłus. Dał jej sie trochę z nim oswoić, znowu próbując uzyskać podstawienie pracującego zadu i rozluźnienie ciała. Impulsował co jakis czas na kiełzno. Tak tylko dwa kółka po czym cmoknął, robiąc krok do zadu Rudej.
-Galop!Coco Chanel - 2013-05-12, 19:44 Łypnęła na niego ślipiem, podrywając pysk w górę przy zagalopowaniu. Szybko schowała go pomiędzy przody, na każdym kroku parskając, wysoko zadzierając przody, wyraźnie ukazując fazę zawieszenia, poruszając się z zadem pod kłodą. Pojawił się na niej pot, aczkolwiek bez tragedii.Johnny - 2013-05-12, 19:55 -No o to chodziło. Doooobra.
Pochwalił ją i po 2 czy tam 3 takich kółkach, stopniowo zwolnił ja do stępa.
{dopisz sobie już pkt za lonżę - x2 bo jesteś PM <3}
Zwijając lonżę podszedł do sportówki a będąc przy niej, poklepał pieszczotliwie po łopatce. Będa musięli popracować nad tymi nudnymi lonżowaniami Wyciagnął z kieszeni spodni ciastko jabłkowe i podał jej pod nos smakołyk. Obciągnął strzemiona, rozwinął wodze i odpiął linke, którą rzucił gdzies na ziemię. Dociągnął z ziemi popręg, uważając na żeby królewny, po czym odbił się od ziemi, miekko lądując w siodle. Wsadził stopy w strzemiona, zebrał wodze na kontakt i wypchnął ja krzyżem do stepa, od razu pracując nad ustawieniem zbierając ją od łydki do ręki, popierając półparadami. Biodrami aktywnie pracował, starając się o przekraczające ślady tempo.Coco Chanel - 2013-05-12, 20:03 Niemal natychmiast zwolniła, aż w końcu zatrzymała się. Czekając, aż ten podejdzie do niej, otarła mordę o przód. Łapczywie zgarnęła ciastko z dłoni bruneta, a orientując się, co się święci, moment nie dawała na siebie wsiąść. Podczas przerzucania nogi nad siodłem, kręciła się, dreptała w miejscu i uderzała w rączkę, zła.
Ruszyła aktywnym stępem, od razu wchodząc na kontakt, w zgięcie, ustawienie, zaokrąglając grzbiet, dopychając zad pod kłodę. Czuła się lekko zmęczona. Przekraczała naturalnie o kilka śladów, w końcu stęp i galop co najmniej 9 !Johnny - 2013-05-12, 20:11 No złośnik jak nic! On tu dba o jej figurę, kondycję itd, a ta jeszcze się puszy, że na nią tyłek sadza! Nieładnie!
Czy ja dobrze przeczytałam? Coco wreszcie jest chociaz trochę zmęczona!
Pokręcił się z nią trochę między przeszkodami i innymi ustrojstwami, po czym wypchnął ją od dosiadu do kłusa, popierając łydką. Trzymał ją cały czas na kontakcie, impulsami zachęcając ją do oparcia się na ręce. Anglezował, miękko opadając w siodło. Przejechał jedno kółko, po czym nakierował ją na cavaletti - na sam środek, pilnując łydkami by nie spłynęła i trzymała dobre tempo. Gdy była nad drągami, popuścił jej nieco na wodzy, by było jej wygodniej. Po przejechaniu znowu od razu na kontakt i po łuku to samo na drugą mańke.Coco Chanel - 2013-05-12, 20:15 Zły, zły Johnny. Zakłusowała, pozostają w ustawieniu, zgięciu itd. i wgl. przecudownie i oh, ah. parskając, coby było widać, że oddechu nie trzyma. Żuła nieustannie wędzidełko, obijając kitą o boki.
Na drążkach unosiła nogi pod ziemski sufit, idąc z pyskiem do dołu, naciągając jeszcze mocniej grzbiet.Johnny - 2013-05-12, 20:35 Poklepał ją po boczku, zadowolony z kobyłki. No, wstępne zmęczenie dobrze jej zrobiło. Nakierował ją nastepnie w wysiadywanym na kilka gięć na woltach, ósemkach i innych takich, na prostowaniu robiąc żucie z ręki. Po kilku minutach jazdy w dole, podebrał ją do rączki i zagalopowanie, wypychając od krzyża. Pewnie usiadł w siodło, pracując biodrami wraz z jej ruchem. Powyginał ją troche w potylicy dla lepszej przepuszczalności, po czym zdecydował się trochę popracować nad kompaktowym pokonywnaiem przeszkód, korzystając z faktu, że spuściła pary.
Najechał na stacjonate 60 cm, starając się wjechac na sam środek. W momencie odskoku musnął ją łydką, zrobił niewielki półsiad posyłając ją. Po oddanym skoku, wziął ją na siebie, by podekscytowana nie wypruła. Duży łagodny łuk i na szereg: krzyżak 60 cm i po 4 foule stacjonata 80cm.Coco Chanel - 2013-05-12, 22:45 Chwilę pracowała na wygięciach i żuciach, tak jak należy, po nich bardzo ładnie przechodząc do galopu. Przemieszczała się pięknie, obszerną fulom, w odpowiednim ustawieniu, na zadzie, z wysoką akcją. Tip top.
