Matthew - 2014-04-13, 20:52 Ten avatar...
Pięćset kilo fryza w wodzie leciutkiego niczym nimfa? Ohoho, niezłe porównanie, ale te dwie postaci trochę rozbieżne mi się zdają. Ale z drugiej strony jakby Mefja pofarbował ją na biało, a grzywę na złoto albo różowo, to byłaby jak jakaś wróżka...
Tak czy owak, usilnie ciągle próbował zaprzestać tym próbom wpakowania pyska na swoje ramię. Pewnie jednak na nic się to nie zdawało bo uparty koniuch mu się trafił, a tylko sobie rękę ubrudził dodatkowo. :'c
W końcu więc pozwolił jej trzymać tego ryjca na sobie, ale nic poza tym!
Sobie podreptali jeszcze trochę dla rozluźnienia, ale trzeba było jeszcze trochę popracować, nie? Wrócili więc do okrągłego basenu, gdzie Mefja wprowadził klacz i tak samo jak wcześniej, tylko ambitniej: trzy kółeczka na lewo i trzy kółeczka na prawo. Chyba, że fryzia widocznie się po drugim kole męczyła, to pozostawali przy dwóch na jedną stronę.Nemesis - 2014-04-13, 22:00 No, taka końska nimfa. Nie ma takich? To na co są te boskie konie na horłsach? Jak wróżka to zębowa. Tylko taka co dziadkom zęby zabiera jak od tyłu podejdą
Parsknęła, zatrzymując się tuż przy basenie, by ponownie wczłapać do wody. Ale jej dobrze było, mmmm... Smołka strzygąc co jakiś czas uszyskami opłynęła trzy razy tym razem, choć w drugą stronę przy końcówce trzeciego kółka było już trochę ciężko fryzoidzie. Sama zapakowała się na płyciznę, otrzepując szyjsko i grzywę z mokrej cieczy. A jak jej śmiesznie warkoczyk latał. Matthew - 2014-04-13, 23:13 Chyba nie ma boskiej nimfy na Howrse...
Pierwsze trzy kółka bezproblemowo się udały, o ale już na ostatnim koniucha trochę wysiadła, a więc Mefja mocno ją dopingował, cmokając i gadając do niej. Gorzej, jakby się gdzieś dalej od płycizny wyczerpała, no i jak tu takiego koniucha wyciągnąć z wody? :'c
Jak się otrzepała to czerwonokudły automatycznie odskoczył trochę do tyłu, ale i zaraz podszedł, pochylił się i poklepał po mokrej szyi podopieczną. - Dobra paskuda jesteś - pochwalił i wręczył jej kolejny kawałek marchewki w nagrodę.
Wyprowadził ją więc znów z basenu, aby sobie pochodziła obok niego jeszcze chwilkę. Miała siłę, aby jeszcze raz pokonać odległość podłużnego basenu, czy już nie bardzo?Nemesis - 2014-04-14, 01:15 Oj tam, oj tam, szczegółów się czepiać... Nemcia będzie pierwsza ^^
Łeb wyciągając, sięgnęła po kawałek pomarańczowego warzywka. Wypełzła na ląd, obijając ogon o swe boki, coby się tej wody z niego coś wyzbyć. Kroczyła obok Mefjowatego, czasami go zaczepiając, jak to ona...
W sumie to powinna dać radę, gór lodowych nie ma, więc nie powinna podzielić losu Titanica. Czemu by nie spróbować? Najwyżej będzie trzeba potem trochę poimprowizować. Fryzoida smyrnęła faceta po policzku, szybko wydmuchując nań strumień ciepłego powietrza. Czemu on taki szorstki tutaj? Wszędzie był miękuchny jak pupcia niemowlęcia, a tutaj prawie jak te kujące roślinki w Montanie. Kara chyba do tej pory pamięta jak jej te kolce Maxwell wyciągał. Ach, wspomnień czar Matthew - 2014-04-14, 15:36 Jak to ona go zaczepiała, to tak i Mefja dzielnie ją tam odpychał trochę od siebie. No uwielbiał ją, ale do mokrej się przytulać nie będzie. :'c Chcesz mieć znowu chorego czerwonogłowego?
Hm, hm, hm. Skoro istnieje możliwość iż konieczna będzie improwizacja, to może sobie już odpuszczą? I tak klacz się spisywała świetnie. <3
Tak więc zatrzymał ją, pochwalił głośno, poklepał po szyi i pomiział za uszkiem. Wręczył jeszcze jedną marchewkę i wyprowadził gdzieś tam, zwalniając basen dla następnych osób, które by chciały szkapy swe popluskać.
zt.
Jonah Wrens - 2014-04-20, 01:36 Wszedł tutaj z Stalkerem prowadząc go do wejścia, do wody. Sprawdzał, czy bułany się nie boi, a może jest tutaj pierwszy raz? Tego Portugalczyk nie wiedział, toteż jedynie pokazywał i sprawdzał jego reakcję. A zatrzymując go przed wodą, poklepał go po szyi i dał marchewkę. Została jeszcze jedna, ale to już po pływaniu. Znowu poprowadził ahała, tyle że po wolcie, by naprowadzić go ze stępa do wody, sam szedł obok oddając mu trochę lonży, żeby miał większą swobodę ruchów. Oczywiście jeśli bułany postanowił wejść do tej wody i płynąć.Anonymous - 2014-04-20, 01:48 Wlazł tu za nim, już wiedział gdzie jest. Chłopak nie musiał mu nic pokazywać, sam zaczął ciągnąć go do wody. I bez problemu w niej wylądował, ba nawet zaczął pływać jak tylko mógł. Nawet marchewki nie ruszył, terazł robił co lubił. Zarżał glośno, i pływał. Ha wather horse round two Jonah Wrens - 2014-04-20, 01:54 No, no kolejne zaskoczenie tego dnia. Ogier zrezygnował z marchwi, żeby popływać. Ładnie. Skoro już grzecznie płynął, to Jonah spacerował sobie powoli wzdłuż krawędzi basenu, pilnując, aby lonża nie była za długa, bo jak koniuch się w nią zaplącze to nie będzie ciekawie. Przyglądał mu się, jak pracuje nóżkami. Bardzo dobry trening dla ahała, żeby nabrał mięśni i w ogóle poprawił kondycję.
-Jeszcze raz będziesz chciał, co?
Zerknął przed siebie, żeby sprawdzić ile im jeszcze basenu zostało. Jednak gdy bułany pokonał całą długość, to Jonah wziął go na koło, żeby ten postępował sobie niedaleko wody. Odsapnie, nabierze siły i znowu poprowadził go do wody. Druga rundka i go trochę pomasuje.Anonymous - 2014-04-20, 02:04 Ha, jednak ogier nie da się tak łatwo z wody wyciągnąć. Tak oddalał się powoli, miał w tym swój plan. A mianowicie, chciał go wciągnąć do wody. No a jak, nikt nie mówił że sam będzie się pluskać. Oddychał głośno i wyciągał nogi. Na jego pytanie odpowiedział głośnym rżeniem, on może tak cały dzień. Lubił wodę, może więc wyhoduje skrzela i będzie konikiem morskim? Teraz, skupiał się na wciągnięciu go do wody.Jonah Wrens - 2014-04-20, 02:11 Ohoho nie ma opcji! Widząc, że ten nie ma zamiaru wyjść i do tego coraz bardziej się oddala, luzował mu lonżę. Jednak i ta ma swój koniec, nieprawdaż? Jednak póki ją miał to sobie swobodnie stał, czy też powoli szedł, żeby nie wylądować przypadkiem w wodzie. Te skrzela to mu zaraz same wyrosną. ^^ W każdym bądź razie, jeśli ogier nie zaparł się i nie wyciągnął go mocno gdzieś dalej, to brunet stał sobie bezpiecznie na brzegu. Jeśli jednak ten jak taran ruszył gdzieś dalej i nie było opcji, żeby go zatrzymać no to jest ich dwoje w tym basenie.Anonymous - 2014-04-20, 02:18 Jednak i on się tak łatwo nie podda, wciągnie go choćby to cały dzień miało trwać. Oddalał się i pruł jak dziki do przodu, był w swoim żywiole. Szybkość, woda i swoboda to jest to co kochał. Kto wie, może kiedyś i pobiegnie w wyścigach. A jak nie zawsze zrobi furore w wodnych gonitwach. Nowa dyscyplina, tylko że on już ma skrzela do niej. Teraz jednak miał swoją misje, wciągnąć go do basenu.
/Będę na tel, ale nie gwarantuje że nie zasnę jak coś. Bo ścigają mnie z kompa.Jonah Wrens - 2014-04-20, 02:26 Skoro płynął do przodu i nijak nie chciał się wygiąć w stronę bruneta, ten jedynie zdążył wyciągnąć z kieszeni telefon, który przesunął po podłodze. Zaraz jednak znalazł się w wodzie, więc bułany osiągnął cel. Jonah kiedy się wynurzył zaczął się śmiać, bo nic innego mu nie zostało. -Nudziło Ci się?
Odezwał się płynąc w stronę ogiera, skoro tak to się pobawią. Będąc blisko niego, zawrócił go i zaczął pływać z nim kółeczka, uważając jednak na jego nogi. Wyprowadzając go na prostą, chwycił się jego grzywy i płynął obok.
--
okk ja już idę spać, ale będę jutro tak gdzieś po 18. Dobranoc. c;Anonymous - 2014-04-20, 02:44 Był dumny z siebie, no to dwa zero dla niego. Jest już drugim facetem, którego znalazł się wodzie. Prl do przodu, choć dał mu się prowadzi. Tylko czasem bawił się w rekina i podrożał go. Jego miejscem ataku był tyłek chłopaka, tak tak tyłek. Pływał kółka, ósemki co ten chciał. Czasem gadał do niego, cały Night popisuje się kiedy może. Gdy chłopak go się trzymał, stał się grzeczny. Czyżby kolejny podstęp konia?Jonah Wrens - 2014-04-20, 19:10 Zboczeniec no. Ale na szczęście Jonah cały czas przodem do niego był, żeby obserwować ogiera i widzieć dokąd ma uciekać przed jego nogami. Oby nie próbował sobie obrać z przodu miejsca do ataku.. Trzymając się jego grzywy, drugą ręką, gładził jego szyjkę grzbiecik. Oderwał się od niego w końcu i po łagodnym łuku obrócił go, żeby płynęli w drugą stronę. Przepłynął ten basen do końca i idą na masaż. c;Anonymous - 2014-04-20, 21:42 Pływał z nim, ciekawe kto kogo teraz trenuje. Pływał już grzecznie, choć nadal starał się go zjeść. Powoli jednak zmierzał do wyjścia z basenu.