Naprowadzona na stacjonatkę, równo dogalopowała do odbicia, w jego momencie mocno odbijając się z zadnich nóg. Składając się w locie, bardzo technicznie, lekko wylądowała, od razu powracając do kontroli.
Po sporym łuku, tak samo zachowała się do pierwszego członu szeregu. Puknęła krzyżaczka najszybszym przodem na świecie, przez co okropnie się zestresowała.
Będąc dokładną, po przegalopowaniu czterech fuli do stacjonaty, wyskoczyła mocno w górę, ślicznie się domykając i poprawiając zadem z wywinięciem w locie rudą kitą.
Nieco ciężej wylądowała, podbijając zadem.Johnny - 2013-05-12, 23:20 No tak - bo jak raz dotkniemy, nie możemy pozwolić by dotknąc drugi raz - przecież nózkę urwie!
Teraz ciaśniejszy skręt wymagający skupienia i na kolejne 4 foule okser 80 cm. Tutaj dodał jej nieco do pieca by miała się z czego wybić, wyraźnie akcentując pomocami miejsce odskoku. Niech się powyciaga nad szerszą przeszkodą. Po skoku, 8 foule na double barre 90 cm.Coco Chanel - 2013-05-13, 08:22 Po piecu, przyspieszyła, mocniej opierając się na kontakcie. Wyskakując w górę, zrobiła duży, skład y lot. Po lekkim ładowaniu, na dystansie, oddała z krzyża. Znów w najbardziej odpowiednim momencie odbiła się, nie wyskakując ze zgięcia, co pozwoliło jej na zapracowanie grzbietem, niż usztywnienie go. Również baskilowała, domknęła przody, poprawiając tyłkiem. Po równie sporym skoku, podbiła szczęśliwie zadem.Johnny - 2013-05-14, 22:43 -No brawo maszyno <3
Poklepał ją sowicie po boku, nieco ja zwalniając, kierując na ślad. Przegalopował pół koła po czym nakierował na ostatni szereg na skok-wyskok. Ćwiczymy refleks i myślenie podczas przejazdu!
Szereg składał się z krzyżaka 70 cm, stacjonaty 70 cm, krzyżaka 70 cm i stacjonaty 60 cm. Nakierował ją na środek pierwszej przeszkody, spokojnym tempem, akcentując foule. Półparada przed skokiem dla lepszego skupienia i wysłanie dośc bliskie, aby po skoku mogła bez problemu wyskoczyć atakując następną. Przy skokach dawał jej wyraźne sygnały, pomagając pomocami takimi jak łydka, półsiad i oddanie ręki. Wiedział, że sobie poradzi, jeśli nie spanikuje ani czegoś nie wymyśli Jeżeli skoki wypadł dobrze, pochwalił ją oczywiście, bardzo zadowolony, mimo poczatkowych problemów :d Przegalopował ją jeszcze kawałek, po czym stopniowo wydłużając wodzę, do kłusa. Przekłusował dwa kółka i do stępa. Długa wodza, spuszczony popręg o dwie dziurki.Coco Chanel - 2013-05-16, 18:49 Pochwalona, skuliła uszy wzdłuż potylicy, uderzając z krzyża.
Po przegalopowaniu pół okrążenia, naprowadzona na kombinację, tuż przed nią powtórzyła akcję z krzyżem, wyskakując w górę nieco za wcześnie. Oddała duży skok, przy następnym biorąc krzyżak ze stacjonatą na raz.
Gwałtownie zaryła kopytami przed ostatnim członem, uciekając w bok.Johnny - 2013-05-18, 22:46 -No jaka buńczuczna!
Mruknął pod nosem, w ostatniej chwili unosząc się do półsiadu, by nie obić sobie tego i owego po oddaniu z zadu przez Rudą.
Juz gdy wybiła się na pierwszy człon za wczesnie, wiedział, że będą kłopoty. Starał się wysłać ją mimo wszytsko na ostatnia przeszkodę, jednak nie wyszło. Uciekła spod niego na bok. Chłopak złapał się mocno nogami jej boków, by nie zostac na przeszkodzie i samemu jej nie 'skoczyć', prawą ręką podpierając się o jej łopatkę. Trochę nim do przodu zarzuciło, ale na szczęście wyrobił i został w siodle. Momentalnie pozbierał swój dosiad i wodzę, robiąc wyraźną półparadę. Nie da jej jeszcze jednak odpocząć, bo mu się zrazi do szeregów. Zrobił woltę w galopie wokół ostatniej przeszkody, by mogła się jej przyjrzeć dokładniej. Wprowadził ją od nowa w rytm, spokojny i wyważony, skupiając półparadami i dobraniem do ręki, głownie prowadzeniem po łukach. Powyginał w potylicy, dla roluxnienia po czym od nowa ten sam szereg, takie same wyraźne pomoce.